Posts Tagged ‘Kościół Katlolicki’

Ideologia in vitro

Posted 10 gru 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, Tusk, demokracja, rząd

Temat in vitro nie jest w Polsce problemem medycznym. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się obok środowiska lekarskiego i naukowego, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinni tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.

Platforma Obywatelska, a właściwie jej szef, Donald Tusk, dodatkowo także premier rządu, który jest odpowiedzialny za politykę zdrowotną państwa wobec obywateli, jak zwykleumywa ręce. Jak przy wszystkich sprawach trudnych. Jak pamiętamy, Donald Tusk po zakończeniu prac tak zwanej komisji Gowina, mającej opracować regulacje prawne dotyczące zagadnień bioetycznych, której nie udało się znaleźć konsensu, zezwolił na pracę nad dwoma równoległymi projektami poselskimi – właśnie Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Projekt posłanki Kidawy-Błońskiej dopuszcza możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Według jej projektów metoda in vitro ma być dostępna również dla par żyjących w konkubinacie. Jej propozycja jest również bardziej dopracowana pod względem prawnym, ponieważ od razu znalazły się w niej projekt ustawy bioetyczne, nowela ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz nowela kodeksu rodzinnego. Projekt autorstwa Jarosława Gowina, zakładający mnożenia i mrożenia zarodków, prowadzi do tego, że kobieta za każdą próbą zapłodnienia będzie musiała przechodzić terapię hormonalną. Jednocześnie jego projekt zakłada zakaz diagnostyki preimplatacyjnej, że może prowadzić do znacznych uszkodzeń płodów i zwiększonej liczby poronień.

Donald Tusk nie potrafi opowiedzieć się za jednym projektem, posłanki Kidawy-Błońskiej, ponieważ naraziłoby to go na konflikt z Kościołem Katolickim. To jest dla niego nie do pomyślenia, w kontekście zbliżających się wyborów. Takie postawienie sprawy oznacza, że projekt Jarosława Gowina (projekt posła PiS, Bolesława Piechy nie ma szans) zostanie poparty nie tylko przez część posłów PO, ale również przez posłów PiS i PSL. Nie muszę chyba specjalnie pisać, co to oznacza dla kobiet, dla dziesiątków tysięcy par, szczególnie tych, które nie będzie stać na wyjazd za granicę…

Read More

Państwo oddaje prymat

W Polsce z wyrokami sądu się nie powinno dyskutować. Taką obiegową opinię można usłyszeć wszędzie. Ale wszyscy z opiniami sądów, także Trybunału Konstytucyjnego, dyskutują, począwszy od polityków, na szarych obywatelach kończąc. Bo taka jest praktyka społeczna, i potrzeba. Bo wyroki sądu wpływają na życie społeczne.

Trybunał Konstytucyjny kraju europejskiego, mającego w swojej ustawi zasadniczej zapisaną neutralność światopoglądową państwa, orzekł, że ocena nauki z religii w świeckiej szkole, na równi z ocenami z innych przedmiotów, matematyki, chemii, języków obcych, czy języka ojczystego, ma być wliczana do średniej – i ma rzutować na losy i drogę życiową młodych ludzi. Średnia ze szkoły podstawowej i gimnazjum brana jest pod uwagę przy rekrutacji do szkół szczebla wyższego, w związku z tym ocena z nauki religii (przedmiotu nie obowiązkowego), ma mieć wpływ na edukację państwową.

Wyrok TK oznacza, że państwo, pod wpływem presji społecznej katolików nagięło program szkolny, niezgodnie z zapisami Konstytucji, a dokładnie jej artykułem 53. Dokonało tego 12. z 13. sędziów składu orzekającego, i jest to jeden z bardziej hańbiących ten organ państwa wyroków. Trybunał wychodząc z fałszywie rozumianej antydyskryminacji nauczania religii podjął decyzję antykonstytucyjną, potwierdzającą prymat wyznania i światopoglądu katolickiego.

W Polsce, pod wpływem wyroku ETPC w sprawie krzyży podniosła się histeria dotycząca obrony tak zwanych wartości chrześcijańskich i ich symboli. Trybunał Konstytucyjny wpisał się swoim wyrokiem w tę atmosferę – kosztem wartości społecznych i praw obywatelskich, jakie wynikają z ustawy zasadniczej państwa.

Azrael

Pedofilia i sofistyka Kościoła

Posted 28 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Znów, po tak zwanym raporcie komisji Ryana z maja tego roku, otrzymaliśmy następny dokument, mówiący o przestępczym, odrażającym procederze księży Kościoła Katolickiego w Irlandii. O zbrodniach pedofilii, o gwałtach na tysiącach bezbronnych dzieci, dziewczynek, ale głównie chłopców. O tym, jak ten proceder przez dziesiątki lat był tuszowany, jak księża-zboczeńcy byli ochraniani przez swoich zwierzchników, jak instytucja Kościoła Katolickiego swoim autorytetem chroniła zbrodniczy, zorganizowany proceder.

Władze Irlandii, państwa demokratycznego, najbardziej katolickiego kraju w Europie, jak wynika z raportu rządowego, kryły i ułatwiały procedery pedofilskie. Nie oznacza to jednak tego, że Kościół Katolicki na prawo do tego, aby się tą zbrodnią i odpowiedzialnością za nią dzielić z innymi. Moralna skaza pedofila – księdza jest dużo większa, niż pedofila – hydraulika, bankiera… Ochrona ohydnych praktyk przez władze kościelne świadczy, że była to organizacja przestępcza.

Szokujące jest to, że pedofilia i przemoc wobec dzieci były metodą wychowawczą, zaakceptowaną i zalecaną przez władze kościelne.

Władze irlandzkiego Kościoła Katolickiego, głosem kardynała Seana Brady’ego wyraziły żal i wstyd z powodu PRZYPADKÓW wykorzystywania seksualnego dzieci. A gdzie odpowiedzialność CAŁEGO Kościoła Katolickiego? Gdzie słowa skruchy Watykanu?

Read More

Kilka słów o krzyżach w szkołach

Posted 25 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Pomimo, że minęły już prawie dwa tygodnie od wyroku ETPC w Strasburgu, dotyczące krzyży w szkołach (obywatelka Włoch kontra państwo), dyskusja nie ucicha w Polsce na ten temat. To chyba dobrze, bo jak już pisałem, w naszym pięknym, katolickim w założeniu kraju, nie przeprowadzono poważnych dyskusji światopoglądowych. A przede wszystkim dyskusji, na ile prawo jest w nim wiążące i obowiązujące – wszystkich obywateli, a przede wszystkim urzędników państwowych, a do takich zaliczamy nauczycieli.

Niezależnie od tego, czy urzędnik państwa jest katolikiem, czy wyznaję inną wiarę, czy jest może agnostykiem, lub ateistą, obowiązkiem jego jest przestrzeganie prawa, a przede wszystkim konsensu, jaki władza zawarła w imieniu państwa i obywateli z instytucjami wyznaniowymi. Oznacza to, że urzędnik państwowy nie może łamać praw jednej grupy obywateli, działając w imieniu innej, nawet jeżeli stanowi ona większość. Ta prawnie narzucona bezstronność nakazuje, aby symbole religijne, kojarzone z określoną religię, nie znajdowały się w przestrzeni pełnej jurysdykcji państwa – poczynając od Sejmu i Senatu, poprzez urzędy państwowe, na szkołach kończąc. Nie oznacza to wcale, że ma to oznaczać rugowanie krzyża z przestrzeni publicznej, a tym bardziej zakaz prywatnego eksponowanie wiary przez obywateli.

To jest właśnie logicznie rozumiane prawo wolności DO KRZYŻA… a nie zakaz umieszczania krzyża w przestrzeni społecznej.

Jak słusznie zauważa w swoim ostatnim artykule w „Rzeczpospolitej” znakomity prawnik, a jednocześnie znawca zagadnień społecznych, profesor Wojciech Sadurski, liberalno-demokratyczna koncepcja państwa nie jest podstawą do zepchnięcia religii do sfery prywatnej. Istnieje niezbywalne prawo obywatela, w ramach prawa państwowego do demonstrowania swojego przywiązania do wiary. Jest to właśnie prawo „do krzyża”.

Jak zauważa Sadurski, wyrok Trybunału w Strasburgu oznacza z jednej strony wezwanie do przestrzegania zasady neutralności światopoglądowej państwa, co oznacza, że nie może ono dawać sygnału, że wspiera określoną religię kosztem innych wyznań – i kosztem praw innych obywateli. W myśl doktryny państwo swoim reżimem, narzędziami przymusu, działało by w interesie tylko części obywateli.

Z drugiej natomiast strony szkoła jest miejscem kształtowania postaw obywatelskich i poglądów młodzieży, która nie do końca jest świadoma praw społecznych i nie jest gotowa do refleksji wykraczających poza aksjologię, jaką chce narzucić religia, w przypadku Polski, religia katolicka. Szkoła publiczna, co zauważa Wojciech Sadurski, jest afirmacją państwa i dlatego wszelkiego rodzaju ingerencje niezgodne z prawem nie powinny w nich występować.

Konkluzją tego toku myślenia jest to, że szkoła, klasa szkolna, podobnie jak urząd państwowy, nie należy do otwartej, zróżnicowanej sfery publicznej. Dlatego w myśl tolerancji krzyża w tej przestrzeni nie powinno być – chyba, że dana społeczność, w wyniku konsensusu, wyraża na to zgodę.

I tak się stało w jednej z warszawskich szkół, gdzie rodzice – w większości wierzący – zgodzili się z tymi niewierzącymi, lub wyznającymi inną wiarę niż katolicyzm, że krzyż na stałe zawiśnie w klasie, gdzie odbywa się katecheza, w innych klasach natomiast krzyż został zdjęty.

Polskie prawo jest precyzyjne i daje obywatelom prawo do występowania do instytucji państwa o przestrzeganie swoich praw obywatelskich. Jeżeli jednak to nie pomoże, to trzeba pamiętać, że Polska, jako członek Rady Europy musi przestrzegać Europejską Kartę Praw Człowieka. Oznacza to, że polski obywatel ma prawne narzędzia do ochrony swoich praw – także praw moralnych i niezależności od religii.

Azrael

————

“Rzeczpospolita”, 24-11-2009, “Skrzyżowania”

Państwo konfesyjne

Posted 16 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Dyskusja o krzyżach w przestrzeni publicznej, a ograniczając to – w przestrzeni, gdzie państwo i obywatele powinni się kierować prawem, rozumianym literalnie, jak według zasad demokracji – nie gaśnie w Polsce. To dobrze, ponieważ w naszym kraju nie przeprowadzono w ciągu ostatnich 20-lat poważnych dyskusji światopoglądowych, oderwanych od bieżącej polityki. Może sprawa krucyfiksów będzie jakimś przełomem.

Zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który przychylił się do wniosku Włoszki, fińskiego pochodzenia, która domagała się, aby publiczna szkoła respektowała jej prawa jako niewierzącej osoby wychowującej dziecko. Sprzeciwił się krzyżowi w klasie, jako widocznemu znakowi uprzywilejowania wiary katolickiej, a więc łamiącemu zasadę pluralizmu światopoglądowego i rozdziału państwa i Kościoła Katolickiego. Włoska Konstytucja (a również polska) gwarantuje neutralność światopoglądową państwa, co oznacza, że w przestrzeni PUBLICZNEJ szkoły nie powinien się znaleźć żaden symbol religijny.

Trybunał w Strasburgu (który nie jest składnikiem Unii Europejskiej, co ma poważne znaczenie, jeżeli chodzi o jego niezależność), powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, wydał wyrok o charakterze prawnym, a nie ideologicznym. Uznano, że krzyż nie jest w tym przypadku i zastosowaniu znakiem uniwersalnym, lecz ma konkretną wymowę religijną. Nie jest to więc wojna z krzyżem, ani tym bardziej z religią, lecz obrona pluralizmu światopoglądowego – obrona interesów państwa i jego obywateli.

Read More

Wojna krzyżowa jest niepotrzebna

Posted 07 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Kilka dni temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu orzekł, że we Włoszech krzyże powinny zniknąć z miejsc publicznych, oraz szkolnych klas. To wyrok nie tylko ważny, ale również precedensowy i może stać się on przyczyną lawinowego składania podobnych wniosków z innych państw Europy, także z Polski.

Oczywiście ten wyrok odbił się w naszym kraju szerokim echem – jak się można spodziewać w państwie, w którym ponad 90% obywateli przyznaje się do wiary katolickiej, a jeszcze więcej występuje w oficjalnych statystykach wiernych. Nie oznacza to wcale, że w Polsce odbędzie się poważna i szeroka debata na temat, czy symbole religijne powinny opuścić przestrzeń publiczną, czy nie. Dlaczego nie będzie takiej dyskusji? Ponieważ w Polsce nie odbyła się jeszcze żadna ogólnospołeczna debata na temat zasad, praw i obowiązków państwa demokratycznego i z drugiej strony, praw obywateli. To jest przed nami.

Wynika to z tego, że Polacy nie szanują swojego państwa i praw w nim obowiązujących, z Konstytucja na czele. Prawo i jego przestrzeganie jest czymś, co jest obok polskiego życia społecznego, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Gdyby poszanowanie dla prawa rzeczywiście było normą, to obywatele by robili wszystko, aby nie było tolerowane jego łamanie. Ale my wszyscy, jak jeden mąż uważamy, że przymknięcie oka na drobne sprawy, przestępstwa, szwindle, jest nieszkodliwe.

Gdyby było inaczej, obywatele, w tym właśnie głównie katolicy, powinni zwrócić uwagę na to, że neutralność światopoglądowa i wyznaniowa nauczania powinna być przestrzegana rygorystycznie, dla dobra edukacji młodzieży. Ale społeczeństwo samo pozwoliło sobie nałożyć kaganiec i wprowadziło lekcje religii, nie religioznawstwo, do przestrzeni publicznej, jaką jest szkoła państwowa. I Kościół Katolicki, mający taką przewagę, nie dopuszcza do nauki i rozpowszechniania w tej przestrzeni poglądów krytycznych wobec niego.

Pluralizm religijny i światopoglądowy w Polsce się przebija do świadomości. Pomimo tego, że instytucje państwowe, a to głównie dzięki politykom, i to nie tylko, niestety, prawicowym, są powiązane i uległe instytucjom kościelnym. Jednak demokracja jest siłą, która się przebija do świadomości nowych, niezindoktrynowanych katolicyzmem pokoleń.

Jeżeli obywatele pozwolili wejść Kościołowi w obszar państwa, a nie dotyczy to tylko szkolnictwa, ale także np. służb mundurowych, to trudno im teraz będzie w Polsce podjąć krucjatę przeciwko krzyżom. Tym bardziej, że siła katolicyzmu skrajnego, fundamentalnego w Polsce rośnie. I jeżeli dodatkowo Kościół Katolicki jest wspierany przez instytucje państwowe, jeżeli następuje symbioza instytucji kościelnych i administracji państwa – rozpoczynanie wojny o krzyże w przestrzeni publicznej jest de facto wojną z państwem.

Mówi się czasem, że fundamentem Polski jest katolicyzm. Że właśnie religia była spoiwem narodowym. Ma być to podstawa cywilizacyjna Polaków. Ale tak naprawdę w demokracji podstawą państwa jest prawo. I wywodzi się ono z prawa rzymskiego, a w krótszym okresie, z czasów napoleońskich. A od momentu, kiedy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, dominantą staje się prawo unijne, z Europejską Kartą Praw Człowieka.

Już więc niedługo powstaną w naszym kraju inicjatywy i ruchy, które będą potrafiły wykorzystać prawa, jakie obywatelom dała integracja z Unią Europejską. I to już wkrótce stanie się fundamentem nowoczesnego społeczeństwa polskiego.

Nie warto teraz walczyć o zdjęcie krzyży w Sejmie, urzędach państwowych, szkołach. Za niedługi czas państwo samo to uczyni. Bo będzie to jego obowiązek wobec obywateli. Także katolików.

Azrael

Bicie w normie

Posted 16 paź 2009 — by Azrael
Category Kościół, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Właściwie rzecz zwyczajna i standardowa; Zakonnica nie biła i nie szarpała, ona się tylko broniła.

To co się działo w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek, po Augustowem, jak można się spodziewać, to nie był przypadek, ani incydent. Wskazuje na to zachowanie przełożonych siostry, która otwartą dłonią po twarzy okładała chore, nieświadome, kalekie dziecko. Dziecko, które zostało zapewne już dawno, może przez rodziców, a może właśnie przez tę siostrę, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, miłości i spokoju, dlatego niezależnie od tego, jak jest traktowane, reaguje gwałtownie. A jak reaguje gwałtownie – to spotyka się z reakcją równie gwałtowną. Dlatego, że siostra zakonna, z definicji jest wobec dziecka, jako osoby dla niej obcej, mniej asertywna. I z definicji również, na co wskazuje jej stan duchowny, jej inteligencja emocjonalna, która powinna się kształtować w okresie dziecięcym pod wpływem wychowania rodzicielskiego, pchnęła ją do stanu bezdzietnego. Zresztą w ogóle opieka nad dziećmi powinno się odbywać tylko pod nadzorem tych, którzy mają nie tylko wychowanie pedagogiczne, ale również wiążą ich z dziećmi więzy uczuciowe, wynikające z posiadania własnego potomstwa. Dlatego jestem gorącym orędownikiem rodzinnych domów dziecka.

Read More

Zadzwoń do posła!

Posted 10 wrz 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, Społeczeństwo, demokracja


Każdy miał w swoim życiu sytuację, kiedy coś każe ci się cofnąć przed podjęciem decyzji, choć nic nie wskazuje, że mogłaby ona przynieść złe skutki. Czasem się mylimy, czasem się okazuje, że jednak mieliśmy rację… Wtedy mówimy, że mieliśmy szczęście, intuicję albo, że ostrzegł nas nasz prywatny anioł stróż…

Są jednak tacy, którym anioł stróż, sumienie i poczucie odpowiedzialności nie wystarcza, szukają dodatkowego wspomagania swoich decyzji. Nie tylko wśród znajomych i rodziny, ale również wśród autorytetów wyższego rzędu. I tak jest też z politykami. Dziwnym trafem, a może za przyczyną znanego Polakom syndromu uległości, politycy, i to wszystkich opcji, szukają wspomagania i akceptacji w Kościele Katolickim, najczęściej u swojego biskupa. Bo biskup wie wszystko, zna się nie tylko na liturgii, wierze i obrządku, ale jest specjalistą od ekonomii, polityki, edukacji, a ostatnio nawet zapłodnień pozaustrojowych i nawet seksu (Knotz).

Właśnie rozpoczęła się dyskusja w polskim Sejmie o projektach ustaw o zapłodnieniach in vitro, w szerszym kontekście kodyfikacji prawa bioetycznego. Na pierwszy rzut poszedł projekt tak zwany społeczny, komitetu “Contra In Vitro”, zakładający penalizację lekarzy za wykonywanie takich zabiegów. I do pomocy posłom, którzy chcieli odrzucić ten projekt w pierszym czytaniu, ruszyli namiestnicy kościelni, samozwańczy aniołowie polityków. Oto Rada Epiksopatu ds. Rodziny napisała specjalne listy do posłów, w których przypomina i napomina, że według nauki Kościoła dziecko jest osobą od momentu poczęcia, nie może być przedmiotem, poza tym poczęcie dziecka metodą in vitro powoduje śmierć jego braci i sióstr w stanie embrionalnym… Czyli nie tylko nawet napomnienie, ale już coś przypominające szantażyk…Autorami tego listu, tak samo jak poprzedniego, z roku 2007 są biskup Kazimierz Górny, Przewodniczący Rady ds. Rodziny, oraz Andrzej Rębacz, Dyrektor Duszpasterstwa Rodzin KEP.

Ale to nie wszystko; Biskupi posunęli się dalej – chwycili za telefony i zaczęli wydzwaniać do posłów. Mają do tego prawo, jako obywatele, ale z drugiej strony – są oni również depozytariuszami wiary i interesów całego kościoła, którego głowa, papież, znajduje się w Watykanie. Tak, jest to może dość wulgarne pojmowanie motywacji działań księży, ale równie wulgarne i bezczelne są ich próby nacisku na polityków.

Read More

Kocham Pana, Panie Cejrowski!

Posted 20 sie 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Właściwie pisanie o marginesach polskiego życia społecznego, takich jak partie prawdziwie prawicowe, czy środowiska ultrakonserwatywne nie ma sensu, ponieważ ich wpływ na życie społeczne, nie mówiąc o polityce, jest żaden, ale czasem warto się nad pewnymi zjawiskami, czy osobami pochylić niżej.

Wojciech Cejrowski jest właśnie taką osobą, ponieważ ten samozwańczy kowboj Ciemnogrodu jest dla wielu nie tylko autorytetem jako, ponoć, wybitny podróżnik, ale również jako pewnego rodzaju głos środowisk patriotycznych i katolickich. I głos, i twarz tych środowisk, głęboko ideowa i pryncypialna.

Cejrowski już w latach ‘90 zajmował się promocją Ciemnogrodu, atakując w swoich programach telewizyjnych i artykułach środowiska mniejszości seksualne, rasowych i Żydów.

Potem było już tylko ostrzej. Kilka miesięcy temu dał popis swoich poglądów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim,który wizytował na zaproszenie Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum. Powiedział tam kilka “złotych” myśli na ulubiony temat katolickich ciemnogrodzian. Powiedział, że pederaści wzbudzają u niego obrzydzenie, ale również Bóg to czuje i dlatego należy ich wytykać palcami. Słuszne poglądy, wygłaszane na słusznym uniwersytecie, który oczywiście się odciął od Cejrowskiego i studenckiej imprezy.

Kilka dni temu z kolei zachował się podobnie, ale już przy otwartej kurtynie, rzecz by można, ponieważ jego wypowiedź została nagrana i upubliczniona. W Poznaniu, na Starym Rynku podpisywał swoje książki podróżnicze. Do jego stoiska podeszło kilku działaczy Kampanii Przeciwko Homofobii i poprosiło go o podpis, z dedykacją. Na to nasz bohater był łaskaw powiedzieć, cytuję;

“Brzydzę się was. To może być zahivione”. I że od “pedziów” nic nie bierze.

Przyznam się, że wypowiedzi Cejrowskiego, jako marginesu właśnie, właściwie mnie już specjalnie nie szokują. Mogę nawet przejść nad nimi do porządku dziennego, nie wzywając go do poszanowania innego człowieka, nie mówiąc o tolerancji, ponieważ jest to słowo przez jego środowiska wyklęte. Sam, jako ateista, nie odważyłbym się mówić, że się brzydzę katolikami, nie mówiąc o takich właśnie jak Wojciech Cejrowski. Ale Cejrowski jest przecież od lat naczelnym obrońcą wartości chrześcijańskich, które powinny kierować się i Dekalogiem i zapisami Starego i Nowego Testamentu. A tam można znaleźć zapisy i opinie, nie pozostawiające żadnego marginesu i żadnej alternatywy. Oto kilka z nich;

“Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”

“Każdy człowiek, który staje na drodze mojego życia, jest moim bliźnim. I jest godnym miłości”

„Kto bliźnim gardzi – ten grzeszy, szczęśliwy – kto z biednym współczuje.”

Może tytuł mojego krótkiego felietonu jest trochę na wyrost, ale jedno jest pewne – nie nienawidzę Pana Wojciecha Cejrowskiego, a już na pewno nie czuję do niego tego, co ten głęboko zaangażowany, acz grzeszny katolik, do swoich bliźnich…

Azrael

Narzędzia nowoczesnego księdza

Posted 16 lip 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Rydzyk, Społeczeństwo, demokracja

Co nie jest zabronione, jest dozwolone – ta stara maksyma biznesowa doskonale się sprawdza w przypadku Tadeusza Rydzyka, biznesmena z Torunia.

Rydzyk, dla wielu już tylko de nomine ksiądz katolicki, doskonale pasuje do semantyki tego określenia. Jak mało kto opanował techniki biznesu i manipulacji, i wykorzystuje je na chwałę… swojego imperium i interesu. Jeżeli dodamy do tego wybitne zdolności socjotechniczne, które stosuje i wobec swoich “wyznawców”, jak i wobec polityków, to otrzymamy receptę na gwarantowany sukces.

Można Rydzyka nie lubić, ale nie można mu odmówić zdolności biznesowych. Jego wszystkie działania, począwszy od Radia Maryja i gazety “Nasz Dziennik”, poprzez Telewizję “Trwam”, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, projekt odwiertów geotermalnych, aż do najnowszego projektu, czyli telefonii komórkowej, oparte są o właściwie ten sam schemat. Ten schemat polega na tym, aby wytworzyć zapotrzebowanie na towar, następnie wytworzyć coś, który jest substytutem prawdziwego towaru, i przy pomocy technik marketingowych dobrze, to znaczy drogo, go sprzedać.

Ze znalezieniem adresatów, tak zwanej grupy docelowej biznesu, Tadeusz Rydzyk nie miał specjalnego problemu. Target market to są ludzie gorzej sytuowani, słabiej wykształceni, łatwi do manipulacji. Wystarczyło im tylko powiedzieć, że są jednak kimś innym, niż jest to faktycznie, że są ludźmi “wybranymi”, a ich problemy i pozycja wynika nie z ich ułomności, lecz z tego powodu, że inni tak uważają, i już na tej bazie można było budować ofertę, najpierw medialną, później czysto biznesową.

Read More

Interesy i szantaże Kościoła Katolickiego

Posted 28 cze 2009 — by admin
Category Kościół, Państwo, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Komisja Wspólna Episkopatu i Rządu właśnie obchodzi swoją 60. rocznicę działania. Oznacza to, że ciało to działa od roku 1949 i powstało w latach głębokiego stalinizmu. Polscy komuniści widzieli więc konieczność działania Kościoła Katolickiego w Polsce, czyli się go po prostu bali… I to się nic nie zmieniło – rządzący dalej się Kościoła boją i idą mu na rękę, łamiąc przyrzeczenia działania w interesie ogólnospołecznym.

Prawdziwego znaczenie utylitarnego instytucja Komisji Wspólnej… nabrała dopiero po roku 1989, kiedy KEP za jej pomocą zdobył w Polsce coraz silniejszą pozycję. Nie społeczną, lecz instytucjonalną, wręcz państwową. Forum to stało się wręcz czymś ponad rządowym, strukturą mającą nieformalny wpływ na rząd i państwo. To na jej forum rozstrzygnęły się ustalenie dotyczące religii w szkołach, czy niekorzystne, kosztujące Skarb Państwa miliardy złotych straconych, rozwiązania dotyczące majątków zajętych po II Wojnie Światowej.

Ale polskiemu Kościołowi Katolickiemu to mało. Jemu już zupełnie otwarcie marzy się pozycja na scenie politycznej. Hierarchowie przestają się krygować, i już nie tylko z ambon pouczają, ale wypowiadają się otwarcie w mediach, jak i co powinno robić państwo. W sprawach społecznych, jak w związku z in vitro, w sprawach mediów, gospodarki, polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Kościół broni swej pozycji, jaką mu zagwarantowano przez dwadzieścia lat uległości wszystkich rządów po roku 1989. Dlatego KEP doprowadził, że w nowej ustawie medialnej znalazły się zapisy nie o respektowaniu wartości chrześcijańskich, ale wręcz o ich przestrzeganiu, co jest niezgodne z Konstytucją RP, jako dyskryminujące inne wyznania, a także całe grupy społeczne. To jednak mało – KK chce mieć realny wpływ na to, jak będą te media finansowane. Sławoj Leszek Głodź chce powołania okrągłego stołu, który miałby się zająć stroną ekonomiczną i ideową mediów. Prawdziwie niezależna i dając realne szanse na prawdziwy pluralizm mediów. Oczywiście – pluralizm katolicki, tak jak alternatywą dla lekcji religii, ma być nauczanie etyki… chrześcijańskiej.
Niestety, rządzący zapominają, że nie wszyscy w Polsce są katolikami i nie wszyscy pragną mediów chrześcijańskich. Jeszcze na etapie projektu nowej ustawy medialnej Episkopat domagał się wyjaśnień, dlaczego w RZĄDOWYM projekcie ustawy medialnej nie znalazły się zapisy o respektowaniu wartości chrześcijańskich. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wręcz posunął się do stwierdzenia, że to“. Niestety, zarówno arcybiskup, jak i stroną rządowa zapomniały, że w Polsce obowiązuje konkordat, w myśl przepisów którego rząd nie ma żadnego obowiązku konsultować, czy radzić się Kościoła Katolickiego, co i dlaczego powinno się znaleźć w nowej ustawie medialnej. Wartości chrześcijańskie powinny być respektowane w społeczeństwie otwartym, ale jedynie na poziomie prawa jednostki – i na równych prawach z innymi członkami społeczeństwa, wyznającymi inne wartości.

Read More

Terlikowski naucza

Posted 26 cze 2009 — by admin
Category Kościół, Media, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

“Rzeczpospolita” udziela swoich łam różnym dziennikarzom, publicystom, ludziom nauki i kultury. Oprócz stałego staffu redakcji i współpracowników, Paweł Lisicki do tematów kontrowersyjnych lubi zatrudniać ludzi z zewnątrz, dla pobudzenia dyskusji. Czasem chodzi o zlecenie polityczne, jak na przykład wsparcie Prawa i Sprawiedliwości piórem Tomasza Sakiewicza, czy Łukasza Warzechy, czasem też dokopanie prezydentowi, czy jego bratu – wtedy można poprosić Waldemara Kuczyńskiego albo Tomasza Wołka.

Ta “linia” redakcyjna zapewne przyświecała temu, aby zamówić temat i artykuł o homoseksualizmie u redaktora Tomasza Terlikowskiego. I pan doktor nie zawiódł pokładanych nadziei – napisał artykuł ostry. Ostry, ale nie polemiczny, za to na poziomie skrajnej homofobii. I to na poziomie marginesu, zarówno kulturowego, jaki i intelektualnego, z odcieniem fobii i zaburzeń maniakalnych.

Z takimi ludźmi, jak Tomasz Terlikowski, czyli z twardymi publicystami katolickimi w zasadzie nie zgadzam się nigdy, jeżeli chodzi oczywiście o zagadnienia światopoglądowe. W wielu innych tematach, jak na przykład lustracji w Kościele Katolickim, i owszem. Nie mogę się zgodzić, ponieważ publicyści ci z reguły głoszą opinię, że na gruncie moralności nie może być kompromisu – a z reguły tak zaczynając – prowadzą dalej swój wywód, że moralność, ta jedynie słuszna, katolicka, MUSI być jedyną obowiązującą w społeczeństwie, szczególnie polskim, której jak wiadomo, jest w większości katolickie, a większość ma ZAWSZE RACJĘ…

Read More