Lżenie

Trzy obrazy, trzy różne sytuacje, ale jednak podobne do siebie, opisujące kondycję polskiego katolicyzmu…

Styczeń 2007 roku, ingres do warszawskiej Archikatedry biskupa Stanisława Wielgusa. Ten jednak nie ubiera infuły ordynariusza warszawskiego, rezygnuje pod brzemieniem oskarżeń o współpracę z SB. Przemawia sam, po tym w kościele rozlegają się głosy protestu, wybucha karczemna awantura, okrzyki i złorzeczenia trwają długie minuty. Katolicka świątynia zostaje spostponowana…

Sierpień 2010 roku, Krakowskie Przedmieście w Warszawie. Przed Pałacem Namiestnikowskim stoi krzyż, postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia 2010 roku. Ma zostać przeniesiony z pod pałacu do kościoła Św. Anny, ustawiony w specjalnej nawie. Kościół katolicki zawarł konsensus z instytucją państwa i stroną społeczną (harcerze) – krzyż ma zostać przesunięty w miejsce godne dla niego. Tu gdzie stoi, jest od dłuższego czasu obiektem manipulacji, gry politycznej, totemem w walce. Z kościoła po krzyż idzie procesja księży i diakonów, aby godnie zająć się tym krzyżem. Ale księża, działając w imieniu instytucji, ale również wspólnoty religijnej nie mogli dokonać przeniesienia krzyża w procesji, ponieważ zostali zmuszeni przez tak zwanych „obrońców” do wycofania się. Zostali obrzuceni epitetami, porównani do komunistów, znów majestat Kościoła został sprofanowany. Fanatycy quasi religijni pokonali i państwo i Kościół katolicki. Kościół i państwo okazało się za słabe wobec terroru tysiąca sekciarzy religijnych.

I znów Warszawa, 1. sierpnia, 67. rocznica Powstania Warszawskiego. Powązki Wojskowe, pomnik Gloria Victis, delegacje składają kwiaty i wieńce, powinien być to moment zadumy i modlitwy, przecież cmentarz katolicki to miejsce święte, gdzie katolik powinien zachowywać się godnie. Każdy człowiek powinien zachowywać się godnie. Ale nie – uroczystość staje się wiecem politycznym, słychać oklaski i, co gorsze, również gwizdy, krzyki, buczenie. Znów lżenie… To „patrioci”, tacy dość świeżej daty, bo przecież nie warszawscy powstańcy.

Polscy katolicy wielokrotnie podnoszą raban, że są obrażani, że ich uczucia i symbole religijne są ośmieszane, postponowane, niszczone. Nie mają ponoć prawa manifestować swojej wiary, są oburzeni, kiedy inni, powołując się na zapisy polskiej Konstytucji chcą usunąć religijne symbole z przestrzeni publicznej. Ale kiedy tradycja, obyczaje, prawdziwy patriotyzm, kultura, a często również prawo kanoniczne nakazują umiar i szacunek – nie potrafią go okazać. Dziwnym trafem ci „prawdziwi katolicy” są również „prawdziwymi Polakami”. Polskość i patriotyzm gości na ich ustach – często na przemian z obelgami i obelżywymi okrzykami. I to nie ci negujący miejsce i rolę Kościoła katolickiego w przestrzeni publicznej zachowują się niegodnie – to najczęściej sami katolicy zachowują się haniebnie…

 

Azrael

Tadeusz Rydzyk i jego dzieła

Tadeusz Rydzyk i jego koncern medialny działają w przestrzeni publicznej już prawie 20 lat. Nie napiszę, że w Kościele Katolickim, bo ten człowiek pasterzem, księdzem, przestał być dawno. Jest głównie politykiem, biznesmenem, manipulatorem medialnym, może agentem wpływu– ale nie księdzem. Wszystkie jego wypowiedzi, te mniej i bardziej ukryte, znane od lat tłumaczone były słowami – „ależ przecież on prowadzi taką wspaniałą działalność ewangeliczną!”. To kłamstwo, nie ma czegoś takiego jak „dzieło” Tadeusza Rydzyka, nie ma żadnego fenomenu ewangelizacji, jest po prostu interes, realizowany kosztem wiernych, na czele którego stoi katolicki ksiądz, wspierany autorytetem całej hierarchii polskiego Kościoła.

Tadeusz Rydzyk wykorzystując antenę swojego radia i swojej telewizji, publikując „Nasz Dziennik” buduje swoją sferę interesów. A politycy tak zwanej prawicy razem z nim. Raz był to Roman Giertych, innym razem Marek Jurek, potem Jarosław Kaczyński. Niepostrzeżenie politycy stali się zakładnikami toruńskiego redemptorysty, poddającymi się jego manipulacjom. I nic nie jest wstanie oderwać ich od niego, ani antysemickie teksty na antenie radiowej, ani sprawdzone i potwierdzone dokumentami informacje o współpracy z SB naczelnego ideologa Radia Maryja, Jerzego Roberta Nowaka, ani nawet ścisła współpraca z polonijnym biznesmenem podejrzanej konduity, Janem Kobylańskim. Rydzyka rozgrzeszano z parszywych słów, przymykano oczy na machloje finansowe. W imię czego? A, jak zwykle – w imię interesu, przybranego w szaty moralności.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 2011-03-19

Chciałem sam na ten temat napisać, ale Galopujący zrobił to lepiej…

=————————————————————————————————————=

Otwarta droga do ustawowej laicyzacji?

Z punktu widzenia któregoś z trzech AAA (ateisty, agnostyka, antyklerykała) wyrok Trybunału Praw Człowieka w sprawie obowiązkowego wieszania krzyży we włoskich szkołach publicznych to istne kuriozum. W olbrzymim skrócie, obowiązek ten nie jest indoktrynacją, albowiem brak dowodów, jakoby miało to wpływ na uczniów. No cóż, chętnie poznałbym metodykę jakiegokolwiek badania dotyczącego wpływu wywieszonych krzyży na uczniów. Również tych watykańskich badań. Wydawać by się więc mogło, że z punktu widzenia cywilizacji życia, która dziś ogłasza tryumfy, wyrok Trybunału jest kamieniem milowym programu powszechnej krucyfikacji Polski. Gdyby się jednak w pełni wczytać w skrót „uzasadnienia” wyroku, można dojść do zaskakujących wniosków.

Continue Reading →

Szara sieć Komisji Majątkowej

 

Sprawa Komisji Majątkowej, wspólnej komisji rządu kościołów (bo nie tylko Kościoła Katolickiego) nie ogranicza się do spraw korupcji i udziału w jej pracach, po stronie kościelnej, ex-esbeka, Marka Piotrowskiego i jego firm. To problem tego, jak relacje państwo-kościół są nieekwiwalentne społecznie i jak państwo nie dba o interes publiczny.

Komisja zakończyła funkcjonowanie 25 lutego 2011, na podstawie nowelizacji ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego. Już sam fakt, że nastąpiło to aktem tak wysokiej rangi, do tego przegłosowanym przez Sejm RP olbrzymią ilością głosów, świadczy o tym, że problem jest ważny i do tego drażliwy. Ale nie da się od niego uciec, jeżeli przyjmiemy założenie, że interes społeczny w trakcie jej ponad dwudziestoletniego działania został wielokrotnie naruszony.

Likwidacja komisji nastąpiła podobnie do tego, jak została powołana – czyli w formie umowy, konsensusu, mającego zadowolić obie strony – państwową i kościelną. I tak, jak powstała ona w maju 1989 roku, jako instytucja nie podlegająca żadnej kontroli, bez trybu odwoławczego, tak teraz jej działalność została zamknięta tylko po to, aby maksymalnie utrudnić kontrolę tego, co działo w trakcie rozpatrywania ponad 2800 wniosków o restytucję mienia kościelnego, a następnie tego, co się z tym majątkiem działo dalej. Jedno jest pewne – 12 osób zasiadających w komisji przez te wszystkie lata robiło wszystko, aby majątek, będący własnością Skarbu Państwa (ziemia, nieruchomości zagrabione przez komunistów albo ich ekwiwalenty) zostały przekazane w ręce kościelne, bez dbałości o prawa innych właścicieli i bez dbałości o interesy społeczne, samorządów miast, wsi, powiatów. Raz podjęta decyzja, raz przekazany majątek znikał w przysłowiowej „czarnej dziurze, ponieważ nie istniała żadna instancja odwoławcza od decyzji, postępowania były tajne, a wyceny majątku w wielu przypadkach brane z sufitu, co pokazały szeroko opisywane sprawy na warszawskiej Białołęce, w Świerklańcu, czy w Krakowie. Dlatego informacja, że Centralne Biuro Antykorupcyjne znalazło aż 11 przypadków podejrzanych, na ponad 2800 spraw jest po prostu czystą grą na zasadzie zatkania mediom ust. Dodatkowo w sprawie działań komisji toczą się obecnie 2 (słownie: dwa) śledztwa prokuratorskie.

 

Continue Reading →

Proste czynić skomplikowanym

Problem z in vitro mają głównie katolicy. Ludzie niewierzący, wyznający pogląd, że człowiek, jego prawa, wolność są najważniejsze, uważają, że metoda zapłodnienia pozaustrojowego, dająca możliwość pokochania swojego dziecka, jest dobra, moralna i przynosząca radość. Tej radości zaznały miliony ludzi, ponieważ w ciągu 33 lat od czasu, kiedy metoda ta została przez naukowców i lekarzy wprowadzona, urodziło się prawie 4 miliony dzieci.

Katoliccy fundamentaliści chcieliby zepchnąć tę sprawę na margines, najlepiej jej zakazać. Czynią to z chęci narzucenia sztucznej moralności, która każe im twardo trzymać się doktryny Kościoła katolickiego, gdzie komórka staje automatycznie człowiekiem, poza stanem własnej i rodzica świadomości. Nie dociera do nich prawda, że dopiero zapłodniona komórka w ciele kobiety jest człowiekiem, kiedy jej świadomość to przyjmuje. Są ludzie, którzy pełnię tej świadomości człowieczeństwa zyskują, kiedy słysząc bicie serca dziecka, lub zobaczą jego kształt na zdjęcie z USG. Katoliccy przeciwnicy zamrażania embrionów nie rozumieją, że dopiero świadomość jedności matki i dziecięcego zarodka jest człowieczeństwem.

Continue Reading →

Polityczny PR, czy szczere działania?

Od bardzo dawna, a może jeszcze nigdy w Polsce postkomunistycznej nie odczułem, że stwierdzenie „państwo neutralne światopoglądowo” ma znaczenie nie tylko dla obywateli, ale również dla rządzących nim polityków. Po raz pierwszy to określenie nie odnosi się tylko do wirtualnej rzeczywistości przekonań natury religijnej, społecznej i filozoficznej, ale także ma konkretny wymiar polityczny, a miejmy nadzieję, że również prawny. Bo przecież neutralność światopoglądowa to także wartość doktryny państwa demokratycznego.

Kościół katolicki głosami swoich biskupów, również w formie formalnych listów do polityków chciał w obliczu dyskusji parlamentarnej wywrzeć polityczny wpływ na kształt regulacji dotyczących zagadnień bioetyki , w tym procedur prawnych i organizacyjnych metody zapłodnienia in vitro.To już nie było tylko zalecenie i przypomnienie o nauce Kościoła katolickiego w tej materii, ale wprost wypowiedziane groźby sankcji, wynikających z Kodeksu Prawa Kanonicznego. To jest próba narzucenia politykom takich rozwiązań, które byłyby zgodne z nauką Kościoła, ale niezgodne z interesem i potrzebami społecznymi. I to jest właśnie podstawowy problem tego głosu Kościoła, a nie sprawy odwoływania się do postaw moralnych polityków, ponieważ moralność jest dla każdego człowieka, a więc również polityka sprawą osobniczą. Nakaz procedowania i głosowania posłów – katolików zgodnie z doktryną Kościoła katolickiego to nic innego jak próba namówienia polityków do sprzeniewierzenia się zapisom Konstytucji RP i ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora RP. Warto tu zauważyć, że Sejm i Senat, generalnie władza demokratyczną, chcą wprowadzić opcję prawną umożliwiającą dokonanie zabiegów in vitro. Nie jest to prawo przymusu łamania praw moralnych katolików, wynikających z nauczania Kościoła. To jest prawo nie wchodzące w żaden sposób w obszar nauki Kościoła.

Continue Reading →

Kolejna wojna Kościoła

Sejm rozpoczyna poważne debatowanie nad pakietem ustaw dotyczących regulacji bioetycznych. Największe emocje wzbudzają zagadnienia dotyczące zapłodnień in vitro, zapłodnienia pozaustrojowego. Projektów złożonych w Sejmie jest sześć, wszystkie będą miały w tym tygodniu pierwsze czytania, ale należy sądzić, że do dalszego procedowania przejdą dwa, oba autorstwa posłów Platformy Obywatelskiej.

Pierwszy, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zezwala na tworzenie wielu zarodków,ich mnożenie i selekcję. Embrion traktowany jest jak tkanka. Drugi, autorstwa Jarosława Gowina proponuje, aby tworzone były tylko dwa zarodki, zakazuje ich selekcji i mrożenia. To oczywiście skrótowa informacja, zakres proponowanych regulacji jest szerszy – a ich wejście w życie nader wątpliwe, ponieważ do stanowienia prawa przez instytucję państwa demokratycznego i neutralnego światopoglądowo wmieszała się Kościół katolicki.

Najpierw abp Henryk Hoser, przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, zagroził tym polskim parlamentarzystom, którzy poprą w Sejmie ustawę o in vitro wykluczeniem ze wspólnoty Kościoła, czyli ekskomuniką, . Trudno to uznać za głos pasterza, ponieważ abp Hoser pełni ważną rolę w KEP i kieruje swoją groźbę ku konkretnym politykom. Jest to więc głos kościelnego polityka.

Hoser uzyskał po kilku dniach wsparcie w postaci oficjalnego listu najwyższych hierarchów polskiego Kościoła katolickiego, przewodniczącego Episkopatu abp Józefa Michalika, szefa Rady Episkopatu ds. Rodziny bp. Kazimierza Górnego i również abp Hosera, w którym hierarchowie już wprost zajmują stanowisko polityczne, ostrzegając przed „rozwiązaniami prawnymi nie do pogodzenia zarówno z obiektywnymi racjami naukowymi o początku biologicznego życia człowieka, jak też z jednoznacznymi wskazaniami moralnymi płynącymi z Dekalogu i Ewangelii”. List adresowany jest do najwyższych urzędników państwa.

Continue Reading →

Antyklerykalizm? Dlaczego nie?

Na kongresie Ruchu Poparcia Palikota, jaki się odbył w sobotę 2. października, każda wypowiedź lidera i innych uczestników spotkania wzbudzała entuzjazm sali. Jedna trzecia postulatów nowej formacji społecznej poświęcona była Kościołowi katolickiemu, jego miejscu w społeczeństwie, lub zagadnieniom, którym hierarchowie przyglądają się uważnie. Z reguły z dużą niechęcią, ponieważ takie sprawy, jak in vitro, aborcja, dostępność środków antykoncepcyjnych, wchodzą w ich zakres kompetencji. No i oczywiście – sprawy miejsca Kościoła w życiu publicznym i jak się mu wydaje – wiecznych, należnych i niezbywalnych przywilejów.

Oczywiście komentatorzy obserwujący imprezę w Sali Kongresowej zauważyli ten rys antyklerykalny i tego ducha sprzeciwu wobec Kościoła katolickiego. Ci, którzy pozostają wobec Kościoła katolickiego w komendacji, nie omieszkają oczywiście dodać, że to prezentuje Janusz Palikot i co zapisał w swoim programie, jest „prymitywnym antyklerykalizmem” – i, że „daleko się na tym nie zajedzie”, o czym się wielu już przecież przekonało. Tylko, że i czas jest inny, niż drzewiej, ludzi inni, nie mówiąc o samym Kościele.

Warto może przypomnieć, że antyklerykalizm to sprzeciw wobec Kościoła katolickiego, tego instytucjonalnego, jego wpływu na państwo, społeczeństwo, ingerencję w życie publiczne i życie obywateli. To sprzeciw wobec obecności religii w instytucjach państwowych, jej łączeniu z działalnością instytucji edukacyjnych, wojska, policji, także łączeniu religii z polityką, co szczególnie ostatnio widać wyraźnie, poprzez rytualne uczestnictwo księży we wszelkich uroczystościach państwowych i nadawanie im jednoznacznie religijnego charakteru. Koronnym tego przykładem była praktycznie kościelna ceremonia pożegnania Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki w Warszawie i już jednoznacznie kościelny pogrzeb w Krakowie. To także traktowanie Kościoła w sposób uprzywilejowany wobec innych instytucji państwa, w sferze materialnej i duchowej, jak choćby poprzez prezentowanie symboli religijnych poza miejscem kultu. I to wszystko w Polsce ma miejsce, w sposób, którego nie da się opisać inaczej, jak drastyczny. Ale choć antyklerykalizm dla niektórych grup obywateli jest również postawą etyczną, nie jest ruchem przeciwko religii.

Continue Reading →

Biskup Pieronek i swoboda wypowiedzi

Wolność w demokracji polega między innymi na wolności głoszenia swoich poglądów, a także na suwerennym prawie każdego człowieka do własnych przekonań i wypowiedzi. To są fundamenty nie tylko ustroju, ale również podstawy funkcjonowania społeczeństwa. Rzeczy, które powinny być zakodowane w umyśle każdego obywatela, w tym również księdza Kościoła katolickiego. Choć akurat w tym przypadku rzadko mamy z tym do czynienia.

Tadeusz Pieronek, swego czasu biskup pomocniczy w Bielsku Białej, później sekretarz Komisji Episkopatu Polski, ma jak na polskie warunki dość niewyparzony język. Już wielokrotnie jego wypowiedzi wzbudzały emocje i konsternacje, nie tylko zresztą w Polsce, jak na przykład jego wywiad dla włoskiego portalu Pontifex na temat Holokaustu, w którym stwierdził, że „Shoah jest pomysłem Żydów”… Musiał się mocno później z tego mocno tłumaczyć. Również nie stroni od wypowiedzi politycznych, a także od otwartej krytyki biskupów z KEP, m. in. w związku z jego postawą wobec Radia Maryja. Zapewne dlatego pozostaje bez przydziału, będąc obecnie jedynie wykładowcą Papieskiej Akademii Teologicznej.

W wywiadzie dla gazety „Polska” bp Tadeusz Pieronek wprost powiedział, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma tylko zadania polityczne i był tak naprawdę zakładnikiem dla Jarosława Kaczyńskiego w jego projekcie wyjątkowego uhonorowania zmarłego brata pomnikiem przez pałacem. Wprost również zarzucił Kaczyńskiemu, że to in inspiruje polityczne zamieszanie wokół krzyża, chcąc na tym zbić kapitał polityczny. Mocne słowa, wypowiedziane wprost, „bez znieczulenia”.

Oczywiście biskup krakowski został oskarżony o to, że sprzyja partii rządzącej, a nawet, że idzie pod rękę z antyklerykalną lewicą, która właśnie rozpoczęła dyskusję o roli religii w szkołach i miejscu krzyża w przestrzeni publicznej. Czyli oskarżono go o motywacje polityczne. Paradoksalnie, to właśnie tylko potwierdza trafność jego opinii. Należy przecież pamiętać, że to Jarosław Kaczyński na wiecu po krzyżem określił go jako „substytut pomnika”, nadają mu właśnie rolę czysto polityczną. Walka o krzyż stała się dla niego walką krzyżem, totemem politycznym, co zresztą swego czasu usankcjonował nawet komitet polityczny PiS, wydając oświadczenie, że krzyż powinien pozostać na Krakowskim Przedmieściu. Jak wymowny znak oporu przeciwko prezydenturze Bronisława Komorowskiego. Krzyż, który dla wiernych powinien być symbolem wiary, cierpienia, zmartwychwstania i zbawienia – dla Kaczyńskiego jest tylko obiektem manipulacji…

Azrael

Krzyż w Pałacu Prezydenckim

Dziś o godzinie 8 z minutami pracownicy Kancelarii Prezydenta RP przenieśli krzyż z Krakowskiego Przedmieścia do Pałacu Prezydenckiego, umieszczając go w kaplicy. Krzyż zostanie finalnie przeniesiony do Kościoła Św. Anny, porozumienie pomiędzy Kancelarią Prezydenta, miastem, harcerzami i kurią warszawską, z lipca tego roku zostanie wreszcie wykonane.

Krzyż, który został postawiony w spontanicznym odruchu pamięci po tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej 10. kwietnia, był od wielu tygodni niewiele znaczącym rekwizytem. Myli się ten, kto sądził, poza tak zwanymi „obrońcami”, że jest on znakiem pamięci, czy znakiem polskości, jak niektórzy też go nazywają. Stał się po prostu obiektem manipulacji. Po przeniesieniu go kościoła akademickiego odzyska swoją wartość – religijną i wartość pamięci.

Nie trzeba tłumaczyć, że zamieszania wokół krzyża miało wymiar polityczny.Zarówno ten symbol krzyża, jak i różnego rodzaju imprezy i demonstracje, z ostatnią, przemarszem Jarosława Kaczyńskiego na czele pochodu z pochodniami, tylko zaogniały trudną sytuację. Prawo i Sprawiedliwość usiłowało obciążyć tym problemem wyłącznie prezydenta Bronisława Komorowskiego, który w wywiadzie prasowym opowiedział się za usunięciem symbolu religijnego z przed najważniejszego budynku państwowego w Polsce i przeniesieniem go w innego, godne miejsce.

Continue Reading →

Krzyż polityczny – polityka krzyża

Nie ma chyba dla nikogo wątpliwości, kto uważnie obserwuje polską scenę polityczną, że jedną z głównych ról na niej odgrywa Kościół katolicki. Nie ma w nim wprawdzie autorytetów miary kardynała Stefan Wyszyńskiego, czy Karola Wojtyły, ale są za to wytrawni politycy. Tylko, że to nie przynosi Kościołowi wzrostu autorytetu. Nie tylko na scenie politycznej, ale także wśród wiernych.

Wydarzenia z początku sierpnia, kiedy mała, ale hałaśliwa grupka tak zwanych obrońców krzyża smoleńskiego, z przed pałacu prezydenckiego, spostponowała księży, którzy przyszli wykonać ustalenia dotyczące przeniesienia symbolu pamięci po tragicznie zmarłych do Kościoła Św. Anny, musiała się odbić na hierarchach dużą traumą. Po raz pierwszy wierni oficjalnie stanęli tak otwarcie przeciwko Kościołowi katolickiemu. Pokłosiem tego jest stanowisko polskich biskupów diecezjalnych, wyrażone w środę na Jasnej Górze, którzy umyli ręce od sprawy krzyża. Wzmocnił to jeszcze dodatkowo sam arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący KEP, wysyłając do najważniejszych polityków polskich list z wezwaniem o rozwiązanie sprawy krzyża i pomnika pamięci po zmarłych w katastrofie. Michalik przyznaje w nim, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma wymiar polityczny. Nie można jednak tego odczytać inaczej, jak oddanie „zabawki” w ręce polityków…

Continue Reading →

Bezsilność Kościoła

Uważni obserwatorzy żenującej awantury na Krakowskim Przedmieściu, przez Pałacem Namiestnikowskim, zapewne zauważyli, w jakiej sytuacji znaleźli się duchowni, którzy przyszli z harcerzami aby zabrać krzyż i umieścić go w pobliskim kościele akademickim, pod wezwaniem Św. Anny. Zobaczyliśmy przestraszonych księży, którzy nie mieli żadnego wpływu na otaczających ich wiernych. Obrzucani obelgami, inwektywami, wyzywani do komunistów, nie potrafili wypełnić decyzji swojego biskupa, Kazimierza Nycza. Gdyby nie ochrona – niewykluczone, że doszłoby do przemocy fizycznej. Pod krzyżem, którego duchowni nie potrafili obronić przed politykami i prowokatorami.

Publicysta katolicki, Szymon Hołownia, zadaje dramatyczne pytanie – kto tych ludzi, którzy histerycznie bronili dostępu do krzyża, formował? Odpowiedź jest prosta – to zrobił sam Kościół. To jest żniwo pracy całego Kościoła, bo jeżeli jego margines, jakim jest środowisko Radia Maryja, „Naszego Dziennika” i Tadeusza Rydzyka, nadaje ton sytuacji na Krakowskim Przedmieściu, to odpowiedzialny jest za to cały Kościół instytucjonalny. I w sytuacji, kiedy władzę nad krzyżem przejęli politycy, bo tak należy odczytywać kilkutygodniowe zamieszanie, dalej pozostaje bierny. Metropolita warszawski, arcybiskup Nycz wypowiedział się w sprawie dopiero pod presją sytuacji. Inni hierarchowie, prymas Józef Kowalczyk, przewodniczący KEP, Józef Michalik, czy wreszcie kardynał Stanisław Dziwisz – milczą. Bo ten strach, który był widoczny w oczach księży we wtorkowe południe, przenosi się do biskupich gabinetów. Ale nie tylko o to chodzi – hierarchowie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że polityczne zaangażowanie, jakie jest udziałem wielu z nich, zwraca się przeciwko nim. Kościół przyzwyczaił się w czasach PRL do rządzenia duszami – po roku 1989 politycy, wszystkich formacji, dopuścili go de facto do współrządzenia państwem. Teraz okazuje się, że politycy umiejętnie potrafią Kościołem manipulować – a duża, co raz większa część wiernych od Kościoła katolickiego się odwraca. To efekt nie tylko uwikłań politycznych, ale również afer seksualnych (które w polskim Kościele chyba jeszcze tak naprawdę przed nami), rozpasania części kleru, czy informacji o nadużyciach przy odzyskiwaniu od Skarbu Państwa majątku. Kościół jest pogrążony w głębokim relatywizmie.

Continue Reading →

George Carlin 1937 – 2008

Kilka dni temu minęła 2. rocznica śmierci kogoś wyjątkowego – amerykańskiego komika George’a Carlina. Przypomnijmy…

George Carlin o religii

George Carlin – Życie po śmierci

Azrael

Prawdziwa twarz Kościoła?

Kuria watykańska cofnęła karę nałożoną na poznańskiego arcybiskupa – seniora, Juliusza Paetza zakazu sprawowania posługi biskupiej. Została ona nałożona na niego w roku 2002, po ujawnieniu długoletniego molestowania kleryków. W Olsztynie, a później w Poznaniu. Nie mogło się to stać bez wiedzy i aprobaty papieża Benedykta XVI, jak sugeruje to katolicki publicysta, dr Tomasz Terlikowski. Paetz będzie mógł swobodnie celebrować msze, wyświęcać księży, prowadzić posługę kapłańską – i będzie miał niczym nieskrępowany dostęp do kleryków.

Wina Paetza nie budziła wątpliwości, zostało mu udowodnione, potwierdzone wieloma zeznaniami, że wykorzystywał w celach seksualnych kleryków. Arcybiskup do winy nie przyznał się nigdy, nie wyraził żalu i skruchy. Nie zaprzestał walki o odzyskanie swojej pozycji, w czym wspierała go część duchowieństwa i wiernych. Warto również pamiętać, że w tuszowaniu afery na początku tego wieku brał udział ówczesny asystent Jana Pawła II, a obecny metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz.

To zresztą nie wszystkie grzechy poznańskiego biskupa; W znanej książce „Księża wobec bezpieki – na przykładzie archidiecezji krakowskiej” księdza Tadeusza Isakowicz – Zaleskiego, pojawia się jego nazwisko, w kontekście bardzo groźnym. Jest bardzo prawdopodobne, że jego pobyt w Rzymie w latach 70 był wykorzystywany przez wywiad – być może nie tylko polski. Nosił pseudonim “Fermo”. Wewnętrzna komisja historyczna krakowskiej kurii (działająca pod nadzorem kard. Dziwisza…) doszła na podstawie tych samych dokumentów, które były podstawą pracy Isakowicz – Zaleskiego, do innych konkluzji – że ksiądz jest czysty.

Continue Reading →

In vitro znów dzieli

Sprawa zapłodnienia in vitro nie jest w katolickiej Polsce problemem natury medycznej. Nie jest także problemem otwartej dyskusji społecznej, tak jak Polska nie jest otwartym krajem demokracji obywatelskiej, w stylu zachodnim. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się nie w środowiskach lekarskich i naukowych, ale poza nim, wśród polityków i hierarchów kościelnych, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinii tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku obradowała wspólna komisja rządu i Komisji Episkopatu Polski, pod kierownictwem szefa MSWiA Jerzy Millera (konserwatysty, z bloku Jarosława Gowina) i Sławoja Leszka Głódzia. Hierarchowie wyrazili wówczas zniecierpliwienie tym, że projekty o ZAKAZIE stosowania metody in vitro nie weszły pod obrady Sejmu. KEP nie prezentował stanowiska, że jeden z projektów jest lepszy, inny natomiast gorszy – nie, polski Kościół Katolicki prezentuje stanowisko, że państwo polskie, będące w Unii Europejskiej, powinno zakazać całkowicie tej metody leczenia. Biskupi polscy jasno dają znać, że nie chcą, aby in vitro zostało w Polsce uregulowane – i wywierają wpływ na rząd.

Takim wpływem był specjalny dodatek, umieszczony w katolickich gazetach i tygodnikach (w nakładzie ponad 500 tyś. egzemplarzy), gdzie o metodzie in vitro wypowiadali się tacy fachowcy, jak wspomniany arcybiskup Sławoj Głódź, czy przewodniczący KEP, arcybiskup Michalik. In vitro zostało w nim przedstawione z jednej strony jako “medyczny eksperyment”, z drugiej natomiast jako zbrodnia, równa aborcji.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 2010-04-02

Nie dość, że dziś Wielki Piątek, to jeszcze dodatkowo 5. rocznica śmierci Jana Pawła II. TV nie do oglądania, szczególne TVN24, które idealnie realizuje zadania telewizji komercyjnej, przy okazji tracąc ostatnich bardziej wyrobionych wodzów.

Jednak warto może pewne rzeczy skomentować. Tym razem zrobię to piórem (klawiaturą?) kogoś innego – świetnego i trzeźwego blogera Ezekiela. Warto zapamiętać i sobie wprowadzić ten nick do rss, bo na Salonie24 to już egzemplarz zanikający…

Azrael

——————————————————————————————————————–

Śmierć papieża nie mogła nic zmienić


Tematu miałem nie podejmować, bo sprawa rocznicy śmierci Jana Pawła II dość mocno jest eksploatowana w mediach i w różnorakich wspominkach rocznicowych. Jak każdego roku wspomnienia o Papieżu – Polaku dzielą się na te infantylne, próbujące nie być infantylnymi i te, które infantylnie walczą z infantylizmem tych pierwszych.

Do pierwszych odnosić się chyba nie trzeba, bo wszyscy mniej więcej wiedzą o jakie teksty chodzi. Drugie zawierają jakieś osobiste wspomnienia w stylu „ciocia piekła ciasto, wybiła 21:37 i niniejszym ingrediencją słodkości stały się łzy” okraszone nieśmiałą prośbą o błogosławieństwo lub deklaracją zazdrości odnoszącej się do świętości i czystości. Ostatni rodzaj notek to te, które dziwują się, że JPII stał się albo pustym sloganem polityczno – medialnym, albo brandem wykorzystywanym przez producentów dewocjonaliów. I mnie osobiście to zdziwienie chyba najbardziej dziwi.

Jan Paweł II umierał w atmosferze narodowego poruszenia któremu – aż głupio się przyznać – i ja trochę uległem. Telewizje muzyczne zaprzestały nadawania, jakby muzyka miała zburzyć ten nastrój. Tele 5 postanowiło wstrzymać emisję pornosów. Narodowe histerie to nasza specjalność. Codzienność szara, leniwa, gnuśna i wroga raz na jakiś czas przerywana jest zrywem. Papież umarł!

Continue Reading →

Kościelny PR

Kościół katolicki nie ma dobrej prasy, mówiąc językiem współczesnym, nie ma dobrego public relations. Już nie tylko media liberalne, czy jak to konserwatyści piszą – media wspierający cywilizację śmierci – piszą o aferach i zaniechaniach w instytucjach Kościoła katolickiego, ale również zwolennicy katolicyzmu, jako dominującego światopoglądu nie chowają głowy w piasek, tylko otwarcie krytykują instytucje kościelne.

Nawet gorący obrońca doktryny katolickiej, dr Tomasz Terlikowski niedwuznacznie daje do zrozumienia („W polskim Kościele cisza przed burzą”, gazeta „DGP”, 2010.03.22), że choć o zjawisku pedofilii polska prasa nie pisze, to jednak nie jest tak, że tej obrzydliwej przypadłości u polskich księży nie ma. Wynika to według niego tylko z autocenzury prasy i mediów elektronicznych, które dowiadując się o przewinach księży (nie tylko seksualnych) wolą sprawę przemilczeć albo załatwić po cichu, aby nie została im przypięta łatka „wroga Kościoła”. Terlikowski wie co mówi, ponieważ sam jest na cenzurowanym u wielu biskupów za mówienie o zaniechaniu lustracji i ujawnianiu tajnych współpracowników SB wśród hierarchów kościelnych, a także innych przestępstw. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że Tomasz Terlikowski, bogobojny filozof katolicki kieruje się interesem społecznym, pomyślanym jako dobro jednostek. Jemu chodzi o to, że nie ujawnione, a następnie nagłośnione przez media przestępstwa seksualne księży mogą doprowadzić do laicyzacji państwa… Tak jest właśnie wygląda oczyma prezesa Wydawnictwa „Frondy” dbałość o etykę i moralność katolicką…

Continue Reading →

Pożar się zbliża

Schemat jest zawsze ten sam; Kolejne doniesienie o molestowaniu, o pedofilii, o tym, że przestępstwo było przez długie lata skrywane, a winni mu księża dalej prowadzą posługę kapłańską albo są ukrywani w Watykanie, lub klasztorach, a hierarchowie Kościoła katolickiego są „głęboko dotknięci i wstrząśnięci”. Tak jak wstrząśnięty był miesiąc temu Benedykt XVI na wieść o kolejnych materiałach świadczących o zorganizowanym procederze pedofilii w kościele irlandzkim i jak teraz jest wstrząśnięty, kiedy podobne doniesienie (choć świadczące o mniejszej skali) spływają z Niemiec. Jest poruszony tak bardzo, że zamierza napisać list pasterski do wiernych w Irlandii. Tylko, że oni oczkują czegoś innego – odwołania prymasa, kardynała Brady’ego, który brała aktywny udział w tuszowaniu aktów pedofilskich 30 lat wcześnie – w imię ochrony wizerunku Kościoła.

Ujawniane niemalże co tydzień nowe afery w Kościele katolickim to nie jest zorganizowana akcja, ale wylew prawdy o tym, jakimi prawami i jakimi kryteriami kieruje się ta instytucja. To, co przez lata było tylko domysłem i było ukrywane przez zastraszanie wiernych (przysięgi milczenia, groźby ekskomunik, aktywna ochrona zboczeńców w sutannach), teraz wypływa szeroką falą. Ludzie doświadczeni przez los przestali się obawiać społecznej anatemy, a instytucje państwa, jak to się dzieje w przypadku Irlandii, zrozumiały, po czyjej stronie należy się opowiedzieć. Obywatele i wymiar sprawiedliwości, wspomagane przez niezależne media, przestały się oglądać na to, co powie papież i jakie stanowisko zajmie organizacja Kościoła, lecz realizują swoje obowiązki i zadania. I dzięki temu zaczyna się otwierać szeroko brama z informacjami o kolejnych aferach. Irlandia, wcześniej Wielka Brytania, teraz również Holandia, Szwajcaria, Włochy, Niemcy, Austria… pożar prawdy rozlewa się szeroko po Europie. A z Watykanu nie słyszmy głosu przeprosin i skruchy, ponieważ jeżeli się dokładnie wsłuchamy w to, co ma do powiedzenie Benedykt XVI, to odczytamy, że jego troska dotyczy głównie Kościoła katolickiego i tym co się w nim dzieje. Tym jest właśnie głowa Kościoła „wstrząśnięta”, a nie dolą ofiar zboczeńców w sutannach. Efektem jest to, że Niemcy już w ponad 85% obywateli nie mają zaufania do instytucji Kościoła i zarzucają mu, że nie zamierza do końca wyjaśnić spraw związanych z przestępstwami na tle seksualnym.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 12. marca

Too bad…

Dobry thriller nie potrzebuje krwi, bicia, okrucieństwa czy przemocy, wystarczy aby reżyser potrafił ukazać sytuacje tak aby widz był niepewny, ciekawy i nerwowy. Ciemne, zachmurzone niebo, przerażające zimno od morza, atmosfera ukrytego niebezpieczeństwa, oraz tajemnica, która wyjawia się powoli, ale ciekawie w nowym filmie Polańskiego “The Ghost Writer” potwierdza, że Polański jest artystą w swojej sztuce. Film został ukończony w więzieniu, w atmosferze krytyki oraz potępienia i zniszczeniu człowieka, którego przez wiele lat uznawano za jednego z najciekawszych reżyserów. Scenariusz filmu jest fenomenalny, ciekawe ujęcia, kolory, dialogi oraz aktorzy, którzy zostali idealnie dobrani tworzą obraz, który zaskakuje. Ewan McGregor, który przedstawia się Pierce Brosnanowi jako „I am your ghost” jest perfekcyjny w roli pisarza zarabiającego jako „ghost- widmo”. Jest tym, który za kulisami opisuje wspomnienia sławnych ludzi i którego życie zostaje wplątane w zawikłaną sytuację, gdzie polityka i pieniądze są głównymi graczami w grze, której on sam do końca nie rozumie. Film jest oparty na książce Roberta Harrisa pt. „The Ghost”. Ale to dzięki Polańskiemu, w sposób jaki opowiada ta historie, powoli przekonujemy się jak potężna jest władza polityków oraz tych, którzy zarabiają na wojnie. Niestety, również widmo-ghost przeszłości Polańskiego jest dodatkowym bohaterem tego filmu. Film jest grany tylko w 134 kinach, sale są przepełnione od pierwszego seansu i film zarabia pieniądze. Typowo dla Amerykanów, kto pójdzie na film kogoś kto podał narkotyki trzynastolatce i ja zgwałcił?

Czy Amerykanie potrafią udzielić reżysera od jego kreacji? Według mnie, zawsze będzie grupa ślepców żądnych kary, która nigdy mu nie przebaczy i nie zrozumie. Ale pomimo ogromnego ataku na Polańskiego w USA, wielu go broni, próbuje wytłumaczyć system prawny i podziwia jego twórczość. Polański ma 77 lat. Prasa go nie oszczędziła. Po pojawieniu się filmu w kinach, w wielu gazetach ukazały się fragmenty wywiadu z żoną Polańskiego, Emmanuelle Seigner, dla magazynu Viva!. Oczywiście nie pominięto faktu, że miała 18 lat kiedy poznała Polańskiego, że reżyser był od niej o wiele lat starszy, ale trzeba przyznać również wspomniano, że są małżeństwem od 20 lat, z dwójka dzieci. Film zamknął usta wielu osobom, które uważały, że Polański się skończył, a jego filmy są niewarte zobaczenia. Film jest naprawdę dobrze zrobiony i został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez widzów, jak i krytyków. Tak jak w większości jego filmów, tak i w „The Ghost Writer” dziennikarze próbują się dopatrzeć podobieństw pomiędzy życiem prywatnym reżysera, a światem, który kreuje. Rozpatrują filmy typu „Repulsion” „Rosemary’s Baby’ czy „The Tenant”, doszukując się paranoi, symptomów szaleństwa odizolowanego człowieka, widma, które ginie w zawiłych sytuacjach. Nawet po przyznaniu Polańskiemu Oskara, wielu ignoruje jego twórczość i próbuje przedstawić go tylko jako gwałciciela nieletnich, człowieka wyuzdanego, bez morałów, oraz szacunku dla prawa. W jednym ze swoich wywiadów Polański powiedział „Uważają mnie za dobrego reżysera, wiem o tym, ale również za diabolicznego małego karla, karykaturę”. Z ciekawości przeczytałam posty, których było ponad 100 w The New York Times ludzi, którzy po recenzji filmu zatytułowanej „Polańskiego wizja ofiary” nie mogli się oprzeć, aby albo go skrytykować albo bronić. Nienawiść ze strony niektórych jest ogromna. Jakby ci ludzie nigdy niczego złego nie zrobili, jakby nie zdawali sobie sprawy, że jednak lata siedemdziesiąte były latami kiedy wszystko było wolno, kiedy to ludzie pod wpływem narkotyków robili co chcieli. W sprawie Polańskiego, oraz tego co wydarzyło się w 1977 roku, zawsze będzie podział opinii, a Polański będzie obiektem sarkastycznych żartów, drwin, krytyki i przez wielu zawsze będzie uważany za gwałciciela nieletnich i nikogo innego.

Continue Reading →

Ideologia in vitro

Temat in vitro nie jest w Polsce problemem medycznym. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się obok środowiska lekarskiego i naukowego, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinni tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.

Platforma Obywatelska, a właściwie jej szef, Donald Tusk, dodatkowo także premier rządu, który jest odpowiedzialny za politykę zdrowotną państwa wobec obywateli, jak zwykleumywa ręce. Jak przy wszystkich sprawach trudnych. Jak pamiętamy, Donald Tusk po zakończeniu prac tak zwanej komisji Gowina, mającej opracować regulacje prawne dotyczące zagadnień bioetycznych, której nie udało się znaleźć konsensu, zezwolił na pracę nad dwoma równoległymi projektami poselskimi – właśnie Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Projekt posłanki Kidawy-Błońskiej dopuszcza możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Według jej projektów metoda in vitro ma być dostępna również dla par żyjących w konkubinacie. Jej propozycja jest również bardziej dopracowana pod względem prawnym, ponieważ od razu znalazły się w niej projekt ustawy bioetyczne, nowela ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz nowela kodeksu rodzinnego. Projekt autorstwa Jarosława Gowina, zakładający mnożenia i mrożenia zarodków, prowadzi do tego, że kobieta za każdą próbą zapłodnienia będzie musiała przechodzić terapię hormonalną. Jednocześnie jego projekt zakłada zakaz diagnostyki preimplatacyjnej, że może prowadzić do znacznych uszkodzeń płodów i zwiększonej liczby poronień.

Donald Tusk nie potrafi opowiedzieć się za jednym projektem, posłanki Kidawy-Błońskiej, ponieważ naraziłoby to go na konflikt z Kościołem Katolickim. To jest dla niego nie do pomyślenia, w kontekście zbliżających się wyborów. Takie postawienie sprawy oznacza, że projekt Jarosława Gowina (projekt posła PiS, Bolesława Piechy nie ma szans) zostanie poparty nie tylko przez część posłów PO, ale również przez posłów PiS i PSL. Nie muszę chyba specjalnie pisać, co to oznacza dla kobiet, dla dziesiątków tysięcy par, szczególnie tych, które nie będzie stać na wyjazd za granicę…

Continue Reading →