Posts Tagged ‘Kościół Katlolicki’

Krzyż polityczny – polityka krzyża

Posted 27 sie 2010 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Społeczeństwo

Nie ma chyba dla nikogo wątpliwości, kto uważnie obserwuje polską scenę polityczną, że jedną z głównych ról na niej odgrywa Kościół katolicki. Nie ma w nim wprawdzie autorytetów miary kardynała Stefan Wyszyńskiego, czy Karola Wojtyły, ale są za to wytrawni politycy. Tylko, że to nie przynosi Kościołowi wzrostu autorytetu. Nie tylko na scenie politycznej, ale także wśród wiernych.

Wydarzenia z początku sierpnia, kiedy mała, ale hałaśliwa grupka tak zwanych obrońców krzyża smoleńskiego, z przed pałacu prezydenckiego, spostponowała księży, którzy przyszli wykonać ustalenia dotyczące przeniesienia symbolu pamięci po tragicznie zmarłych do Kościoła Św. Anny, musiała się odbić na hierarchach dużą traumą. Po raz pierwszy wierni oficjalnie stanęli tak otwarcie przeciwko Kościołowi katolickiemu. Pokłosiem tego jest stanowisko polskich biskupów diecezjalnych, wyrażone w środę na Jasnej Górze, którzy umyli ręce od sprawy krzyża. Wzmocnił to jeszcze dodatkowo sam arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący KEP, wysyłając do najważniejszych polityków polskich list z wezwaniem o rozwiązanie sprawy krzyża i pomnika pamięci po zmarłych w katastrofie. Michalik przyznaje w nim, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma wymiar polityczny. Nie można jednak tego odczytać inaczej, jak oddanie „zabawki” w ręce polityków…

Read More

Bezsilność Kościoła

Posted 05 sie 2010 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Uważni obserwatorzy żenującej awantury na Krakowskim Przedmieściu, przez Pałacem Namiestnikowskim, zapewne zauważyli, w jakiej sytuacji znaleźli się duchowni, którzy przyszli z harcerzami aby zabrać krzyż i umieścić go w pobliskim kościele akademickim, pod wezwaniem Św. Anny. Zobaczyliśmy przestraszonych księży, którzy nie mieli żadnego wpływu na otaczających ich wiernych. Obrzucani obelgami, inwektywami, wyzywani do komunistów, nie potrafili wypełnić decyzji swojego biskupa, Kazimierza Nycza. Gdyby nie ochrona – niewykluczone, że doszłoby do przemocy fizycznej. Pod krzyżem, którego duchowni nie potrafili obronić przed politykami i prowokatorami.

Publicysta katolicki, Szymon Hołownia, zadaje dramatyczne pytanie – kto tych ludzi, którzy histerycznie bronili dostępu do krzyża, formował? Odpowiedź jest prosta – to zrobił sam Kościół. To jest żniwo pracy całego Kościoła, bo jeżeli jego margines, jakim jest środowisko Radia Maryja, „Naszego Dziennika” i Tadeusza Rydzyka, nadaje ton sytuacji na Krakowskim Przedmieściu, to odpowiedzialny jest za to cały Kościół instytucjonalny. I w sytuacji, kiedy władzę nad krzyżem przejęli politycy, bo tak należy odczytywać kilkutygodniowe zamieszanie, dalej pozostaje bierny. Metropolita warszawski, arcybiskup Nycz wypowiedział się w sprawie dopiero pod presją sytuacji. Inni hierarchowie, prymas Józef Kowalczyk, przewodniczący KEP, Józef Michalik, czy wreszcie kardynał Stanisław Dziwisz – milczą. Bo ten strach, który był widoczny w oczach księży we wtorkowe południe, przenosi się do biskupich gabinetów. Ale nie tylko o to chodzi – hierarchowie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że polityczne zaangażowanie, jakie jest udziałem wielu z nich, zwraca się przeciwko nim. Kościół przyzwyczaił się w czasach PRL do rządzenia duszami – po roku 1989 politycy, wszystkich formacji, dopuścili go de facto do współrządzenia państwem. Teraz okazuje się, że politycy umiejętnie potrafią Kościołem manipulować – a duża, co raz większa część wiernych od Kościoła katolickiego się odwraca. To efekt nie tylko uwikłań politycznych, ale również afer seksualnych (które w polskim Kościele chyba jeszcze tak naprawdę przed nami), rozpasania części kleru, czy informacji o nadużyciach przy odzyskiwaniu od Skarbu Państwa majątku. Kościół jest pogrążony w głębokim relatywizmie.

Read More

George Carlin 1937 – 2008

Posted 25 cze 2010 — by Azrael
Category Kościół, Społeczeństwo, demokracja

Kilka dni temu minęła 2. rocznica śmierci kogoś wyjątkowego – amerykańskiego komika George’a Carlina. Przypomnijmy…

George Carlin o religii

George Carlin – Życie po śmierci

Azrael

Prawdziwa twarz Kościoła?

Posted 18 cze 2010 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Kuria watykańska cofnęła karę nałożoną na poznańskiego arcybiskupa – seniora, Juliusza Paetza zakazu sprawowania posługi biskupiej. Została ona nałożona na niego w roku 2002, po ujawnieniu długoletniego molestowania kleryków. W Olsztynie, a później w Poznaniu. Nie mogło się to stać bez wiedzy i aprobaty papieża Benedykta XVI, jak sugeruje to katolicki publicysta, dr Tomasz Terlikowski. Paetz będzie mógł swobodnie celebrować msze, wyświęcać księży, prowadzić posługę kapłańską – i będzie miał niczym nieskrępowany dostęp do kleryków.

Wina Paetza nie budziła wątpliwości, zostało mu udowodnione, potwierdzone wieloma zeznaniami, że wykorzystywał w celach seksualnych kleryków. Arcybiskup do winy nie przyznał się nigdy, nie wyraził żalu i skruchy. Nie zaprzestał walki o odzyskanie swojej pozycji, w czym wspierała go część duchowieństwa i wiernych. Warto również pamiętać, że w tuszowaniu afery na początku tego wieku brał udział ówczesny asystent Jana Pawła II, a obecny metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz.

To zresztą nie wszystkie grzechy poznańskiego biskupa; W znanej książce „Księża wobec bezpieki – na przykładzie archidiecezji krakowskiej” księdza Tadeusza Isakowicz – Zaleskiego, pojawia się jego nazwisko, w kontekście bardzo groźnym. Jest bardzo prawdopodobne, że jego pobyt w Rzymie w latach 70 był wykorzystywany przez wywiad – być może nie tylko polski. Nosił pseudonim “Fermo”. Wewnętrzna komisja historyczna krakowskiej kurii (działająca pod nadzorem kard. Dziwisza…) doszła na podstawie tych samych dokumentów, które były podstawą pracy Isakowicz – Zaleskiego, do innych konkluzji – że ksiądz jest czysty.

Read More

In vitro znów dzieli

Posted 20 maj 2010 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Sprawa zapłodnienia in vitro nie jest w katolickiej Polsce problemem natury medycznej. Nie jest także problemem otwartej dyskusji społecznej, tak jak Polska nie jest otwartym krajem demokracji obywatelskiej, w stylu zachodnim. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się nie w środowiskach lekarskich i naukowych, ale poza nim, wśród polityków i hierarchów kościelnych, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinii tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku obradowała wspólna komisja rządu i Komisji Episkopatu Polski, pod kierownictwem szefa MSWiA Jerzy Millera (konserwatysty, z bloku Jarosława Gowina) i Sławoja Leszka Głódzia. Hierarchowie wyrazili wówczas zniecierpliwienie tym, że projekty o ZAKAZIE stosowania metody in vitro nie weszły pod obrady Sejmu. KEP nie prezentował stanowiska, że jeden z projektów jest lepszy, inny natomiast gorszy – nie, polski Kościół Katolicki prezentuje stanowisko, że państwo polskie, będące w Unii Europejskiej, powinno zakazać całkowicie tej metody leczenia. Biskupi polscy jasno dają znać, że nie chcą, aby in vitro zostało w Polsce uregulowane – i wywierają wpływ na rząd.

Takim wpływem był specjalny dodatek, umieszczony w katolickich gazetach i tygodnikach (w nakładzie ponad 500 tyś. egzemplarzy), gdzie o metodzie in vitro wypowiadali się tacy fachowcy, jak wspomniany arcybiskup Sławoj Głódź, czy przewodniczący KEP, arcybiskup Michalik. In vitro zostało w nim przedstawione z jednej strony jako “medyczny eksperyment”, z drugiej natomiast jako zbrodnia, równa aborcji.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 2010-04-02

Nie dość, że dziś Wielki Piątek, to jeszcze dodatkowo 5. rocznica śmierci Jana Pawła II. TV nie do oglądania, szczególne TVN24, które idealnie realizuje zadania telewizji komercyjnej, przy okazji tracąc ostatnich bardziej wyrobionych wodzów.

Jednak warto może pewne rzeczy skomentować. Tym razem zrobię to piórem (klawiaturą?) kogoś innego – świetnego i trzeźwego blogera Ezekiela. Warto zapamiętać i sobie wprowadzić ten nick do rss, bo na Salonie24 to już egzemplarz zanikający…

Azrael

——————————————————————————————————————–

Śmierć papieża nie mogła nic zmienić


Tematu miałem nie podejmować, bo sprawa rocznicy śmierci Jana Pawła II dość mocno jest eksploatowana w mediach i w różnorakich wspominkach rocznicowych. Jak każdego roku wspomnienia o Papieżu – Polaku dzielą się na te infantylne, próbujące nie być infantylnymi i te, które infantylnie walczą z infantylizmem tych pierwszych.

Do pierwszych odnosić się chyba nie trzeba, bo wszyscy mniej więcej wiedzą o jakie teksty chodzi. Drugie zawierają jakieś osobiste wspomnienia w stylu „ciocia piekła ciasto, wybiła 21:37 i niniejszym ingrediencją słodkości stały się łzy” okraszone nieśmiałą prośbą o błogosławieństwo lub deklaracją zazdrości odnoszącej się do świętości i czystości. Ostatni rodzaj notek to te, które dziwują się, że JPII stał się albo pustym sloganem polityczno – medialnym, albo brandem wykorzystywanym przez producentów dewocjonaliów. I mnie osobiście to zdziwienie chyba najbardziej dziwi.

Jan Paweł II umierał w atmosferze narodowego poruszenia któremu – aż głupio się przyznać – i ja trochę uległem. Telewizje muzyczne zaprzestały nadawania, jakby muzyka miała zburzyć ten nastrój. Tele 5 postanowiło wstrzymać emisję pornosów. Narodowe histerie to nasza specjalność. Codzienność szara, leniwa, gnuśna i wroga raz na jakiś czas przerywana jest zrywem. Papież umarł!

Read More

Kościelny PR

Kościół katolicki nie ma dobrej prasy, mówiąc językiem współczesnym, nie ma dobrego public relations. Już nie tylko media liberalne, czy jak to konserwatyści piszą – media wspierający cywilizację śmierci – piszą o aferach i zaniechaniach w instytucjach Kościoła katolickiego, ale również zwolennicy katolicyzmu, jako dominującego światopoglądu nie chowają głowy w piasek, tylko otwarcie krytykują instytucje kościelne.

Nawet gorący obrońca doktryny katolickiej, dr Tomasz Terlikowski niedwuznacznie daje do zrozumienia („W polskim Kościele cisza przed burzą”, gazeta „DGP”, 2010.03.22), że choć o zjawisku pedofilii polska prasa nie pisze, to jednak nie jest tak, że tej obrzydliwej przypadłości u polskich księży nie ma. Wynika to według niego tylko z autocenzury prasy i mediów elektronicznych, które dowiadując się o przewinach księży (nie tylko seksualnych) wolą sprawę przemilczeć albo załatwić po cichu, aby nie została im przypięta łatka „wroga Kościoła”. Terlikowski wie co mówi, ponieważ sam jest na cenzurowanym u wielu biskupów za mówienie o zaniechaniu lustracji i ujawnianiu tajnych współpracowników SB wśród hierarchów kościelnych, a także innych przestępstw. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że Tomasz Terlikowski, bogobojny filozof katolicki kieruje się interesem społecznym, pomyślanym jako dobro jednostek. Jemu chodzi o to, że nie ujawnione, a następnie nagłośnione przez media przestępstwa seksualne księży mogą doprowadzić do laicyzacji państwa… Tak jest właśnie wygląda oczyma prezesa Wydawnictwa „Frondy” dbałość o etykę i moralność katolicką…

Read More

Pożar się zbliża

Posted 18 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo, USA

Schemat jest zawsze ten sam; Kolejne doniesienie o molestowaniu, o pedofilii, o tym, że przestępstwo było przez długie lata skrywane, a winni mu księża dalej prowadzą posługę kapłańską albo są ukrywani w Watykanie, lub klasztorach, a hierarchowie Kościoła katolickiego są „głęboko dotknięci i wstrząśnięci”. Tak jak wstrząśnięty był miesiąc temu Benedykt XVI na wieść o kolejnych materiałach świadczących o zorganizowanym procederze pedofilii w kościele irlandzkim i jak teraz jest wstrząśnięty, kiedy podobne doniesienie (choć świadczące o mniejszej skali) spływają z Niemiec. Jest poruszony tak bardzo, że zamierza napisać list pasterski do wiernych w Irlandii. Tylko, że oni oczkują czegoś innego – odwołania prymasa, kardynała Brady’ego, który brała aktywny udział w tuszowaniu aktów pedofilskich 30 lat wcześnie – w imię ochrony wizerunku Kościoła.

Ujawniane niemalże co tydzień nowe afery w Kościele katolickim to nie jest zorganizowana akcja, ale wylew prawdy o tym, jakimi prawami i jakimi kryteriami kieruje się ta instytucja. To, co przez lata było tylko domysłem i było ukrywane przez zastraszanie wiernych (przysięgi milczenia, groźby ekskomunik, aktywna ochrona zboczeńców w sutannach), teraz wypływa szeroką falą. Ludzie doświadczeni przez los przestali się obawiać społecznej anatemy, a instytucje państwa, jak to się dzieje w przypadku Irlandii, zrozumiały, po czyjej stronie należy się opowiedzieć. Obywatele i wymiar sprawiedliwości, wspomagane przez niezależne media, przestały się oglądać na to, co powie papież i jakie stanowisko zajmie organizacja Kościoła, lecz realizują swoje obowiązki i zadania. I dzięki temu zaczyna się otwierać szeroko brama z informacjami o kolejnych aferach. Irlandia, wcześniej Wielka Brytania, teraz również Holandia, Szwajcaria, Włochy, Niemcy, Austria… pożar prawdy rozlewa się szeroko po Europie. A z Watykanu nie słyszmy głosu przeprosin i skruchy, ponieważ jeżeli się dokładnie wsłuchamy w to, co ma do powiedzenie Benedykt XVI, to odczytamy, że jego troska dotyczy głównie Kościoła katolickiego i tym co się w nim dzieje. Tym jest właśnie głowa Kościoła „wstrząśnięta”, a nie dolą ofiar zboczeńców w sutannach. Efektem jest to, że Niemcy już w ponad 85% obywateli nie mają zaufania do instytucji Kościoła i zarzucają mu, że nie zamierza do końca wyjaśnić spraw związanych z przestępstwami na tle seksualnym.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 12. marca

Posted 12 mar 2010 — by Azrael
Category Film, Kultura, Polityka, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku

Too bad…

Dobry thriller nie potrzebuje krwi, bicia, okrucieństwa czy przemocy, wystarczy aby reżyser potrafił ukazać sytuacje tak aby widz był niepewny, ciekawy i nerwowy. Ciemne, zachmurzone niebo, przerażające zimno od morza, atmosfera ukrytego niebezpieczeństwa, oraz tajemnica, która wyjawia się powoli, ale ciekawie w nowym filmie Polańskiego “The Ghost Writer” potwierdza, że Polański jest artystą w swojej sztuce. Film został ukończony w więzieniu, w atmosferze krytyki oraz potępienia i zniszczeniu człowieka, którego przez wiele lat uznawano za jednego z najciekawszych reżyserów. Scenariusz filmu jest fenomenalny, ciekawe ujęcia, kolory, dialogi oraz aktorzy, którzy zostali idealnie dobrani tworzą obraz, który zaskakuje. Ewan McGregor, który przedstawia się Pierce Brosnanowi jako „I am your ghost” jest perfekcyjny w roli pisarza zarabiającego jako „ghost- widmo”. Jest tym, który za kulisami opisuje wspomnienia sławnych ludzi i którego życie zostaje wplątane w zawikłaną sytuację, gdzie polityka i pieniądze są głównymi graczami w grze, której on sam do końca nie rozumie. Film jest oparty na książce Roberta Harrisa pt. „The Ghost”. Ale to dzięki Polańskiemu, w sposób jaki opowiada ta historie, powoli przekonujemy się jak potężna jest władza polityków oraz tych, którzy zarabiają na wojnie. Niestety, również widmo-ghost przeszłości Polańskiego jest dodatkowym bohaterem tego filmu. Film jest grany tylko w 134 kinach, sale są przepełnione od pierwszego seansu i film zarabia pieniądze. Typowo dla Amerykanów, kto pójdzie na film kogoś kto podał narkotyki trzynastolatce i ja zgwałcił?

Czy Amerykanie potrafią udzielić reżysera od jego kreacji? Według mnie, zawsze będzie grupa ślepców żądnych kary, która nigdy mu nie przebaczy i nie zrozumie. Ale pomimo ogromnego ataku na Polańskiego w USA, wielu go broni, próbuje wytłumaczyć system prawny i podziwia jego twórczość. Polański ma 77 lat. Prasa go nie oszczędziła. Po pojawieniu się filmu w kinach, w wielu gazetach ukazały się fragmenty wywiadu z żoną Polańskiego, Emmanuelle Seigner, dla magazynu Viva!. Oczywiście nie pominięto faktu, że miała 18 lat kiedy poznała Polańskiego, że reżyser był od niej o wiele lat starszy, ale trzeba przyznać również wspomniano, że są małżeństwem od 20 lat, z dwójka dzieci. Film zamknął usta wielu osobom, które uważały, że Polański się skończył, a jego filmy są niewarte zobaczenia. Film jest naprawdę dobrze zrobiony i został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez widzów, jak i krytyków. Tak jak w większości jego filmów, tak i w „The Ghost Writer” dziennikarze próbują się dopatrzeć podobieństw pomiędzy życiem prywatnym reżysera, a światem, który kreuje. Rozpatrują filmy typu „Repulsion” „Rosemary’s Baby’ czy „The Tenant”, doszukując się paranoi, symptomów szaleństwa odizolowanego człowieka, widma, które ginie w zawiłych sytuacjach. Nawet po przyznaniu Polańskiemu Oskara, wielu ignoruje jego twórczość i próbuje przedstawić go tylko jako gwałciciela nieletnich, człowieka wyuzdanego, bez morałów, oraz szacunku dla prawa. W jednym ze swoich wywiadów Polański powiedział „Uważają mnie za dobrego reżysera, wiem o tym, ale również za diabolicznego małego karla, karykaturę”. Z ciekawości przeczytałam posty, których było ponad 100 w The New York Times ludzi, którzy po recenzji filmu zatytułowanej „Polańskiego wizja ofiary” nie mogli się oprzeć, aby albo go skrytykować albo bronić. Nienawiść ze strony niektórych jest ogromna. Jakby ci ludzie nigdy niczego złego nie zrobili, jakby nie zdawali sobie sprawy, że jednak lata siedemdziesiąte były latami kiedy wszystko było wolno, kiedy to ludzie pod wpływem narkotyków robili co chcieli. W sprawie Polańskiego, oraz tego co wydarzyło się w 1977 roku, zawsze będzie podział opinii, a Polański będzie obiektem sarkastycznych żartów, drwin, krytyki i przez wielu zawsze będzie uważany za gwałciciela nieletnich i nikogo innego.

Read More

Ideologia in vitro

Posted 10 gru 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, Tusk, demokracja, rząd

Temat in vitro nie jest w Polsce problemem medycznym. Wskazania medyczne, lecznicze tej metody sztucznego zapłodnienia, są w naszym kraju na samym końcu, po zagadnieniach ideologicznych i politycznych. Debata o zapłodnieniu pozaustrojowym toczy się obok środowiska lekarskiego i naukowego, a dodatkowo z całkowitym pominięciem opinni tych najbardziej zainteresowanych, czyli kobiet i par, które nie mogą mieć dzieci w drodze zapłodnienia drogą naturalną.

Platforma Obywatelska, a właściwie jej szef, Donald Tusk, dodatkowo także premier rządu, który jest odpowiedzialny za politykę zdrowotną państwa wobec obywateli, jak zwykleumywa ręce. Jak przy wszystkich sprawach trudnych. Jak pamiętamy, Donald Tusk po zakończeniu prac tak zwanej komisji Gowina, mającej opracować regulacje prawne dotyczące zagadnień bioetycznych, której nie udało się znaleźć konsensu, zezwolił na pracę nad dwoma równoległymi projektami poselskimi – właśnie Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Projekt posłanki Kidawy-Błońskiej dopuszcza możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Według jej projektów metoda in vitro ma być dostępna również dla par żyjących w konkubinacie. Jej propozycja jest również bardziej dopracowana pod względem prawnym, ponieważ od razu znalazły się w niej projekt ustawy bioetyczne, nowela ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz nowela kodeksu rodzinnego. Projekt autorstwa Jarosława Gowina, zakładający mnożenia i mrożenia zarodków, prowadzi do tego, że kobieta za każdą próbą zapłodnienia będzie musiała przechodzić terapię hormonalną. Jednocześnie jego projekt zakłada zakaz diagnostyki preimplatacyjnej, że może prowadzić do znacznych uszkodzeń płodów i zwiększonej liczby poronień.

Donald Tusk nie potrafi opowiedzieć się za jednym projektem, posłanki Kidawy-Błońskiej, ponieważ naraziłoby to go na konflikt z Kościołem Katolickim. To jest dla niego nie do pomyślenia, w kontekście zbliżających się wyborów. Takie postawienie sprawy oznacza, że projekt Jarosława Gowina (projekt posła PiS, Bolesława Piechy nie ma szans) zostanie poparty nie tylko przez część posłów PO, ale również przez posłów PiS i PSL. Nie muszę chyba specjalnie pisać, co to oznacza dla kobiet, dla dziesiątków tysięcy par, szczególnie tych, które nie będzie stać na wyjazd za granicę…

Read More

Państwo oddaje prymat

W Polsce z wyrokami sądu się nie powinno dyskutować. Taką obiegową opinię można usłyszeć wszędzie. Ale wszyscy z opiniami sądów, także Trybunału Konstytucyjnego, dyskutują, począwszy od polityków, na szarych obywatelach kończąc. Bo taka jest praktyka społeczna, i potrzeba. Bo wyroki sądu wpływają na życie społeczne.

Trybunał Konstytucyjny kraju europejskiego, mającego w swojej ustawi zasadniczej zapisaną neutralność światopoglądową państwa, orzekł, że ocena nauki z religii w świeckiej szkole, na równi z ocenami z innych przedmiotów, matematyki, chemii, języków obcych, czy języka ojczystego, ma być wliczana do średniej – i ma rzutować na losy i drogę życiową młodych ludzi. Średnia ze szkoły podstawowej i gimnazjum brana jest pod uwagę przy rekrutacji do szkół szczebla wyższego, w związku z tym ocena z nauki religii (przedmiotu nie obowiązkowego), ma mieć wpływ na edukację państwową.

Wyrok TK oznacza, że państwo, pod wpływem presji społecznej katolików nagięło program szkolny, niezgodnie z zapisami Konstytucji, a dokładnie jej artykułem 53. Dokonało tego 12. z 13. sędziów składu orzekającego, i jest to jeden z bardziej hańbiących ten organ państwa wyroków. Trybunał wychodząc z fałszywie rozumianej antydyskryminacji nauczania religii podjął decyzję antykonstytucyjną, potwierdzającą prymat wyznania i światopoglądu katolickiego.

W Polsce, pod wpływem wyroku ETPC w sprawie krzyży podniosła się histeria dotycząca obrony tak zwanych wartości chrześcijańskich i ich symboli. Trybunał Konstytucyjny wpisał się swoim wyrokiem w tę atmosferę – kosztem wartości społecznych i praw obywatelskich, jakie wynikają z ustawy zasadniczej państwa.

Azrael

Pedofilia i sofistyka Kościoła

Posted 28 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Znów, po tak zwanym raporcie komisji Ryana z maja tego roku, otrzymaliśmy następny dokument, mówiący o przestępczym, odrażającym procederze księży Kościoła Katolickiego w Irlandii. O zbrodniach pedofilii, o gwałtach na tysiącach bezbronnych dzieci, dziewczynek, ale głównie chłopców. O tym, jak ten proceder przez dziesiątki lat był tuszowany, jak księża-zboczeńcy byli ochraniani przez swoich zwierzchników, jak instytucja Kościoła Katolickiego swoim autorytetem chroniła zbrodniczy, zorganizowany proceder.

Władze Irlandii, państwa demokratycznego, najbardziej katolickiego kraju w Europie, jak wynika z raportu rządowego, kryły i ułatwiały procedery pedofilskie. Nie oznacza to jednak tego, że Kościół Katolicki na prawo do tego, aby się tą zbrodnią i odpowiedzialnością za nią dzielić z innymi. Moralna skaza pedofila – księdza jest dużo większa, niż pedofila – hydraulika, bankiera… Ochrona ohydnych praktyk przez władze kościelne świadczy, że była to organizacja przestępcza.

Szokujące jest to, że pedofilia i przemoc wobec dzieci były metodą wychowawczą, zaakceptowaną i zalecaną przez władze kościelne.

Władze irlandzkiego Kościoła Katolickiego, głosem kardynała Seana Brady’ego wyraziły żal i wstyd z powodu PRZYPADKÓW wykorzystywania seksualnego dzieci. A gdzie odpowiedzialność CAŁEGO Kościoła Katolickiego? Gdzie słowa skruchy Watykanu?

Read More

Kilka słów o krzyżach w szkołach

Posted 25 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Pomimo, że minęły już prawie dwa tygodnie od wyroku ETPC w Strasburgu, dotyczące krzyży w szkołach (obywatelka Włoch kontra państwo), dyskusja nie ucicha w Polsce na ten temat. To chyba dobrze, bo jak już pisałem, w naszym pięknym, katolickim w założeniu kraju, nie przeprowadzono poważnych dyskusji światopoglądowych. A przede wszystkim dyskusji, na ile prawo jest w nim wiążące i obowiązujące – wszystkich obywateli, a przede wszystkim urzędników państwowych, a do takich zaliczamy nauczycieli.

Niezależnie od tego, czy urzędnik państwa jest katolikiem, czy wyznaję inną wiarę, czy jest może agnostykiem, lub ateistą, obowiązkiem jego jest przestrzeganie prawa, a przede wszystkim konsensu, jaki władza zawarła w imieniu państwa i obywateli z instytucjami wyznaniowymi. Oznacza to, że urzędnik państwowy nie może łamać praw jednej grupy obywateli, działając w imieniu innej, nawet jeżeli stanowi ona większość. Ta prawnie narzucona bezstronność nakazuje, aby symbole religijne, kojarzone z określoną religię, nie znajdowały się w przestrzeni pełnej jurysdykcji państwa – poczynając od Sejmu i Senatu, poprzez urzędy państwowe, na szkołach kończąc. Nie oznacza to wcale, że ma to oznaczać rugowanie krzyża z przestrzeni publicznej, a tym bardziej zakaz prywatnego eksponowanie wiary przez obywateli.

To jest właśnie logicznie rozumiane prawo wolności DO KRZYŻA… a nie zakaz umieszczania krzyża w przestrzeni społecznej.

Jak słusznie zauważa w swoim ostatnim artykule w „Rzeczpospolitej” znakomity prawnik, a jednocześnie znawca zagadnień społecznych, profesor Wojciech Sadurski, liberalno-demokratyczna koncepcja państwa nie jest podstawą do zepchnięcia religii do sfery prywatnej. Istnieje niezbywalne prawo obywatela, w ramach prawa państwowego do demonstrowania swojego przywiązania do wiary. Jest to właśnie prawo „do krzyża”.

Jak zauważa Sadurski, wyrok Trybunału w Strasburgu oznacza z jednej strony wezwanie do przestrzegania zasady neutralności światopoglądowej państwa, co oznacza, że nie może ono dawać sygnału, że wspiera określoną religię kosztem innych wyznań – i kosztem praw innych obywateli. W myśl doktryny państwo swoim reżimem, narzędziami przymusu, działało by w interesie tylko części obywateli.

Z drugiej natomiast strony szkoła jest miejscem kształtowania postaw obywatelskich i poglądów młodzieży, która nie do końca jest świadoma praw społecznych i nie jest gotowa do refleksji wykraczających poza aksjologię, jaką chce narzucić religia, w przypadku Polski, religia katolicka. Szkoła publiczna, co zauważa Wojciech Sadurski, jest afirmacją państwa i dlatego wszelkiego rodzaju ingerencje niezgodne z prawem nie powinny w nich występować.

Konkluzją tego toku myślenia jest to, że szkoła, klasa szkolna, podobnie jak urząd państwowy, nie należy do otwartej, zróżnicowanej sfery publicznej. Dlatego w myśl tolerancji krzyża w tej przestrzeni nie powinno być – chyba, że dana społeczność, w wyniku konsensusu, wyraża na to zgodę.

I tak się stało w jednej z warszawskich szkół, gdzie rodzice – w większości wierzący – zgodzili się z tymi niewierzącymi, lub wyznającymi inną wiarę niż katolicyzm, że krzyż na stałe zawiśnie w klasie, gdzie odbywa się katecheza, w innych klasach natomiast krzyż został zdjęty.

Polskie prawo jest precyzyjne i daje obywatelom prawo do występowania do instytucji państwa o przestrzeganie swoich praw obywatelskich. Jeżeli jednak to nie pomoże, to trzeba pamiętać, że Polska, jako członek Rady Europy musi przestrzegać Europejską Kartę Praw Człowieka. Oznacza to, że polski obywatel ma prawne narzędzia do ochrony swoich praw – także praw moralnych i niezależności od religii.

Azrael

————

„Rzeczpospolita”, 24-11-2009, „Skrzyżowania”

Państwo konfesyjne

Posted 16 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Dyskusja o krzyżach w przestrzeni publicznej, a ograniczając to – w przestrzeni, gdzie państwo i obywatele powinni się kierować prawem, rozumianym literalnie, jak według zasad demokracji – nie gaśnie w Polsce. To dobrze, ponieważ w naszym kraju nie przeprowadzono w ciągu ostatnich 20-lat poważnych dyskusji światopoglądowych, oderwanych od bieżącej polityki. Może sprawa krucyfiksów będzie jakimś przełomem.

Zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który przychylił się do wniosku Włoszki, fińskiego pochodzenia, która domagała się, aby publiczna szkoła respektowała jej prawa jako niewierzącej osoby wychowującej dziecko. Sprzeciwił się krzyżowi w klasie, jako widocznemu znakowi uprzywilejowania wiary katolickiej, a więc łamiącemu zasadę pluralizmu światopoglądowego i rozdziału państwa i Kościoła Katolickiego. Włoska Konstytucja (a również polska) gwarantuje neutralność światopoglądową państwa, co oznacza, że w przestrzeni PUBLICZNEJ szkoły nie powinien się znaleźć żaden symbol religijny.

Trybunał w Strasburgu (który nie jest składnikiem Unii Europejskiej, co ma poważne znaczenie, jeżeli chodzi o jego niezależność), powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, wydał wyrok o charakterze prawnym, a nie ideologicznym. Uznano, że krzyż nie jest w tym przypadku i zastosowaniu znakiem uniwersalnym, lecz ma konkretną wymowę religijną. Nie jest to więc wojna z krzyżem, ani tym bardziej z religią, lecz obrona pluralizmu światopoglądowego – obrona interesów państwa i jego obywateli.

Read More

Wojna krzyżowa jest niepotrzebna

Posted 07 lis 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Kilka dni temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu orzekł, że we Włoszech krzyże powinny zniknąć z miejsc publicznych, oraz szkolnych klas. To wyrok nie tylko ważny, ale również precedensowy i może stać się on przyczyną lawinowego składania podobnych wniosków z innych państw Europy, także z Polski.

Oczywiście ten wyrok odbił się w naszym kraju szerokim echem – jak się można spodziewać w państwie, w którym ponad 90% obywateli przyznaje się do wiary katolickiej, a jeszcze więcej występuje w oficjalnych statystykach wiernych. Nie oznacza to wcale, że w Polsce odbędzie się poważna i szeroka debata na temat, czy symbole religijne powinny opuścić przestrzeń publiczną, czy nie. Dlaczego nie będzie takiej dyskusji? Ponieważ w Polsce nie odbyła się jeszcze żadna ogólnospołeczna debata na temat zasad, praw i obowiązków państwa demokratycznego i z drugiej strony, praw obywateli. To jest przed nami.

Wynika to z tego, że Polacy nie szanują swojego państwa i praw w nim obowiązujących, z Konstytucja na czele. Prawo i jego przestrzeganie jest czymś, co jest obok polskiego życia społecznego, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Gdyby poszanowanie dla prawa rzeczywiście było normą, to obywatele by robili wszystko, aby nie było tolerowane jego łamanie. Ale my wszyscy, jak jeden mąż uważamy, że przymknięcie oka na drobne sprawy, przestępstwa, szwindle, jest nieszkodliwe.

Gdyby było inaczej, obywatele, w tym właśnie głównie katolicy, powinni zwrócić uwagę na to, że neutralność światopoglądowa i wyznaniowa nauczania powinna być przestrzegana rygorystycznie, dla dobra edukacji młodzieży. Ale społeczeństwo samo pozwoliło sobie nałożyć kaganiec i wprowadziło lekcje religii, nie religioznawstwo, do przestrzeni publicznej, jaką jest szkoła państwowa. I Kościół Katolicki, mający taką przewagę, nie dopuszcza do nauki i rozpowszechniania w tej przestrzeni poglądów krytycznych wobec niego.

Pluralizm religijny i światopoglądowy w Polsce się przebija do świadomości. Pomimo tego, że instytucje państwowe, a to głównie dzięki politykom, i to nie tylko, niestety, prawicowym, są powiązane i uległe instytucjom kościelnym. Jednak demokracja jest siłą, która się przebija do świadomości nowych, niezindoktrynowanych katolicyzmem pokoleń.

Jeżeli obywatele pozwolili wejść Kościołowi w obszar państwa, a nie dotyczy to tylko szkolnictwa, ale także np. służb mundurowych, to trudno im teraz będzie w Polsce podjąć krucjatę przeciwko krzyżom. Tym bardziej, że siła katolicyzmu skrajnego, fundamentalnego w Polsce rośnie. I jeżeli dodatkowo Kościół Katolicki jest wspierany przez instytucje państwowe, jeżeli następuje symbioza instytucji kościelnych i administracji państwa – rozpoczynanie wojny o krzyże w przestrzeni publicznej jest de facto wojną z państwem.

Mówi się czasem, że fundamentem Polski jest katolicyzm. Że właśnie religia była spoiwem narodowym. Ma być to podstawa cywilizacyjna Polaków. Ale tak naprawdę w demokracji podstawą państwa jest prawo. I wywodzi się ono z prawa rzymskiego, a w krótszym okresie, z czasów napoleońskich. A od momentu, kiedy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, dominantą staje się prawo unijne, z Europejską Kartą Praw Człowieka.

Już więc niedługo powstaną w naszym kraju inicjatywy i ruchy, które będą potrafiły wykorzystać prawa, jakie obywatelom dała integracja z Unią Europejską. I to już wkrótce stanie się fundamentem nowoczesnego społeczeństwa polskiego.

Nie warto teraz walczyć o zdjęcie krzyży w Sejmie, urzędach państwowych, szkołach. Za niedługi czas państwo samo to uczyni. Bo będzie to jego obowiązek wobec obywateli. Także katolików.

Azrael

Bicie w normie

Posted 16 paź 2009 — by Azrael
Category Kościół, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Właściwie rzecz zwyczajna i standardowa; Zakonnica nie biła i nie szarpała, ona się tylko broniła.

To co się działo w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek, po Augustowem, jak można się spodziewać, to nie był przypadek, ani incydent. Wskazuje na to zachowanie przełożonych siostry, która otwartą dłonią po twarzy okładała chore, nieświadome, kalekie dziecko. Dziecko, które zostało zapewne już dawno, może przez rodziców, a może właśnie przez tę siostrę, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, miłości i spokoju, dlatego niezależnie od tego, jak jest traktowane, reaguje gwałtownie. A jak reaguje gwałtownie – to spotyka się z reakcją równie gwałtowną. Dlatego, że siostra zakonna, z definicji jest wobec dziecka, jako osoby dla niej obcej, mniej asertywna. I z definicji również, na co wskazuje jej stan duchowny, jej inteligencja emocjonalna, która powinna się kształtować w okresie dziecięcym pod wpływem wychowania rodzicielskiego, pchnęła ją do stanu bezdzietnego. Zresztą w ogóle opieka nad dziećmi powinno się odbywać tylko pod nadzorem tych, którzy mają nie tylko wychowanie pedagogiczne, ale również wiążą ich z dziećmi więzy uczuciowe, wynikające z posiadania własnego potomstwa. Dlatego jestem gorącym orędownikiem rodzinnych domów dziecka.

Read More

Zadzwoń do posła!

Posted 10 wrz 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm, Społeczeństwo, demokracja


Każdy miał w swoim życiu sytuację, kiedy coś każe ci się cofnąć przed podjęciem decyzji, choć nic nie wskazuje, że mogłaby ona przynieść złe skutki. Czasem się mylimy, czasem się okazuje, że jednak mieliśmy rację… Wtedy mówimy, że mieliśmy szczęście, intuicję albo, że ostrzegł nas nasz prywatny anioł stróż…

Są jednak tacy, którym anioł stróż, sumienie i poczucie odpowiedzialności nie wystarcza, szukają dodatkowego wspomagania swoich decyzji. Nie tylko wśród znajomych i rodziny, ale również wśród autorytetów wyższego rzędu. I tak jest też z politykami. Dziwnym trafem, a może za przyczyną znanego Polakom syndromu uległości, politycy, i to wszystkich opcji, szukają wspomagania i akceptacji w Kościele Katolickim, najczęściej u swojego biskupa. Bo biskup wie wszystko, zna się nie tylko na liturgii, wierze i obrządku, ale jest specjalistą od ekonomii, polityki, edukacji, a ostatnio nawet zapłodnień pozaustrojowych i nawet seksu (Knotz).

Właśnie rozpoczęła się dyskusja w polskim Sejmie o projektach ustaw o zapłodnieniach in vitro, w szerszym kontekście kodyfikacji prawa bioetycznego. Na pierwszy rzut poszedł projekt tak zwany społeczny, komitetu „Contra In Vitro”, zakładający penalizację lekarzy za wykonywanie takich zabiegów. I do pomocy posłom, którzy chcieli odrzucić ten projekt w pierszym czytaniu, ruszyli namiestnicy kościelni, samozwańczy aniołowie polityków. Oto Rada Epiksopatu ds. Rodziny napisała specjalne listy do posłów, w których przypomina i napomina, że według nauki Kościoła dziecko jest osobą od momentu poczęcia, nie może być przedmiotem, poza tym poczęcie dziecka metodą in vitro powoduje śmierć jego braci i sióstr w stanie embrionalnym… Czyli nie tylko nawet napomnienie, ale już coś przypominające szantażyk…Autorami tego listu, tak samo jak poprzedniego, z roku 2007 są biskup Kazimierz Górny, Przewodniczący Rady ds. Rodziny, oraz Andrzej Rębacz, Dyrektor Duszpasterstwa Rodzin KEP.

Ale to nie wszystko; Biskupi posunęli się dalej – chwycili za telefony i zaczęli wydzwaniać do posłów. Mają do tego prawo, jako obywatele, ale z drugiej strony – są oni również depozytariuszami wiary i interesów całego kościoła, którego głowa, papież, znajduje się w Watykanie. Tak, jest to może dość wulgarne pojmowanie motywacji działań księży, ale równie wulgarne i bezczelne są ich próby nacisku na polityków.

Read More

Kocham Pana, Panie Cejrowski!

Posted 20 sie 2009 — by Azrael
Category Etyka, Kościół, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Właściwie pisanie o marginesach polskiego życia społecznego, takich jak partie prawdziwie prawicowe, czy środowiska ultrakonserwatywne nie ma sensu, ponieważ ich wpływ na życie społeczne, nie mówiąc o polityce, jest żaden, ale czasem warto się nad pewnymi zjawiskami, czy osobami pochylić niżej.

Wojciech Cejrowski jest właśnie taką osobą, ponieważ ten samozwańczy kowboj Ciemnogrodu jest dla wielu nie tylko autorytetem jako, ponoć, wybitny podróżnik, ale również jako pewnego rodzaju głos środowisk patriotycznych i katolickich. I głos, i twarz tych środowisk, głęboko ideowa i pryncypialna.

Cejrowski już w latach ’90 zajmował się promocją Ciemnogrodu, atakując w swoich programach telewizyjnych i artykułach środowiska mniejszości seksualne, rasowych i Żydów.

Potem było już tylko ostrzej. Kilka miesięcy temu dał popis swoich poglądów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim,który wizytował na zaproszenie Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum. Powiedział tam kilka “złotych” myśli na ulubiony temat katolickich ciemnogrodzian. Powiedział, że pederaści wzbudzają u niego obrzydzenie, ale również Bóg to czuje i dlatego należy ich wytykać palcami. Słuszne poglądy, wygłaszane na słusznym uniwersytecie, który oczywiście się odciął od Cejrowskiego i studenckiej imprezy.

Kilka dni temu z kolei zachował się podobnie, ale już przy otwartej kurtynie, rzecz by można, ponieważ jego wypowiedź została nagrana i upubliczniona. W Poznaniu, na Starym Rynku podpisywał swoje książki podróżnicze. Do jego stoiska podeszło kilku działaczy Kampanii Przeciwko Homofobii i poprosiło go o podpis, z dedykacją. Na to nasz bohater był łaskaw powiedzieć, cytuję;

„Brzydzę się was. To może być zahivione”. I że od „pedziów” nic nie bierze.

Przyznam się, że wypowiedzi Cejrowskiego, jako marginesu właśnie, właściwie mnie już specjalnie nie szokują. Mogę nawet przejść nad nimi do porządku dziennego, nie wzywając go do poszanowania innego człowieka, nie mówiąc o tolerancji, ponieważ jest to słowo przez jego środowiska wyklęte. Sam, jako ateista, nie odważyłbym się mówić, że się brzydzę katolikami, nie mówiąc o takich właśnie jak Wojciech Cejrowski. Ale Cejrowski jest przecież od lat naczelnym obrońcą wartości chrześcijańskich, które powinny kierować się i Dekalogiem i zapisami Starego i Nowego Testamentu. A tam można znaleźć zapisy i opinie, nie pozostawiające żadnego marginesu i żadnej alternatywy. Oto kilka z nich;

„Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”

„Każdy człowiek, który staje na drodze mojego życia, jest moim bliźnim. I jest godnym miłości”

„Kto bliźnim gardzi – ten grzeszy, szczęśliwy – kto z biednym współczuje.”

Może tytuł mojego krótkiego felietonu jest trochę na wyrost, ale jedno jest pewne – nie nienawidzę Pana Wojciecha Cejrowskiego, a już na pewno nie czuję do niego tego, co ten głęboko zaangażowany, acz grzeszny katolik, do swoich bliźnich…

Azrael

Narzędzia nowoczesnego księdza

Posted 16 lip 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Rydzyk, Społeczeństwo, demokracja

Co nie jest zabronione, jest dozwolone – ta stara maksyma biznesowa doskonale się sprawdza w przypadku Tadeusza Rydzyka, biznesmena z Torunia.

Rydzyk, dla wielu już tylko de nomine ksiądz katolicki, doskonale pasuje do semantyki tego określenia. Jak mało kto opanował techniki biznesu i manipulacji, i wykorzystuje je na chwałę… swojego imperium i interesu. Jeżeli dodamy do tego wybitne zdolności socjotechniczne, które stosuje i wobec swoich „wyznawców”, jak i wobec polityków, to otrzymamy receptę na gwarantowany sukces.

Można Rydzyka nie lubić, ale nie można mu odmówić zdolności biznesowych. Jego wszystkie działania, począwszy od Radia Maryja i gazety „Nasz Dziennik”, poprzez Telewizję „Trwam”, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, projekt odwiertów geotermalnych, aż do najnowszego projektu, czyli telefonii komórkowej, oparte są o właściwie ten sam schemat. Ten schemat polega na tym, aby wytworzyć zapotrzebowanie na towar, następnie wytworzyć coś, który jest substytutem prawdziwego towaru, i przy pomocy technik marketingowych dobrze, to znaczy drogo, go sprzedać.

Ze znalezieniem adresatów, tak zwanej grupy docelowej biznesu, Tadeusz Rydzyk nie miał specjalnego problemu. Target market to są ludzie gorzej sytuowani, słabiej wykształceni, łatwi do manipulacji. Wystarczyło im tylko powiedzieć, że są jednak kimś innym, niż jest to faktycznie, że są ludźmi „wybranymi”, a ich problemy i pozycja wynika nie z ich ułomności, lecz z tego powodu, że inni tak uważają, i już na tej bazie można było budować ofertę, najpierw medialną, później czysto biznesową.

Read More

Interesy i szantaże Kościoła Katolickiego

Posted 28 cze 2009 — by admin
Category Kościół, Państwo, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Komisja Wspólna Episkopatu i Rządu właśnie obchodzi swoją 60. rocznicę działania. Oznacza to, że ciało to działa od roku 1949 i powstało w latach głębokiego stalinizmu. Polscy komuniści widzieli więc konieczność działania Kościoła Katolickiego w Polsce, czyli się go po prostu bali… I to się nic nie zmieniło – rządzący dalej się Kościoła boją i idą mu na rękę, łamiąc przyrzeczenia działania w interesie ogólnospołecznym.

Prawdziwego znaczenie utylitarnego instytucja Komisji Wspólnej… nabrała dopiero po roku 1989, kiedy KEP za jej pomocą zdobył w Polsce coraz silniejszą pozycję. Nie społeczną, lecz instytucjonalną, wręcz państwową. Forum to stało się wręcz czymś ponad rządowym, strukturą mającą nieformalny wpływ na rząd i państwo. To na jej forum rozstrzygnęły się ustalenie dotyczące religii w szkołach, czy niekorzystne, kosztujące Skarb Państwa miliardy złotych straconych, rozwiązania dotyczące majątków zajętych po II Wojnie Światowej.

Ale polskiemu Kościołowi Katolickiemu to mało. Jemu już zupełnie otwarcie marzy się pozycja na scenie politycznej. Hierarchowie przestają się krygować, i już nie tylko z ambon pouczają, ale wypowiadają się otwarcie w mediach, jak i co powinno robić państwo. W sprawach społecznych, jak w związku z in vitro, w sprawach mediów, gospodarki, polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Kościół broni swej pozycji, jaką mu zagwarantowano przez dwadzieścia lat uległości wszystkich rządów po roku 1989. Dlatego KEP doprowadził, że w nowej ustawie medialnej znalazły się zapisy nie o respektowaniu wartości chrześcijańskich, ale wręcz o ich przestrzeganiu, co jest niezgodne z Konstytucją RP, jako dyskryminujące inne wyznania, a także całe grupy społeczne. To jednak mało – KK chce mieć realny wpływ na to, jak będą te media finansowane. Sławoj Leszek Głodź chce powołania okrągłego stołu, który miałby się zająć stroną ekonomiczną i ideową mediów. Prawdziwie niezależna i dając realne szanse na prawdziwy pluralizm mediów. Oczywiście – pluralizm katolicki, tak jak alternatywą dla lekcji religii, ma być nauczanie etyki… chrześcijańskiej.
Niestety, rządzący zapominają, że nie wszyscy w Polsce są katolikami i nie wszyscy pragną mediów chrześcijańskich. Jeszcze na etapie projektu nowej ustawy medialnej Episkopat domagał się wyjaśnień, dlaczego w RZĄDOWYM projekcie ustawy medialnej nie znalazły się zapisy o respektowaniu wartości chrześcijańskich. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wręcz posunął się do stwierdzenia, że to“. Niestety, zarówno arcybiskup, jak i stroną rządowa zapomniały, że w Polsce obowiązuje konkordat, w myśl przepisów którego rząd nie ma żadnego obowiązku konsultować, czy radzić się Kościoła Katolickiego, co i dlaczego powinno się znaleźć w nowej ustawie medialnej. Wartości chrześcijańskie powinny być respektowane w społeczeństwie otwartym, ale jedynie na poziomie prawa jednostki – i na równych prawach z innymi członkami społeczeństwa, wyznającymi inne wartości.

Read More