<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Kultura</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/kultura/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 09:19:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Teksty nadesłane &#8211; 27. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 11:02:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teskty nadesłane]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty nadesłanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5352</guid>
		<description><![CDATA[Gen wolności O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń. Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Gen wolności</h2>
<p><strong><span style="color: #0000ff;">O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń.</span></strong></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła mała, pokoleniowa awantura. Zaczęło się od spraw wolności w Internecie, („młody” jest przyzwyczajony, że na każdy gwizd ma wszelkie nowości i natychmiastowy kontakt z kumplami ze świata) a skończyło się na rozważaniach o kradzieży ,stosunku do własności (w powszechnym mniemaniu „niczyjej”) aż doszło do absurdu czyli rozważań patriotycznych (czy musimy poddawać się dyktatowi Brukseli). ”Młody”, odpuścił Brukseli, dopiero na następny dzień, gdy dowiedział się Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że ”nie można zmuszać dostawców Internetu do zainstalowania systemu zapobiegania nielegalnego pobierania plików”. Gdy już wydawało się, że spacyfikowałam domowe nastroje i nieco przywróciłam system wartości, który wydawał mi się ważny, zostałam dobita przez ”starszą latorośl”. Po tej wizycie poczułam się ”jak wyciągnięta spod lodu” (nie wiem czy t o określenie nie jest już anachroniczne?). Już na tzw „dzień dobry” latorośl, zawodowo, pracująca za pomocą Internetu, zagroziła, że natychmiast wyjdzie z domu jeśli jestem za ACTA. Wysłuchałam więc argumentów o spisku mega korporacji ,które za ciężkie pieniądze ograniczają dostęp do kultury, że nic nie rozumiem i to co się dzieje to jest rewolucja, że ONI mają prawo do informacji, że i te zjawiska nie są zrozumiane przez „kościanych dziadków”, (wszyscy powyżej 40 lat), że musi się zmienić model finansowania kultury, że są już twórcy, którzy tak jak Neil Gaiman, zrozumieli, że umieszczanie swoich książek w Internecie przynosi im korzyści w postaci reklamy i sławy, która potem przekłada się na konkretne wydania papierowe. Przytoczony został przykład średniowiecznych Benedyktynów, którzy kopiowali, bez niczyjej zgody, książki i dzięki temu kultura się rozpowszechniała. Na zakończenie, żeby mnie dobić jęknął:” co ta Platforma wyrabia, tyle z nią wiązałem nadziei , nie ma na kogo już głosować „. Na moje nieśmiałe stwierdzenie, że przecież rząd konsultował ACTA z 27 organizacjami otrzymała odpowiedz, że „nie konsultuje się, konsultuje się uwolnienia chłopa pańszczyźnianego z jego wasalem”. Na „do widzenia” obiecano mi przysłać zestaw linków, które powinnam koniecznie przeczytać, by skorygować swój punkt widzenia i by porozumienie miedzy pokoleniowe było dalej możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Do tej pory to ja byłam tzw „przywódcą stada”. Tradycyjnym powitalnym pytaniem było: „co tam mamo w polityce”. Miałam też poczucie, że przekazałam jakiś, w miarę spójny, system wartości, który dawał mi bezpieczne samozadowolenie, że jestem liberalna i w miarę nowoczesna (raczej w poglądach a nie w technologii &#8211; bo tu słabo nadążam). Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że na moich oczach powstały dwa światy, z nieco innym systemem wartości, w którym bezwarunkowe przykazanie „nie kradnij” nie znaczy wcale „ nie kopiuj” . Ten nowy stosunek do wytwarzanych wartości jest usprawiedliwiany zachłannością mega korporacji i usprawiedliwiany słowem „mam prawo do..” Uświadomiłam sobie, że naprawdę istnieje odrębny świat Internetu – pisanego z dużej litery jak Pan Bóg (komputer sygnalizuje błąd gdy napiszemy to słowo małą literą!).</span></p>
<p><span id="more-5352"></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Postanowiłam przemyśleć te argumenty, ale by zachować resztki dobrego samopoczucia, rozpaczliwie postanowiłam jedną nogą pozostać w rzeczywistości, którą znam i rozumiem. Nie będę tu rozważać czy jest sens stanowić prawo, którego nie można wyegzekwować i czy to prawo narusza swobody obywatelskie. Interesuje mnie co innego. W całej tej plątaninie wygłaszanych poglądów przebija się nasz sposób myślenia i nasza wrażliwość na sprawy społeczne i polityczne a także, co najciekawsze nasze, wyznawane przez nas wartości przekazane przez rodziców i kulturę, w której funkcjonujemy. I to ostatnie wydało mi się najciekawsze.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Badanie kultury, to najogólniej mówiąc, to „badanie historycznie wykształconych zespołów treści kulturalnych i mechanizmów jego powstawania i jego zmian” – jak stwierdza, staroświecki, acz mój ulubiony klasyk &#8211; J.St. Bystroń. Treści kultury to także stosunek do innego człowieka, grupy, instytucji, do świata zewnętrznego. W tym mieści się i miłość do ojczyzny i stosunek do państwa stosunek do swoich i obcych , a nawet do zwierząt, przyrody, przedmiotów ale tez i wartości . Te wszystkie cechy, jak i wiele innych, tworzy szeroko rozumiana kulturę danej grupy, wytworzoną ale i zmieniają się w nowych warunkach historycznych . Takie cechy wspólne mają grupy małe i duże &#8211; od rodziny poczynając , przez grupę społeczna do narodu czy nawet wspólnej cywilizacji. Tyle teoria. Mnie interesuje jeden element &#8211; nasz stosunek do własności. Naukowe rozważania zaczęły by od podstaw naszej cywilizacji czyli dekalogu (Nie kradnij) i od interpretacji Starego i Nowego Testamentu), poprzez tradycje katolicyzmu i protestantyzmu (z ich stosunkiem do bogacenia się, w którym katolicy chętniej pamiętają bogatego i wielbłąda przechodzącego przez igielne ucho niż protestancki m etosem pracy i bogacenie się jako nagroda za uczciwe i pracowite życie) poprzez idee filozoficzne (marksizm &#8211; zniesienie własności prywatnej). Mnie osobiście bardzo cieszy, że Polacy, w swej mentalności, zaczynają się przybliżać do społeczeństw północy, oddalając się od społeczeństw południa (z jego wybujałym indywidualizmem, skłonnością do nepotyzmu a prościej mówiąc kumoterstwa, stosunkiem do pracy i do cudzej własności). Budowa kapitalizmu powoduje stopniową zmianę mentalności i zachowań. Zmiany są powolne. Dawne dobre i złe cechy przeplatają się i nakładają na siebie. Warto wiedzieć z czego ten nasz galimatias wynika. Dlaczego właśnie w Polsce sprzeciw wobec Akta jest tak silny. Czy to nie z naszych wiejsko &#8211; narodowych cech, przetrawionych przez doświadczenia historyczne wynika nasz stosunek do własności prywatnej (chyba o to właśnie chodzi w nowym – starym prawie o ochronie własności intelektualnej i porozumieniu przeciwko obrotowi podróbkami). Czy to nie to przekazaliśmy w spadku młodym?</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Moralność Kalego &#8211; to cecha większości tradycyjnych społeczeństw, która nie zależy od kontynentu. Kalemu zabrać krowę to źle, Kali zabrać krowę – o to już co innego! My Polacy mamy też „specyficzny”, przeniesiony z tradycji i historii, stosunek do nie cudzej własności. Wstydzimy się i irytują nas stereotypy jakimi inne nacje charakteryzują nas Polaków. Nie w smak nam dowcip o niemieckich samochodach, które już są w Polsce zanim przybędzie ich właściciel, robimy aferę i domagamy się przeprosin za reklamę pewnej sieci handlowej, w której tą krzywdzącą cechę uwydatniono i uogólniono. Ale nie ma dymu bez ognia – często nasz stosunek do własności prywatnej, najoględniej mówiąc, jest ambiwalentny. Ukraść komuś rower to złodziejstwo, ale wynieść z pracy długopis czy papier już nie. Dzwonienie z telefonu służbowego do krewnego za granicą nie wywołuje na ogół żadnych wyrzutów sumienia czy potępienia otoczenia. To przecież nie kradzież ale nasze ulubione „kombinowanie”, „zorganizowanie”,” załatwienie”. Taki człowiek to nie złodziej ale człowiek zaradny.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">No i znów wracamy do pytania &#8211; skąd nam się to wzięło? Prostym wytłumaczeniem jest tzw. natura ludzka wyrażająca się w powiedzeniu ”bliższa koszula ciału”, ale to przecież nie wszystko. To także, przeniesiony przez lata historii i wspólnych doświadczeń, stosunek do cudzej własności. Chłop uznawał własność prywatną za świętą, ale to silne uczucie nie zabraniało mu zaorać miedzy sąsiada, wypasać bydło na jego polu gdy ten nie widzi, wynieść drzewa z dworskiego czy państwowego lasu. Przyczyną była nie tylko bieda, ale też wyznawany system wartości. Co za płotem to już nie moje i nie muszę o to dbać.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Najważniejsza jest moja rodzina, moje gospodarstwo, a dopiero w ścisłej kolejności, mój klan, plemię, grupa, naród. Dołóżmy jeszcze kilka cech, bo jest z czego. A nasz tradycyjny stosunek do obcych i innych (kulturowo czy klasowo ), a wiec jeśli nie obojętnych to wrogich, nie zasługujących na takie samo traktowanie jak „swój” (dziś obcy to pazerny koncern, który czerpie zbyt duże zyski utrudniając dostęp ogółu do pożądanych dóbr). Do tego doszły jeszcze legendy o Janosiku który zabierał bogatym , stosunek do państwa wykształcony w latach zaborów jako do wroga. Maniacko wręcz wracam do naszych „cech narodowych”, głównie tradycji ludowych utrwalonych przez nabytą w czasach słusznie minionych zasadę „ ykiwać państwo”, które jest nam wrogie, obce, nie zapewniało nam możliwości prostego i legalnego dostępu do podstawowych i pożądanych dóbr. Jak mówili znawcy zaszło „zawieszenie zachodnich norm” . Znawcy tego okresu historii odwołują się do książki prof Richarda Pipesa, który nazwał tą kulturę „antywłasnościową”. Zaliczył do niej niemal wszystkie kraje post-komunistyczne. Do tego stosunku do własności doszła jeszcze, jak pisze profesor ,akceptacja nowych norm – czyli dumy z tzw „zdobyczy, ,łupu”- wyrażające się w obcym słowie „trofiejne”. Ja bym do tego dodała jeszcze, prymitywny i tkwiący w nas od początku ludzkości, instynkt myśliwego, a także wykształcone i wpajane przez lata poczucie, że wszyscy mamy równe żołądki i należy nam się równy dostęp do wszystkiego. Słuszne w moim mniemaniu poglądy o równości i sprawiedliwości, potrzebie wyrównywania szans, w ferworze dyskusji, często nabierają karykaturalnych cech. Kuriozalne wręcz, wypowiedziane, mam nadzieję, że w zacietrzewieniu, przez rozsądnego i erudycyjnego Jacka Żakowskiego, wstrząsnęły mną i rozśmieszyły jednocześnie. W rozmowie z Iloną Łepkowską, autorką scenariuszy telenowel, zapytał czy brakuje jej pieniędzy, bo ta chce egzekwowania swoich praw autorskich. Dał też przykład, że to niesprawiedliwe, że książki Konwickiego nie zarabiają tyle ile (w podtekście marna) twórczość Dody. Nie oglądam seriali, gdzie w kuchni przy zupie rozstrzyga się problemy tego świat, ale uważam, że za pracę należą się pieniądze. Gusty publiczności to rzecz odrębna. Rolą państwa jest popieranie wartościowej twórczości, wspieranie, dofinansowanie. Rolą państwa jest nauczanie w szkołach historii kultury, kształtowanie smaku i gustów. Rola dziennikarzy jest pisanie o wartościowych rzeczach i ich propagowanie wśród dorosłych. Nie możemy zabraniać ludziom słuchania i oglądania rzeczy które im sprawiają przyjemność, choćby to raniło nasz smak. Jeśli seriale, pop muzyka ma swoich nabywców, to Doda powinna dostawać pieniądze za swoją twórczość, tak jak stolarz za zrobienie stołu. A że to nieadekwatne zarobki do wytworu? Popyt i podaż – prawa rynku. Czy jest na to jakiś inny, rozsądny pomysł? ”Ja wiem lepiej co jest wartościowe i co uszczęśliwi Kowalskiego” –takie myślenie wydaje mi się aroganckie . Tzw ”kultura wyższa” nie wszystkim trafia w gust . Ważne jest , żeby była powszechnie dostępna . Niech każdy bierze z niej co mu się podoba. Wolność ,najogólniej mówiąc, polega na tym by nie uszczęśliwiać innych wbrew ich woli, żeby dorosły człowiek mógł robić to, na co ma ,a co nie robi krzywdy innym. A kradzież cudzego dorobku do takich należy.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Zgadzam się, że instytucje finansowe nie mogą dyktować polityki i powodować upadki rządu, a zachłanne koncerny farmaceutyczne i medialne utrzymywać sztucznie wysokich cen i blokowa dostęp do dóbr. Zgadzam się z też wieloma innymi, słusznymi zastrzeżeniami. Trzeba jednak szukać rozwiązań, które mogą zmieniać nasz system wartości, ale nie wyrywają go z korzeniami. Podoba mi marsz środkiem drogi, bo nie do końca trafne, wydają mi się asekuranckie zdania ministra Zdrojewskiego, że protesty młodych ludzi przeciw ustawie to wyraz naszej wrażliwości na prawa wolności &#8211; że to gen wolności. Myślę, że to raczej gen anarchii i skłonność do nieprzestrzegania prawa.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><em><span style="color: #0000ff;">                                               Justyna Ziółkowska, długoletnia dziennikarka TVP, antropolog kultury</span></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/27/teskty-nadeslane-27-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 24. września</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Sep 2011 10:42:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5062</guid>
		<description><![CDATA[Netflix Netflix pojawił się na rynku amerykańskim w 2004. Zrewolucjonizował system wypożyczania oraz oglądania filmów w USA. Każdy kto wykupił subskrypcje Netflixa miał dostęp do ich strony internetowej i w przeciągu dnia otrzymywał wybrane przez siebie pozycje filmowe. To co zrobił Netflix było fenomenalne. Już nie trzeba było chodzić do &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2><span style="color: #0000ff;">Netflix</span></h2>
<p>Netflix pojawił się na rynku amerykańskim w 2004. Zrewolucjonizował system wypożyczania oraz oglądania filmów w USA. Każdy kto wykupił subskrypcje Netflixa miał dostęp do ich strony internetowej i w przeciągu dnia otrzymywał wybrane przez siebie pozycje filmowe. To co zrobił Netflix było fenomenalne. Już nie trzeba było chodzić do wypożyczalni ani martwic się o oddanie filmów w określonym czasie. Po obejrzeniu filmu, wkładało się dysk do koperty opłaconej przez Netflix i czekało na email z potwierdzeniem, że disk dotarł do Netflixa. Nawet jeżeli film zaginał, Netlix nie nakładał kar pieniężnych.</p>
<p>Netflix doprowadził do bankructwa inne wypożyczalnie, które nie miały szansy rywalizacji. Netflix był tani, miał ogromną selekcję filmów, a do tego osoby zajmujące się klientami były naprawdę mile i profesjonalne.<br />
Netflix nie poprzestał na wysyłce filmów. W 2009 roku wprowadził „streaming” czyli bezpośrednie ściąganie filmów ze strony internetowej. Netflix wprowadził szereg urządzeń, które pozwalały za pomocą wifi oglądanie filmów na ekranie telewizora. Bulo to genialne posuniecie. Urządzenia nie są drogie ani trudne w podłączeniu. W zależności od subskrypcji, każdy mógł oglądać co chciał bez żadnego limitu. Netflix zainwestował ogromnę sumę pieniędzy aby nie było problemów w ściąganiu filmów. Jeżeli problem się pojawił, Netflix dawał zniżkę. Dodatkowo, Netflix podpisał kontrakty z niektórymi wytwórniami filmowymi płacąc miliony dolarów aby mógł udostępnić nowe filmy na swoim serwerze. Owo posuniecie było ogromnym sukcesem. Udziały oraz popularność Netflixa wzrosły ogromnie.</p>
<p><span id="more-5062"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/09/Netflix.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5063" title="Netflix" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/09/Netflix.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a></p>
<p>Amazon, Hulu, AppleTv, AOL próbowały wejść na rynek oferując rożnego rodzaju opcje. Jednak nikt nie był wstanie pobić Netflixa,który nie tylko oferował niskie ceny, ale przede wszystkim duży wybór oraz doskonalą „customer service”. Dzięki temu zarobił fortunę.</p>
<p>W Lipcu, CEO, Reed Hastings poinformował, że ceny subskrypcji wzrosną o 50% jeżeli ktoś chce ściągać filmy oraz otrzymywać je pocztą. Z powodu praw dystrybucyjnych, Netflix nie ma prawa do ściągania przez Internet najnowszych filmów. Dlatego posiadanie dwóch opcji było idealne. Decyzja podniesienia cen spowodowała ogromne niezadowolenie. Wiele osób zrezygnowało ze subskrypcji.</p>
<p>CEO, Reed Hastings wysłał każdemu list przepraszający za owe posuniecie i poinformował o następnych zmianach, które jeszcze bardziej wzburzyły tych, którzy maja Netflix. Otóż, Netflix postanowił stworzyć dwie firmy z jednej. Portal zajmujący się tylko ściąganiem filmów pozostanie Netflixem, natomiast portal zajmujący się wysyłaniem filmów zostanie nazwany Qwiksterem. Problem jest taki, że osoba która chce mieć dwie opcje, będzie musiała wchodzić na dwie strony i płacić dwie rożne sumy. Z punktu widzenia posiadaczy subskrypcji Netflixa, owo posunięcie wydaje się bez sensu. Wielu twierdzi, że Netflix niszczy to co zbudował. Ale prawda jest taka, że koszt wysyłki filmów oraz opłat związanych z wysyłaniem filmów jest wysoki i przyczynia się do strat. Prawdopodobnie w przyszłości, Netflix pozbędzie się Qwikstera i zajmie tylko i wyłącznie działalnością ściągania filmów i tworzeniem telewizji przez Internet. To co Netflix robi zagraża telewizji kablowej oraz satelitarnej. Ludzie oglądając Netflix, nie potrzebują tak naprawdę oglądać telewizji. Mając dobrą prędkość internetową, jakość oglądanych filmów jest idealna. W zeszłym roku Netflix wykupił prawa do MGM, Paramount, Sony Pictures, Viacom i CBS i zakomunikował chęć kreowania telewizji przez Internet.</p>
<p>Ludzie są niezadowoleni gdyż muszą płacić więcej, ale prawda jest taka, że wszystko jest droższe. Każda korporacja pozbywa się tego co kosztuje za dużo i inwestuje w to co dobrze prosperuje.<br />
Netflix rozszerzył swoja działalność na Amerykę Południową i być możne niedługo wejdzie do Europy. Biorąc pod uwagę ceny jakie się płaci za telewizje kablową oraz satelitarną, Netflix będzie idealnym rozwiązaniem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życzenia Wielkanocne</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/04/23/zyczenia-wielkanocne-3/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/04/23/zyczenia-wielkanocne-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Apr 2011 10:49:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4795</guid>
		<description><![CDATA[Spokojnych Świąt Wielkanocnych, w gronie rodziny, przyjaciół, oddechu od trudu życia codziennego, dystansu, także wobec siebie, refleksji. I oczywiście odpoczynku od polityków i innych oszołomów… &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; &#160; Azrael]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/04/Króliczek.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4799" title="Króliczek" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/04/Króliczek.jpg" alt="" width="70" height="52" /></a></h3>
<h3></h3>
<h3></h3>
<h3><span style="color: #008080;">Spokojnych Świąt Wielkanocnych, w gronie rodziny, przyjaciół, oddechu od trudu życia codziennego, dystansu, także wobec siebie, refleksji. I oczywiście odpoczynku od polityków i innych oszołomów…</span></h3>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #008080;"><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/04/ostern31.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4797" title="ostern3" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/04/ostern31.jpg" alt="" width="600" height="338" /></a><br />
</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #008080;"> </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #008080;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #008080;"><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/04/23/zyczenia-wielkanocne-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 22 kwietnia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/04/22/zapiski-zaa-atlantyku-22-kwietnia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/04/22/zapiski-zaa-atlantyku-22-kwietnia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2011 13:02:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4791</guid>
		<description><![CDATA[Miral Wielkanoc, święto śmierci i odrodzenia, pogodzenia i przebaczenia. To szansa na rozpoczęcie czegoś nowego, to moment aby wyrzec się tego co złe, niedobre i negatywne w naszym życiu. To możliwość pójścia nową drogą, drogą dobra, pokoju, wybaczenia i zaakceptowania innych. A może to tylko słowa i rytuały, które powtarzamy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/04/22/zapiski-zaa-atlantyku-22-kwietnia/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2><span style="color: #0000ff;">Miral</span></h2>
<p>Wielkanoc, święto śmierci i odrodzenia, pogodzenia i przebaczenia. To szansa na rozpoczęcie czegoś nowego, to moment aby wyrzec się tego co złe, niedobre i negatywne w naszym życiu. To możliwość pójścia nową drogą, drogą dobra, pokoju, wybaczenia i zaakceptowania innych. A może to tylko słowa i rytuały, które powtarzamy każdego roku bo tak trzeba, bo przyzwyczajono nas do tego.</p>
<p>Zachodni Brzeg w Izraelu to miejsce niekończącego się konfliktu pomiędzy Izraelitami oraz Palestyńczykami.  Najnowszy film Juliana Schnabela , „Miral”, oparty na autobiograf Ruli Jabreal ma miejsce na Zachodnim Brzegu. To film o generacji  młodych Palestynek żyjących na Zachodnim Brzegu pod koniec lat osiemdziesiątych. To również film, który wzbudził ogromna kontrowersję oraz oburzenie ze względu na ukazanie Izraelitów jako tych, którzy są okrutni i bezwzględni. USA ma dużą populację żydowską, która trzyma się razem i wspiera Izrael w konflikcie z Palestyną oraz tymi, którzy są przeciwko Izraelowi. Ogólnie Amerykanie są za Izraelem. W USA istnieje strach przed kimkolwiek kto pochodzi z kraju arabskiego. Terrorysta to Arab.  Żydzi w USA są szanowani,  ale również w pewnym sensie znienawidzeni. Co jakiś czas synagogi są niszczone, lub ktoś ginie tylko dlatego, że jest wiary żydowskiej. USA od lat łoży duże pieniądze na gospodarkę Izraela i uważa Izrael za swojego najlepszego przyjaciela, często mając z tego powodu kłopoty.  Atak na Izrael to atak na USA.  Film Juliana Schnabela został uznany za anty-izraelski i wzbudził  dużo kontrowersji. Wielu skrytykowało film nie dlatego, że jest źle zrobiony czy nieciekawy, ale dlatego, że jest skierowany przeciwko Izraelowi.</p>
<p><span id="more-4791"></span></p>
<p>Julian Schnabel jest Amerykaninem wychowanym w tradycji żydowskiej. Amerykańska Organizacja Żydowska uznała film jako antyżydowski, pokazujący Izrael w negatywnym świetle. Według przedstawicieli owej organizacji, tego typu film zagraża bezpieczeństwu Izraela. Jakby sens filmu zaginał, gdyż ze względu na temat stal się filmem politycznym. Bo „Miral” musi być filmem politycznym, nie może być po prostu filmem o życiu młodej kobiety, której życie zafundowało świat pełen przemocy oraz okrucieństwa. Film mógłby otworzyć oczy niektórym na to co się naprawdę dzieje na Zachodnim Brzegu i mógłby wpłynąć  na to jak świat postrzega tych, którzy żyją po drugiej stronie Zachodniego Brzegu. „Miral” to świat widziany oczyma młodej kobiety wplątanej w wir wydarzeń, które ja często przerastają. Ale to również historia innych kobiet żyjących w Palestynie, które każdego dnia doświadczają niesprawiedliwości oraz okrucieństwa nie tylko ze strony żydowskiej.  Ktokolwiek jest z drugiej strony, musi być wrogiem. Film to historia Miral. Miral nie tylko reprezentuje dziewczynę z Palestyny, ale również dziewczynę z Izraela w kraju nigdy niekończącego się konfliktu, podziału. Ilu ludzi musi jeszcze zginąć aby ludzie zrozumieli, że to oni sami tworzą podziały, konflikty? Dobro i zło nigdy nie leża tylko po jednej stronie.</p>
<p>Film wyszedł dokładnie przed świętem żydowskim Paschy, upamiętniając wyzwolenie Żydów z niewoli egipskiej. Żydzi przez wieki byli gnębieni i poniżani. Tylko dlaczego chcą takiego samego losu dla Palestyńczyków, nie dbając o ich prawa oraz los?</p>
<p>Świąteczne pozdrowienie z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/04/22/zapiski-zaa-atlantyku-22-kwietnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 16. lipca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/07/16/zapiski-zza-atlantyku-16-lipca-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/07/16/zapiski-zza-atlantyku-16-lipca-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 09:57:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4220</guid>
		<description><![CDATA[Mad Mel Wściekły, prawdopodobnie pijany i dyszący Mel Gibson, aka Brave Heart, krzyczy przez słuchawkę do matki swojego najmłodszego dziecka “Zgwałcą cię czarni i będzie to twoja wina bo ubierasz się jak &#8230;..; kim ty jesteś, skończysz w ziemi, potrafię to zaaranżować”. Trzy taśmy z pogróżkami oraz wyzwiskami nie tylko &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/07/16/zapiski-zza-atlantyku-16-lipca-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2></h2>
<h2><span style="color: #0000ff;">Mad Mel</span></h2>
<p>Wściekły, prawdopodobnie pijany i dyszący Mel Gibson, aka Brave Heart, krzyczy przez słuchawkę do matki swojego najmłodszego dziecka <em>“Zgwałcą cię czarni i będzie to twoja wina bo ubierasz się jak &#8230;..; kim ty jesteś, skończysz  w ziemi, potrafię to zaaranżować”</em>. Trzy taśmy z pogróżkami oraz wyzwiskami nie tylko w stosunku to Oksany Grigorievnej obiegły media i Gibson, który od kilku lat miał przydomek rasisty oraz antysemity, stał eis ulubionym tematem Ameryki. Mel Gibson, przez wiele lat, przykładny ojciec oraz mąż nagle znalazł sobie nowy obiekt miłosny, porzucił żonę, dzieci i zamieszkał z rosyjską piosenkarką i wkrótce na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Sielanka nie trwała długo, na początku roku, Grigorievna podała, że Gibson uderzył ją w twarz powodując złamanie zęba. Para rozeszła się, a Gibson musiał wypłacić całkiem sporą sumę pieniężną na dziecko z Rosjanka. Pełna kultura. Ostatni film 54-letniego aktora zrobił klapę, powodem może być powtarzanie tej samej roli. Kiedy pierwsza taśma dostała się do opinii publicznej, prawdę mówiąc, nikogo to nie zdziwiło, że Gibson uważa Meksykanów za mniej niż ludzi, że jest rasista oraz antysemitą. Ostre słowa, ale słowa potwierdzone przez jego wypowiedzi.</p>
<p>Były ulubieniec milionów okazał się maniakalnym typem, pijakiem, który wypowiada słowa i obraza się na tych, którzy mają problem z jego wypowiedziami. Gibson, tak jak i sportowcy czy politycy, to osoba publiczna i za to ma płacone spore sumy pieniężne. Ze sławą jednak wiąże się pewien koszt, koszt braku prywatności oraz, ciągłej inwigilacji ze strony mediów oraz fanów, którzy nie zawsze są zbyt mili.</p>
<p><span id="more-4220"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/07/Mel.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4221" title="Mel" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/07/Mel.jpg" alt="" width="260" height="190" /></a></p>
<p>W swoich filmach, Mel Gibson to wesoły i dowcipny glina, ojciec, zwariowany bohater, który walczy z nieprawością; to obrońca skrzywdzonych, to waleczny Szkot William Wallace, prawdziwy Maverick, którego latami oglądano z przyjemnością. A ze od czasu do czasu pojawiał się chwiejąc na nogach i powiedział nie zawsze to co jest uważane za poprawne, wybaczano mu, Gibson wracał jak bumerang na ekrany zarabiając miliony.</p>
<p>Kiedy w 2004 roku ukazał się film “Pasja”, ukazujący cierpienie Jezusa oraz Żydów jako tych, którzy go zdradzili, w Ameryce widać było istniejący ogromny antysemityzm, o który posadzą się Polaków, oraz Europejczyków.  Późniejsze wypowiedzi aktora podczas pijanych ekscesów potwierdziły jego antysemicki stosunek do Żydów. Kiedy policja zatrzymała pijanego Gibsona, aktor najpierw zapytał oficera czy jest Żydem a potem powiedział, że Żydzi są winni wszystkim wojnom  i że należało im się to co się stało podczas II WŚ. Fakt, ludzie mówią różne rzeczy, kiedy są pijani i można debatować,  czy to oni wypowiadali owe opinie czy wypita tequila. Mel Gibson Mr. Hyde i Dr. Jekyll w jednej osobie. Nigdy nie wiadomo, który z nich będzie dominował.</p>
<p>Filmy Gibsona zarobiły miliony. Kto nie lubi oglądać „Braveheart”, „Zabójczej Broni” czy „Mavericka”?  Mel Gibson to zagorzały katolik, który według mnie wierzy, że za grzechy należy się kara.  „Pasja” była dla niego forma katharsis, ukazaniem, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i należy nam się kara. Gibson to Jezus, ból przezywany przez Jezusa to ból Gibsona. Każdy bohater Gibsona jest albo bity, podłączany do prądu, albo w jakiś sposób poddany cierpieniu fizycznemu. Ewangelia według Świętego Mela  jest taka &#8211; wybacz tym, którzy cie prześladują, tak długo jak się ze mną zgadzasz, nie krytykujesz ani mnie, moich opinii ani moich filmów.  „Pasje” jako film trudno ocenić lub krytykować. W końcu jest to film o cierpieniu oraz śmierci Jezusa. To co mi przeszkadzało, to masochistyczne do przesady przedstawienie ostatnich godzin życia Chrystusa. Czy naprawdę było konieczne ukazanie bicia, cierpienia oraz poniżania Jezusa? Kiedy Martin Scorsese zrobił film pt „Ostatnie kuszenie Jezusa Chrystusa”,  jeden z ciekawszych filmów na temat religii, został prawie ukrzyżowany za to, że ośmielił się ukazać wizje Jezusa, w której ma żonę i dzieci. Tego, ze pragnął być zwykłym człowiekiem. I nikt nad nim nie płakał. Ostatnim dużym sukcesem filmowym Gibsona było „Apocalipto”, w którym też mogliśmy sobie pooglądać różne przerażające sceny mordowania i bicia.</p>
<p>Pogróżki nagrane na taśmie wszczęły postępowanie przeciwko aktorowi i prokuratura w każdej chwili może mu postawić zarzuty za pobicie matki jego najmłodszego dziecka.  Gibson, w swojej obronie, podkreśla, że jego problem z alkoholem jest przyczyna jego zachowania. I być może tak jest. Dlaczego teraz Griegorievna udostępniła taśmy, a nie kilka miesięcy temu kiedy, według jej zeznań Gibson ją uderzył? Dlaczego nie poszła na policję i nie złożyła oskarżenia? Nie bronie Gibsona, ale uważam, że Gibson jest produktem tego kraju i to co mówi po pijanemu, wielu w tym kraju myśli po trzeźwemu. Możliwe, że ostatnie zachowanie aktora będzie ostatnim gwoździem w jego karierze, zarówno aktorskiej jak i reżyserskiej.  Ale w Ameryce niektórym wybacza się wszystko, a innym nic.</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/07/16/zapiski-zza-atlantyku-16-lipca-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 20. maja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/05/20/zapiski-zza-atlantyku-20-maja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/05/20/zapiski-zza-atlantyku-20-maja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 May 2010 06:47:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4021</guid>
		<description><![CDATA[Trzy książki Sebastian Junger, korespondent magazynu Vanity Fair wydał książkę pt. „War”, w której postanowił opisać codzienność młodego żołnierza w Afganistanie, żyjącego w ekstremalnych warunkach i któremu grozi śmierć w każdej minucie. Junger spędził kilka miesięcy w Afganistanie w jednym z plutonów, w prowincji Kunar, 25 mil od granicy z &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/05/20/zapiski-zza-atlantyku-20-maja/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Trzy książki</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"> </span></p>
<p><strong>Sebastian Junger</strong>, korespondent magazynu Vanity Fair wydał książkę pt.<em> „War”</em>, w której postanowił opisać  codzienność młodego żołnierza w Afganistanie, żyjącego w ekstremalnych warunkach i któremu grozi śmierć w każdej minucie. Junger spędził kilka miesięcy w Afganistanie w jednym z plutonów, w prowincji Kunar, 25 mil od granicy z Pakistanem. Junger nie opisuje sytuacji politycznej w Afganistanie; jego bohaterami są młodzi żołnierze, którzy jak laboratoryjne szczury byli obserwowani prze autora, po to aby mógł on zrozumieć warunki w których żyli i jak te ekstremalne warunki, ataki ze strony Talibów, relacje z ludnością tubylczą wpłynęło na ich życie po powrocie do kraju. Żołnierze Drugiego Plutonu, otoczeni przez  wroga z każdej strony, mieszkali w trudnych warunkach często bez wody, bez odpowiedniego żywienia oraz kontaktu ze światem. To co mieli to czas, broń i oczekiwanie.  Zadaniem żołnierzy było zabicie wojowników oraz przekonanie ludności Korangali, że Amerykanie to przyjaciele a nie wrogowie. Junger opisuje czas kiedy nie było strzelania, oczekiwanie żołnierzy aby coś się wydarzyło, cokolwiek, gdyż warunki oraz miejsce były nie do zniesienia. Książka ma trzy rozdziały: Strach, Zabijanie oraz Miłość. Junger przedstawił brzydotę świata kiedy trzeba było zabijać i mieszkać w budynkach z karaluchami i tarantulami, jak również bezsilność żołnierzy w bezczynnym oczekiwaniu. Wojny nie można zrozumieć jeżeli się jej nie przeżyło oraz tych którzy w niej walczyli i z niej wracają. Mentalność żołnierzy, ich strach, aby ktoś przez nich nie zginął, strach pozbawienia kogoś życia, strach przed powrotem, złość, gniew, myśli samobójcze, samotność i brak zrozumienia, to cel książki Jungera, książki dającej ciekawy obraz bezsensu wojny prowadzonej przez Amerykanów.</p>
<p><span id="more-4021"></span></p>
<p><strong>Jack Rakove</strong>, historyk oraz autor książki<em> „Revolutionaries: A New History of the Invention of America”</em> podjął się bardzo ciekawego zadaniu opisania kim tak naprawdę byli założycieli USA.  Dla Amerykanów „Founding Fathers”, czyli Waszyngton, Madison, Jefferson, Franklin, Hamilton, Adams czy Mason to prawie że herosi, których słowa są często traktowane jak wyrocznie przez niektórych polityków. Rakove przedstawił założycieli tego kraju jako zwykłych ludzi wiodących życie farmera czy weterynarza, którzy stali się rewolucjonistami mimo własnej woli, gdyż sytuacja polityczna zmusiła ich do tego aby stanęli na czele tego kraju. Nie byli politykami, idealistami, czy entuzjastami zmian, którzy dzień i noc myśleli o polityce czy o rebelii przeciwko Imperium Brytyjskiemu.  Wydarzenia z 1774 roku, niesprawiedliwość spowodowały, że  twórcy konstytucji USA zostali wepchnięci w wir wydarzeń i stali się rewolucjonistami. Rakove nie ukazuje ich jako ludzi idealnych czy doskonałych polityków. Ukazuje ich jako ludzi, którzy się często ze sobą nie zgadzali i mieli rożne opinie na temat niewolnictwa, równouprawnienia, czy praw zawartych w obecnej konstytucji. I dlatego jest to książka ciekawa, zwłaszcza, że w tym samym czasie tworzono Konstytucje 3 Maja. Tym kim są Amerykanie dzisiaj jako naród i jakimi zasadami kieruje się Sąd Najwyższy USA wywodzi się z myślenia i decyzji często przypadkowych ludzi.</p>
<p><strong>Mark Braverman</strong>, wydal bardzo kontrowersyjną książkę pt. <em>„ Fatalne połączenie: czyli Chrześcijanie, Żydzi i poszukiwanie pokoju w Ziemi Świętej”</em>.  Dlaczego warto jest przeczytać tę książkę? Temat Żydów, Izraela nie jest tylko kontrowersyjny w West Bank, czy w Polsce ale również w USA, które latami wspierało Izrael. Izrael często podejmował decyzje, których skutki nie były dobre dla USA, a USA i tak wspierało Izrael.  Mark Braverman, Amerykanin pochodzenia żydowskiego nigdy nie kwestionował ważności Izraela jako kraju oraz praw narzuconych przez Izrael.  Jednak po powrocie z West Bank stwierdził, ze Izrael łamie prawa człowieka i tak jak w chrześcijaństwie tak i  w religii żydowskiej powinno dojść do reformacji. Według niego, podejście Izraelitów do Palestyńczyków jest karygodne. Izrael przeżywa kryzys sumienia. Ignorując prawa Palestyńczyków, Izrael ignoruje ponad tysiącletnie prawa żydowskie. Jego koncept reformacji wiary żydowskiej jest kontrowersyjny, ale według niego potrzebny. W USA nieczęsto się słyszy krytykę Izreala. USA łoży miliony na Izrael. To dzięki dolarom USA, ekonomia Izraela jakoś funkcjonuje. Według Bravermana, chrześcijanie czują się odpowiedzialni za Holocaust i dlatego pozwalają Izraelowi na opresje Palestyńczyków i łamanie praw. Braverman nawołuje do nie używania przemocy  oraz reformacji. Tak jak Braverman, wielu żydowskich intelektualistów otwarcie mówi na temat ciemnej strony postępowanie Izraela oraz politycznych syjonistów. Książka Bravermana to  nie tylko krytyka;  to również ukazanie szacunku do ksiąg żydowskich, miłości do rytuałów oraz pokojowego postępowania Żydów. Jego książka jest nawoływaniem Zachodu aby nie pozwalał Izraelowi na robienie tego co chce i łamanie praw człowieka. Za swoje poglądy, Braverman jest krytykowany i  uważany za przeciwnika Izraela. Silne organizacje żydowskie nie pozwalają na tego typu krytykę i uważają  Braverman za antysemitę. Braverman próbuje zrozumieć Izrael i jego postępowanie. Zadaje pytania dlaczego Izrael przez swoje zachowanie kreuje sytuacje o wiele bardziej niebezpieczna dla Izreala i dlaczego Zachód na to pozwala? Według niego Izraelita to nacjonalista, który łamie prawa międzynarodowe, ale  przede wszystkim prawa człowieka.</p>
<p><em><strong>Wigg</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/05/20/zapiski-zza-atlantyku-20-maja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 12. marca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/zapiski-zza-atlantyku-12-marca/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/zapiski-zza-atlantyku-12-marca/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 09:12:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół Katlolicki]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3761</guid>
		<description><![CDATA[Too bad… Dobry thriller nie potrzebuje krwi, bicia, okrucieństwa czy przemocy, wystarczy aby reżyser potrafił ukazać sytuacje tak aby widz był niepewny, ciekawy i nerwowy. Ciemne, zachmurzone niebo, przerażające zimno od morza, atmosfera ukrytego niebezpieczeństwa, oraz tajemnica, która wyjawia się powoli, ale ciekawie w nowym filmie Polańskiego “The Ghost Writer” &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/03/12/zapiski-zza-atlantyku-12-marca/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #000080;">Too bad…</span></h2>
<p>Dobry thriller nie potrzebuje krwi, bicia, okrucieństwa czy przemocy, wystarczy aby reżyser potrafił ukazać sytuacje tak aby widz był niepewny, ciekawy i nerwowy. Ciemne, zachmurzone niebo, przerażające zimno od morza, atmosfera ukrytego niebezpieczeństwa, oraz tajemnica, która wyjawia się powoli, ale ciekawie w nowym filmie Polańskiego “The Ghost Writer” potwierdza, że Polański jest artystą w swojej sztuce. Film został ukończony w więzieniu, w atmosferze krytyki oraz potępienia i zniszczeniu człowieka, którego przez wiele lat uznawano za jednego z najciekawszych reżyserów. Scenariusz filmu jest fenomenalny, ciekawe ujęcia, kolory, dialogi oraz aktorzy, którzy zostali idealnie dobrani tworzą obraz, który zaskakuje. Ewan McGregor, który przedstawia się Pierce Brosnanowi jako „I am your ghost” jest perfekcyjny w roli pisarza zarabiającego jako „ghost- widmo”. Jest tym, który za kulisami opisuje wspomnienia sławnych ludzi i którego życie zostaje wplątane w zawikłaną sytuację, gdzie polityka i pieniądze są głównymi graczami w grze, której on sam do końca nie rozumie. Film jest oparty na książce Roberta Harrisa pt. „The Ghost”. Ale to dzięki Polańskiemu, w sposób jaki opowiada ta historie, powoli przekonujemy się jak potężna jest władza polityków oraz tych, którzy zarabiają na wojnie. Niestety, również widmo-ghost przeszłości Polańskiego jest dodatkowym bohaterem tego filmu. Film jest grany tylko w 134 kinach, sale są przepełnione od pierwszego seansu i film zarabia pieniądze. Typowo dla Amerykanów, kto pójdzie na film kogoś kto podał narkotyki trzynastolatce i ja zgwałcił?</p>
<p>Czy Amerykanie potrafią udzielić reżysera od jego kreacji? Według mnie, zawsze będzie grupa ślepców żądnych kary, która nigdy mu nie przebaczy i nie zrozumie. Ale pomimo ogromnego ataku na Polańskiego w USA, wielu go broni, próbuje wytłumaczyć system prawny i podziwia jego twórczość. Polański ma 77 lat. Prasa go nie oszczędziła. Po pojawieniu się filmu w kinach, w wielu gazetach ukazały się fragmenty wywiadu z żoną Polańskiego, Emmanuelle Seigner, dla magazynu Viva!. Oczywiście nie pominięto faktu, że miała 18 lat kiedy poznała Polańskiego, że reżyser był od niej o wiele lat starszy, ale trzeba przyznać również wspomniano, że są małżeństwem od 20 lat, z dwójka dzieci. Film zamknął usta wielu osobom, które uważały, że Polański się skończył, a jego filmy są niewarte zobaczenia. Film jest naprawdę dobrze zrobiony i został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez widzów, jak i krytyków. Tak jak w większości jego filmów, tak i w „The Ghost Writer” dziennikarze próbują się dopatrzeć podobieństw pomiędzy życiem prywatnym reżysera, a światem, który kreuje. Rozpatrują filmy typu „Repulsion” „Rosemary’s Baby’ czy „The Tenant”, doszukując się paranoi, symptomów szaleństwa odizolowanego człowieka, widma, które ginie w zawiłych sytuacjach. Nawet po przyznaniu Polańskiemu Oskara, wielu ignoruje jego twórczość i próbuje przedstawić go tylko jako gwałciciela nieletnich, człowieka wyuzdanego, bez morałów, oraz szacunku dla prawa. W jednym ze swoich wywiadów Polański powiedział „Uważają mnie za dobrego reżysera, wiem o tym, ale również za diabolicznego małego karla, karykaturę”. Z ciekawości przeczytałam posty, których było ponad 100 w The New York Times ludzi, którzy  po recenzji filmu zatytułowanej „Polańskiego wizja ofiary” nie mogli się oprzeć, aby albo go skrytykować albo bronić. Nienawiść ze strony niektórych jest ogromna. Jakby ci ludzie nigdy niczego złego nie zrobili, jakby nie zdawali sobie sprawy, że jednak lata siedemdziesiąte były latami kiedy wszystko było wolno, kiedy to ludzie pod wpływem narkotyków robili co chcieli. W sprawie Polańskiego, oraz tego co wydarzyło się w 1977 roku, zawsze będzie podział opinii, a Polański będzie obiektem sarkastycznych żartów, drwin, krytyki i przez wielu zawsze będzie uważany za gwałciciela nieletnich i nikogo innego.</p>
<p><span id="more-3761"></span><!--more-->Ale fakt jest taki, filmy Polańskiego przynoszą profity, „The Ghost Writer”<a id="aptureLink_MI6AqUqEbW" style="float: left; padding: 0px 6px;" href="http://www.youtube.com/watch?v=L_AerBW0EcI"><img style="border: 0px none;" title="YouTube - 'The Ghost Writer' Trailer HD" src="http://i.ytimg.com/vi/L_AerBW0EcI/hqdefault.jpg" alt="" width="456px" height="285px" /></a> już zarobił i ma fenomenalne recenzje, zarówno ze strony krytyków jak i widzów. Dla tych, którzy domagają się kary i linczu na reżyserze, jest to nie do przyjęcia, że jego film został tak dobrze przyjęty. W złości i w swoim niedoinformowaniu wypowiadają się, że Polański tylko po 90 dniach w wiezieniu w Szwajcarii, siedzi sobie w swojej ekskluzywnej wilii, jeździ na nartach i ponownie ma za nic prawo amerykańskie. Ale ta grupa ludzi, która  jest pod wrażeniem filmu, próbuje wytłumaczyć, że Polański przeszedł swoje, że z powodu niedociągnięć i błędów prokuratora, oraz sędziego, jego sprawa nigdy nie będzie miała odpowiedniego zakończenia. Sprawa Polańskiego nie przyćmiła jego twórczości ani go samego jako reżysera, mimo tak wielu prób. Cokolwiek o nim będą mówić, jakkolwiek krytykować i próbować go zniszczyć, Polański jest, był i będzie reżyserem, którego filmy będą oglądane z zainteresowaniem. Jako reżyser, w swoich filmach, Polański zadaje trudne pytania, porusza ciekawe tematy i tworzy je w ciekawy sposób. „The Ghost Writer” jest filmem niesamowitym i mimo wrednej krytyki ze strony niektórych, Amerykanie udowodnili, że są gotowi zapłacić aby, zobaczyć nowy film Polańskiego, nawet ci, którzy go tak krytykują i domagają linczu.</p>
<p><em>„Wysoki sądzie, przestępcy seksualni, złaknieni pulsującego, słodko skowyczącego, fizycznego, lecz niekoniecznie kopulacyjnego kontaktu z małą dziewczynką, to w większości niewinni nieudacznicy, pasywni, nieśmiali nieznajomi, którzy proszą tylko, aby otoczenie pozwoliło im oddawać się w gruncie rzeczy nieszkodliwym, rzekomo amoralnym praktykom, tycim, gorącym, mokrym, dyskretnym zboczonkom, a nie żeby policja i społeczeństwo od razu dobierały im się do skóry”.</em></p>
<p><em>„Lolita” Nabokov</em></p>
<p><em><strong>Wigg</strong></em></p>
<p><em><strong><br />
</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/12/zapiski-zza-atlantyku-12-marca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 11. marca</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/zapiski-zza-atlantyku-11-marca-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/zapiski-zza-atlantyku-11-marca-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 07:47:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3750</guid>
		<description><![CDATA[l „The Hurt Locker” Film „The Hurt Locker” zdominował Oskary. Nie „Avatar”, ani film o zwalnianiu ludzi, czy o czarnym chłopaku, który dostaje szanse w życiu nie wygrał z filmem o żołnierzach w Iraku. „The Hurt Locker” dostał najwięcej nagród, a Kathryn Bigelow, jako pierwsza kobieta reżyser otrzymała nagrodę Akademii. &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/03/11/zapiski-zza-atlantyku-11-marca-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" />l</p>
<h2><span style="color: #0000ff;"><em> </em>„The Hurt Locker”</span></h2>
<p>Film „The Hurt Locker”  zdominował Oskary. Nie „Avatar”, ani film o zwalnianiu ludzi, czy o czarnym chłopaku, który dostaje szanse w życiu nie wygrał z filmem o żołnierzach w Iraku. „The Hurt Locker” dostał najwięcej nagród, a Kathryn Bigelow, jako pierwsza kobieta reżyser otrzymała nagrodę Akademii.</p>
<p>Scenariusz do filmu został napisany przez Marka Boala, który przebywał w Iraku i postanowił zrobić film fabularny przypominający dokument. Film jest wstrząsający.  Wychodząc z kina po obejrzeniu ma się wrażenie, że ten cały pył po wybuchu oblepia i zostaje, przypominając, że jest to codzienność ludności żyjącej w Iraku, oraz tych, którzy zostali wysłani aby ich bronic i walczyć z terrorystami. Nie jest historia grupy lub jednego żołnierza, jest to raczej historia serii wydarzeń w ich życiu, kiedy to każdego dnia ryzykują życie na ulicach Bagdadu rozbrajając bomby. Żołnierze w Iraku są zestresowani, bez odpowiedniego sprzętu, bez wystarczająco dużej ilości żołnierzy na tak duży teren i przede wszystkim myślący, jak przetrwać kolejny dzień i nie zginąć. Do dzisiaj ulice Iraku wybuchają od zdetonowanych bomb zabijających mieszkańców miasta oraz żołnierzy, którzy odbudowują Irak. Rozbrajanie bomb to niebezpieczna gra, w której można stracić życie w przeciągu sekundy.</p>
<p><span id="more-3750"></span>„The Hurt Locker” nie został dobrze przyjęty przez żołnierzy-weteranow, którzy uważają, że film nie jest zgodny z prawdą. Ich prawda jest bardziej okrutna i przerażająca. Film jest filmem, zrobionym aby opowiedzieć historię, ale w taki sposób, żeby przyciągnąć widzów. Dla tych, którzy ryzykowali i nadal ryzykują życie, każda próba opowiedzenia ich historii nie jest wiarygodna. Bo trzeba przeżyć, aby zrozumieć.  Z ich perspektywy film, jest Hollywoodzką fantazją, która mija się z krwawą i okrutną rzeczywistością na ulicach Iraku. Dla tych, którzy byli na Bliskim Wschodzie, Irak był rzeczywistością, a wybuchy czymś, co mogło ich pozbawić życia, uszkodzić mózg lub pozbawić nogi czy ręki. Ich rzeczywistość to nie żołnierz bohater, to po prostu żołnierz wykonujący swoją pracę, który pragnie przeżyć i wrócić do domu.  Dla nich główny bohater, który zachowuje się jak kamikaze jest nierealny. To co robi jeden żołnierz, może zadecydować o życiu wielu. Tego typu zachowanie w prawdziwych realiach byłoby niebezpieczne. Nikt w Iraku nie ryzykuje życia swoich kolegów.</p>
<p>Ale tego typu filmy są ważne.  Poprzez dokument, oraz film fabularny, wielu ludzi po raz pierwszy dowiaduje o realiach żołnierzy, którzy ryzykują życie każdego dnia. Mimo, że dokument jest rzeczywisty, nie zawsze działa tak bardzo na przeciętnych obywateli jak film fabularny.  Jakby prawdziwe życie i prawdziwy ból i śmierć nie wystarczyło, aby widz zrozumiał rozmiar bólu czy tragedii. Trzeba to urozmaicić, dodać kolorów, tak aby widz mógł utożsamić się z bohaterem. Jakby dokument ukazujący śmierć oraz nadzieje ludzi, że ktoś im pomoże, nie wystarczył. Boal, który napisał scenariusz wie, że są to niedoskonałości filmu, zresztą jak prawie każdego. W 2004 roku przebywając w Iraku z grupą żołnierzy odpowiedzialnych za rozbrajanie bomb, żył z nimi i był świadkiem tragedii ulic Iraku. Jego raporty na temat sytuacji żołnierzy były miedzy innymi podstawą do scenariusza filmu pt. „In the Valley of Elah”, filmu o weteranie, który po powrocie z Iraku zostaje zamordowany. Zapytany o niedociągnięcia w filmie, odpowiedział, że jego celem było ukazanie okrutnej rzeczywistości żołnierza w krytycznych sytuacjach, tak aby ludzie przeżywając film i utożsamiający się z bohaterem, zdali sobie sprawę, że każdego dnia wojna, której początek był oparty na kłamstwie, zabiera życie wielu niewinnych ludzi, nie tylko żołnierzy, ale przede wszystkim ludności cywilnej, która jest główną ofiarą tego konfliktu. „The Hurt Locker” jest obrazem o kształtowaniu się charakteru w ekstremalnych warunkach, które zmieniają osobę, tworzą nowa istotę, dla której już nigdy nic nie będzie takie jak przedtem. Wielu dziennikarzy tak jak Boal przebywa w Iraku z żołnierzami. Jedna z nich była Kelly Kennedy, która  napisała ksiazke pt. „ They Fought for each other: The Triumph and Tragedy of the Hardest Hit Unit in Iraq”, o batalionie, który miał najwięcej ofiar w Iraku. USA nie było przygotowane na tak długą wojnę, z tak dużą ilością ofiar, oraz powracających kalek z urazami nie tylko cielesnymi, ale przede wszystkim skazą psychiczną, która spowodowała, że wielu targnęło się na życie. Raporty dziennikarzy rzadko wspominają pozytywne wydarzenia w Iraku. A przecież żołnierze pomagają budować szkoły, bronią ludności cywilnej i dzielą się tym, co mają. Wiadomości, ilu żołnierzy zginęło i w jaki sposób, dominują.</p>
<p>W 2011 roku Amerykanie mają wycofać wojska z Iraku. Wielu Irakijczyków nie może się doczekać tego momentu, ale również wielu obawia się tego, co nastąpi. Żołnierzom, oraz ich rodzinom należy się szacunek oraz pomoc. Niestety wielu o tym zapomina.</p>
<p><em><strong>Wigg</strong></em></p>
<p><a id="aptureLink_kV8LpEpDjb" style="float: left; padding: 0px 6px;" href="http://www.youtube.com/watch?v=JIgEhiUVKh8"><img style="border: 0px none;" title="&quot;The Hurt Locker&quot; - Official Trailer [HQ]" src="http://i.ytimg.com/vi/JIgEhiUVKh8/0.jpg" alt="" width="340px" height="285px" /></a></p>
<p><em><strong><br />
</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/11/zapiski-zza-atlantyku-11-marca-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Takich przyjaciół nie życzę&#8230;&#8221;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/04/takich-przyjaciol-nie-zycze/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/04/takich-przyjaciol-nie-zycze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 13:14:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3730</guid>
		<description><![CDATA[Zamieszanie wokół biografii Ryszarda Kapuścińskiego, &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221;, autorstwa Artura Domosławskiego trwa od wielu dni i przynosi wymierny efekt; pierwszy nakład książki, w ilości 45 tyś. egzemplarzy został wykupiony praktycznie na pniu. I o to być może w tym wszystkim chodziło, aby rozgłos, a właściwie skandal wokół książki, jej autora przyniósł &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/03/04/takich-przyjaciol-nie-zycze/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/ksi261380ka.jpg" alt="" width="65" height="49" /></p>
<p>Zamieszanie wokół biografii Ryszarda Kapuścińskiego, &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221;, autorstwa Artura Domosławskiego trwa od wielu dni i przynosi wymierny efekt; pierwszy nakład książki, w ilości 45 tyś. egzemplarzy został wykupiony praktycznie na pniu. I o to być może w tym wszystkim chodziło, aby rozgłos, a właściwie skandal wokół książki, jej autora przyniósł wymierne efekty.</p>
<p>Po biografii Lecha Wałęsy, napisanej przez Pawła Zyzaka to następna publikacja książkowa, która wywołała takie emocje. O ile jednak tamta książka była dziełkiem natury czysto demaskatorskiej, napisana została pod tezę i w celu udowodnienia, że Lech Wałęsa pomnikową i nieskazitelną postacią nie był już od czasów młodości, to publikacja Domosławskiego, też demaskatorska, jest jednak pewnym materiałem do dyskusji o wielu sprawach i na wielu płaszczyznach. Jednak nie jest to pozycja traktując o całości zagadnienia pod tytułem &#8222;Ryszard Kapuściński &#8211; życie i twórczość&#8221;. I jak widzimy, jakie emocje ona wyzwala wśród czytających (a nawet tych, którzy jej nie dotknęli, ale wiedzą&#8230;), warto było ją wydać. Czy jednak jest ona warta rozgłosu ze względu na wartość merytoryczną &#8211; jest to inna sprawa. Niestety, Domosławski bardzo pobieżnie dotyka zagadnienia fenomenu twórczości Kapuścińskiego i jej znaczenia w wielu zakątkach świata. Skupiając się tylko na wątpliwościach i nieścisłościach nie dotyka magii książek Kapuścińskiego.</p>
<p><span id="more-3730"></span>Nie ma jednej &#8222;prawdy&#8221; zarówno w książce Domosławskiego, jak i w dyskusjach i opiniach o niej. Widać to wyraźnie po rozrzucie opinii, gdzie osoby o podobnej proweniencji politycznej i światopoglądowej często się wypowiadają w sposób całkowicie odmienny. Ponieważ czego innego szukają w książce i na co innego zwracają uwagę. I jeżeli dla jednych, tak jak dla wdowy po Ryszardzie Kapuścińskim, najważniejsze (i najboleśniejsze) są fragmenty książki traktujące o sprawach osobistych, a nawet intymnych pisarza, to dla innych ważniejsza jest dyskusja o tym, jak Kapuściński był uwikłany w PRL. Choć słowo &#8222;uwikłany&#8221; w jego przypadku nie jest adekwatne do historii życia pisarza i reportażysty, bo lepsze jest zrozumienie, jak Ryszard Kapuściński akceptował świat i Polskę, w której żył, i jak potrafił z tego czerpać konkretne profity. Bo że czerpał &#8211; to jest jasne, choć nie tak, nie w takim wymiarze i nie za cenę kompromisów artystycznych i braku wiarygodności, jak to opisuje Domosławski. Te sprawy, czyli życie w czasach PRL i jego opisanie przez Domosławskiego jest ważne dla jego znajomych i przyjaciół, ponieważ oznacza wielokrotnie zmierzenie się z postawami i decyzjami własnymi, lub rodziców i kolegów. To są pytania o granice kompromisów, o własne wybory, o biografie swoje i ludzi bliskich. O błędy, sukcesy dokonania i kontekst spraw.</p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/03/KAPUSCINSKI.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3731" title="KAPUSCINSKI" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/03/KAPUSCINSKI-254x300.jpg" alt="" width="254" height="300" /></a></p>
<p>Inni wskazują na problem sposobu pisania tego rodzaju książek. Czy piszemy biografię &#8222;stylową&#8221;, co w polskich warunkach oznacza po prostu styl &#8222;brązowniczy&#8221;, ikonograficzny opisywanej postaci, czy jednak może pójdziemy w stronę demaskatorstwa. W przypadku książki Artura Domosławskiego mamy dość ciekawy przypadek, ponieważ jej bohater był dla pewnego środowiska politycznego, dziennikarskiego i publicystycznego właśnie taką ikoną. I, niestety, nawet abstrahując od książki Domosławskiego (który się z tego środowiska wywodzi), został on &#8222;przycięty&#8221; na potrzeby pewnego mitu osoby bez skaz i wad. To było coś, co zostało w pewnym stopniu oddzielone od samej twórczości autora &#8222;Cesarza&#8221;, &#8222;Hebanu&#8221; i &#8222;Szachinszacha&#8221;. Domosławski swoją książką zdejmuje portret Kapuścińskiego ze ściany, dokonuje jego demitologizacji i pokazuje inny wymiar tego człowieka. Czy jednak przybliża na do prawdy o Kapuścińskim, tamtych czasach, czy jednak dokonuje prawdziwej wiwisekcji swojego mistrza &#8211; to sprawa zupełnie inna. Przyjaciele, znajomi Kapuścińskiego twierdzą, że jednak nie pokazuje on prawdy, lecz pokazuje tylko swoją prawdę &#8211; tę, która ma go wyzwolić z cienia swojego mentora. I chyba mają rację. Nie udaje mu się jednak, przy całym trudzie, jaki w to wkłada, zakwestionować twórczości i klasy mistrza.</p>
<p>Jestem już po lekturze książki, dość opasłej i dobrze przygotowanej faktograficznie. Tak się przynajmniej wydaje. Również przeczytałem większość opinii odnoszących się do meritum spraw, również te, które zajmują się wątkami tak naprawdę z punktu widzenia zrozumienia twórczości reportażysty i dziennikarza bez większego znaczenia. Namiętnie dyskutowana przez prawicowych komentatorów współpraca Kapuścińskiego z polskim wywiadem, w czasie kiedy był on korespondentem PAP-u, bez podania kontekstu i okoliczności &#8211; nie ma zupełnie znaczenia dla jego twórczości.</p>
<p>Gorsze są jednak te dywagacje (takie jak choćby Agatona Kozińskiego z dziennika &#8222;Polska The Times&#8221;), usiłujące na podstawie książki Domosławskiego podważyć wiarygodność Ryszarda Kapuścińskiego jako dziennikarza, reportażysty i pisarza. Świadczy to o bardzo ubogiej umiejętności rozpoznania tego, że książki z podróży Kapuścińskiego nie są już czystymi zapisami faktograficznymi, są artystyczną kreacją. Próby odczytania &#8222;Cesarza&#8221; wprost, książki wydanej w roku 1978, to zabieg dość karkołomny i świadczący o niedostatkach intelektualnych.</p>
<p>Nie można samemu Domosławskiemu zarzucić braku przygotowanie merytorycznego i intelektualnych zdolności do napisania książki o kimś, kogo nazywa on mistrzem i przyjacielem. Dlatego też tym wyraźniejsze jest wrażenie, jakie zacząłem odczuwać w trakcie lektury, a które zostało również potwierdzone przez inne osoby, znające Kapuścińskiego, również przez osoby znające samego Domosławskiego. To uczucie fałszu. Jak jeden z czytelników książki, a jednocześnie bliski przyjaciel Ryszarda Kapuścińskiego powiedział i napisał -<em> &#8222;Temu co napisał</em> [Domosławski]<em> bliżej do mowy inkwizytora&#8221;</em>. rzeczywiście &#8211; pomimo to, że w książce i w wywiadach prasowych, telewizyjnych, czy internetowych (swoją drogą &#8211; akcja promocyjna, powiedziałbym nawet &#8211; reklamiarstwo &#8211; Domosławskiego jest imponujące&#8230;) autor mówi i pisze o swojej stałej, nieustającej i niewygasłej admiracji dla Kapuścińskiego, to jednak pomimo szacunku i wdzięczności za wiele lat przyjaźni i wsparcia z jego strony, rola jego bliższa jest prokuratorowi, niż sędziemu. Domosławski to taki dziennikarski Torguemada, który z wielką miłością i bólem opisuje sprawy swojego mistrza, tłumaczy go, ale jednocześnie praktycznie każdą wątpliwość interpretuje na jego niekorzyść. Domosławski udziela łaski Ryszardowi Kapuścińskiemu, ale jednocześnie wysyła go swoją książką na szafot&#8230;</p>
<p>Książka Artura Domosławskiego jest uczciwa&#8230; tak jak jest uczciwy wobec swojego mistrza i mentora sam autor. A według mnie uczciwy nie jest. Oczywiście, niemalże benedyktyńska praca zbierania &#8222;świadectw&#8221;, opinii, informacji, materiałów wzbudza uznanie, ale ich interpretacja i dobór &#8211; już dużo mniejsze. Domosławski w wielu wypadkach świadomie wybiera te źródła i te opinie, które mają potwierdzać szczątkowe, wybrane tezy z życia pisarza, omija ważne opinie, wiedząc, że nie będą one pasowały do założeń. Nikt nie wymagał i nie oczekiwał hagiografii i laurki o Kapuścińskim, lecz dystansu i delikatności. Nie jest dla mnie i dla wielu innych dobrym argumentem to, że Domosławski pisze o prawdziwych i rzekomych romansach Kapuścińskiego tak obszernie tylko dlatego, że inni zrobiliby to gorzej, brutalniej i bardziej demaskatorsko. I nie mam prawa oburzać się tak na wdowę po Ryszardzie Kapuścińskim, panią Alicję Kapuścińską, że chce wstrzymać publikację książki, jak to czyni Krzysztof Tomasik z &#8222;Krytyki Politycznej&#8221;, ponieważ ta cześć publikacji zbliża ją do poziomu brukowców. O tym, że Domosławski już na etapie przygotowania się do publikacji myślał bardziej o swoim interesie i sukcesie książki, niż o rzetelnym potraktowaniu tematu, świadczą jego zabiegi ukrycia swoich zamiarów przez Alicją Kapuścińską, a także operacje przenoszenia manuskryptu książki z jednego wydawnictwa do innego &#8211; ponieważ wydawca zwrócił uwagę na rozmijanie się pracy z deklarowanymi wcześniej ustaleniami. Kapuścińska ma prawo dochodzenia swoich uprawnień, jeżeli uważa, że jej prawa osobiste zostały naruszone. Tym bardziej, że udostępniając archiwa i wskazując źródła i kontakty osobiste Domosławskiemu, była pewna, że umawia się ona z nim na określony zakres pracy, publikację o odbiorze zagranicznym dzieł męża i ich znaczenie w literaturze światowej.</p>
<p>Wbrew opiniom samego Artura Domosławskiego nie ma jednak kampanii przeciwko książce. Jest tylko otwarta dyskusja o tym, czy jego pozycja jest uczciwa, czy nie. Wiele osób znających życie Kapuścińskiego, konteksty jego decyzji, wyborów i jego poglądy uważa jednak, że książka Domosławskiego nie jest to <em>&#8222;złożona, wielowątkowa i zniuansowana opowieść o wybitnym reporterze, oryginalnym pisarzu, wielowymiarowym człowieku w trudnych czasach i kilku epokach, o niełatwych wyborach, dylematach, wzlotach i upadkach&#8221;</em>, jak chce sam autor, ale zręczna, zmanipulowana i fałszywa opowieść człowieka mniejszego formatu o kimś, kto mu kiedyś zaufał.</p>
<p>I mam wrażenie, że Domosławski z Kapuściński nie przyjaźnił się i go nie rozumiał. On został dla niego tylko obiektem manipulacji i szczeblem do własnej, już wątpliwej, sławy.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em><strong>Tekst opublikowany na portalu<a href="http://www.mojeopinie.pl/" target="_blank"> Moje Opinie</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/04/takich-przyjaciol-nie-zycze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kwiaty na brudnym śniegu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/28/kwiaty-na-brudnym-sniegu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/28/kwiaty-na-brudnym-sniegu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 12:37:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3714</guid>
		<description><![CDATA[Finał kobiecego biegu narciarskiego na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/02/28/kwiaty-na-brudnym-sniegu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/02/mkol.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-3715" title="mkol" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2010/02/mkol.jpg" alt="" width="90" height="48" /></a></p>
<p>Finał kobiecego biegu narciarskiego  na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje wbijają nas w dumę.</p>
<p>Te Igrzyska Olimpijskie były dla polskiego sportu wspaniałe, najlepsze w historii, 6 medali, ze złotym na Justyny Kowalczyk, to osiągnięcie znakomite, jak na tak szczupłą reprezentację. I warte odnotowania, tym bardziej, że w historii polskich startów zdobyliśmy do tegorocznych igrzysk tylko 8 medali. Sukces niezaprzeczalny, ale zupełnie nieadekwatny do siły i znaczenia polskiego sportu zimowego na arenie międzynarodowej.</p>
<p>Nie winiłbym za to Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który jest tak naprawdę tylko organizatorem przygotowań olimpijskich wąskiej kadry, czymś w rodzaju sponsora i managera zawodników i trenerów. Problem jest głębszy, wymagający szerszej dyskusji. To sprawy organizacji polskiego sportu, jego zaplecza finansowego, bazy, zaplecza naukowego, klasy trenerów, ich wyszkolenia. Problem jest wielowarstwowy, zaczyna się w systemie szkolnictwa i selekcji , poprzez systemy związków sportowych, zasady finansowania.</p>
<p>Kilka przykładów, dotyczące polskich zawodników.</p>
<p>1. Adam Małysz i Justyna Kowalczyk, a także polscy biathloniści trenowani są przez szkoleniowców zagranicznych &#8211; odpowiednio Fina i Białorusinów. Dlaczego polska myśl szkoleniowa jest tu tak słaba?</p>
<p>2. Polscy panczeniści trenują ponad 200 dni w roku w Niemczech i Holandii. Dlaczego? Ponieważ nie ma w Polsce ani jednego sztucznie mrożonego, krytego toru łyżwiarskiego&#8230;</p>
<p>3. Dlaczego Polska ma jedną saneczkarkę i jedną drużynę bobslejową? Podobnie jak panczeniści, uprawianie tej dyscypliny w Polsce nie jest możliwe&#8230;</p>
<p>4. Polskie narciarstwo alpejskie reprezentowane było przez jedną zawodniczkę, która skupiała się na tym, aby nie zawieść swoich trenerów, przyjaciół i rodziny, i aby dojechać do mety, tak aby była sklasyfikowana. W Polsce nie ma tras, nie na stacji narciarskich, nie ma zaplecza trenerskiego, polskie narciarstwo alpejskie nie ma nawet systemu szkolenia centralnego. Warto by spytać Janusza Zielonackiego, dlaczego w polskich górach nie można wytyczyć choć 5. profesjonalnych tras&#8230;</p>
<p>5. Podobnie jak panczeniści, polscy snowboardziści muszą 3/4 roku spędzać zagranicą. Nie ma torów, rynien, skoczni do żadnej konkurencji w tej dyscyplinie w Polsce, podobnie jak do zjazdów na muldach, czy narciarstwa artystycznego&#8230;</p>
<p>Ten katalog można by ciągnąć długo. Polskiego narciarstwa klasycznego nie ma, alpejskiego &#8211; też nie ma, biathlon po odejściu Sikory i trenerów zagranicznych umrze, polski hokeiści jeżdżą dwa razy wolniej nie tylko od Czechów i Słowaków, ale nawet od Białorusinów, polskie łyżwiarki figurowe potrafią skakać tylko pojedyncze skoki.</p>
<p>Ale w Polsce przede wszystkim dalej nie ma zrozumienia dla faktu, że kultura fizyczna, sport, jest stałym składnikiem życia społecznego, jest elementem równie ważnym, jak edukacja, to wykładnik rozwoju całego społeczeństwa.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/188279/Kwiaty-na-brudnym-sniegu/" target="_blank">Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/28/kwiaty-na-brudnym-sniegu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; Stefan Bratkowski</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/czytanki-nieoszolomow-stefan-bratkowski/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/czytanki-nieoszolomow-stefan-bratkowski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 16:46:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Samoobrona]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3697</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj zaprezentowałem materiał Piotra Bratkowskiego o książce Artura Domosławskiego o wielkim polskim reportażyście i pisarzu, Ryszardzie Kapuścińskim. Dziś opinia inna, a raczej wspomnienie, autorstwa bliskiego i długoletniego przyjaciela, nestora polskiego dziennikarstwa, Stefana Bratkowskiego. I tak jak poprzedni tekst, pozostawię to bez komentarza&#8230; Azrael &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211; Stefan Bratkowski: Zdemaskować reportera Wielkość w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/02/24/czytanki-nieoszolomow-stefan-bratkowski/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj zaprezentowałem materiał Piotra Bratkowskiego o książce Artura Domosławskiego o wielkim polskim reportażyście i pisarzu, Ryszardzie Kapuścińskim. Dziś opinia inna, a raczej wspomnienie, autorstwa bliskiego i długoletniego przyjaciela, nestora polskiego dziennikarstwa, <strong>Stefana Bratkowskiego</strong>. I tak jak poprzedni tekst, pozostawię to bez komentarza&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Stefan Bratkowski: Zdemaskować reportera</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Wielkość w ogóle trudno się znosi, nie tylko w Polsce, choć u nas ponoć najciężej. Trzeba zrozumieć demaskatora. Zaprzyjaźnia się z wielkim człowiekiem, wchodzi do niego do domu, ale odkrywa, że to po prostu normalny człowiek, a w takiej sytuacji nie da się strawić jego wielkości. Dlatego nie można wymagać, by najpierw przybliżył nam po śmierci Kapuścińskiego jego twórczość. Cudza wielkość rani, kole, uwiera, nie można się dziwić, gdy ból ambicji własnej każe ją zdemistyfikować, odrzeć ze światowego na dobitek uznania i sławy. To naturalne. Pochwały dla „biografistyki” demaskatora świadczą, że to uczucia bardzo częste, prawie powszechne.</p>
<p>Jak odebrać chwałę reporterowi? To proste: trzeba mu odebrać wiarygodność, zaufanie czytelników i wydawców. Ukazać, że Kapuściński koloryzował, mitologizował, upiększał, słowem, zmieniał opisywaną rzeczywistość. Nawet w szczegółach się mijał z prawdą, jak z tym sikającym pieskiem w „Cesarzu”. Nie ważne, że to w ogóle nie reportaż, a wielka metaforyczna proza, wymierzona nie w cesarza Etiopii, lecz w nasz własny, a tym bardziej radziecki, ówczesny ustrój – na etiopskiej kanwie. Piesek się liczy. Z „Szach-in-szacha” usunął Kapuściński CIA, na pewno ze strachu, że CIA w rewanżu zdemaskuje go jako agenta wywiadu PRL; nie ważne, że i to dzieło nie dotyczyło wcale samego tylko Iranu. Jeśli ma się zdołować Kapuścińskiego, wolno nie rozumieć, czego dotyczyła ta proza.</p>
<p>Słyszę, że demaskator nie chciał demaskować… Ale sam tytuł książki – „Kapuściński non-fiction” – odsłania zamiar. Zamiar dużego formatu. Robić twórcę własnego mitu z człowieka bezpośredniego, bezpretensjonalnego, prostego w sposobie bycia – to swoisty wyczyn, dowód wielkich ambicji, na miarę Kapuścińskiego, żeby się na nim podwieźć do sukcesu.</p>
<p>Tak, trzeba demaskatora zrozumieć. Podziwiam, jak zręcznie i do końca potrafił omijać mój numer telefonu, telefonu człowieka, który przyjaźnił się z Ryśkiem 50 lat, czy telefonu Sławomira Popowskiego, u którego w Moskwie Kapuściński mieszkał przez dwa lata, zbierając materiał do „Imperium”. Omijał demaskator owe telefony, bo mógłby dowiedzieć się czegoś psującego słuszną perspektywę &#8211; a ileż pracy włożył w zebranie tylu chętnych, słusznych wypowiedzi, nawet takich przyjaciół, co to znali Ryśka przed 60 laty rok, dwa, w szkole! Znali słusznie. Na tyle, by wspólną dziecinność mianować „cynizmem”.</p>
<p>Dowiedzieliśmy się o „współpracy” Ryśka z wywiadem PRL. Nie pierwszy raz, Newsweek już chyba ze dwa lata temu objawiał wiedzę o „teczkach”, w których, jak się okazało, nic nie było. Dlaczego nie było? W roku 1959, po moim reportażu o Polskiej Agencji Prasowej, zaprosił mnie, jednego z rozbitków „Po prostu”, na rozmowę naczelny PAPu, Hoffman. Spytał mnie jako operującego językiem angielskim, czy bym nie miał ochoty na pracę korespondenta zagranicznego. Nie miałem, interesował mnie Kraj, ale nim odpowiedziałem, Hoffman dorzucił, że przy wyjeździe korespondent musi podpisać taki, wiecie, no, papier. Kiedy zobaczył, jak mnie to spłoszyło, pomachał ręką:</p>
<p>- Nie, nie, mylicie się… Kiedy kogoś wysyłam, odbywam z nim rozmowę i wbijam mu w głowę, żeby dobrze zapamiętał, że nasz korespondent nie może podejmować żadnej współpracy z wywiadem, bo w razie jej wykrycia stracimy placówkę i nikt już więcej tam nie dostanie akredytacji. Ten podpis to tylko formalność. Możecie zapytać swoich kolegów, którzy u nas pracują…</p>
<p>Pytałem. Tak było, jak mówił Hoffman, a dziś wiemy, że wywiad PRL po paru bezpłodnych latach skreślał korespondentów PAP ze swego inwentarza. Jeden z moich przyjaciół wysyłał do centrali PAP ze świata informacje nie wywiadowcze &#8211; o swych miejscowych znajomych, których można by zainteresować kontaktami handlowymi z Polską, przekazywał telefony, adresy, tematykę możliwych interesów, po czym, wróciwszy do kraju, znalazł wszystko, co przysyłał, w najniższej szufladzie biurka szefa redakcji zagranicznej… Wiadomości od korespondentów, które nie mogły ukazać się w prasie PRL, publikowano w „Biuletynie Specjalnym” PAP. Nigdy, o ile wiem, nie ukazały się drukiem korespondencje Ryśka z Kenii, gdzie zaprzyjaźnił się z młodym, chyba radykalnym, czarnoskórym przywódcą; nazwisko pamiętam do dzisiaj, po 50 latach – Tom M’Boya, po jakichś latach zginął bodaj w zamachu. I nie słyszałem, by ktoś spróbował przejrzeć te BSy.[...]</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><strong><em>Całość materiału na <a href="http://alfaomega.webnode.com/products/stefan%20bratkowski%3a%20zdemaskowa%C4%87%20reportera/" target="_blank">Studio Opinii</a></em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/24/czytanki-nieoszolomow-stefan-bratkowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 23. stycznia 2010 roku</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 15:46:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3688</guid>
		<description><![CDATA[Już jeden krótki tekst o książce Artura Domosławskiego, &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221; napisałem, miałem jeszcze tej sprawie poświęcić trochę czasu. Ale ani nie jestem za bardzo do tego upoważniony, ani nie czytałem książki, w związku z tym oddaję głos dziennikarzowi &#8222;Newsweeka&#8221;, Piotrowi Bratkowskiemu, co i drogę Kapuścińskiego zna, ma tyle lat, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już jeden krótki tekst o książce Artura Domosławskiego, &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221; napisałem, miałem jeszcze tej sprawie poświęcić trochę czasu. Ale ani nie jestem za bardzo do tego upoważniony, ani nie czytałem książki, w związku z tym oddaję głos dziennikarzowi &#8222;Newsweeka&#8221;,<strong> Piotrowi Bratkowskiemu</strong>, co i drogę Kapuścińskiego zna, ma tyle lat, że rozumie więcej, a do tego książkę Domosławskiego czytał. Mnie jego opinia przekonuje, że tę pozycję trzeba poznać i że na pewno nie zmieni ona mojego stosunku do osoby i twórczości Maestra.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Biografia Kapuścińskiego: ani bajka ani lincz</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Wiadomo już, że sąd oddalił wniosek o zakaz publikacji książki <a id="aptureLink_ZTjstKpIIP" href="http://images.google.com/images?q=tbn:bolXXkoEaaQbdM:knight.stanford.edu/fellows/2006/domoslawski/photo.jpg">Artura Domosławskiego</a> &#8222;Kapuściński non-fiction&#8221;. W całej sprawie wypowiadają się &#8211; czasem bardzo autorytatywnie &#8211; ludzie, którzy napisanej przez Domosławskiego biografii nie czytali. Ja akurat ją znam &#8211; i oto, co sądzę:</p>
<p>Dzieci lubią bajki. Gdy dorastają, przestają w nie wierzyć. To bywa bolesne.</p>
<p>Kiedyś jednak powtarzano, że bez tego bólu niemożliwa jest dorosłość. Ale świat się zmienił: dziś w cenie jest niedojrzałość. Dlatego i ludzie &#8211; ba, całe społeczeństwa &#8211; wolą bajki od prawdy. Bajka znieczula; prawda boli. I często &#8211; niepotrzebnie komplikuje świat, który najwygodniej jest postrzegać w prostych, zero-jedynkowych kategoriach.</p>
<p>Biograficzna książka Artura Domosławskiego &#8222;<a id="aptureLink_1WwyCJarsN" href="http://images.google.com/images?q=tbn:H1pl1VX110b5PM:bytowisko.pl/grafika/kapuscinski.jpg">Kapuściński</a> non-fiction&#8221; zdążyła już wywołać skandal, choć jeszcze nie ukazała się. I nawet nie wiadomo, czy się ukaże. Od jej wydania odstąpiła oficyna &#8222;Znak&#8221;, dla której początkowo była przeznaczona. Zaś gdy wydawnictwo &#8222;Świat Książki&#8221; ogłosiło, że planuje na 1 marca premierę biografii Kapuścińskiego, wdowa po pisarzu złożyła w sądzie pozew, domagający się zakazu rozpowszechniania książki. I dodatkowo żąda, by sąd &#8211; w celu zabezpieczenia powództwa &#8211; do czasu ogłoszenia wyroku wstrzymał jej dystrybucję.</p>
<p>O ileż byłoby piękniej i prościej, gdyby o zamieszaniu z książką Domosławskiego, dało się opowiedzieć w konwencji bajki! Na przykład takiej, w której po jednej stronie stałaby kobieta, strzegąca dobrego imienia zmarłego męża. A po drugiej &#8211; inkwizytorski lustrator lub brukowy pismak, gotowi wdeptać wielkiego pisarza w szambo, w imię fanatycznie wyznawanej ideologii lub własnej, mierzonej siłą medialnej sensacji kariery. Albo bajki odwrotnej, jak w przypadku głośnego filmu o firmie Amway, gdzie siły Dobra reprezentował poszukujący prawdy artysta, zaś potęgę Zła &#8211; strzegąca swych sekretów tajemnicza korporacja.</p>
<p><span id="more-3688"></span>Niestety, tej historii nie da się opowiedzieć w podobnej konwencji. Za napisanie biografii Kapuścińskiego wziął się bowiem Artur Domosławski, zaś pierwszą osobą, której w posłowiu podziękował za pomoc przy jej napisaniu jest Alicja Kapuącińska, która dziś chce zablokować publikację książki. Domosławski to dziennikarz, który do autora &#8222;Cesarza&#8221; zwracał się &#8222;Maestro&#8221;, uważa się za jego młodszego przyjaciela i ucznia. I ma do tego prawo &#8211; łączą go z Kapuścińskim i wspólne dziennikarskie zainteresowania i podobne poglądy, lokujące się mniej lub bardziej na lewo od tego, co w dzisiejszej Polsce uchodzi za polityczne i intelektualne centrum. Co więcej: Domosławski jest reporterem i publicystą odległym i od obozu fanatyków lustracji i od żurnalistyki stabloidyzowanej, ignorującej w imię sensacji moralny wymiar dziennikarstwa, obojętnej na krzywdy jakie można poczynić w poszukiwaniu gorącego newsa. I jeszcze &#8211; dziennikarzem &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;, dla której Kapuściński jest jedną z ikon.</p>
<p>Na ile potrafię wejść w buty Domosławskiego, nie ma w nim najmniejszej chęci i potrzeby, by przy pomocy &#8211; przepraszam za brutalność &#8211; trupa &#8222;cesarza reportażu&#8221; leczyć własne kompleksy zawodowe. Opublikował cztery książki, z których co najmniej jedna &#8211; &#8222;Gorączka latynoamerykańska&#8221; &#8211; jest jednym z arcydzieł polskiego dziennikarstwa ostatniego dwudziestolecia. Zastosowanie przy kolejnej książce strategii skandalu jest mu kompletnie niepotrzebne.</p>
<p>Co więc się właścwie zdarzyło? Wyobrażam to sobie tak. W cztery miesiące po śmierci Ryszarda Kapuścińskiego, Newsweek opublikował materiały, pochodzące z archiwów PRL-owskich służb specjalnych. Wynikały z nich dwie rzeczy. Po pierwsze, że pisarz &#8211; o czym warszawskie wróble ćwierkały od dawna &#8211; był przez kilka lat współpracownikiem PRL-owskiego wywiadu. Po drugie &#8211; że współpracował bez entuzjazmu, leniwie, nie wyrządzając tym krzywdy zasadniczo nikomu; na pewno: nikomu, kto był w zasięgu rażenia komunistycznych sił specjalnych.</p>
<p>Jednak było to w 2007 roku; w apogeum gorączki lustracyjnej. Przyjaciele Kapuścińskiego, tacy jak Artur Domosławski, musieli mieć świadomość, że fanów poltiyki &#8222;haków&#8221; nie interesują niuanse. W ich rękach &#8222;teczka&#8221; autora &#8222;Hebanu&#8221; (cokolwiek w niej było), mogła stać się polityczną amunicją w bieżących rozgrywkach, a przy okazji &#8211; posłużyć do wdeptania w błoto kolejnego autorytetu, nie kryjącego przecież swego obrzydzenia wobec obozu PiS-owskiego. Domosławski postanowił więc, sądzę, napisać prawdziwą biografię swojego mistrza, nie tylko dlatego że sama w sobie stanowiła fascynujący temat, lecz również po to, by zapobiec instrumentalnej interpretacji dwuznacznych faktów z życiorysu pisarza. Musiał wiedzieć, że porusza się po niezwykle grząskim gruncie, dlatego swoje podejrzenia i odkrycia starannie weryfikował, m.in rozmawiając ze świadkami opisywanych (albo przeciwnie: nieopisywanych) przez Kapuścińskiego zdarzeń: w Polsce, Angoli, Ugandzie czy Boliwii.</p>
<p>Odkrycia Domosławskiego dotyczą różnych sfer życia i twórczości autora &#8222;Chrystusa z karabinem na ramieniu&#8221;. I niekoniecznie najciekawsze są wśród nich te, które podwyższają poziom adrenaliny u wielbicieli historii agenturalnych. W tej akurat sferze Domosławski jedynie precyzyjniej dokumentuje &#8211; i potwierdza &#8211; to, co od kilku lat nie było tajemnicą. Hipokryzją byłoby też udawanie moralnego szoku po przeczytaniu, że Kapuściński, człowiek generalnie niezbyt zaradny życiowo, opanował w stopniu wybitnym umiejętność poruszania się w PRL-owskich labiryntach władzy. Miał wysoko postawionych protektorów, zmieniał ich w zależności od koteryjnych przegrupowań władzy, bez żalu porzucając przegranych. Jeśli nie wydaje się to nam estetyczne, warto sobie uzmysłowić, że w owych czasach była to cena niezbędna dla uprawiania zawodu zagranicznego korespondenta i reportera. Prawda jest brutalna: mógł Kapuściński podążyć w latach 60. ścieżką podobnie postrzegającego świat Jacka Kuronia: miałby dużo ładniejszy życiorys, ale my &#8211; o conajmniej kilka wybitnych książek mniej. Kto wierzy, że mogło być wtedy inaczej &#8211; wierzy w bajki.</p>
<p>Odkryte przez Domosławskiego niespodzianki są zatem gdzie indziej. W tym, że Kapuściński, postrzegany przecież przez lata przede wszystkim jako mistrz literatury faktu, do faktów właśnie miewał stosunek dosyć nonszalancki. Jedne tylko podbarwiał, aby nadać im więcej dramatyzmu, inne &#8211; wymyślał, poświęcając dziennikarską prawdę materialną na rzecz literackiego wzbogacenia narracji. Te zabiegi nie zmieniały sensu jego tekstów; po prostu u &#8222;cesarza reportażu&#8221; pisarska miłość do soczystej anegdoty bywała silniejsza od dziennikarskiej dbałości o fakty.</p>
<p>Podobnie konfabulował swój publicznie kreowany życiorys. Oczywiście &#8211; miał święte prawo do ochrony własnej prywatności i jego konsekwentne milczenie na temat życia osobistego dowodzi nawet chwalebnego braku ekshibicjonizmu (i jedynie z tej perspektywy rozumiem niechęć Alicji Kapuścińskiej do książki Domosławskiego). Po co mu jednak był, wymyślony po upadku komunizmu, ojciec, który rzekomo uciekł z transportu do Katynia? Być może rzeczywiście, jak spekuluje Domosławski, owe martyrologiczne korzenie miały być tarczą, chroniącą przed zarzutami o to, że przez większość dorosłego życia był Kapuściński lojalnym obywatelem PRL, że do stanu wojennego pozostawał członkiem PZPR, nieuleczalnie wierząc, że za kolejnym podejściem wreszcie uda się zbudować sprawiedliwy socjalizm, system &#8211; jak zasadniczo wierzył przez całe życie &#8211; lepszy od kapitalizmu?</p>
<p>Co jednak szczególnie ciekawe, kreując swój nie do końca zgodny z faktami publiczny wizerunek, Kapuściński nie musiał się specjalnie wysilać. To nie on wymyślił swą rzekomą zażyłość z &#8222;Che&#8221; Guevarą czy Patrikiem Lumumbą; ta informacja pojawiła się &#8211; przez nieporozumienie &#8211; przy okazji angielskiego wydania jednej z jego książek. Nigdy nie została sprostowana; ale też nikt nigdy nie spytał Kapuścińskiego, kiedy właściwie miałby się z oboma ikonami lewicowego Trzeciego Świata zaprzyjaźnić, skoro przybył &#8211; odpowiednio: do Ameryki Południowej i Afryki &#8211; już po ich śmierci? Po opublikowaniu we wrześniu &#8217;80 głośnych &#8222;Notatek z Wybzreża&#8221;. Kapuścińskiego wykreowano niemalże na reporterskiego barda rodzącej się &#8222;Solidarności&#8221;. Nikt nie był ciekaw, że tamtym Polskim Sierpniem &#8211; który rzeczywiście go zafascynował &#8211; zainteresował się zawodowo początkowo z inspiracji swego dobrego znajomego, prowadzącego w Szczecinie negocjacje ze strajkującymi sekretarza KC Kazimierza Barcikowskiego. Nikt też nie zwrócił uwagi, że w ciągu następnego roku swoje polityczne nadzieje wiązał nie tyle z &#8222;Solidarnością&#8221;, co z zapomnianymi dziś oddolnymi ruchami reformatorskimi w PZPR (tzw. struktury poziome).</p>
<p>Artur Domosławski wyrzuca sobie w książce, że choć wielokrotnie rozmawiał z Kapuścińskim, nie zadał mu wielu istotnych pytań. Pocieszę go: nikt ich nie zadał. Od kiedy polską świadomością zbiorową zawładnął mit &#8211; bajka o &#8222;cesarzu reportażu&#8221;, nikt nie był ciekaw prawdziwego Kapuścińskiego. Jedni budowali pomnik, inni &#8211; szukali &#8222;haków&#8221; mogących ten pomnik rozłupać.</p>
<p>Mam (raczej gorzką) satysfakcję, że to co się stało z naszą recepcją Kapuścińskiego &#8211; i co dzieje się dziś z książką Domosławskiego &#8211; intuicyjnie przewidziałem. Nie mając wiedzy którą zdobył Domosławski i w momencie niesprzyjającym głębokiej refleksji nad rolą autora &#8222;Hebanu&#8221; w naszym życiu publicznym. Tuż po jego śmierci pisałem w Newsweeku, że &#8222;wcale nie oddajemy hołdu prawdziwemu Ryszardowi Kapuścińskiemu, lecz jego (&#8230;) wizerunkowi wielce dla nas wygodnemu, zwalniającemu od stawiania sobie trudnych, niewygodnych pytań&#8221;.</p>
<p>Teraz Domosławski w końcu postawił takie pytania. Z odpowiedzi, które znalazł, stworzył portret pełen fascynujących sprzeczności. Wiecznego rewolucjonisty, któremu często nieobcy był strach i wynikający z niego oportunizm. Człowieka, którego niemal wszyscy postrzegali jako empatycznego przyjaciela, a który potrafił traktować ludzi (partyjnych mentorów, bohaterów niektórych tekstów i &#8211; co najmniej sympatyczne &#8211; kobiety) w sposób instrumentalny. Bohatera jednego z największych polskich sukcesów literackich, cierpiącego na nieustanny kompleks niższości wobec &#8222;prawdziwych pisarzy&#8221;. Reportera, którego od faktów często bardziej pociągały efektowne zmyślenia.</p>
<p>To chyba ciekawsze niż komiks o nieustraszonym wojowniku? Tak, jeśli kogoś ciekawi dobrze udokumentowana i mocno złożona prawda o świecie, o innym człowieku. O człowieku wybitnym, który i swą siłę i swą słabość potrafił przekuć w znakomite pisarstwo.</p>
<p>Jednak w Polsce, którą już Stanisław Brzozowski nazwał &#8222;zdziecinniałą&#8221;, przeważają zwolennicy prostych bajek, w których można być albo bohaterem albo zerem. Domosławski właśnie zepsuł nam taką bajkę i zostanie, podejrzewam, za to przykładnie ukarany. Przez jednych za to, że zdjął bohatera z pomnika. Przez innych &#8211; bo zobaczywszy, że na cokole postawiono człowieka z krwi, kości i rozmaitych słabości, nie wdeptał go w błoto.</p>
<p>[Źródło: <a href="http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/535172,Biografia-kapuscinskiego-ani-bajka-ani-lincz.html/wszystkie-komentarze/#komentuj" target="_blank"><strong>Blog </strong></a><a id="aptureLink_FcDafJ92Fn" href="http://images.google.com/images?q=tbn:akFgZFNUoU_5PM:ksiazki.wp.pl/k/a/150/11/11102.jpg">Piotra Bratkowskiego</a> <a href="http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/535172,Biografia-kapuscinskiego-ani-bajka-ani-lincz.html/wszystkie-komentarze/#komentuj" target="_blank">]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/23/czytanki-nieoszolomow-23-stycznia-2010-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kapuściński, czyli podziękujmy SB</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/16/kapuscinski-czyli-podziekujmy-sb/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/16/kapuscinski-czyli-podziekujmy-sb/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 16:51:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3660</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo często, praktycznie każdego dnia dziękuję Panu B., a przede wszystkim jednak sobie, że udało mi się w życiu nie ulec pokusom chodzenia w stadzie i z prądem dziejowym. Uchroniłem się przed nagabywaniem pezetpeerowskich naganiaczy, z daleka trzymałem się od &#8222;S&#8221;, a pracę społeczną w organizacjach studenckich wypełniałem sumiennie, dla&#8230; &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/02/16/kapuscinski-czyli-podziekujmy-sb/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Bardzo często, praktycznie każdego dnia dziękuję Panu B., a przede wszystkim jednak sobie, że udało mi się w życiu nie ulec pokusom chodzenia w stadzie i z prądem dziejowym. Uchroniłem się przed nagabywaniem pezetpeerowskich naganiaczy, z daleka trzymałem się od &#8222;S&#8221;, a pracę społeczną w organizacjach studenckich wypełniałem sumiennie, dla&#8230; własnych korzyści. Wygodnictwo, koniunkturalizm? Oczywiście, ale przede wszystkim zawsze zdrowy dystans. Nawet pani oficer SB stwierdziła, że woli kawę ze mną bez zobowiązań, niż z przymusu służbowego&#8230;</p>
<p>Ten dystans wielokrotnie pozwolił nad przechodzeniem do porządku dziennego nad sprawami, co do których moraliści MUSZĄ mieć, z racji doświadczeń, a jeszcze częściej doktryny moralnej, wątpliwości.</p>
<p>Ryszard Kapuściński jest moim ulubionym dziennikarzem, reportażystą &#8211; dlatego, że to co pisał, jest nie tylko zapisem widoku i sytuacji, jakie się przed jego oczyma rozgrywały, ale jest on również dogłębnym obserwatorem zjawisk społecznych, politycznych i kreacjonistą świadomości. Nie cenię go tylko za to, co widział, ale jak widział, jak opisywał i jak potrafił to filtrować. Jego kunszt został doceniony na całym Świecie, w Polsce, jak zwykle to u nas bywa &#8211; najmniej.</p>
<p><span id="more-3660"></span></p>
<p>Media podały, że na dniach ma się ukazać książka Artura Domosławskiego, wybitnego dziennikarza, reportażysty i człowieka o równie wnikliwym spojrzeniu, co Kapuściński, o słabszym piórze i ułomnej wrażliwości, ale jednak w pewnym sensie spadkobiercy wielkiego pisarza i podróżnika. Książka &#8222;Kapuściński non fiction&#8221; jest biografią , zawierającą informacje, już zresztą upublicznione po śmierci pisarza, że był on w pewnym okresie czasu zarejestrowany jako współpracownik SB i nawet pisał raporty o osobach, z którym spotykał się za granicą. Czy przyjmował za to gratyfikację &#8211; nie wiadomo, ale zapewne ta współpraca (uzgodniona z jego ówczesnym pracodawcą, PAP-em) pozwoliła mu na bezproblemowe uzyskanie paszportu i praktycznie nieskrępowane wyjazdy. Materiały te zostały Domosławskiemu udostępnione przez IPN. Co jest w tych materiałach &#8211; dowiemy się z książki. Dowiemy się również, jak je potraktował i jak podszedł do swego poprzednika Artur Domosławski. To będzie test nie dla Kapuścińskiego &#8211; tylko właśnie dla autora jego biografii.</p>
<p>Wdowa po Ryszardzie Kapuścińskim chce, zakazem sądowym, nie dopuścić do publikacji książki. Wydaje mi się to, PRZED poznaniem tego zapisu życia jej męża, poczynionego przez Domosławskiego, działaniem nielogicznym. Tak, właśnie nielogicznym. Kapuściński potrafił i chciał nie tylko obserwować, oglądać i komentować rzeczywistość, ale również w nią wniknąć. Jego nie interesował kształt rzeczywistości, jej obraz, ale i wnętrze. Dlatego też dla jego pamięci warto również poznać, co i dlaczego musiał poświęcić tu, w Polsce, dla osiągnięcia sukcesu i spełnienia w swoim pisaniu.</p>
<p>To, że Kapuściński, przez większość swojego życia człowiek raczej lewicy, poszedł w pewnym okresie czasu na kompromis z SB, zapewne mu ciążyło. Nie był to jednak kompromis tak daleki, jaki był choćby udziałem profesora Aleksandra Wolszczana, którego lobby lustracyjne praktycznie wygnało z Polski. Profesor Wolszczan, przyjmując układ z SB, dokonał przed laty świadomego, racjonalnego wyboru, stwierdził, że jest to cena, jaką musi i może zapłacić za niezależność naukową. Podobnie uczynił Ryszard Kapuściński. I ocena postawy zarówno profesora Wolszczana, jak i Kapuścińskiego, jest problemem oceniających – a nie ich samych, lub ich rodzin. To dla tych, dla których lustracja jest istotą rozliczeń z przeszłością, istnieje sprawa. Dla tych, dla których liczy się praca, dokonania, oblicze polskiego dziennikarstwa, pozycja Polski – sprawa nie ma znaczenia.</p>
<p>Ciekawe, czy polscy moralni lustratorzy też nie przepuścili by takim ludziom, jak Heidegger, Bohr, czy nawet Św. Paweł&#8230; przecież każdy z nich miał “za uszami” takie, lub inne przewiny.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><em><strong><span style="color: #0000ff;">Materiał opublikowany na portalu </span></strong></em><a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank"><em><strong><span style="color: #0000ff;">Moje Opinie</span></strong></em></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/16/kapuscinski-czyli-podziekujmy-sb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 14. stycznia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/14/zapiski-zza-atlantyku-14-stycznia-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/14/zapiski-zza-atlantyku-14-stycznia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jan 2010 07:43:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3530</guid>
		<description><![CDATA[“Avatar” – James Cameron rasistą? Pod koniec filmu „Avatar”, najemnik, były żołnierz, który od samego początku był wrogo nastawiony do tubylców z wściekłością mówi do głównego bohatera „Jak to jest jak się zdradza swoja własna rasę?”. Jack Sully jest biały, najemnik tez jest biały, natomiast tubylcy są niebiescy. Dodatkowo film &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/01/14/zapiski-zza-atlantyku-14-stycznia-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2><span style="color: #0000ff;">“Avatar” – James Cameron rasistą?</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p>Pod koniec filmu „Avatar”, najemnik, były żołnierz, który od samego początku był wrogo nastawiony do tubylców z wściekłością mówi do głównego bohatera „Jak to jest jak się zdradza swoja własna rasę?”. Jack Sully jest biały, najemnik tez jest biały, natomiast tubylcy są niebiescy. Dodatkowo film ukazuje w większości białych jako chciwe i pozbawione wartości moralnych istoty, które aby osiągnąć swój cel podejmują decyzje aby zniszczyć  tzw. „święte miejsce” tubylców, którzy żyją zgodnie z natura, szanując każdą istotę oraz energię pochodząca z wszystkiego, co ich otacza.</p>
<p>Film zarobił krocie, ludzie idą kilka razy aby go obejrzeć. Ale film ma również wielu krytyków, którzy oskarżyli reżysera filmu, Jamesa Camerona o to, że jest rasistą. Według nich, Cameron ukazał białego jako dzielnego bohatera ratującego prymitywnych tubylców, którzy reprezentują grupę „nie-bialych” w USA. Według nich „Avatar” jest filmem lub raczej fantazją na temat rasizmu oczami białego. Owi krytycy twierdza, że „Avatar” przekazuje idee, że tylko biały może być „Mesjaszem”, tym który zbawi i uratuje istoty ludzkie przed wyginięciem. Główny bohater, Jack Sully, jest grany przez białego aktora, większość naukowców jest również grana przez białych aktorów, natomiast tubylcy to grani przez czarnoskórych aktorów. Dodatkowo krytycy filmu oskarżający Camerona o rasizm uważają, że jest film jest dobrą parabolą do wydarzeń z przeszłości, kiedy to biali w Ameryce wypędzili Indian. Opinie „nie-bialych” w USA, są takie, że fajnie by było, gdyby chociaż raz Hollywood pokazał, ze „nie-biali” też są wstanie się sami uratować i mogą być tymi, którzy ratują Świat.</p>
<p><span id="more-3530"></span>„District 9” niedawno wyprodukowany też ma głównego bohatera, który jest biały. Bohater przez przypadek staje się „obcym” i jako alien vel obcy, ratuje swoich przed wyniszczeniem. Bohater  „Duny” jest również biały, poprzez różnego rodzaju transformacje staje się w pewnym stopniu Mesjaszem, w części istotą ludzką i w części obcym. W większości filmów, to biały bohater jest tym, który walczy, asymiluje się i broni Świat przed zagładą. Ale filmy te były pisane przez białych i być może to jest wyjaśnieniem, że autor utożsamia się z bohaterem i tworzy go na swój własny wzór. Ale jest coraz więcej filmów, które ukazują „nie-bialych” jako wybawców, chociażby bohater „I am legend” grany przez Willa Smith. Edytor programu sci-fi stwierdził, że Amerykanie, Hollywood nie potrafi zrobić filmu, aby pokazać problemy rasowe inaczej niż dotychczas, czyli biały to Pan, a „nie-bialy” to sługa. Jeden z ciemnoskórych profesorów po obejrzeniu filmu powiedział, że rozumie dlaczego niektórzy maja z nim problem, ale uważa, że film jest niesamowity, jest ogromnym postępem w technologii i przede wszystkim jest po to, aby ludzie się mogli zrelaksować. Owy profesor, uważa, że jest nie fair nazwanie reżysera filmu rasistą, ale uważa, że Hollywood nie jest w stanie wyzwolić się z dawnego myślenia.</p>
<p>Reżyser filmu, James Cameron, w liście zaadresowanym do Associated Press powiedział, że jest to film, którego przesłaniem jest zapobieganie konfliktu, oraz życie w harmonii i zrozumieniu innych. W ostatniej sekwencji filmu, główny bohater, Jack Sully, zostawia swoje ludzkie ciało i staje się jednym z Na’vi, jednym z niebieskich istot żyjących w zgodzie z energia, natura etc. Nie myślę, że Cameron chciał pokazać białych jako kolonistów, najeźdźców, jako tych, którzy tylko niszczą. Fakt, trzyma się pewnych starych Hollywoodzkich schematów, ale taka jest rzeczywistość. Na tym opiera się życie w USA, na pieniądzach. W USA jednym z bardziej popularnych powiedzeń jest „Cash is the king”. Każda strona inaczej interpretuje i odbiera daną sytuację. Biali to nie tylko najeźdźcy, to również ci, którzy chcą poznać, nauczyć się i żyć zgodnie z naturą. Końcowa sekwencja jest tego przykładem, wszyscy są niebiescy. I to jest przekazanie Camerona, jesteśmy częścią tego, co nas otacza. Fabuła filmu nie jest idealna, ale to był pierwszy tego rodzaju film. Nazwanie Camerona rasistą jest przykładem tego, że w USA nie ma możliwości nie zahaczenia o to by nie urazić czarnoskórych. Każde słowo musi być wyważone, sprawdzone, bo może być użyte przeciwko danej osobie. Takim przykładem jest Harry Reid, senator oraz lider partii Demokratów w Senacie, który powiedział, że jest ok.  używanie zwrotu „Dialekt Negro”. Został nazwany rasistą, który nie powinien być w Senacie. Problem koloru skory jest nadal duży, a Amerykanie nie potrafią na ten temat rozmawiać. Larry David, twórca Seinfield oraz serialu komediowego na HBO „Curb Your Enthusiasm” często w ironiczny sposób przedstawia ten problem, ale wydaje mi się, że osoba czarnoskóra oglądająca ten program nazwałaby Davida rasista. W jednym z epizodów, Larry David ma problem z zerwaniem ze swoja dziewczyną, która jest  Murzynką, ale która jest również chora na raka. Wprowadziła się do niego wraz z całą rodziną. Larry nie wie jak z nią zerwać, bo przecież nie można zerwać z kimś, kto jest chory na raka. Proponuje jej, aby poszła na spotkanie organizowane przez osobę, która przekona ją do zerwanie z nim. Kiedy jej mówi o tym spotkaniu, ona zadaje mu pytanie, czy będą tam czarni, na co Larry odpowiada, że nie, ale może będą ludzie chorzy na raka. Śmieszne i tragiczne. I taki jest problem koloru skory w USA.</p>
<p><em><strong>Wigg</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/14/zapiski-zza-atlantyku-14-stycznia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 11. października</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/11/zapiski-zza-atlantyku-11-pazdziernika/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/11/zapiski-zza-atlantyku-11-pazdziernika/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Oct 2009 14:18:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3235</guid>
		<description><![CDATA[Roman Zacznę od tego, że lubię Polańskiego jako aktora i jako reżysera. Ameryka uważa, że Roman Polański to pedofil i potwor. Polański napoił nastolatkę szampanem, dal jej Quaalude i odbył z nią stosunek, niecałkowicie konwencjonalny, dlatego został oskarżony dodatkowo o sodomię. Polański ma 76 lat, robi filmy, ma rodzinę, prowadzi &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/10/11/zapiski-zza-atlantyku-11-pazdziernika/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></p>
<h2><span style="color: #000080;">Roman</span></h2>
<p>Zacznę od tego, że lubię Polańskiego jako aktora i jako reżysera.<br />
Ameryka uważa, że Roman Polański to pedofil i potwor. Polański napoił nastolatkę szampanem, dal jej Quaalude i odbył z nią stosunek, niecałkowicie konwencjonalny, dlatego został oskarżony dodatkowo o sodomię. Polański ma 76 lat, robi filmy, ma rodzinę, prowadzi spokojne życie i można zgodnie przyznać, że nie zagraża nikomu. Jeżeli kiedykolwiek stanowił zagrożenie, to było to w 1977 kiedy to wymiar sprawiedliwości USA miał możliwość ukarania go za ten czyn. Słuchając wypowiedzi na temat tego co Polański zrobił, wydawać by się mogło, że był to jedyny gwałt w stosunku do kobiety, biorąc pod uwagę czas oraz ilość artykułów napisanych na ten temat (ten wliczając).  A przecież tak niedawno, w Gwinei ,w Afryce, podczas pokojowej demonstracji, kilkadziesiąt kobiet zostało brutalnie zgwałconych, mało kto o tym mówi. Ile kobiet jest codziennie bitych, gwałconych, dotykanych przez obcych lub obrzucanych wulgarnymi słowami, i jest to akceptowane. Ile nastolatek jest codziennie pokazywanych w TV, w magazynach czy serialach wykorzystujących ich wygląd po to aby sprzedać produkt? I nikt nie widzi w tym nic złego. Jest to ogólnie akceptowane. Wiele z tych nastolatek nie ma nawet 15 lat.</p>
<p><span id="more-3235"></span></p>
<p>Sprawa Polańskiego to nie tylko jego sprawa, ale przede wszystkim 13-letniej Samanthy Geimer. Samanthe Geimer, jest ofiarą nie tylko gwałtu. ale dzieckiem, którego zawiodła własna matka, system sprawiedliwości oraz społeczeństwo. Geimer, w wieku 13 lat, została wepchnięta w ręce 43 letniego Polańskiego przez własna matkę, która chciała aby córka zrobiła karierę. Nie usprawiedliwia to czynu Polańskiego, ale nie rozumiem, jak mogla ja zostawić  sama ze starszym i całkowicie jej obcym mężczyzną. Geimer, zawiódł system sprawiedliwości oraz społeczeństwo, gdyż od momentu ujawnienia tego co się wydarzyło, nie tylko musiała się zmagać z faktem, że została wykorzystana seksualnie, ale z również z tym, że była krytykowana, wytykana palcami i obrzucana wyzwiskami. W 1988, Geimer publicznie przebaczyła Polańskiemu i poprosiła aby ta sprawa została umorzona. Niby tak dużo się mówi na temat praw ofiar gwałtu; w przypadku Geimer jej prawa zostały zignorowane. Geimer jak każda zgwałcona kobieta żyje z tym każdego dnia swojego życia; obecnie jest matka, której życie prywatne ponownie zostało naruszone gdyż prasa ponownie rozpisuje się w sposób detaliczny i często wulgarny o szczegółach owego wydarzenia.</p>
<p>Jeden z dziennikarzy Washington Post,  Eugene Robinson, napisał, że nie jest ważne to co Samantha Geimer myśli i czuje teraz, ale to co czuła kiedy miała 13 lat. Ale 43 letnia Geimer to ta sama osoba, która już raz przeszła przez piekło rozprawy sądowej oraz ataku ze strony mediów. Nie usprawiedliwiam  Polańskiego oraz tego co zrobił, postąpił bardzo źle, bezmyślnie, okrutnie, niszcząc życie młodej kobiecie, a przy okazji i swoje własne Wielu uważa, ze przeżycia Polańskiego z dzieciństwa są nieistotne w tej sprawie. Ale utrata matki podczas wojny, ukrywanie się jako małe dziecko żydowskie u obcych ludzi, horror morderstwa swojej żony i nienarodzonego dziecka musiały wpłynąć na jego psychikę, sposób w jaki patrzył na świat i jakie podejmował decyzje.</p>
<p>Zaaresztowanie Polańskiego w Szwajcarii,  jest to zemsta ze strony nieudolnego systemu sprawiedliwości Kalifornii zwłaszcza po tym jak dokument <em>„Polański : wated and desir”</em> został pokazany w wielu krajach Polański złożył petycje o umorzenie sprawy. Dodatkowo Polański zbiegł i poza granicami USA żył sobie spokojnie, tworząc filmy, często za pieniądze z USA. Do gwałtu doszło w 1977 roku, Polański był zaaresztowany w 1977 roku, sprawa sądowa miała miejsce w 1977 roku i to wtedy system sprawiedliwości oraz Amerykanie mieli pełną możliwość i prawo do wyegzekwowania sprawiedliwości na nim, a nie teraz. Prawo USA pozwala oskarżonemu na przyznanie się do winy i jako rezultat otrzymanie mniejszego wyroku. Prokurator oraz obrońca Polańskiego doszli do porozumienia, że Polański przyzna się do stosunku z nieletnia i spędzi 90 dni w zamknięciu, gdzie lekarze osadza czy powinien być wypuszczony na wolność czy spędzić dodatkowe dni w wiezieniu.  Opinia lekarzy po 42 dniach wskazywała, że Polański może wyjść na wolność i nie stanowi zagrożenia. Polański jest winny tego co zrobił, ale nie jest winny tego w jaki sposób system prawny w USA przeprowadził jego sprawę. Polańskiego oskarżono o gwałt, jeżeli uważano, że jest niebezpieczny, to prokurator oraz sędzia nigdy nie powinni pozwolić na tego typu ugodę, tylko go po prostu wsadzić do więzienia. System prawny nie możne istnieć, jeżeli sędziowie oraz prokuratorzy łamią porozumienie ze swojej strony tylko dlatego, że chcą z kogoś zrobić przykład. Jeżeli prawo pozwala na ugodę i strony się na to godzą, sędzia podpisuje decyzje to jest to decyzja  końcowa. Czy pobyt Polańskiego 42 dni w zakładzie był wystarczającą karą za to co zrobił? Nie.</p>
<p>Polański żyjąc we Francji, podróżował przez ostatnie 30 lat przebywając w krajach, gdzie można go było zaaresztować. Dlaczego nie zaaresztowano go kiedy miał 50 lat, 60 czy 65? Dezeli stanowił takie zagrożenie,  dlaczego bardziej agresywnie nie działano aby go pojmać? Zrobiono to podstępnie. Niewielu bierze pod uwagę w jaki sposób ta sprawa wpłynie na Samanthe Geimer, jej życie, jej rodzinę, rodzinę Polańskiego, który ma przecież dwójkę nastoletnich dzieci. Nikt nie widzi nic złego w systemie sprawiedliwości USA, bo Polański to potwor i należny go ukarać. To ta sprawiedliwa Ameryka oskarżyła Polańskiego o mord własnej żony i dziecka; i to ta sprawiedliwa Ameryka, non stop przebacza muzykom rocka, aktorom i politykom bicia i znęcania się nad swoimi żonami; i to ta sprawiedliwa Ameryka, wybacza graczom footballu (Michael Vick) znęcania się i mordowania psów;  i to ta sprawiedliwa Ameryka  wybaczyła Michaelowi Jacksonowi pedofilię bo przecież spal w jednym łózko z małymi chłopcami i zapłacił rodzinom za wycofanie sprawy; i to ta sprawiedliwa Ameryka pozwala na aresztowanie i tortury; i to właśnie ta sprawiedliwa Ameryka, zlinczuje Polańskiego jeżeli dojdzie do jego ekstradycji.</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/11/zapiski-zza-atlantyku-11-pazdziernika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inteligencki PRL</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/07/26/3047/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/07/26/3047/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Jul 2009 11:57:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3047</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu minęła kolejna rocznica Manifestu PKWN, 65. Nie była hucznie obchodzona, bo i nie ma czego tak naprawdę świętować, dokument sporządzony w Moskwie nie był ani żadną konstytucją, był tylko aktem założycielskim państwa, którego suwerenność była mocno problematyczna. Jednak PRL był, i jest dalej, ojczyzną dla wielu żyjących &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/07/26/3047/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/ksi261380ka.jpg" alt="" width="65" height="49" /></p>
<p>Kilka dni temu minęła kolejna rocznica Manifestu PKWN, 65. Nie była hucznie obchodzona, bo i nie ma czego tak naprawdę świętować, dokument sporządzony w Moskwie nie był ani żadną konstytucją, był tylko aktem założycielskim państwa, którego suwerenność była mocno problematyczna. Jednak PRL był, i jest dalej, ojczyzną dla wielu żyjących nadal i odżegnywanie się od niego, próba udowodnienia, że się urodziło w roku 1989, a z tamtymi czasami ma się luźny związek, nie ma specjalnie sensu. PRL był Polską, w której żyło kilkadziesiąt milionów ludzi, który zostawił po sobie dorobek, w którym żyli obok siebie ludzie o różnych poglądach, przeszłości i reprezentujący różne wartości i sposób na życie.</p>
<p>Polska lat 1944 &#8211; 1989 opisywana była przez wielu, ale zbiorczego opisania tamtych czasów nie znajdziemy, tym bardziej, że nie jest możliwe napisanie historii takiej, która by odpowiadała wszystkim, i na wszystkie pytania. Historia żyje w dalszym ciągu w ludziach i ich wspomnieniach.</p>
<p>Jakiś czas temu otrzymałem w prezencie książkę, zatytułowaną <strong>„Mój PRL</strong>”, autorstwa <strong>Aleksandra Jerzego Wieczorkowskiego</strong> (<em>PW Rzeczpospolita SA, Warszawa 2007</em>). Otrzymałem ją od samego autora, mojego redakcyjnego kolegi z gazety internetowej <strong>Studio Opinii</strong>, z prośbą „o życzliwą lekturę”, jak zostało to napisane w dedykacji. Przeczytałem tę pozycję chętnie, nie tyle życzliwie, bo książki, a szczególnie biografie, czy autobiografie, powinno się czytać z dystansem, a o tym, czy po przeczytaniu można dalej myśleć życzliwie o jej autorze, czy już tylko „życzliwie”, decyduje&#8230; subiektywna ocena.</p>
<p>Nie będzie więc to recenzja, bo książka zresztą nie ma ambicji być  dziełem literackim, lecz raczej zapisem świadomości, i pewną ekspiacją człowieka, który w tamtych czasach uczestniczył aktywnie w życiu literackim i dziennikarskim Warszawy i PRL.</p>
<p><span id="more-3047"></span></p>
<p>Aleksander Jerzy Wieczorkowski pisał w znaczących pismach, a nawet takich, które można uznać za kultowe, jak choćby „Współczesność”, „Po prostu” czy „Przegląd Kulturalny”. Otarł się, pod koniec lat 50. o „Politykę”, już za czasów Mieczysława F. Rakowskiego (z którym w wielkiej przyjaźni nie był, ale jego klasę i dokonania docenia), ale był również dziennikarzem „Trybuny”, i to raczej jednak nie incydentalnym. Pisał pod własnym nazwiskiem, ale również jego felietony zamieszczane były pod pseudonimami, z których najbardziej znane są Sylwester Thim, Jan Omłot i Karol Sękota. Był także felietonistą Polskiego Radia. Po roku 1989 publikował między innymi w „Gazecie Wyborczej”. Był członkiem i PZPR i demokratycznej opozycji. Inżynier z wykształcenia, jak nie mógł pisać, w latach pięćdziesiątych był&#8230; tapperem&#8230; co zaowocowało między innymi znajomością, jak twierdzi autor, nieskonsumowaną, z wielkim francuskim aktorem Gerardem Philipem&#8230; Wielokrotnie żonaty, a więc również wielokrotnie rozwiedziony&#8230; Przyjaciel Tyrmanda, Leszka Kołakowskiego, Marka Hłaski, Zbigniewa Herberta, Stefana Bratkowskiego&#8230;Dziennikarz, felietonista, prozaik, eseista&#8230; Jednym słowem – człowiek renesansu, których w PRL było wcale nie mało. I do tego w młodości żołnierz AK&#8230;</p>
<p>Czytają indeks nazwisk, zamieszczony na końcu książki, setek nazwisk ludzi, z którym autor się zetknął (może poza Beethovenem i Bachem, bo jednak tak długo AJW nie żyje&#8230;), możemy stwierdzić, że stykał się on właściwie z całą bohemą polskiego życia kulturalnego, literackiego. Jego książka jednak nie traktuje o tym, jak wielcy byli jego przyjaciele i jak on sam przy nich był wielkim publicystą, lecz raczej o tym, jak się żyło i funkcjonowało w tamtych czasach. Nie AJW jest bohaterem książki, lecz PRL. Nie ukrywa specjalnie, że jego książka nie jest i nie może być obiektywna, ponieważ <em>„nieświadomie przyjmujemy, że okres historyczny, w którym nam się dobrze wiodło, był dla Polski korzystny, a fatalny wtedy, gdy na własnej skórze odczuwaliśmy bat systemy przemocy. Potrafimy znakomicie racjonalizować własne czyny, w każdym konflikcie racje są po naszej stronie. Różnimy się jedynie stopniem samozakłamania i grubszym bądź cieńszym naskórkiem sumienia.</em>[...]<em> Dzienniki intymne też nie mówią całej prawdy. Nie przez zapomnienie, z rozmysłem.”</em></p>
<p>Nie znajdziemy oczywiście w książce AJW oceny czasów PRL, ponieważ ani autor nie ma takiego warsztatu naukowego, ani nie ma ku temu ambicji. Jego osobiste konstatacje jednak są bardzo celne, jak choćby ta, że „system – systemem, autorytarny, czy demokratyczny, ale o jego rzeczywistym kształcie decyduje, kto trzyma władzę: przyzwoici czy dranie.”</p>
<p>AJW, człowiek dobrej, przedwojennej inteligencji, wie jednak, dlaczego PRL miał taki kształt, jaki miał i dlaczego Polska mogła się po roku 1989 odrodzić;</p>
<p><em>„W PRL do końca lat siedemdziesiątych żyli i byli aktywni przedwojenni, wykształceni inteligenci, którzy przechowali etos swojej warstwy społecznej, ukształtowany w XIX wieku. Przedwojenny maturzysta mógł być nosicielem zasad etycznych, obcych, a nawet wrogich „ludziom z awansu”. Nie chodzi o kindersztubę, ale o wpojone w domu rodzinnym i środowisku przekonanie, że pewnych rzeczy się nie robi, bo najzwyczajniej „nie wypada”.</em></p>
<p>Kim w związku z tym był (i na szczęście, dalej jest&#8230;) Aleksander J. Wieczorkowski?</p>
<p>[...]<em>byłem antykomunistą z pozycji lewicowych. Co to wtedy  znaczyło? To samo, co znaczy dziś w rozumieniu intelektualistów &#8211; lewicowość to sprzeciw wobec tłamszenia wolnej myśli przez jakąkolwiek “jedynie słuszną” ideologię, doktrynę, religię. Jednocześnie lewicowość opowiada się za szanowaniem godności osoby ludzkiej i nakłada na społeczeństw obowiązek racjonalnej pomocy potrzebującym tejże. Lewicowość to zatem wolność myśli i opiekuńczość spolegliwa, wedle określenia Tadeusza Kotarbińskiego.</em></p>
<p>AJW pracował w wielu miejscach, w wielu redakcjach, z których był z hukiem wyrzucany, a często później na powrót przyjmowany. Jego niepokorna dusza i poczucie przyzwoitości, wyniesione z domu, nie pozwalały mu na chodzenie skrótami moralnymi.</p>
<p>Nasz autor nie tylko pracował w legendarnych redakcjach prasowych, ale również brał aktywny udział w kultowych przedsięwzięciach warszawskiego życia kulturalnego. Był między innymi kierownikiem literackim pierwszego kabaretu klubu studenckiego „Hybrydy”, gdzie objawiły się po raz pierwszy talenty Jana Pietrzaka i Jonasza Kofty. W niektórych był nawet siłą sprawczą, wtedy na przykład, kiedy będąc kierownikiem literackim zespołu filmowego „Kadr” namówił Jerzego Kawalerowicza do tego, aby pozwolił Juliuszowi Machulskiemu wyreżyserować jego scenariusz. W ten sposób, od filmu „Vabank” zaczęła się jedna z najbardziej błyskotliwych karier reżyserskich.</p>
<p>Wieczorkowski nie oszczędza w swojej książce środowiska literackiego, głównie ZLP, którego przez wiele lat był członkiem. Szczególnie boleśnie przeżył okres Marca &#8217;68. Wiele lat swojej działalności poświecił AJW Polskiemu Radiu, gdzie nie tylko był felietonistą, ale również funkcyjnym, jako kierownik działu publicystyki kulturalnej. No, a potem bogata działalność opozycyjna, gdzie AJW był przewodniczącym Rady Głównej podziemnego SDP, a także publicystą podziemnego wydawnictwa „Most” (Jan Omłot i Karol Sękota). A po roku 1989? Jak pisze sam Wieczorkowski;</p>
<p><em>„W końcu znalazłem się w wielkim gronie ludzi wolnych, a zatem nikomu niepotrzebnych”&#8230;</em></p>
<p>Książka Aleksandra J. Wieczorkowskiego nie jest jednak gorzka, ponura, nie jest również żadnym rozliczeniem się z przeszłością, wrogami, czy nieprzyjaciółmi. Jest zapisem życia polskiego inteligenta i życia polskiej inteligencji twórczej, tej, która podobnie jak autor, potrafiła, w większości, przejść przez PRL „nieumoczona”. Nawet, jeżeli, jak autor, popełniała błędy.</p>
<p>Na okładce możemy przeczytać dwu zdaniowe podsumowanie, które może kiedyś (oby jak najpóźniej!) być wyryte na nagrobku autora;</p>
<p><em><strong>„Niczego partii nie zawdzięczam, prócz samowiedzy, że popełniłem błąd życia. Niczego też nie zawdzięczam opozycji, prócz świadomości, że w godzinie prawdy stanąłem po właściwej stronie”.</strong></em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/07/26/3047/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Presley i Jackson</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/06/26/presley-i-jackson/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/06/26/presley-i-jackson/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 15:33:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Music]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=2932</guid>
		<description><![CDATA[“Nie będę płakał po Michaelu Jacksonie”, żeby nawiązać do pewnego znanego powiedzenia, ponieważ nie była to moja muzyka, ani moje poetyka przeżywania. Czego innego słuchałem w czasach jego świetności, czego innego słucham teraz, kiedy na topie są gwiazdeczki typu Britney, czy lady Gaga (?). Chciałby zwrócić uwagę tylko na kilka &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/06/26/presley-i-jackson/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>“Nie będę płakał po Michaelu Jacksonie”, żeby nawiązać do pewnego znanego powiedzenia, ponieważ nie była to moja muzyka, ani moje poetyka przeżywania. Czego innego słuchałem w czasach jego świetności, czego innego słucham teraz, kiedy na topie są gwiazdeczki typu Britney, czy lady Gaga (?). Chciałby zwrócić uwagę tylko na kilka drobnych, a może ważnych, socjologicznie spraw;</p>
<p>Dziwna i wymowna jest zbieżność losów MJ i Elvisa Presley’a. Obydwaj z biednych rodzin, obydwaj z rodzin nie do końca normalnych (matka Presley’a była alkoholiczką, ojciec Jacksona oskarżany był o przemoc i kazirodztwo), obaj nie mieli poukładanego życia. Zmarli młodo, przyczyną pośrednią albo i bezpośrednią było uzależnienie od lekarstw.</p>
<p>Obaj nie stworzyli stylu muzycznego, który zapewnił im nieśmiertelność (Presley – rock and roll, Jackson – soul), obaj też skończyli karierę jako przedstawiciele popu. Jednak to oni będą, na wsze czasy postrzegani jako królowie muzyki. To dzięki Presley’owi rock and roll wyszedł z małych rozgłośni, a Jackson wyprowadził murzyńską muzykę z wytwórni Motown Records. No, i połączyła ich przecież Marie Lisa, córka Elvisa…</p>
<p>Jednak chyba najważniejsza i najtragiczniejsza zbieżność losów tych dwóch muzyków i piosenkarzy, genialnych w tym, co robili, było to, że obaj się wznieśli na wyżyny muzyczne i uwielbienia, aby następnie z nich się zsuwać w dół, aż do zatracenie i symbolicznej śmierci. Odcięci od świata realnego, praktycznie pozbawieni wsparcia (choć relacje MJ z niektórymi członkami rodziny nie były najgorsze), w sumie infantylni i naiwni.</p>
<p>Jednak rola kulturowa Jacksona jest nieporównanie większa. Był artystą multietnicznym, pierwszym czarnym muzykiem gatunku popularnego, który przełamał bariery, co zauważył już dawno Quincy Johns (który jest bezspornie współtwórcą jego sukcesów). Nie był tylko muzykiem czarnym, ale robił wszystko, nie tylko w przenośni, aby stać się białym. I to białą kobietą, ponieważ jego wzorcem była… Diana Ross.</p>
<p>Jackson, genialny muzyk był całkowicie bezradny wobec mechanizmu show biznesu. Dzięki niemu zrobił karierę, on go przemodelował gruntownie, zabił jego tożsamość i zniszczył. I jego talent również. To on potrafił pierwszy wykorzystać telewizję i potrafił się wykorzystać klip muzyczny. To co zostało z Jacksona w ostatnich 15 latach, było już tylko jego odbiciem. Została tylko jego muzyka, która już jest dawno kanonem, mającym wpływ na wiele innych gatunków muzyki.</p>
<p>Ale jego osoba będzie stawiana w kulturze i historii murzyńskiej emancypacji obok pastora Martina Luthera Kinga, Malcolma X, Muhammada Ali…</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/06/26/presley-i-jackson/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

