Posts Tagged ‘lewica’

Quo vadis, Grzegorzu?

Posted 23 cze 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, SLD, demokracja, lewica

Dobry wynik kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej w I. rundzie wyborów prezydenckich był dla wielu zaskoczeniem. Zakładano, że Grzegorz Napieralski nie pobije rezultatu SLD z ostatnich wyborów parlamentarnych i jego wynik będzie jednocyfrowy. Okazało się, że było dużo lepiej, prawie 14% należy uznać za sukces. Tylko, że 3. miejsce jest dobre, ale nie jest to zwycięstwo. Nie jest to niestety dla Napieralskiego również silny mandat do przywództwa na lewicy.

Kampania Napieralskiego była dobra. Dobra marketingowo i formalnie, świetnie wyprofilowana pod młodego wyborcę, tego wyborcę, którego tak zlekceważył, zaniedbał sztab Bronisława Komorowskiego. Kandydat SLD doskonale rozpoznał target swoich starań, czyli tę część elektoratu, która już zapomina o PRL, nie działa na nią słowo „postkomuniści”, a do tego jest znużona spotem pomiędzy dwoma partiami quasi prawicowymi, PO i PiS. Dyskusjom o tym, czy wróci IV RP, czy wojna polsko-polska trwa dalej, ze sprawą smoleńską w tle, przeciwstawił lekką, popową kampanię uśmiechu, gry i lekkiej muzyki, miejscami uderzając w sprawy poważniejsze ludzi pracy i problemy natury światopoglądowej. Odebrał głosy Komorowskiemu. I teraz jest pytanie, czy je mu z powrotem odda. Stawia twarde pytania i problemy (stosunek do in vitro i jego finansowania, parytety i wprowadzenie Karty Praw Podstawowych), od których uzależnia formalne poparcie. Choć logika polityczna mówi, że tego poparcia otwarcie nie udzieli. Wystarczy, że zrobi to jego zaplecze, ustami Millera, Kalisza, Olejniczaka…

Szef SLD w kampanii walczył dla siebie i dla partii. Dla siebie, nie dla zwycięstwa wyborczego, ponieważ był świadomy, że nie jest możliwe, ale dla obrony swojej pozycji w partii. Podporządkował się interesom partii, doskonale zdając sobie sprawę, że gdyby przegrał, osiągnął słaby wynik, to walki i animozje frakcyjne pierwsze by uderzyły w niego.

Read More

Lewica sama sobie winna

Posted 16 cze 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, lewica, wybory

Wczorajsza deklaracja poparcia Włodzimierza Cimoszewicza dla kandydatury Bronisława Komorowskiego i dzisiejsze jej echo, deklaracja byłego kandydata do urzędu prezydenckiego, profesora Tomasza Nałęcza, mogą budzić zdziwienie tylko u tych obserwatorów sceny politycznej, którzy uważają Sojusz Lewicy Demokratycznej za jedyną poważną siłę na lewicy, a Grzegorza Napieralskiego za niepodważalnego lidera.

Po lewej stronie sceny politycznej znaczących polityków jest całe zatrzęsienie, chyba nawet więcej, niż na prawicy. Jest „ojciec chrzestny”, emerytowany prezydent Aleksander Kwaśniewski, były premier Leszek Miller, drugi były premier Józef Oleksy, Marek Borowski, wspomniani Cimoszewicz i Nałęcz, Dariusza Rosati, oddelegowani do Brukseli Wojciech Olejniczak i Danuta Huebner, liczne grono pomniejszych „gwiazd”, z Ryszardem Kaliszem na czele, nowa gwiazda, Bartosz Arłukowicz, no i właśnie Grzegorz Napieralski. Obok są inni, nie establishmentowi politycy lewicy, bo i do tej formacji przyznaje się Bogusław Ziętek, nie mówiąc o środowisku Krytyki Politycznej Sławomira Sierakowskiego. I z tego bogactwa nie udaje się od lat zbudować silnej formacji lewicowej. Nie lewicowej populistycznej, ale lewicowej w stylu zachodniej socjaldemokracji.

SLD od lat szuka swojej tożsamości. Pod kierownictwem Leszka Millera partia zaczynała nabierać rysów lewicy liberalnej ekonomicznie i społecznie. Gdyby nie afera Rywina, za którą Miller nie jest odpowiedzialny w najmniejszym stopniu, lewica być może nie zachowałaby władzy, ale na pewno homogeniczność. Stało się jednak inaczej. Rozłamowcy, tacy jak Borowski i Nałęcz, doprowadzili przez podział na mniejsze formacje do osłabienia lewicy. Starzy działacze odeszli na boczny tor – na ich miejsce weszli Olejniczak i Napieralski. Ostatecznie rządy w SLD (ale nie rząd dusz…) objął Grzegorz Napieralski.

Napieralski po swoim zwycięstwie w wyborach partyjnych w czerwcu 2008 roku, stwierdził, że jego zadaniem głównym jest uczynienie z Sojuszu Lewicy Demokratycznej (lub formacji zjednoczonej lewicy) drugiej siły na scenie politycznej. Dlaczego tylko tak minimalistycznie podszedł do tej sprawy? Brak wiary, zdolności, pomysłu programowego, czy może realizm? Okazało się, że wszystko razem. I SLD nie tylko nie stał się drugą siłą, ale wszedł w stagnację. Potem były słabe wyniki wyborów do parlamentu europejskiego, a do tego brak perspektyw zjednoczenia lewicy. Napieralski jest pozbawiony nie tylko zdolności przywódczych, ale również zdolności stworzenia nowej formacji. I w tym, jak również w populizmie, podobny jest do Prawa i Sprawiedliwości.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 22. maja

Voit znam z sieci mniej więcej od roku. Wiem, kim jest, ale nie wiem czy życzy sobie ujawnienia danych. Warszawianka, z wyboru Mazurka, osoba wrażliwa społecznie. Prowadzi osobistego bloga, który jest kwintesencją blogowania, ponieważ jest osobisty i szczery, a jak potrzeba – ostry i zaangażowany.

Założyła drugiego, w którym rozmawia. Z Andrzejem Celińskim, człowiekiem opozycji, „Solidarności”, również lewicowcem, ale przede wszystkim prostolinijnym ideowcem, pasjonatem. Takim, który trudno się mieście w ramach polskiej partyjniackiej polityki. Warto oba blogi czytać…

———————————————————-

Andrzej rozmawia z Voit

Z Andrzejem Celińskim znamy się nie tak długo. Nie pamiętam, jak go poznałam, ale z tego, co mi gdzieś świta, ślizgał się po wypolerowanych podłogach na Rozbrat, żeby pogadać ze mną w jakiejś lokalnej sprawie. Spóźnił się, ja czekałam zupełnie spokojnie. Był wtedy chyba wiceprzewodniczącym SLD. Spodziewałam się poważnego człowieka w garniturze, a trafiłam na faceta w rozchełstanym krawacie i szopie na głowie. I pewnie na długo zapamiętam ten ślizg po posadzkach.

Nasz – mój w zasadzie -  pomysł jest taki: pogadamy sobie z Andrzejem o tym, co się ostatnio wydarzyło. Potem oddajemy głos Wam. Andrzej jest wodoodporny i to on i tylko on będzie na tym blogu odpowiadał na Wasze pytania. Dzisiaj go nie będzie -  ugrzązł gdzieś po Warszawą, ale jutro odpowie na wszelkie pytania. Raz w tygodniu będziecie mieć go do swojej dyspozycji.

——————————–
- Dramat goni dramat – najpierw katastrofa w Smoleńsku, teraz powódź. W międzyczasie kampania wyborcza. Chciałbyś być teraz na miejscu Tuska?

- Tak. Jakkolwiek to brzmi. I jest niedorzeczne. Polska ma swoje pięć minut na lepsze pozycjonowanie się w Europie, w świecie. Od jakości rządzenia, od głębokości i tempa zmian zależy nasza przyszłość nie na jedno ani nawet kilka pokoleń. To czas wielkiej historii. Być premierem to wielka rzecz. Zazdroszczę. I mu kibicuję. On jeden pośród tylu twarzy „gladiatorów” współczesnej polskiej polityki, tego sejmu, liderów tych partii – autentyczny. Skupiony, dorzeczny, wkurzony, kiedy trzeba. Ja z innej jestem bajki, nie uznaję neoliberalizmu jako dobrej perspektywy dla większości, i dla Polski, ale szanuję Tuska.

- Polacy mają to do siebie, że wiecznie narzekają na władze – rząd powinien a nie zrobił, premier powinien, Sejm powinien… Rzadko jesteśmy zadowoleni. O czymś takim, jak katastrofa w Smoleńsku mogliśmy co najwyżej poczytać w kryminałach Clancy’ego. Do tej pory to było coś w rodzaju political-fiction. Jak w tym wszystkim widzisz mechanizmy konstytucyjne? Zadziałały, czy nie?

Jak idzie o opanowanie skutków – zadziałały. Państwo funkcjonuje tak, jak funkcjonowało. Inna rzecz, że prezydent niepotrzebnie tam leciał. Że coś było tam nienaturalnego i w samej decyzji, i w jej konsekwencjach. Zginał prezydent. Zginęło jeszcze 94 ludzi. Niepotrzebnie. W tej katastrofie zakodowana jest jakaś bezgraniczna lekkomyślność. Nie rozumiem tego wszystkiego. Nie akceptuję.W żadnym przyzwoicie urządzonym państwie „naszego świata” nie do przyjęcia jest taki skład pasażerów jednego samolotu. I lądowanie w takich warunkach. To skrajna nieodpowiedzialność. Bo co – prezydent ważniejszy niż państwo, które reprezentuje? Co z procedurami? Co z rozumem, jeśli brak procedur? Gdzie w tym premier, gdzie minister obrony narodowej? Nikt nie poważy się powiedzieć, ze tak się nie robi?

- Dlaczego „prezydent tam niepotrzebnie leciał”? Miał nie lecieć?!

- Nie. Hołd ofiarom został, w imieniu Państwa Polskiego, złożony trzy dni wcześniej. Z punktu widzenia naszego interesu jest doprowadzenie do „zamknięcia” tej sprawy z Rosją. Można pomyśleć, że stosowniej byłoby, aby po stronie rosyjskiej zapraszającym był prezydent. Wówczas po stronie polskiej byłby też prezydent. Ale było inaczej. W końcu to Putin dzisiaj ma największy wpływ na Rosję. A jego partnerem jest polski premier, a nie prezydent. Katyń nie może być miejscem rywalizacji.

Read More

Oczywisty kandydat?

Posted 23 kwi 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, SLD, Społeczeństwo, lewica, wybory

To, co się stało wczoraj na ulicy Rozbrat, na warszawskim Powiślu, w siedzibie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jest tylko zwieńczeniem drogi, jaką kroczy ta partia od wyborów w roku 2005. Od prężnej lewicowej partii, z rysem liberalnym, do partii lewackiej, bez pomysłu, programu i bez szans na powrót do rządzenia. Od dłuższego czasu problemem SLD jest brak osobowości, brak charyzmatycznych przywódców, którzy nie tylko by potrafili zbudować program i wytyczyć szlak polityczny dla partii, ale jeszcze go umiejętnie sprzedać. Stara gwardia polityczna albo jest na emeryturze albo, tak jak Józef Oleksy, czy Leszek Miller, stoi w drugim szeregu. SLD liczy ponoć nawet 70.000 członków, według danych partyjnych, ale kompletnie nie ma to odbicia na siłę polityczną na szczeblu centralnym. Zastanawiające, jak jest możliwe, że silne struktury regionalne partii nie potrafią się przełożyć na wynik wyborczy? Jak to jest możliwe, że partia nie potrafi zbudować i sprzedać swojego programu tak, aby stać się realną siłą polityczną? A dodatkowo, pomimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji, że to właśnie SLD jest tą siłą, która może lewicę zjednoczyć, brak w tym kierunku realnych działań.

Nominowanie Grzegorza Napieralskiego na kandydata do urzędu prezydenckiego, po tragicznej śmierci Jerzego Szmajdzińskiego, wydawać się by mogło logicznym działaniem. Tylko nie wiadomo, właściwie dlaczego. Nie jest nigdzie napisane, a już na pewno w statucie partii, że jej szef ma obowiązek do kandydowania. Nie trafiają do mnie również głosy, że musiał wziąć na siebie odpowiedzialność za partię. Gdyby rzeczywiście tak było, to partia powinna wystawić kandydata, który mógłby wnieść do „konkursu” wartość dodaną i przyczynić się do poprawienia notowań partii. Już słychać głosy, że jeżeli Napieralski zdobędzie tyle procent głosów, ile wynosi poparcie dla partii, to będzie to sukces.

Read More

Powrót Kanclerza

Posted 21 sty 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, SLD, demokracja, lewica

Do Leszka Millera mam słabość. Uznaję jego zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie, kiedy przejął ster z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To właśnie Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy, w historii lewicy, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on zdmuchnął ze sceny AWS. I to on również pozwolił na upadek lewicy, dopuszczając do rozdmuchania sprawa Rywina. Afera Rywina odchodzi jednak w niepamięć, zresztą Miller ma mocne argumenty na to, że była on mocno dęta i wcale on, ani jego najbliższe otoczenie nie maczało w tym palców. A kto za tym stał, Leszek Miller mówi po cichu, szeptem, ale jest to szept teatralny…

Z drugiej strony mam pretensje do Leszka Millera, że w imię pragmatyzmu politycznego zawrócił projekt partii socjaldemokratycznej, jaką tworzył Kwaśniewski, w kierunku partii socjalnej, z dość dużym rysem populizmu. Ostatnio jednak okazuje się, że Miller jest najbardziej liberalnym politykiem lewicowym w Polsce, jego pomysły i poglądy na gospodarkę lokują go w samym centrum liberalizmu. Śmiało można powiedzieć, że jeżeli komuś najbliżej doTony’ego Blaira, to właśnie Leszkowi Millerowi.

Moja słabość do Millera wynika również z tego, że jest to nie tylko polityk, ale również człowiek, który potrafił przeskoczyć własny życiorys i uwarunkowania środowiskowe i z betonu pezetpeerowskiego przekształcił się w polityka europejskiego, wręcz entuzjastę Unii Europejskiej.
Miller to postać nietuzinkowa, inteligentna i zasłużona w polskiej polityce. Wielu zarzuca mu cynizm, co jest niewątpliwie prawdą, ale tylko częściową. Mam wrażenie, że cynizm Millera kończy się ta, gdzie zaczyna się prawdziwy interes państwa i społeczeństwa. Miller więcej rozumie ze znaczenia i roli nowoczesnego patriotyzmu, niż wielu tak zwanych „genetycznych patriotów”.

Read More

Koalicja PiSoLewu

Posted 19 sty 2010 — by Azrael
Category PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, lewica

Mała sensacja: Polityk Prawa i Sprawiedliwości, do tego kojarzony raczej z konserwatystami, Michał Kamiński, nie wyklucza możliwości zawarcia koalicji z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Okazuję się, że młody europoseł z PiS widzi swoją współpracę z Wojciechem Olejniczakiem, czy Grzegorzem Napieralskim, jako bardziej realną, niż z PO.
Kamiński lepiej ocenia politykę zagraniczną czasów Kwaśniewskiego i Millera, niż obecnego rządu, a o komunizmie przecież można zapomnieć…

Tak, to jest mała sensacja. Oczywiście dla tych, którzy wierzą, że PiS jest partią prawicową, a myśl polityczna wywodzi się z konserwatyzmu, a może z myśli piłsudczykowskiej. Dla mnie PiS był i jest dalej partią bez wyraźnej i spójnej linii programowej, bo to, co niektórzy chcą widzieć, jako program IV RP, jest naprawdę tylko zbitką pomysłów Jarosława Kaczyńskiego, Ludwika Dorna i kalkami z różnych przeczytanych książek i opracowań. A w swej retoryce i spojrzeniu na państwo obie formacje niewiele się od siebie różnią, jeżeli odrzucimy sprawy związane z rolą Kościoła Katolickiego w życiu społecznym.

Jarosław Kaczyński jest w stanie dogadać się z każdym, kto byłby gotowy do zaakceptowania jego dominacji. Twarde idee i pryncypia, jakie prezentuje oficjalnie, zawsze mogą ulec pragmatyzmowi, czyli chęci zdobycia władzy. Przećwiczono to z LPR i Samoobroną Andrzeja Leppera (choć to był „człowiek marnej reputacji”), przez prawie dwa lata rządów koalicyjnych, ponieważ tak nakazywała „mądrość etapu”. Bo tak nakazywał imperatyw rządzenie absolutnego, kiedy brat Lech został prezydentem.

Wydawałoby się, że obie formacje różni wszystko, począwszy od źródeł, poprzez styl, na aksjologii kończąc. Nic bardziej błędnego. Podejście do uprawiania polityki, a także mentalność elektoratów obu partii jest bardzo bliska sobie. SLD przestało, za czasów Grzegorza Napieralskiego, być partią socjaldemokratyczną i liberalną, a stało się partią socjalną i lewacką. Z drugiej strony mamy do czynienie z populistami, którzy również mentalnie tkwią w idei postkomunizmu. To są dwa strumienie, jeden czerwonawy, drugi czarno-brunatny, które mogą się ze sobą połączyć, dając kolor… no, powiedzmy, brązowy…

Koalicja jest możliwa, wystarczy, że obaj cyniczni szefowie partii ustalili by katalog spraw, o których się nie mówi i które zamyka się w sejfie, jak jakieś parytety, sprawy aborcji, zapłodnień in vitro, czy wreszcie lustracji. Na wszystko przecież można przymknąć oko, a nos zatkać…

Propozycja Kamińskiego, wypowiedziana całkowicie poważnie w wywiadzie dla dziennika „Polska The Times”, jest tak naprawdę policzkiem dla lewicy, dla SLD. Pokazuje, że nikczemność i degeneracja lewicy posunęła się tak daleko, że brana jest pod uwagę jako partner nawet przez Jarosława Kaczyńskiego. Bo przecież Kamiński nie wypowiedział swoich uwag, ot tak, bez zastanowienia…

Azrael

Czy lewica chce wyjaśnienia sprawy Barbary Blidy?

Posted 12 lis 2009 — by Azrael
Category B. Blida, Barbara Blida, Polityka, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Od dnia śmierci byłej posłanki SLD, Barbary Blidy minęło już 2,5 roku, od powołania sejmowej komisji śledczej, mającej wyjaśnić kulisy jej śmierci niedługo minął dwa lata. A panuje powszechne odczucie, zarówno po stronie osób oczekujących na wyniki jej działań, jak i przeciwnych pracy komisji, że wiedza o samym zdarzeniu w domu posłanki, w Siemianowicach Śląskich w dniu 25 kwietnia, nie została w żaden sposób pogłębiona. Również ciąg zdarzeń, który doprowadził do śmiertelnego postrzału, nie jest jasny.

Szef komisji, Ryszard Kalisz, który ostatnio udzielił kilku wywiadów prasowych i telewizyjnych, stwierdza w nich, że jego możliwości i sposoby działania są już praktycznie na wyczerpaniu, a główną przeszkodą nie jest opór osób zamieszanych w sprawę, zarówno z ABW, jak i prokuratury i polityków, ale sprawy związane z procedurami administracyjnymi, prawnymi i tajnością postępowania oraz dostępem do materiałów. Kalisz podkreśla, że w swoich działaniach kieruje się zasadą legalizmu, jako nadrzędną, ale jednak nie wydaje się, aby było to do końca prawdą. Zastanawiające jest to, że od pewnego czasu, od czasu zakończenia przesłuchań w prokuraturze łódzkiej, funkcjonariuszy ABW, prokuratorów i polityków, w tym Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, komisja praktycznie nic nie robi w kierunku wyjaśnienia i przesłuchania, już po zamknięciu dochodzenia prokuratorskiego, osób, które nie brały udziału bezpośrednio w tak zwanej „realizacji” zatrzymania B. Blidy. Chodzi nie tylko o wspomnianych J. Kaczyńskiego i Z. Ziobro, ale również o ówczesnego szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego, oraz byłego posła SLD, Ryszarda Zająca, a przede wszystkim – osobę, wokół której kręcił się akt oskarżenie posłanki SLD – Barbary Kmiecik.

Read More

Cimoszewicz mówi – „nie”

Posted 22 paź 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, SLD, demokracja, lewica

Już kilka tygodni temu pisałem, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie ma kandydata na stanowisko prezydenta. Rojenia Grzegorza Napieralskiego, że Jolanta Kwaśniewska jednak się zgodzi, zostały szybko – i ostatecznie – wybite mu z głowy.

Ostatnie sondaże pokazywały, że na czele potencjalnych kandydatur lewicowych, według wyborców, znajdowali się Wojciech Olejniczak, Włodzimierz Cimoszewicz i Ryszard Kalisz. Wszyscy, równie jak Kwaśniewska, niewybieralni. Kalisz, pomimo silnej pozycji parlamentarnej, dobrego odbioru medialnego i niekwestionowanej wartości intelektualnej, jest w swojej partii na marginesie. Ten margines wartości intelektualnej jest, niestety, bardzo cienki. Po odejściu do PE Olejniczaka i Zemkego, dobrze przygotowanych i dobrze odbieranych posłów jest jak na lekarstwo. Wojciech Olejniczak nie ma szans na kandydowanie, ponieważ nie po to go Napieralski przez wiele miesięcy zwalczał i marginalizował, aby teraz ten z powrotem stał się twarzą partii i zagrożeniem dla jego pozycji.

Włodzimierz Cimoszewicz, do którego Napieralski zamierzał uderzyć w konkury (nie wiem, czy tak jak do p. Kwaśniewskiej, także z kwiatami…), dziś brutalnie przeciął marzenia lewicowego przywódcy. W porannej audycji, w TOK FM, u Janiny Paradowskiej, wyraźnie i stanowczo podkreślił, że kandydować po raz kolejny nie zamierza, a już na pewno nie chciałby tego robić pod szyldem SLD. I powiedział kilka zdań, pod którymi ludzie lewicy – tej intelektualnej lewicy, inteligenckiej – na pewno by się podpisali.

Nie zgadzam się z taką bardzo młodzieńczą radykalizacją tej polityki. To, co robi SLD, świadczy o tym, że ci ludzie nie rozumieją rzeczywistych problemów naszego państwa i naszego społeczeństwa, nietrafnie odczytują tę rzeczywistość, ulegają coraz częściej populizmowi, łatwo rzucają bardzo mocne sformułowania”
[ludzie SLD] „nie rozumieją, że tak bezpardonowa walka z rządem, który czasami nie ma racji, czasem ma racje, jest najlepszym pomysłem, żeby przy następnych wyborach zwiększyć stopień rozczarowania polityką i tym samym zwiększyć szanse PiS”.

Niestety – Sojusz Lewicy Demokratycznej przestał być partią lewicową, nie jest partią socjaldemokratyczną, stał się po prostu partią lewacką. Te działania taktyczne i manewry sejmowe, mizdrzenie się do Prawa i Sprawiedliwości, układy w sprawach mediów publicznych – świadczą tylko o tym, że Grzegorz Napieralski nie nadaje się na szefa tej partii.

Wydawać by się mogło, że SLD poszukuje swoje tożsamości ideowej, pozycji na scenie politycznej i elektoratu. Jednak to co pokazuje, zaczyna być tylko lustrzanym odbiciem Prawa i Sprawiedliwości. I tak lewackie podejście do polityki ze strony PiS, podlane ostrym sosem narodowego populizmu z radiomaryjną przyprawą, ma po drugiej stronie partnera w postaci SLD. Hasła nowoczesnej socjaldemokracji, świeckości państwa, tolerancji światopoglądowej nikną w zderzeniu z bieżącym politykierstwem uprawianym przez Napieralskiego.
To nie jest tylko brak charyzmatycznych przywódców, osobowości, ale również brak programu na teraz i na przyszłość. Brak programu marszruty politycznej, która mogłaby pozwolić lewicy na wyjście poza 12% poparcia sondażowego. Napieralski zamiast budować wyrazistą pozycję partii, zajmuje się grami sejmowymi, które może i przynoszą doraźne korzyści, ale nie budują siły wyborczej partii.

Napieralski nie ma żadnego autorytetu na lewicy, jego pozycja opiera się na tylko na aparacie regionalnym partii. To pozwala mu na rządzenie partią, nie pozwala na rządzenie lewicą. I to właśnie on jest tym, który umacnia opcję dualizmu prawicowych (a właściwie pseudo prawicowych) partii rządzących polską sceną polityczną.

Nie wiem, co zamierza robić Włodzimierz Cimoszewicz. Pewnie, tradycyjnie, wycofa się do Białowieży, będzie robił swoje w Senacie, może w 2011 roku znów się zdecyduje na kandydowanie – dla niego nie będzie to trudne, na swoim terenie konkurencji nie ma.

A socjaldemokracji w Polsce jeszcze długo nie będzie. To oznacza, że w domach, przy wyborach parlamentarnych w roku 2011, znów zostanie kilkadziesiąt procent wyborców.

Azrael

—————-

Materiał opublikowany na portalu mojeopinie.pl

SLD bez kandydata

Posted 22 wrz 2009 — by Azrael
Category Kwaśniewski, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, SD, SLD, lewica

Sojusz Lewicy Demokratycznej szuka cały czas swojej tożsamości. Brzmi to paradoksalnie, jak na formację, która ma, w różnych formach organizacyjnych już 20. lat, a jako zarejestrowana parta polityczna lat 10.. Jednak po politycznym tąpnięciu, blisko związanym z tak zwaną „Aferą Rywina”, a właściwie z jej medialnym odbiciem, SLD nie może się pozbierać i znaleźć swojego wyrazistego oblicza. SLD deklaruje wprawdzie, że jest nowoczesną socjaldemokracją, stawiającą na świeckość państwa, tolerancję światopoglądową, równy status kobiet i mężczyzn, zachowanie prymatu państwa w dziedzinie ochrony zdrowia i edukacji, ale to wszystko jest dość mało sugestywnie przekazywane wyborcom, aby partia mogła zwiększyć swoje poparcie społeczne.

Problemem Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest brak osobowości. Brak charyzmatycznych przywódców, którzy nie tylko by potrafili zbudować program i wytyczyć szlak polityczny dla partii, ale jeszcze go umiejętnie sprzedać. Stara gwardia partyjna albo odeszła na pozycje emerytalne, jak Krzysztof Janik, skompromitowała się, jak Józef Oleksy (przy wydatnym udziale trunków procentowych, magnetofonu i biznesmena Gudzowatego), odeszła do innych formacji, jak Andrzej Celiński albo została wypchnięta z partii, jak były premier, Leszek Miller. Ten ostatni bywa na Rozbrat, w siedzibie partii i zapewne swoje CV na nowego/starego szefa partii złożył działaczom, ale nie sądzę, aby udało mu się przekonać „teren” partyjny do siebie.

SLD liczy około 70.000 członków, według danych partyjnych. Prawo i Sprawiedliwość liczy ok. 20.000… Ta pierwsza partia ma w Sejmie 41 posłów, a PiS – ponad 150… Jest to zastanawiające, jak jest możliwe, że silne struktury regionalne partii nie potrafią się przełożyć na wynik wyborczy? Jak to jest możliwe, że partia nie potrafi zbudować i sprzedać swojego programu tak, aby stać się realną siłą polityczną? A dodatkowo, pomimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji, że to właśnie SLD jest tą siłą, która może lewicę zjednoczyć, brak w tym kierunku realnych działań.

Read More

Razem ku Socjalistycznej Ojczyźnie!

Posted 08 wrz 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, SLD, Społeczeństwo, lewica

Mało rzeczy w polskiej polityce może mnie zadziwić, ale jednak zdarzają się sytuacje, kiedy brew podnosi mi się w zdumieniu.

W poniedziałkowej porannej audycji radia TOK FM ex-prezydent, Aleksander Kwaśniewski, niestety, jak najbardziej poważnie, zasugerował, że po zawarciu pierwszego porozumienia ponad barierami pomiędzy SLD i PiS w sprawie mediów publicznych, w przyszłości wszystkie scenariusze dalszej współpracy do parlamentarnej koalicji, są jak najbardziej możliwe…

Moje zdumienie wzbudza nie sam fakt, że taka koalicja może zaistnieć, ale to, że Aleksander Kwaśniewski, który jeszcze dwa lata temu, przed wyborami w roku 2007 zawarł kontrakt wyborczy z elitami postosolidarnościowymi, teraz wydaje się wspierać i godzić na kompromis z drugą stroną tej barykady, czyli populistami, socjalistami pisowskimi. Gdzie w związku z tym podziały się idee socjaldemokratyczne Kwaśniewskiego? Gdzie poczucie, że najważniejsze są sprawy ideowe, jeżeli uważa, że koalicja jego byłej formacji z socjałami, a do tego nacjonalistami, może coś Polsce przynieść dobrego?

Read More

Polska prawica to projekt zamknięty

Posted 30 cze 2009 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Prawica, Społeczeństwo, demokracja

Co jakiś czas w prasie, mediach elektronicznych pojawiają się opinie, komentarze, lub pytania, dlaczego to lewica w Polsce nie ma szans, dlaczego nie może się odbudować? Coraz częściej pada stwierdzenie, że Polska może, a wręcz powinna być państwem bez silnej politycznej reprezentacji lewicowej. Wypada się z tym zgodzić – tak, Polska może być krajem, gdzie w parlamencie nie jest reprezentowana klasyczna partia lewicy socjalnej, tak samo, jak w polskim parlamencie nie ma klasycznej partii prawicowej, rozumianej jako prawica konserwatywna.

Zatarcie pomiędzy pojęciami prawicy i lewicy było już wielokrotnie omawiane, także przeze mnie. W czasie kiedy żyjemy, w XXI wieku, klasyczne pojęcia i odniesienia do wartości kultywowanych i stworzonych w XIX i XX wieku, tracą rację bytu. Takie nazwiska, jak Edmund Burke, John Locke, Pierre Proudhon, czy Michał Bakunin, niewiele mówią nie tylko młodzieży, wyborcom, ale również samym politykom. Oni już tych idei i wartości nie potrzebują. Nie potrzebują ani tamtych programów, ani idei, ani odniesienia do wartości, osadzonych w określonym czasie i warunkach, będących tak naprawdę elementem pewnych doktryn filozoficznych, z których dopiero tworzyły się konkretne programy. Tym bardziej, że próby korzystania z nich, adaptacji do unikalnych sytuacji i etapów rozwoju społecznego, mogą prowadzić do głębokich patologii i tragedii. Doświadczenia stalinizmu, faszyzmu, w różnych postaciach, także tego z pierwiastkiem katolickim, jak we frankistowskiej Hiszpanii, są tego wymownym przykładem.

Lewica w Polsce rzeczywiście jest w głębokim impasie. Ale również w wielkim impasie jest polska prawica. Warto się zastanowić, dlaczego prawicowa myśl polityczna nie jest, jak to się teraz określa, “trendy”. I warto się zastanowić, dlaczego prawica, tak samo jak lewica, jest projektem ideowo zamkniętym.

Read More