Wywiad z Włodzimierzem Cimoszewiczem, senatorem, byłym premierem, ministrem spraw zagranicznych, marszałkiem Sejmu, prawnikiem przeprowadzony dla serwisu MojeOpinie.pl
——————————————————————————————————————————————-
Przesiąkanie polityki do służb państwowych, administracji, wojska, policji, instytucji kontrolnych prowadzi do naruszania ich rzetelności i obiektywizmu, do osłabienia aktywności państwa.
Azrael Kubacki: Panie Premierze, jesteśmy kilka dni po opublikowaniu raportu komisji badania wypadków lotniczych, pracującej pod kierownictwem min. Jerzego Millera. Czy z wyników jej prac można wysnuć szerszy wniosek o stanie państwa, dziś, w roku 2011?
Włodzimierz Cimoszewicz: Raport znam pośrednio, na podstawie tego, co mówili autorzy i o czym informują media. Wątpię, abym znalazł czas na czytanie ponad 320 stron, zwłaszcza, że prawie niczym nie jestem zaskoczony. Do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej potrzebne są oczywiście liczne szczegółowe uwagi zawarte w tym dokumencie. Do zastanowienia się nad kondycją i funkcjonowaniem naszego państwa wystarczy sumaryczny obraz tych wszystkich błędów, zaniechań, głupoty, braku wyobraźni, lekceważenia prawa, wreszcie – braku profesjonalizmu. Z jednej strony, chciałoby się powiedzieć, że nie jest z naszym państwem tak źle, skoro stać je na tak samokrytyczne spojrzenie. To się rzadko zdarza, także w innych krajach. Z drugiej, raport mówi nam wszystkim sporo prawdy o nas samych jako społeczeństwie. Nie są to prawdy odkrywcze, ale powszechny oportunizm sprawia, że rzadko przypominane. Kult profesjonalizmu, który powoli zaczyna zakorzeniać się w młodym pokoleniu to nowość. Widać go coraz częściej na uczelniach, wśród tych studentów, którzy często uczą się równocześnie na kilku kierunkach, pracują, mają rożne,bywa że egzotyczne, zainteresowania. Widać go dość często w gospodarce. Brak go natomiast nadal w instytucjach publicznych, w polityce, w kierowaniu państwem. Stad bierze się tolerancja dla niskich kwalifikacji, bierności, lenistwa, zaniechań. Powszechną chorobą jest nasz lekceważący stosunek do rożnych reguł, obowiązków, procedur i prawa. Można to jeszcze przez 100 lat tłumaczyć zaborami i komunizmem, ale tak długo, jak rygoryzm prawny nie stanie się dla władz i osób publicznych 11-tym przykazaniem, nic się nie zmieni. Przesiąkanie polityki do służb państwowych, administracji, wojska, policji, instytucji kontrolnych etc., prowadzi do naruszania ich rzetelności i obiektywizmu, do osłabienia aktywności. Kariery zawodowe w służbie publicznej, podporządkowane politycznym mechanizmom, oznaczają często promocję braku kompetencji i zdolności. Częste zmiany personalne wywołują brak ciągłości i konsekwencji działania, co prowadzi do tego, że zamiast raz, potykamy się wiele razy na tej samej przeszkodzie. Guzy poprzedników nie bolą następców. W sumie: to co raport Millera ujawnia w wojsku, ma znacznie szerszy zasięg i powinno być podstawą do głębszego namysłu. Naprawa nie może mieć charakteru propagandowej akcji, bo niczego nie zmieni. Prawdopodobna polityczna bijatyka wokół tych spraw będzie tylko kolejnym dowodem nieodpowiedzialności polityków i ich partii.
Jak Pan ocenia, na końcu kadencji obecnego parlamentu rządy koalicji PO – PSL? Czy teza (m.in. Andrzeja Olechowskiego), rząd Donalda Tuska sprawnie zarządza państwem, ale nie rządzi, jest uprawniona? A może Polsce nie są potrzebne już radykalne reformy systemowe?
Największą zasługą tego rządu pozostaje to, że zastąpił poprzedni. Oczywistym osiągnięciem jest poprawa wizerunku Polski w świecie zarówno w wyniku zmian w sposobie uprawiania polityki zagranicznej, jak i dzięki niezłej kondycji polskiej gospodarki, zwłaszcza w czasie powszechnego kryzysu. Większość z nas czuje się lepiej w państwie, w którym rządzący nie wywołują każdego dnia jakiegoś kolejnego konfliktu, a w rządzie nie ma karykaturalnych osobników , od których roiło się w czasach PiS,LPR i Samoobrony.
To mówiąc, nie mam wątpliwości, że w niezwykle wielu ważnych sprawach ten rząd zrobił niewiele albo nic. Jest tez wiele przykładów popełnianych błędów. Rząd nie próbuje nawet inicjowania publicznej debaty o złożonych kwestiach niezbędnych zmian struktury gospodarczej, o koniecznej poważnej reformie finansów publicznych,zabezpieczającej ich stabilność i wydolność, o konieczności nowego modelu edukacji i wychowania stwarzającego szanse na wzrost tzw. kapitału społecznego będącego warunkiem sine qua non dalszego rozwoju ekonomicznego i cywilizacyjnego. Energetyka jest niebezpiecznie blisko załamania w wyniku zestarzenia się potencjału wytwórczego, a inwestycje pozostają mizerniutkie. Rola nauki w gwarantowaniu konkurencyjności naszej gospodarki nie zmieniła się o jotę. I tak dalej, i tak dalej… . Można by długo to wymieniać. To nie jest tak, że reformy już są niepotrzebne. W niektórych obszarach są niezbędne. Prawda natomiast jest, że ich zapowiedzi wywołują często alergiczną reakcję u wielu ludzi. Politycy myślący głównie w perspektywie najbliższych wyborów, wolą więc nie dotykać się do tego. Powiedziałem kiedyś Donaldowi Tuskowi, że po tym jak w pierwszym 20-to leciu transformacji stworzyliśmy niezłe funkcjonującą gospodarkę rynkową, w drugim powinniśmy pomóc jej wspiąć się o piętro wyżej pod względem nowoczesności i konkurencyjności. Niestety, nie widzę żadnych energicznych działań w tym zakresie. Polska stała się zręczniejszym graczem w UE, ale rząd pozostaje w jakimś stopniu zakładnikiem głupawej retoryki opisującej relacje z UE w kategoriach walki. Ciągle udowadnia się jak wiele przy kolejnej okazji wywalczyliśmy. Nasz fundamentalny interes wymaga wzmocnienia Unii Europejskiej, tymczasem po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przyłączyliśmy się bezsensownie do tych, którzy nie chcieli w Europie silnego przywództwa.
Polska powinna w zgodzie z własnym i wspólnym interesem państw unijnych, wykorzystywać każdą okazję, w tym swoja prezydencję, do podnoszenia kwestii przyszłości Unii. Obawiam się, że nie mamy jednak własnej klarownej wizji.
Continue Reading →
Najnowsze komentarze