<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; lewica</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/lewica/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Liberał na czele lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 13:07:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5350</guid>
		<description><![CDATA[Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej &#160; Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;? Leszek Miller: Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Wywiad z Leszkiem Millerem, szefem Sojuszu Lewicy Demokratycznej</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Azrael Kubacki: Jak się kieruje klubem parlamentarnym składającym się z 26 posłów, kiedy kiedyś miało się ich ponad 200&#8230;?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Leszek Miller:</strong> Zabrzmi to paradoksalnie, ale trudniej niż dużym. W małym klubie interakcje i codzienna łączność szefa klubu z posłami jest większa, mam niestety więcej spraw na głowie. A obsługa techniczna jest niestety mniejsza, ale atmosfera jest za to bardziej rodzinna i życzliwa&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Osiągnął Pan już sukces, nikt z klubu jak na razie nie odszedł, no, poza posłem Sławomirem Kopycińskim&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Ale on do nas w ogóle nie przyszedł, może dlatego ta nasza dwudziestosześcioosobowa rodzina trzyma się mocno.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A jak długo będzie trzymała się mocno? Ostatnie wyniki sondażowe pokazują poziom poparcia dla SLD poniżej 5%&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tak, ale to było jedno badanie preferencji wyborczych [CBOS], dwa dni później inna placówka badawcza, Homo Homini dała nam 11%. Wszyscy wolą mówić o czterech procentach, a nie o jedenastu, ale tak na moje oko chyba coś z tym zrobić, nie może być tak, że różnice w badaniach instytutów badawczych są aż tak istotne. Tu ktoś tu popełnia istotne błędy, nie wiem czy zamierzone, czy nie&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan dziś definiuje wyborcę lewicowego? To chyba jest inny wyborca niż 20, 15, 10 lat temu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Widzę różnicę pomiędzy wyborcą, który przede wszystkim jest nastawiony na lewicowość kulturową, a takim, który reprezentuje lewicowość socjalną, czy społeczną. Lewicowość kulturowa dominuje zapewne u Janusza Palikota, my mamy wyborców socjalnych. To wyraźne zróżnicowanie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, jeżeli w ogóle Ruch Palikota można zaliczyć do lewicy, antyklerykalizm to za mało, aby mówić o lewicowości.</span></p>
<p><span id="more-5350"></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli mamy do czynienia z różnymi rodzajami lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Są różne rodzaje lewicy i różne rodzaje lewicowości. Ten pierwiastek lewicowości kulturowej jest świeższy, bardziej widowiskowy, krzykliwy, błyskotliwy, oddziaływający na umysły młodych.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy Panu, jako działaczowi lewicy od ponad 40 lat to się nie podoba?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie, ja to po prostu przyjmuję do wiadomości. Jeżeli popatrzymy na historię lewicy i socjaldemokracji w Polsce, to lewicowość jest dziś zupełnie innym niż lata temu. Lewicowość oznacza zupełnie co innego 100, 50 lat temu, niż dzisiaj.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Co SLD uważa w tej chwili za najważniejsze? Mamy dalej dyktat post-polityki medialnej, czy tematy merytoryczne, ekonomiczne, społeczne mają szansę w polskiej polityce?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tylko wtedy, gdyby Polskę dotknęła jakaś katastrofa gospodarcza. To, że polityka jest dziś show, wielkim widowiskiem, gdzie manifesty i programy spełniają drugorzędną rolę, jest tendencją światową. W dużej części to wynik oddziaływania nowoczesnych środków przekazu, łatwego dostępu do internetu. Nie można się z tym ścierać, ani na to oburzać &#8211; trzeba to przyjąć do wiadomości. Natomiast te przekazy nie są nastawione na głębokie analizy. Problematyka ekonomiczno-gospodarcza może się przebić, jeżeli ludzie zauważą kryzys w swoich budżetach domowych. Ale zauważą to wyraźnie, nie tak powierzchownie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Szef Stowarzyszenia Ordynacka, Włodzimierz Czarzasty, twierdził kilka miesięcy temu, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, że rok 2012 będzie rokiem głębokiego kryzysu&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie sądzę, żeby tak było. Od 1989 roku poszczególne ekipy rządowe, niezależnie, czy była to lewica, czy prawica, podążały zdroworozsądkowym, wolnorynkowym kursem, budując solidną gospodarkę. Jak rządziła lewica, było to oczywiście okraszone większym interwencjonizmem państwowym, osłonami socjalnymi. Podzielam pogląd, że gospodarka polska stoi na solidnych podstawach. I proszę zresztą zwrócić uwagę, że w naszej Konstytucji, uchwalonej w 1997 roku, zapisano wyjątkową pozycję banku centralnego, wpisując wszystkie progi ostrożnościowe, to o czym w Unii Europejskiej myśli się dopiero teraz. Nie wiem oczywiście, czy twórcom naszej Konstytucji przyświecała taka myśl, że może się zdarzyć to, co się dzieje przez ostatnie kilka lat, ale to działa bardzo stabilizująco na polskie finanse publiczne i stan gospodarki.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jeżeli nie ekonomia, to wokół jakich programów może nastąpić integracja lewicy? I czy może to być integracja z ruchem Janusza Palikota, jak chciałby Aleksander Kwaśniewski?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Musielibyśmy sobie najpierw powiedzieć, co to znaczy integracja lewicy. Nie jest według mnie możliwe połączenie, zjednoczenie, czy fuzja. Jeżeli ktoś mówi o współdziałaniu, współpracy, to tak &#8211; jest to możliwe.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czyli nie będzie żadnego okrągłego stołu lewicy?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Można mówić o okrągłym stole i dyskusjach, ale jeżeli ktoś mówi, że 1. maja w Sali Kongresowej odbędzie się kongres zjednoczeniowy lewicy, to głęboko się myli.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Nie będzie powrotu do integracji różnych środowisk lewicowych, tak jak to było w połowie lat &#8217;90, kiedy stworzono Sojusz Lewicy Demokratycznej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Mówimy o różnych rzeczach. Pomysł, że oto Palikot, SLD, jakieś drobniejsze partie lewicowe łączą się i tworzą jedność jest nierealny, tego nie będzie. Kiedyś był wspólny komitet, którzy przekształcił się w partię polityczną, ponieważ nakazywała tak zrobić Konstytucja i prawo wyborcze. Teraz jest to niemożliwe – nie ten czas, nie te organizacje. Jeżeli natomiast 1. maja mamy wspólnie manifestować, to jest to możliwe, ale nie oznacza to programowej, a tym bardziej organizacyjnej jedności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy uda się Panu pozyskać do współpracy środowiska feministyczne? Pańska &#8222;wojna&#8221; z profesor Magdaleną Środą jest ciekawą pożywką nie tylko dla mediów&#8230;</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie wiem do końca kogo pani profesor reprezentuje, my współpracujemy od dawna z Partią Kobiet, z innymi lewicowymi organizacjami, fundacjami, ja rozumiem, że ja się mogę Pani Środzie nie podobać, mnie też pani profesor nie musi się podobać, ale to nie zmienia faktu, że sprawy kobiet są SLD bliskie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A czy wypchnięcie z list wyborczych takich osób, jak Robert Biedroń i Wanda Nowicka nie było błędem?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Oczywiście, to był błąd, tym bardziej, że Robert Biedroń startował w wyborach z list SLD, cztery lata temu, szkoda że bez sukcesów. Szkoda, bo ich uczestnictwo dałoby nam kilka mandatów więcej, a to w tym Sejmie jest na wagę złota.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Może i na wagę koalicji rządowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Może&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Poprze Pan pomysły Janusza Palikota dotyczące depenalizacji posiadania marihuany?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie. Jeśli Janusz Palikot i jego koledzy chcą legalizacji posiadania marihuany, to nie zaczną od podawania jej swoim dzieciom. Jak zaczną, to wtedy będą dla mnie wiarygodni&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>A projekt ustawy zmieniające zasady dopuszczenia przerywania ciąży?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To nie jest przecież projekt Palikota. Były już i projekty nasze, SLD, były projekty obywatelskie, wszystkie one upadły. Janusz Palikot wziął i przerobił projekt, który już był, my go oczywiście poprzemy, ale bez specjalnych złudzeń &#8211; w tym Sejmie taką przewagę mają środowiska prawicowo-konserwatywne, że nic takiego na pewno nie zostanie uchwalone&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>To jaki jest sens zgłaszania projektu o likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dlatego, że opozycja, nawet nie mając wielkich szans na uchwalenie lepszego prawa, musi manifestować swoje poglądy. Sejm jest z jednej strony miejscem stanowienia prawa, a z drugiej przekazywania sygnałów o orientacji politycznej.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan skomentuje proces członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wyrok dla generała Czesława Kiszczaka i byłego pierwszego sekretarza PZPR, Stanisława Kani?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Najdelikatniej rzecz ujmując, pani sędzia Ewa Jethon wprowadziła stworzyła precedens prawny, polegający na tym, że spór natury polityczno-historycznej został rozstrzygnięty w oparciu o Kodeks karny, i to na sali sądowej. Przyznam, że jest to dla mnie trudne do zrozumienia, jak również sam zarzut, stawiany przez prokuratorów z IPN, zarzucający oskarżonym uczestnictwo w związku zbrojnym o charakterze przestępczym. Wiele pytań w związku z tym wyrokiem ciśnie się na usta, choćby takie, przeciwko jakiej władzy, dziś, ten związek był zawiązany? Z historii i wykładni prawa wynika, że przeciwko nim samym.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Idąc dalej tokiem myślenia pochwalających ten wyrok, można zastanowić się nad wytoczeniem procesu dowódcom Powstania Warszawskiego, powołując się na słowa generała Władysława Andersa, który powstanie w roku 1944 uważał za zbrodnię i domagał się postawienie ich przed sądem. To też jest punkt rozumowania, w oparciu o który można sobie wyobrazić akt oskarżenia i wyrok skazujący ferowany przez panią Jethon.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Czy sądzi Pan, że nowe regulacje emerytalne, podnoszące wiek przechodzenia na emeryturę to dobry pomysł?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">To złe rozwiązanie, stworzy to tylko dodatkowe perturbacje na rynku pracy, zwłaszcza dla ludzi młodych, wchodzących na rynek pracy, ale również dla tych 50+. Uważam, że warunkiem przejścia na emeryturę powinien być nie wiek biologiczny, ale rzeczywisty staż pracy. Ludzie przechodzą na emeryturę w różnym wieku. My rozpoczynamy akcję zbierania podpisów pod referendum w tej sprawie. Już dwa leży zresztą już w Sejmie projekt ustawy złożony przez obywateli, pod którym podpisało się 300 tys. obywateli. Projekt ten zakłada wprowadzenie kryterium stażu pracy.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Jak Pan sądzi &#8211; koalicja rządowa przetrwa całą kadencję w tym składzie? Czy jednak SLD i Ruch Palikota zostaną zaproszone przez Platformę Obywatelską do rządzenia?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Uważam, że obecna koalicja przetrwa. Polskie Stronnictwo Ludowe już wie, że może zostać wypchnięte z koalicji rządowej, jak to się stało w 2003 roku i Waldemar Pawlak wie, jakie się wtedy ponosi straty&#8230; Ludowcy będą stroszyć pióra, może nawet będą głośno protestować przeciwko niektórym pomysłom PO, ale wszystko to do pewnego momentu &#8211; nie posuną się za daleko.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>Rada Krajowa SLD zdecydowała, że Kongres odbędzie się 28 kwietnia. Będzie Pan kandydował na szefa partii?</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Chyba już dziś nie mam innego wyjścia&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dziękuję za rozmowę</span></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Wywiad opublikowany na portalu<a href="http://mojeopinie.pl/"><span style="color: #ff0000;"> MojeOpinie.pl </span></a></strong></em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/26/liberal-na-czele-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga lewicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2011 11:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5294</guid>
		<description><![CDATA[Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od lat słyszę słowa &#8211; &#8222;Polska lewica szuka swojej tożsamości&#8221;, &#8222;Polska lewica musi zbudować nowy program&#8221;. Dziś w porannej audycji radiowej usłyszałem z ust europosła Marka Siwca, że lewica powinna się &#8222;przedefiniować&#8221;. Co te wszystkie wezwania i hasła oznaczają &#8211; nie wiadomo. A właściwie wiadomo &#8211; nic nie oznaczają, tak jak dziś puste są ideowe i ideologiczne hasła.</p>
<p>Polityka XXI wieku jest eklektyczna i raczej mało synergiczna. To mieszanka różnych poglądów, idei, kalek z minionych czasów. Nie ma nigdzie w świecie (poza totalitarną Koreą Północną, kruszącą się z komunizmu Kubą i poddanemu władzy ajatollahów Iranowi) krajów o czystej ideologii państwowej. Nie ma państwa, gdzie partia rządziłaby trzymając się doktrynalnie ideologii. W świecie rządzi post-polityka, poddana naciskom ekonomicznym, a post-ideologie są wszędzie marginesem. Nawet tak nośne społecznie, jak ruchy anty- i alterglobalistyczne.</p>
<p>W głównym nurcie politycznym klasyczna tożsamość lewicowa, realizowana w sferze ekonomicznej, już dawno umarła. W Polsce umarła wraz z wprowadzeniem reform gospodarczych Leszka Balcerowicza, prywatyzacją gospodarki i rozpadem struktur państwowych gospodarstw rolnych, osłabieniem roli związków zawodowych. W Europie koniec prawdziwej, klasycznej myśli socjaldemokratycznej nastąpił wraz z sukcesem tak zwanej trzeciej drogi Blaira, czyli połączenia neoliberalizmu gospodarczego z polityką socjalną. Tożsamość lewicowa może być realizowana tylko w sferze światopoglądowej i kulturowej. Tylko czy jest ktoś, kto potrafi zbudować taki projekt?​</p>
<p>W Polsce lewica jest rozbita. Sojusz Lewicy Demokratycznej nie jest już jedyną, a nawet wiodącą siłą po tej, coraz bardziej umownej, lewicowej stronie sceny politycznej. Dziś za lewicę uchodzi formacja Janusza Palikota, która jest tak naprawdę mieszanką obyczajowej i kulturowej lewicy i liberalizmu ekonomicznego. Tymczasowo Palikot przyciągnął do siebie ludzi prezentujących poglądy alterglobalistyczne (Ruch Wolnych Konopi, czy Piotra Ikonowicza), ale jest to raczej taktyczne posunięcie, a nie strategia zdobywania pola politycznego. SLD pozostał przy elektoracie postkomunistycznym, roszczeniowym, częściowo związkowym, ale nie udało mu się do niego przekonać młodego, inteligenckiego, rozwojowego elektoratu dużych miast. Ten zakotwiczył się głównie w pobliżu rządzącej Platformy Obywatelskiej. I co ciekawe &#8211; SLD jest dziś partią prawie równie konserwatywną obyczajowo i światopoglądowo jak Prawo i Sprawiedliwość. Symptomatyczne było odejście do Ruchu Palikota tuż przed wyborami feministki Wandy Nowickiej i działacza gejowskiego, Roberta Biedronia.</p>
<p><span id="more-5294"></span></p>
<p>Ruch Palikota nie jest ruchem ideologicznym, w SLD brak potencjału zmiany, zresztą od dawna polska lewica cierpi na intelektualny uwiąd. &#8222;Krytyka polityczna&#8221;, stworzona przez Sławomira Sierakowskiego, to ciekawy projekt kulturalny, dyskusyjny i wydawniczy. Kwartalnik, a także kluby rozsiane po całej Polsce, stały się miejscem ożywionych dyskusji i wymiany myśli – nie tylko zresztą lewicowych i czysto ideologicznych. Sierakowski kilka lat temu został wykreowany na lidera i ideologa młodej lewicy, zresztą przy wydatnej pomocy prawicowych publicystów. Szef „KP” nie zbudował jednak jeszcze żadnego logicznego programu społecznego i politycznego, ani nie ma wehikułu, na którym mógłby wjechać na scenę polityczną. I już raczej tego nie dokona.</p>
<p>Czy próba odbudowy polskiej lewicy powinna być pozbawiona myśli przewodniej? Oczywiście, że nie. Wiele pomysłów Ruchu Palikota, SLD, czy organizacji społecznych może być podstawą programową. Nie przez przypadek mocno eksponowany antyklerykalizm Palikota i problemy wykluczonych dały jego formacji 10 &#8211; procentowe poparcie w wyborach. Paradygmatem, na jakim powinna się skupić lewica, jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z prawdziwym, programowym, humanizmem i liberalizmem ekonomicznym, jaki chętnie prezentuje Leszek Miller. To może pozwolić lewicy na wejścia do centrum sceny politycznej i pozyskania niezdecydowanego elektoratu liberalnego, młodego, inteligenckiego – czyli klasy średniej.</p>
<p>​​Kluczowym zagadnieniem dla lewicy w sferze społecznej powinna być wrażliwość zbiorowości. Ale rozumiana nie jako czysta, prosta reaktywność na hasła i postulaty roszczeniowe, takie jak żądania związkowców, lecz jako uruchomienie takich mechanizmów państwa i prawa, aby dostęp do pracy, nauki, ochrony zdrowia był dla wszystkich jednakowy. Nie da się tego zrobić w sposób administracyjny, do tego jest konieczna gruntowna przebudowa prawa, w tym gospodarczego. Reformy służby zdrowia, jej komercjalizacja, systemy ubezpieczeń, prawo do jednakowego, nieskrępowanego niczym innym, niż pieniądze, dostępu do kształcenia wyższego, interesy grup dyskryminowanych, w tym niepełnosprawnych – to powinny być cele lewicowej polityki. Lewica realizując hasło wrażliwości społecznej musi się jednak wyrzec haseł populizmu, musi stanowczo odmawiać wszystkim nastawionym na „daj”, musi ograniczyć, wręcz wykluczyć rozdawnictwo pieniądza. To oznacza ograniczenie udziału państwa w gospodarce. Lewica powinna postawić ma liberalną gospodarkę, gdzie każdy będzie miał swobodny, wolny dostęp nie tylko do pracy ale i działalności gospodarczej. Lewica musi mieć po prostu własny liberalny program gospodarki.</p>
<p>Jest w tym wszystkim jeszcze inny problem &#8211; jak dokonać kumulacji sił lewicowych i kto mógłby tego dokonać. Polityków postrzeganych przez lata demokratycznej Polski jako lewicowych jest wielu, że wymienię tylko Włodzimierza Cimoszewicza, Tomasza Nałęcza, Marka Borowskiego, Dariusza Rosatiego, Ryszarda Bugaja, czy z młodszych Bartosza Arłukowicza. Co ich dziś łączy? A to, że wszyscy oni są poza strukturami lewicowymi. Nawet tytularny &#8222;ojciec chrzestny&#8221; lewicy. były prezydent Aleksander Kwaśniewski, jest już bardziej emerytem politycznym, niż siłą sprawczą, zdolną do synergii lewicowych sił politycznych. Zresztą łatwiej sobie wyobrazić połączenie antyklerykalizmu, otwartości światopoglądowej i walki o prawa mniejszości społecznych z liberalizmem ekonomicznym, niż to, że przy jednym stole i w jednej formacji politycznej spotkają się Leszek Miller, Janusz Palikot i Bogusław Ziętek.</p>
<p>Aleksander Kwaśniewski rzuca co jakiś czas &#8222;na rybkę&#8221;, na zanętę, swoje pomysły. A to ma być kongres polskiej lewicy, a to coś w rodzaju okrągłego stołu. Jedni przyjmują to entuzjastycznie, inni chłodno, większość nie bardzo rozumie, o co w tym chodzi. Problem polega na tym, że pomysły Aleksandra Kwaśniewskiego słabo odnoszą się do tego, czego potrzebuje elektorat. Więcej, nie ma w tej chwili jednolitego, homogenicznego elektoratu lewicowego, który by zaakceptował jedną partię polityczną i trwale się z nią związał. Pomysły lewicowe wyborca znajdzie dziś nie tylko w SLD i Ruchu Palikota, ale także w Platformie Obywatelskiej i Prawie i Sprawiedliwości. W ich programach znajdziemy​ także lewicowe agendy. A do tego dziś lewica ma w Sejmie niewiele ponad 60 mandatów. To za mało, aby realnie wprowadzić pomysły polityczne, społeczne, gospodarcze w życie.</p>
<p>Przed lewicą długa, znojna droga. I to bez gwarancji sukcesu. Dziś widać, że wybiórcze kopiowanie pomysłów z hiszpańskiej PSOE, czy tworzenie zintegrowanych platform wyborczych, jaką tak naprawdę była SLD z czasów świetności Leszka Millera, to trochę mało. Lewica w połowie lat 90 ubiegłego wieku miała szansę na przekształcenie się w socjaldemokrację w stylu zachodnim. Nie poszła w tę stronę. Dziś mogłaby by być w tym samym miejscu, gdzie jest Platforma Obywatelska.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/29/droga-lewicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kanclerz, czy syndyk?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Dec 2011 14:10:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Kwaśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5249</guid>
		<description><![CDATA[Nie będę specjalnie ukrywał, że do Leszka Millera mam słabość. Doceniam jego wielkie zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie kiedy przejął ster polskiej lewicy z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy w jej historii, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie będę specjalnie ukrywał, że do Leszka Millera mam słabość. Doceniam jego wielkie zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie kiedy przejął ster polskiej lewicy z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy w jej historii, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on zakończył żywot sztucznego tworu politycznego, połączenia związku zawodowego z prawicowym planktonem politycznym, czyli AWS-u. Ale to on również pozwolił na upadek lewicy, dopuszczając do rozdmuchania sprawa Rywina. I mam pretensje do Leszka Millera, że w imię pragmatyzmu politycznego zawrócił projekt partii socjaldemokratycznej, jaką tworzył Kwaśniewski, w kierunku partii socjalnej, z dość dużym rysem populizmu. Za to teraz okazuje się, że Miller jest najbardziej liberalnym politykiem lewicowym w Polsce, jego pomysły i poglądy na gospodarkę lokują go w samym centrum liberalizmu. Śmiało można powiedzieć, że jeżeli ktoś mógłby pretendować do spuścizny po Tonym Blairze w sprawach ekonomii, to jest nim właśnie Leszek Miller.</p>
<p>Moja słabość do Millera wynika również z tego, że jest to nie tylko polityk, ale również człowiek, który potrafił przeskoczyć własny życiorys i uwarunkowania środowiskowe i z betonu pezetpeerowskiego przekształcił się w polityka europejskiego, wręcz entuzjastę Unii Europejskiej. Miller to postać nietuzinkowa, inteligentny i zasłużony polityk. Wielu zarzuca mu cynizm, co jest niewątpliwie prawdą, ale tylko częściową. Cynizm Millera kończy się tam gdzie zaczyna się prawdziwy interes państwa i społeczeństwa. Miller więcej rozumie ze znaczenia i roli nowoczesnego patriotyzmu, niż wielu tak zwanych „genetycznych patriotów”.</p>
<p>Miller, po banicji spowodowanej odmową umieszczenia go na listach wyborczych w roku 2007, wrócił na początku roku 2010 do SLD. W ostatnich wyborach, w trudnym okręgi trójmiejskim, uzyskał świetny wynik i przy klęsce całego SLD został znów jego liderem. Naturalnym liderem dodajmy, nie w wyniku układu. Wygrał wybory na szefa klubu parlamentarnego, a jutro, w sobotę 10 grudnia najprawdopodobniej konwencja partyjna deleguje go na szefa partii. Tymczasowego, do czasu wiosennego kongresu partii. Na to stanowisko namaścił go były prezydent, Aleksander Kwaśniewski, a jeszcze niedawno przecież w SLD działały dwie frakcje &#8211; postkwaśniewska i postmillerowska. Dziś jest to jedna drużyna.</p>
<p><span id="more-5249"></span></p>
<p>Lata rządzenia poprzedniego szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego można uznać za zmarnowane, zarówno dla partii, jak i całej lewicy. ​Grzegorz Napieralski wiele mówił o drodze, na jaką powinna wkroczyć polska lewica. Tylko, że Napieralski tylko mówił, była to tylko retoryczna zabawa. Podjęcie nowych wyzwań i pójście nową drogą wymagałoby determinacji i zdolności intelektualnych – a takowych Napieralskiemu zbrakło. Były już właściwie szef partii zauroczony był hiszpańską lewicą, PSOE i jej szefem, Zapatero, ale w polityce krajowej opierał się na elektoracie postpeerelowskim, na związkach zawodowych &#8211; na wyborcach schodzących ze sceny. To była droga donikąd. Paradygmatem, na jakim powinna się skupić polska lewica – jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z głębokim humanizmem i liberalizmem ekonomicznym. Leszek Miller może taki program stworzyć i zrealizować.</p>
<p>Dziś za lewicę &#8222;robi&#8221; Janusz Palikot i jego ad hoc przed wyborami powołana formacja. Czy jest jest to naprawdę lewica, w myśl doktrynalnych reguł? Raczej nie, szczególnie jeżeli spojrzymy na sprawy natury ekonomicznej. Palikot opowiada się za liniowym podatkiem 3 x 18 proc. dla PIT, CIT i VAT. Popiera także wydłużenie wieku emerytalnego, proponowane przez Platformę Obywatelską. Ma również dość oryginalne podejście do pomocy społecznej dla najmniej zarabiających. Antyklerykalizm, którego SLD się przez lata bało to trochę mało. Ale Palikot ma to, czego SLD przez ostanie lata zabrakło &#8211; &#8222;czucie&#8221; potrzeb społeczeństwa i trendów jak się w nim rozwijają. Dlatego to dziś Ruch Poparcia Palikota jest formacją wspieraną przez średnio zamożnych i dobrze wykształconych proeuropejczyków, a nie SLD. Za to tradycyjny, roszczeniowy i wymagający wsparcia elektorat jest przy Prawie i Sprawiedliwości.</p>
<p>Partie w Polsce skupiają się wokół liderów, taka wytworzyła się praktyka. Czy Leszek Miller znów może być takim liderem, jak kilka lat temu? Może, ale jego formacja już nigdy nie będzie tak silna, jak była. Były premier powiedział swego czasu, że SLD to marka silna tak, jak Coca Cola. Dziś jest to cola bez gazu. I jeżeli Miller nie wpadnie na pomysł, jak powstrzymać się osypywanie partii z członków, sympatyków i wyborców, może być tym, który partię zintegrował i zbudował, ale również wyprowadził jej sztandar po ostatnim kongresie. A już raz to w swoim życiu widział&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><strong>PS.</strong> <span style="color: #ff0000;"><em>Wyjątkowa prośba&#8230; Za mniej więcej pół roku zamierzam zmienić swój blog w portal polityczny. Ale do tego potrzebne są środki, na obsługę i na utrzymanie. &#8211; i inwestorzy. Inwestórów szukam sam (może znacie&#8230; jakiegoś Anioła biznesu przy pieniądzach&#8230;?). Na pasku widgetów są umieszczone reklamy. Mam w związku z tym prośbę o klikanie i odwiedzanie reklam z puli Ad Taily.</em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/12/09/kanclerz-czy-syndyk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szukanie winnych</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Nov 2011 10:51:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5197</guid>
		<description><![CDATA[Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w zamieszkach, jakie miały miejsce na trasie marszu, a już na pewno nie rzucali brukiem i butelkami na Placu Konstytucji i nie spalili samochodów ITI na Placu na Rozdrożu.</p>
<p>Ślepi na drugie oko są działacze lewicowi. &#8222;Krytyka Polityczna&#8221; odcina się od pomysłu zaproszenia niemieckiej &#8222;Antify&#8221; do Warszawy, choć na stronie komitetu organizacyjnego, którego częścią jest &#8222;KP&#8221;, dumnie brzmi informacja o internacjonalistycznym sposobie przeżywania Święta Niepodległości. Ze zdumieniem i zażenowaniem na konferencji prasowej &#8222;KP&#8221; zobaczyłem dziennikarza Jacka Żakowskiego, a Seweryn Blumsztajn nie mniej mnie zadziwił swoim bezwarunkowym wsparciem dla działań lewicy. Groteskowo brzmią zapowiedzi obrony dobrego imienia &#8222;Krytyki Politycznej&#8221; w sądzie, o czym poinformowano na konferencji prasowej. W sieci można znaleźć nagrania zbiegających do siedziby &#8222;KP&#8221; niemieckich bojówkarzy pod czujnym okiem redaktora Michała Sutowskiego. Dziś rano usłyszałem w radio euro posłankę PO, Różę Thun twierdzącą, że choć przebywała na manifestacji &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221; kilka godzin, żadnych Niemców nie widziała. Ja byłem tam tylko kwadrans, a pierwsze, co się rzuciło w oczy, to właśnie niemieccy bojówkarze w  czarnych unformach na obrzeżach festynu.</p>
<p>Druga strona, prawicowa, również kłamie w żywe oczy. ONR, NOP, Młodzież Wszechpolska i Fundacja Republikańska, które były trzonem komitetu organizacyjnego Marszu Niepodległości nie nadawały tonu imprezie. To bandyci kibolscy z różnych klubów piłkrarskich przejęli władzę na zgroamdzeniem i na to organizatorzy się zgodzili. Dowodem jest to, że banner otwierający marsz umieszczony był od strony Marszałkowskiej, a nie ulicy Waryńskiego. Za nim stały hordy bandytów, które rozpoczęły obrzucanie policji kostką brukową, racami, petardami. I to oni &#8222;legitymizują&#8221; ten marsz, a nie matki z dziećmi i emerytowani działacze opozycyjni. Bandyci nie byli odrębną grupą, lecz częścią składową marszu. I będą w następnym marszu, bo nie jest tak, jak pisze red. Marek Magierowski, że to oni się przykleili do prawicy &#8211; to prawica zaprosiła ich do pomocy. Wystarczy poczytać &#8222;Gazetę Polską&#8221; z redaktorem Piotrem Lisiewiczem na czele. A na czele organizacji zrzeszających kibiców stoi poseł PiS-u, Przemysław Wipler &#8211; wcześniej w Fundacji Republikańskiej. To była zorganizowana akcja. I nie mogą się od tego organizatorzy marszu odciąć.</p>
<p><span id="more-5197"></span></p>
<p>Nie to jest jednak kompromitujące dla prawicy. Prawdziwie kompromitujące jest to, że organizatorami imprezy jest właśnie NOP, czy ONR &#8211; organizacje wobec państwa anarchizujące, o proweniencji faszystowskiej. W marszu szedł między innymi Rafał Ziemkiewicz, którego motywacją uczestnictwa w marszu było to, że niezależnie od poglądów narodowców trzeba wspierać, bo przecież może być gorzej, mogą zabraniać już niedługo manifestowania. Rzeczywiście, jeszcze kilka marszy z bandytami i prawica będzie musiała szukać wiarygodności, aby władze nie musiały skorzystać z odmowy manifestacji, z powodu zagrożenia porządku publicznego. A jest już blisko. Ziemkiewicz, przecież znawca historii, nie pamięta, że Piłsudski był socjalistą, któremu z narodowcami nigdy nie było po drodze.</p>
<p>Prawica próbuje winą obarczyć lewicę, choć ta siedziała zamknięta w czworoboku na Marszałkowskiej, a także władze miasta, które nie zabezpieczyły ich manifestacji. Szkoda tylko, że nie mówi, że prawica przez podstawione osoby zgłosiła kilkanaście manifestacji i pochodów, tak aby rozproszyć siły policyjne. To stara, wypróbowana metoda &#8222;Klubów Gazety Polskiej&#8221;, która jest odpowiedzialna za mobilizację kibolstwa. Gdyby środki policyjne nie zostały rozproszone, kibole nie dotarliby na Pl. Konstytucji. Pretensje wobec policji, szerzej władz miasta są mało uzasadnione. Zrobiono wszystko w granicach możliwości prawa i sprawności policji. Choć zapewne odważniej można było skorzystać z uprawnień na etapie przyznawania pozwoleń na demonstracje.</p>
<p>Swoje dołożyły media, które wiele dni przed 11/11 podgrzewały atmosferę konfrontacji lewicy z prawicą. Epitafium tego była kuriozalna rozmowa redaktora Kamila Durczoka z ministrem SWiA, Jerzym Milerem w TVN24, w której to usiłował obarczyć winą służby państwa za piątkowe zadymy. To doskonale uzupełniło wystąpienie Jarosław Kaczyńskiego, który poszedł dalej, wskazując jako winnych Niemców i, oczywiście, premiera Donalda Tuska.</p>
<p>Nikt nie wygrał w całej tej zadymie. Oddanie praw do świąt organizacjom ideologicznym, z lewej i prawej strony, skończyło się smutnym spektaklem. Władze Warszawa, w porozumieniu z Kancelarią Prezydenta i Kancelarią Prezesa RM już dziś powinny zastanowić się nad opracowaniem modelu obchodzenia ważnych rocznic. Dotyczy to święta 3. Maja, ale również 1. maja, rocznicy polskiego przyjęcia do Unii Europejskiej i 4. czerwca &#8211; rocznicy pierwszych wyborów. Może nadchodzi czas uznania, że to święta demokratycznej Polski powinny mieć większą rangę?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael​​<br />
​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/14/szukanie-winnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po Marszu Niepodległości</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2011 11:55:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5186</guid>
		<description><![CDATA[Święto Niepodległości w Warszawie miało różne oblicza. Szkoda, że w świadomości pozostaną obrazy burd przekazywane przez media. I przekazy zmanipulowane przez stacje telewizyjne i internet, dla osiągnięcia konkretnych korzyści. Pierwszy obraz to ten znany z corocznych uroczystości na Placu Piłsudskiego, pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Przemówienia, honorowa zmiana wart, składanie wieńców &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Święto Niepodległości w Warszawie miało różne oblicza. Szkoda, że w świadomości pozostaną obrazy burd przekazywane przez media. I przekazy zmanipulowane przez stacje telewizyjne i internet, dla osiągnięcia konkretnych korzyści.</p>
<p>Pierwszy obraz to ten znany z corocznych uroczystości na Placu Piłsudskiego, pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Przemówienia, honorowa zmiana wart, składanie wieńców potem defilada i parada pasjonatów historii i wojskowości, w szpalerze tłumów. Duma i radość, w osnowie podniosłej atmosfery. Wszystko bez zakłóceń.</p>
<p>Drugi obraz to pierwsze rozruchy na Nowym Świecie. Niemieccy zadymiarze, na wyrost nazwani antyfaszystami, atakują polską grupę rekonstrukcyjną w strojach napoleońskich, a następnie kryją się z restauracji Nowy Wspaniały Świat, zarządzanej przez &#8222;Krytykę Polityczną&#8221;. Media są już na miejscu, ale widzą tylko to, co chcą. Niemcy są wyciągani przez policję z knajpy i przewożeni na komendę, na Wilczej. W przekazie o tym incydencie dochodzi do pierwszych przekłamań. Media nie podają, że niemieccy zadymiarze chronią się w kawiarni przez polskimi prawicowcami, z którymi starli się chwilę wcześniej. Natomiast &#8222;Krytyka Polityczna&#8221; wieczorem ogłasza tryumfalnie o tym, że powstrzymano prawicowców z Marszu Niepodległości na Marszałkowskiej, ale ani słowem nie wspomina o Niemcach, którzy w Polsce pojawili się także z jej inicjatywy. O tym nie wspomina w krótkiej notce również dziennikarz &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;, Seweryn Blumsztajn. To zaburza obraz &#8222;zwycięstwa&#8221; nad prawicą.</p>
<p>Trzeci obraz &#8211; jestem na Marszałkowskiej, w samym środku festynu &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;. Platforma, muzyka, Kazimiera Szczuka wodzi, na ulicy politycy lewicy. Radośnie. Ale na obrzeżach stoją, przed kordonami policji, ubrani na czarno polscy zadymiarze, przemieszani z niemieckimi. Gotowi do starcia. Nie ma to nic wspólnego ze świętowaniem&#8230;</p>
<p><span id="more-5186"></span></p>
<p>Kilkanaście minut później, Plac Konstytucji. Jestem w samym środku. Nie widzę przygotowań do uroczystego marszu, atmosfery patriotycznego napięcia. Małe grupki ONR, Młodzieży Wszechpolskiej i ogromne tłumy kiboli, zadymiarzy, gotowych do konfrontacji. Nie, nie z lewicowcami &#8211; z policją, po to tu przyszli, zachęceni przez prawicowe media, także przez &#8222;Gazetę Polską&#8221;. Nie są ich setki, są ich tysiące, w tym przygotowane profesjonalnie szwadrony z białymi maskami. I nie jest to ochrona Marszu Niepodległości, lecz jego bandycka awangarda. Tuż przed godziną 15.00 rozpoczyna się regularna bitwa z policją, sprowokowana przez bandytów. Widać to na przekazach medialnych i widzę to na własne oczy. W stronę policji lecą petardy, race, kostka brukowa, ponoć również zapalone butelki.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/OVRR1xlznXU" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Organizatorzy Marszu Niepodległości potem odcinają się od bandytów. Oni ich nie zapraszali, sami przyszli. Na próżno &#8211; to nie były oddzielne grupy &#8211; to była ta sama ekipa. Część bandytów poszła w marszu w drugą stronę, Waryńskiego, Belwederską, Alejami Ujazdowskimi. Ten marsz idzie spokojnie, ale trudno w nim zauważyć podniosłość, dumę, radość, skupienie. Tego nie robią same flagi i transparenty. To musi być wewnątrz. Tego nie ma, jest raczej prawicowo-narodowa buta.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/MRCoxd0CT6M" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Zanim czoło pochodu dociera do Placu na Rozdrożu, gdzie stoi pomnik Romana Dmowskiego, wcześniej, bocznymi uliczkami i wzdłuż Trasy Łazienkowskiej docierają tam zorganizowane grupy ONR i bandytów. Dochodzi do spalenia dwóch samochodów stacji TVN, w tym wozu transmisyjnego i uszkodzenia dwóch innych samochodów. Atakowani się dziennikarze, nie tylko TVN, ale także innych stacji. Dziennikarka, publicystka tygodnika &#8222;Uważam Rze&#8221; na jednym z prawicowych portali napisała kilka godzin później, że wyglądało to na zaplanowaną prowokację&#8230; policji. Świadek naoczny, prawicowy bloger, Rybitzky, twierdzi jednak co innego &#8211; podpalenie dokonała grupa zorganizowana, spod szyldu ONR&#8230; Komu wierzyć? Zawodowej dziennikarce, piszącej relację z drugiej ręki, czy niezależnemu blogerowi? I jak poprzednio &#8211; organizatorzy marszu odcinają się od bandyckiego podpalenia. Krzysztof Bosak, rzecznik Fundacji Republikańskiej powie później na antenie TVN24, że winni są bandyci&#8230; i policja.</p>
<p>Marsz zostaje zakończony (rozwiązany) pod pomnikiem narodowca, Romana Dmowskiego. Wcześniej, przy Belwederze stoi pomnik Marszałka, ale on nie jest obiektem zainteresowania narodowców.  To Dmowski jest bohaterem ONR, MW, organizatorów marszu. Tak jest wygodnie dla nich, choć przecież rocznica odzyskania polskiej niepodległości ściśle wiąże się z Józefem Piłsudskim&#8230; Przed pomnikiem ateisty Dmowskiego wyrasta olbrzymi drewniany krzyż, a część maszerujących intonuje &#8222;Pierwszą Brygadę&#8221;. Prawicowa schizofrenia&#8230;</p>
<p>Szybko w mediach pojawiają się głosy ze strony władz miasta, organizatorów marszu, a nawet prezydenta, że należy zmienić prawo, które pozwala na marsze, ich blokowanie i prowadzi do chaosu. Bzdura. Ustawa o organizacji imprez masowych powinna być stosowana literalnie, to wystarczy. Nie przekonują mnie głosy, że miasto ma związane ręce przy zgłoszeniach manifestacji, nie może je odmówić. Może, jeżeli służby miasta, a przede wszystkim policja wykaże, że wydanie zezwolenia może przyczynić się do zagrożenia porządku publicznego. Wydanie jednoczesnych zezwoleń na marsz i na jego blokowanie było takim przypadkiem.</p>
<p>Miasto nie stanęło na wysokości zadania. Święto Niepodległości to nie tylko oficjałka na Placu Piłsudskiego &#8211; to święto społeczeństwa. I trzeba ten dzień tak zorganizować, aby był dla mieszkańców, a nie dla ideologicznych manifestantów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przed Marszem Niepodległości</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2011 10:21:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5182</guid>
		<description><![CDATA[Jestem liberałem, skrajnym, i dlatego nie mogę zrozumieć, że w w demokratycznym kraju można zabronić artykułowania swoich opinii, swojego zdania i demonstracji. Dlatego uważam, że nędzni epigoni polskich przedwojennych nacjonalistów i faszystów, Młodzież Wszechpolska, czy NOP, mają prawo do zgromadzenia na Placu Konstytucji, czy złożenia kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jestem liberałem, skrajnym, i dlatego nie mogę zrozumieć, że w w demokratycznym kraju można zabronić artykułowania swoich opinii, swojego zdania i demonstracji. Dlatego uważam, że nędzni epigoni polskich przedwojennych nacjonalistów i faszystów, Młodzież Wszechpolska, czy NOP, mają prawo do zgromadzenia na Placu Konstytucji, czy złożenia kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego, przemarszu w tak zwanych Marszu Niepodległości.</p>
<p>Stojący na przeciw nich demonstranci ze środowisk anarchistycznych i lewackich (lewica spotyka się na wiecu &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221; trzy godziny przed wiecem Marszu Niepodległości) też mają prawo prezentacji sprzeciwu wobec zafałszowania przekazu historycznego roli prawicowych autorytetów w II RP. Bo warto powiedzieć i przypomnieć, że odzyskanie niepodległości w roku 1918 łączy się bardziej z Józefem Piłsudskim, niż z Romanem Dmowskim.</p>
<p>ONR, Młodzież Wszechpolska , czy NOP są organizacjami działającymi legalnie. Nie oznacza to jednak, że nie można ich krytykować i przypominać, jaka jest ich proweniencja. Dlatego też, jeżeli przedstawiciele tych organizacji chcą manifestować „patriotyzm” w stolicy kraju, to ich przeciwnicy mają prawo im przypominać pewne rzeczy. Publiczne hołdy pod pomnikiem Romana Dmowskiego przy Placu na Rozdrożu mogą się spotkać z reakcją – choćby z publicznym odczytaniem antysemickich tekstów tegoż. Władze państwowe też powinny się zastanowić, jak zmienić publiczne obchodzenie święta, tak aby społeczeństwo mogło spokojnie i radośnie obchodzić Dzień Niepodległości, a wyznawcy skrajności niech też manifestują – w przydzielonych im enklawach. Reprezentanci gett mentalnych nie zasługują na przemarsze przez centrum stolicy demokratycznego kraju Unii Europejskiej. Nawet jeżeli deklarują, że nie będzie transparentów z agresywnymi hasłami, a demonstranci wystąpią nie w strojach organizacyjnych, ale w garniturach i krawatach.</p>
<p><span id="more-5182"></span></p>
<p>Niestety, wydaje się, że głównym problemem nie jest sam marsz zorganizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską, nagłaśniany przez skrajne media prawicowe (sprzyjające także PiS, partii o silnym rysie&#8230; socjalistycznym), ale druga strona medalu, czyli ci, którzy zamierzają aktywnie blokować marsz. Czym innym jest demonstracja sprzeciwu wobec jednostronnego zawłaszczania święta Odzyskania Niepodległości przez prawicę, czym innym próba organizacji burd ulicznych, także przy pomocy przywołanych z Niemiec skrajnych bojówek lewackich. Pomysł blokady, za którym stoją niektórzy działacze z kręgów intelektualistów lewicowych jest również wspierany przez &#8222;Gazetę Wyborczą&#8221;, czy środowisko &#8222;Krytyki Politycznej&#8221;, wykracza to poza prawo i grozi poważnymi rozruchami. Z drugiej strony niewykluczone, że prawica, widząc przygotowania po lewej stronie do zadymy, nie zaniedba środków do obrony własnej. To może zakończyć się poważną rozróbą &#8211; już w zeszłym roku, kiedy spotkanie dwóch grup było bardziej spontaniczne, doszło do ostrych starć.</p>
<p>Jest jednak w tym wszystkim szerszy problem, to sprawa, w jaki sposób państwo ma podejść do swojej historii i które wydarzenia uznać, dla współczesnych, za najważniejsze. Oczywiście, odzyskanie niepodległości po 123 latach zaborów było wydarzeniem doniosłym, świadczącym o sile Polaków. Warto jednak pamiętać, że ta niepodległość została nam dana także w wyniku sprzężenia się czynników geopolitycznych, rozpadu starego porządku Europy. Ważniejszą datą dla Polski jest chyba rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 roku, gdzie obroniono polską państwowość. A dla współczesnego Polaka ważniejszą datą powinien być 4 czerwca, rocznica pierwszych wyborów demokratycznych, furtka do pełnej demokracji i zwieńczenie dziesięciolecia zrywu &#8222;Solidarności&#8221;. To był autentyczny sukces Polaków, sam sobie dany.</p>
<p>I drugi element, który warto przypomnieć i nad którym warto się zastanowić &#8211; to sprawa weryfikacji i prawdziwego pokazania polskiej historii, tej najnowszej, XX-wiecznej. W Polsce zaniedbano nauki prawdziwej historii, w to miejsce wprowadzono politykę historyczną, traktowaną jak element ideologii, substytut dyskusji o prawdzie historycznej, rzutujący na życie społeczne i rozwój Polski. To polscy politycy, polska klasa polityczna, a za nimi media, epigonistycznie czerpią z różnych doktryn politycznych, tkwiących korzeniami w wieku XX, a nawet XIX, nie rozumiejąc nowoczesnych doktryn politycznych albo je interpretując w sposób wulgarny i szczepiąc do życia politycznego państwa. Czymś gorszym jednak od samego stosowania polityki historycznej w bieżącej polityce, były próby wprowadzenia jej w krwiobieg społeczeństwa, pod nazwą &#8222;patriotyzm&#8221;. Planowano nawet wprowadzenie w czasie kiedy szef LPR, Roman Giertych, odtwórca i patron Młodzieży Wszechpolskiej, wprowadzenie do szkół nauczania patriotyzmu. To miało być takie nauczanie patriotyzmu, gdzie wszelkie polskie resentymenty i poczucie tego, że Polska to naród wybrany – i skrzywdzony – musi, za wszelką cenę dostać od Europy, sąsiadów, Niemiec, Rosji – to co mu się należy. Nie sądzę, aby chciano nauczać o prawdziwej historii Europy, o prawdziwych przyczynach takich, a nie innych wyborach i motywacjach narodów.</p>
<p>Wiele jest do zrobienia w odtworzeniu w polskiej świadomości prawdziwej historii, niektóre tematy, jak choćby Powstanie Warszawskie jest skutecznie odbrązawiane. Warto również przewartościować dwudziestolecie międzywojenne i przyjąć, że nie tylko data 11 listopada 1918 roku była umowna, ale również postacie tamtego okresu mają swoje blaski i cienie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/10/przed-marszem-niepodleglosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polski interes wymaga wzmocnienia Unii Europejskiej</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/08/01/polski-interes-wymaga-wzmocnienia-unii-europejskiej/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/08/01/polski-interes-wymaga-wzmocnienia-unii-europejskiej/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Aug 2011 18:13:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4999</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Wywiad z Włodzimierzem Cimoszewiczem, senatorem, byłym premierem, ministrem spraw zagranicznych, marszałkiem Sejmu, prawnikiem przeprowadzony dla serwisu MojeOpinie.pl &#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;- Przesiąkanie polityki do służb państwowych, administracji, wojska, policji, instytucji kontrolnych prowadzi do naruszania ich rzetelności i obiektywizmu, do osłabienia aktywności państwa. &#160; Azrael Kubacki: Panie Premierze, jesteśmy kilka dni po opublikowaniu &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/08/01/polski-interes-wymaga-wzmocnienia-unii-europejskiej/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>Wywiad z Włodzimierzem Cimoszewiczem, senatorem, byłym premierem, ministrem spraw zagranicznych, marszałkiem Sejmu, prawnikiem przeprowadzony dla serwisu MojeOpinie.pl</em></span></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<h3><strong>Przesiąkanie polityki do służb państwowych, administracji, wojska, policji, instytucji kontrolnych prowadzi do naruszania ich rzetelności i obiektywizmu, do osłabienia aktywności państwa.</strong></h3>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Azrael Kubacki: Panie Premierze, jesteśmy kilka dni po opublikowaniu raportu komisji badania wypadków lotniczych, pracującej pod kierownictwem min. Jerzego Millera. Czy z wyników jej prac można wysnuć szerszy wniosek o stanie państwa, dziś, w roku 2011?</strong></p>
<p><strong>Włodzimierz Cimoszewicz:</strong> Raport znam pośrednio, na podstawie tego, co mówili autorzy i o czym informują media. Wątpię, abym znalazł czas na czytanie ponad 320 stron, zwłaszcza, że prawie niczym nie jestem zaskoczony. Do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej potrzebne są oczywiście liczne szczegółowe uwagi zawarte w tym dokumencie. Do zastanowienia się nad kondycją i funkcjonowaniem naszego państwa wystarczy sumaryczny obraz tych wszystkich błędów, zaniechań, głupoty, braku wyobraźni, lekceważenia prawa, wreszcie &#8211; braku profesjonalizmu. Z jednej strony, chciałoby się powiedzieć, że nie jest z naszym państwem tak źle, skoro stać je na tak samokrytyczne spojrzenie. To się rzadko zdarza, także w innych krajach. Z drugiej, raport mówi nam wszystkim sporo prawdy o nas samych jako społeczeństwie. Nie są to prawdy odkrywcze, ale powszechny oportunizm sprawia, że rzadko przypominane. Kult profesjonalizmu, który powoli zaczyna zakorzeniać się w młodym pokoleniu to nowość. Widać go coraz częściej na uczelniach, wśród tych studentów, którzy często uczą się równocześnie na kilku kierunkach, pracują, mają rożne,bywa że egzotyczne, zainteresowania. Widać go dość często w gospodarce. Brak go natomiast nadal w instytucjach publicznych, w polityce, w kierowaniu państwem. Stad bierze się tolerancja dla niskich kwalifikacji, bierności, lenistwa, zaniechań. Powszechną chorobą jest nasz lekceważący stosunek do rożnych reguł, obowiązków, procedur i prawa. Można to jeszcze przez 100 lat tłumaczyć zaborami i komunizmem, ale tak długo, jak rygoryzm prawny nie stanie się dla władz i osób publicznych 11-tym przykazaniem, nic się nie zmieni. Przesiąkanie polityki do służb państwowych, administracji, wojska, policji, instytucji kontrolnych etc., prowadzi do naruszania ich rzetelności i obiektywizmu, do osłabienia aktywności. Kariery zawodowe w służbie publicznej, podporządkowane politycznym mechanizmom, oznaczają często promocję braku kompetencji i zdolności. Częste zmiany personalne wywołują brak ciągłości i konsekwencji działania, co prowadzi do tego, że zamiast raz, potykamy się wiele razy na tej samej przeszkodzie. Guzy poprzedników nie bolą następców. W sumie: to co raport Millera ujawnia w wojsku, ma znacznie szerszy zasięg i powinno być podstawą do głębszego namysłu. Naprawa nie może mieć charakteru propagandowej akcji, bo niczego nie zmieni. Prawdopodobna polityczna bijatyka wokół tych spraw będzie tylko kolejnym dowodem nieodpowiedzialności polityków i ich partii.</p>
<p><strong>Jak Pan ocenia, na końcu kadencji obecnego parlamentu rządy koalicji PO – PSL? Czy teza (m.in. Andrzeja Olechowskiego), rząd Donalda Tuska sprawnie zarządza państwem, ale nie rządzi, jest uprawniona? A może Polsce nie są potrzebne już radykalne reformy systemowe?</strong></p>
<p>Największą zasługą tego rządu pozostaje to, że zastąpił poprzedni. Oczywistym osiągnięciem jest poprawa wizerunku Polski w świecie zarówno w wyniku zmian w sposobie uprawiania polityki zagranicznej, jak i dzięki niezłej kondycji polskiej gospodarki, zwłaszcza w czasie powszechnego kryzysu. Większość z nas czuje się lepiej w państwie, w którym rządzący nie wywołują każdego dnia jakiegoś kolejnego konfliktu, a w rządzie nie ma karykaturalnych osobników , od których roiło się w czasach PiS,LPR i Samoobrony.</p>
<p>To mówiąc, nie mam wątpliwości, że w niezwykle wielu ważnych sprawach ten rząd zrobił niewiele albo nic. Jest tez wiele przykładów popełnianych błędów. Rząd nie próbuje nawet inicjowania publicznej debaty o złożonych kwestiach niezbędnych zmian struktury gospodarczej, o koniecznej poważnej reformie finansów publicznych,zabezpieczającej ich stabilność i wydolność, o konieczności nowego modelu edukacji i wychowania stwarzającego szanse na wzrost tzw. kapitału społecznego będącego warunkiem sine qua non dalszego rozwoju ekonomicznego i cywilizacyjnego. Energetyka jest niebezpiecznie blisko załamania w wyniku zestarzenia się potencjału wytwórczego, a inwestycje pozostają mizerniutkie. Rola nauki w gwarantowaniu konkurencyjności naszej gospodarki nie zmieniła się o jotę. I tak dalej, i tak dalej&#8230; . Można by długo to wymieniać. To nie jest tak, że reformy już są niepotrzebne. W niektórych obszarach są niezbędne. Prawda natomiast jest, że ich zapowiedzi wywołują często alergiczną reakcję u wielu ludzi. Politycy myślący głównie w perspektywie najbliższych wyborów, wolą więc nie dotykać się do tego. Powiedziałem kiedyś Donaldowi Tuskowi, że po tym jak w pierwszym 20-to leciu transformacji stworzyliśmy niezłe funkcjonującą gospodarkę rynkową, w drugim powinniśmy pomóc jej wspiąć się o piętro wyżej pod względem nowoczesności i konkurencyjności. Niestety, nie widzę żadnych energicznych działań w tym zakresie. Polska stała się zręczniejszym graczem w UE, ale rząd pozostaje w jakimś stopniu zakładnikiem głupawej retoryki opisującej relacje z UE w kategoriach walki. Ciągle udowadnia się jak wiele przy kolejnej okazji wywalczyliśmy. Nasz fundamentalny interes wymaga wzmocnienia Unii Europejskiej, tymczasem po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przyłączyliśmy się bezsensownie do tych, którzy nie chcieli w Europie silnego przywództwa.</p>
<p>Polska powinna w zgodzie z własnym i wspólnym interesem państw unijnych, wykorzystywać każdą okazję, w tym swoja prezydencję, do podnoszenia kwestii przyszłości Unii. Obawiam się, że nie mamy jednak własnej klarownej wizji.</p>
<p><span id="more-4999"></span></p>
<p><strong>Jakie niedostatki cywilizacyjne widzi Pan w polskiej demokracji? Czy nie jest przypadkiem tak, że Polska nie do końca umie korzystać z naszej przynależności do UE? Nie chodzi o sprawy ekonomiczne, ale bardziej o społeczne. Czy nie sądzi Pan, że Polska powinna przyjąć w pełni Kartę Praw Podstawowych?</strong></p>
<p>To oczywiste, że powinniśmy przyjąć Kartę. Nie zrobiliśmy tego z powodu wynikających z ignorancji i uprzędzeń prawicy. Jak już wcześniej powiedziałem, prowadzimy zręczniejsza politykę niż w okresie poprzedniego rządu, gdy jedynym akceptowanym jaj instrumentem była maczuga. Nie wykorzystujemy jednak wszystkich możliwości. Nasza pozycja w regionie, niezależnie od przyczyn, jest słabsza niż kilka lat temu. Takie okazje jak szczyt Trójkąta Weimarskiego, czy wizyta prezydenta Baracka Obamy zostały zmarnowane, bo nie starczyło wyobraźni, by rozmawiać o rzeczywiście ważnych problemach.</p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/08/Cimoszewicz.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5000" title="Cimoszewicz" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/08/Cimoszewicz.jpg" alt="" width="300" height="203" /></a></p>
<p>Po pewnej poprawie stosunków z Rosją nie widać ciągu dalszego. Wiem, że to zależy od obu stron, ale wciąż widzę czasem nieracjonalne zahamowania po naszej stronie. W projektowaniu polityki zagranicznej trzeba wykorzystywać maksimum naszego ograniczonego potencjału. Tymczasem za obecnego rządu nie naprawiono większości niemądrych decyzji personalnych z czasów PiS-u. Wielu świetnych dyplomatów marnowało swój czas, wielu odeszło z MSZ.</p>
<p>Co do niedostatków demokracji, to te na ogół nie dotyczą prawa, instytucji i procedur ale świadomości, kultury i zachowań. Dotyczy to w jednakowej mierze tzw. zwykłych obywateli jak i polityków. Słaba znajomość państwa, jego problemów i mechanizmów, niechęć do interesowania się sprawami publicznymi, niezdolność do racjonalnej debaty, brak zrozumienia, że istotą demokracji jest kompromis. Skrajna komercjalizacja mediów, która podważa ich misję informacyjną w demokratycznym społeczeństwie. To są nasze problemy. Żeby coś zmienić, trzeba przynajmniej rozmawiać o tym. Niestety, nie robimy tego.</p>
<p><strong>Jak Pan ocenia stan naszych relacji, odpowiednio, z Rosją, Ukrainą i Niemcami? Czy prymatem naszych relacji zagranicznych powinna być Rosja, czy Ukraina na Wschodzie?</strong></p>
<p>Stosunki z Niemcami są dobre, ale niezwykle rzadko dochodzi do jakichkolwiek wspólnych inicjatyw i działań, co oznacza, że nasze partnerstwo ma charakter ograniczony. Bardzo ważnymi ich elementami są gospodarka i współpraca na poziomie społeczeństw. To silna strona relacji z zachodnim sąsiadem.</p>
<p>Stosunki z Rosją są nieco lepsze niż były, ale nadal są bardzo odlegle od satysfakcjonującej jakości i poziomu. Poza płaszczyzną polityczną i bardzo niezrównoważoną wymianą handlową niewiele się dzieje. Społeczeństwa Polski i Rosji są oddzielone szklana ścianą. Minimalna wymiana kulturalna, nieliczne wyjazdy turystyczne, niski poziom współpracy naukowej, itd.. Z tego powodu nasze stosunki są potencjalnie niestabilne i trudne do prognozowania.</p>
<p>Nie należy przeciwstawiać sobie współpracy z Rosją i Ukrainą. Oba państwa są naszymi sąsiadami, oba są dla nas ważne, choć czasem z rożnych przyczyn. Polska powinna trzymać się klarownej wizji hierarchii naszych partnerów. W pierwszej kolejności UE i współpraca transatlantycka, nie tylko obronna. Na drugim miejscu nasz region a w nim oczywiście i Rosja, i Ukraina, i pozostałe kraje. Powinniśmy sprzyjać wszystkiemu ,co zbliża Rosję i Ukrainę do wspólnoty demokratycznego Zachodu.</p>
<p><strong>Jest Pan obiektywnym krytykiem życia politycznego, zachowującym równy dystans do prawicy i lewicy (co by to nie dziś nie znaczyło&#8230;)? Jak Pan ocenia polską lewicę roku 2011?</strong></p>
<p>O kondycji polskiej lewicy wypowiadałem się często i na ogół dość krytycznie. Główne swoje oceny podtrzymuję. Dotyczy to głownie wybranej linii politycznej, odchodzenia od wyborców o umiarkowanych poglądach, dotyczy to często taktyki ,w tym czegoś w rodzaju teorii dwóch wrogów itd. Ponieważ jednak zbliżają się wybory, a ja nie chcę osłabiać szans lewicy, dalsze szczegóły wolę odłożyć na później. Chce jednak zauważyć, że lewica ma kłopoty w całej Europie, a to znaczy, że przyczyny nie mają jakiegoś subiektywnego charakteru. Rzecz w tym, że historyczny program lewicy zmierzający do większej sprawiedliwości społecznej, większego egalitaryzmu, zwłaszcza w zakresie szans, tworzenia systemów zabezpieczę społecznych itd., został w zasadniczej mierze zrealizowany. Wzrost majętności europejskich społeczeństw, dążenie większości sil politycznych do zaspokajania oczekiwań głównego nurtu społecznego, rozwój prawnych gwarancji rożnych praw, wreszcie, przejęcie wielu haseł lewicy przez prawice,wszystko to postawiło przed lewica zasadnicze pytanie o nowa definicje jej odrębnej tożsamości. Lewica szuka tej odpowiedzi i na razie nie znajduje. Moim zdaniem może to być głębsza analiza zmian zachodzących w Świecie i przekonywanie Europejczyków o konieczności głębszej integracji. W Europie nie ma świadomości, że razem płyniemy w łódce, która coraz szybciej wyprzedzają coraz większe statki. Ktoś musi to dostrzec i mieć odwagę mówić o tym 500-set milionom ludzi w zjednoczonej Europie. Jeśli zrobi to lewica, będzie miała szanse na odzyskanie inicjatywy .</p>
<p>J<strong>akie jest miejsce dzisiejszej lewicy w życiu społecznym? Jakie wartości i jakie problemy powinna akcentować w programie? Czy ma pozostać partią socjalną, czy jednak skupić na się na prawach wykluczonych, LGBT i podobnych problemach?</strong></p>
<p>Częściowo już o tym mówiłem. Byłoby oczywiście niezrozumiale, gdyby lewica w Polsce, kraju, który ma wiele nierozwiązanych problemów socjalnych nie mówiła o tym. Chodzi natomiast o unikanie populizmu. Jest też naturalne, że lewica podejmuje kwestie obyczajowe, że chce szerokiego, a wiec liberalnego, rozumienia praw, swobód i wolności. Ale to wszystko nie wystarczy. Moim zdaniem lewica powinna starać się być szeroką formacją ideową sięgającą centrum. Ten pomysł, tyle że z innego kierunku realizuje PO. Z taką propozycją wystąpiłem 3 lata temu, niestety zwyciężył inny pogląd. Kierunek poruszania się lewicy i głównego nurtu naszego zmieniającego się społeczeństwa rozchodzą się.</p>
<p><strong>Czy kandydowanie do parlamentu byłych premierów z list SLD, Józefa Oleksego i Leszka Millera to wzmocnienie, czy może jednak osłabienie partii?</strong></p>
<p>Właśnie dowidzieliśmy się, że Józef Oleksy jednak nie kandyduje. O szansach Leszka Millera trudno przesądzać. Kilka lat temu poniósł bolesna porażkę. Nie wydaje mi się, żeby zdołał cofnąć czas o 10 lat i uzyskał wynik z 2001 roku&#8230;</p>
<p><strong>Zanosi się na ponowną wygraną Platformy Obywatelskiej i jednak ponowną koalicję PO – PSL. PO w tej chwili trzyma w ręku wszelkie instrumenty władzy wykonawczej i ustawodawczej. Czy nie jest to zagrożenie dla polskiej demokracji?</strong></p>
<p>Jeśli dojdzie do realizacji takiego scenariusza, to oczywiście nie będzie to stanowiło samo w sobie żadnego zagrożenia dla demokracji. W wielu demokratycznych państwach zdarza się, że te same siły polityczne pozostają u władzy przez kilkanaście lat. Może to natomiast osłabić opozycję, bo im dłużej poza rządem, tym trudniej zachować wigor polityczny. Będzie to bardziej zmartwienie PiS-u niż SLD ,jeśli ta partia nie wejdzie do koalicji.</p>
<p><strong>Czy uważa Pan za konieczne zmiany w systemie wyborczym (wprowadzenie także do Sejmu JOW-ów), czy jednak uważa Pan wybory proporcjonalne za bardziej adekwatne wobec pluralizmu wyborców?</strong></p>
<p>Poparłem okręgi jednomandatowe do Senatu, jestem przeciwnikiem wprowadzenia ich do Sejmu. Zróżnicowanie ordynacji wyborczej do obu izb ma sens , bo daje szanse na nieco inna ich kompozycje polityczna. Służyłoby to większej równowadze politycznej. Podobne okręgi w przypadku Sejmu, choćby ze względu na swój mały rozmiar (średnio 2/3 powiatu) spowodowałyby, że parlament mógłby się stać federacją partykularnych interesów niskiego szczebla. Przy takiej skali okręgu wyborczego gwałtownie rosłoby prawdopodobieństwo wyboru ludzi nie mających stosownych kwalifikacji. Naszym problemem nie jest proporcjonalny charakter prawa wyborczego ale to, że ogromnej większości wyborców nie chce się skorzystać z prawa do wyboru. Jedni w ogóle nie glosują, inni nie mając pojęcia o kandydatach popierają pierwszego na liście. W ten sposób mamy posłów wedle woli aparatu partyjnego . Późniejsze narzekania obywateli nie maja w tych okolicznościach większego sensu.</p>
<p><strong>Jakie jest Pańskie zdanie na temat zasad finansowania partii politycznych i czy nie jest może czas, aby jednak wyborcy mieli szerszy wpływ na ich działalność, właśnie poprzez umożliwienie im partycypacji finansowej w działalności partii?</strong></p>
<p>Bylem i pozostaje zdecydowanym zwolennikiem finansowego wspierania partii przez budżet, bo wraz z rożnymi ograniczeniami i obowiązkami, na przykład w zakresie publicznych rozliczeń, tylko taki system daje szansę na ograniczenie korupcji politycznej. To ładnie brzmiące &#8222;wspieranie przez obywateli&#8221; w praktyce jest systemem uzależniającym partie od grup interesów albo wręcz pojedynczych osób. Partie dysponując władzą publiczną wykorzystują ją wtedy do celów nie mających związku z interesem wspólnym. Już to mieliśmy i nie wracajmy do tego.</p>
<p><strong>Wiele się mówi o konieczności wprowadzenia zmian w polskiej Konstytucji. Czy Pan widzi również taką potrzebę, a jeżeli tak, to w jakich zapisach?</strong></p>
<p>Wbrew powtarzanym krytykom, mamy bardzo dobra Konstytucję, przez 14 lat nie stała się przyczyną żadnych kryzysów w państwie. Pamiętne spory między premierem Donaldem Tuskiem i prezydentem Lechem Kaczyńskim nie wynikały z Konstytucji, ale chęci jej obejścia. Konstytucja jest prawem szczególnym i jej stabilność ma wielką wartość ustrojową. Najlepszym argumentem jest przykład Konstytucji USA. To, co mówię nie oznacza, że wszystko mi się w tej naszej podoba. Pamiętam jednak, że była ona efektem kompromisu miedzy rożnymi silami politycznymi i społecznymi. Uważam to za jej wartość, a nie słabość. Uważam też, że nie należy lekkomyślnie zrywać tego typu porozumień, bo niszczy to kulturę polityczną i szanse na porozumienie w przyszłości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Dziękuję za wywiad.</strong><br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Wywiad został opublikowany w serwisie <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank"><span style="color: #ff0000;">MojeOpinie.pl</span></a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/08/01/polski-interes-wymaga-wzmocnienia-unii-europejskiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grzegorz Napieralski &#8211; Lewica nowych standardów</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/07/17/grzegorz-napieralski-lewica-nowych-standardow/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/07/17/grzegorz-napieralski-lewica-nowych-standardow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jul 2011 19:21:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4967</guid>
		<description><![CDATA[Wywiad z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, politologiem. &#160; Azrael Kubacki: Jaką książkę Pan ostatnio czytał? Nie pytam się oczywiście o beletrystykę, lecz raczej o książki z dziedziny politologii, marketingu politycznego&#8230;Moje pytanie związane jest z opinią byłego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego, który uważa, że młodzi politycy powinni trochę więcej czytać, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/07/17/grzegorz-napieralski-lewica-nowych-standardow/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p><em>Wywiad z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, politologiem.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Azrael Kubacki: Jaką książkę Pan ostatnio czytał? Nie pytam się oczywiście o beletrystykę, lecz raczej o książki z dziedziny politologii, marketingu politycznego&#8230;Moje pytanie związane jest z opinią byłego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego, który uważa, że młodzi politycy powinni trochę więcej czytać, a mniej występować w mediach.</strong></p>
<p><strong>Grzegorz Napieralski:</strong> Czytam dużo, zarówno w internecie, jak i w druku. Czytanie to obowiązek człowieka i polityka, to obowiązek stałej nauki. Stały kontakt z wyborcami i mediami wymusza przygotowanie. Z ciekawych książek czytałem „Zachód. 10 lat przed totalnym bankructwem?” Autor Jacques Attali opisuje mechanizmy obsługi długów, ich rolowania, taka książka na granicy polityki i opisu rzeczywistości. A dziś czytałem ciekawy raport na temat zagospodarowywania popiołów przemysłowych i tego co jest związane z ochroną środowiska. Siłą rzeczy czytać muszę dużo.</p>
<p><strong>Bardziej moje pytanie dotyczyło sfer programowych, politologii. Przez wiele lat był Pan postrzegany jako polityk czerpiący z doświadczeń socjaldemokracji zachodniej, głównie hiszpańskiej. Zwano Pana &#8222;polskim Zapatero&#8221;. Ale ostatnio mniej słyszy się tego rodzaju nawiązań, również z Pańskiej strony&#8230;</strong></p>
<p>Może dlatego, że od pewnego czasu polityk musi stać się w pełni samodzielny, również w oczach obserwatorów. Gdy zdobywa się w polityce pozycję, takich porównań używa się coraz mniej. Tak, ja chętnie spoglądam na demokracje zachodnie, dużo jeżdżę, Rzym, Sztokholm, Wielka Brytania, oczywiście Bruksela, warto z tamtych wzorców korzystać. Ale pewnych gotowych rozwiązań nie da się przenieść. I kiedy była wielka debata o polityce Jose Luisa Zapatero, podkreślałem, że nie chodzi o jego hasła w polityce gospodarczej, czy w życiu społecznym, ale bardzie mi imponowała jego determinacja i konsekwencja, co rzadko się zdarza w polskiej polityce. Zapowiedział, że przeprowadzi wiele trudnych reform, i je przeprowadził. I to w nim mi się podoba, jest dalej konsekwentny, pomimo kryzysu w jakim znalazł się jego kraj i cała Europa. Na zachodnią demokrację warto spoglądać również z tego względu, jak w niej uprawia się parlamentaryzm.</p>
<p><span id="more-4967"></span></p>
<p><strong>Wacław Martyniuk, który właśnie zrezygnował z uprawiania polityki parlamentarnej, stwierdził, że to, co odstręcza od polityki, to jest obniżenie rangi i roli polskiego Sejmu, jego podrzędna rola wobec partii politycznych, rządu, premiera&#8230; Czy ma Pan podobną opinię?</strong></p>
<p>Sejm został sprowadzony do miejsca kłótni personalnych, głównie formacji prawicowych. Nie respektuje się zdania opozycji. Nigdy do tej pory nie było tak, jak dziś, że opozycja praktycznie nie uczestniczy w debacie. Koalicja PO &#8211; PSL doprowadziła do takiego stanu, że mogłaby praktycznie funkcjonować bez opozycji. Wiele ustaw przegłosowuje się na &#8222;sztywno&#8221;, nie słucha się opozycji, ucina się debatę. Rozmawiałem z Wacławem Martyniukiem, który jest przecież twórcą sejmowej komisji regulaminowej, według niego to, co dziś dzieje się w parlamencie, przedłużanie procedowania nad projektami ustaw, odsyłanie ich do komisji i &#8222;zamrażanie&#8221; tam, to jest sprzeczne z regulaminami i obyczajem parlamentarnym.</p>
<p><strong>Decyzja o odejściu Wacława Martyniuka została podjęta przez Panów wspólnie?</strong></p>
<p>Wacław Martyniuk zostanie w SLD, zmienia tylko swoje miejsce pracy, po tylu latach w Sejmie obiera inną drogę. Były rozmowy o kandydowaniu, miał pełną akceptację klubu parlamentarnego i moją, została jednak przez niego podjęta inna decyzja. Proszę zresztą zwrócić uwagę na pewną sprawę &#8211; po wyborach do Parlamentu Europejskiego, w których startowało wielu posłów Sejmu i uzyskało mandat, jak wielu polityków, którzy mogli zająć ich miejsce, z dalszych pozycji na listach, odmówiło przyjęcia mandatu. To sygnał świadczący o tym, że Sejm nie jest już tym miejscem, które przyciąga polityków. To zły sygnał dla polskiej demokracji.</p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/07/GN.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-4968" title="GN" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/07/GN.jpg" alt="" width="400" height="281" /></a></p>
<p><strong>Wacław Martyniuk powiedział w jednym z wywiadów, że SLD powinno wrócić do wartości rodem z Wielkiej Rewolucji Francuskiej, czyli głosić hasła wolności, równości i sprawiedliwości. W oparciu o jakie wartości Pańska partia powinna zbudować swój program? I kto ten program będzie tworzył, czy znów będzie to profesor Janusz Reykowski?</strong></p>
<p>Zgadzam się z Wacławem Martyniukiem &#8211; fundamentem programu powinna być wolność, sprawiedliwość społeczna, to jest dla SLD niezmienne, trzeba to na nowo przełożyć na konkretne pomysły. Proszę zwrócić uwagę, że jesteśmy jedyną partią polityczną w Polsce, przynajmniej z tych czterech głównych, parlamentarnych, która zajmuje się programem. Nie zobaczy Pan żadnej, która systematycznie, co kilka dni pokazuje kolejne rozdziały swojego programu.</p>
<p><strong>Proszę mi powiedzieć, dlaczego SLD broni ludzi bogatych? Główną sprawą z dziedziny ekonomii, jaką zajmuje się ostatnio SLD, jest problem kredytobiorców we franku szwajcarskim?</strong></p>
<p>Pytanie podstawowe; Czy mamy chronić banki, czy ludzi?</p>
<p><strong>Ale czy nie jest tak, że wasza propozycja dotycząca zmian w wysokości spreadów nie spowoduje ich reakcji w innej części naliczania kosztów kredytowych&#8230;</strong></p>
<p>Różnimy się od innych partii politycznych, uważamy, że skutków kryzysu nie mogą ponosić tylko ludzie, jak robi to choćby Platforma Obywatelska, podnosząc podatki, czy majstrując przy emeryturach, ale te skutki muszą ponosić również instytucje finansowe. Banki zarabiały przed kryzysem, zarabiają na nim i mają się naprawdę dobrze. Proszę zwrócić uwagę na przekazy międzynarodowe &#8211; dziś problemy mają Włochy, więc trzeba pomóc&#8230; bankom, ponieważ one ponoszą tego koszty&#8230;Europejska lewica dziś proponuje &#8211; stwórzmy podatek od transakcji finansowych, który nie tylko da środki na inwestycje, choćby infrastrukturalne, ale da również możliwość kontroli przepływów finansowych. To może dać ochronę przed skutkami takich problemów, jakie kilka lat temu dotknęły USA, czy ostatnio Grecję.</p>
<p>SLD w sferze gospodarczej bardzo jasno i czytelnie mówi, co jest dziś najważniejsze &#8211; po pierwsze &#8211; przejrzystość finansów publicznych. Dziś trudno znaleźć ekonomistę, który z ręką na sercu powie, że wie, jaki jest stan finansów publicznych. Jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego minister Jacek Rostowski zapewniał nas o doskonałej sytuacji finansów &#8211; potem nastąpiła nagła nowelizacja budżetu. Jeszcze przed wyborami prezydenckimi epatowano nas hasłem &#8222;zielonej wyspy&#8221; &#8211; po nich wprowadzono korekty jeżeli chodzi o podatek VAT, co uderzyło w najbiedniejszych. Potem było majstrowanie przy OFE. Ja już dziś nie wierzę ministrowi finansów, dlatego nas postulat przejrzystości finansów publicznych o powołania rady fiskalnej, składającej się z wielu ekspertów.</p>
<p>Drugą sprawą jest opracowanie całościowego projektu reformy finansów publicznych. Mówimy też o inwestycjach publicznych, które mogłyby rozruszać gospodarkę państwa. Nie budujemy tyle co trzeba dróg, przedszkoli, żłobków. Co się stało z tak szumnie kiedyś ogłaszanym partnerstwem prywatno-publicznym? Dlaczego nie wspieramy inwestycji samorządowych, także tych realizowanych z prywatnym kapitałem? Trzeba radykalnie zmienić klimat wokół przedsiębiorczości.</p>
<p><strong>To może kilka pytań wyborczych. Czy zapadła już decyzja co do kandydowania do Sejmu byłych premierów z SLD?</strong></p>
<p>Rada Krajowa SLD nie podjęła jeszcze ostatecznych decyzji co do list wyborczych. Co do byłych premierów &#8211; decyzje zapadły, będą kandydować, oczywiście z pierwszych miejsc. Z Leszkiem Millerem jeszcze nie rozmawiałem, ale zapewniam, że chcemy naszych byłych premierów zagospodarować poważnie.</p>
<p><strong>Jak Pan ocenia ostatnie wyniki sondażowe? W ostatnich sondażach SLD ma poniżej 10% poparcia&#8230;</strong></p>
<p>Sondaże idą swoją, czasem krętą drogą, wyniki je zweryfikują. Rzeczywiście, było ostatnio pewne zawirowania, spowodowały to transfery do Platformy Obywatelskiej, polska prezydencja w Unii Europejskiej, ale ewidentnie widać, że od roku SLD jest na silnej ścieżce wzrostowej, bardzo stabilnej. Mojej osobie dawano w sondażach na początku 2-3%, skończyło się na 14%. Jeśli teraz mamy 10-15% to jestem ciekawy na jak wysokim wyniku się skończy?</p>
<p><strong>Czy myśli Pan już o koalicjach powyborczych?</strong></p>
<p>Jestem szefem partii. Doktryną partii politycznej jest zbudowanie programu, przekonanie wyborców, wygranie wyborów i rządzenie państwem.</p>
<p><strong>Czy wyobraża Pan sobie koalicję PO &#8211; SLD &#8211; PSL?</strong></p>
<p>Potrójna koalicja jest dziwna. Rozmywa się odpowiedzialność, pomiędzy partnerami może dochodzić do rozgrywek.</p>
<p><strong>Rozumiem, że zakłada Pan, że do koalicji z silną PO i silnym PSL, SLD nie wejdzie&#8230;</strong></p>
<p>Nie, tego bym nie chciał..</p>
<p><strong>Czy w trakcie kampanii wyborczej SLD zamierza poruszać temat raportu komisji sejmowej ds. wyjaśnienia okoliczności śmierci posłanki lewicy, Barbary Blidy, przygotowanego przez Ryszarda Kalisza?</strong></p>
<p>Dla mnie raport komisji Ryszarda Kalisza nie jest absolutnie sprawą wyborczą. To jest problem zasad i standardów politycznych. Ten raport powinien być przestrogą dla wszystkich rządzących, aby instrumentów państwa nie używać wobec przeciwnikom politycznym.</p>
<p><strong>Rozumiem, że zgadza się Pan ze wszystkimi konkluzjami raportu Ryszarda Kalisza? Czy to zamyka drogę do koalicji z PiS-em?</strong></p>
<p>Tak, oczywiście, całkowicie zgadzam się z raportem. I nie jest tu ważna możliwość koalicji, czy jej brak. Ten raport jest rzeczą fundamentalną dla funkcjonowania państwa. On jest przestrogą, aby nikomu nie przyszło do głowy majstrować służbami specjalnymi dla własnych interesów partyjnych. Obywatel ma być przez państwo chroniony, a nie piętnowany. W całej sprawie Barbary Blidy, wiemy to już po pierwszej wypowiedzi ministra sprawiedliwości rządu PiS, Zbigniewa Ziobry, w Sejmie, dzień po tragedii w jej domu, że pojawił się w tym aspekt polityczny. Aspekt filozofii IV RP. Dla mnie jest to sprawdzian również dla Platformy Obywatelskiej, jakim standardom ona hołduje.</p>
<p><strong>Czy po opublikowaniu raportu i jego przegłosowaniu przez Sejm będzie Pan wspierał Ryszarda Kalisza w jego staraniach, aby również przywrócić dochodzenia prokuratorskie w tej sprawie?</strong></p>
<p>Jedną kwestią są sprawy polityczne, decyzji politycznych, jakie doprowadziły do tej tragedii, decyzji rządu PiS. Trybunał Sprawiedliwości nie przesądza o niczym od strony wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci Barbary Blidy. Ta sprawa nie zaczyna się i nie kończy na Jarosławie Kaczyńskim i Zbigniewie Ziobrze. Zginęła kobieta, była posłanka, wobec której prowadzono czynności niestandardowe i nagle niektóre postępowania się przedłuża, lub umarza. Na pewno trzeba się temu przyjrzeć, zweryfikować i wyjaśnić do końca. Dla przyszłości, aby więcej nie dochodziło do takich tragedii..</p>
<p><strong>A czy SLD poruszy temat Karty Praw Podstawowych w kampanii wyborczej?</strong></p>
<p>Tak, oczywiście. To jest prawo dla ludzi. Ona gwarantuje podstawowe prawa wszystkim obywatelom i nie mogę pojąć, dlaczego w Polsce jej nie ma&#8230;</p>
<p><strong>Jak Pan sobie wyobraża polską lewicę za 10 lat?</strong></p>
<p>Musi być bardzo otwarta na zmieniający się Świat. Musi być otwarta na nowoczesność i innowacyjność, nie tylko w gospodarce, nie zapominając o ludziach. Lewica musi dziś i za 10 lat walczyć o dobrą edukację, nie tylko podstawową, ale również stworzenie szerokich możliwości stypendialnych. Konieczne jest również sprzężenie gospodarki z nauką. Kraj bez innowacyjności zostanie w tyle Europy. Dlatego lewica musi przez dziesięć lat walczyć o standardy, tak abyśmy dogonili Niemcy, czy Francję.</p>
<p><strong>Dziękuję za spotkanie.</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Wywiad przeprowadzony dla portalu <a href="http://mojeopinie.pl/">MojeOpinie.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/07/17/grzegorz-napieralski-lewica-nowych-standardow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zadania i programy SLD</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/05/18/zadania-i-programy-sld/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/05/18/zadania-i-programy-sld/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 May 2011 09:37:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4847</guid>
		<description><![CDATA[Przed wyborami parlamentarnymi w roku 2007 wydawało się, że koalicja Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i obozu lewicowo – demokratycznego, działającego pod szyldem Lewicy i Demokratów, jest nieunikniona. To była koalicja strachu przed utrzymaniem się przy władzy Prawa i Sprawiedliwości. Okazało się, że nienawiść i obrzydzenie wobec Prawa i Sprawiedliwości &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/05/18/zadania-i-programy-sld/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Przed wyborami parlamentarnymi w roku 2007 wydawało się, że koalicja Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i obozu lewicowo – demokratycznego, działającego pod szyldem Lewicy i Demokratów, jest nieunikniona. To była koalicja strachu przed utrzymaniem się przy władzy Prawa i Sprawiedliwości. Okazało się, że nienawiść i obrzydzenie wobec Prawa i Sprawiedliwości kazała młodej inteligencji wyjść z domu i zagłosować gremialnie na PO, Aleksandra Kwaśniewskiego dopadła choroba &#8222;filipińska&#8221; i LiD dostał o połowę głosów mniej niż się spodziewano. A wkrótce po wyborach koalicja SLD z demokratami rozpadła się i nowy &#8222;Centrolew&#8221; odszedł w niebyt.</p>
<p>Grzegorz Napieralski osiągnął w ubiegłym roku niespodziewanie dobry wynik w wyborach prezydenckich &#8211; prawie 14% głosów w pierwszej rundzie. I ten wynik lewica chce poprawić w tym roku, na tle zmęczenia wyborców konfliktem pomiędzy PO i PiS-em, szarpaniną smoleńską i bezwładem politycznym obecnego rządu. Lewica jest i pozostanie trzecią siłą polityczną w Polsce, z dużym prawdopodobieństwem wejdzie do koalicji rządowej, tylko że z tego tak naprawdę niewiele wynika dla wyborców. Zdefiniowane wyborców lewicowych i wartości, jakich przestrzegają, jest zresztą dość trudne, zresztą nie tylko w Polsce. Działa jeszcze w sferze przekazu medialnego podział na postkomunistów i postsolidarnościowców, ale już w realnym życiu jest on praktycznie zatarty. Pamiętajmy, że od roku 1981, kiedy faktycznie rozpoczął się schyłek komunizmu, w dorosłe życie, z prawami do głosowania, weszły dwa pokolenia Polaków, dla których podział na &#8222;my i oni&#8221; ma zupełnie inny wymiar.</p>
<p>Lewica dalej szuka swojej tożsamości. Grzegorz Napieralski niby wiele mówi o drodze , na jaką powinna wkroczyć polska lewica, tylko, że jest to zabawa czysto retoryczna. Znalezienie celów, podjęcie nowych wyzwań i pójście nową drogą wymagałoby zdolności intelektualnych i determinacji, a tego Napieralskiemu jest brak. Szef SLD jest zauroczony jest hiszpańską lewicą, PSOE i jej szefem, Jose Luisem Zapatero. To tak naprawdę zainteresowanie na pokaz, wirtualne, bo w polityce krajowej Napieralski opierał się do tej pory na elektoracie postpeerelowskim i na związkach zawodowych. Nuta dyskusji światopoglądowych, liberalizmu społecznego, pojawiła się u niego stosunkowo niedawno. I nie jest to coś, na czym można zbudować nośny program ogólnospołeczny. Antyklerykalizm (umiarkowany w przypadku SLD), związki partnerskie osób tej samej płci, sprawy in vitro &#8211; to tematy ważne, które powinny zajmować eksponowane miejsce w programie, ale podobnie jak na Zachodzie, wyborców bardziej interesują problemy ekonomiczne i socjalne. A tu SLD nie ma nic ciekawego do zaproponowania, nic szczególnego, co by ją odróżniało od drugiej partii opozycyjnej, PiS.</p>
<p><span id="more-4847"></span></p>
<p>Paradygmatem, na jakim powinna się skupić polska lewica jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z prawdziwym, programowym humanizmem i liberalizmem ekonomicznym. To może dać lewicy możliwość wejścia do centrum sceny politycznej i pozyskania niezdecydowanego elektoratu liberalnego, młodego, inteligenckiego &#8211; czyli klasy średniej. To wymaga jedna zręczności i zbudowania takiego programu, który by wyraźnie odróżniał lewicę zarówno od Platformy Obywatelskiej, jak i od Prawa i Sprawiedliwości. Doktor Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego, znawca doktryn lewicowych, twierdzi, że powodzenie lewicy zależy od tego, jak mocno będzie się ona różniła od PO. Czyli – jak mocno będzie antyliberalna. Według niego SLD, a co za tym idzie cała lewica, powinny pójść w stronę czystego socjalizmu, akcentując sprawy socjalne i roszczeniowe społeczeństwa. Tylko że to by oznaczało zbliżenie programowe z Prawem i Sprawiedliwością, partią populistyczną i socjalną, czyli tak naprawdę złamanie ideowe.</p>
<p>W głównym nurcie politycznym klasyczna tożsamość lewicowa, realizowana w sferze ekonomicznej, już dawno umarła. W Polsce umarła wraz z wprowadzeniem reform gospodarczych Leszka Balcerowicza, prywatyzacją gospodarki i rozpadem struktur państwowych gospodarstw rolnych, osłabieniem roli związków zawodowych. W Europie koniec prawdziwej, klasycznej myśli socjaldemokratycznej nastąpił wraz z sukcesem tak zwanej trzeciej drogi Blaira, czyli połączenia neoliberalizmu gospodarczego z polityką socjalną. Tożsamość lewicowa może być realizowana tylko w sferze światopoglądowej i kulturowej. Tylko czy jest ktoś, kto potrafi zbudować taki projekt?</p>
<p>Polska lewica cierpi od dawna na uwiąd intelektualny. Sławomir Sierakowski stworzył wokół &#8222;Krytyki politycznej&#8221; ciekawy projekt kulturalny, dyskusyjny i wydawniczy. Jego kwartalnik, a także kluby rozsiane po całej Polsce, stały się miejscem ożywionych dyskusji i wymiany myśli – nie tylko zresztą lewicowych i czysto ideologicznych, ale również politycznych. Sierakowski jest jednym z nielicznych publicystów, który podejmują kwestie ideologiczne o rysie lewicowym po roku 1989 w polskiej polityce – a właściwie inaczej – jedynym z tych niewielu, którego media mainstreamu były łaskawe zauważyć. Sierakowski został wykreowany na lidera młodej lewicy i jej ideologa w dużym stopniu przez prawicę. Tylko że młody szef &#8222;KP&#8221; nie zbudował jeszcze żadnego logicznego programu – ani nie ma wehikułu, na którym mógłby wjechać na scenę polityczną.</p>
<p>Kluczowym zagadnieniem dla lewicy w sferze społecznej powinna być wrażliwość zbiorowości. Ale rozumiana nie jako czysta, prosta reaktywność na hasła i postulaty roszczeniowe, takie jak żądania związkowców, lecz jako uruchomienie takich mechanizmów państwa i prawa, aby dostęp do pracy, nauki, ochrony zdrowia był dla wszystkich jednakowy. Nie da się tego zrobić w sposób administracyjny, do tego jest konieczna gruntowna przebudowa prawa, w tym gospodarczego. Reformy służby zdrowia, jej komercjalizacja, systemy ubezpieczeń, prawo do jednakowego, nieskrępowanego niczym innym, niż pieniądze, dostępu do kształcenia wyższego, interesy grup dyskryminowanych, w tym niepełnosprawnych &#8211; to powinny być cele lewicowej polityki. Lewica realizując hasło wrażliwości społecznej musi się jednak wyrzec haseł populizmu, musi stanowczo odmawiać wszystkim nastawionym na „daj”, musi ograniczyć, wręcz wykluczyć rozdawnictwo pieniądza. To oznacza ograniczenie udziału państwa w gospodarce. Lewica powinna postawić ma liberalną gospodarkę, gdzie każdy będzie miał swobodny, wolny dostęp nie tylko do pracy ale i działalności gospodarczej. Lewica musi mieć po prostu własny liberalny program gospodarki.</p>
<p>Zdaję sobie sprawę, że przekazy ideowe i programowe w polskiej polityce, opanowanej przez PR i wizerunkowe narracje sprzedają się trudno. Łatwiej zaskoczyć i zdobyć wyborców spektakularnym transferem polityka, czy medialnym spektaklem, ale z drugiej strony lewica musi sobie na nowo zbudować trwały i twardy elektorat, poprzez przemyślane działania programowe. Jeżeli tego nie zrobi, to po spodziewanym dobrym wyniku wyborczym na jesieni wejdzie do koalicji rządowej &#8211; i może za kilka lat skończyć jak Samoobrona i LPR. Koalicja PO-SLD może być ostatnią szansą dla Grzegorza Napieralskiego &#8211; i jednocześnie jego ostatnią pieśnią na scenie politycznej.</p>
<p>Azrael</p>
<p>​​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/05/18/zadania-i-programy-sld/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odwrócony agent</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/05/10/odwrocony-agent/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/05/10/odwrocony-agent/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 May 2011 15:32:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4835</guid>
		<description><![CDATA[Politycznym hitem dnia jest pozyskanie dla Platformy Obywatelskiej Bartosza Arłukowicza, polityka de nomine lewicy, a tak naprawdę wytworu politycznego marketingu. Bo Arłukowicz nie jest lewicowym dzieckiem Thugutta, Ciołkosza, czy Daszyńskiego, ale raczej współczesnych spin doctorów i medialnego przekazu. Nie zapomnijmy, że po raz pierwszy zaistniał jak zwycięzca reality show &#8222;Agent&#8221; &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/05/10/odwrocony-agent/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Politycznym hitem dnia jest pozyskanie dla Platformy Obywatelskiej Bartosza Arłukowicza, polityka de nomine lewicy, a tak naprawdę wytworu politycznego marketingu. Bo Arłukowicz nie jest lewicowym dzieckiem Thugutta, Ciołkosza, czy Daszyńskiego, ale raczej współczesnych spin doctorów i medialnego przekazu. Nie zapomnijmy, że po raz pierwszy zaistniał jak zwycięzca reality show &#8222;Agent&#8221; stacji telewizyjnej TVN&#8230; Dlatego przejście z drużyny &#8216;lewicy&#8217; do &#8216;liberałów&#8217; nie było dla niego trudne&#8230;Piszę oba określenia w cudzysłowie, ponieważ zdefiniowanie oblicza i programu partii politycznych w Polsce przychodzi specjalistom, a nawet przywódcom partyjnym coraz trudniej.</p>
<p>Komu przypisać sukces pozyskania przez Donalda Tuska tak znaczącej medialnie postaci i silnej wyborczej karty? Oczywiście, Grzegorzowi Napieralskiemu. To on, po wygranej wewnętrznej walce o przywództwo w partii wypchnął na margines swojego konkurenta, Wojciecha Olejniczaka. To on również nie potrafił znaleźć argumentów, aby w jego formacji pozostała jedna z najlepszych postaci lewicy, czyli była szefowa rządowego Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej i była komisarz UE, Danuta Hübner. To on również wypycha na margines Ryszarda Kalisza, a teraz właśnie zrobił to z Arłukowiczem.</p>
<p><span id="more-4835"></span></p>
<p>Premier tak naprawdę skorzystał z okazji, wykorzystał politycznie konflikt pomiędzy Arłukowiczem, a Napieralskim. Stanowisko rządowe, pełnomocnika ds. kontaktu z ludźmi wykluczonymi, jest tylko pretekstem, wiadomo, że z zerowym budżetem, bez zaplecza i bez konsensusu politycznego niewiele może zrobić przez kilka miesięcy, do wyborów. Ale już jako kandydat w wyborach, jedynka na liście w województwie zachodniopomorskim jest wart więcej, niż waży. Jest to nie tylko jego region wyborczy, ale również Grzegorza Napieralskiego. I jeżeli uda mu się tam wygrać z szefem SLD (od razu otrzymał poparcie lokalnych działaczy Platformy Obywatelskiej), to takie zwycięstwo liczy się podwójnie. Jego dobry wynik da dodatkowe 2, 3 mandaty, kosztem&#8230; SLD. Warto pamiętać, że PO i SLD to partie sąsiadujące ze sobą. Oznacza to, że dla wyborców PO SLD jest partią drugiego wyboru &#8211; i odwrotnie &#8211; dobra kandydatura po stronie PO może spowodować, że nastąpi migracja do tej formacji ze strony lewicowego elektoratu. Wybory w Polsce przecież coraz bardziej przypominają konkursy piękności, a nie walkę na programy&#8230; Oczywiście, Arłukowicz dobrze eksponowany w trakcie kampanii wyborczej znacznie może poszerzyć bazę wyborców w całym kraju, oczywiście kosztem lewicy.</p>
<p>Ścieżka kariery w pewnych fragmentach przypomina tę, jaką szli Zbigniew Ziobro i wcześniej, Jan Maria Rokita. Obaj ci politycy zbudowali swoją pozycję w oparciu o grę w specjalnej komisji sejmowej. Również Bartosz Arłukowicz nie zaniedbał autopromocji w trakcie prac komisji sejmowej do zbadania tak zwanej afery hazardowej. I dziwnym trafem dzisiejsza konferencja Donalda Tuska i Bartosza Arłukowicza, informująca o jego przejściu do obozu premiera, zbiegła się z decyzją Prokuratury Apelacyjnej, która podtrzymała decyzję prokuratury niższego szczebla o umorzeniu śledztwa w sprawie afery.</p>
<p>To pewnie nie ostatni transfer. Arłukowicz naturalnie zajął miejsce zwolnione przez Janusza Palikota na lewej flance ataku PO. Teraz należy oczekiwać spektakularnego przejścia kogoś, kto w papierach ma napisane &#8216;konserwatysta&#8217;. I stanie się to zapewne w najbliższych tygodniach&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/05/10/odwrocony-agent/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawicowa political fiction ma się doskonale</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/09/22/prawicowa-political-fiction-ma-sie-doskonale/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/09/22/prawicowa-political-fiction-ma-sie-doskonale/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Sep 2010 09:15:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4345</guid>
		<description><![CDATA[Już od kilku lat mówi się, że polska scena polityczna nie jest dobrze poukładana, że zarówno system wyborczy (ordynacja), jak i zasady finansowania partii politycznych zabetonowały możliwość zmian. Jeżeli nałożymy na to permanentny konflikt dwóch partii postsolidarnościowych, Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, to wydaje się, że sytuacja jest patowa &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/09/22/prawicowa-political-fiction-ma-sie-doskonale/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Już od kilku lat mówi się, że polska scena polityczna nie jest dobrze poukładana, że zarówno system wyborczy (ordynacja), jak i zasady finansowania partii politycznych zabetonowały możliwość zmian. Jeżeli nałożymy na to permanentny konflikt dwóch partii postsolidarnościowych, Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, to wydaje się, że sytuacja jest patowa i zamknięta na lata. Powoduje to, że z jednej strony poważna cześć elektoratu nie ma w polityce centralnej, ale także w samorządach swojego przedstawicielstwa (ponieważ i samorządy lokalne podlegają politycznej grze i rozdzielnictwu), a z drugiej strony do polityki nie przychodzą nowi ludzie, o nowych horyzontach. Na przykładzie polskiego Sejmu widać, że tzw. klasa polityczna podlega stałej degeneracji. Dramatycznie uwidoczniło się to w ostatnim okresie, po katastrofie smoleńskiej, gdzie wielu dobrych polityków, ale również tych nie najlepiej ocenianych, zostało zastąpionych przez jeszcze słabszych.</p>
<p>W Polsce nie powstają partie w formie politycznych start upów, ale raczej przez podział. W ciągu ostatnich dwóch kilku lat mówiło się o tym, że może (i powinna) powstać partia polityczna, która zneutralizuje działania Prawa i Sprawiedliwości na prawej stronie sceny politycznej. Pierwsza tego rodzaju przymiarka miała miejsce jeszcze za czasów rządów Jarosława Kaczyńskiego, kiedy z PiS wyłoniła się partia “jednej windy”, czyli Prawica Rzeczpospolitej Marka Jurka. Inne &#8222;poważne inicjatywy polityczne&#8221;, to Ruch Przełomu Narodowego, pod kierownictwem Jerzego Roberta Nowaka, oraz, jak się okazało, wirtualna partia i stowarzyszenie, Polska XXI Rafała Dutkiewicza, Kazimierza M. Ujazdowskiego i Jarosława Sellina. Wszystkie te byty miały charakter immanentny dla prawicy, czyli &#8222;kanapowy&#8221;. Polska prawica, konserwatywna społecznie i racjonalna ekonomicznie , nie ma w tej chwili swojego poważnego przedstawicielstwa. Wielu politycznych komentatorów jednoznacznie oskarża o ten stan Jarosława Kaczyńskiego, który &#8222;skradł&#8221; prawdziwej prawicy i miejsce na scenie politycznej, i wyborców.</p>
<p><span id="more-4345"></span>Brak trwałej reprezentacji konserwatystów na scenie politycznej to w polskich realiach objaw dość dziwny. Polskie społeczeństwo wydaje się być dalej dość konserwatywne (nawet młodsza jego część), polska myśl narodowa i przywiązanie do tradycji narodowej i piłsudczykowskiej powinny zaowocować trwałą strukturą partyjną. A także przywiązanie Polaków do stylu wodzowskiego powinno być raczej czynnikiem twórczym. A jednak nic trwałego nie powstało, nic co by trwale zapisało się na polskiej scenie politycznej. Prawicy z krwi i kości, formacji o proweniencji konserwatywnej, z liberalnym, rynkowym, minimalistycznie etatystycznym programem, uwolnionej od działalności socjalnej, optującej za pełną prywatyzacją służby zdrowia i szkolnictwa, nastawionej jednocześnie na poprawę bytu społeczeństwa i dobra Narodu, poprzez działania czysto ekonomiczne i rynkowe – nie było takiej w Polsce w minionych latach.</p>
<p>Jedna z formacji, z którą wiązano duże nadzieje(szczególnie kiedy przystąpił do niej były współpracownik braci Kaczyńskich, Ludwik Dorn) Polska XXI właśnie się zwija. Kilka tygodni po katastrofie smoleńskiej formacja ta bezwarunkowo poparła Jarosława Kaczyńskiego, co spowodowało natychmiastową rezygnację Dorna w pracach partii, a potem złożyła adres do Prawa i Sprawiedliwości z wolą powrotu na &#8222;łono&#8221; partii. I na dniach zasili PiS na nowo, ale raczej wyborców mu nie przysporzy.</p>
<p>Od początku ta formacja była swoistym fantomem politycznym, takim cieniem politycznego trupa, jakim był pomysł POPiS-u. Jeżeli patrzyliśmy na program tej partii, to tak jakbyśmy czytali kompilację programów obu formacji, przystosowaną do roku 2010. Nic w tym dziwnego, ponieważ to przecież sam Dorn był głównym obok Jarosława Kaczyńskiego, ideologiem PiS-u. To z pod pióra wyszedł program tak zwanej IV RP, plany scentralizowania i umocnienia państwa, wzmocnienia instytucji bezpieczeństwa. Polska XXI miała tworzyć ruchy obywatelskie i samorządowe, ale finalnie jej szefowie, Kazimierz M. Ujazdowski, Jarosław Sellin i Jerzy Polaczek uznali, że lepsze są pewne miejsca na listach wyborczych PiS-u, niż jakieś pomysły ideowe. I tak idee fix konserwatystów zakończyło żywot.</p>
<p>Teraz z kolei mówi się, że może zostać powołana nowa formacja polityczna, zwana roboczo PiS-em light. Mieliby ją założyć tak zwani liberałowie z partii Jarosława Kaczyńskiego, czyli Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyliusz, Elżbieta Jakubiak, a dodatkowo doszlusować by mieli europosłowie Adam Bielan, Michał Kamiński i gwiazda najjaśniejsza, Marek Migalski. Ale ponoć w tej formacji, przypominam &#8211; liberalnej &#8211; miałby się zmieścić również Marek Jurek (może nie tyle fundamentalista katolicki, co twardy doktryner), oraz już wspomnieni Ujazdowski, Sellin, Polaczek&#8230; Zestaw doskonały. Formacja, która jeżeli by powstała, to zanim by jeszcze zaistniała, już by się podzieliła&#8230;</p>
<p>Co jakiś czas można znaleźć  w mediach, prasie, w internecie wezwania do stworzenia nowego programu prawicowego , nowej strategii, czy nawet górnolotnie nowej idei dla Polski. Te głosy odzywają się z tej strony, która jest określana jako prawica, choć tak na prawdę, prawicą nie jest, tylko jej się wydaje, że ją reprezentuje. Są to wezwania kierowane w próżnię, ponieważ w Polsce, gdzie idee polityczne zostały przez ostatnie kilka lat dokumentnie skompromitowane, ideowe przesłania trafią na betonową ścianę niechęci. Program IV RP, lansowany przez Jarosława Kaczyńskiego z jednej strony i iluzoryczny program modernizacji państwa, lansowany przez przez Platformę Obywatelską, z drugiej, pokazały, że partie polityczne mają tylko programy wyborcze, a nie realne programy dla państwa i społeczeństwa. A dodatkowo, przez zamknięcie sceny politycznej, o czym wspomniałem na początku, &#8222;nowe&#8221; partie mogłyby być budowane z politycznych odprysków innych formacji prawicowych. Są to ludzie, politycy dwudziestowieczni, których postrzeganie świata współczesnego tkwi w tamtym czasie i w tamtych schematach, a korzenie są jeszcze głębsze. Dlatego ich program i przesłanie może trafić tylko do elektoratu starszego, zachowawczego, schodzącego ze sceny politycznej.</p>
<p>A co z lewicą? Dla liberalnej, racjonalistycznej &#8211; i uwaga &#8211; antyklerykalnej lewicy droga jest otwarta.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/09/22/prawicowa-political-fiction-ma-sie-doskonale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy czas na nowe partie?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/09/14/czy-czas-na-nowe-partie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/09/14/czy-czas-na-nowe-partie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Sep 2010 15:49:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4330</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem dokładnie, ile partii politycznych działa w Polsce, jak sądzę, jest ich dużo więcej, niż się przypuszcza. Być może nawet  100. Znaczących, parlamentarnych, mających szanse wejść do Sejmu, lub do sejmików lokalnych jest może 10. Czy w związku z tym jest sens, aby powstały nowe formacje polityczne? W Polsce, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/09/14/czy-czas-na-nowe-partie/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie wiem dokładnie, ile partii politycznych działa w Polsce, jak sądzę, jest ich dużo więcej, niż się przypuszcza. Być może nawet  100. Znaczących, parlamentarnych, mających szanse wejść do Sejmu, lub do sejmików lokalnych jest może 10. Czy w związku z tym jest sens, aby powstały nowe formacje polityczne?</p>
<p>W Polsce, w ciągu ostatniej dekady nie powstała żadna poważna formacja budowana praktycznie od zera. Partia Kobiet, choć ma przecież statystycznie ponad połowę potencjalnych wyborców, nie wyszła poza media, nie udało się jej zbudować ogólnopolskich struktur, nie mówiąc o listach wyborczych &#8211; ostatnio w zeszłym roku do Parlamentu Europejskiego. Teraz jest zapraszana do współpracy przez lewicę, ale raczej tylko kurtuazyjnie, bo znacznie tej formacji jest żadne. Libertas, pierwsza partia paneuropejska, a jednocześnie sceptyczna wobec instytucji Unii Europejskiej, poniosła klęskę w ubiegłym roku, nie tylko w Polsce. Zresztą trudno nazwać ją w naszym przypadku partią nową, ponieważ w jej skład weszły różnego rodzaju &#8222;zmiotki&#8221; polityczne z formacji katolicko-endeckich.</p>
<p>Zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak Platforma Obywatelska nie są partiami nowymi, pierwsza jest kontynuatorką Porozumienia Centrum, druga ma korzenie w Unii Wolności i KLD. Jednak tak się złożyło, że obie odnosząc się do spuścizny &#8222;Solidarności&#8221; w tej chwili zagospodarowują 3/4 głosującego, aktywnego wyborczo elektoratu. To jednak dużo mniej, niż połowa całego elektoratu. Obie partie są tak naprawdę konglomeratami politycznymi, a nie partiami idei, skupiają wokół siebie różny elektorat, niekoniecznie ideowy. Obie formacje, co słusznie zauważył ostatnio politolog dr Rafał Matyja, pozbawione są ideowej tożsamości i w zależności do potrzeb, od politycznego, tymczasowego układu, mogą być i lewicowe, i prawicowe. Ich głównym zadaniem jest pozyskiwanie wyborców, którzy mogą im zapewnić władzę, a nie interesuje ich strategia rządzenia i programy rozwiązywania problemów. Obie formacje w związku z tym nie są zdolne do rozwiązywania problemów społecznych (in vitro, sprawy aborcji, reformy szkolnictwa i ochrony zdrowia, itd.), jak i gospodarczych (reforma finansów publicznych, KRUS, systemy emerytalne). I obie partie kokietują Kościół katolicki&#8230;</p>
<p><span id="more-4330"></span>Od pewnego czasu widać jednak, że niezależnie od systemu finansowania partii politycznych, preferującego te zasiadające w Sejmie, oraz systemu wyborczego, narasta atmosfera oczekiwania, że pojawią się nowe siły polityczne, które rozbiją ten układ 2+2, czy dwie duże i dwie mniejsze partie polityczne, działające w skali całego kraju. Jeszcze reaktywacja Stronnictwa Demokratycznego, realizowana przez Pawła Piskorskiego pod kampanię wyborczą Andrzeja Olechowskiego nie udała się za bardzo, ale następnie działania mogą przynieść niespodziewane efekty. Ruchy frakcyjne w Prawie i Sprawiedliwości, szybko i brutalnie pacyfikowane przez Jarosława Kaczyńskiego, odbudowują wprawdzie spójność i homogeniczność partii, ale jednocześnie osłabiają jej pozycję na scenie politycznej &#8211; SLD się wyraźnie zbliża. Jeżeli dojdzie do sytuacji, że PiS straci pozycję drugiej partii w Polsce, to działacze tak zwanego skrzydła liberalnego mogą odejść z partii i pokusić się o budowę nowej formacji. I nie dotyczy to wcale kilku osób, znanych medialnie, ale dużo większej grupy &#8211; i posłów i działaczy samorządowych, dla których twarda i szaleńcza polityka rewanżu za &#8222;zbrodnię smoleńską&#8221;, spychająca PiS do niszy politycznej, jest nie do przyjęcia. Sądzę, że cezurą takiego ruchu mogą być wybory samorządowe, które, jak wiele politycznych znaków wieszczy, znów zakończą się porażką. Taka konserwatywna, ale liberalna i &#8222;świeża&#8221; formacja odnowionej prawicy mogłaby, jak sądzę, liczyć nawet na 10% poparcia. Kluczowe znaczenie miałoby tu poparcie mediów &#8211; każda secesja spod skrzydeł Jarosława Kaczyńskiego wywołałaby aplauz dziennikarzy szeroko rozumianego mainstreamu.</p>
<p>Z drugiej strony mamy Janusza Palikota. Ten polityk, zwierzę polityczne, doskonale czuje wiatr zmian społecznych. Rozszczelnienie się społeczeństwa, uchodzącego za konserwatywne i zachowawcze, w sferach obyczajowych, spadek autorytetu Kościoła katolickiego, otwarte i coraz ostrzejsze dyskusje o sprawach światopoglądowych i dotykających materii życia osobistego obywateli (ustawa antyaborcyjna, regulacje prawne in vitro, sprawy mniejszości seksualnych) każą mu postawić wniosek, że polskie społeczeństwo, szczególnie to aktywne, miejskie, młode, nie uwiązane do starych podziałów i stęchłych ideologii, szuka formacji bardziej liberalnej, niż Platforma Obywatelska. Palikot chyba po raz pierwszy nie gra tylko na siebie i swoją pozycję w Platformie Obywatelskiej, ponieważ doskonale wie, że nie mieści się już w żadnym ośrodku PO &#8211; ani w obozie Donalda Tuska, tym bardziej nie będzie jego stronnikiem Grzegorz Schetyna, a prezydent Bronisław Komorowski może deklarować przyjaźń z posłem z Biłgoraja, ale jednak nie poza werbalne opinie nie wyjdzie. Przewartościowanie jego pozycji w PO, ale także dużo ważniejsze odczytanie zmian zachodzących w społeczeństwie może go pchnąć do powołania nowej formacji politycznej. Kongres poparcia, jaki zwołał Palikot w Warszawie na 2. października niekoniecznie musi być li tylko politycznym happeningiem, ale początkiem nowego, poważnego ruchu politycznego.</p>
<p>W Polsce umarł już podział na postkomunistów i postsolidarnościowców. Po wyborach w roku 2007 umiera podział na Polskę &#8222;solidarną&#8221; i &#8222;liberalną&#8221;. Politycy z obozu &#8222;S&#8221; są na ostatniej prostej, lewica również, co deklaruje Grzegorz Napieralski, odcina się od długiej pępowiny czasów PRL. Wzorce polityki zachodnioeuropejskiej, z ich budowanymi od dziesięcioleci programami, do których przywiązani są wyborcy, nie dają się w Polsce zaszczepić wprost. Polska prawica jest w rozsypce, lewica dalej szuka tożsamości, zarówno kulturowej, jak i ideowej. Wydaje się, że to dziesięciolecie może być przełomowe i na jego końcu już możemy nie zobaczyć ani PiS, ani PO, być może także lewicy w znanej formie. Potrzeba jest tylko impulsu i determinacji tych, którzy zobaczą szansę zbudowania nowych formacji. Może właśnie teraz.</p>
<p>Polski wyborca jest już zmęczony trwającym od lat konfliktem pomiędzy PO i PiS, walką na noże miedzy Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem. Obie formacje nie wyczerpują potrzeb i wymagań ponad połowy wyborców. Obie partie zresztą porzuciły już nawet pozory walki o idee. I dlatego Polacy, którzy są jednocześnie i liberałami, ale i szukają wsparcia socjalnego, są katolikami, ale coraz powszechniej opowiadają się za liberalizacją ustawy antyaborcyjnej i za metodą in vitro, będą się rozglądać, czy nie znajdzie się ktoś, kto nie będzie tylko mniejszym złem, niż PO albo PiS.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/09/14/czy-czas-na-nowe-partie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Quo vadis, Grzegorzu?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/06/23/quo-vadis-grzegorzu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/06/23/quo-vadis-grzegorzu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 09:33:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4138</guid>
		<description><![CDATA[Dobry wynik kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej w I. rundzie wyborów prezydenckich był dla wielu zaskoczeniem. Zakładano, że Grzegorz Napieralski nie pobije rezultatu SLD z ostatnich wyborów parlamentarnych i jego wynik będzie jednocyfrowy. Okazało się, że było dużo lepiej, prawie 14% należy uznać za sukces. Tylko, że 3. miejsce jest dobre, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/06/23/quo-vadis-grzegorzu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Dobry wynik kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej w I. rundzie wyborów prezydenckich był dla wielu zaskoczeniem. Zakładano, że <a id="aptureLink_vBvtmE8A2Q" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Grzegorz%20Napieralski">Grzegorz Napieralski</a> nie pobije rezultatu SLD z ostatnich wyborów parlamentarnych i  jego wynik będzie jednocyfrowy. Okazało się, że było dużo lepiej, prawie 14% należy uznać za sukces. Tylko, że 3. miejsce jest dobre, ale nie jest to zwycięstwo. Nie jest to niestety dla Napieralskiego również silny mandat do przywództwa na lewicy.</p>
<p>Kampania Napieralskiego była dobra. Dobra marketingowo i formalnie, świetnie wyprofilowana pod młodego wyborcę, tego wyborcę, którego tak zlekceważył, zaniedbał sztab Bronisława Komorowskiego. Kandydat SLD doskonale rozpoznał target swoich starań, czyli tę część elektoratu, która już zapomina o PRL, nie działa na nią słowo &#8222;postkomuniści&#8221;, a do tego jest znużona spotem pomiędzy dwoma partiami quasi prawicowymi, PO i PiS. Dyskusjom o tym, czy wróci IV RP, czy wojna polsko-polska trwa dalej, ze sprawą smoleńską w tle, przeciwstawił lekką, popową kampanię uśmiechu, gry i lekkiej muzyki, miejscami uderzając w sprawy poważniejsze ludzi pracy i problemy natury światopoglądowej. Odebrał głosy Komorowskiemu. I teraz jest pytanie, czy je mu z powrotem odda. Stawia twarde pytania i problemy (stosunek do in vitro i jego finansowania, parytety i wprowadzenie Karty Praw Podstawowych), od których uzależnia formalne poparcie. Choć logika polityczna mówi, że tego poparcia otwarcie nie udzieli. Wystarczy, że zrobi to jego zaplecze, ustami Millera, Kalisza, Olejniczaka&#8230;</p>
<p>Szef SLD w kampanii walczył dla siebie i dla partii. Dla siebie, nie dla zwycięstwa wyborczego, ponieważ był świadomy, że nie jest możliwe, ale dla obrony swojej pozycji w partii. Podporządkował się interesom partii, doskonale zdając sobie sprawę, że gdyby przegrał, osiągnął słaby wynik, to walki i animozje frakcyjne pierwsze by uderzyły w niego.</p>
<p><span id="more-4138"></span>Ciekawsze od tego, czy i ile głosów lewicowych zostanie scedowanych na Bronisława Komorowskiego, lub Jarosława Kaczyńskiego, jest to, jak Napieralski wykorzysta swoje przewagi wyborcze do działalności politycznej i rozwoju SLD. Według mnie, pomimo tego co mówi Leszek Miller, Napieralski jeszcze nie wygrał walki w partii, a na pewno nie stał się liderem całej lewicy.</p>
<p>Lewica, nie tylko ta określana mianem postkomunistycznej (choć Jarosław Kaczyński właśnie unieważnił to określenie&#8230;) dalej szuka swojej tożsamości. Grzegorz Napieralski wiele mówi o drodze , na jaką powinna wkroczyć polska lewica, tylko, że jest to tylko retoryczna zabawa. Podjęcie nowych wyzwań i pójście nową drogą wymagałoby determinacji i zdolności intelektualnych – a takowych jednak Napieralskiemu brak. Jest on od dawna zauroczony jest hiszpańską lewicą, PSOE i jej szefem, Zapatero (niektórzy wskazują nawet na fizyczne podobieństwo szefów obu partii). To jednak zainteresowanie na pokaz, wirtualne, bo w polityce krajowej Napieralski opierał się do tej pory na elektoracie postpeerelowskim, na związkach zawodowych i chciał budować program socjalny. Nuta dyskusji światopoglądowych, liberalizmu społecznego, pojawiła się u niego stosunkowo niedawno.</p>
<p>Od dawna sądzę, że paradygmatem, na jakim powinna się skupić polska lewica jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z humanizmem i liberalizmem ekonomicznym. Na twórcę i mentora takiego programu nadaje się Leszek Miller. Wrócił do SLD i zasiadł w fotelu z tyłu Napieralskiego. Niech więc Leszek Miller nie mówi, że Napieralski wybił się na samodzielność, bo jest to samodzielność&#8230; sterowana.</p>
<p>Jaka więc powinna być lewica? Prawicowa dziennikarka, Joanna Lichocka, napisała swego czasu w &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, że podstawowym celem lewicy (odnosząc to do SLD) powinno być nie odnoszenie się do Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, lecz budowanie własnej tożsamości. Powołała się na opracowanie naukowca Uniwersytetu Warszawskiego, dr Rafała Chwedoruka, zamówione zresztą przez szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego, w którym to stwierdził, że powodzenie lewicy zależy od tego, jak mocno będzie się ona różniła od PO. Czyli – jak mocno będzie antyliberalna. Według niego SLD, a co za tym idzie cała lewica powinna pójść w stronę czystego socjalizmu, akcentując sprawy socjalne i roszczeniowe społeczeństwa.</p>
<p>Jest to droga błędna, ponieważ oznaczałoby to zbliżenie programowe z Prawem i Sprawiedliwością, partią populistyczną i socjalną, czyli tak naprawdę złamanie ideowe. Jedynym logicznym kierunkiem dla lewicy, jeżeli chce wzmocnić swoją pozycję, jest jej integracja i pójście w stronę powołania centrolewicy.</p>
<p>Jeżeli przypomnimy sobie, co się stało po wyborach parlamentarnych w roku 2007, to Grzegorza Napieralski odszedł od pomysłu LiD-u i skierował się w stronę lewicy socjalnej. Jednocześnie nie zrobił nic, aby rozbitą lewicę scalić na nowo. Czy w związku z tym teraz zmieni swoją wizję lewej strony sceny politycznej? Czy będzie go stać na stworzenie formacji w pełni socjaldemokratycznej, w stylu zachodnim?</p>
<p>Pytania są głębsze, na które nikt z lewicy, łącznie z guru &#8222;Krytyki Politycznej&#8221;, Sławomirem Sierakowskim nie potrafi odpowiedzieć;</p>
<p>Jaka powinna być socjaldemokracja XXI wieku w kraju katolickim, jakim jest Polska? Jaka powinna być hierarchia celów polskiej lewicy? I co zrobić, aby lewica nie była trzecią siłą polityczną, ale pierwszą?</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://wprost.pl/ar/199658/Quo-vadis-Grzegorzu/" target="_blank">Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/06/23/quo-vadis-grzegorzu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lewica sama sobie winna</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/06/16/lewica-sama-sobie-winna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/06/16/lewica-sama-sobie-winna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 16:56:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4113</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajsza deklaracja poparcia Włodzimierza Cimoszewicza dla kandydatury Bronisława Komorowskiego i dzisiejsze jej echo, deklaracja byłego kandydata do urzędu prezydenckiego, profesora Tomasza Nałęcza, mogą budzić zdziwienie tylko u tych obserwatorów sceny politycznej, którzy uważają Sojusz Lewicy Demokratycznej za jedyną poważną siłę na lewicy, a Grzegorza Napieralskiego za niepodważalnego lidera. Po lewej &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/06/16/lewica-sama-sobie-winna/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Wczorajsza deklaracja poparcia Włodzimierza Cimoszewicza dla kandydatury Bronisława Komorowskiego i dzisiejsze jej echo, deklaracja byłego kandydata do urzędu prezydenckiego, profesora Tomasza Nałęcza, mogą budzić zdziwienie tylko u tych obserwatorów sceny politycznej, którzy uważają Sojusz Lewicy Demokratycznej za jedyną poważną siłę na lewicy, a Grzegorza Napieralskiego za niepodważalnego lidera.</p>
<p>Po lewej stronie sceny politycznej znaczących polityków jest całe zatrzęsienie, chyba nawet więcej, niż na prawicy. Jest &#8222;ojciec chrzestny&#8221;, emerytowany prezydent Aleksander Kwaśniewski, były premier Leszek Miller, drugi były premier Józef Oleksy, Marek Borowski, wspomniani Cimoszewicz i Nałęcz, Dariusza Rosati, oddelegowani do Brukseli Wojciech Olejniczak i Danuta Huebner, liczne grono pomniejszych &#8222;gwiazd&#8221;, z Ryszardem Kaliszem na czele, nowa gwiazda, Bartosz Arłukowicz, no i właśnie Grzegorz Napieralski. Obok są inni, nie establishmentowi politycy lewicy, bo i do tej formacji przyznaje się Bogusław Ziętek, nie mówiąc o środowisku Krytyki Politycznej Sławomira Sierakowskiego. I z tego bogactwa nie udaje się od lat zbudować silnej formacji lewicowej. Nie lewicowej populistycznej, ale lewicowej w stylu zachodniej socjaldemokracji.</p>
<p>SLD od lat szuka swojej tożsamości. Pod kierownictwem Leszka Millera partia zaczynała nabierać rysów lewicy liberalnej ekonomicznie i społecznie. Gdyby nie afera Rywina, za którą Miller nie jest odpowiedzialny w najmniejszym stopniu, lewica być może nie zachowałaby władzy, ale na pewno homogeniczność. Stało się jednak inaczej. Rozłamowcy, tacy jak Borowski i Nałęcz, doprowadzili przez podział na mniejsze formacje do osłabienia lewicy. Starzy działacze odeszli na boczny tor &#8211; na ich miejsce weszli Olejniczak i Napieralski. Ostatecznie rządy w SLD (ale nie rząd dusz&#8230;) objął Grzegorz Napieralski.</p>
<p>Napieralski po swoim zwycięstwie w wyborach partyjnych w czerwcu 2008 roku, stwierdził, że jego zadaniem głównym jest uczynienie z Sojuszu Lewicy Demokratycznej (lub formacji zjednoczonej lewicy) drugiej siły na scenie politycznej. Dlaczego tylko tak minimalistycznie podszedł do tej sprawy? Brak wiary, zdolności, pomysłu programowego, czy może realizm? Okazało się, że wszystko razem. I SLD nie tylko nie stał się drugą siłą, ale wszedł w stagnację. Potem były słabe wyniki wyborów do parlamentu europejskiego, a do tego brak perspektyw zjednoczenia lewicy. Napieralski jest pozbawiony nie tylko zdolności przywódczych, ale również zdolności stworzenia nowej formacji. I w tym, jak również w populizmie, podobny jest do Prawa i Sprawiedliwości.</p>
<p><span id="more-4113"></span>Jak wiadomo, Napieralski jest kandydatem zastępczym w wyścigu prezydenckim. Nie udało się namówić do startu ani Jolanty Kwaśniewskiej, ani Włodzimierza Cimoszewicza, Wojciech Olejniczak i Ryszard Kalisz stanowili zbyt duże zagrożenie dla szefa Sojuszu. A po śmierci w katastrofie pod Smoleńskiem Jerzego Szmajdzińskiego, Napieralski został niemalże zmuszony przez partyjny aparat do kandydowania. I radzi sobie dobrze w kampanii, nadspodziewanie dobrze, wbrew nadziejom jego oponentów w partii, którzy sądzili, że słaby wynik otworzy temat zmian w SLD.</p>
<p>Cimoszewicz i Nałęcz uznali jednak, że Grzegorz Napieralski nie gwarantuje&#8230; przegranej w wyborach Jarosława Kaczyńskiego. Po raz pierwszy politycy jednej idei politycznej zdeklarowali się po stronie przeciwnika, jakim powinien być konserwatywny przecież Bronisław Komorowski. Głos oddany na kandydata SLD uznali za głos wspierający Jarosława Kaczyńskiego. To jednak novum na scenie politycznej, nawet biorąc pod uwagę głębokie podziały i animozje, także personalne, jakie są na lewicy.</p>
<p>Wbrew co niektórym nerwowym opiniom, wczoraj Cimoszewicz nie opuścił poprzez swoją decyzję szeregów lewicy. On to zrobił już dawno, jeżeli za lewicę uważamy aparat partyjny. Jego deklaracja nie jest niespodziewana, tak samo jak współpraca z Platformą Obywatelską, przecież pamiętamy jego kandydowanie, przy wsparciu Donalda Tuska i aparatu rządowego, na stanowisko szefa Rady Europy. Cimoszewicz nie jest po prostu ideowcem partyjnym, ale pragmatycznym politykiem, który działa w myśl racjonalnych przesłanek. Choć, kiedy nadchodzi czas próby, czasem emocje biorą górę, jak było w przypadku kampanii prezydenckiej w 2005 roku. I oczywiście, wsparcie dla Komorowskiego nie ma nic wspólnego z lewicowością, ale z drugiej strony, co kampania personalna, wybory konkretnego kandydata mają wspólnego z wyborami konkretnych idei i partii?</p>
<p>Niektórzy sądzą, że Włodzimierze Cimoszewicz wchodzi swoją decyzją do gry politycznej, na szczeblu centralnym. Nic bardziej mylnego. Polsce oczywiście potrzebna jest silna i otwarta partia centrowa. Dwie dominujące formacje, Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość są, i będą nadal, w permanentnym się w klinczu politycznym. Obie partie żyją głównie z konfliktu ze sobą i dla siebie, nie liczy się realizacja programu i zadań politycznych, lecz reaktywność na poczynania przeciwnika. Lewica miałaby szansę, ale tylko wtedy, kiedy by zaczęła prowadzić politykę realizmu społecznego, gospodarczego. Jest w tym miejsce na różne nurty, także na akcentowanie państwa świeckiego, na pluralizm społeczny i obyczajowy, na liberalizm ekonomiczny. Tylko, że nie ma kto tego poprowadzić, nie ma siły sprawczej, która mogłaby doprowadzić do połączenia różnych nurtów politycznych w jedną formację lewicową &#8211; coś na kształt SLD, ale nie partii, ale porozumienia, takiego, jakie stworzył Leszek Miller w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku. Ani Cimoszewicz, ani Aleksander Kwaśniewski tego nie zrobią. Nie należy też liczyć, że głos Cimoszewicza to początek formowania nowej lewicowo-liberalnej formacji, rozbudowy lewego skrzydła PO. Jeden Janusz Palikot wystarczy za lewe &#8222;skrzydło&#8221;, tak samo, jak Jarosław Gowin za konserwatywne i zachowawcze oblicze liberalnej partii.</p>
<p>Pamiętajmy, że Cimoszewicz jest poza SLD, więc nie będzie również tworzył żadnego obozu opozycyjnego wobec Grzegorza Napieralskiego wewnątrz partii. Na dziś wygląda, że to raczej szef partii wyjdzie zwycięsko z kampanii, co da mu mandat do oczyszczenie jej z oponentów. Efekt tego jest łatwy do przewidzenia &#8211; wzrost, umocnienie jego pozycji w partii i osłabienie całej formacji na scenie politycznej&#8230;</p>
<p>Czy wsparcie Cimoszewicza pomoże Bronisławowi Komorowskiemu kampanii wyborczej, czy przyczyni się do poprawy jego wyniku wyborczego. Postawię &#8222;odważną&#8221; diagnozę; Jeżeli Komorowski wygra znacznie z Jarosławem Kaczyńskim, można uznać, że tak. Jeżeli wygra tylko minimalną ilością głosów &#8211; to nie. Jeżeli natomiast ktoś przedstawi na kilka dni &#8222;wiarygodne wyniki sondażowe&#8221;, że deklaracja premiera miała istotny wpływ na wynik kandydata PO, to znaczy to, że konfabuluje. Bo tak naprawdę to ma tylko znaczenie&#8230; medialne.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/06/16/lewica-sama-sobie-winna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 22. maja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 May 2010 11:18:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4034</guid>
		<description><![CDATA[Voit znam z sieci mniej więcej od roku. Wiem, kim jest, ale nie wiem czy życzy sobie ujawnienia danych. Warszawianka, z wyboru Mazurka, osoba wrażliwa społecznie. Prowadzi osobistego bloga, który jest kwintesencją blogowania, ponieważ jest osobisty i szczery, a jak potrzeba &#8211; ostry i zaangażowany. Założyła drugiego, w którym rozmawia. &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Voit</strong> znam z sieci mniej więcej od roku. Wiem, kim jest, ale nie wiem czy życzy sobie ujawnienia danych. Warszawianka, z wyboru Mazurka, osoba wrażliwa społecznie. Prowadzi <strong><a href="http://voit.salon24.pl/" target="_blank">osobistego bloga</a></strong>, który jest kwintesencją blogowania, ponieważ jest osobisty i szczery, a jak potrzeba &#8211; ostry i zaangażowany.</p>
<p>Założyła drugiego, w którym rozmawia. Z <strong>Andrzejem Celińskim</strong>, człowiekiem opozycji, &#8222;Solidarności&#8221;, również lewicowcem, ale przede wszystkim prostolinijnym ideowcem, pasjonatem. Takim, który trudno się mieście w ramach polskiej partyjniackiej polityki. Warto oba blogi czytać&#8230;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<h2><span style="color: #0000ff;">Andrzej rozmawia z Voit</span></h2>
<div>
<p><strong><em>Z Andrzejem Celińskim znamy się nie tak  długo. Nie pamiętam, jak go poznałam, ale z tego, co mi gdzieś świta, ślizgał  się po wypolerowanych podłogach na Rozbrat, żeby pogadać ze mną w jakiejś  lokalnej sprawie. Spóźnił się, ja czekałam zupełnie spokojnie. Był wtedy chyba  wiceprzewodniczącym SLD. Spodziewałam się poważnego człowieka w garniturze, a  trafiłam na faceta w rozchełstanym krawacie i szopie na głowie. I pewnie na  długo zapamiętam ten ślizg po posadzkach.</p>
<p>Nasz – mój w zasadzie -   pomysł jest taki: pogadamy sobie z Andrzejem o tym, co się ostatnio wydarzyło.  Potem oddajemy głos Wam. Andrzej jest wodoodporny i to on i tylko on będzie na  tym blogu odpowiadał na Wasze pytania. Dzisiaj go nie będzie -  ugrzązł gdzieś  po Warszawą, ale jutro odpowie na wszelkie pytania. Raz w tygodniu będziecie  mieć go do swojej dyspozycji.</em><br />
</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
<strong>- Dramat goni dramat &#8211; najpierw  katastrofa w Smoleńsku, teraz powódź. W międzyczasie kampania wyborcza.  Chciałbyś być teraz na miejscu Tuska?</strong></p>
<p>- Tak. Jakkolwiek to  brzmi. I jest niedorzeczne. Polska ma swoje pięć minut na lepsze pozycjonowanie  się w Europie, w świecie. Od jakości rządzenia, od głębokości i tempa zmian  zależy nasza przyszłość nie na jedno ani nawet kilka pokoleń. To czas wielkiej  historii. Być premierem to wielka rzecz. Zazdroszczę. I mu kibicuję. On jeden  pośród tylu twarzy „gladiatorów” współczesnej polskiej polityki, tego sejmu,  liderów tych partii &#8211; autentyczny. Skupiony, dorzeczny, wkurzony, kiedy trzeba.  Ja z innej jestem bajki, nie uznaję neoliberalizmu jako dobrej perspektywy dla  większości, i dla Polski, ale szanuję Tuska.</p>
<p><strong>- Polacy mają to do  siebie, że wiecznie narzekają na władze &#8211; rząd powinien a nie zrobił, premier  powinien, Sejm powinien… Rzadko jesteśmy zadowoleni. O czymś takim, jak  katastrofa w Smoleńsku mogliśmy co najwyżej poczytać w kryminałach Clancy’ego.  Do tej pory to było coś w rodzaju political-fiction. Jak w tym wszystkim widzisz  mechanizmy konstytucyjne? Zadziałały, czy nie?</strong></p>
<p>Jak idzie o  opanowanie skutków &#8211; zadziałały. Państwo funkcjonuje tak, jak funkcjonowało.  Inna rzecz, że prezydent niepotrzebnie tam leciał. Że coś było tam  nienaturalnego i w samej decyzji, i w jej konsekwencjach. Zginał prezydent.  Zginęło jeszcze 94 ludzi. Niepotrzebnie. W tej katastrofie zakodowana jest jakaś  bezgraniczna lekkomyślność. Nie rozumiem tego wszystkiego. Nie akceptuję.W  żadnym przyzwoicie urządzonym państwie „naszego świata” nie do przyjęcia jest  taki skład pasażerów jednego samolotu. I lądowanie w takich warunkach. To  skrajna nieodpowiedzialność. Bo co &#8211; prezydent ważniejszy niż państwo, które  reprezentuje? Co z procedurami? Co z rozumem, jeśli brak procedur? Gdzie w tym  premier, gdzie minister obrony narodowej? Nikt nie poważy się powiedzieć, ze tak  się nie robi?<br />
<strong><br />
- Dlaczego „prezydent tam niepotrzebnie leciał”?  Miał nie lecieć?!</strong></p>
<p>- Nie. Hołd ofiarom został, w imieniu Państwa  Polskiego, złożony trzy dni wcześniej. Z punktu widzenia naszego interesu jest  doprowadzenie do „zamknięcia” tej sprawy z Rosją. Można pomyśleć, że stosowniej  byłoby, aby po stronie rosyjskiej zapraszającym był prezydent. Wówczas po  stronie polskiej byłby też prezydent. Ale było inaczej. W końcu to Putin dzisiaj  ma największy wpływ na Rosję. A jego partnerem jest polski premier, a nie  prezydent. Katyń nie może być miejscem rywalizacji.</p>
<p><strong><span id="more-4034"></span>- Wielka woda  uderza w południe Polski. Ja mam to szczęście, że mieszkam na Mazurach, ale  przez lata mieszkałam w Konstancinie i z ogromnym niepokojem patrzę na to, co  się dzieje. Tam zostali moi przyjaciele, rodzina. Patrzę na to i mam wrażenie  jakiegoś kompletnego bezhołowia. Od lat mówi się o ustawie o ratownictwie, mówi  się o koordynacji służb. Jak na razie tylko się mówi. Masz jakiś pomysł na  rozwiązania systemowe?</strong></p>
<p>- To nie jest moja dziedzina. Nie mam  zwyczaju wymądrzać się na każdy temat. Jak idzie o przeciwdziałanie skutkom  żywiołów, w Polsce to przede wszystkim woda, czasem ogień &#8211; ufam specjalistom,  technikom, straży. Zaniedbania? Może. Ale to też sprawa pieniędzy. I planowania  przestrzennego. Ktoś chciał budować na terenach zalewowych, ktoś inny na to  zezwala. Wszystko jest w porządku dopóki o swoje prawa nie upomni się natura. A  się upomina. To też jest defekt demokracji. Braku rzetelnej, nieustannej debaty  &#8211; w skali kraju i w skali gminy &#8211; o pieniądzach publicznych. Na co wydawać, na  co nie wydawać. Jasne jest przecież, że nie można mieć wszystkiego. Z jednej  strony politycy oferują prawdy objawione zamiast wiedzy. Z drugiej publiczność  traktuje rząd jak okupanta, który chowa po kieszeniach pieniądze zamiast je  wydać na to, co akurat zdaje się najpilniejsze. Ale przecież rok temu, pięć lat  temu pilniejszą sprawą niż na przykład ochrona przeciwpowodziowa mogła być  sprawa budowy drogi tam, gzie właśnie woda ma zwyczaj od czasu do czasu wylewać.  Polacy zyskaliby patrząc na swoje gospodarstwo w kategoriach mniej symbolicznych  a bardziej racjonalnych. Mam wrażenie, że mniej nam dokucza deficyt  ceremonialności a bardziej deficyt racjonalności.</p>
<p><strong>- Co to jest  deficyt racjonalności? Nazywa się ten deficyt jakoś po polsku? Do ludzi mówisz,  nie do posłów.</strong></p>
<p>- Deficyt racjonalności to deficyt racjonalności.  Każda decyzja publiczna, każdy wydatek da się policzyć, jak idzie o skutki  decyzji lub jej braku. A większość wydatków ma jakąś alternatywę. Demokracja  wymaga, aby o tym mówić. O alternatywach. O wyborach. A nie o objawionych  prawdach. Co za co. Każda decyzja, albo jej brak ma swoje konsekwencje. Ja  akurat pochodzę, ze strony matki, z tzw Olendrów, czyli rolników holenderskich,  którzy osiedlali się wzdłuż rzek na świetnych madach nadwiślańskich. Do dzisiaj  są ślady tego osadnictwa. Domostwa na wysokich nasypach, dodatkowo, na wszelki  przypadek budowane równolegle do kierunku spływu wody i tak, że patrząc z góry  rzeki najpierw mieszkanie a potem obora, nigdy odwrotnie. Oni żyli z tego, że  mieszkali na zalewowych terenach, ale dostosowywali się do warunków. Jeśli  dzisiaj tak żyć nie można &#8211; nie wolno się budować tam, gdzie powodzie są sprawą  natury.</p>
<p><strong>- A co jest Twoją dziedziną?</strong></p>
<p>- Kultura,  kwestie związane z budowaniem kapitału ludzkiego, edukacja. Interesuję się także  więcej niż przeciętnie polityk zagospodarowaniem przestrzennym, mieszkalnictwem,  wpływem systemu podatkowego na szanse konkurencyjne. Ja wierzę, że nasza  przyszłość zależy prawie bez reszty od jakości naszych mózgów, od  rozprzestrzenienia się użytecznej wiedzy i umiejętności, od odwagi myślenia i od  konsekwencji działania, od zakresu wolności i od rozsądnego planowania  przyszłości. I od dobrej komunikacji pomiędzy ludźmi, zaufania i  życzliwości.</p>
<p><strong>- Będzie ogłoszony stan klęski żywiołowej? Wtedy  mamy trzy miesiące do wyborów. Sondaże są, jakie są, ja akurat w sondaże nie  wierzę. Jak Twoim zdaniem zareaguje elektorat? Kto na tym może zyskać a  kto</strong>stracić?</p>
<p>- To fantasmagoria. Nikt terminów wyborów nie będzie  przesuwał. Nie ma zresztą takiej potrzeby. Temat absolutnie medialny. Daje  pożywkę mediom a nie wiedzę ich odbiorcom. Kręci ludziom w  głowach.</p>
<p><strong>- Sekundę &#8211; walą się wały, zalewa domy, a Ty mówisz, że  to temat medialny? Potrzebny jest ten stan klęski żywiołowej, czy nie? To nie  jest zabawa, tu chodzi o ludzkie życie. Nie wiem, czy kalendarz wyborczy jest od  tego ważniejszy?</strong></p>
<p>- To kwestia konsekwencji decyzji: społecznych,  politycznych i finansowych. Nie lubię majstrowania w mechanizmach demokracji.  Jakieś kalkulacje, co i dla kogo korzystniejsze w przypadku zmiany kalendarza  wyborczego nie umocnią i tak wątłego zaufania do instytucji politycznych. Chodzi  też o kasę. Poszkodowani przez tę powódź to nie więcej niż 2 promile  społeczeństwa. W wyborach prezydenckich zazwyczaj nie bierze udziału dwieście  razy więcej ludzi. Trzeba znać proporcje.<br />
<strong><br />
- Wróćmy do katastrofy  w Smoleńsku &#8211; tam zginęli Twoi znajomi. Tak zupełnie po ludzku &#8211; jak się  dowiedziałeś o katastrofie i jakie było pierwsze wrażenie?</strong></p>
<p>-Z  telefonu od brata. Nie wierzyłem, jak pewnie znakomita większość ludzi. Po  kilkunastu minutach jednak już wiedziałem, że to prawda. Okropne były te  informacje o kolejnych pasażerach. Pomiędzy tymi 96 osobami był Aram Rybicki.  Poznałem go w Gdańsku, w 1980 roku, w siedzibie „Solidarności”. Zginął prezydent  Polski. Zupełnie inna polityczna rzeczywistość, ale przecież prezydent mojego  kraju. Zginęło kilkoro naprawdę bliskich znajomych. Wszystko zostało już  powiedziane.<br />
<strong><br />
-Mnożą się teorie spiskowe &#8211; było już wszystko,  łącznie z tym, że w katastrofie wcale nie zginął Lech Kaczyński, tylko jego  brat. W cywilu jesteś socjologiem &#8211; skąd się biorą takie  pomysły?</strong></p>
<p>- Z głupoty. Pozwól, że nic więcej nie  powiem.</p>
<p><strong>- Może to brak informacji? Pełnej  informacji?</strong></p>
<p>- Powinny być jednak jakieś granice w wymyślaniu  niestworzonych scenariuszy. Ja jednak trochę ufam mojemu państwu. Jak ktoś, kto  walczył o nie może mu nie ufać?<br />
<strong><br />
- Ktoś, kto walczył o własne  państwo, powinien właśnie patrzeć na nie krytycznie, nie sądzisz? Patrzenie  bezkrytyczne to raczej dowód zidiocenia.</strong></p>
<p>- Dziękuję. Czym innym  jest krytycyzm (oby jak najczęściej okazywał się twórczy, czyli był skojarzony z  konkretnym projektem, zwłaszcza jeśli to krytycyzm polityka) a czym innym  głupota.</p>
<p><strong>- Kampania wyborcza w toku, brudy wyłażą na wierzch w  niespotykanej ilości. Zaczyna się jatka &#8211; PiS pokazał inne oblicze Jarosława  Kaczyńskiego, lirycznego spokojnego, z czajniczkiem herbaty i pianinem w tle.  Znasz go prywatnie. Wierzysz w odmianę? Jaki jest Jarosław Kaczyński jakiego  znasz?</strong><br />
<strong><br />
-</strong>Zawsze wierzę w odmianę na lepsze.  Każdego.</p>
<p>- <strong>Czyli jaki jest ten Kaczyński, którego znasz? Odmiana  na lepsze, czyli był gorszy? Jaki?</strong></p>
<p>- Prywatnie ostatni raz  rozmawiałem z nim ponad dwadzieścia lat temu. Szmat czasu. O.k. W porządku. Kto  chce przyjąć do wiadomości, to przyjmie. Kto nie &#8211; nie przyjmie. Ja mam  Jarosława Kaczyńskiego za wybitnego, naprawdę wybitnego analityka polityki.  Gdzie wybitność mierzy się już nawet nie wiedzą i rozumieniem, ale odwagą  przyznania się do rzeczy dla siebie niekorzystnych. I równocześnie uznaję go za  polityka, który wiele Polsce wyrządził szkody. Przez swój charakter. Przez to,  że zdaje się być pozbawiony wiary w to, że Polacy poradzą sobie ze swoimi  problemami i w ramach demokratycznych procedur, krok za krokiem, wykorzystają,  bez żadnych dróg na skróty, swą ogromną, historyczną szansę na lepsze miejsce w  otaczającym nas świecie. Kropka.</p>
<p><strong>- Druga strona nie odpuszcza &#8211;  pianinu i czajniczkowi przeciwstawiła Wajdę i Bartoszewskiego. Autorytety.  Zgadzasz się z tym, co mówili na spotkaniu w Łazienkach?</strong></p>
<p>- Nie,  nie zgadzam się ani z tym językiem, ani z treścią, ani tonem. Tak, jak nie  uważam za dobre dla polityki zaangażowanie w nią biskupów, tak samo wątpię w  wartość zaangażowania wielkich artystów, uczonych, sportowców. Nie odmawiając  oczywiście im prawa do tego. Zresztą to akurat dobrzy ludzie, o wielkiej dla  Polski zasłudze. Tu są w nie swojej roli.</p>
<p><strong>- Katastrofa w  Smoleńsku to nie tylko dramat, ale także temat bardzo nośny medialnie. Wyobraź  sobie taką sytuację &#8211; na pokładzie tupolewa ginie Twój brat. Ty kandydujesz na  prezydenta. I?<br />
</strong><br />
- Nie chcę sobie tego wyobrażać.<br />
<strong><br />
-  Może spróbuj &#8211; wykorzystałbyś tę śmierć? Mówiłbyś o tym otwartym tekstem?  Widzisz, ja mam czasem wrażenie, że te wszystkie ofiary są jedynie nieistotnym  tłem. Najważniejsi sa członkowie PiS i rzecz jasna para prezydencka. Tak, jakby  pozostali tam nie zginęli. Jakby ich tam w ogóle nie było.</strong></p>
<p>- To  kwestia przyzwoitości, wrażliwości i smaku. Kandydatura Jarosława Kaczyńskiego  jest najzupełniej naturalna. Czy on, albo jego sztab, czy też sprzyjający mu  dziennikarze przekroczą jakieś bariery, których nie powinno się przekroczyć &#8211;  nie wiem, zobaczymy. Nie sympatyzuję z tą kandydaturą, podobnie jak nie sądzę,  aby polityka dotychczas pokazana przez PiS była dla Polaków korzystna, ale  przecież każdy działa na swój rachunek i każdy jest oceniany za to, co robi.  Demokracja to rajska wyspa, to długa i kręta droga, idąc po której nabiera się  doświadczenia. Nie wierzę, ze ktoś ma jakieś specjalne prawo do prowadzenia  ludzi za rączkę.</p>
<p><strong>- Jakie w tym wszystkim widzisz miejsce dla  siebie? Nie lubisz o tym mówić, ale może w końcu byłoby warto &#8211; jeden z  najbardziej znanych członków KOR, potem prawa ręka Wałęsy, senator z rozdania  OKP, wiceprzewodniczący Unii Demokratycznej nagle robi woltę i staje się  walczącym lewicowcem, po czym obraża się na kolejne partie i w końcu staje się  bezpartyjny. Czy także apolityczny?</strong></p>
<p>- To inny zupełnie temat.  Staram się być, nie wiem na ile mi się to udaje, uczciwy wobec własnych  poglądów, wyobrażenia tego, co dla Polski i Polaków dobre, wobec wartości, które  zawsze powinny być fundamentem polityki. Szukam. I zbieram cięgi. Nie ma dzisiaj  demokracji bez partii politycznych. Może jednak, mimo wieku, czas pomyśleć o  własnej? Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Ten system partyjny, jaki sobie sami  zbudowaliśmy jest niefunkcjonalny. Partie stały się spółkami z o.o. Sposób  finansowania polityki konserwuje podziały, i strukturę polityki całkowicie  irracjonalne, jak idzie o przyszłość Polski. Blokuje odnowę. Sprzyja  klientelizmowi, beczkowaniu, miernocie. Jak to wytłumaczyć wyborcom? Nie  wiem.<br />
<strong><br />
-Nie masz wrażenia, że powielasz schemat, do którego  przyzwyczaił nas ostatnio Ludwik Dorn? Końcówką jest zejście w niebyt  polityczny. Dorn właśnie wstępuje w polityczną pustkę. Co się stało, że polityk  &#8211; jeden z najciekawszych w tym kraju, niepokorny, z jajem &#8211; nagle postanowił  popełnić polityczne samobójstwo?</strong></p>
<p>- Słuchaj! Nie wkręcaj mnie w  nie moje klimaty. Ja mam 60 lat. Może powinienem przestać. Na pewno nie pójdę za  ludźmi o wartości mniejszej niż gminny sekretarz POP lub nawiedzony działacz  narodowo-chrześcijański. Mówię oczywiście o zamierzchłej historii. Jeszcze nie.  Ja nie Dorn. Mniej mam z pawia (taka moja nadzieja) i mniej z orła. Raczej  staram się myśleć. I właśnie myślę, czy już jednak zejść, czy jeszcze coś  zaproponować. Wiem, że znakomita większość komentatorów głównie chce jakikolwiek  pozytywny projekt zadeptać, niż nad nim się pochylić. Dlatego też jestem  wstrzemięźliwy.</p>
<p><strong>- Z pawia to masz całkiem sporo. Zejść, z  czego? Ze sceny politycznej? Jak masz sześćdziesiątkę to, co?  Eutanazja?</strong></p>
<p>- Dziękuję. Po raz drugi. Czytam Internet. Wiem,  że cokolwiek powiem sfora psów wbije się kłami w szyję. Z drugiej strony chcę,  aby jakiś pozytywny projekt dla Polski leżał na stole. Żeby ktoś kiedyś nie  powiedział, że wszyscy myśleli stadnie.<br />
<strong><br />
- Własna partia to  świetny pomysł. Najczęściej kończy się na trzech członkach rzeczywistych &#8211;  wliczając w to założyciela i pięciu sympatykach. I tyle by z tego było. Potem  jak wiadomo taką partie szlag trafia i łyka ją ktoś większy. Vide Polska Plus.  Tego chcesz?</strong></p>
<p>- No widzisz! Dlatego myślę, a nie zakładam. Ale  jeśliby się okazało, że wybór pomiędzy neoliberalnymi trampkarzami a  konfesyjnymi nekropolitykami nie wyczerpuje ambicji Polaków, to  co?</p>
<p><strong>- Na kogo będziesz głosował?</strong></p>
<p>- Na  Komorowskiego. Z goryczą, że nie ma w tegorocznej ofercie kogoś mi  bliższego.</p>
<p><strong>- Czyli głos na NIE, a nie na TAK?</strong></p>
<p>-  Nie jestem osamotniony w takiej sytuacji.</p>
<p><strong>- Poseł Dorn swój głos  &#8211; jak rozumiem pojedynczy i zupełnie prywatny &#8211; sprzedał Markowi Jurkowi. Masz  coś z tego, że deklarujesz głosowanie na Komorowskiego?</strong></p>
<p>-  Zapytałaś &#8211; odpowiedziałem. Nie biegnę z tym na plac. Nie krzyczę. Mówimy  poważnie o polityce. Poważnie odpowiadam. Ja nigdy nie uprawiałem handlu w  polityce. Może dlatego nie za bardzo już do niej pasuję.</p>
<p><strong>-  Dzięki. Do przyszłego tygodnia.</strong></p>
<p><strong>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;<br />
</strong></p>
<p><strong>[Źródło: Blog <a href="http://andrzejcelinski.salon24.pl/" target="_blank">Andrzej rozmawia z Voit</a>]<br />
</strong></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/05/22/czytanki-nieoszolomow-22-maja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oczywisty kandydat?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/04/23/oczywisty-kandydat/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/04/23/oczywisty-kandydat/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 14:26:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3932</guid>
		<description><![CDATA[To, co się stało wczoraj na ulicy Rozbrat, na warszawskim Powiślu, w siedzibie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jest tylko zwieńczeniem drogi, jaką kroczy ta partia od wyborów w roku 2005. Od prężnej lewicowej partii, z rysem liberalnym, do partii lewackiej, bez pomysłu, programu i bez szans na powrót do rządzenia. Od &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/04/23/oczywisty-kandydat/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>To, co się stało wczoraj na ulicy Rozbrat, na warszawskim Powiślu, w siedzibie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jest tylko zwieńczeniem drogi, jaką kroczy ta partia od wyborów w roku 2005. Od prężnej lewicowej partii, z rysem liberalnym, do partii lewackiej, bez pomysłu, programu i bez szans na powrót do rządzenia. Od dłuższego czasu problemem SLD jest brak osobowości, brak charyzmatycznych przywódców, którzy nie tylko by potrafili zbudować program i wytyczyć szlak polityczny dla partii, ale jeszcze go umiejętnie sprzedać. Stara gwardia polityczna albo jest na emeryturze albo, tak jak Józef Oleksy, czy Leszek Miller, stoi w drugim szeregu. SLD liczy ponoć nawet 70.000 członków, według danych partyjnych, ale kompletnie nie ma to odbicia na siłę polityczną na szczeblu centralnym. Zastanawiające, jak jest możliwe, że silne struktury regionalne partii nie potrafią się przełożyć na wynik wyborczy? Jak to jest możliwe, że partia nie potrafi zbudować i sprzedać swojego programu tak, aby stać się realną siłą polityczną? A dodatkowo, pomimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji, że to właśnie SLD jest tą siłą, która może lewicę zjednoczyć, brak w tym kierunku realnych działań.</p>
<p>Nominowanie Grzegorza Napieralskiego na kandydata do urzędu prezydenckiego, po tragicznej śmierci Jerzego Szmajdzińskiego, wydawać się by mogło logicznym działaniem. Tylko nie wiadomo, właściwie dlaczego. Nie jest nigdzie napisane, a już na pewno w statucie partii, że jej szef ma obowiązek do kandydowania. Nie trafiają do mnie również głosy, że musiał wziąć na siebie odpowiedzialność za partię. Gdyby rzeczywiście tak było, to partia powinna wystawić kandydata, który mógłby wnieść do &#8222;konkursu&#8221; wartość dodaną i przyczynić się do poprawienia notowań partii. Już słychać głosy, że jeżeli Napieralski zdobędzie tyle procent głosów, ile wynosi poparcie dla partii, to będzie to sukces.</p>
<p><span id="more-3932"></span></p>
<p>Pomimo, że wycofał się z wyścigu wyborczego Tomasz Nałęcz, Napieralski ma niewielkie szanse na to, aby być kandydatem zjednoczonej lewicy. Nie ma on praktycznie żadnego autorytetu na lewicy, a jego pozycja opiera się na tylko na aparacie regionalnym partii. To, co pozwala mu na rządzenie partią, nie pozwala na rządzenie całą lewicą. A jeżeli pojawiają się rozsądne projekty współpracy, do Napieralski robi wszystko, aby je zniszczyć. To właśnie on był głównym przeciwnikiem koalicji SLD z Partią Demokratyczna, a  w ostatnich tygodniach nie podjął żadnych sensownych rozmów z innymi formacjami lewicowymi, jak choćby z SdPL.</p>
<p>Wczorajsze spotkanie przywodzi mi na myśl powiedzenie, że są tacy popierający, którzy klepią cię po plecach z ręką uzbrojoną w nóż&#8230; Wygląda na to, że zarówno zwolennicy Napieralskiego, jak i jego przeciwnicy wypchnęli na szpicę, jedni wierząc, że może odnieść sukces, inni, że jego wynik będzie tak słaby, że podważy jego przywództwo w partii. Rację mają raczej ci drudzy, którzy dość realnie oceniają i siłę partii i zdolności swojego kandydata. Napieralski osiągnie wynik w granicach 5-7%, a biorąc pod uwagę liczbę kandydatów, która ograniczy się do 5. (chyba, że jednak Marek Jurek zbierze wymagane 100.000 podpisów na listach), to wyprzedzenie kandydata PSL, Waldemara Pawlaka, będzie jedynym sukcesem. Taki wynik będzie podstawą do rozliczeń i konkurenci, a przede wszystkim Wojciech Olejniczak, nie zaniedbają, aby spróbować go usunięci ze stanowiska szefa partii.</p>
<p>SLD, silne strukturami, słabe jest programem. Intelektualne, kontrowersyjne, ale pociągające pomysły i idee &#8222;Krytyki Politycznej&#8221; Sławomira Sierakowskiego mogłyby trafić do młodego elektoratu lewicowego. Tylko, że ci młodzi nie utożsamiają się z SLD, nawet z polityką, rozumianą jako gra partyjna. To jest problem, z którym w pewnym momencie będzie się musiał zderzyć SLD, a także Sierakowski. Nie da się działać na scenie politycznej bez programu &#8211; nie da się zmieniać świata bez wejście w struktury państwa. Mam nadzieję, że obie strony kiedyś do tego dojrzeją.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/04/23/oczywisty-kandydat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powrót Kanclerza</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/21/powrot-kanclerza/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/21/powrot-kanclerza/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Jan 2010 10:11:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3568</guid>
		<description><![CDATA[Do Leszka Millera mam słabość. Uznaję jego zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie, kiedy przejął ster z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To właśnie Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy, w historii lewicy, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on zdmuchnął ze sceny AWS. I to on &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/01/21/powrot-kanclerza/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Do Leszka Millera mam słabość. Uznaję jego zasługi w tworzeniu silnej formacji lewicowej w czasie, kiedy przejął ster z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego. To właśnie Leszek Miller osiągnął największy sukces wyborczy, w historii lewicy, a wcześniej zbudował silną organizację, Sojusz Lewicy Demokratycznej. To on zdmuchnął ze sceny AWS. I to on również pozwolił na upadek lewicy, dopuszczając do rozdmuchania sprawa Rywina. Afera Rywina odchodzi jednak w niepamięć, zresztą Miller ma mocne argumenty na to, że była on mocno dęta i wcale on, ani jego najbliższe otoczenie nie maczało w tym palców. A kto za tym stał, Leszek Miller mówi po cichu, szeptem, ale jest to szept teatralny…</p>
<p>Z drugiej strony mam pretensje do Leszka Millera, że w imię pragmatyzmu politycznego zawrócił projekt partii socjaldemokratycznej, jaką tworzył Kwaśniewski, w kierunku partii socjalnej, z dość dużym rysem populizmu. Ostatnio jednak okazuje się, że Miller jest najbardziej liberalnym politykiem lewicowym w Polsce, jego pomysły i poglądy na gospodarkę lokują go w samym centrum liberalizmu. Śmiało można powiedzieć, że jeżeli komuś najbliżej doTony&#8217;ego Blaira, to właśnie Leszkowi Millerowi.</p>
<p>Moja słabość do Millera wynika również z tego, że jest to nie tylko polityk, ale również człowiek, który potrafił przeskoczyć własny życiorys i uwarunkowania środowiskowe i z betonu pezetpeerowskiego przekształcił się w polityka europejskiego, wręcz entuzjastę Unii Europejskiej.<br />
Miller to postać nietuzinkowa, inteligentna i zasłużona w polskiej polityce. Wielu zarzuca mu cynizm, co jest niewątpliwie prawdą, ale tylko częściową. Mam wrażenie, że cynizm Millera kończy się ta, gdzie zaczyna się prawdziwy interes państwa i społeczeństwa. Miller więcej rozumie ze znaczenia i roli nowoczesnego patriotyzmu, niż wielu tak zwanych &#8222;genetycznych patriotów&#8221;.</p>
<p><span id="more-3568"></span>Miller wrócił do SLD, złożył deklarację do macierzystego koła partii w Łodzi, został przyjęty i już znów jest członkiem partii (pełne prawa uzyska za 6. miesięcy). Odejście Millera po konflikcie z Wojciechem Olejniczakiem i start do wyborów w 2007 z listy Samoobrony &#8211; to smutne lata z jego działalności politycznej. Projekt nowej partii Millera, Polskiej Lewicy (której program, na jego życzenie, analizowałem), nie okazał się na tyle skuteczny i nośny, aby uzyskała onapoparcie powyżej błędu statystycznego. Polska Lewica została partią niszową, pozbawioną środków finansowych, poza szefem pozbawioną dostępu do mediów, nie występującą w sondażach, nie mają szans na samodzielne wejście do parlamentu, a jej zdolność koalicyjna z partiami na prawo od niej była żadna.</p>
<p>Powrót do SLD prorokowałem już w połowie ubiegłego roku, jak naturalną drogę, szczególnie ze względu na nieudolne kierowanie tą formacją przez Grzegorza Napieralskiego.</p>
<p>Grzegorz Napieralski wiele mówi o drodze , na jaką powinna wkroczyć polska lewica. Tylko, że Napieralski tylko mówi, jest to tylko retoryczna zabawa. Podjęcie nowych wyzwań i pójście nową drogą wymagałoby determinacji i zdolności intelektualnych – a takowych Napieralskiemu brak. Napieralski, co wiadomo do dawna, zauroczony jest hiszpańską lewicą, PSOE i jej szefem, Zapatero. To jednak tylko zainteresowanie na pokaz, wirtualne, bo w polityce krajowej Napieralski opiera się na elektoracie postpeerelowskim, na związkach zawodowych i chce budować program socjalny. I to jest droga donikąd. Paradygmatem, na jakim powinna się skupić polska lewica – jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z głębokim humanizmem i liberalizmem ekonomicznym. Leszek Miller mógłby taki program stworzyć i zrealizować. Tylko, czy &#8222;wujowie&#8221; partyjni wybaczą mu zdradę i czy jest wstanie podjąć, jeszcze przed wyborami w roku 2011 walkę o przywództwo partyjne?</p>
<p>W SLD rywalizują dwie frakcje – postkwaśniewska i postmillerowska. Nie wiadomo, która wygra, czy Miller będzie wstanie przekonać działaczy do swoich planów i swoich pomysłów, neoliberalizmu i otwartości światopoglądowej. Okaże się to już w tym roku.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Materiał ukazał się również na portalu <a href="http://www.wprost.pl/">Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
<p><a id="aptureLink_N4FOV6bZ7z" style="padding: 0px 6px; float: left;" href="http://polskaweb.eu/images/stories/kraehe_miller.jpg"><img style="border: 0px none;" title="Leszek Miller" src="http://polskaweb.eu/images/stories/kraehe_miller.jpg" alt="" width="494" height="425" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/21/powrot-kanclerza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koalicja PiSoLewu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/01/19/koalicja-pisolewu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/01/19/koalicja-pisolewu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Jan 2010 16:56:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3557</guid>
		<description><![CDATA[Mała sensacja: Polityk Prawa i Sprawiedliwości, do tego kojarzony raczej z konserwatystami, Michał Kamiński, nie wyklucza możliwości zawarcia koalicji z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Okazuję się, że młody europoseł z PiS widzi swoją współpracę z Wojciechem Olejniczakiem, czy Grzegorzem Napieralskim, jako bardziej realną, niż z PO. Kamiński lepiej ocenia politykę zagraniczną &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2010/01/19/koalicja-pisolewu/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Mała sensacja: Polityk Prawa i Sprawiedliwości, do tego kojarzony raczej z konserwatystami, Michał Kamiński, nie wyklucza możliwości zawarcia koalicji z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Okazuję się, że młody europoseł z PiS widzi swoją współpracę z Wojciechem Olejniczakiem, czy Grzegorzem Napieralskim, jako bardziej realną, niż z PO.<br />
Kamiński lepiej ocenia politykę zagraniczną czasów Kwaśniewskiego i Millera, niż obecnego rządu, a o komunizmie przecież można zapomnieć&#8230;</p>
<p>Tak, to jest mała sensacja. Oczywiście dla tych, którzy wierzą, że PiS jest partią prawicową, a myśl polityczna wywodzi się z konserwatyzmu, a może z myśli piłsudczykowskiej. Dla mnie PiS był i jest dalej partią bez wyraźnej i spójnej linii programowej, bo to, co niektórzy chcą widzieć, jako program IV RP, jest naprawdę tylko zbitką pomysłów Jarosława Kaczyńskiego, Ludwika Dorna i kalkami z różnych przeczytanych książek i opracowań. A w swej retoryce i spojrzeniu na państwo obie formacje niewiele się od siebie różnią, jeżeli odrzucimy sprawy związane z rolą Kościoła Katolickiego w życiu społecznym.</p>
<p>Jarosław Kaczyński jest w stanie dogadać się z każdym, kto byłby gotowy do  zaakceptowania jego dominacji. Twarde idee i pryncypia, jakie prezentuje oficjalnie, zawsze mogą ulec pragmatyzmowi, czyli chęci zdobycia władzy. Przećwiczono to z LPR i Samoobroną Andrzeja Leppera (choć to był &#8222;człowiek marnej reputacji&#8221;), przez prawie dwa lata rządów koalicyjnych, ponieważ tak nakazywała &#8222;mądrość etapu&#8221;. Bo tak nakazywał imperatyw rządzenie absolutnego, kiedy brat Lech został prezydentem.</p>
<p>Wydawałoby się, że obie formacje różni wszystko, począwszy od źródeł, poprzez styl, na aksjologii kończąc. Nic bardziej błędnego. Podejście do uprawiania polityki, a także mentalność elektoratów obu partii jest bardzo bliska sobie. SLD przestało, za czasów Grzegorza Napieralskiego, być partią socjaldemokratyczną i liberalną, a stało się partią socjalną i lewacką. Z drugiej strony mamy do czynienie z populistami, którzy również mentalnie tkwią w idei postkomunizmu. To są dwa strumienie, jeden czerwonawy, drugi czarno-brunatny, które mogą się ze sobą połączyć, dając kolor&#8230; no, powiedzmy, brązowy&#8230;</p>
<p>Koalicja jest możliwa, wystarczy, że obaj cyniczni szefowie partii ustalili by katalog spraw, o których się nie mówi i które zamyka się w sejfie, jak jakieś parytety, sprawy aborcji, zapłodnień in vitro, czy wreszcie lustracji. Na wszystko przecież można przymknąć oko, a nos zatkać&#8230;</p>
<p>Propozycja Kamińskiego, wypowiedziana całkowicie poważnie w wywiadzie dla dziennika &#8222;Polska The Times&#8221;, jest tak naprawdę policzkiem dla lewicy, dla SLD. Pokazuje, że nikczemność i degeneracja lewicy posunęła się tak daleko, że brana jest pod uwagę jako partner nawet przez Jarosława Kaczyńskiego. Bo przecież Kamiński nie wypowiedział swoich uwag, ot tak, bez zastanowienia&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/01/19/koalicja-pisolewu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy lewica chce wyjaśnienia sprawy Barbary Blidy?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/12/czy-lewica-chce-wyjasnienia-sprawy-barbary-blidy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/12/czy-lewica-chce-wyjasnienia-sprawy-barbary-blidy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Nov 2009 16:51:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[B. Blida]]></category>
		<category><![CDATA[Barbara Blida]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3343</guid>
		<description><![CDATA[Od dnia śmierci byłej posłanki SLD, Barbary Blidy minęło już 2,5 roku, od powołania sejmowej komisji śledczej, mającej wyjaśnić kulisy jej śmierci niedługo minął dwa lata. A panuje powszechne odczucie, zarówno po stronie osób oczekujących na wyniki jej działań, jak i przeciwnych pracy komisji, że wiedza o samym zdarzeniu w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/11/12/czy-lewica-chce-wyjasnienia-sprawy-barbary-blidy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od dnia śmierci byłej posłanki SLD, Barbary Blidy minęło już 2,5 roku, od powołania sejmowej komisji śledczej, mającej wyjaśnić kulisy jej śmierci niedługo minął dwa lata. A panuje powszechne odczucie, zarówno po stronie osób oczekujących na wyniki jej działań, jak i przeciwnych pracy komisji, że wiedza o samym zdarzeniu w domu posłanki, w Siemianowicach Śląskich w dniu 25 kwietnia, nie została w żaden sposób pogłębiona. Również ciąg zdarzeń, który doprowadził do śmiertelnego postrzału, nie jest jasny.</p>
<p>Szef komisji, Ryszard Kalisz, który ostatnio udzielił kilku wywiadów prasowych i telewizyjnych, stwierdza w nich, że jego możliwości i sposoby działania są już praktycznie na wyczerpaniu, a główną przeszkodą nie jest opór osób zamieszanych w sprawę, zarówno z ABW, jak i prokuratury i polityków, ale sprawy związane z procedurami administracyjnymi, prawnymi i tajnością postępowania oraz dostępem do materiałów. Kalisz podkreśla, że w swoich działaniach kieruje się zasadą legalizmu, jako nadrzędną, ale jednak nie wydaje się, aby było to do końca prawdą. Zastanawiające jest to, że od pewnego czasu, od czasu zakończenia przesłuchań w prokuraturze łódzkiej, funkcjonariuszy ABW, prokuratorów i polityków, w tym Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, komisja praktycznie nic nie robi w kierunku wyjaśnienia i przesłuchania, już po zamknięciu dochodzenia prokuratorskiego, osób, które nie brały udziału bezpośrednio w tak zwanej &#8222;realizacji&#8221; zatrzymania B. Blidy. Chodzi nie tylko o wspomnianych J. Kaczyńskiego i Z. Ziobro, ale również o ówczesnego szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego, oraz byłego posła SLD, Ryszarda Zająca, a przede wszystkim &#8211; osobę, wokół której kręcił się akt oskarżenie posłanki SLD &#8211; Barbary Kmiecik.</p>
<p><span id="more-3343"></span> Od pewnego czasu głównym wątkiem, jakim interesują się media jest sprawa, czy rzeczywiście w domu Barbary Blidy doszło do samobójstwa, czy do przypadkowego postrzału, w wyniku szamotaniny. Ostatnio otrzymaliśmy przedziwne informacje, że materiały i dowody, które zostały na miejscu, w dniu 25 kwietnia zebrane, są do niczego nieprzydatne. Nitka znaleziona na rewolwerze Barbary Blidy, ślady ołowiu ze spłonki pocisku na dłoni funkcjonariuszki, która pilnowała posłanki w łazience,  włos na jej szlafroku&#8230; wszystkie te materiały teraz, po 2, 5 roku (!) okazują się nieprzydatne. Dopiero teraz zdziwienie (także posła Kalisza) budzi fakt, że na rewolwerze, z którego jakoby miała się postrzelić Blida, starto ślady.<br />
Efektem tego, jest to, że jedyną osobą z ABW, która została postawiona przed sądem, jest kierujący akcją w domu posłanki porucznik Grzegorz S. &#8230; za niedopełnienie obowiązków. Funkcjonariuszka, która była przy śmierci Blidy &#8211; wróciła właśnie ze zwolnienia lekarskiego i zarzutów nie ma żadnych. Dodatkowo jeszcze proces oficera ABW został utajniony. I zastanawiające jest to, że Ryszard Kalisz nie widzi w tym nic dziwnego.<br />
Jest oczywiście ważne wyjaśnienie, czy Blida chciała popełnić samobójstwo, czy zginęła w wyniku szamotaniny z funkcjonariuszką ABW i przypadkowego postrzału. Tym bardziej więc Kalisz, jako szef komisji, powinien interweniować u ministra sprawiedliwości, mającego nadzór nad pracą prokuratury, dlaczego sprawa przybrała taki obrót.</p>
<p>Jeszcze pół roku temu, omawiając stan prac komisji, wyrażałem opinie, że jej procedowanie jest dobre. Teraz jednak widzę coraz wyraźniej, że Ryszard Kalisz nie dokłada starań, aby praca szła sprawniej. Zarzuty opieszałości wysuwane pod jego adresem, są zgodne z prawdą. Brak reakcji na przeciągające się postępowanie w prokuraturze w Łodzi, a także dość dziwne procedury utajniania dokumentów, w tym także z przesłuchań, każą wysnuwać wniosek, że Ryszardowi Kaliszowi przestało zależeć na wyjaśnieniu okoliczności śmierci posłanki, lub ma problemy, o czym się mówi się w kuluarach sejmowych, że pewne sprawy z czasów, kiedy był ministrem spraw wewnętrznych mogą rzutować na jego decyzje.</p>
<p>Przede wszystkim jednak Kalisz nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności politycznej za tę sprawę. A jest to, niezależnie od formalnego statusu komisji – sprawa natury politycznej. Bo już dawno formułowano opinię, że za śmiercią Blidy stoi<br />
„mafia polityczna”, o czym mówił otwarcie nie tylko  pełnomocnik rodziny Blidów, mecenas Leszek Piotrowski, ale pisali i mówili tak otwarcie publicyści i politycy.</p>
<p>Warto pamiętać, że to Zbigniew Ziobro ponosi nie tylko odpowiedzialność polityczną, ale jako członek rządu ponosi odpowiedzialność za inspirację działań prokuratury i ABW w roku 2007.  Ziobro zawarł nieformalny układ z szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim, swoim prokuratorskim kolegą, w tej sprawie (nieformalny – ale za wiedzą premiera), aby wykorzystać Barbarę Blidę jako „wyjście” na polityków lewicy – i powiązania ich z mafią węglową. I to właśnie były szef ABW powinien być głównym oskarżonym w tej sprawie – obok szefów prokuratury okręgowej w Katowicach, którzy realizowali plan działań Ziobry. Innym oskarżonym powinien być Grzegorz Ocieczek – szef delegatury katowickiej ABW, który realizował działania w terenie.</p>
<p>Dlaczego te osoby nie są jeszcze przesłuchiwane przez komisję Ryszarda Kalisza? Na co czekamy?</p>
<p>Ilość materiałów, jakie w tej sprawie są dostępne, choćby takie jak stenogramy przesłuchań przez komisją, czy dawno już<br />
upublicznione przez „Gazetę Wyborczą” zeznania prokuratorów katowickich, składane przed prokuraturą łódzką, pozwalają na formułowanie już linii raportu komisji. Do tego jednak konieczne jest przesłuchanie wspomnianych przeze mnie osób – Zbigniewa Ziobro, Jarosława Kaczyńskiego, Bogdana Święczkowskiego i przede wszystkim – Barbary Kmiecik. To ona miała być głównym świadkiem oskarżenia dla Barbary Blidy,  to wokół jej zeznań miano budować całą sprawę współpracy posłanki z mafią węglową. To ona, zapewne za nadzwyczajne złagodzenie kary miała zostać „świadkiem koronnym”. I tak jak ona miała być narzędziem w rękach katowickiej prokuratury, powinna stać się argumentem komisji sejmowej.</p>
<p>Pozycja Ryszarda Kalisza w Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest słaba. Widać wyraźnie, że nie ma również z tej strony żadnej pomocy i wsparcia politycznego. Więcej – politycy lewicy zapomnieli o tym, że wyjaśnienie kulis śmierci Barbary Blidy jest ich nakazem politycznym i obowiązkiem wobec wyborców. To smutne.<br />
Kilka tygodni kilku dziennikarzy śledczych, którzy dotarli do nowych, ciekawych, a nawet rewelacyjnych informacji o sprawie Barbary Blidy, rozpoczęło poszukiwania źródeł finansowania projektu medialnego i książki na ten temat. Nie chcą wiązać się z żadną stacją telewizyjną, czy wydawcą, w celu zachowania pełnej autonomiczności, niezależności. Gdy dowiedziałem się i projekcie, zwróciłem się między innymi do kilku poważnych polityków lewicowych z zapytaniem, czy mogliby pomów w znalezieniu środków na tego rodzaju projekt. Niestety, nie wzbudziło to ich zainteresowania, odzew był zerowy. To świadczy o tym, jak lewica postrzega pojęcie solidarności&#8230;</p>
<p>Problem śmierci Barbary Blidy i jej kulis jest ważniejszy, niż sprawa Rywina, czy sprawa afery hazardowej. Szkoda, że lewica, tak zagubiona i pozbawiona idei, tego nie rozumie. To ostatni moment aby zmienić niekorzystną sytuację w pracach komisji.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em><strong>Artykuł ukazał się na portalu<a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank"> MojeOpinie.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/12/czy-lewica-chce-wyjasnienia-sprawy-barbary-blidy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cimoszewicz mówi &#8211; &#8222;nie&#8221;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/22/cimoszewicz-mowi-nie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/22/cimoszewicz-mowi-nie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 10:02:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3268</guid>
		<description><![CDATA[Już kilka tygodni temu pisałem, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie ma kandydata na stanowisko prezydenta. Rojenia Grzegorza Napieralskiego, że Jolanta Kwaśniewska jednak się zgodzi, zostały szybko &#8211; i ostatecznie &#8211; wybite mu z głowy. Ostatnie sondaże pokazywały, że na czele potencjalnych kandydatur lewicowych, według wyborców, znajdowali się Wojciech Olejniczak, Włodzimierz &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/10/22/cimoszewicz-mowi-nie/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Już kilka tygodni temu pisałem, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie ma kandydata na stanowisko prezydenta. Rojenia Grzegorza Napieralskiego, że Jolanta Kwaśniewska jednak się zgodzi, zostały szybko &#8211; i ostatecznie &#8211; wybite mu z głowy.</p>
<p>Ostatnie sondaże pokazywały, że na czele potencjalnych kandydatur lewicowych, według wyborców, znajdowali się Wojciech Olejniczak, Włodzimierz Cimoszewicz i Ryszard Kalisz. Wszyscy, równie jak Kwaśniewska, niewybieralni. Kalisz, pomimo silnej pozycji parlamentarnej, dobrego odbioru medialnego i niekwestionowanej wartości intelektualnej, jest w swojej partii na marginesie. Ten margines wartości intelektualnej jest, niestety, bardzo cienki. Po odejściu do PE Olejniczaka i Zemkego, dobrze przygotowanych i dobrze odbieranych posłów jest jak na lekarstwo. Wojciech Olejniczak nie ma szans na kandydowanie, ponieważ nie po to go Napieralski przez wiele miesięcy zwalczał i marginalizował, aby teraz ten z powrotem stał się twarzą partii i zagrożeniem dla jego pozycji.</p>
<p>Włodzimierz Cimoszewicz, do którego Napieralski zamierzał uderzyć w konkury (nie wiem, czy tak jak do p. Kwaśniewskiej, także z kwiatami&#8230;), dziś brutalnie przeciął marzenia lewicowego przywódcy. W porannej audycji, w TOK FM, u Janiny Paradowskiej, wyraźnie i stanowczo podkreślił, że kandydować po raz kolejny nie zamierza, a już na pewno nie chciałby tego robić pod szyldem SLD. I powiedział kilka zdań, pod którymi ludzie lewicy &#8211; tej intelektualnej lewicy, inteligenckiej &#8211; na pewno by się podpisali.</p>
<p style="padding-left: 30px;">&#8222;<em>Nie zgadzam się z taką bardzo młodzieńczą radykalizacją tej polityki. To, co robi SLD, świadczy o tym, że ci ludzie nie rozumieją rzeczywistych problemów naszego państwa i naszego społeczeństwa, nietrafnie odczytują tę rzeczywistość, ulegają coraz częściej populizmowi, łatwo rzucają bardzo mocne sformułowania&#8221;<br />
</em>[ludzie SLD]<em> &#8222;nie rozumieją, że tak bezpardonowa walka z rządem, który czasami nie ma racji, czasem ma racje, jest najlepszym pomysłem, żeby przy następnych wyborach zwiększyć stopień rozczarowania polityką i tym samym zwiększyć szanse PiS&#8221;.</em></p>
<p>Niestety &#8211; Sojusz Lewicy Demokratycznej przestał być partią lewicową, nie jest partią socjaldemokratyczną, stał się po prostu partią lewacką. Te działania taktyczne i manewry sejmowe, mizdrzenie się do Prawa i Sprawiedliwości, układy w sprawach mediów publicznych &#8211; świadczą tylko o tym, że Grzegorz Napieralski nie nadaje się na szefa tej partii.</p>
<p>Wydawać by się mogło, że SLD poszukuje swoje tożsamości ideowej, pozycji na scenie politycznej i elektoratu. Jednak to co pokazuje, zaczyna być tylko lustrzanym odbiciem Prawa i Sprawiedliwości. I tak lewackie  podejście do polityki ze strony PiS, podlane ostrym sosem narodowego populizmu z radiomaryjną przyprawą, ma po drugiej stronie partnera w postaci SLD. Hasła nowoczesnej socjaldemokracji, świeckości państwa, tolerancji światopoglądowej nikną w zderzeniu z bieżącym politykierstwem uprawianym przez Napieralskiego.<br />
To nie jest tylko brak charyzmatycznych przywódców, osobowości, ale również brak programu na teraz i na przyszłość. Brak programu marszruty politycznej, która mogłaby pozwolić lewicy na wyjście poza 12% poparcia sondażowego. Napieralski zamiast budować wyrazistą pozycję partii, zajmuje się grami sejmowymi, które może i przynoszą doraźne korzyści, ale nie budują siły wyborczej partii.</p>
<p>Napieralski nie ma żadnego autorytetu na lewicy, jego pozycja opiera się na tylko na aparacie regionalnym partii. To pozwala mu na rządzenie partią, nie pozwala na rządzenie lewicą. I to właśnie on jest tym, który umacnia opcję dualizmu prawicowych (a właściwie pseudo prawicowych) partii rządzących polską sceną polityczną.</p>
<p>Nie wiem, co zamierza robić Włodzimierz Cimoszewicz. Pewnie, tradycyjnie, wycofa się do Białowieży, będzie robił swoje w Senacie, może w 2011 roku znów się zdecyduje na kandydowanie &#8211; dla niego nie będzie to trudne, na swoim terenie konkurencji nie ma.</p>
<p>A socjaldemokracji w Polsce jeszcze długo nie będzie. To oznacza, że w domach, przy wyborach parlamentarnych w roku 2011, znów zostanie kilkadziesiąt procent wyborców.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Materiał opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">mojeopinie.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/22/cimoszewicz-mowi-nie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

