Posts Tagged ‘Media’

Azrael w “Press”

Posted 09 mar 2010 — by Azrael
Category Internet, Państwo, Polityka, Polska

Branżowy miesięcznik dziennikarski “Press” poprosił mnie jakiś czas temu o moje refleksje na temat sieci internetowej i wskazanie ciekawych miejsc. Co też uczyniłem…

Materiał pojawił się tylko w wydaniu papierowym, w związku z tym zamieszczam ten krótki tekst w technologii Scribd. Interranking – “Azrael w sieci”

Azrael

interranking Azrael

Aferalne media, polityczni dziennikarze

Dwie sprawy o charakterze personalnym rozgrywające się w mediach publicznych, skutecznie przykrywają skandaliczną sytuację, jaka jest pokłosiem politycznych rozgrywek wokół TVP i Polskiego Radia. Te dwie sprawy to odwołanie ze stanowiska szefa publicystyki programu pierwszego TVP Anity Gargas, druga to powierzenie najważniejszych programów politycznych w PR III Polskiego Radia wyrazistemu dziennikarzowi gazety “Polska The Times”, Michałowi Karnowskiemu.

Obie te sprawy to dwie strony tego samego medalu, czyli efekt zawłaszczenia mediów publicznych przez układ polityczny. Nie przez polityków i partie polityczne, ale układ polityczny ściśle ze sobą powiązanych polityków i dziennikarzy. Jest niewątpliwe dla każdego, że już od wielu lat nominacje na stanowiska zarządcze w telewizji i radiu publicznych mają podstawy polityczne, a wręcz partyjne. Jest to praktyka stała, dotycząca wszystkich formacji politycznych, mających swoich przedstawicieli na szczeblu centralnym. W mediach było i jest miejsce dla PO, PiS, PSL, SLD, Samoobrony, LPR i odprysków innych formacji (także w stacjach i rozgłośniach regionalnych).

I jest naturalną rzeczą, że ci szefowie polityczni mediów publicznych dobierają sobie takich współpracowników, którzy będą realizowali nie program merytoryczny – lecz program “zlecony” politycznie.

Read More

Przecieki, naciski i etyka

Dziennikarstwo śledcze to ponoć elita i kwintesencja zawodu. Samotni bohaterowie, którzy w boju, znoju, strachu i obawie przed ujawnieniem drążą trudne i niebezpieczne tematy, aby je następnie opracować, obrobić, czasem nawet zweryfikować (a jakże! są tacy profesjonaliści!), a potem tryumfalnie opublikować drukiem w gazecie, czy obrazem w telewizorze… Znojna praca, ku chwale państwa, służebność obywatelska, funkcje kontrolne – jednym słowem – MISJA… Znamy tych bohaterów – Kasprów, Gorzeliński, Łęcki, Najsztub, Kittel, Marszałek, no, wreszcie Sumliński, kiedyś wielki Jachowicz… No, właśnie – kiedyś. A co dziś?

W sobotę “Rzeczpospolita”, dziennik idei i wartości prawicy z PiS (jakby śmiesznie nie zabrzmiało słowo “prawica” wobec partii Jarosława Kaczyńskiego…) opublikował POZYSKANE fragmenty zeznań Ryszarda Sobiesiaka, złożonych 6. styczna w prokuraturze. Okazało się, że jego zeznania nie do końca konweniują z zeznaniami polityków Platformy Obywatelskiej, złożonymi przed sejmową komisją śledczą, tą hazardową. Materiały z przesłuchania zostały już udostępnione komisji, w dniu 27 stycznia, i panowie posłowie, oraz ich asystenci mieli okazję się z nimi zapoznać. Pod rygorem tajności, w kancelarii tajnej Sejmu, bez notatek, ksero, zdjęć… A jednak – wyciekło – i to nie opinia o materiałach, lecz same stenogramy.

Oczywiście, wszyscy “zainteresowani” postawili oczy w słup – i nikt nie wie, kto i kiedy przekazał materiały prasie. Prokuratura z warszawskiej Pragi głosem swojej rzeczniczki, p. Renaty Mazur twierdzi, że to nie oni – i chyba ma rację, bo i czas nie ten, i motywu nie ma – więc raczej podejrzenie spada na “wybrańców narodu”, lub ich przybocznych. Będzie śledztwo w tej sprawie, z wniosku prokuratora krajowego, prowadzone przez jedną z prokuratur okręgowych.

Sedno sprawy leży gdzie indziej – w tym, czy gazeta idei Pawła Lisickiego mogła opublikować materiały “pozyskane”. Brać dziennikarska, jak zwykle zakrzyknie – “mogła, mogła, to jej obowiązek obywatelski, prawo, no i nakaz moralny!”. Tak głośno krzyczy między innymi także red. Piotr Śmiłowicz, z tygodnika “Newsweek”, twierdząc, cytuję;

Przeciek był uzasadniony, bo publikacja odegrała ważną społecznie funkcje – pokazała, że świadkowie przed komisją nie mówili pełnej prawdy.

Read More

Im gorzej, tym lepiej

Posted 06 lut 2010 — by Azrael
Category Media, Polityka, Polska, Popaprańcy, Telewizja

O mediach publicznych, z położeniem nacisku na TVP, z przyzwyczajenia zwaną telewizją publiczną, piszę od zawsze – i zawsze w tym samym tonie – uważam, że instytucję zarejestrowaną w Warszawie, przy ulicy Woronicza 17, powinno się zamknąć, zlikwidować, zarządy, rady nadzorcze i szefostwo związków zawodowych wyrzucić za bramę, z dożywotnim zakazem wejścia.

“TVP delendam esse” – to powinno być hasło początkowe i końcowe każdej dyskusji o telewizji polityków, hochsztaplerów, złodziei. Może za ostro? Nie, bo doprowadzenie stacji telewizyjnej, mającej największy udział w rynku reklamy, największą widownię i dodatkowo bonus w postaci abonamentu do upadku – to jest zbiorowa odpowiedzialność wszystkich tych, którzy ostatnio maczali palce w dojeniu tej instytucji.

Pojawiła się informacja w mediach, że TVP ma na koncie tylko ok. 13 mln złotych, co może nie starczyć na wypłaty marcowe, a zarząd, pod przewodnictwem pisowskiego nominanta, Romuald Orła, chce zaciągnąć kredyt w wysokości około 100 mln złotych. Dodatkowo związkowcy, pod wodzą związku Wizja (pracownicy techniczni TVP) grożą strajkiem i to pełnym – chcą przerwać emisję programu. To świetny pomysł, ponieważ dałby on podstawę do wejścia do TVP komisarza, wyznaczonego przez ministra skarbu, który, jak mam nadzieję, zmieniły się w syndyka.

Nie jest prawdą, że zapaść TVP wynika z załamania się systemu abonamentowego, z powodu decyzji politycznych rządu PO. Abonament jest tylko częścią przychodów TVP, to kilka – kilkanaście procent jej budżetu, podstawą jej działalności są wpływy reklamowe i licencje. A to, że ze względu na kryzys ekonomiczny i spadek poziomu telewizji te przychody spadają, nie jest winą ani ministra Aleksandra Grada, ani premiera. Powodem stanu TVP jest chory układ producencki, pozwalający na to, aby instytucja licząca jeszcze dalej ok. 4000 pracowników zlecała produkcje na zewnątrz, zamiast sama być dostawcą kontentu medialnego do innych stacji.

Paradoks polega na tym, że w większości wypadków formy i agencje zewnętrzne, pracujące na zlecenie TVP, korzystają z ludzi, techników, operatorów, kamerzystów zleceniodawcy. To jest wyprowadzanie pieniędzy, środków poza spółkę, czyli działanie na jej niekorzyść.

Ministerstwo Skarbu zapewne telewizji nie pomoże, oczywiście również z powodów politycznych (TVP jest w rękach porozumienia PiS – Ordynacka). Warto pamiętać, że TVP nie ma zatwierdzonego budżetu, działa na podstawie prowizorium budżetowego. Niewypłacalność telewizji publicznej (pierwsze wnioski o ogłoszenie upadłości są już ponoć złożone, ze strony prywatnych wierzycieli) będzie dobrą podstawą do wejścia przedstawiciela skarbu państwa i zawieszenia organów spółki. To dobra informacja dla PO, tuż przed wyborami prezydenckimi, nie ma co ukrywać.

Read More

Łajdactwo uprawnione

Nie od dziś wiadomo, że nasze dziennikarstwo stoi korporacją. Polscy żurnaliści tworzą klakę, lobbing. Lojalność zawodowa i środowiskowa to rzecz ważna i cenna. Korporacja dziennikarska jest jednak dość specyficznym środowiskiem. W sprawach natury światopoglądowej dziennikarze różnią się od siebie diametralnie. I nie ukrywają swoich poglądów specjalnie, niejednokrotnie w swoich publikacjach czy programach w mediach elektronicznych dają temu wyraz. Ale ta lojalność i te wsparcie bywa bardzo wybiórcze.
Wczoraj media poinformowały, że w ramach “odzyskiwania” radia publicznego przez koalicję PiS/SLD ( a właściwie nie tyle SLD, co Stowarzyszenie “Ordynacka”) szefowa programu III Polskiego Radia, Magda Jethon została zastąpiona przez Jacka Sobalę. Stało się to w momencie, kiedy Trójka osiągnęła słuchalność na poziomie 8,1 proc. w grupie słuchaczy między 25 a 45 rokiem życia, a samo odwołanie odbyło się telefonicznie, bez podania przyczyn. Przyczyny oczywiście są – to podział tortu medialnego przez polityczne grupy wpływów.

Sobala to nie jest ktoś przypadkowy, ani osoba nieznana. To człowiek, który jest rzucany przez PiS na front medialny do wykonywania zadań. Kiedy w 2006, przy wydatnej pomocy szefowej KRRiT, Elżbiety Kruk, oczywiście nominantki PiS, partia ta przejęła władzę w Polskim Radiu, Sobala został szefem Radia BIS. Jego “reforma” polegała na wyrzuceniu z tej stacji kilku osobowości radiowych, spłaszczeniu oferty muzycznej i w efekcie odejściu od stacji młodych słuchaczy. Po wykonaniu tego zadania Sobala przerzucony został na front Programu I PR, gdzie obok innego nominanta PiS, Marcina Wolskiego, na zlecenie Prezesa PR, Krzysztofa Czabańskiego (zgadnijcie, z kim związanego…?) czyścił radio “ze złogów”, doprowadzając tę stację do najgorszych wyników słuchalności w historii. Jak widzimy – towarzysz oddany i zdolny…

Read More

Ja, bezgrzeszny, kamieniem nie rzucę

Posted 16 gru 2009 — by Azrael
Category Etyka, Media, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, etyka dziennikarska

Im dalej brniemy w sprawę senatora PO, Krzysztofa Pisiewicza, tym więcej wątków dyskusji nam się otwiera. A to sprawa odpowiedzialności polityka, obranego przez wyborców przed nimi, na ile media mogą wchodzić w prywatne życie ludzi polityki, pytania o legalność używania narkotyków i odpowiedzialność z tego tytułu…. No i na końcu pytanie ćwiczone już przy dalej trwającej sprawie Romana Polańskiego, czyli, czy celebrytom i ludziom sztuki wolno więcej, czy mniej, i o ile.

Dyskusje są oczywiście prowadzone doktrynalnie i z poziomu piedestału, z jakiego komentator przemawia, co prowadzi do groteski. Bo jeżeli naczelny Superaka, który ujawnił sprawę i filmy pisze i mówi o misji niesienia informacji o politykach wyborcom, to mój rechot z tego odbija się od ścian. Pan redaktor ma misje, ale polegają one, z jednej strony, na tym, aby zarabiać pieniądze dla wydawcy, w dowolny sposób, z drugiej strony dostarczać czytelnikom, sprofilowanym na tego rodzaju gazety skandalu, krwi, plotek, gołych d* – również w dowolny sposób, za wszelką cenę.

Jak słyszę, że “autorytet moralny gazety “Fakt” (tak, tak!) redaktor Warzecha, swoim napuszonym i z lekka stentorowym głosem obwieszcza, że senator Piesiewicz jest sam sobie winny, a nie winni są szantażyści, którzy zrealizowali prowokację w jego domu – to już wiem, że takie wartości, jak etyka, nie tylko dziennikarska, prawo do prywatności, czy ważenie wartości człowieka nie tylko na podstawie nagrań z ukrycia, są dla niego pojęciami abstrakcyjnymi. Pan Warzecha zauważył wczoraj w programie telewizyjnym, że polityk zawarł z wyborcami umowę społeczną, w związku z tym im wolno wchodzić w jego życie prywatne, a on musi je pokazywać. Na szczęście drugi obecny w programie dziennikarz, Paweł Wroński zauważył, że tenże Warzecha, jak autorytet i dostawca kontentu informacyjnego poddany jest również takim samym procedurom, ponieważ jest uważany za osobę zaufania publicznego (na szczęście tylko dla czytelników ‘Faktu”…).

Prawo do prywatności jest prawem obywatelskim, jeszcze ważniejszym, niż prawo własności. Do czasu, kiedy posiadacz tego prawa nie łamie prawa innych ludzi. Osobistych i ustalonych przez społeczeństwo. Być może Piesiewicz to prawo złamał, namawiając do kokainy. I o tym fakcie wyborca powinny być poinformowany, ale powinny to zrobić organy państwa – a nie tabloid, w formie wyjątkowo brutalnej. Tu zresztą rodzi się dalsze pytanie – na ile wyborca powinien być świadomy, jak jego wybraniec postępuje w życiu prywatnym? Pisze się ostatnio o dwóch modelach mediów; we Francji przestrzega się prywatności polityków i uznaje się ich wizerunek za dobro publiczne – koronnym przykładem jest nieślubne dziecko francuskiego prezydenta Françoisa Mitterranda, który przez ponad 20 lat ukrywał to, że ma nieślubną córkę, a media mu w tym pomagały – aż do jego śmierci. Drugim, skrajnym przykładem jest Wielka Brytania, gdzie każdy, najmniejszy skandal jest podawany społeczeństwu na tacy. Nawet rodzina królewska jest poza ochroną.

Oczywiście, państwo ma również inklinacje do tego, aby wiedzieć o społeczeństwie i obywatelach jak najwięcej, o czym świadczą zapędy kontrolowania obywateli, pod pozorem zapewnienia bezpieczeństwa. Przykładem jest tego projekt MSWiA powołania rejestru zakazanych stron, w ramach noweli do ustawy hazardowej, co zmusiłoby operatorów internetu do zbierania informacji o internautach (a jest to już ponad 50% obywateli) – a także do ich udostępniania na niezbyt jasnych zasadach.

Wracając do sprawy senatora Piesiewicza; Jako liberał i libertyn uważam, że dopóki senatorowi nie zostanie udowodnione przestępstwo, dopóty może on pełnić dalej swój mandat parlamentarny. A ponieważ sam wyznaję zasadę, za Ernesto Sabato, że “moralność jest sumą moich przyzwyczajeń”, tego samego oczekuję od Krzysztofa Piesiewicza i liczę, że również tak jak ja, pozostanie on wolnym człowiekiem, który lubi łamać konwenanse. A zdrową moralnością i etyką katolicką publiką “Super Expressu” nie powinien się przejmować.

Azrael

Podwójne życie senatora

Posted 12 gru 2009 — by Azrael
Category Etyka, Media, Polityka, Polska, Popaprańcy, etyka dziennikarska

Trudno jest komentować sprawę senatora Krzysztofa Piesiewicza, ponieważ właściwie nie bardzo wiadomo, do jakiej kategorii ją zaliczyć. Nie jest do końca jasne, czy jest to skandal obyczajowy, na miarę afer Profumo, czy Berlusconiego, czy czysta sprawa afery kryminalnej, szantażu, celem wymuszenia okupu, czy afera medialna, czy może jednak polityczna? Wydaje się, że wszystkiego mamy to po trochu, a całość jeszcze nie jest przed nami odkryta.

Patrzymy na senatora jako na postać wieloznaczną. Jest to wybitny prawnik, obrońca w wielu sprawach działaczy “S”, zaangażowany w sprawę wyjaśnienia śmierci księdza Popiełuszki. Jest to również artysta, a właściwie humanista, ponieważ to jego scenariusze nadawały głębi filmom Krzysztofa Kieślowskiego i nie były to proste interpretacje Dekalogu, czy innych przesłań płynących z wiary. No i na końcu również polityk, i choć bez specjalnego znaczenia formalnego, to jednak jego wypowiedzi, opinie miały wagę znaczną, jak choćby te na tematy lustracyjne.

Nie wiem, czy jednak ta publiczna postać jest do końca znana i czy wiemy o nim wszystko. Jednak próba jego oceny tylko poprzez ujawnione filmy mogłaby być najgorszą metodą.

Czy jest to skandal obyczajowy? W pewnym sensie tak, jest to upadek senatora, ale to co zastało ujawnione stało się w pewnym sensie poza nim. Dokonano na nim manipulacji poza jego świadomością i zrobiono to w jego domu, miejscu, gdzie prywatność jest rzeczą świętą, jeżeli nie krzywdzi się innych. Piesiewicz nie zapraszał “Super-Expressu” do siebie, nie nagrywał się sam telefonem komórkowym, nie wysyłał do mediów nagrań i nie był motywatorem tabloidów, jak to czynił swego czasu Kazimierze Marcinkiewicz. Wina tu nie leży po jego stronie. Chyba, że zostanie udowodnione, że substancja, jaką zażywał, była kokainą i że to on był inicjatorem zdarzeń. To jednak będzie trudne do udowodnienia, bo w żadnej mierze za wiarygodne nie można uznać zeznań szantażującej go grupy, a nawet opublikowanych filmów.

Read More

Grand Tomasz Lis

Posted 11 gru 2009 — by Azrael
Category Media, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, etyka dziennikarska

Coroczne nagrody Grand Press i Dziennikarza Roku miesięcznika branżowego “Press” budzą duże emocje i szeroki oddźwięk w środowisku. Bo to właśnie środowisko, redakcje radiowe, telewizyjne, prasowe, a także internetowe, zgłaszają kandydatów i wybierają nagrodzone programy i ich twórców. Jest to więc konkurs społeczności dziennikarskiej, tej oficjalnej, ponieważ publicyści i autorzy niezależni od mainstreamu medialnego w dalszym ciągu są niezauważani. Przynajmniej oficjalnie, bo już nieoficjalnie dziennikarze obywatelscy i blogerzy są i czytani, i stanowią inspirację, do czego dziennikarz z “cenzusem”, ale za to z wątpliwą czasem etyką, rzadko się przyznają.
Dziennikarstwo jest w impasie, wynika to nie tylko z konieczności konkurencyjności i poddania się presji rynku, braku standardów zawodowych i etycznych, ale również z bezpardonowej walki pomiędzy redakcjami, wydawcami, czy nawet całymi grupami medialnymi, jak to jest w przypadku “Agory” i “PressPubliki”.

Wielu dziennikarzy (a nawet całe redakcje), zdolnych, o znakomitych piórach i takich samych horyzontach daje się “wpuścić w kanał” bieżącej nawalanki politycznej i wykorzystać do obszczekiwania. Albo przeciwników politycznych redakcji albo redakcji konkurencyjnych gazet. I każda redakcja ma takich szczekających. Obszczekiwanie się to zresztą ulubiona zabawa polskich dziennikarzy. Szczególnie lubią to robić ci, którzy chcieliby uchodzić za “niezależnych”.

Dobry dziennikarz, a właściwie dobry publicysta, który chce być opiniotwórczy, musi mieć własne zdanie i własne poglądy, które może poddać krytyce i przedyskutować. Muszą one jednak być przemyślane, logiczne i spójne. Bo to, że ktoś ma “oryginalne” poglądy, nie oznacza jeszcze tego, że są one rozsądne i warte uwagi. Świadczy o tym postać o najbardziej rozdętym ego w polskim dziennikarstwie – Łukasza Warzechy.

Read More

Polityczna grypa

W Polsce, jak powszechnie wiadomo, wszystko jest polityką, a nawet jeżeli nie jest, to zawsze znajdą się tacy politycy, którzy będą potrafili z tego zrobić sprawę polityczną. A właściwie politykierską. Znany politolog, amerykanista, dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas zauważył ostatnio na, że w odróżnieniu od Unii Europejskiej, gdzie uprawianie polityki to 90% treści merytorycznych, a tylko 10% walki, u nas 10% to dyskusje, a pozostałe 90.. ta, jak to obrazowo określił zwykłe “łubudubu”…

No i w przypadku grypy mamy właśnie takie “łubudubu” polityczne, które nie ma nic wspólnego z rzeczową argumentacją, nie mówiąc o wiedzy dyskutantów. Przykładają się do tego również media, które histerycznie ogłaszają o nowych zarażonych grypą szczepu A/H1N1, co idzie jak na razie w setki chorych, nie informując prawie wcale, że liczba chorych “klasyczną” grypą idzie już w setki tysięcy. Jeden zmarły, z Wybrzeża, zarażony nowym wirusem, tak naprawdę zmarł na zapalenie płuc, z powikłaniami.

W tym wszystkim ważna jest przede wszystkim statystyka. Statystyka śmierci, liczba zmarłych, do zarażonych. A jest ona na niskim poziomie, w przypadku nowego szczepu na takim samym, jak w latach ubiegłych. A niektóre dane mówią, że nawet na mniejszym. To zależy w dużym stopniu nie tyle od tego, ilu obywateli i kiedy zostało zaszczepionych nową grypą, ale od tego, jaki jest stan służby zdrowia i umiejętność radzenia sobie z cięższymi przypadkami choroby. A z tym, w porównaniu z naszym sąsiadem, Ukrainą, gdzie zmarło już setki osób, jest w Polsce dużo lepiej.

Read More

Guru Bronisław Wildstein poucza

Posted 13 paź 2009 — by Azrael
Category Etyka, Media, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, etyka dziennikarska

Rzetelność dziennikarska i etyka to określenia uzupełniające się. I dość odległe polskim dziennikarzom, niezależnie gdzie piszą. Czy jest to prasa codzienna, magazyny i tygodniki, czy po prostu internet. Jakość polskiego dziennikarstwa jest żałośnie niska i na nic zdają się tu korporacyjne działania, wmawiające nam, czytelnikom, widzom i słuchaczom, że jest dobrze, lepiej niż przed laty. Zależność dziennikarzy nie tylko od wydawców, ale również od grup wpływów politycznych, czy biznesowych jest aż nadto widoczna.

Są jednak tacy dziennikarze, którzy gotowi są bronić dziennikarskiej “prawdy i niezależności”, nawoływać do przestrzegania kanonów zawodu, jego posłania i etyki. Słuszna pozycja, gdyby nie to, że sami nie trzymają się standardów niezależnego, rzetelnego dziennikarstwa.

O Bronisławie Wildsteinie, publicyście “Rzeczp0spolitej”, a nie taka dawno niezależnym szefie telewizji publicznej (sic!) pisałem już wielokrotnie, pokazując nie tylko jego przekłamania, polityczne uzależnienie i miałkość przekazu, ale również nierzetelność intelektualną. Pan redaktor Wildstein jednak, od czasu napisania powieści z kluczem, “Dolina nicości” ma status guru, wyroczni dziennikarskiej, żeby nie napisać, “świętej krowy” dziennikarstwa polskiego. Jest postrzegany przez dużą grupę środowisk prawicowych nie tylko jako zdolny, wybitny publicysta, ale również jako pewien punkt odniesienia i drogowskaz moralny.Co nie powie, lub co nie napisze, jest słowem prawdy, czystej prawdy moralnej, etycznej i zawodowej. Zajął pozycję PONAD środowiskiem dziennikarskim – i wszedł na postument przeznaczony dla guru, którego się słucha, ale z którym się nie polemizuje, ponieważ głosi prawdy objawione, nie podlegające dyskusji. Szkoda jednak, że jego czytelnicy (wyznawcy) nie potrafią tego, co wychodzi spod jego pióra czasem odnieść do kontekstu szerszego, niż czysta zawartość artykułu.

Read More

Zapiski zza Atlantyku – 11. października

Posted 11 paź 2009 — by Azrael
Category Etyka, Prawo, Społeczeństwo, USA, Zza Atlantyku, demokracja

Roman

Zacznę od tego, że lubię Polańskiego jako aktora i jako reżysera.
Ameryka uważa, że Roman Polański to pedofil i potwor. Polański napoił nastolatkę szampanem, dal jej Quaalude i odbył z nią stosunek, niecałkowicie konwencjonalny, dlatego został oskarżony dodatkowo o sodomię. Polański ma 76 lat, robi filmy, ma rodzinę, prowadzi spokojne życie i można zgodnie przyznać, że nie zagraża nikomu. Jeżeli kiedykolwiek stanowił zagrożenie, to było to w 1977 kiedy to wymiar sprawiedliwości USA miał możliwość ukarania go za ten czyn. Słuchając wypowiedzi na temat tego co Polański zrobił, wydawać by się mogło, że był to jedyny gwałt w stosunku do kobiety, biorąc pod uwagę czas oraz ilość artykułów napisanych na ten temat (ten wliczając). A przecież tak niedawno, w Gwinei ,w Afryce, podczas pokojowej demonstracji, kilkadziesiąt kobiet zostało brutalnie zgwałconych, mało kto o tym mówi. Ile kobiet jest codziennie bitych, gwałconych, dotykanych przez obcych lub obrzucanych wulgarnymi słowami, i jest to akceptowane. Ile nastolatek jest codziennie pokazywanych w TV, w magazynach czy serialach wykorzystujących ich wygląd po to aby sprzedać produkt? I nikt nie widzi w tym nic złego. Jest to ogólnie akceptowane. Wiele z tych nastolatek nie ma nawet 15 lat.

Read More

TVP i korporacjonizm

Posted 29 wrz 2009 — by Azrael
Category Media, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Telewizja, etyka dziennikarska

Zamierzałem ten temat poruszyć już wczoraj, ale postanowiłem poczekać na reakcje dziennikarskie. I nie rozczarowałem się; Reakcji ze strony kolegów nie było…

Jan Piński, niegdyś dziennikarz tygodnika “Wprost” (z którego ewakuował się tuż przed zwolnieniem, co nie jest specjalnie chronioną przez red. Janeckiego tajemnicą), a obecnie dyrektor Agencji Informacji TVP, udzielił gazecie “Rzeczpospolita” krótkiego wywiadu (“Rzeczpospolita”, 28.09.2009, “Dzięki nam TVP jest bardziej obiektywna”). Rzecz dotyczyła tego, dlaczego telewizja publiczna nie informuje o tym co się dzieje w największej, publicznej, czyli społecznej telewizji polskiej, w sferze zarządzania nią i zmian kadrowych.

Piński się przyznał, że blokada informacyjna to jego decyzja, motywując to tym, że;

“Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, jak pokazywanie przepychanek pod budynkiem Telewizji Polskiej wpłynęłoby na wizerunek TVP?”. Oskarża również media prywatne, które krytykują ten sposób postępowania TVP, o chęć przejęcia profitów z reklamy. Media prywatne według Pińskiego nie informują o swoich problemach właścicielskich, a przecież powinny. Według Pińskiego to nie politycy biorą udział w walce o media publiczne, ale właśnie prywatni nadawcy są stroną w tej rozgrywce.

Pan redaktor Jan Piński jest przykładem dziennikarza, który rozumie misję telewizji publicznej nie jako prezentowanie rzetelnej, obiektywnej informacji, lecz jako ochronę interesu swojej instytucji, jednocześnie atakując prywatnych nadawców, że robią dokładnie tak samo. Szkoda tylko, że nie rozumie, że TVP i jej dziennikarze, a już na pewno ci, którzy przekazują informacje, mają pełnić rolę służebną wobec widzów, obywateli, a nie aktualnie panującego kierownictwa stacji. Interes TVP, w odróżnieniu od interesu TVN, Polsatu, czy TV Plus, nie jest interesem prywatnym, lecz społecznym i publicznym.

TVP przez wiele dni nie informował o decyzjach i opiniach Krajowej Rady Radia i Telewizji wobec TVP, która jest przecież organem konstytucyjnym państwa. Oznacza to, że kierownictwo stacji, w tym również Jan Piński, jako szef AI TVP nie wypełnia zadań nadawcy publicznego. Brak informacji o powołaniu nowych rad nadzorczych TVP i PR, a także zarządu – jest po prostu manipulacją.

Nie wiem w co i w czyim interesie gra Jan Piński. Zapewne w interesie swojego zwierzchnika, Piotra Farfała, ale jest koń już okulawiony, stawianie na którego jest równoznaczne z klęską. W tym przypadku – klęską wizerunku rzetelnego dziennikarza, którym to mianem raczej określić go nie można już od dość dawna (ilość pieniędzy, które “Wprost” przegrał w procesach wynikających z nierzetelności Pińskiego, jest pokaźna).

Redaktor Piński nie jest jednak osamotniony w swoistym pojmowaniu “misji”. Jak wspomniałem na początku, poczekałem kilkadziesiąt godzin z komentarzem do tego artykułu, oczekując reakcji bractwa dziennikarskiego. Nie ma żadnej reakcji.

Sprawa jest dość prosta; Mniejszego kalibru dziennikarze zlecenia na pisane o Janie Pińskim nie dostaną. Dziennikarze “frontowi” polskich gazet często są gośćmi w TVP albo wręcz mają własne okienka (Wildstein, Ziemkiewicz, ostatnio też Zalewski). Inni natomiast, choć ich w mediach publicznych nie ma, to jednak przy zmianie zarządu mogą się “załapać”… a jest gdzie; jedynka, dwójka TVP, TVP Info… radio, kilka stacji. Po co więc pisać i komentować słowa i opinie Pińskiego, kiedy się to może nie opłacić? A poza tym – przecież on nasz, z atramentu dziennikarskiego, z naszej korporacji… ‘

Przyzwyczajony jestem do takiego pojmowania roli i zadań dziennikarskich. O, gdyby Pińskiego wylano… to byłoby zupełnie coś innego…

Azrael

Czyje media publiczne?

Posted 27 wrz 2009 — by Azrael
Category Media, Polityka, Polska, Radio, Społeczeństwo, Telewizja, demokracja

To, co się dzieje w mediach publicznych, a głównie w Telewizji Polskiej, opisywane jest za pomocą słów bliskich dramatowi teatralnemu. Niektórzy mówią o tragedii telewizji publicznej, inni o komedii, wielu mówi o farsie. Aktorzy tego długiego już przedstawienia, sami się zresztą w nim obsadzający, wypowiadają kwestie raz pompatyczne, innym razem śmiesznie kabaretowe, czasem są to kuplety. Dobrze, że inne telewizje, te prywatne, kamerują poszczególne akty i sceny, może uda im się po jakimś czasie wyprodukować z tego pierwszy komediowy film z gatunku reportażu…

O mediach dyskutują wszyscy i wszyscy mają coś do powiedzenie, zaczynając od głowy państwa. Oto Lech Kaczyński, jako niezależny arbiter, właśnie zdecydował się na przyjęcie sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, dając sygnał, niezależnie oczywiście, że sankcjonuje układ polityczny partii swojego brata z przedstawicielami postkomunistycznej lewicy. Musiał być niezależny, ponieważ przecież są wybory, a dobre, oczywiście wiarygodnie niezależne przedstawianie go w kampanii, przez jakże niezależną telewizję publiczną, jest wartością samą wsobie…Kilka miesięcy temu Lech Kaczyński krytykował KRRiT, ale przecież od tego czasu jej niezależność znacznie wzrosła…

Równie niezależna jak pan prezydent jest szefowa Rady Programowej TVP, redaktor Janina Jankowska. To ciało o tak ważnych prerogatywach i możliwościach, że żaden z prezesów TVP nie zaprząta sobie głowy tym, co ona uchwala i jakie zajmuje stanowisko. Ma wprawdzie zapisane w swoim statucie, że reprezentuje ona społeczne interesy i oczekiwania związane z działalnością programową spółki, ale może warto przypomnieć, że 10. z 15. jej członków reprezentuje ugrupowania sejmowe, a i pozostała piątka też jest pod kogoś podwieszona.

Widziałem Panią Janinę w trakcie próbnego szturmu budynku dyrekcji przez nowego prezesa (?) TVP, pana Bogusława Szwedo (a jakże, także niezależnego fachowca, z radia Leliwa, z Tarnobrzega, bez konotacji politycznych …). Przykro było patrzeć, jak p. Jankowska usiłował zaczepić p. Szwedo i pokazać mu swą siłę…dość iluzoryczną.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 26. września

O sprawie Alicji Tysiąc przeciwko “Gościowi Niedzielnemu” miałem jeszcze ochotę napisać jeszcze raz, w kontekście spraw natury etycznej i moralnej. Ale jest to dyskusja z głuchym o kolorach, daruję sobie. Warto jednak zamknąć temat głosem kogoś, kto jest autorytetem niepodważalnym, w dziedzinie prawa i swobód obywatelskich. A kimś takim jest profesor Wojciech Sadurski, prawnik, ale również wybitny publicysta, wykładający we Florencji, w Australii, w na warszawskiej UW. Oto jego opinia o tej sprawie i ocena stanowiska publicystów prawicowych;

———————————————————————————————————————————————-

Płoną stosy

Stopień histerii, jaką wyemitowali z siebie niektórzy publicyści katolicy po wyroku sądu katowickiego w sprawie paskudnego artykułu w Gościu Niedzielnym, przebił chyba wszystko, co słyszeliśmy ostatnio w naszej umęczonej Ojczyźnie. Co o tym wyroku mam do powiedzenia – powiedziałem dwa dni temu w Warto Rozmawiać, kto nie oglądał a jest zainteresowany – niech sobie jakoś to w Internecie znajdzie (przy okazji – z góry dzięki za podpowiedzenie mi, jak to sobie odnaleźć, bo lubię oglądać siebie, zwłaszcza teraz, gdy dieta-cud zrobiła swoje), będzie powtórka w TVPolonia w najbliższy wtorek wieczorem, więc zapraszam.

W największym skrócie – wydaje mi się, że paskudztwo, jakie napisał ksiądz Gancarczyk na temat orzeczenia w Strasburgu (że sędziowie Europejskiego Trybunału postępują równie okropnie, jak nazistowscy mordercy) i o Pani Alicji Tysiąc (że dostała pieniądze za to, że nie udało jej się zabić swojego dziecka, czego chciała) – mieści się niestety w sferze chronionej przez bardzo szeroko I wspaniałomyślnie rozumianą wolność prasy. Jako liberał mówię to z pewnym bólem, ale uważam, że ceną wolności prasy jest także ochrona pewnych wypowiedzi niemądrych, paskudnych I brutalnych. Tak właśnie oceniam artykuł księdza Gancarczyka – co zresztą powiedziałem mu prosto w oczy w programie Jana Pospieszalskiego, na co mam jakieś półtora miliona świadków, bo podobno tylu widzów ogląda WR, mimo bardzo późnej pory.

Read More

Humor i histeria

Posted 18 wrz 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

To co się dzieje w polskich mediach po rezygnacji administracji amerykańskiej demokratycznego prezydenta z instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce, przyprawia mnie o dobry humor. Nie chodzi oczywiście o to, że raduję się z tego, że Polska została przez pozbawiona “strategicznego partnerstwa” z USA i 10. silosów kinetycznych rakiet, oraz oddarta z poczucia wyjątkowości. Trudno się przecież cieszyć, jeżeli twój kraj ponosi porażkę wizerunkową, zresztą głównie na własne życzenie. Gdybyśmy mniej przywiązywali wagi do słów naszych przyjaciół zza Atlantyku, a więcej do realiów politycznych, nie byłoby takiego rozczarowania.

Śmieszą (i drażnią niekiedy) mnie histeryczne i niepohamowane reakcje zakochanych w konserwatywnej, a właściwie neokonserwatywnej, minionej już, Ameryce. Tej, która już odeszła i zapewne długo nie wróci, tej która przesiąknięta była doktrynerską, pseudo-historyczną i agresywną polityką eksportu wartości i przeniesienia konfliktu poza teren USA, z korzyści dla Ameryki, ze stratą dla partnerów. Do tej pory to “lewacy” uchodzili za ciasnych, dogmatycznych doktrynerów, teraz się okazało, że to polscy epigoni są bardziej zamknięci na to, co się wokół nich dzieje.

Obama zmienił wektor polityki amerykańskiej, odwracając go o 180% – i uwolnił Polskę od bagażu czegoś, co Polskę osłabiało, jako partnera NATO i UE, osłabiało relację całej Europy z Rosją. Reakcja wczorajsza przywódców państw “starej Europy” na wystąpienie Baracka Obamy jest więcej niż wymowna. Dziś za to szef NATO, Anders Fogh Rasmussen, wystąpił do Rosji z propozycją współpracy w dziedzinie obrony rakietowej i zadeklarował gotowość do przeprowadzenia prac nad scaleniem systemów antyrakietowych NATO, USA i Rosji. Spodziewam się, że reakcja, pozytywna na tę propozycję będzie w ciągu 48 godzin… To też jest sygnał dla Polski – my, Europa, będziemy z Rosją współpracować, wy Polacy, możecie się przyłączyć.

Read More

TVP. Jak to wygląda w środku

Posted 19 sie 2009 — by Azrael
Category Media, Polityka, Społeczeństwo, Telewizja

Dość często piszę na temat TVP i tego, jak to wygląda z zewnątrz. Formułuję opinie raczej dość skrajne, uważając, że ten moloch powinien zostać radykalnie zreformowany, najlepiej poprzez proces likwidacji. Uważałem i uważam dalej, że system i organizacja TVP straciła nie tylko zdolność realizacji tak zwanej misji, ale również zdolność biznesowej działalności.

Okazuje się, że moje odczucia i opinie są zbieżne z wieloma innymi, także wewnątrz tej starej, skorumpowanej i skostniałej struktury. Kilka dni temu otrzymałem list od pracowniczki, długoletniej dziennikarki TVP. Okazuje się, że jest jeszcze gorzej, niż sądziłem. Proces niszczenie telewizji przez koterie, amatorszczyzna, oraz system producencki, który sprzyja nepotyzmowi, to tylko nieliczne przykłady.

Autorka nie odnosi się do spraw związanych z biznesową i kosztową stroną TVP. To jasne, ponieważ jest po prostu dziennikarzem, który wie, jak zrobić, choć pewnie nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, ile z kosztów produkcji telewizyjnej to ukryte koszty administracji… a może i korupcji.

Publikuję list w całości, za zgodą autorki, być może będą następne. I namawiam innych pracowników TVP i PR do podobnych inicjatyw.

Azrael

————————————————————————

Szanowny Azraelu.

Byłam na dłuższym urlopie i dopiero dziś czytałam dawne artykuły ,więc moje uwagi na temat TVP SA nieco spóźnione ale może się do czegoś przydadzą.

Pracuję w TVP od ponad 20 lat- przeżyłam więc niejednego prezesa i niejednego szefa anteny. Na szczęście jestem tzw.” prostym dziennikarzem,” którego nazwisko ukazuje się na liście płac czyli na końcu programu ( twarz więc mam nieznaną choć w archiwach mam na swoim koncie kilkadziesiąt poważnych pozycji) Tyle wyjaśnienia a teraz moje obserwacje i uwagi.

Znów dyskutuje się o TVP – Krajowa Rada. ,rady nadzorcze, prezesi- To wszystko ważne jest dla polityków. ale także dla zatrudnionych tam dziennikarzy Ważne dla nich jest to by firma miała dobrego szefa ,ustabilizowaną sytuację „emocjonalną’, bu dało się tu pracować twórczo. By stres towarzyszył poszukiwaniu najlepszej formy dla programu a nie kombinowaniu jak tu przetrwać kolejnego „reformatora” Może wreszcie szefem zostanie jakiś fachowiec, który nie będzie załatwiał swoich interesów politycznych lub finansowych swojego środowiska. Może zechce posłuchać opinii dziennikarzy bo o tym co widać na ekranie decyduje także to co dzieje się wewnątrz firmy..
Uwaga I – Telewizja to kilka instytucji w jednym. Zupełnie inaczej pracują dziennikarze w informacji i publicystyce a inaczej dziennikarze ,których nazwiska widać w końcowych napisach.

Read More

PO stworzyło koalicję kolesiów

Posted 01 sie 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Radio, SD, Telewizja

O PSL zawsze się mówiło, że jest to tak zwana partia “obrotowa”, czyli, że w dowolnie wybranym, acz korzystnym dla siebie momencie, robi zwrot przez rufę, ustawia na nowo żagle i płynie znów z wiatrem. Okazuje się, że tego rodzaju sztuka jest również nie obca Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, tylko, że korzyści dla tej partii będą daleko mniejsze, żeby nie powiedzieć – żadne.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybrała nowe rady nadzorcze dla TVP i Polskiego radia. Znalazły się w nich osoby kojarzone z Prawem i Sprawiedliwością, a także nominanci kojarzeni z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Tylko, że jest to półprawda, a może się okazać, że SLD na media publiczne będzie miała wpływ czysto wirtualny, żeby nie powiedzieć – iluzoryczny.

Kto jest architektem tego układu? Niewątpliwie… Donald Tusk i Platforma Obywatelska. Pokazanie Sojuszowi Lewicy Demokratycznej przysłowiowego środkowego palca, w trakcie głosowań sejmowych nad poprawkami Senatu do ustawy medialnej, musiało ostro zadziałać na ambicje Grzegorza Napieralskiego. Oczywiście, główną przyczyną jest to, że PO i jej posłowie, a głównie pani Katarasińska, nie było wstanie w ciągu ciągu prawie dwóch lat napisać JEDNEJ, przyzwoitej i możliwej do negocjacji ustawy o porządku mediów w Polsce – nie tylko publicznych. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o media sensu stricto publiczne, ale również o zasady działania wszystkich mediów, w momencie, kiedy zbliża się cyfryzacja telewizji, a konwergencja jest faktem…

Read More

Marszałek dworu oszalał…

Posted 20 lip 2009 — by Azrael
Category Etyka, Lech Kaczyński, Leci kabarecik, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Czym innym jest domyślać, a czymś zupełnie innym wiedzieć. I to wiedzieć od kogoś, kto nie tylko usłyszał i zobaczył, ale jest także siłą sprawczą spraw i sytuacji, o których opowiada.

Sobotni wywiad red. Roberta Mazurka z szefem kancelarii prezydenckiej, Piotrem Kownacki, dla gazety “Dziennik”, wzbudził zdumienie, u jednych zażenowanie, u innych uśmiechy, a jeszcze innych szczerze, do rechotu, rozbawił. U mnie wzbudził raczej niesmak.

Moja opinia o Lechu Kaczyńskim jest ugruntowana od dawna, jest on najgorszym, najmniej sprawnym intelektualnie prezydentem Polski, po roku 1989. Tak, nawet Lech Wałęsa, przy swojej prostocie, słabym wykształceniu i bufonadzie, potrafił sobie lepiej dawać radę ze swoimi obowiązkami. Po części zapewne wynikało to z umiejętności dobrania sobie współpracowników (a z początku byli nimi również Jarosław i Lech Kaczyńscy). Jego gafy, politykierstwo, czy działania na granicy prawa, nie przyniosły urzędowi i Polsce takich strat, jak prezydentura Kaczyńskiego.

Jednak nie do pomyślenia jest to i nikt do tej pory nie przekroczył granic, oficjalnie, rzecz jasna, “alkowy” prezydenckiej. Nie odkrył w sposób tak bezceremonialny mechanizmów działania, a właściwie ich braku, jednego z najważniejszych urzędów państwa.

Read More

Czytanki (nie)oszołomów – 18 lipca

Posted 18 lip 2009 — by Azrael
Category Czytanki (nie)oszołomów, Media

Internet wprowadził do przekazu nowe wartości, które nie tylko uzupełniają słowo pisane, ale często je zastępując. Video, zdjęcia, czy screen casty mogą być samodzielnymi formami przekazu. I wtedy to słowo jest uzupełnieniem.

Oto nowy, ale oparty o dobre, amerykańskie wzory blog (portal?), reprezentujący zdjęcia reporterskie i publicystyczne, w wyjątkowej jakości.
Strona założona została przez Piotra Macurę, dziennikarza, fotografa portalu Interia. Mając dostęp do zdjęć, postanowił je udostępnić szerszej publiczności. I naprawdę warto, ponieważ i jakość i wybór tematów, jest bardzo ciekawy.

Oto dwa zdjęcia przykładowe, a reszta na stronie 990 pixeli

tour-de-france

pampeluna

Media publiczne sitw

Posted 14 lip 2009 — by Azrael
Category Media, Polityka, Polska, Radio, Telewizja, demokracja

Kto rządzi w telewizji? Nie, nie chodzi o partie. Nie chodzi tylko o polityków.

W telewizji ostatnimi czasy rządzi KRS (Krajowy Rejestr Sądowy). To od niego zależy, która sitwa jest w danym momencie przy władzy. Nie politycy, tylko ich cyngle. Farfał, Urbański, Siwek, Bochenek, wcześniej “niezależny” Wildstein…

Czy jest szansa na to, że ktoś to zmieni, że jeżeli ustawa przejdzie, to nowi włodarze i nowa KRRiT coś zmieni? Zapewne nie. Przyjdą inni cyngle, którzy będą wykonywali znów “misję”. Czym jest misja telewizji publicznej, w Polsce demokratycznej, wolnej, unijnej – nie próbuje się już nawet formułować w okrągłych zdaniach. Gdzieś usłyszałem, że misję się czuje podświadomie i intuicyjnie… to było głos ze środowisk, tak zwanych twórczych.

Te środowiska były wczoraj u pana prezydenta. Na okrągłym stole. Kto ich mianował jako autorytety reprezentatywne dla środowisk – nie wiadomo. Ale jak przeczytałem nazwiska Knittla i Sadowskiego, Iłłowieckiego i Jankowskiej, to wiem, że reprezentują one te środowiska, te sitwy, które są właśnie odstawione od koryta mediów publicznych, a boli je to…

“Środowiska” i pana prezydent spili sobie z dziubków nektar. Pan prezydent “w pierwszych słowach” oznajmił, że ustawy nie podpisze. Zresztą i tak mało co podpisuje…ustawa ma ponoć zagrażać kulturze polskiej i społecznemu dialogowi. Problem tylko taki, że kultury w tej telewizji (programach ogólnodostępnych) już nie ma od lat, a dialog społeczny, to jak rozmowa z głuchymi i ślepymi. I nie są to wcale widzowi głusi i ślepi, bo oni już dawno wybierają inne formy komunikacji społecznej i dyskusji, niż telewizja publiczna. Radio – i owszem. Tak, radio jest do uratowania i warto to zrobić.

Przestają mnie, jak 99% widzów i słuchaczy interesować zagrywki, kto kogo, czy odrzucić sprawozdanie KKRiT, czy nie, czy ma być kurator, czy jednak nie. Nie interesuje mnie także to, czy tak zwane środowiska będą miały wpływ na kształt mediów publicznych, czy nie. Choć wolałbym, żeby raczej nie miały. Nie widzę takiej potrzeby, aby sfrustrowani megalomani mieli na coś wpływ…

Pan Lech Kaczyński chce wziąć patronat nad nową ustawą, mającą określać ład medialny. Cały ład medialny, ten realizowany przez prywatne media też. Po co? Nie wiadomo właściwie po co, ale zawsze jakaś sitwa by się mogła podwiesić po jego patronat…

Mogę się zgodzić, że ustawa, nad którą wisi pióra Kaczyńskiego, jest do luftu. Tylko, że gwarancji na to, że następna będzie lepsza, nie ma. Nie ma, dopóki zarząd ładu medialnego będzie zapisany w Konstytucji, w formie KRRiT, nie będzie dobrej ustawy, dopóki politycy nie zostaną galwanicznie odstawieni od wpływu na media.

A to jest możliwe tylko pod warunkiem, że media zostaną w tej postaci, w jakiej są, zostaną zlikwidowane i nastąpi opcja “zero”.

Reorganizacja mediów publicznych MUSI nastąpić przez likwidację istniejących struktur i powołanie nowych spółek. Niekoniecznie, co zauważył nestor polskiego dziennikarstwa, Stefan Bratkowski, spółek prawa handlowego, ale spółek publicznych. I wbrew pozorom, mogą one być finansowane i celowo, i w formie dotacji. Pod warunkiem, że będą realizowały programu kulturalne, społeczne, publicystyczne, sportowe, autorskie. Bez reklam. Bez polityków. Bez związków zawodowych.

Nowa ustawa, nowy porządek prawny mediów powstać musi, bez tego się nie obędzie. Ale aby nowa ustawa miała sens, musi zostać nałożona nie na istniejącą, chorą, niewydolną i pełną sitw strukturę, lecz na zupełnie nową organizację.

Azrael