<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Media</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/media/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>ACTA &#8211; politycznie</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 17:43:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Egipt]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5376</guid>
		<description><![CDATA[Debata, czy wysłuchanie obywatelskie, jakie odbyło się w mroźny poniedziałek z inicjatywy Donalda Tuska w Kancelarii Premiera Rady Ministrów nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Bo przynieść nie mogło, w przypadku, kiedy obie strony, rządowa i szeroko rozumiana społeczna, nie do końca znały swoje motywacje i przesłanki. Rząd nie do końca rozumie, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000;"><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Debata, czy wysłuchanie obywatelskie, jakie odbyło się w mroźny poniedziałek z inicjatywy Donalda Tuska w Kancelarii Premiera Rady Ministrów nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Bo przynieść nie mogło, w przypadku, kiedy obie strony, rządowa i szeroko rozumiana społeczna, nie do końca znały swoje motywacje i przesłanki. Rząd nie do końca rozumie, jakie jest sedno protestów przeciwko ACTA, protestujący przeciwko tej umowie nie wiedzą, jakie uwarunkowania stoją za podjętą decyzją jej podpisania i za drogą ku jej ratyfikacji. Opinia, że &#8222;analogowy&#8221; rząd nie rozumie &#8222;cyfrowego&#8221; społeczeństwa jest chwytliwa, ale mało konkretna.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Warto pamiętać, że premier Tusk działa w wielopłaszczyznowych relacjach. Jest politykiem, który musi przy podejmowani decyzji brać pod uwagę wiele zmiennych i informacji. Może, gdyby był dobrze poinformowany przez swoich urzędników, podjąłby inną decyzję i nie wydałby decyzji podpisania umowy przez polską ambasador w dalekiej Japonii. Wstrzymałby decyzję, blokując w ten sposób proces ratyfikacji &#8211; przynajmniej do momentu, kiedy umowa nie zostanie przyjęta przez Parlament Europejski. A dziś jest coraz mniej pewne, że europosłowie zagłosują za ACTA, pomimo nacisków Komisji Europejskiej. Jak powiedział mi Rafał Trzaskowski, polski poseł z frakcji EPP, już nie tylko socjaliści i zieloni są przeciwko ACTA, ale rośnie także sprzeciw konserwatystów i liberałów. Liczba tych, którzy boją się, że zostaną zaliczeni do lobbystów wielkich koncernów rośnie. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy Amerykanie, którzy stoją za aktem założycielskim tej umowy, sami zrobią z niej obowiązujący akt prawny w Stanach Zjednoczonych.</span></p>
<p><span id="more-5376"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/IMG_20120206_140651.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5377" title="IMG_20120206_140651" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2012/02/IMG_20120206_140651-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><span style="color: #000000;">Polskie organizacje, reprezentujące protestujących, mają dobre intencje, ale z reguły każda z nich działa w pewnym wycinku. Jednym zależy na tym, aby odtajnić akt negocjacji w sprawie ACTA, innym przeszkadza to, że nie zostały zaproszone do konsultacji przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, inni chcą walczyć o &#8222;wolny internet&#8221; bez kontroli danych, innym się marzy, aby maksymalnie wszystko było dostępne w sieci w domenie publicznej, co niekoniecznie odpowiada właścicielom, gestorom praw majątkowych do treści, jakie mają być udostępniane. A są tacy, głównie ci, którzy chcą na treściach i wartościach intelektualnych przez siebie wytworzonych zarabiać, lub mają do nich prawo, chcą aby taka umowy chroniąca ich prawa powstała. Choć w prawie polskim (nie tylko autorskim, ale również karnym) są narzędzia do obrony interesów wszystkich gestorów praw majątkowych wartości intelektualnych. Tylko słabo jest z ich egzekwowaniem. Są tacy, co po po prostu walczą o prawa obywateli do rzetelnej i przejrzystej informacji. Zaliczam się do tych ostatnich i uważam, że transparentność tej akurat umowy, gdzie skupiają się sprzeczne, ale za to dotykające praktycznie wszystkich interesy, powinna być spełniona. Donald Tusk zresztą na koniec wielogodzinnego spotkania to obiecał.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Uważam, czemu dałem wyraz na spotkaniu w Alejach Ujazdowskich, że zgodnie z art. 41 konwencji ACTA rząd może się z niej wycofać. Nie mógł tego zrobić w świetle reflektorów i pod okiem dziesiątek kamer, dlatego, że zostałoby to przyjęte jako rejterada i ugięcie się pod naciskiem ulicy. Ale premier podejmie taką decyzję, jestem o tym przekonany. I nie będzie wcale to pod wpływem zupełnie w tym przypadku zbędnego referendum. W zamian za ACTA przedstawi inne propozycje, własne, krajowe, idące na przeciw interesom twórców, ale również szeroko rozumianych biorców treści intelektualnych. Rząd podejmie taką decyzję, ponieważ może mu to przynieść korzyści w polityce wewnętrznej, ale również zagranicznej, na forum Unii Europejskiej. Polska może stanąć na czele frontu sprzeciwu wobec niezbyt jasnych intencji wielkich koncernów, z wielu różnych branż.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nowoczesne technologie wymają przedefiniowania pojęć praw własności intelektualnej, praw majątkowych tychże, praw dysponowania nimi, praw dostępu do wiedzy, informacji, wartości intelektualnych. To wymaga wprowadzenia do prawa nowych pojęć i definicji. Nie tylko w Polsce, dlatego tego rodzaju umowa jak ACTA, chroniąca przed podróbkami, piractwem i zwykłą kradzieżą jest konieczna.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
<p><span style="color: #000000;">​​</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/07/acta-politycznie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sosnowiecki lans medialny</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 09:19:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5371</guid>
		<description><![CDATA[Spektakl z Sosnowca dobiega do końca &#8211; znaleziono ciało zmarłego (zamordowanego?) dziecka, matka została przesłuchana, zostaną jej postawione zarzuty. Można będzie odstawić wkrótce wozy transmisyjne, dziennikarze wrócą za biurka. Polskie media znów mnie nie zawiodły &#8211; news ze zwłokami w tle powoduje, że ogarnia je amok. Tym razem gwiazdą &#8211; &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/Wisla_telewizor_1.jpg" alt="" width="70" height="67" /></p>
<p><span style="color: #000000;">Spektakl z Sosnowca dobiega do końca &#8211; znaleziono ciało zmarłego (zamordowanego?) dziecka, matka została przesłuchana, zostaną jej postawione zarzuty. Można będzie odstawić wkrótce wozy transmisyjne, dziennikarze wrócą za biurka. Polskie media znów mnie nie zawiodły &#8211; news ze zwłokami w tle powoduje, że ogarnia je amok. Tym razem gwiazdą &#8211; nie pierwszy raz &#8211; stał się Krzysztof Rutkowski, nazywający sam siebie detektywem. Jak to określił jeden z publicystów &#8211; to golem stworzony przez media.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Kilka lat temu telewizje informacyjne delektowały się zdjęciami, nagraniami, wywiadami z rodziną polskiego Fritza z Podlaskiego. Była to rzecz obrzydliwa, jak tylko może być obrzydliwe pomieszanie pedofilii z kazirodztwem i przemocą. Ale trzeba było koniecznie o tym mówić i pokazywać. Pseudo detektywa również, ponieważ, jak to określiła na twitterze dziennikarka TVN24, Anna Kalczyńska, &#8222;Rutkowski, kontrowersyjny showman, brutalny i szczery. Przedstawia swoja wersje. To jest życie&#8221;. Tak, to według pani redaktor powinni być pokazywane &#8222;życie&#8221;. Osią programów telewizji informacyjnych, nadawanych dla wielu milionów widzów stały się obrazki tragedii rodziny i dziecka. Stacje telewizyjne stały się elektronicznymi tabloidami life.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Osobną sprawą jest postać samego Rutkowskiego, kabotyna, medialnego żigolaka. To on namówił matkę sześciomiesięcznej Magdy do przyznania się, że dziecko nie zostało porwane przez nieznajomego, lecz zmarło w wyniku wypadku, a następnie ukryte. Nie zrobił jednak tego w sposób profesjonalny, w czterech ścianach pokoju przesłuchań, ale pod okiem kamery, a film z zeznania najpierw trafił do mediów, później dopiero do policji. A te, transmitując konferencję prasową z jego udziałem, promują jego wizerunek, kosztem tragedii całej rodziny. Bo przecież sensacja jest w tym przypadku rzeczą najważniejszą. I nie ma tu nic do tego, jak stwierdziła nieoceniona red. Kalczyńska, że &#8222;Rutkowskiego pokazaliśmy nie dlatego, ze go lansujemy ale dlatego, ze przekazał info, o którym pisały dziś wszystkie gazety&#8221;, ale dlatego, że to się sprzedaje. Bo przecież o sprzedaż i czas reklamowy chodzi, nieprawda?</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jest drugi aspekt tej sprawy, a są nim działania policji i prokuratury. Pozwoliły one, aby hochsztapler Rutkowski miał swobodny dostęp do rodziny, nie przestrzegając jej przed jego prowokacjami. Same natomiast pokazały wyjątkową inercję i brak profesjonalizmu. Dziesiątki, może setki policjantów, sprzęt, prokuratorzy, psycholodzy, kryminolodzy &#8211; i spętanie procedurami, bezwład organizacyjny i decyzyjny, na którym skorzystał celebryta Rutkowski. Niestety, to on skutecznie przesłuchał matkę tragicznie zmarłego niemowlęcia i wyciągnął z niej najważniejsze informacje. I to państwowe służby przyczyniły się do tego, że telewizje mogły przedstawić Krzysztofa Rutkowskiego w roli nie tylko detektywa (do czego nie ma uprawnień), ale również prokuratora i sędziego. Telewizje przy jego pomocy stworzyły nowy &#8222;format&#8221; medialny &#8211; &#8222;Detektyw ujawnia&#8221;&#8230; &#8211; kosztem tych, którzy tak naprawdę nie zdali egzaminu &#8211; policji i prokuratury.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Przypominając sobie zachowania mediów z różnych spektakularnych, tragicznych wydarzeń i sposób ich pokazywania i komentowania, zastanawiam się, gdzie jest granica? I ze strachem myślę, że chyba jej nie widać&#8230;</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;">Azrael</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/02/04/sosnowiecki-lans-medialny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>42</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chory człowiek Europy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 11:28:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Węgry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5309</guid>
		<description><![CDATA[Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán. Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Dziś to nie Grecja, Włochy, czy Hiszpania są największym problemem Unii Europejskiej. Nie jest to nawet problem kryzysu euro. Tym problemem są Węgry i jej przywódca, nacjonalista i populista Victor Orbán.</p>
<p>Od czasu niesławnej pamięci Austriaka Joerga Heidera nie ma w tej chwili w Inii Europejskiej takiego problemu, jak Węgry i ich polityka, zarówno wewnętrzna, jak i wobec wspólnoty europejskiej. Nakłada się na to katastrofalny stan ekonomii węgierskiej, odziedziczony po poprzednich rządach socjalistów, ale pogłębiony decyzjami rządu Orbána. Dziś dług wewnętrzny Węgier przekracza 80% PKB, obligacje krótkoterminowe i średnioterminowe są na poziomie śmieciowym (obsługa to prawie 10% rocznie), forint poleciał w ostatnich tygodniach na łeb. Wszystko to powoduje odpływ kapitału zagranicznego, inwestycyjnego, ale także tego akumulowanego przez samych Węgrów. Ostatnie informacje są takie, że Węgrzy masowo pozbywają się forintów i transferują środki za granicę. Może to oznaczać załamanie systemu bankowego Budapesztu. Orbán przez pewien czas bronił się przed pomocą finansową Unii Europejskiej. Dziś nie ma praktycznie wyjścia, ale już nie tylko grają rolę czynniki ekonomiczne, ale również polityczne.</p>
<p>Większy jednak problem ma Europa z Węgrami w sferze praw demokratycznych. Orbán doszedł do władzy na fali zmęczenia rządami socjalistów Ferenca Gyurcsányego, który okłamywał wyborców co prowadzonej przez socjalistów polityki gospodarczej. Fidesz zdobył władzę bezdyskusyjnie i przy silnym poparciu społecznym, w oparciu o demokratyczne procedury. Uzyskał również coś, czego do tej pory nie uzyskała żadna partia w Polsce &#8211; taką przewagę w parlamencie, która pozwoliła Orbánowi na swobodne zmiany w konstytucji państwa. W roku 2010 węgierski parlament uchwalił nową konstytucję, która zmieniła nazwę państwa z &#8222;Republika Węgier&#8221; na &#8222;Węgry&#8221;, co było czytelnym nawiązaniem do idei Wielkich Węgier. A Węgrzy zamieszkują nie tylko terytorium państwa, określonego granicami po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, ale są również na Ukrainie, w Chorwacji, Rumunii i Słowacji. Szczególnie z tymi dwoma ostatnimi państwami relacje na tle mniejszości węgierskiej nie są najlepsze. Nowa konstytucja pozwala na przyznawanie obywatelstwa Węgrom nie mieszkającym i nie urodzonym na terytorium dzisiejszych Węgier.</p>
<p><span id="more-5309"></span></p>
<p>Tego jednak Orbánowi było mało. Pod koniec roku 2011 uchwalono na Węgrzech kilka ustaw (przy biernym sprzeciwie opozycji, która nie brała udziału w głosowaniach), około-konstytucyjnych, które zaostrzyły kurs nacjonalistyczny i pchnęły Węgry w stronę autorytaryzmu. Ograniczono między innymi kompetencje węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, zmieniono ustawę o statusie banku centralnym, dając rządowi praktycznie pełną kontrolę nad nim. Było to potrzebne premierowi do położenia ręki na rezerwach banku. Wprowadzono również zmiany dotyczące sądownictwa &#8211; zmieniono prezesa Sądu Najwyższego, odwołano członków Krajowej Rady Sądownictwa (poprzez obniżenie wieku emerytalnego z 70 do 62 lat&#8230;). Jeżeli dodamy do tego, że również urząd prezydenta jest w rękach Fideszu, widzimy, że Orbán praktycznie przejął pełnię władzy. Decyzje, jakie podjął opanowany przez Fidesz parlament prowadzą w kierunku zanegowania trójpodziału władzy wykonawczej, sądowniczej i ustawodawczej, idąc w kierunku systemu władzy integralnej, tak dobrze znanej w systemach totalitarnych. A władza ta miałaby by być sprawowana przez wiele lat przez Orbána i jego Fidesz.</p>
<p>Aby to uzyskać węgierski premier dokonał jeszcze innych operacji. Po pierwsze doprowadził do zmian w konstytucji, które wprowadziły zapis o tym, że Węgierska Partia Socjalistyczna jest spadkobierczynię partii komunistycznej , a tym samym może być uznana za organizację przestępczą. Oznacza praktycznie to jej delegalizację. Po drugie, dokonał zmian w ordynacji wyborczej, tak aby nawet wynik poniżej 30% oddanych głosów dawał mu 2/3 głosów parlamencie. Dodajmy, że przy okazji zmieniono układ okręgów wyborczych, w ten sposób, aby Fidesz mógł łatwiej w nich wygrywać.</p>
<p>Dla zagwarantowania sobie pełni władzy, Orbán nakłada kaganiec na media. Jeszcze w roku 2010 przegłosowano restrykcyjną wobec mediów ustawę, mocno ograniczającą swobodę wypowiedzi, teraz administracja państwowa podejmuje decyzje bezpośrednie, m. in. zapowiedziano nieprzedłużenie koncesji dla opozycyjnej stacji radiowej &#8222;Klubradio&#8221;.</p>
<p>Adam Bodnar, wiceprezes Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka napisał w &#8222;Kulturze Liberalnej&#8221;.</p>
<p><em>W ten oto sposób w środku Europy mamy państwo – członka Unii Europejskiej – które przestało być demokratyczne. Jeszcze są fasady, jeszcze można demonstrować i używać internetu, liderzy opozycji nie są jeszcze zatrzymywani i aresztowani, ale w parlamencie nie ma pluralizmu, instytucje kontrolne i sądownictwo zostały pozbawione zębów, a opozycja jest wykluczana poza nawias jakiegokolwiek wpływu na państwo.</em></p>
<p>To jedyny, jak do tej pory, polski głos w sprawie Węgier, a wydaje się, że to właśnie polska demokracja, tkwiąca korzeniami w obywatelskim ruchu &#8222;Solidarności&#8221; powinna zareagować na to, co się dzieje na Węgrzech. Adam Bodnar zastanawia się również, jak powinna zareagować opinia publiczna i instytucje Unii Europejskiej. Wydaje się, że sytuacja jest o wiele poważniejsza niż ta, kiedy partia Joerga Haidera weszła w skład koalicji rządowej w Austrii. Bodnar sugeruje, że Komisja Europejska powinna wszcząć procedurę zawieszenia Węgier w niektórych uprawnieniach członkowskich w UE , w tym także w prawie głosu na forum Rady Unii Europejskiej, zgodnie z art. 7 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. Inicjatywa w tej sprawie powinna wyjśc ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, lub jako inicjatywa jednej trzeciej państw &#8211; członków UE. Milczenie szefa parlamentu, Jerzego Buzka (i jego następcy, socjalisty Martina Schulza), a także szefa KE, José Manuela Barroso, jest niezrozumiałe.</p>
<p>Niezrozumiałe jest także milczenie polskiego rządu w tej sprawie. Rządząca Platforma Obywatelska i węgierski Fidesz są w Parlamencie Europejskim w jednej frakcji, EPP, tym bardziej należałoby podjąć na jego forum konkretne działania. Jednak głos powinni przede wszystkim zabrać premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Znów przywołując Adama Bodnara;</p>
<p><em>Polska nie może promować demokracji, rządów prawa i praw człowieka w państwach Partnerstwa Wschodniego czy w państwach arabskich, skoro przymyka oczy na stworzenie systemu autorytarnego w jednym z państw Europy Środkowo-Wschodniej, tak bliskim nam duchowo.</em></p>
<p>Węgrzy, naród krewki, budzą się z letargu. Mogą, popchnięci coraz trudniejszą sytuacją ekonomiczną, zrobić to gwałtownie. Wszyscy pamiętają wydarzenie z roku 1956, oczywiście rozgrywające się w zupełnie innej rzeczywistości politycznej i społecznej. Orbán swoimi decyzjami buduje jednocześnie na nowo opozycję, już nie tylko w sferze polityki, ale również społeczną. Ma wprawdzie jeszcze znaczne poparcie, ale jednocześnie swoimi decyzjami buduję opozycję obywatelską. Na manifestacji w Budapeszcie, zwołanej przeciwko polityce rządu Orbána widać było już wyraźną determinację.</p>
<p>W Polsce pojawiły się również inne opinie. Dla wielu Orbán jawi się jako silny człowiek prawicy, coś w rodzaju Jarosława Kaczyńskiego, któremu się udało. Niektórym podoba się wyraźnie antyunijna retoryka węgierskiego premiera. Marek Jurek napisał w mikroblogowym portalu Twitter, że Polacy powinni trzymać za Węgry Orbána kciuki, podobnie jak w roku 1956. Jednym słowem dla byłego marszałka Sejmu, Victor Orbán to współczesny Imre Nagy. Kto w związku z tym ma grać rolę wojsk sowieckich z 1956 roku? Unia Europejska? Inni twierdzą, że Orbán to bohater walczący o suwerenność i pozycję Węgier. Przymykają oczy na to, że robi to zawężając prawa obywatelskie, zmieniając demokrację w &#8222;demokraturę&#8221;, przy okazji wprowadzając napięcia międzynarodowe w centrum Europy.</p>
<p>Victora Orbána pokona jednak nie Unia Europejska, ani ulica. Pokona go nieubłagana logika ekonomii. Próba zamknięcia kraju na Unię Europejską, lub gra polityczna swobodami obywatelskimi, aby uzyskać konkretną pomoc ekonomiczną dla walącej się gospodarki, musi przynieść zmiany w jego polityce wewnętrznej &#8211; i ile oczywiście upór i determinacja Orbána nie popchnie go ku dalszemu radykalizmowi. Inne alternatywy to droga białoruska i wpadnięcie w objęcia Rosji, bezwzględne objęcia Władimira Putina albo&#8230; krew na ulicach. I dlatego i Unia Europejska i same Węgry mają nie więcej niż pół roku na odwrócenie wektora politycznego. Victor Orbán, dziś u szczytu władzy, jest już tak naprawdę nad polityczną przepaścią.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael<br />
​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2012/01/06/chory-czlowiek-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po Marszu Niepodległości</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2011 11:55:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawica]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5186</guid>
		<description><![CDATA[Święto Niepodległości w Warszawie miało różne oblicza. Szkoda, że w świadomości pozostaną obrazy burd przekazywane przez media. I przekazy zmanipulowane przez stacje telewizyjne i internet, dla osiągnięcia konkretnych korzyści. Pierwszy obraz to ten znany z corocznych uroczystości na Placu Piłsudskiego, pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Przemówienia, honorowa zmiana wart, składanie wieńców &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Święto Niepodległości w Warszawie miało różne oblicza. Szkoda, że w świadomości pozostaną obrazy burd przekazywane przez media. I przekazy zmanipulowane przez stacje telewizyjne i internet, dla osiągnięcia konkretnych korzyści.</p>
<p>Pierwszy obraz to ten znany z corocznych uroczystości na Placu Piłsudskiego, pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Przemówienia, honorowa zmiana wart, składanie wieńców potem defilada i parada pasjonatów historii i wojskowości, w szpalerze tłumów. Duma i radość, w osnowie podniosłej atmosfery. Wszystko bez zakłóceń.</p>
<p>Drugi obraz to pierwsze rozruchy na Nowym Świecie. Niemieccy zadymiarze, na wyrost nazwani antyfaszystami, atakują polską grupę rekonstrukcyjną w strojach napoleońskich, a następnie kryją się z restauracji Nowy Wspaniały Świat, zarządzanej przez &#8222;Krytykę Polityczną&#8221;. Media są już na miejscu, ale widzą tylko to, co chcą. Niemcy są wyciągani przez policję z knajpy i przewożeni na komendę, na Wilczej. W przekazie o tym incydencie dochodzi do pierwszych przekłamań. Media nie podają, że niemieccy zadymiarze chronią się w kawiarni przez polskimi prawicowcami, z którymi starli się chwilę wcześniej. Natomiast &#8222;Krytyka Polityczna&#8221; wieczorem ogłasza tryumfalnie o tym, że powstrzymano prawicowców z Marszu Niepodległości na Marszałkowskiej, ale ani słowem nie wspomina o Niemcach, którzy w Polsce pojawili się także z jej inicjatywy. O tym nie wspomina w krótkiej notce również dziennikarz &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;, Seweryn Blumsztajn. To zaburza obraz &#8222;zwycięstwa&#8221; nad prawicą.</p>
<p>Trzeci obraz &#8211; jestem na Marszałkowskiej, w samym środku festynu &#8222;Kolorowej Niepodległej&#8221;. Platforma, muzyka, Kazimiera Szczuka wodzi, na ulicy politycy lewicy. Radośnie. Ale na obrzeżach stoją, przed kordonami policji, ubrani na czarno polscy zadymiarze, przemieszani z niemieckimi. Gotowi do starcia. Nie ma to nic wspólnego ze świętowaniem&#8230;</p>
<p><span id="more-5186"></span></p>
<p>Kilkanaście minut później, Plac Konstytucji. Jestem w samym środku. Nie widzę przygotowań do uroczystego marszu, atmosfery patriotycznego napięcia. Małe grupki ONR, Młodzieży Wszechpolskiej i ogromne tłumy kiboli, zadymiarzy, gotowych do konfrontacji. Nie, nie z lewicowcami &#8211; z policją, po to tu przyszli, zachęceni przez prawicowe media, także przez &#8222;Gazetę Polską&#8221;. Nie są ich setki, są ich tysiące, w tym przygotowane profesjonalnie szwadrony z białymi maskami. I nie jest to ochrona Marszu Niepodległości, lecz jego bandycka awangarda. Tuż przed godziną 15.00 rozpoczyna się regularna bitwa z policją, sprowokowana przez bandytów. Widać to na przekazach medialnych i widzę to na własne oczy. W stronę policji lecą petardy, race, kostka brukowa, ponoć również zapalone butelki.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/OVRR1xlznXU" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Organizatorzy Marszu Niepodległości potem odcinają się od bandytów. Oni ich nie zapraszali, sami przyszli. Na próżno &#8211; to nie były oddzielne grupy &#8211; to była ta sama ekipa. Część bandytów poszła w marszu w drugą stronę, Waryńskiego, Belwederską, Alejami Ujazdowskimi. Ten marsz idzie spokojnie, ale trudno w nim zauważyć podniosłość, dumę, radość, skupienie. Tego nie robią same flagi i transparenty. To musi być wewnątrz. Tego nie ma, jest raczej prawicowo-narodowa buta.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/MRCoxd0CT6M" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Zanim czoło pochodu dociera do Placu na Rozdrożu, gdzie stoi pomnik Romana Dmowskiego, wcześniej, bocznymi uliczkami i wzdłuż Trasy Łazienkowskiej docierają tam zorganizowane grupy ONR i bandytów. Dochodzi do spalenia dwóch samochodów stacji TVN, w tym wozu transmisyjnego i uszkodzenia dwóch innych samochodów. Atakowani się dziennikarze, nie tylko TVN, ale także innych stacji. Dziennikarka, publicystka tygodnika &#8222;Uważam Rze&#8221; na jednym z prawicowych portali napisała kilka godzin później, że wyglądało to na zaplanowaną prowokację&#8230; policji. Świadek naoczny, prawicowy bloger, Rybitzky, twierdzi jednak co innego &#8211; podpalenie dokonała grupa zorganizowana, spod szyldu ONR&#8230; Komu wierzyć? Zawodowej dziennikarce, piszącej relację z drugiej ręki, czy niezależnemu blogerowi? I jak poprzednio &#8211; organizatorzy marszu odcinają się od bandyckiego podpalenia. Krzysztof Bosak, rzecznik Fundacji Republikańskiej powie później na antenie TVN24, że winni są bandyci&#8230; i policja.</p>
<p>Marsz zostaje zakończony (rozwiązany) pod pomnikiem narodowca, Romana Dmowskiego. Wcześniej, przy Belwederze stoi pomnik Marszałka, ale on nie jest obiektem zainteresowania narodowców.  To Dmowski jest bohaterem ONR, MW, organizatorów marszu. Tak jest wygodnie dla nich, choć przecież rocznica odzyskania polskiej niepodległości ściśle wiąże się z Józefem Piłsudskim&#8230; Przed pomnikiem ateisty Dmowskiego wyrasta olbrzymi drewniany krzyż, a część maszerujących intonuje &#8222;Pierwszą Brygadę&#8221;. Prawicowa schizofrenia&#8230;</p>
<p>Szybko w mediach pojawiają się głosy ze strony władz miasta, organizatorów marszu, a nawet prezydenta, że należy zmienić prawo, które pozwala na marsze, ich blokowanie i prowadzi do chaosu. Bzdura. Ustawa o organizacji imprez masowych powinna być stosowana literalnie, to wystarczy. Nie przekonują mnie głosy, że miasto ma związane ręce przy zgłoszeniach manifestacji, nie może je odmówić. Może, jeżeli służby miasta, a przede wszystkim policja wykaże, że wydanie zezwolenia może przyczynić się do zagrożenia porządku publicznego. Wydanie jednoczesnych zezwoleń na marsz i na jego blokowanie było takim przypadkiem.</p>
<p>Miasto nie stanęło na wysokości zadania. Święto Niepodległości to nie tylko oficjałka na Placu Piłsudskiego &#8211; to święto społeczeństwa. I trzeba ten dzień tak zorganizować, aby był dla mieszkańców, a nie dla ideologicznych manifestantów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/12/po-marszu-niepodleglosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Opowieść o narracji</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/08/opowiesc-o-narracji/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/08/opowiesc-o-narracji/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Oct 2011 15:49:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5116</guid>
		<description><![CDATA[Eryk Mistewicz jest na polskim rynku marketingu zjawiskiem wyjątkowym. Wymyka się z zaszufladkowania jak inni specjaliści, mający wykształcenie i doświadczenie w reklamie, public relations, socjologii, czy psychologii społecznej. Ten dziennikarz i absolwent prestiżowej francuskiej uczelni jest raczej człowiekiem renesansu XXI weku, ponieważ wychodząc raczej z praktyki i znajomości nowoczesnych technik &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/08/opowiesc-o-narracji/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/ksi261380ka.jpg" alt="" width="65" height="49" /></p>
<p>Eryk Mistewicz jest na polskim rynku marketingu zjawiskiem wyjątkowym. Wymyka się z zaszufladkowania jak inni specjaliści, mający wykształcenie i doświadczenie w reklamie, public relations, socjologii, czy psychologii społecznej. Ten dziennikarz i absolwent prestiżowej francuskiej uczelni jest raczej człowiekiem renesansu XXI weku, ponieważ wychodząc raczej z praktyki i znajomości nowoczesnych technik komunikacji, dochodzi do wniosków ogólnych i teorii. A ponieważ nie mieści się w schematach, wzbudza skrajne emocje, czego dowodem jest szereg poświęconych mu artykułów w prasie, od bardzo pochlebnych, do tych podważających jego wiedzę i kompetencje. Tym bardziej, że raczej nie wiadomo, dla kogo pracuje i jakie efekty jego praca przynosi&#8230;</p>
<p>Mistewicz wydał właśnie książkę, poświęconą jego sztandarowej specjalności, marketingowi narracyjnemu. To jego autorski pomysł, coś w rodzaju metody marketingu, zarys teorii komunikacji masowej. &#8222;Marketing narracyjny. Jak budować historie, które sprzedają&#8221;, (Helion SA, 2011) to książka o tym, jak opowiadać historie, które przyniosą sukces. Pomimo, że autor postrzegany jest głównie jako konsultant polityczny, nie jest jednak to książka o polityce. To raczej przegląd zastosowań marketingu narracyjnego w różnych dziedzinach, opis, jak technika pomaga budować historie, które sprawnie opowiedziane zastępują klasyczną reklamę produktu, usługi, czy nawet polityka. To pokazanie, że nie sama marka, ale sposób jej prezentacji we współczesnym świecie jest ważny. Jest w książce również rozdział poświęcony polityce, wyborom, ale jest to raczej pokazanie, jak metoda może być zastosowana w tej dziedzinie. Autor pisze, jak można zostać znanym i wygrać dzięki jego metodzie w polityce, ale ta technika może zostać zastosowana z równym skutkiem w biznesie, w promocji konkretnych towarów, czy w promocji regionów i miast. Jak system narracji wypiera reklamę, która pomimo że jest coraz głośniejsza i bardziej nachalna, jest również coraz mniej zauważalna. I nie kupujemy już towarów i marek, ale dobre opowieści. Media się zmieniają, inaczej tworzy się i zarządza informacją, zmianom ulega reklama, marketing, PR, droga komunikacji wymaga nowych metod.</p>
<p><span id="more-5116"></span></p>
<p>Budowanie opowieści, która ma nam przynieść sukces, to według Mistewicza budowanie nie tylko przekazu wprost, ale również budowanie atmosfery, która przyczyni się do tego, że nasza narracja dotrze do odbiorcy. Ilość informacji, danych, które przyjmuje mózg człowieka w każdej godzinie, niemalże minucie, jest tak ogromna, że tworzy on mechanizmy obronne, tworząc własną hierarchię ważności. Jeżeli chcemy naszemu przekazowi nadać wyjątkowy priorytet, musimy zadbać nie tylko o formę i treść, ale również o system komunikacji, który przykuje odbiorcę do naszego przekazu. To właśnie według autora książki jest narracja, czyli opowieść.</p>
<p>Autor poświęca dużo miejsca w swojej książce współczesnym mediom, analizuje, jak najnowsze środki komunikacji, głównie internet może służyć rozprzestrzenianiu się przygotowanych narracji. Wiele miejsca poświęca Twitterowi, którego jest znawcą i promotorem w Polsce. Dzięki niemu &#8222;ćwierkać&#8221; zaczęło wielu polityków, dziennikarzy, ludzi kultury. W ciągu mniej więcej dwóch lat Twitter stał się ważnym medium komunikacji i doskonałym narzędziem politycznego marketingu. Mistewicz udowodnił, że przy pomocy 140 znaków komunikatu Twittera można nie tylko budować i utrzymywać relacje biznesowe i polityczne, ale również prowadzić poważne dysputy.</p>
<p>Warto zauważyć, że media internetu, social media, bardzo zmieniły w ciągu ostatnich kilku lat relacje polityk &#8211; odbiorca &#8211; media klasyczne. Zarówno politycy, jak i odbiorcy przekazu, czyli wyborcy, nie są już uzależnieni od mediów mainstreamu ,papierowych, ale także elektronicznych, nie mówiąc o opiniach autorytetów, politologów. Informacja podana na Twitterze, czy Facebooku przeskakuje do mediów klasycznych już jako informacja kwalifikowana. Okazało się już wielokrotnie, że informacje z niezależnego źródła podana przez media społecznościowe jest traktowana równie wiarygodnie jak ta podana przez zawodowego dziennikarza via agencja prasowa, czy stacja telewizyjna. To znacznie poszerza zakres wolności słowa, a co za tym idzie, także demokracji.</p>
<p>Na koniec warto przytoczyć, co autor uważa za podstawę dobrej narracji. To według niego pięć punktów, elementów. Po pierwsze, pasja, pasja nadawcy komunikatu, po drugie personalizacja przekazu, pokazanie bohatera (szerokie pojęcie), z którym autor przekazu się utożsamia i chce nam tę pasję przekazać. Po trzecie &#8211; przeszkody, antagonizmy, jakie nasz przekaz, bohater musi pokonać, czwarty element to świadomość konieczności odniesienia sukcesu. I ostatni, piąty element, czyli samo zwycięstwo, które ma ma zmienić odbiorcę, bo to on jest bohaterem i otaczający go świat.</p>
<p>Eryk Mistewicz pisząc swoją książkę korzystał z bogatej spuścizny marketingu, ale również odnosi się do konkretnych działań i osób. Znajdziemy w książce również opis metod działań, narracji, która odniosła ogromny sukces. To rozdział o mistrzu komunikacji i sprzedaży, wizjonerze nie tylko informatyki, Steve Jobsie, którego właśnie pożegnaliśmy. Autor pisze o historiach, jakie Jobs sprzedawał w czasie swoich słynnych prezentacji i o umiejętności sprzedaży emocji, a nie produktów.</p>
<p>Książka, licząca niewiele ponad 200 stron skonstruowana jest dość chaotycznie, ale po przeczytaniu zostaje w głowie jasny sygnał nowych wartości. I jak na opis nowoczesnych metod marketingu, osadzonych na nowoczesnych mediach przystało, jest ona uzupełniona o system fotokodów, które prowadzą nas do multimedialnych prezentacji potwierdzających materiał zapisany na jej stronach, lub znacznie je rozszerzających. Warto sięgnąć po tę pozycję.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;">Strona o książce i metodzie Eryka Mistewicza</span> &#8211; <a href="http://marketingnarracyjny.pl/"><span style="color: #ff0000;"><strong><em>http://marketingnarracyjny.pl/</em></strong></span></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/08/opowiesc-o-narracji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O obiektywizmie dziennikarskim</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2011 09:48:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5106</guid>
		<description><![CDATA[Od dnia wywiadu (spotkania przedwyborczego?) Jarosława Kaczyńskiego w programie &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w telewizji publicznej rozpętała się dyskusja, czy prowadzący nie przekroczył granicy dzielącej dziennikarza i publicystę od politycznego działacza. Czy Tomasz Lis sprzeniewierzył się standardom dziennikarstwa i wszedł w rolę polityka? Niektórzy twierdzą, że tak, a Igor Janke, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img83.imageshack.us/img83/8410/gazeta5mp.jpg" alt="" width="60" height="78" /></p>
<p>Od dnia wywiadu (spotkania przedwyborczego?) Jarosława Kaczyńskiego w programie &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w telewizji publicznej rozpętała się dyskusja, czy prowadzący nie przekroczył granicy dzielącej dziennikarza i publicystę od politycznego działacza. Czy Tomasz Lis sprzeniewierzył się standardom dziennikarstwa i wszedł w rolę polityka? Niektórzy twierdzą, że tak, a Igor Janke, twórca, właściciel i twarz dziennikarska portalu Salon24 twierdzi, że to co zrobił Tomasz Lis, to &#8222;koniec dziennikarstwa w Polsce&#8221;. Inni stwierdzają, że w telewizji publicznej, TVP, nie ma miejsca na tego rodzaju publicystykę zaangażowaną politycznie.</p>
<p>I właśnie chodzi w tym przypadku o zakreślenie granic do jakich może posunąć się PUBLICYSTA. Nie dziennikarz, nie prezenter telewizyjny, ale właśnie publicysta. Otóż publicysta to nie tylko dziennikarz, ciekawy spraw, które poznaje, doskonale przygotowany erudycyjnie, wszechstronnie przygotowany warsztatowo, ale również człowiek, którego stać na refleksję i interpretację. A to są cechy, które tak naprawdę są czysto subiektywne, a nie obiektywne, których możemy wymagać od dziennikarza przekazującego nam informacje. Publicysta, prowadzący program telewizyjny, czy piszący felieton przekazuje nam jednocześnie swoją opinię, a także interpretuje opinie innych. I Tomasz Lis, zadając trudne pytania Jarosławowi Kaczyńskiemu, przywołując jego słowa i opinie, dokonał na nim publicystycznej wiwisekcji.</p>
<p><span id="more-5106"></span></p>
<p>Prowadzący program, w tym przypadku Tomasz Lis, dokonał wykorzystując Jarosława Kaczyńskiego opisu pewnej rzeczywistości politycznej, przy okazji pokazując ogląd świata swojego interlokutora. Inny prowadzący, dajmy na to Piotr Zaremba, uchodzący za apologetę Jarosława Kaczyńskiego, zapewne prowadząc wywiad z Kaczyńskim, zadałby inne pytania i dokonałby innej interpretacji spraw, historii z życia politycznego szefa PiS. Bo jego pogląd na to, co robił i robi Kaczyński, a także osąd współczesności jest zgoła inny, niż Tomasza Lisa. I zapewne podniosłyby się głosy, być może również mój, że redaktor Zaremba prowadzi wywiad z Kaczyńskim w przyklęku&#8230;</p>
<p>Idźmy dalej. Dziennikarze &#8211; publicyści są zapraszani do innych programów, jako autorytety, nie dlatego, że są bezstronni i politycznie przezroczyści, ale właśnie dlatego, że mają zdeklarowane opinie i pracują w profilowanych politycznie mediach, jak Piotr Zaremba, teraz w &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;. W programie &#8222;Loża prasowa&#8221; Małgorzaty Łaszcz w TVN24 Piotr Zaremba prezentuje swoje poglądy, które nie są przecież obiektywne. Jest przepytywany, nie przepytuje, ale jest to druga strona tego, czym był wywiad Tomasz Lisa z Jarosławem Kaczyńskim. Dla mnie opinie Piotra Zaremby, artykuły Bronisława Wildsteina, programy Jana Pospieszalskiego, czy Rafała Ziemkiewicza nie są &#8222;końcem dziennikarstwa&#8221;. Są tylko emanacją ich poglądów, ubraną w konkretną formę redakcyjną. Jak to jest odbierane, zależy od tego, jakie poglądy ma widz, czy czytelnik. O tym, czy przekaz publicystyczny jest wiarygodny, czy nie, na końcu decyduje odbiorca. Dla wielu &#8222;dociskanie&#8221; Kaczyńskiego przez Lisa to była właśnie dobra publicystyka telewizyjna. Chciałbym taką zobaczyć również wobec Donald Tuska, prowadzoną przez Piotra Zarembę&#8230;</p>
<p>Czy w telewizji publicznej jest miejsce na taką publicystykę? Jest. Jak również na tę prowadzoną przez Jana Pospieszalskiego. Nie ma natomiast miejsca na skrajne chamstwo w przestrzeni publicznej, na kłamstwo, pomówienia, kalumnie, na zniszczenie dyskusji społecznej i politycznej. A takim miejscem stał się portal Igora Janke, Salon24. I jeżeli mówimy o końcu dziennikarstwa i dyskusji społecznej, to właśnie Igor Janke i jego portal radykalnie nas do tego zbliżają&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/06/o-obiektywizmie-dziennikarskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jarosław Kaczyński na żywo</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2011 10:26:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5096</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński przyjął zaproszenie do programu &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w TVP, było jasne, że nie będzie to zwykły wywiad. Większość komentatorów, dziennikarzy, ale także polityków, potraktowało to jako zastępczą debatę Jarosława Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem, a Tomasz Lis miał być kimś w rodzaju silnego sparingpartnera. &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/Wisla_telewizor_1.jpg" alt="" width="70" height="67" /></p>
<p>Kiedy prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński przyjął zaproszenie do programu &#8222;Tomasz Lis na żywo&#8221; w TVP, było jasne, że nie będzie to zwykły wywiad. Większość komentatorów, dziennikarzy, ale także polityków, potraktowało to jako zastępczą debatę Jarosława Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem, a Tomasz Lis miał być kimś w rodzaju silnego sparingpartnera. Donald Tusk był kilka tygodni temu w programie Tomasza Lisa i rozmowa była ostra, ale merytoryczna. Bo Tusk myśli o Polsce, a Kaczyński o odzyskaniu władzy, dla zniszczenia oblicza III RP i politycznych przeciwników. Lis wyzwanie zrozumiał, przygotował się do programu, choć mógł zrobić to lepiej. Nie ustrzegł się błędów i nie stłumił do końca emocji, choć jako publicysta miał do tego prawo. Postawił sobie z jednej strony cel przypomnienie wszystkich niedorzeczności, konfabulacji, kłamstw i manipulacji Jarosława Kaczyńskiego i pokazanie, że nowa/stara maska umiarkowanego polityka, jaką znów nosi Kaczyński, jest oszustwem. I choć trwało to dość długo, od połowy programu Kaczyński już był obnażony. Ten stary dobry Kaczyński od &#8222;porażających&#8221; spraw, &#8222;dyfamacji&#8221; i innych znanych bzdur.</p>
<p>Publicysta TVP posługując się cytatami, materiałami źródłowymi, przykładami, od pierwszych minut &#8222;grillował&#8221; szefa PiS. To nie była rozmowa i wywiad z szefem opozycji, ale zamierzone odzieranie Kaczyńskiego ze skorupy kłamstw. Doskonale wykorzystywał błędy Kaczyńskiego, jak choćby ten z dość śmieszną i kuriozalną sprawę straszenia Donalda Tuska pistoletem w windzie. To Kaczyński wywołał temat, a Lis tylko odwrócił lufę tego pistoleciku w stronę prezesa. Nie wszystkie sztychy Lisa w stronę Kaczyńskiego były czyste i perfekcyjne, ale tym bardziej widoczny był brak argumentów i ripost na wykazywane niekonsekwencje, konfabulacje, czy pomówienia. Najwyraźniej chyba zostało to zaznaczone w momencie, kiedy Tomasz Lis poruszył sprawę opinii Kaczyńskiego, zawartą w jego ostatniej książce, że obecna kanclerz Niemiec, Angela Merkel, została szefem rządu w wyniku niejasnych układów. Podtekstem tego jest to, że jako urodzona w NRD musiała być pod wpływem Stasi&#8230;Podobnie było z tematem kiboli, gdzie Kaczyński odżegnując się od koalicji z nimi, jednocześnie bronił bandyty Staruchowicza, vel &#8222;Staruch&#8221;.</p>
<p><span id="more-5096"></span></p>
<p>Jarosław Kaczyński przyszedł do programu aby uzyskać konkretne profity polityczne, poszerzyć swoje pole oddziaływania i zdobyć nowy elektorat. Lis mu w tym skutecznie przeszkodził, wręcz zapewne w wielu obudził na nowo uśpiony strach przed recydywą IV RP. Przypomniał, że za Kaczyńskim jest i Zbigniew Ziobro i Antoni Macierewicz i reszta starej sprawdzonej w latach 2005 do 2007 ekipy. A przede wszystkim pokazał, jakim naprawdę Kaczyński będzie po 9. października.</p>
<p>Jarosław Kaczyński usiłował Tomasz Lisa traktować jak polityka, stronę sporu, uwiązanego do konkretnego środowiska. Ale Lis politykiem nie jest, jest mocno zaangażowanym w to co wierzy publicystą. A w tym przypadku wierzy, że powrót Kaczyńskiego do władzy będzie zły dla Polski i społeczeństwa.</p>
<p>Osobnym, ciekawym doświadczeniem było obserwowanie w trakcie programu opinii i komentarzy dziennikarzy, kolegów Tomasza Lisa na mediach społecznościowych, głównie na twitterze. Widać z nich było preferencje polityczne niektórych z nich, oraz to, że mniej ich interesuje, o co pyta Lis i jak &#8222;rozbiera&#8221; Kaczyńskiego na czynniki pierwsze, a bardziej to, jak ponoć niszczy standardy dziennikarskie. Tylko, że jak do tej pory nikt z nich nie odważył się na poprowadzenie z Kaczyńskim ostrej polemiki i pokazania jego ukrytej twarzy i intencji. Zresztą tak to już jest, że wobec Lisa, który nic nie robi sobie z opinii środowiskowej, panują inne standardy oceny, wobec pozostałych zupełnie inne. Takie jest właśnie to dziennikarskie&#8230; bagienko.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/10/04/jaroslaw-kaczynski-na-zywo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Medialny cyrk</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/26/medialny-cyrk/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/26/medialny-cyrk/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Sep 2011 09:14:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5066</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Ż., były pracownik Centralnego Biura Śledczego, prawnik, emeryt mundurowy, krótko pracownik jednego z warszawskich urzędów skarbowych, oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił w Alejach Ujazdowskich, na przeciwko KPRM. Pozostawił list do premiera Donalda Tuska, w którym stwierdza na podstawie &#8222;uzasadnionych podejrzeń popełnienia wielu przestępstw&#8221;, przez pracowników i kierownictwo US i &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/26/medialny-cyrk/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Andrzej Ż., były pracownik Centralnego Biura Śledczego, prawnik, emeryt mundurowy, krótko pracownik jednego z warszawskich urzędów skarbowych, oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił w Alejach Ujazdowskich, na przeciwko KPRM. Pozostawił list do premiera Donalda Tuska, w którym stwierdza na podstawie &#8222;uzasadnionych podejrzeń popełnienia wielu przestępstw&#8221;, przez pracowników i kierownictwo US i że to jest motywem jego samopodpalenia. Wzmiankuje też o problemach ze znalezieniem pracy, jakoby z powodu szykan po ujawnieniu nieprawidłowości w US na warszawskiej Pradze. Andrzej Ż. na wielu prawicowych portalach i wielu gazetach jest bohaterem o sprawiedliwość i ofiarą &#8222;systemu&#8221;. Wina Tuska&#8230;</p>
<p>Andrzej Ż., były pracownik CBŚ, emeryt mundurowy z emeryturą w kwocie prawie 3000 zł miesięcznie, krótko pracownik jednego z warszawskich urzędów skarbowych, zwolniony po okresie trwania rocznej umowy, oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił w Alejach Ujazdowskich, na przeciwko KPRM. Pozostawił list do premiera Donalda Tuska, w którym stwierdza na podstawie : &#8222;uzasadnionych podejrzeń popełnienia wielu przestępstw&#8221;, przez pracowników i kierownictwo US i żet o jest motywem jego samopodpalenia. Tylko ogólnikowo pisze o przestępstwach w US, nie wspomina, że zadłużenie, do jakiego doprowadziła jego rodzina, kredytowe, na kartach płatniczych, jest zawinione przez niego. Tak, ponieważ kwota 3000 złotych jest dla wielu marzeniem, a nieumiejętność przeżycia za nią jest drwiną dla wielu z tych, którzy pozbawieni są nawet zasiłku&#8230; Pan Andrzej Ż. nie radzi sobie, nie jest to wina państwa, a już na pewno premiera Donalda Tuska&#8230;</p>
<p>Obie narracje są upowszechnione w mediach, internecie. W zależności od tego, jaka jest pozycja piszących i jakie są potrzeby, przeważa jedna, lub druga. Są to jednak głównie domysły i spekulacje, a dziennikarze i publicyści już próbują zakwalifikować sprawę politycznie, sugerują, komu ona zaszkodzi. I robią wszystko, jak bezcenny, nieoceniony dla Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Sakiewicz i jego tabloid, aby nadać temu tragicznemu wydarzeniu wymiar polityczny i ogólnospołeczny. Już porównuje się czyn sprzed KPRM do samospalenia Ryszarda Siwca z roku 1968, czy równie tragicznej śmierci Jana Palacha w czeskiej Pradze. Rozpoczęła się gra polityczna, zgodna z interesem Prawa i Sprawiedliwości. Nie ważne jest to, że Andrzej Ż. zwolniony został z pracy w roku 2008, a aktu desperackiego dokonał 3 lata później. Ważne jest to, że można to wykorzystać. Rzadko pojawia się gdzieniegdzie głos rozsądku, że może rzeczywiście coś jest na rzeczy ze sprawą funkcjonowania państwa, że warto przyjrzeć się prawu, procedurom, może powtórzyć kontrolę w tym urzędzie (które po pismach Andrzeja Ż. przeprowadzono, ale nie wykazały one nieprawidłowości), ale nie w atmosferze nagonki politycznej, kampanii wyborczej i tragedii człowieka i jego rodziny.</p>
<p>Na dziś wygląda to na to, że samopodpalenie Andrzeja Ż. to raczej sprawa dla biegłych lekarzy, psychiatrów. Może jest on tylko człowiekiem niedojrzałym emocjonalnie, może coś więcej. Ale akt, którego dokonał, mając pod opieką czwórkę potrzebujących go osób, należy najpierw rozpatrywać w kategoriach medycznych, później społecznych, na końcu politycznych. Tego wymaga odpowiedzialność, dziennikarzy, komentatorów, polityków. Andrzej Ż. to nie jest sprawa typu mordercy z łódzkiego biura PiS, Ryszarda C., a tak już zaczyna być medialnie traktowana.</p>
<p>Azrael</p>
<p>​​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/26/medialny-cyrk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski zza Atlantyku &#8211; 24. września</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Sep 2011 10:42:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wigg]]></category>
		<category><![CDATA[Zza Atlantyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5062</guid>
		<description><![CDATA[Netflix Netflix pojawił się na rynku amerykańskim w 2004. Zrewolucjonizował system wypożyczania oraz oglądania filmów w USA. Każdy kto wykupił subskrypcje Netflixa miał dostęp do ich strony internetowej i w przeciągu dnia otrzymywał wybrane przez siebie pozycje filmowe. To co zrobił Netflix było fenomenalne. Już nie trzeba było chodzić do &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/aniol_jest_kobieta.jpg" alt="" width="60" height="59" /></h2>
<h2><span style="color: #0000ff;">Netflix</span></h2>
<p>Netflix pojawił się na rynku amerykańskim w 2004. Zrewolucjonizował system wypożyczania oraz oglądania filmów w USA. Każdy kto wykupił subskrypcje Netflixa miał dostęp do ich strony internetowej i w przeciągu dnia otrzymywał wybrane przez siebie pozycje filmowe. To co zrobił Netflix było fenomenalne. Już nie trzeba było chodzić do wypożyczalni ani martwic się o oddanie filmów w określonym czasie. Po obejrzeniu filmu, wkładało się dysk do koperty opłaconej przez Netflix i czekało na email z potwierdzeniem, że disk dotarł do Netflixa. Nawet jeżeli film zaginał, Netlix nie nakładał kar pieniężnych.</p>
<p>Netflix doprowadził do bankructwa inne wypożyczalnie, które nie miały szansy rywalizacji. Netflix był tani, miał ogromną selekcję filmów, a do tego osoby zajmujące się klientami były naprawdę mile i profesjonalne.<br />
Netflix nie poprzestał na wysyłce filmów. W 2009 roku wprowadził „streaming” czyli bezpośrednie ściąganie filmów ze strony internetowej. Netflix wprowadził szereg urządzeń, które pozwalały za pomocą wifi oglądanie filmów na ekranie telewizora. Bulo to genialne posuniecie. Urządzenia nie są drogie ani trudne w podłączeniu. W zależności od subskrypcji, każdy mógł oglądać co chciał bez żadnego limitu. Netflix zainwestował ogromnę sumę pieniędzy aby nie było problemów w ściąganiu filmów. Jeżeli problem się pojawił, Netflix dawał zniżkę. Dodatkowo, Netflix podpisał kontrakty z niektórymi wytwórniami filmowymi płacąc miliony dolarów aby mógł udostępnić nowe filmy na swoim serwerze. Owo posuniecie było ogromnym sukcesem. Udziały oraz popularność Netflixa wzrosły ogromnie.</p>
<p><span id="more-5062"></span></p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/09/Netflix.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-5063" title="Netflix" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/09/Netflix.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a></p>
<p>Amazon, Hulu, AppleTv, AOL próbowały wejść na rynek oferując rożnego rodzaju opcje. Jednak nikt nie był wstanie pobić Netflixa,który nie tylko oferował niskie ceny, ale przede wszystkim duży wybór oraz doskonalą „customer service”. Dzięki temu zarobił fortunę.</p>
<p>W Lipcu, CEO, Reed Hastings poinformował, że ceny subskrypcji wzrosną o 50% jeżeli ktoś chce ściągać filmy oraz otrzymywać je pocztą. Z powodu praw dystrybucyjnych, Netflix nie ma prawa do ściągania przez Internet najnowszych filmów. Dlatego posiadanie dwóch opcji było idealne. Decyzja podniesienia cen spowodowała ogromne niezadowolenie. Wiele osób zrezygnowało ze subskrypcji.</p>
<p>CEO, Reed Hastings wysłał każdemu list przepraszający za owe posuniecie i poinformował o następnych zmianach, które jeszcze bardziej wzburzyły tych, którzy maja Netflix. Otóż, Netflix postanowił stworzyć dwie firmy z jednej. Portal zajmujący się tylko ściąganiem filmów pozostanie Netflixem, natomiast portal zajmujący się wysyłaniem filmów zostanie nazwany Qwiksterem. Problem jest taki, że osoba która chce mieć dwie opcje, będzie musiała wchodzić na dwie strony i płacić dwie rożne sumy. Z punktu widzenia posiadaczy subskrypcji Netflixa, owo posunięcie wydaje się bez sensu. Wielu twierdzi, że Netflix niszczy to co zbudował. Ale prawda jest taka, że koszt wysyłki filmów oraz opłat związanych z wysyłaniem filmów jest wysoki i przyczynia się do strat. Prawdopodobnie w przyszłości, Netflix pozbędzie się Qwikstera i zajmie tylko i wyłącznie działalnością ściągania filmów i tworzeniem telewizji przez Internet. To co Netflix robi zagraża telewizji kablowej oraz satelitarnej. Ludzie oglądając Netflix, nie potrzebują tak naprawdę oglądać telewizji. Mając dobrą prędkość internetową, jakość oglądanych filmów jest idealna. W zeszłym roku Netflix wykupił prawa do MGM, Paramount, Sony Pictures, Viacom i CBS i zakomunikował chęć kreowania telewizji przez Internet.</p>
<p>Ludzie są niezadowoleni gdyż muszą płacić więcej, ale prawda jest taka, że wszystko jest droższe. Każda korporacja pozbywa się tego co kosztuje za dużo i inwestuje w to co dobrze prosperuje.<br />
Netflix rozszerzył swoja działalność na Amerykę Południową i być możne niedługo wejdzie do Europy. Biorąc pod uwagę ceny jakie się płaci za telewizje kablową oraz satelitarną, Netflix będzie idealnym rozwiązaniem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozdrowienia z Chicago</p>
<p><strong><em>Wigg</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/24/zapiski-zza-atlantyku-24-wrzesnia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sondaże z kapelusza</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/13/sondaze-z-kapelusza/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/13/sondaze-z-kapelusza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Sep 2011 10:43:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5049</guid>
		<description><![CDATA[Na początek wyniki sondaży badania opinii publicznej z ostatnich dni, pokazujące poparcie dla dwóch największych partii politycznych; Homo Homini: PO: 31%, PiS 29% OBOP: PO 46%, PiS 29% MillwardBrown SMG/KRC: PO: 35%, PiS: 29% Jak widzimy, różnica waha się od 2% do aż 17%. I czy można na tej podstawie &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/13/sondaze-z-kapelusza/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Na początek wyniki sondaży badania opinii publicznej z ostatnich dni, pokazujące poparcie dla dwóch największych partii politycznych;</p>
<p><strong>Homo Homini: PO: 31%, PiS 29%</strong></p>
<p><strong>OBOP: PO 46%, PiS 29%</strong></p>
<p><strong>MillwardBrown SMG/KRC: PO: 35%, PiS: 29%</strong></p>
<p>Jak widzimy, różnica waha się od 2% do aż 17%. I czy można na tej podstawie wysnuć jakieś wnioski? Można. Takie, że znów, podobnie jak w przypadku wyborów prezydenckich w roku 2010 i parlamentarnych z roku 2007, niektóre sondażownie czeka kompromitacja. A drugim wnioskiem jest taki, że sondaże, niezależnie od tego kto je zrobił i jakich metod użył, mogą być przydatne marketingowo, do mobilizacji elektoratu. Nie przybliżają nas jednak do odpowiedzi na pytanie, która partia i z jaką przewagą wygra październikowe wybory do Sejmu. A prognozowanie wyników do Senatu w tym roku, z racji zmiany ordynacji, jest zupełnym wróżeniem z fusów.</p>
<p>Warto pamiętać, że badania ośrodków opinii publicznej nie dotyczą tego, kto i z jakim wynikiem wygra wybory, ale tak naprawdę są to badania preferencji politycznych wyborców. To, czy przełożą się one na faktyczne wyniki, zależy od tego, jak dokładnie zostanie przeprowadzony sondaż, czy będzie on telefoniczny, czy ankieterski, jak duża grupa zostanie poddana badaniom, a także jak zostanie przeprowadzona estymacja wyników badania na całą populację wyborców, uprawnionych do głosowania. Chyba najważniejszym problemem jest to, jak zostanie zaliczona (policzona) grupa wyborców niezdecydowanych, nie tylko na jaką partię oddać głos, ale także tych niezdecydowanych, czy do wyborów w ogóle pójdą. Bo wyniki głosowania twardego elektoratu poszczególnych partii mogą zmienić swoją siłę w zależności od tego, czy frekwencja wyborcza będzie wynosiła 40, 50 czy może 60% wszystkich uprawnionych do głosowania.</p>
<p><span id="more-5049"></span></p>
<p>Pobieżny przegląd wyników badań każe wysnuć wnioski, że sondażownie popełniają poważne błędy. I tak na przykład w ostatnim, wrześniowym badaniu SMG/KRC, ankieterzy pytali o preferencje głosowania na partie, które samodzielnie do wyborów nie idą, nie mają komitetów wyborczych. Chodzi t m.in, o Partię Kobiet i LPR. W następnym badaniu tych partii już nie było, ale za to zrobiono inny poważny błąd &#8211; Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwina-Mikke potraktowano tak samo, jak inne partie, mające komitety ogólnokrajowe, choć jest zarejestrowany tylko w połowie okręgów wyborczych, co po przeliczeniu badanych głosów dało mu wynik około 3% w skali kraju &#8211; co jest raczej mało prawdopodobne.</p>
<p>Jeszcze mniej wiemy na temat tego, jaką metodologią posługuje się instytut Homo Homini, jedyna szerzej znana sondażownia, która nie jest zrzeszona w Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) i nie poddająca się audytowi tej organizacji. Jej wyniki drastycznie różnią się od tych prezentowanych przez inne ośrodki. Może dlatego chętnie są wykorzystywane przez partie polityczne&#8230;</p>
<p>Po ostatnim badaniu Homo Homini, zrealizowanym dla Polskiego Radia, zarówno politycy Platformy Obywatelskiej, jak i Prawa i Sprawiedliwości stwierdzili, że ten wynik jest wielce prawdopodobny. Ale oczywiście przesłanki takich opinii są zupełnie inne, jak również wnioski, jakie będą podstawą do działań w kampanii wyborczej.</p>
<p>PO i PiS są wyjątkowo zgodne: twierdzą, że dzieli je niewielka różnica w poparciu. Każde ma w tym własny cel. Dla PiS i Jarosława Kaczyńskiego jest to potwierdzenie wyników wyników wewnętrznych sondaży, które jakoby realizowane są przez sztab wyborczy. Dziennikarze &#8222;Newsweeka&#8221;, Piotr Śmiłowicz i Andrzej Stankiewicz twierdzą, że te wewnętrzne badania PiS-u to nic innego, jak grupa wolontariuszy, pracująca pod okiem dr Tomasza Żukowskiego, która po prostu obdzwania wyborców. Czy stosuje przy tym jakąś metodologię, też oczywiście nie wiemy. Ale ten wynik jest dla Kaczyńskiego potwierdzeniem obranej drogi i narzędziem do mobilizacji twardego elektoratu.</p>
<p>Dla Platformy Obywatelskiej, która opiera swoją kampanię, przynajmniej częściowo, na odgrzaniu konfliktu PO-PiS i na straszeniu powrotem IV RP, taki wynik jest narzędziem mobilizacji własnego, miękkiego elektoratu i przesłaniem do niezdecydowanych. To element &#8222;kampanii strachu&#8221; recydywy rządów Jarosława Kaczyńskiego, przy udziale Zbigniewa Ziobro, Mariusza Kamińskiego, Antoniego Macierewicza, Anny Fotygi&#8230; Nie przez przypadek w jednym z ostatnich wywiadów telewizyjnych kandydat z Trójmiasta, minister prezydencki, Sławomir Nowak, wieszczy minimalną różnicę wyników wyborczych. To próba mobilizacji wyborców, ale równie adres skierowany do lokalnych działaczy. Również SLD korzysta z takiego wyniku, namawiając wyborców do rezygnacji z wyboru pomiędzy &#8222;dżumą i cholerą&#8221; i oddania głosu na lewicę.</p>
<p>Jedyną logiczną metodą śledzenia wyników serwowanych nam przez sondażownie jest obserwowanie ich w dłuższym okresie, badanie, jak wyniki zmieniają się, lub potwierdzają w każdej następnej publikacji, sprawdzanie, czy badania są tylko telefoniczne, robione ad hoc, po jakimś spektakularnym wydarzeniu (na przykład kłótliwej debacie telewizyjnej), czy jednak ankieterskie, rozpisane na kilka dni. I jednak, kto je zamawia. Ale i tak, w zależności od własnych preferencji politycznych, dotyczy to również dziennikarzy i komentatorów życia politycznego, bardziej będziemy skłonni wierzyć tym, które sprzyjają naszemu wyborowi. I kiedy dostaniemy na ekrany naszych telewizorów badania wieczorem w dniu 9. października, realizowane przed lokalami wyborczymi (exit poll), to będą się one zapewne znacznie różniły od tych, które poda oficjalnie Państwowa Komisja Wyborcza. A te oficjalne, jak słychać z kręgów Prawa i Sprawiedliwości, zapewne będą sfałszowane&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/13/sondaze-z-kapelusza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nergal, ten Zły</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/12/nergal-ten-zly/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/12/nergal-ten-zly/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Sep 2011 09:18:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[TVP]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5045</guid>
		<description><![CDATA[Adam Darski, muzyk, frontman znakomitej kapeli metalowej Behemoth, grającej ciężkiego, mrocznego rocka (nie znam się na stylach muzycznych, więc nie bardzo potrafię określić co to jest&#8230;), okraszonych doskonałymi klipami video, stał się bohaterem rozgrywki medialno-politycznej. Oto niektórym katolickim dziennikarzom nie spodobało się to, że Darski, noszący pseudonim Nergal, został jurorem &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/12/nergal-ten-zly/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Adam Darski, muzyk, frontman znakomitej kapeli metalowej<em> Behemoth</em>, grającej ciężkiego, mrocznego rocka (nie znam się na stylach muzycznych, więc nie bardzo potrafię określić co to jest&#8230;), okraszonych doskonałymi klipami video, stał się bohaterem rozgrywki medialno-politycznej. Oto niektórym katolickim dziennikarzom nie spodobało się to, że Darski, noszący pseudonim Nergal, został jurorem muzycznego programu w telewizji publicznej. Nie podoba się to dziennikarzom, a za nimi także hierarchom kościelnym, z arcybiskupem Michalikiem na czele. Jeden z biskupów, ordynariusz włocławski, Wiesław Mering, wezwał nawet w liście pasterskim do nieposłuszeństwa obywatelskiego, mającego objawiać się niepłaceniem abonamentu radiowo-telewizyjnego. W ramach obrony wartości katolickich wezwał do łamania prawa&#8230;</p>
<p>Nergal ma być satanistą, czego dowodem miałoby być porwanie Biblii i nazwanie jej kłamliwą książką. Odbyło się to kilka lat temu, na prywatnym, zamkniętym koncercie, a doniesienie do prokuratury i sprawa sądowa zakończyły się uniewinnieniem muzyka. Okazało się jednak, że po trzech latach od wydarzenia kilku posłów Prawa i Sprawiedliwości poczuło się &#8222;religijnie obrażonych&#8221; i sprawa wróciła na wokandę. Zapewne wyrok będzie podobny, bo jeżeli nie, to okaże się, że wolność słowa i swoboda wypowiedzi artystycznej zostaną zanegowane. Bo tu nie ma mowy o żadnym publicznym znieważaniu symboli religijnych, wszystko to wydarzyło się w przestrzeni prywatnej, od której wara.</p>
<p><span id="more-5045"></span></p>
<p>Czy Darski jest satanistą? Tak, jest. Ale nie w takim rozumieniu, jak sobie to wyobrażają katolicy, dla których nie ma innej doktryny niż ta zapisana w Nowym Testamencie. Bo Darski jest ateistą, a jako alternatywę wybrał Szatana. Nie, nie tego którego przeciwstawia się Bogu katolickiemu, lecz tego, który jest podstawą nurtu filozoficznego. Takiego, który służy samodoskonaleniu, wolności, wręcz samowoli. Daje on siłę, mądrość, prawo do decydowania o sobie poprzez własny mózg. Sataniści też organizują msze, ale nie mają one nic wspólnego z okultyzmem, czy sekciarstwem. Nergal nie kieruje się Dekalogiem, ma do tego prawo, jak setki tysięcy, a może już miliony polskich ateistów i agnostyków, którzy coraz śmielej podnoszą głos przeciwko próbom przemiany otwartego życia społecznego w katolicki dyktat. To, co się dzieje wokół Nergala w niektórych mediach i to, co się rozlega z ambon kościołów, to próba narzucenia poglądów jedynie słusznych. To sygnał, jak to określił sam Darski &#8211; &#8222;dobrze, możesz mieć swoje poglądy, ale muszą się one pokrywać z naszą wizją Świata&#8221;. Na takie dictum nie może być zgody, bo w Kościół katolicki nie miał, nie ma i nigdy nie będzie miał monopolu na prawdę, na nauczanie, na moralność, nawet na wiarę.</p>
<p><a href="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/09/adam-darski-nergal.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5046" title="adam-darski-nergal" src="http://www.azraelk.eu/wp-content/uploads/2011/09/adam-darski-nergal-257x300.jpg" alt="" width="257" height="300" /></a></p>
<p>Hucpa, jaką rozpętano wokół udziału Nergala w programie TVP to jednak także sprawa polityczna. Dziennikarze, głównie mediów pro-pisowskich, z portalem wPolityce.pl na czele, dostali &#8222;zlecenie&#8221; na niego. Tu nie chodzi o wyrugowanie &#8222;satanizmu&#8221; z telewizji publicznej, bo nikt logicznie nie jest wstanie udowodnić, że Nergal zagraża &#8222;zdrowej tkance katolickiego społeczeństwa&#8221;, lecz zrobienie zamieszania, taka próba sił, mająca na celu pokazanie, że katolicyzm jest w ofensywie i że nikt nie ma prawa do negowania wartości katolickich, nawet kosztem wolności słowa. Juliusz Braun, prezes TVP, na szczęście nie ugina się (jeszcze), pod tym szantażem. Bo to jest szantaż i gra, podsycana zresztą przez Kościół katolicki. Tylko, że beneficjentem tego będzie sam Nergal i jego zespół, który jest gwiazdą zagranicą, a teraz może spodziewać się tysięcy fanów także na koncertach w Polsce&#8230; I tylko Michał Karnowski zapisze się na satyrycznych kartach polskiego dziennikarstwa, za określenie Adama Darskiego mianem &#8222;wulgarnego satanisty&#8221;&#8230;</p>
<p>Polscy &#8222;patrioci&#8221; kochają zespół <em>Sabaton</em>, ten, który opisał polskie Termopile, czyli obronę Wizny we wrześniu 1939 i Powstanie Warszawskie. Ale ten sam zespół ma również w swoim dorobku pieśni o SS, a także o paleniu krzyży i o tym, że za Jezusem ciągnie się śmierć i przemoc. To nie przeszkadza, to nie wzbudza sprzeciwu. Bo nie ma na to zapotrzebowania, politycznego&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>* Zdjęcie z serwisu TOP/East News</em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/12/nergal-ten-zly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tabloid dla niewybrednych</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/09/08/tabloid-dla-niewybrednych/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/09/08/tabloid-dla-niewybrednych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 16:00:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5039</guid>
		<description><![CDATA[Tomasz Sakiewicz potrafi robić pieniądze. Niektórzy twierdzą, że nie ma żadnych hamulców, aby robić pieniądze, wykorzystując wszelkie metody. Dowodów nie brakuje, a tym koronnym jest wzrost nakładu jego flagowego wydawnictwa, tygodnika &#8222;Gazeta Polska&#8221;, który przez ostanie prawie półtora roku napędzany był historiami i bajkami o spiskach i zamachach, dotyczących katastrofy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/09/08/tabloid-dla-niewybrednych/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img83.imageshack.us/img83/8410/gazeta5mp.jpg" alt="" width="60" height="78" /></p>
<p>Tomasz Sakiewicz potrafi robić pieniądze. Niektórzy twierdzą, że nie ma żadnych hamulców, aby robić pieniądze, wykorzystując wszelkie metody. Dowodów nie brakuje, a tym koronnym jest wzrost nakładu jego flagowego wydawnictwa, tygodnika &#8222;Gazeta Polska&#8221;, który przez ostanie prawie półtora roku napędzany był historiami i bajkami o spiskach i zamachach, dotyczących katastrofy smoleńskiej. Dziś, jak dobry posokowiec, Sakiewicz poczuł złą krew wokół &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, która w wyniku zmiany właściciela może stracić swój narodowo-konserwatywny profil i postanowił wejść na rynek z dziennikiem, pod nazwą &#8222;Gazeta Polska Codziennie&#8221; (GPC). Ma być to tabloid polityczno-plotkarski, z położeniem nacisku na sport.</p>
<p>Szef wydawnictwa Niezależne Wydawnictwo Polskie Sp. z o.o. i naczelny GPC postanowił z przytupem zareklamować nowy dziennik. A właściwie nie tyle zareklamować, co w sowim stylu sprowokować skandal. Bo Sakiewicz oprócz pieniędzy lubuje się w skandalach i prowokacjach. Działa trochę metodą starą jak świat, prowokując reakcję oficjalnych instytucji i mediów, pozując na niezależnego i pokrzywdzonego, jednocześnie wykorzystując słabości i luki prawa. Przygotował spot reklamowy, w którym możemy obejrzeć zbitkę odniesień do rządów Platformy Obywatelskiej, mediów głównego nurtu, tragicznych śmierci kilku osób (m.in. Andrzeja Leppera, Grzegorza Michniewicza, ministra KPRM, Eugeniusza Wróbla, byłego wiceministra gospodarki) i zamachu na działacza PiS w Łodzi. Z 30 sekundowego spotu można wysnuć wniosek, że za wszystko odpowiedzialne są rządy PO i dlatego należy im patrzeć na ręce. Sakiewicz nie waha się przed posługiwaniem tragedią, zmarłymi, ale robi to zręcznie. Całość ma jednak wymiar prowokacji i jest zamierzonym działaniem na wywołanie afery. I to się udaje.</p>
<p><span id="more-5039"></span></p>
<p>Wszystkie duże stacje telewizyjne, TVP, TVN i Polsat odmówiły emisji tego spotu reklamowego, zasłaniając się szczególnymi regulacjami prawnymi w okresie przedwyborczym. To tłumaczenie dość niezręczne, ponieważ spot reklamujący GPC nie wpisuje się w działalność żadnego komitetu wyborczego, kandydata, ani nie jest agitacją przeciwko konkretnej partii. To, że jest on krytyczny wobec premiera i rządu, nie oznacza, że jest on materiałem, czy agitacją wyborczą. Tak uważa również Helsińska Fundacja Praw Człowieka, reprezentowana przez dr Adama Bodnara, która sprzeciwiając się decyzji stacji telewizyjnych, przywołuje konkretne paragrafy Kodeksu wyborczego. Według niej materiał GPC nie jest „publicznym nakłanianiem lub zachęcaniem do głosowania w określony sposób lub do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego” , jak brzmi art. 105, par. 1 kodeksu. Jednocześnie HFPC uważa, że zakaz emisji narusza standardy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czym jest zakaz reklamy politycznej, co łamie zasadę swobody wypowiedzi.</p>
<p>HFPC przywołuje jednak także inny przepis &#8211; artykuł 36. Prawa Prasowego, który w punkcie 2. mówi, że &#8222;Ogłoszenia i reklamy nie mogą być sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego&#8221;. I to jest właśnie ten element, który może być podstawą do odrzucenia reklamy Sakiewicza. Spot posługuje się nazwiskami i odniesieniami do spraw tragicznych i osobistych, naruszając dobre imię i uczucia rodzin i bliskich tragicznie zmarłych, którzy są przywoływani w reklamie. Nie było do tej pory takiego materiału reklamowego, który wprost, manipulacyjnie i bezpardonowo odwoływałby się do tragedii ludzkich. Sama reklama narusza normy życia społecznego, a jej emisja mogłaby narazić stacje telewizyjne na pozwy sądowe ze strony rodzin osób, których nazwiska pojawiają się w reklamie. Telewizje miały prawo nie zgodzić się na emisję, ponieważ reklama jest nie tylko prowokacją, ale zamiast racjonalnego, rzeczowego przekazu stawia na najgorsze emocje i skojarzenia. Zestawianie rządów PO z mordem w biurze PiS w Łodzi, samobójstwami, tragicznym zabójstwem ministra Wróbla &#8211; to gra na najbardziej prymitywnych emocjach. Na takich, na jakich zwykle Sakiewicz i jego załoga grają.</p>
<p>Start nowego dziennika, a także skład jego redakcji nie pozostawiają złudzeń. Pojawia się na rynku dziennik, przy którym &#8222;Fakt&#8221; i &#8222;SE&#8221; mogą zostać uznane za gazety stonowane i szacowne. Jednym z wydawców będzie Jerzy Targalski (Józef Darski), obecnie redaktor naczelny innego wydawnictwa koncernu Sakiewicza, pisma satyrycznego &#8222;Pinezki&#8221;. Kto miał to w rękach, wie już czego można się spodziewać po GPC. To będzie polityczna kloaka medialna. Ale jak pokazują wyniki sprzedaży tygodnika &#8222;Gazeta Polska&#8221;, jest na rynek, są czytelnicy oczekujący takiego tabloidu. A Tomaszowi Sakiewiczowi żaden pieniądz nie śmierdzi&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/09/08/tabloid-dla-niewybrednych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Decyzja w sprawie KRRiT</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/07/14/decyzja-w-sprawie-krrit/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/07/14/decyzja-w-sprawie-krrit/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jul 2011 09:11:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Radio]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[TVP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4962</guid>
		<description><![CDATA[W mediach publicznych jest jak w serialu “Moda na sukces” albo w innych telenowelach, brazylijskich, czy wenezuelskich, pełniących w telewizji z ulicy Woronicza rolę misyjną. Jakiś układ próbuje przejąć interes, inny go broni, cyngle, udający niezależność starają się odzyskać pozycje, a jakiś polityczny “ojciec chrzestny” szybko przeciwdziała. “Pożyteczni idioci”, lub &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/07/14/decyzja-w-sprawie-krrit/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/Wisla_telewizor_1.jpg" alt="" width="70" height="67" /></p>
<p>W mediach publicznych jest jak w serialu “Moda na sukces” albo w innych telenowelach, brazylijskich, czy wenezuelskich, pełniących w telewizji z ulicy Woronicza rolę misyjną. Jakiś układ próbuje przejąć interes, inny go broni, cyngle, udający niezależność starają się odzyskać pozycje, a jakiś polityczny “ojciec chrzestny” szybko przeciwdziała. “Pożyteczni idioci”, lub takowych udający, a tak naprawdę żyjący z tego tortu medialnego, dalej bredzą o tym, że znów jest realizowany zamach na “polską instytucję kultury”, czy na dziedzictwo kulturowe i “niezależność mediów”…</p>
<p>Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji to ciało dość kuriozalne, zapisane w Konstytucji RP, właściwie jako dodatkowy ośrodek władzy. I jeżeli jeszcze lata temu, kiedy z demokracją życia politycznego i społecznego szła konieczność zapewnienia odgórnie pluralizmu mediów, jej pozycja miała uzasadnienie. Dziś, kiedy ład reguluje rynek, jej funkcjonowanie w takiej postaci ma sens ograniczony. No, chyba że wykorzystuje się ją instrumentalnie &#8211; i politycznie.</p>
<p>Decyzja prezydenta Bronisława Komorowskiego, podtrzymująca dalsze działanie KRRiT w tym składzie, pomimo odrzucenia jej sprawozdania przez Sejm i Senat, jest oczywiście decyzją polityczną. To, że Sejm i Senat wnioski odrzuciły, głosami i PO i PiS, świadczy nie o tym, że obie te formacje tak samo oceniały jej pracę, ale o tym, że miały zgoła różne wobec niej oczekiwania i ocenę, właśnie polityczną. Bo przecież KRRiT w roku 2010 to tak naprawdę dwie rady &#8211; jedna pod kierownictwem Witolda Kołodziejczyka &#8211; człowieka PiS, druga &#8211; Jana Dworaka &#8211; człowieka prezydenta, mniej PO.</p>
<p><span id="more-4962"></span></p>
<p>Prezydent podejmując taką decyzję utrzymał status quo &#8211; swoje &#8211; w KRRiT, zachowują tam wpływy przez swoich przedstawicieli, Jana Dworaka i Krzysztofa Lufta, a jednocześnie stał się patronem układu &#8211; znów politycznego &#8211; w mediach publicznych. Zmusił tą decyzją do tego, aby koalicja PO-PSL-SLD doszła do porozumienia, kto i gdzie będzie rządził w TVP, Polskim Radio, rozgłośniach regionalnych. Nie biorę jednak pod uwagę tego, że jest to przygotowanie do koalicji stricte politycznej, po jesiennych wyborach parlamentarnych. To był tylko sygnał, że Bronisław Komorowski jest już na tyle silny, że może pełnić w życiu politycznym rolę arbitra.</p>
<p>Ale problem mediów publicznych pozostaje. Nie ma powrotu do modelu misyjnego mediów, jak sobie to niektórzy wyobrażają. Rozwój technologiczny neguje rolę homogenicznych i jednostrumieniowych mediów klasycznych. Internet, przekazy multimedialne na życzenie, przenośne urządzenie odbiorcze (smartphony, tablety), konwergencja platform, cyfryzacja &#8211; prowadzą do tego, że rola mediów się zmienia. Odchodzi w przeszłość czas narzucania narracji i przekazu przez telewizję. Rola i udział mediów publicznych nie zostanie ograniczony przez administracyjne i polityczne decyzje, ale zostanie to wymuszone przez zmieniającą się technologię. I jeżeli polskie media publiczne zostaną w niezmienionej formie, to za kilka lat mogą się stać niszą medialną&#8230;</p>
<p>Media obywatelskie to nie telewizja i radio publiczne. Dlatego też decyzja prezydenta mająca wymiar polityczny, nie ma specjalnego wpływu na to, jak będą się one kształtowały w przyszłości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/07/14/decyzja-w-sprawie-krrit/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zdradzeni o świcie</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/07/04/zdradzeni-o-swicie/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/07/04/zdradzeni-o-swicie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jul 2011 09:45:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4941</guid>
		<description><![CDATA[W piątek o poranku PAP opublikował komunikat spółki Gremia Media, której głównym akcjonariuszem jest Grzegorz Hajdarowicz, że zakupiła ona spółkę Mecom Poland Holding, która jest właścicielem między innymi 51,01procenta spółki Presspublica. Kwota transakcji to 80 mln złotych. Pozostałe 48,99 procenta pozostaje w gestii drugiego udziałowca, czyli Skarbu Państwa. Wszystko odbyło &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/07/04/zdradzeni-o-swicie/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>W piątek o poranku PAP opublikował komunikat spółki Gremia Media, której głównym akcjonariuszem jest Grzegorz Hajdarowicz, że zakupiła ona spółkę Mecom Poland Holding, która jest właścicielem między innymi 51,01procenta spółki Presspublica. Kwota transakcji to 80 mln złotych. Pozostałe 48,99 procenta pozostaje w gestii drugiego udziałowca, czyli Skarbu Państwa.</p>
<p>Wszystko odbyło się lege artis, a do tego z korzyścią dla Polski &#8211; oto sztandarowy, wręcz symboliczny tytuł wraca w polskie ręce. I to nie koniec &#8211; PAP w następnym komunikacie poinformował, że Skarb Państwa podtrzymuje swoją chęć pozbycia się udziałów, a więc państwo (czytaj &#8211; władza) chce ograniczyć wpływ na niezależne media. Hajdarowicz będzie miał prawo do negocjacji przy zakupie udziałów państwa w wydawnictwie.</p>
<p>Wydaje się, że polski świat dziennikarski nie powinien mieć zastrzeżeń &#8211; prywatny koncern zagraniczny zbywa udziały na rzecz polskiego inwestora. Zgodnie z zasadami wolnego rynku. Ale okazuje się, że nie. Natychmiast na dziennikarskich, prawicowych portalach (o ile propisowskie strony internetowe można nazwać prawicowymi&#8230;) podniosło się larum &#8211; Anglicy zdradzili o świcie i przekazali ostatni bastion konserwatywnego dziennikarstwa w mainstreamie, czyli &#8222;Rzeczpospolitą&#8221;ą i &#8222;Uważam Rze&#8221; w ręce wydawcy &#8222;lewackich&#8221; czasopism, jak to elegancko określa na swoim blogu dziennikarz Igor Janke, &#8222;Przekroju&#8221; i &#8222;Sukcesu&#8221;.</p>
<p><span id="more-4941"></span></p>
<p>Hajdarowicz deklaruje rozwój pism, głównie w stronę elektronicznego kontentu i wprowadzenie spółki je wydającej na giełdę, może już nawet w tym roku. Dodatkowo deklaruje, że chce, aby &#8222;Rzeczpospolita&#8221; &#8222;była była zwolennikiem wolnego rynku i by stała na straży wolności człowieka i praw obywatela&#8221;. To chyba wartości bliskie prawicy?</p>
<p>Wątpliwości jednak pozostają, nie tylko dla prawej strony polskich mediów. Pierwsza dotyczy tego, skąd Grzegorz Hajdarowicz wziął taką kwotę na zakup wydawnictwa, jeżeli powiązany z nim fundusz inwestycyjny &#8222;Jupiter&#8221; udzielił mu tylko pożyczki w kwocie 20 mln zł. Czy nie jest przypadkiem tak, że za transakcją stoi zupełnie inny podmiot, a Hajdarowicz działa podobnie, jak kilkakrotnie to robił Jan Kulczyk, kupując spółki, a następnie odsprzedając je innym inwestorom. Niektórzy twierdzą, że za transakcją stoi Axel Springer, który na bazie &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i &#8222;Parkietu&#8221; może stworzyć silny zespół prasy ekonomicznej, którego nie ma.</p>
<p>Największe emocje wzbudza jednak to, czy nowy właściciel (jeżeli pozostawi tytuły w swoim portfolio) zmieni profile polityczne &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i &#8222;Uważam Rze&#8221;. Oba tytuły, prowadzone przez Pawła Lisickiego, to wydawnictwa konserwatywne, oceniane jak propisowskie. Nazwiska Wildsteina, Ziemkiewicza, Semki, Goćka, Jankego, Zaremby, braci Karnowskich, to medialne emblematy polskiej prawicy. Sukces czytelniczy tygodnika &#8222;Uważam Rze&#8221; jest bezsporny, choć pozostają wątpliwości czy jest to przy cenie 2,90 zł i małej liczbie reklam również sukces wydawniczy. Jednak tytuł zagospodarował dużą część konserwatywnych czytelników i zmiana jego profilu mogłaby skończyć się ich odpływem.</p>
<p>Istnieje również podejrzenie, że akcja zbycia udziałów przez Mecom ma podtekst polityczny i stoi za nim ekipa związana z ministrem skarbu, Aleksandrem Gradem. Nie jest tajemnicą, że przedstawiciele skarbu państwa w spółce, między innymi wiceprezes zarządu, Maciej Łętowski, mieli duże zastrzeżenia do prowadzenia spółki i jej profilu, choć głównie chodziło o sprawy ekonomiczne. Akcja przeprowadzona dziś, u progu kampanii wyborczej, miałaby na celu osłabienie pozycji tej części mediów, które są wyraźną opozycją dla rządzącej Platformy Obywatelskiej. Tylko, że PO właściwie może być pewne zwycięstwa w wyborach jesienią tego roku, a tak nachalna akcja pacyfikacji opozycyjnych mediów mogłaby dla rządu Donalda Tuska być przeciwskuteczna.</p>
<p>Prawicowi dziennikarze zareagowali jednak nerwowo, również ci, którzy są redaktorami wydawnictw Presspubliki. Może to dla nich skończyć się źle, ponieważ żaden właściciel nie będzie tolerował nielojalności, czego nie należy mylić z ingerencją w niezależność redakcji. Podejrzewam wręcz, że Grzegorz Hajdarowicz (przy założeniu, o którym już wspomniałem, że chce, aby gazety Presspubliki zostały w jego grupie kapitałowej) będzie starał się dogadać z Pawłem Lisickim, co do profilu i stylu prowadzenia &#8222;Rzepy&#8221; i &#8222;Uważam Rze&#8221;. To będzie jednak oznaczało odejście kilku dziennikarzy. I to może być dla Pawła Lisickiego dobre rozwiązanie, ponieważ niektórzy dziennikarze, którzy od czasu katastrofy smoleńskiej silnie się zradykalizowali, mogą dla niego być obciążeniem. Doskonale wie, że w przypadku jeżeli nie pójdzie na kompromis, co nie oznacza kapitulacji, może zostać wymieniony. Na kogo? Może na poprzedniego redaktora naczelnego, Grzegorza Gaudena, obecnie pracującego w strukturach rządowych&#8230;</p>
<p>Tym, którzy wietrzą polityczny spisek przy przejmowaniu gazet, przypomnę, że jak to w połowie listopada 2007 roku, tuż przed zakończeniem działalności rządu Jarosława Kaczyńskiego, ministerstwo Skarbu Państwa usiłowało dokonać transakcji sprzedaży pozostających w dyspozycji Skarbu Państwa 49% udziałów w Presspublice Brytyjczykom, funduszowi Mecom. Transakcję, bez uprawnienia do tego rodzaju działań, prowadził ówczesny wiceminister skarbu Michał Krupiński, który wywierał naciski na Piotrze Rostkowskim, jednym z pracowników resortu skarbu oddelegowanym do władz PW Rzeczpospolita. Naciski miały charakter polityczny, argumentowano chęć dokonania szybkiej transakcji wolą Pałacu Prezydenckiego, czyli Lecha Kaczyńskiego i samego Jarosława Kaczyńskiego. I wtedy próżno było słyszeć lamenty prawicowych dziennikarzy o zdradzie interesów narodowych&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/07/04/zdradzeni-o-swicie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka w sieci</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/06/30/polityka-w-sieci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/06/30/polityka-w-sieci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jun 2011 08:17:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4928</guid>
		<description><![CDATA[Marketing polityczny rozwija się. Niektórzy twierdzą nawet, że polska polityka to głównie marketing, bez treści. Przekazy medialne, uczestnictwo polityków w programach telewizyjnych, radiowych, &#8222;ustawki&#8221; dla tabloidów, to sposób uprawiania polityki albo jak niektórzy chcą, post-polityki. I permanentna kampania wyborcza, ponieważ praktycznie rok w rok mamy mamy jakieś wybory. Ostatnie zmiany &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/06/30/polityka-w-sieci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/komputer.jpg" alt="" width="55" height="55" /></p>
<p>Marketing polityczny rozwija się. Niektórzy twierdzą nawet, że polska polityka to głównie marketing, bez treści. Przekazy medialne, uczestnictwo polityków w programach telewizyjnych, radiowych, &#8222;ustawki&#8221; dla tabloidów, to sposób uprawiania polityki albo jak niektórzy chcą, post-polityki. I permanentna kampania wyborcza, ponieważ praktycznie rok w rok mamy mamy jakieś wybory.</p>
<p>Ostatnie zmiany prawne, zakazujące wielkoformatowej reklamy wyborczej, mocno ograniczające płatne reklamy telewizyjne, oraz ograniczenia finansowania partii politycznych (sejmowych) z budżetu państwa, kazały partiom zwrócić baczniejszą uwagę na internet. Internet dla wielu polityków i domorosłych specjalistów politycznego przekazu ma zastąpić kampanie &#8222;chodzone&#8221;, czyli bezpośrednie kontakty z wyborcami. Czy jest to możliwe? Nie, nie jest, ponieważ internet i jego zasoby to bogate środowisko, bogate treścią, wiedzą i narzędziami, ale nie zastąpi strategii wyborczej, nie mówiąc o programie.</p>
<p>W siedzibie Agory, w ramach projektu &#8222;Rewolucja w komunikacji&#8221; została zorganizowana krótka debata &#8222;Kto ma internet ten ma władzę? Kampania wyborcza 2011 w sieci&#8221;, pod patronatem mediów właściciela budynku, czyli radia TOK FM, portali gazeta.pl i wyborcza.pl. Konferencję prowadzili dziennikarze Bartosz Węglarczyk i Łukasz Grass. Punktem wyjścia była kampania wyborcza prezydenta Baracka Obamy i jej internetowe oblicze. Mówił o tym Jędrzej Deryło z agencji Link Me Up. Opisywał kampanię realizowaną przy pomocy Twittera i Facebooka, a przede wszystkim to, jak działania w sieci przekładały się na wyniki amerykańskiego prezydenta w świecie realnym. Następnie zostało to skonfrontowane z aktywnością polskich polityków i partii politycznych w sieci, głównie na Facebooku, o czym mówił dr Jan Zając, z Wydziały Psychologii UW. I nie wygląda to dobrze, szczególnie jeżeli chodzi o interaktywność polskich polityków, kontakty z czytelnikami i kreatywność w stosowaniu narzędzi i aplikacji internetowych.</p>
<p><span id="more-4928"></span></p>
<p>Dalsza część konferencji to wystąpienia Marka Troszyńskiego z Centrum Badań nad Nowymi Mediami w Collegium Civitas, który mówił o agresji i języku nienawiść w polskim internecie, szczególnie pod kątem naszych relacji wobec innych narodów. Cześć wykładów zamknął były wiceszef UOP, Piotr Niemczyk, prowadzący obecnie własną działalność w szeroko rozumianej sferze bezpieczeństwa (i bardzo aktywny w sieci), który mówił o sprawach bezpieczeństwa, czarnego PR w sieci, głównie na portalach społecznościowych, wrogi działaniach wobec stron internetowych, spamowaniu, czy manipulacji sondażami.</p>
<p>Ostatnią częścią konferencji była debata praktyków polskiej polityki, zajmujących się w ramach swoich partii działalnością w internecie. Byli to Łukasz Naczas z SLD, posłanka Agnieszka Pomaska z PO, Mariusz Kamiński z PiS, jeden z promotorów portalu MyPiS.pl, europoseł Rafał Trzaskowski (który przeprowadził przy pomocy internetu chyba najskuteczniejszą kampanię wyborczą, do PE). Skład panelistów uzupełniał dziennikarz, Tomasz Machała, który nie tylko prowadzi własny portal z komentarzami politycznymi (kampanianazywo.pl), ale również kreatywnie wykorzystuje narzędzie Facebooka.</p>
<p>Politycy zapewniali, że doceniają znaczenie internetu i jego siły oddziaływania na wyborców, niektórzy nawet usiłowali przekonać licznie zgromadzonych widzów, że politycy samodzielnie prowadzą własne profile na portalach społecznościowych, czy dokonują samodzielnych wpisów na blogach. Niektórzy zapewne tak robią, jednak słuchając ich wypowiedzi, nieodparcie można było odczuć wrażenie, że wszystkie próby oddziaływania na potencjalnych wyborców w sieci, to aktywność realizowana po omacku. Owszem, padały deklaracje większej interaktywności i kontaktu z wyborcami, internautami, ale żadna z występujących na konferencji osób, mieniących się specjalistami, nie była wstanie przedstawić konkretnych założeń kampanii wyborczej, opartej o konkretne media internetowe. I chyba wynika to z tego, że nikt nie wie dokładnie, jaka strategia może odnieść skutek. Może dlatego, że polscy politycy coraz bardziej odrywają się od wyborców&#8230;</p>
<p>Słabością polskich polityków nie jest tylko to, że nie potrafią w pełni wykorzystać narzędzi, jakie daje internet, ale również tego, jak działania w sieci przenieść do realnej działalności politycznej. Wyważenie proporcji akcji w internecie i w świecie realnym, powiązanie tego i synergia tych wartości &#8211; to rzecz, jakiej polscy politycy i wspomagający ich specjaliści jeszcze nie potrafią. A doświadczenia marketingu i reklamy w polskim internecie są już dość duże i są ludzie, którzy potrafią to robić. Niestety, polscy doradcy polityczni do nich nie należą&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>Materiały z konferencji są do pobrania ze strony &#8222;<a href="http://rewolucjawkomunikacji.pl/program.php">Rewolucja w komunikacj</a>i&#8221;</em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/06/30/polityka-w-sieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wirtualny tygodnik</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/06/25/wirtualny-tygodnik/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/06/25/wirtualny-tygodnik/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jun 2011 08:59:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4915</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Rzeczpospolita&#8221; poinformowała, że Jarosław Kaczyński i jego otoczenie myśli o stworzeniu nowego tygodnika na czas kampanii wyborczej. Powodem tego pomysłu ma być ograniczone zaufanie dla &#8222;Gazety Polskiej&#8221; i jej redaktora naczelnego, Tomasza Sakiewicza. To ograniczone zaufanie miałoby by być potwierdzone kilkoma kłótniami, do jakich ponoć doszło pomiędzy Sakiewiczem, a Adamem &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/06/25/wirtualny-tygodnik/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img83.imageshack.us/img83/8410/gazeta5mp.jpg" alt="" width="60" height="78" /></p>
<p>&#8222;Rzeczpospolita&#8221; poinformowała, że Jarosław Kaczyński i jego otoczenie myśli o stworzeniu nowego tygodnika na czas kampanii wyborczej. Powodem tego pomysłu ma być ograniczone zaufanie dla &#8222;Gazety Polskiej&#8221; i jej redaktora naczelnego, Tomasza Sakiewicza. To ograniczone zaufanie miałoby by być potwierdzone kilkoma kłótniami, do jakich ponoć doszło pomiędzy Sakiewiczem, a Adamem Lipińskim, osobą odpowiedzialną za partię z ramienia Jarosława Kaczyńskiego.</p>
<p>Śledzę „Gazetę Polską” i jej działania, ze szczególnym uwzględnieniem pisania Sakiewicza, Anity Gargas, Doroty Kani, czy Piotra Lisiewicza. Sądziłem nawet, że &#8222;GP&#8221; jakiś czas temu upadnie, że agresywna linia tygodnika wpędzi go w niszę, z której już nie ma wyjścia. Katastrofa smoleńska jednak wszystko zmieniła. Sakiewicz zrobił z tej sprawy główny motyw, a pisanie o spisku, zamachu, przyniosło lawinowy wzrost nakładu. &#8222;GP&#8221; sprzedaje się w tej chwili w ilości ponad 80. tys. egzemplarzy i jest to czołówka tygodników opinii. Nie w tym jednak jest siła medium Sakiewicza, ale przede wszystkim w klubach &#8222;GP&#8221;, których jest już ponad 200. To bardzo realna siła społeczna, a w przyszłości również polityczna. Wydawnictwo Sakiewicza wychodzi również poza sam tygodnik, produkując filmy, takie jak &#8222;Mgła&#8221; Joanny Lichockiej, zajmując się ich dystrybucją i organizacją pokazów.</p>
<p><span id="more-4915"></span></p>
<p>&#8222;Gazeta Polska&#8221; postrzegana jest jako ramię medialne Prawa i Sprawiedliwości. Jest w tym część prawdy. Sakiewicz jednak ma większe ambicje, niż tylko służenie piórem, portalem internetowym niezalezna.pl i Klubami Gazety Polskiej Jarosławowi Kaczyńskiemu. On chciałby zostać czymś w rodzaju demiurga prawej strony sceny politycznej. Takiego samego, jakim swego czasu dla liberalnego nurtu polskiej polityki był pan na &#8222;Agorze&#8221;, Adam Michnik. Robi to jednak z delikatności nosorożca szarżującego na stado impali. Po prawej stronie polskich mediów jest kilka wydawnictw, które również mają ambicje wpływania na polską politykę, a przy okazji, oczywiście, zarabiania pieniędzy, na czele z &#8222;Rzecząpospolitą&#8221;. Wydawnictwo Presspublica kilka miesięcy temu wypuściło tygodnik konserwatywny, który miał wejść w segment czytelników opuszczony przez &#8222;Wprost&#8221;. I ten ruch udał się nadspodziewanie &#8211; &#8222;Uważam Rze&#8221; po kilku miesiącach plasuje się w pierwszej trójce tygodników opinii, obok &#8222;Gościa Niedzielnego&#8221; i &#8222;Polityki&#8221;, osiągając nakład sprzedany nawet powyżej 140. tys. egzemplarzy. To musiało wzbudzić zaniepokojenie Sakiewicza, co miało swoje reperkusje w wymianie mało wybrednych polemik pomiędzy dziennikarzami &#8222;Rzeczpospolitej, &#8222;Uważam Rze&#8221; i &#8222;Gazety Polskiej&#8221;.</p>
<p>Kaczyński zapewne do czasu przychylnym okiem patrzył na &#8222;Gazetę Polską”. Ale tylko do czasu. Rosnąca pozycja tej gazety i jej środowiska musiała go zaniepokoić, ponieważ pozostaje poza jego wpływem, a tego szef PiS-u nie lubi. Z drugiej strony Sakiewicz mocno wspiera Antoniego Macierewicza, stojącego na czele sejmowego zespołu zajmującego się wyjaśnianiem okoliczności katastrofy smoleńskiej. Macierewicz nie jest wprawdzie formalnie członkiem Prawa i Sprawiedliwości, ale jego wpływ na partię i klub parlamentarny jest duży. Może to zagrozić pozycji Kaczyńskiego, a on tego nie toleruje i boi się. Przy okazji niedwuznacznie lansowane przez Macierewicza i wspomagane publikacjami &#8222;GP&#8221; tezy o zamachu na samolot prezydencki, mające posmak insynuacji, zawężają pole działania PiS-u i mogą odstręczać część wyborców, skłonnych poprzeć formację Kaczyńskiego, przeciwko PO. &#8222;Gazeta Polska&#8221; i jej kluby przestają być partnerem dla PiS, stają się radykalnym elementem nacisku &#8211; a może również czynnikiem destabilizacji partii, w przypadku słabego wyniku jesiennych wyborów. Jarosław Kaczyński zdaje sobie doskonale sprawę, że bardzo wątpliwe jest odniesienie sukcesu wyborczego w tym roku, liczy na długi marsz i sukces w następnych wyborach. Integralność partii jest w tym przypadku bardzo ważna, a może być ona zaburzona działaniami tandemu Macierewicz/Sakiewicz. Bardzo łatwo sobie można wyobrazić, że na bazie klubów tygodnika powstaje ultraprawicowa partia narodowa, z Antonim Macierewiczem na czele&#8230;</p>
<p>Nowy tygodnik zapewne nie powstanie, koszty uruchomienia takiego projektu to kilka milionów złotych na starcie. Zbyt mało czasu, zbyt mało środków, duże ryzyko, być może PiS zdecyduje się na bezpłatny, wyborczy biuletyn. PiS nie ma zresztą zaplecza dziennikarskiego, które mogłoby pociągnąć taki tygodnik, praktyka portali internetowych, prowadzonych dość nieudolnie, pokazuje, że partii Kaczyńskiego brakuje nie tylko zaplecza intelektualnego. Informacje &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; pokazują jednak, że atmosfera wewnątrz partii, jaki wokół niej nie jest dobra. I jeżeli PiS otrzyma mierny wynik wyborczy w jesiennych wyborach, to krytyka Jarosława Kaczyńskiego dopadnie nie ze strony &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;, czy mediów ITI, ale raczej ze strony teraz przychylnych mediów prawicowych. I nie tylko na krytyce może się skończyć&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/06/25/wirtualny-tygodnik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zbrodnia uniewinniona</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/06/02/zbrodnia-uniewinniona/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/06/02/zbrodnia-uniewinniona/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jun 2011 09:19:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Służby specjalne]]></category>
		<category><![CDATA[Terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4873</guid>
		<description><![CDATA[Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił oskarżonych o zbrodnię w sprawie Nangar Khel. Prokuratura wojskowa oskarżyła siedmiu żołnierzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego, uznając, że dopuścili się oni zbrodni wojennej ostrzeliwując ogniem bezpośrednim z granatników i broni maszynowej wioskę afgańską, zabijając w sumie osiem cywilnych osób, w tym troje dzieci, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/06/02/zbrodnia-uniewinniona/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił oskarżonych o zbrodnię w sprawie Nangar Khel. Prokuratura wojskowa oskarżyła siedmiu żołnierzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego, uznając, że dopuścili się oni zbrodni wojennej ostrzeliwując ogniem bezpośrednim z granatników i broni maszynowej wioskę afgańską, zabijając w sumie osiem cywilnych osób, w tym troje dzieci, a kilkanaście innych ciężko raniąc.</p>
<p>Wyrok sądu, choć wygodny dla wielu, nie zamyka sprawy, zarówno pod względem formalnym (odwołanie złoży prokuratura), ale przede wszystkim moralnym. Przewodniczący składu orzekającego, sędzia płk. Mirosław Jaroszewskie w sentencji wyroku stwierdził, że &#8222;materiał zgromadzony przez prokuraturę nie pozwala udowodnić winy&#8221;. Nie oznacza to wcale, że zostało udowodnione przed sądem, że do zbrodni nie doszło.</p>
<p>Jeszcze raz przypomnijmy &#8211; w wyniku ostrzału moździerzowego oraz BEZPOŚREDNIEGO ostrzału z broni maszynowej, (choć nie ma udało się ustalić liczby ofiar , które zginęły od kul) w wiosce zginęło 6 osób, później jeszcze dwie zmarły w wyniku ran, kilkanaście zostało rannych – w tym trzy kobiety ciężko, które potem były leczone w Polsce. Jak już na wstępnym etapie ustaliła prokuratura, atak był niesprowokowany i wykonany z zamiarem zabicia ludności cywilnej. Ze śledztwa wynikało, iż żołnierze z Polskiego Kontyngentu Wojskowego pojechali specjalnie do wioski, kilka godzin po wybuchu miny pod polskim transporterem i bez powodu otworzyli ogień – nie będąc atakowani. Działali na podstawie bezpośredniego rozkazu szefa polskiej bazy, majora Olgierda C., a pewne jest to, że rozkaz ten został wydany niezgodnie z obowiązującymi polskie wojska zadami R0E (Rules of Engagement &#8211; zasadami walki) dla kontyngentów ISAF. Ale najważniejsze jest, co wynikało z samych zeznań żołnierzy, że byli oni świadomi tego, że rozkaz jest zbrodniczy. Działania polskich żołnierzy były inspirowane przez bezpośrednich dowódców – od dowódcy plutonu do dowódcy bazy w Wazi Khwa włącznie. Nie było w tym żadnych Amerykanów – nie było żadnej wadliwej broni – był metodyczny ostrzał wzgórz, okolic wioski i samej wioski.</p>
<p><span id="more-4873"></span></p>
<p>Pierwszym oskarżającym w sprawie był prokurator Karol Frankowski. Od samego początku, kiedy sprawa została ujawniona, i od kiedy został od prowadzącym dochodzenie, poddawany był presji i mediów i, co najgorsze i najbardziej hańbiące dla polskiej armii – wyższych oficerów, łącznie z oficerami Sztabu Generalnego WP. Sugerowano, że sprawa nie powinna ujrzeć światła dziennego, sugerowano, że opinie prokuratora, który nie jest oficerem frontowym – są skażone niewiedzą, i tym, „jak to w warunkach bojowych jest”. Bajdurzono o stresie, o tym, że żołnierze działali pod wpływem wyższej konieczności, jakoby bezpośrednio zagrożeni Talibami, którzy byli ponoć w wioskach objętych ostrzałem. Wszystkie materiały i dowody w sprawie, gromadzone przez prokuratorów – były natychmiast przez media tłumaczone na korzyść żołnierzy.</p>
<p>Warto pamiętać, że w trakcie feralnej akcji polskich żołnierzy, w bazie afgańskiej Wazi-Khwa przebywali wtedy dziennikarze, zarówno „Gazety Wyborczej”, jak i nieistniejącego już „Dziennika”. Ich relacje z tego zdarzenia były różne. Ale i jedni i drudzy – nie przekazali wtedy prawdy. Szkoda, bo świadczy to o źle pojmowanym poczuciu odpowiedzialności. Tworzono teorie spiskowe, że cała sprawa jest „dęta” i wynika z zatargów pomiędzy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego (prowadzoną wówczas przez Antoniego Macierewicza) w Afganistanie a żołnierzami polskiego kontyngentu. Inna teoryjka mówiła, że Polacy posługiwali się danymi wywiadu amerykańskiego i na tej podstawie były podejmowane decyzje. A samemu prokuratorowi Frankowskiemu czyniono różnego rodzaju problemy, szukano kruczków, aby go od sprawy odsunąć. Udało mu się jednak stworzyć pierwszy akt oskarżenia, w którym na 45 stronach udowadniał, na podstawie zeznań i dowodów, także zapisanych meldunkach na dyskach twardych, bezsporną winę żołnierzy.</p>
<p>Jednak polska armia, polskie służby specjalne &#8211; a więc również polskie państwo &#8211; zrobiło wszystko, aby sparaliżować działania prokuratury i zmusić ją do weryfikacji oskarżenia. Przede wszystkim nie została przeprowadzona wizja lokalna. Nie udostępniono nagrań służb amerykańskich, które monitorowały polskie działania. Ekspertyzy broni były niejednoznaczne. Ale przede wszystkim wywierano presję, zarówno na prokuraturę, jak i na sam sąd.</p>
<p>Już kilka dni po zatrzymaniu żołnierzy można było przeczytać w internecie, że dla „polskiej racji stanu” należało sprawie pozwolić „przyschnąć”. Nie nagłaśniać, nie nadawać biegu prawnego – po cichu zdegradować, usunąć z wojska, zapomnieć, zamieść pod dywan. W imię racji stanu i honoru polskiego munduru. I dalej było już tylko motanie sprawy, jej tuszowanie – i to prawdopodobnie na różnych szczeblach, łącznie z Ministerstwem Obrony Narodowej. Tropy wiodą od szefa 1. zmiany polskiego kontyngentu w Afganistanie, generała Marka Tomaszyckiego, aż do ministrów ON, Aleksandra Szczygły i Bogdana Klicha. Generałowie, tacy jak były szef formacji „Grom”, Sławomir Petelicki, a także generał Waldemar Skrzypczak, były szef Dowództwa Wojsk Lądowych– starali się tłumaczyć zbrodnię popełniona na ludności cywilnej, w tym dzieciach – &#8222;okolicznościami wojennymi&#8221;.</p>
<p>Już po wyroku sądu wypowiedzi polskich polityków, łącznie z premierem, świadczą o tym, że nie rozumieją oni tego, co się tak naprawdę wydarzyło, a sugestia ministra Bogdana Klicha w momencie, kiedy wyrok nie jest prawomocny, że żołnierze &#8222;Delty&#8221; mają prawo do awansów &#8211; jest po prostu niepojęta.</p>
<p>Sąd uniewinnił żołnierzy, ale i tak wojsko pozostanie winne &#8211; głównie głupoty swoich dowódców, z ministrem Obrony Narodowej włącznie. Ktoś wydał rozkaz wyjazdu na ostrzał wioski. I ktoś potem pozwolił na mataczenie – i dalej – w myśl „solidarności” – krył sprawę aż do samego końca. Niechlubnego końca dla polskiej armii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>​​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/06/02/zbrodnia-uniewinniona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>34</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tok FM, poniedziałek, 8.00&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/05/08/tok-fm-poniedzialek-8-00/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/05/08/tok-fm-poniedzialek-8-00/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 May 2011 18:23:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Radio]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[TOK FM]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4830</guid>
		<description><![CDATA[Jutro, w poniedziałek 9. maja,  będę komentował w porannej audycji radia Tok FM bieżące sprawy polityczne. Prowadzi Łukasz Grass, a obok mnie będzie Marek Magierowski z &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i Roman Imielski z &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;. Zapraszam kilka minut po godzinie 8.00 &#8230; &#160; Azrael]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3></h3>
<h3><span style="color: #ff0000;">Jutro, w poniedziałek 9. maja,  będę komentował w porannej audycji radia Tok FM bieżące sprawy polityczne. Prowadzi Łukasz Grass, a obok mnie będzie Marek Magierowski z &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; i Roman Imielski z &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;. Zapraszam kilka minut po godzinie 8.00 &#8230; </span></h3>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/05/08/tok-fm-poniedzialek-8-00/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obywatel, dziennikarz, działacz</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/04/21/obywatel-dziennikarz-dzialacz/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/04/21/obywatel-dziennikarz-dzialacz/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Apr 2011 08:49:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4786</guid>
		<description><![CDATA[Sprawa pobicia (?) przez warszawskie służby miejskie Michała Stróżyka jest dobrym powodem do tego, aby zastanowić się nad tym, jaką rolę powinien sprawować dziennikarz w sytuacjach zagrożenia wolności wypowiedzi. Bo to, że usunięcie namiotu stowarzyszenia &#8222;Smoleńsk 2010&#8243; z Krakowskiego Przedmieścia było ingerencją w prawo do manifestacji poglądów, pozostaje poza dyskusją. &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/04/21/obywatel-dziennikarz-dzialacz/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img83.imageshack.us/img83/8410/gazeta5mp.jpg" alt="" width="60" height="78" /></p>
<p>Sprawa pobicia (?) przez warszawskie służby miejskie Michała Stróżyka jest dobrym powodem do tego, aby zastanowić się nad tym, jaką rolę powinien sprawować dziennikarz w sytuacjach zagrożenia wolności wypowiedzi. Bo to, że usunięcie namiotu stowarzyszenia &#8222;Smoleńsk 2010&#8243; z Krakowskiego Przedmieścia było ingerencją w prawo do manifestacji poglądów, pozostaje poza dyskusją. Jest jednak kilka wątpliwości, co do tego, jakie intencje stały za demonstrantami.</p>
<p>Inicjatorką tego protestu, zarówno formalną, jak i faktyczną, odgrywającą wiodącą rolę, jest Ewa Stankiewicz, reportażystka radiowa, telewizyjna, ostatnio autorka filmów dokumentalnych. Od dnia 10 kwietnia 2010, kiedy pojawiła się na Krakowskim Przedmieściu, powoli zaczęła wychodzić z roli dziennikarki i publicystki, stając się aktywną uczestniczką wydarzeń. Jej film, &#8222;Solidarni 2010&#8243;, zrealizowany wspólnie z Janem Pospieszalskim, nie był zapisem świadomości Polaków z tamtych dni, lecz wybiórczą relacją, a w pewnych elementach również kreacją autorską. To jest oczywiście dokument sensu stricto, jako rejestracja pewnej rzeczywistości, jaka rozgrywała się na Krakowskim Przedmieściu w dniach i nocach kwietniowych. To rzeczywiste kadry, zdjęcia, wypowiedzi, poddane rejestracji i podane widzom bez zbytniego komentarza. Ale twórcy filmu przyznali, że dokonali wyboru m i materiał filmowy przestał mówić czystą formą rejestracji i zaczął przemawiać jako lustro poglądów autorów. W tym momencie Stankiewicz przestała być obiektywną dziennikarką, stała się uczestnikiem gry. Jako obywatelka ma do tego pełne prawo &#8211; ale już jako dziennikarka, jeżeli spojrzymy na zapisy kodeksu etyki dziennikarskiej &#8211; nie. Tym bardziej, że w tym samym mniej więcej czasie stała się aktywną działaczką stowarzyszenia &#8222;Smoleńsk 2010&#8243;.</p>
<p><span id="more-4786"></span></p>
<p>Na wspomnianym namiocie, który usunęła już straż miejska, znalazły się napisy, określające premiera, ministrów, urzędników państwowych mianem zdrajców. Firmowała to Ewa Stankiewicz. To zresztą element szerszej układanki, której główną siłą sprawczą jest &#8222;Gazeta Polska&#8221; i jej redaktor naczelny, Tomasz Sakiewicz. Imprezy w Warszawie i Krakowie, w rocznicę katastrofy smoleńskiej, organizowały formalnie kluby &#8222;GP&#8221;, ale jest jasne, że stoi za tym redakcja tygodnika. To pierwszy taki przypadek w demokracji polskiej, że gazeta i dziennikarze organizują, w porozumieniu z politykami, masówki uliczne, mające zresztą niewiele wspólnego z uczczeniem żałoby i pamięci tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej. Wszyscy doskonale wiedzą, że to element politycznej kampanii Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego. Smaczku dodaje również to, że demonstracje do urzędu miasta zgłaszali obywatele, którzy okazali się byłymi funkcjonariuszami Centralnego Biura Antykorupcyjnego.</p>
<p>Władze stolicy miały prawo, wręcz obowiązek usunąć napisy i sam namiot, ponieważ daleko to wykraczało poza sferę dopuszczalnej prawem krytyki władzy. Ewa Stankiewicz widywana jest teraz najczęściej u boku Tomasza Sakiewicza, zresztą to jego medialna organizacja stanowi teraz bazę do dalszych produkcji Stankiewicz, jak choćby filmu &#8222;Krzyż&#8221;.</p>
<p>Środowisko &#8222;Gazety Polskiej&#8221; przestało udawać, że prowadzi niezależne media i publicystykę. Dziennikarze prowadzą działalność wspomagająca Prawo i Sprawiedliwość, czego przykładem jest niezbyt udana wystawa około smoleńska w Parlamencie Europejskim. Przygotowały ją dziennikarki &#8222;Nowego Państwa&#8221; i &#8222;Gazety Polskiej&#8221;, na zlecenia europosłów Prawa i Sprawiedliwości. Dziennikarze &#8222;GP&#8221; biorą udział w manifestacjach politycznych PiS, są ich inicjatorami. Jednocześnie oskarżają innych o brak obiektywizmu&#8230;</p>
<p>Michał Stróżyk, który został poturbowany przez Straż Miejską Warszawy w dniu 11 kwietnia, początkowo był przedstawiany jako trójmiejski działacz klubu &#8222;Gazety Polskiej&#8221;. Szybko jednak zorientowano się, że bardziej nośne będzie przedstawienie go jako dziennikarza, który został pobity przez strażników w trakcie pracy, czyli &#8222;bezstronnego&#8221; pokazywania bezprawia władzy. Na coś takiego zawsze chętnie reagują, jak konie spięte ostrogami, dziennikarze, którzy już szykowali się do pisania listu protestacyjnego. Rychło okazało się jednak, że Stróżyk to nie tylko dziennikarz, działacza klubu gazetowego, ale również aktywny polityk PiS. Trzy w jednym, zawsze można sobie wybrać rolę użyteczną, wygodną dla sytuacji. Okazało się również, już po wyjściu Stróżyka ze szpitala, że &#8222;ciężkie pobicie&#8221; to otarcia na skórze i ból szyi. Nie ma i uszkodzeń kręgosłupa i wstrząsu mózgu. Ale na tydzień &#8222;grzania&#8221; atmosfery wystarczyło.</p>
<p>Dziennikarze to również obywatele, mają prawo do poglądów i wyrażania opinii. Kiedy jednak wykraczają poza sferę obowiązku dziennikarskiego, podlegają tym samym regułom co inni obywatele. A kiedy stają się politycznymi działaczami, niech przestaną udawać dziennikarzy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>​</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/04/21/obywatel-dziennikarz-dzialacz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Młody, zdolny&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/03/05/mlody-zdolny/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/03/05/mlody-zdolny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Mar 2011 17:10:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[kaczyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4668</guid>
		<description><![CDATA[Zabierając się do tekstu, należy zrobić analizę dostępnych materiałów, co dziś nazywa się po polsku &#8222;researchem&#8221; (nie mylić z ziemkiewiczowskim &#8222;riserczem&#8221;). Dziś to dość łatwe, bo jeżeli nie piszemy materiału głęboko naukowego, to wszystko jest praktycznie dostępne w sieci internetu. Dziś postanowiłem zająć się postacią młodego prawnika, z ambicjami politycznymi, &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/03/05/mlody-zdolny/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Zabierając się do tekstu, należy zrobić analizę dostępnych materiałów, co dziś nazywa się po polsku &#8222;researchem&#8221; (nie mylić z ziemkiewiczowskim &#8222;riserczem&#8221;). Dziś to dość łatwe, bo jeżeli nie piszemy materiału głęboko naukowego, to wszystko jest praktycznie dostępne w sieci internetu. Dziś postanowiłem zająć się postacią młodego prawnika, z ambicjami politycznymi, choć się od nich odżegnuje, Marcina Dubienieckiego.</p>
<p>Tyle się mówi, pisze, że wokół Prawa i Sprawiedliwości nie ma młodych, zdolnych, wykształconych, aspirujących do miana elit. I taki się pojawił, Marcin Dubieniecki. Przyjrzyjmy mu się.</p>
<p>Po wpisaniu imienia i nazwiska naszego bohatera w najpopularniejszej wyszukiwarce internetowej, informacje o Marcinie Dubinieckim wyskakują na stronach obficie. Na pierwszym miejscu są portale typu pudelek.pl, kozaczek czy inny pomponik, zaraz za nimi wysypują się linki do stron największych tabloidów, a potemto już poważne tytuły. Tylko, ze te poważne tytuły kierują linkami do artykułów o działalności naszego bohatera nie wiele mającej wspólnego z czystą polityką, nie mówiąc o jego działalności adwokackiej, czy doradczej, ale raczej do niezbyt chlubnych informacji z obrzeży, żeby nie powiedzieć &#8211; z marginesu.</p>
<p>Młody, zdolny zięć zmarłego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego jest obiektem zainteresowania mediów, ale niekoniecznie, tak jakby sobie tego życzył. Najpierw pokazywano go lekko z boku, jako męża zbolałej po śmierci pary prezydenckiej córki Marty. Potem pan Marcin szukał już sam kontaktów z mediami, wypowiadając się na temat katastrofy smoleńskiej, z nader śmiałymi tezami, a nawet, jak na prawnika przystało, wnioskami, jak choćby ten, że polskim śledczym przydałby się żydowski, dobrze ustawiony doradca prawny albo, że zamach na samolot prezydencki nie jest wcale wykluczony, oczywiście ze strony &#8222;wiadomych sił&#8221;. Następny etap aktywności, to promowanie siebie i swojej żony w dziedzinie polityki, poczynając od dywagacji o starcie w wyborach parlamentarnych, na premierostwie kończąc. Dubienecki nie tylko widział swoją żonę nie tylko jako strażnika i spadkobiercę spuścizny Lecha Kaczyńskiego &#8211; on widział siebie jako zstępcę politycznego Jarosława Kaczyńskiego. Następne odcinki serialu, to te, kiedy Dubieniecki zostaje już samorzutnie odkryty jako zdolny prawnik, szybko znajdujący drogę do ułaskawienia małego hochsztaplera przez swojego teścia, a następnie zdolny biznesmen, który z tym samym człowiekiem, oczywiście już nieskazitelnie czystym, robi interesy. Epilogiem serialu z główną, skomplikowaną rolą naszego bohatera jest odcinek, w którym wymienia on ciepłe opinie z dziennikarzami, takie jak „niech pan się ode mnie odp…”. Na koniec wygląda na to, że mecenas Dubieniecki nie jest zadowolony z tego miniserialu (niecały rok), ponieważ ostatnio na lewo i prawo komunikuje, że spotka się ze scenarzystami w sądzie. Nie wiem, czy uważa, że został źle obsadzony, czy gaża była za mała, czy może ci, do których adresowany był serial, nie zrozumieli przesłania.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span id="more-4668"></span>A przesłanie przecież było, i wysiłek również. Z syna działacza lewicy, głęboko umoczonego w PRL, stał się młodym pisowcem. To zresztą jest mentalnie uzasadnione, ponieważ te dwie formacje, na płaszczyźnie &#8222;idei&#8221; łączy bardzo dużo. Zmiana poglądów nie była znów taka trudna, a wżenienie się w establishment IV RP powinno zostać docenione. Choćby &#8222;jedynką&#8221; na Pomorzu, na liście Prawa i Sprawiedliwości. A tu nic, mniej niż nic, ponieważ Jarosław Kaczyński słowa o tym, że w jego formacji nie będzie nepotyzmu, wyraźnie kierował do niego. I tak pan Dubieniecki wyszedł definitywnie z kręgów polityków lewicy, a drzwi do partii Kaczyńskiego zostały mu zatrzaśnięte przed nosem.</p>
<p>Ciepłe rozmowy z dziennikarzami, o dawaniu im po pyskach, spowodowały to, że postanowili oni uruchomić rentgen medialny i zainteresowali się go interesami. I tak marne kilka milionów ze SKOK-ów, na których pan Marcin i jego ojciec chcieli położyć łapę (jak twierdzą, w imieniu klientów z legalnymi nakazami płatniczymi), zostały uzupełnione informacjami o dziwnych spółkach z osobami o podejrzanej konduicie, nazwijmy to po imieniu &#8211; zwykłymi oszustami, w których to pan Dubieniecki występuje nie tylko jako radca prawny, ale również jako współwłaściciel, żeby nie napisać &#8211; słup. Już to, że prawnik jest zamieszany w handelki spółkami jest dziwne, ale to, że to wychodzi na światło dzienne, jest niedopuszczalne.</p>
<p>Niedopuszczalne jest to dla samorządu adwokackiego, który postanowił sprawdzić, czy otwarte, ciepłe wymiany opinii z dziennikarzami mieszczą się w ramach etycznych zawodu adwokata, oraz, czy jego interesy przypadkiem nie wykraczają poza kodeksy, na podstawie których pan Marcin ma świadczyć usługi.</p>
<p>Dubieniecki, ufny w swoją inteligencję i zaplecze polityczne (którego nie miał już po sławnej awanturze z Jolantą Szczypińską), próbował rozgrywać media. Skończyło się to tym, że media rozegrały jego, gromadząc na niego grubą teczkę kwitów. Do tego sprawy zaszły tak daleko, że media już mu nie odpuszczą i będą śledziły każdy jego krok. Nie ma co liczyć na pomoc Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ ten szybko zrozumiał, że jest on dla niego tylko obciążeniem. Już sam fakt, że na światło dzienne, za sprawą Dubienieckiego, wyszła sprawa o tym, że Lech Kaczyński ułaskawił w trybie nadzwyczajnym jego wspólnika, kładzie cień na pamięci o ukochanym, nieskazitelnym bracie.</p>
<p>Pan Marcin pasuje, jak ulał, do przypowieści o tym, co mu został tylko sznur. Choć może się okazać, że ten sznur sam sobie zawiązał w pętlę.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/03/05/mlody-zdolny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

