Trzeci szereg

Stany Zjednoczone na obchodach 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej będzie reprezentował były minister obrony, William J. Perry, z czasów prezydentury Billa Clintona. Emerytowany polityk. Nie mający realnego wpływu na żaden proces decyzyjny administracji amerykańskiej, jak się wydaje, nie jest nawet konsultowany w ważnych sprawach. Kto jest temu winien, że przyjeżdża do nas zasłużony, lecz były polityk? My, i tylko my jesteśmy temu winni.

Polska naiwność w polityce zagranicznej i w relacjach z Amerykanami jest wprost przysłowiowa. Można śmiało stwierdzić, że jej korzenie tkwią jeszcze w latach ’80, gdzie wydawało nam się, że Amerykanie robią wszystko, aby pomóc „Solidarności” w walce z komuną, zapominając, że rząd Ronalda Reagana nie poinformował polskiej opozycji o planach wprowadzenie stanu wyjątkowego, choć taką wiedzę miał…

Potem, po odzyskaniu pełnej suwerenności, przez pewien okres czasu, zajmując się antyszambrowaniem do NATO i Unii Europejskiej, trochę naszym przyjaciołom odpuściliśmy, na rzecz Europejczyków, ale miłość tliła się podskórnie. Potem, po 9/11, wybuchła ona pełną siłą, i rzuciliśmy się w ramiona naszego Wielkiego Brata, a naszych żołnierzy, w rozpadających się butach i z zacinającą się bronią, na wojnę do Iraku, w „obronie demokracji”. Choć dla każdego rozsądnie myślącego było jasne, że nie o obronę źródeł demokracji chodziło, a o obronę źródeł ropy naftowej… Wynieśliśmy z Iraku wiele… doświadczeń, bo kontrakty na ropę i na odbudowę Iraku wynieśli inni, nawet tacy Włosi, co wystawiali kompanie wartownicze, a nie żołnierzy liniowych.

Mieliśmy podpisać umowę o partnerstwie strategicznym, otrzymać pomoc rzeczową i finansową, wskoczyć na pozycję choćby taką, jak Turcja. W zamian za to kupiliśmy samoloty F-16 („Jaszczębie”, jak je pieszczotliwie nazwała aktualna prezydentowa), konstrukcję z przed lat 30.wraz z offsetem, który jest realizowany… jak Amerykanie sobie chcą. Choć są i chlubne wyjątki, jak choćby warszawski IBL…

Continue Reading →

Z generała medialna gwiazda

Zaczęło się piorunem z jasnego nieba, zakończyło mydlaną operą w peruwiańskim stylu.

Wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka nad trumną poległego oficera nie była pierwszym tego rodzaju jego medialnym wystąpieniem. Warto o tym pamiętać, analizując to, co się w ciągu ostatniego tygodnia działo. Po pamiętnym zatrzymaniu 7 żołnierzy słynnego plutonu „Delta” , oskarżonych o mord na ludności cywilnej w Nanghar Khel, Skrzypczak miał podobne wystąpienia, gdzie groził odejściem z armii, jeżeli żołnierze zostaliby skazani. Tak więc również wtedy posunął się do swoistego szantażu, choć oczywiście nie było to tak spektakularne, jak w przypadku jego wystąpienia w Jarocinie. Dlatego na to, co się wokół całej tej afery działo, patrzyłem z dużym dystansem.

Jeżeli jego „występ” w Jarocinie można by uznać za emocjonalną przygodę, to już następne jego działania wskazują na planowaną i w pełni świadomą akcję. Jego wywiad dla „Dziennika”, gdzie generał oskarżał wprost nie tylko urzędników MON o nieudolność i biurokrację, ale również występował przeciwko swoim kolegom i szefom (jako dowódca wojsk lądowych jest członkiem Sztabu Generalnego), świadczy o tym, że robił to w pełni świadomie, wcale nie pod wpływem żadnych emocji. I ma rację generał Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego, że generał Skrzypczak przekroczył nie tylko postanowienia i decyzje ministra obrony co do postępowania z mediami, ale również naruszył postanowienia ustawy o służbie żołnierzy zawodowych, w której jest jasno zapisane, w jaki sposób żołnierz kieruje swoje wnioski, jak odbywa się droga służbowa. I właśnie tym wywiadem generał Skrzypczak wyszedł poza obszar uprawnień oficera Wojska Polskiego i wszedł w działalność stricte polityczną. Oznacza to jednocześnie to, że naruszył zasady cywilnej kontroli nad wojskiem. Potwierdzają to wszyscy związani z wojskiem, z „wodzem naczelnym”, Lechem Kaczyńskim, na czele. To jest fakt bezsporny, nie było to tylko naruszenie dobrych obyczajów żołnierskich, ale również przekroczenie uprawnień. Gdyby w tym momencie generał został urlopowany i przesunięty do rezerwy kadrowej, nie byłoby całej dalszej, żenującej z punktu widzenia całej armii, sytuacji. I nie ma tu znaczenia wcale intencja generała, lecz kwestia porządku demokratycznego.

Continue Reading →

Eric Clapton

Tydzień był w polityce w miarę spokojny, to na weekend – też trochę relaksu i spokoju.

Nagrania tytana muzyki, króla białego bluesa – Erica Claptona.

Wyjątkowe – bo na żywo i z gitarą akustyczną.

Większość nagrań pochodzi ze słynnego koncertu dla stacji MTV (1992 rok?). Był jeden z pierwszych, jeżeli nie pierwszy koncert z kategorii „unplugged”, transmitowanych przez tą stację.

[youtube=watch?v=kQVvF0AeRLI]

O Claptonie pisać nie będę – wszyscy go znają i wiedzą, że jest to postać nie tylko historyczna, a wręcz fundamentalna dla rocka i bluesa.

Na blogu video – jak zwykle reszta.

Miłego słuchania

Azrael