<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; Niemcy</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/niemcy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 09:19:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Indeterminizm federacji Europy​</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov 2011 11:15:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=5235</guid>
		<description><![CDATA[​ Historia pokazuje, że wielkie przemiany następują w momentach kryzysów, a nie wtedy, kiedy wszystko idzie utartym torem i kiedy panuje spokój i dobrobyt. Carat, cesarstwo austro-węgierskie upadły w wyniku I Wojny Światowej. Hitler doszedł do władzy na fali niezadowolenia z osłabienia Niemiec po Traktacie Wersalskim, ale głównie z powodu &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>​</p>
<p>Historia pokazuje, że wielkie przemiany następują w momentach kryzysów, a nie wtedy, kiedy wszystko idzie utartym torem i kiedy panuje spokój i dobrobyt. Carat, cesarstwo austro-węgierskie upadły w wyniku I Wojny Światowej. Hitler doszedł do władzy na fali niezadowolenia z osłabienia Niemiec po Traktacie Wersalskim, ale głównie z powodu Wielkiego Kryzysu. II Wojna Światowa zakończyła rolę Wielkiej Brytanii jako imperium, a wyniosła do roli hegemona światowego Stany Zjednoczone.</p>
<p>Jeżeli chcemy uniknąć tu, w Europie, następnego wielkiego kryzysu, może nie tak krwawego i brzemiennego jak wojny, należy zrobić wszystko, aby kraje europejskie, nie tylko te należące do Unii Europejskiej, zacieśniły ze sobą współpracę. Odpowiedzią na kryzys ekonomiczny, który jeszcze jest do opanowania, może być tylko ściślejsza współpraca państw. Więcej Europy, więcej współpracy, a nie mniej. I to jest credo wystąpienia ministra Radosława Sikorskiego w Berlinie &#8211; a wezwanie Niemiec do przewodzenia przemianom jest tylko środkiem do realizacji pomysłu integracyjnego, a nie zaproszeniem do rządzenia Europą.</p>
<p>Radosław Sikorski ogłaszając swoje tezy w Berlinie, na Forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej doskonale wiedział, co czyni. Niemcy to kraj stabilnej, kontrolowanej demokracji, zbudowanej na zgliszczach totalitaryzmu, najsilniejszy w Europie, politycznie i ekonomicznie, ale na równi z innymi odpowiedzialny za kryzys deficytów budżetowych wielu państw Unii. To również kraj, który silnie promował zapisy Traktatu Lizbońskiego, a także rozszerzenie Unii Europejskiej. Wystąpienie w Berlinie ma inny oddźwięk, niż te same słowa wypowiedziane w Warszawie, czy nawet w Brukseli. Głos kraju jeszcze nowego w Unii, ale za to w tej chwili jednego z najsilniejszych ekonomicznie musi być podstawą do dyskusji. Wezwanie Niemiec do przewodnictwa ma także inny wymiar &#8211; to przypomnienie, że beneficjantem zadłużenia krajów Europy Południowej są właśnie Niemcy, jako największy eksporter towarów. Za kryzys strefy euro są również odpowiedzialne kraje Europy Północnej, nawet te, które wspólnej waluty nie przyjęły, jak Wielka Brytania.</p>
<p><span id="more-5235"></span></p>
<p>Wystąpienie Sikorskiego implikowane jest kryzysem ekonomicznym i finansowym strefy euro, ale przede wszystkim dotyka problemu kryzysu instytucji Unii Europejskiej. To właśnie słabości procedur demokratycznych, swoisty deficyt demokracji, a przede wszystkim nieprzestrzeganie reguł przez niektóre kraje, spowodowało zaostrzenie nieuniknionego od roku 2008 kryzysu. Rozwiązaniem może być tylko większa integracja europejska. To temat, który przez lata prosperity europejskiej odsuwany był na dalszy plan, teraz jest koniecznością. Propozycje wzmocnienia roli Komisji Europejskiej, połączenia urzędu szefa KE i przewodniczącego Rady UE, zmiana roli Europejskiego Banku Centralnego, czy wyborcza lista paneuropejska do Parlamentu Europjskiego to tylko zabiegi o charakterze technicznym. Naprawdę istotnym elementem dyskusji, która musi przybrać formy instytucjonalne (nie tylko na szczytach przywódców Unii Europejskiej) jest zakres i forma federalizacji Europy. Całej Europy, z otwartą furtką dla krajów Europy Wschodniej, z Rosją i Ukrainą na czele.</p>
<p>Propozycja polskiego ministra spraw zagranicznych jest dość czytelna &#8211; jeżeli już Unia Europejska posiada struktury zarządcze i legislacyjne, a Traktat Lizboński daje jej prymat prawny nad prawem poszczególnych członków wspólnoty, to należy iść dalej, czyli dokonać przekształcenia w strukturę federacyjną. W gestii federatów pozostałyby zagadnienia dotyczące prawa lokalnego, administracji państwa, infrastruktury i tak ważnych dla polskiej prawicy zagadnienia ładu moralnego i tożsamości narodowej. Regulacje dotyczące budżetów, podatków skumulowanych, waluty, prawa gospodarczego powinny zostać w gestii instytucji unijnych. Dopiero takie rozwiązanie pozwoliłoby traktować Unię Europejską jako jednolity system ekonomiczny, a także prawny. Bez tego Europa przestanie się liczyć jako jedno z kilku centrów z multiplikowanego systemu politycznego i ekonomicznego Świata. Bez tego Europa, w tym Polska, upadnie i zostanie ekonomicznie skolonizowana, przez gospodarki Dalekiego Wschodu. Mam wrażenie, że świadomość tego, co zagraża Europie jest większa dziś w Moskwie i Waszyngtonie, niż w wielu stolicach europejskich.</p>
<p>Wystąpienie Radosława Sikorskiego zostało dobrze przyjęte w Europie, o czym świadczą nieoficjalne informacje ze sfer rządowych Niemiec i Francji i materiały prasowe, między innym w &#8222;Die Welt&#8221; i w &#8222;The Economist&#8221;. W Polsce natomiast jak zwykle &#8211; brak głębszej refleksji, wykorzystanie przemówienia ministra do wewnętrznych rozgrywek, lub skomentowanie go w stylu czysto ideologicznym. Grożenie Trybunałem Stanu, próby oskarżenia Sikorskiego o złamanie Konstytucji RP, no i oczywiście brednie o ograniczeniu suwerenności. Brednie, ponieważ XIX-wieczne pojmowanie suwerenności to raczej styl uprawiania polityki, a nie realizm współczesności. Polskim interesem jest bezpieczeństwo Polski, w bezpiecznej Europie. Bezpieczna Europa to zintegrowany kontynent, z ułożonymi relacjami z Rosją, wspólną polityką zagraniczną, stabilnymi relacjami wewnętrznymi i ekonomią. To powinien być swoisty indeterminizm społeczny i polityczny, do którego właśnie namawia Radosław Sikorski. Polska przystępując 1. mają 2004 do Unii Europejskiej ograniczyła już i scedowała części swojej suwerenności na rzecz wspólnoty unijnej.</p>
<p>Suwerenność to kategorią polityczno–prawna i w przebiegu dziejów pojęcie to zmieniało swoje znaczenie i kontekst. We współczesnym świecie państwo nie ma pełnej suwerenności, można tylko się zastanawiać, jaka jej część została oddana we władanie innym i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie przystąpiła do Traktatu Nicejskiego, a następnie podpisała i ratyfikowała Traktat Lizboński. Od tej drogi, drogi rozsądku, odwrotu już nie ma. Polska, jako państwo – nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Polska jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie i z wielką dla nas korzyścią. Teraz czas na krok następny.</p>
<p>​</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2011/11/30/indeterminizm-federacji-europy%e2%80%8b/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zadania polskiej polityki zagranicznej &#8211; przyczynek</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Dec 2009 18:26:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3453</guid>
		<description><![CDATA[Czasem wydaje mi się, że moje poglądy na temat polskiej polityki zagranicznej i zadań Polski na najbliższe kilka lat mocno odbiegają od opinii tak zwanych autorytetów. Szczególnie, że te autorytety bardzo często wchodzą na poziom agregacji i abstrakcji tak wielkiej, i tak nie przystającej do bieżącej polityki naszych sąsiadów i &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Czasem wydaje mi się, że moje poglądy na temat polskiej polityki zagranicznej i zadań Polski na najbliższe  kilka lat mocno odbiegają od opinii tak zwanych autorytetów. Szczególnie, że te autorytety bardzo często wchodzą na poziom agregacji i abstrakcji tak wielkiej, i tak nie przystającej do bieżącej polityki naszych sąsiadów i całej Unii, że aż dziwne jest to, że znajdują one miejsce w debacie. Im większy poziom abstrakcji i oderwania od rzeczywistości, tym mniejsze możliwości przełożenia tego na język praktycznej polityki. Takim przykładem jest pseudonaukowy spór o tym, czy polska polityka powinna być prowadzona w duchu jagiellońskim, czy może piastowskim, ze wszystkimi tego rodzaju odniesieniami do czasów historycznych. Ma to takie znaczenie, jak rozpatrywanie znaczenia bitwy pod Kircholmem na nasze aktualne stosunki ze Sztokholmem&#8230;</p>
<p>Z tym większą przyjemnością wysłuchałem wczoraj opinii, które nie tylko są zbieżne z moimi, ale dodatkowo podbudowane są autorytetem i wiedzą na temat stosunków międzynarodowych. Wczoraj, w tak znienawidzonym przez obecnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego PKiN odbyła się konferencja,<em> &#8222;Polska w Unii Europejskiej 2009-2014. Wyzwania polityki wewnętrznej i zewnętrznej&#8221;</em>,  zorganizowana przez  Ośrodek Badań nad Przyszłością Collegium Civitas, kierowany przez Edwina Bendyka,  i przez europosła Wojciecha Olejniczaka,  przy współpracy z Centrum Politycznych Analiz. W ramach konferencji odbyły się dwa panele, jeden dotyczący wyzwań polityki wewnętrznej, drugi natomiast wyzwań polityki zewnętrznej dla Polski w Unii Europejskiej 2009-2014. I  właśnie ten drugi panel, w którym udział wzięli Jerzy Szmajdziński &#8211; wicemarszałek Sejmu, Marek Siwiec &#8211; poseł do PE z ramienia SLD i <strong>profesor dr hab.  Wawrzyniec Konarski</strong>, politolog z SWPS i UW, wzbudził moje większe zainteresowanie . A opinie ostatniego panelisty były najciekawszą, przynajmniej dla mnie, wypowiedzią tego spotkania.</p>
<p><span id="more-3453"></span>Profesor Konarski zwrócił uwagę na kilka zagadnień;</p>
<p style="padding-left: 30px;">1. Brak merytorycznej i kompetencyjnej &#8222;specjalizacji&#8221; naszego kraju w ramach UE. Mówienie o naszej wyjątkowej roli w polityce wschodniej UE jest pustym hasłem, podobnie, jak partnerstwo polsko-brytyjskie, jako uzupełnienie mitycznego sojuszu z USA. Dowodem na naszą słabą pozycję w relacjach z UE jest brak reakcji UE na budowę gazociągu Nord Stream.<br />
2. Mit strategicznego partnerstwa z USA, wbrew jakimkolwiek przesłankom, zarówno wojskowym, jak i biznesowym.<br />
3. Mitologizowanie historycznie osadzonych aspektów polityki zagranicznej, przede wszystkim proamerykanizmu i antyrosyjskości.<br />
4. Policentryczność, a także brak umiejętności promocji polskich wartości i akcentowania naszego wkładu w dziedzictwo kulturowe, polityczne i gospodarcze Europy.</p>
<p>To tylko najważniejsze aspekty naszej, polskiej, nieumiejętności realnego spojrzenia na zagadnienia polityczne.</p>
<p>Profesor Konarski  najważniejsze zadania w ramach działalności w UE sformułował w sposób następujący;</p>
<p style="padding-left: 30px;">1. Zmiana zadań, roli i profilu polskiego uczestnictwa w misjach stabilizacyjnych w w rejonach objętych konfliktami zbrojnymi i katastrofami humanitarnymi, z trybu wojskowego na cywilny.<br />
2. Opracowanie programu działań w kierunku wzmocnienia pozytywnego wizerunku Polski w krajach i społeczeństwach UE. Tu Konarski podał jako przykład negatywny stereotyp o polskich obozach koncentracyjnych.<br />
3. Znalezienie wyróżnika dla Polski, konkretnej specjalizacji, opartej na czynnikach merytorycznych.<br />
4. Wykorzystanie doświadczeń innych państw, w sferach takich jak wyzwania etnoregionalistyczne i migracyjne, jako nieuchronnie nadchodzące.</p>
<p>Profesor rozwinął w krótkiej, acz skondensowanej wypowiedzi te zagadnienia i problemy, przypominając w kontekście naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi regułę Palmestrona, mówiącą o stałych interesach i zmiennych sojuszach, a także racjonalną i realistyczną zasadę byłego prezydenta Finlandii, Urho Kalevy Kekkonena, że przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko. Przypomniał o całym ciągu porażek w naszych relacjach z USA, poczynając od wiz, na Afganistanie kończąc. Tu stwierdził, że nasze zaangażowanie w Afganistanie (wcześniej w Iraku) nie było wcale spłacaniem naszego długu za pomoc nam udzielaną, a raczej wpisaniem się w imperialną politykę USA i Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Dla mnie jednak najważniejsze było to, co od dłuższego czasu sam promuję; Profesor Konarski również uważa, że nasze relacje z Niemcami i Rosją są na najbliższe ( a i dalsze&#8230;) lata kluczowe. Historyczne obciążenia powinny się zużyć, a tkanki społeczne, polityczne i gospodarcze powinny się zacząć przenikać. Nie tylko na poziomie formalnym i elit, ale przede wszystkim na poziomie społeczeństw. To odpowiada mojemu wielowątkowemu pomysłowi ścisłego powiązania Rosji z Unią Europejską, a dodatkowo zbudowania osi pomiędzy Moskwą, Warszawą i Berlinem. To jest poważna i realna alternatywa dla tak zwanej polityki wschodniej, wobec Ukrainy i Gruzji, która zakończyła się totalną porażką.</p>
<p>Na zakończenie profesor Wawrzyniec Konarski stwierdził, że polska polityka zagraniczna powinna się wyzbyć recydywistycznych tradycji i serwilizmu (głównie wobec USA), i rozwiązań ekstremalnych, a powinna być bardziej realistyczna, a nie romantycznie nawiedzona. I przede wszystkim powinna być polityką państwową, a nie partyjną i ideologiczną.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Berlin Berlinem, a prezydent u górali&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 12:15:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3333</guid>
		<description><![CDATA[Z dużą przyjemnością oglądało się wczorajsze zdarzenie z Berlina, związane z rocznicą obalenia Muru Berlińskiego. Pomimo deszczu i chłodu, pod Bramę Brandenburską przyszły tysiące ludzi i przyjechało tysiące turystów. Nie dla polityków, którzy obficie zjechali do stolicy zjednoczonych Niemiec, ale dla siebie, dla poczucia jedności i wspomnień tamtego wspaniałego wydarzenia &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Z dużą przyjemnością oglądało się wczorajsze zdarzenie z Berlina, związane z rocznicą obalenia Muru Berlińskiego. Pomimo deszczu i chłodu, pod Bramę Brandenburską przyszły tysiące ludzi i przyjechało tysiące turystów. Nie dla polityków, którzy obficie zjechali do stolicy zjednoczonych Niemiec, ale dla siebie, dla poczucia jedności i wspomnień tamtego wspaniałego wydarzenia sprzed 20 lat.<br />
Niemcy pokazali, jak się obchodzi tego rodzaju rocznice i jakie z tego wyciąga się profity dla wizerunku kraju. Mało osób w Polsce zapewne wie, że data 9 listopada ma znaczenie dla Niemców podwójne. Nie jest to tylko symboliczna rocznica zjednoczenia BRD i DDR, ale również rocznica jednego z wielu dni hańby niemieckiej &#8211; Nocy Kryształowej (Kristallnacht) z roku 1938, wstydliwego dnia pogromów i mordów Żydów. Dlatego ten dzień nie będzie nigdy świętem narodowym&#8230; ale polityczna narracja pozwoliła na przykrycie tamtych wstydliwych czasów.</p>
<p>Niemcy, w dalszym ciągu podzieleni co do efektów zjednoczenia, na zewnątrz pokazują jedność. Jedność narodową i poczucie tożsamości &#8211; także europejskiej. I ile by Polacy nie przypominali, że obalanie komunizmu zaczęło się w Polsce (czego nikt nie neguje), to jednak wszyscy pamiętają, że kulminacja nastąpiła w Berlinie. Lech Wałęsa i &#8222;Solidarność&#8221; zostaną ważnymi elementami tego procesu, ale symbolem jest właśnie Mur w Berlinie.</p>
<p><span id="more-3333"></span>To co wiedzieliśmy na ekranach telewizyjnych, jest dysonansem do tego, co odbyło się w Polsce kilka miesięcy temu, przy obchodach rocznicy wyborów z czerwca 1989 roku. Polskie &#8222;elity&#8221; polityczne robiły przez lata wszystko, by zdezawuować znaczenie i rolę Okrągłego Stołu, Lecha Wałęsy. Ale w Berlinie mówiono o tym, to Angela Merkel i amerykańska sekretarz stanu, Hilary Clinton, przypomniały o polskim wkładzie w obalaniu komunizmu.<br />
Polskie obchody rocznicy 4 czerwca były na tle niemieckich obchodów 20. rocznicy obalenia muru tylko namiastką święta. Słuszne są opinie, że w sprawie umiejętności budowania i podkreślania symboliki naszego udziału w obaleniu komunizmu, przegrywamy, nie tylko z Niemcami, ale nawet z.. Michaiłem Gorbaczowem.</p>
<p>W dniu wczorajszym dał się zauważyć, że mało miejsca poświęcono Unii Europejskiej i integracji państw i społeczeństw Europy. To było wyraźnie zaakcentowanie spraw związanych z obaleniem komunizmu i odtworzeniem jedności niemieckiej. To wyraźny znak, że stolica polityczna Europy nie jest tylko w Brukseli, ale że również Niemcy chcą sprawować patronat nad Europą.</p>
<p>Na koniec jeszcze jedna dygresja polska.</p>
<p>Polski prezydent nie pojechał do Berlina &#8211; wolał zagościć w powiatowym Nowym Sączu i tam odbierać czołobitne hołdy górali (honorowe obywatelstwo miasta). Pomiędzy bajki należy włożyć tłumaczenie, że takie były ustalenia z premierem Donaldem Tuskiem. Prawdziwym powodem absencji prezydenta pod Bramą Brandenburską było to, że jednym z bohaterów uroczystości i święta był Lech Wałęsa. Nie do zniesienia dla wybujałego ego Kaczyńskiego byłoby wysłuchiwanie na żywo hołdów i honorów wobec przywódcy &#8222;Solidarności&#8221;&#8230;<br />
Lech Kaczyński zapewne był zaproszony, ale na szczęście sam zrozumiał, że w Europie nie ma już czego szukać &#8211; dla przywódców europejskich nie jest już żadnym partnerem.</p>
<p>Azrael<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>Felieton ukazał się na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/177687/Berlin-Berlinem-a-prezydent-u-gorali/" target="_blank"><strong>Wprost.pl</strong></a></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok 1989 &#8211; rok demokracji</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/09/rok-1989-rok-demokracji/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/09/rok-1989-rok-demokracji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Nov 2009 13:57:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3331</guid>
		<description><![CDATA[Jeżeli się przejrzy kalendarium roku 1989, to można zauważyć, ze był to rzeczywiście rok. gdzie demokracja budziła się do życia na nowo. Nie tylko w zresztą w Europie. Pamiętamy krwawe wydarzenia na Placu Niebańskiego Spokoju w Pekinie, w Polsce nie odbiły się one tak szerokim echem, ponieważ dla nas ważniejsze &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/11/09/rok-1989-rok-demokracji/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Jeżeli się przejrzy kalendarium roku 1989, to można zauważyć, ze był to rzeczywiście rok. gdzie demokracja budziła  się do życia na nowo. Nie tylko w zresztą w Europie.<br />
Pamiętamy krwawe wydarzenia na Placu Niebańskiego Spokoju w Pekinie, w Polsce nie odbiły się one tak szerokim echem, ponieważ dla nas ważniejsze były wybory czerwcowe. Na początku tego roku w Paragwaju został obalony dyktator, Alfredo Stroessner, pobratymca Pinocheta. Ale rzeczywiście &#8211; Europa była centrum Świata w tamtym roku.</p>
<p>Polacy przypominają, że zaczęło się to u nas, w Polsce, od rozmów Okrągłego Stołu i wyborów do parlamentu w czerwcu, a w rzeczywistości zaczęło się w sierpniu roku 1980, do &#8222;Solidarności&#8221;. A  może i wcześniej, kiedy Karol Wojtyła został papieżem. Wszystko to jest oczywiście prawdą, ale prawdą cząstkową. I tak jak Mur Berliński inaczej wyglądał ze strony zachodniej i wschodniej, tak samo oceny różnych nacji, polityków i komentatorów, co do tego, kto i w jakim stopniu przyczynił się do upadku muru dzielącego totalitaryzm od demokracji, są różne. Jedni stawiają na pierwszym planie rolę Watykanu i antykomunistycznego papieża, który miał inspirować Ronalda Reagana, inni wskazują, że to właśnie amerykański prezydent był mocą sprawczą wpierania opozycji demokratycznej &#8211; a przede wszystkim &#8211; wykończył ekonomicznie Związek Radziecki. Nikt także nie zaprzecza, że gdyby nie to, że w ZSRR zaczął rządzić Gorbaczow, ze swoją pierestrojką i głasnostią, to sprawy mogłyby się potoczyć inaczej. A jak mogłyby &#8211; to pamiętamy z węgierskiego października roku 1956, a namiastkę mieliśmy w grudniu tegoż 1989 roku w Rumunii.</p>
<p>Niemcy jednak sami obalili mur, we własnym interesie narodowym. Już od października 1989 roku, od ostatniej wizyty Michaiła Gorbaczowa w DDR, i od manifestacji w Lipsku, gdzie ponad 70. tysięcy Niemców przemaszerowało przez miasto (dokładnie miesiąc przez symboliczną datą obalenia Muru), wiadomo było, że to najbardziej inwigilowane i zastraszane społeczeństwo obudziło się. Potem okazało się, że aparat partyjny SED i służb bezpieczeństwa, bez radzieckiego wsparcia, oddał pole bez walki.  Próba, która miała być wentylem dla niezadowolenie społeczeństwa, zakończyła się przekłuciem balonu &#8211; Niemcy w rok później stały się jednym państwem. Guenther Schabowski, który &#8222;otworzył&#8221; mur, nie był demokratą &#8211; był nieudolnym komunistycznym aparatczykiem. I plan modernizacji enerdowskiego wersji realnego socjalizmu, zakończył się wprowadzeniem demokracji. I tak właśnie swój byt zakończyła w Niemczech marksistowska dialektyka, ponieważ okazało się, że nie ma żadnych sprzeczności, jest tylko jeden kierunek &#8211; demokratyzacja. Moskwa doszła do tego dopiero dwa lata później.</p>
<p>9 listopada jest jednak dniem najważniejszym w procesie demokratyzacji i łączenia Europy. To data symboliczna, bo w tym dniu nie tylko połączyli się Niemcy, ale zaczął się prawdziwy proces integracji europejskiej. To święto całe Europy.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/09/rok-1989-rok-demokracji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>List polityczny i polityka historyczna</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/08/31/listy-polityczny-i-polityka-historyczna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/08/31/listy-polityczny-i-polityka-historyczna/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 11:28:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3114</guid>
		<description><![CDATA[Rzadko tak naprawdę się zdarza, aby listy polityczne miały znaczenie i były podstawą do dyskusji politycznych. Polityka wykuwana jest w zaciszu gabinetów i rzadko kiedy to, co możemy przeczytać, w formie artykułu, czy właśnie listu, jest pełnym obrazem tego, co zostało ustalona poza obszarem mediów i publiczności. Dobrze, że Władimir &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/08/31/listy-polityczny-i-polityka-historyczna/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Rzadko tak naprawdę się zdarza, aby listy polityczne miały znaczenie i były podstawą do dyskusji politycznych. Polityka wykuwana jest w zaciszu gabinetów i rzadko kiedy to, co możemy przeczytać, w formie artykułu, czy właśnie listu, jest pełnym obrazem tego, co zostało ustalona poza obszarem mediów i publiczności.</p>
<p>Dobrze, że Władimir Putin przyjął zaproszenie i przyjeżdża do polski na obchody 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Jest to gest dużo ważniejszy, niż hucpa historyczno-polityczna, jak się rozgrywa w Moskwie. Nie sądzę oczywiście, że będzie to nowe otwarcie w relacjach polsko-rosyjskich, bo Rosja nie czuje potrzeby hołubienia Polski, jej pamięci i jej martyrologii. Taka jest brutalna prawda, możemy się na nią oburzać &#8211; ale nie możemy z tym nic indywidualnie zrobić. Jeżeli sądzimy, że Putin po raz kolejny (po Jelcynie) ukorzy się za Katyń, Miednoje i wywózki Kresowian na Syberię &#8211; to mylimy się grubo. Polityka historyczna Rosji tego nie przewiduje.</p>
<p>Czy nam się to podoba, czy nie, każdy naród ma swoje niezbywalne prawo kształtowania swojej historiografii w sposób taki, jak uważa za stosowne. My natomiast mamy prawo do krytykowania takiego, a nie innego podejścia do historii, jeżeli jest ona wspólna, ale nasze możliwości oddziaływania są znikome. I tak, Niemcy, rozliczając się z nazizmem, nie chcą zapominać o losach swoich obywateli, z Prus Wschodnich, Pomorza, czy Sudetów. Możemy się na to zżymać, ale Angela Merkel nie może, nie tylko z powodów politycznych, wyrzucić pamięci o milionach potomków Niemców z terenów, które były kiedyś dla nich terenami rodzinnymi. I nic tu nie ma do tego odpowiedzialność narodu za II WŚ. Losy indywidualne Niemców są równie tragiczne, jak innych wypędzonych. Polska straciła legitymację do protestu przeciwko &#8222;Widocznemu Znakowi&#8221;, wycofując się z tego projektu.</p>
<p>Polska natomiast dopiero teraz, po 20. latach niepodległości przypomina sobie o Polakach zamordowanych na Wołyniu, we wschodnich województwach II Rzeczpospolitej. Dlaczego dopiero teraz? Dlatego, że przez te lata prowadziliśmy politykę historyczną, polegającą na wymuszonej anty rosyjskością przyjaźnią z Ukrainą. Zaowocowało to tym, że w Polsce nie ma muzeum Kresów Wschodnich, polski Kościół Katolicki nie upomina się o pamięć o pomordowanych, a Ukraina w dużym stopniu buduje swoją tożsamość narodową na nacjonalistycznej legendzie OUN/UPA. I czy mamy na to wpływ? Nie, możemy się tylko czerwienić za to, że &#8222;zapomnieliśmy&#8221; w oficjalnej polityce o wymordowanych Polakach&#8230; ale również nie pamiętamy, że polityka II RP wobec Ukraińców też nie była pozbawiona elementów dyskryminacji&#8230;</p>
<p><span id="more-3114"></span></p>
<p>Putin przyjechał do Polski po to, aby przyznać, że wojna zaczęła się w Polsce 1. września 1939 roku, że układ Ribbentrop-Mołotow był zły, że Katyń był zbrodnią&#8230; i że rosyjska polityka historyczna nie zgodzi się na rozgrywanie tych spraw w sposób polityczny. Doktryna polityczna Rosji nie przyjmuje do wiadomości tego, że przyznanie się do zbrodni i do współpracy z Hitlerem oznacza jakieś specjalne warunki dla państwa dotkniętych tym układem. Co to, to nie. Jest to swoista gruba kreska, która władze Rosji chcą odkreślić lata stalinizmu od współczesności.</p>
<p>Putin przedstawia własną wersję wydarzeń II WŚ i tego, jak do nie doszło. Powołuje się na Traktat Monachijski, na Anschluss Austrii, nawet wspomina o Traktacie Wersalskim. Czy słusznie? Jeżeli założymy, że ma być to usprawiedliwienie tego, co się stało 23 sierpnia 1939 roku &#8211; to tak. Z naszego punktu widzenie, jeżeli się temu przyjrzymy uważnie i racjonalnie do tego podejdziemy &#8211; nie ma to znaczenia. Tak, jak się okazało już po kilku dniach września &#8217;39, że nasze traktaty z Francją i Anglią też są martwe, tak samo, jak się okazało, że Monte Cassino było pięknym, pustym gestem polskiego żołnierza, o czym zadecydowano w Jałcie&#8230;</p>
<p>Możemy oczywiście żądać od władz Kremla przyznania się oficjalnie do katyńskiego ludobójstwa, tylko, czy na pewno ważniejsza jest rosyjska ekspiacja, czy nasza pamięć o pomordowanych? Jeżeli to pierwsze, to bądźmy konsekwentni i żądajmy tego samego od Ukraińców&#8230;</p>
<p>Rosyjski premier przyjeżdża do Polski oczywiście głównie po to, aby zaznaczyć swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Przez sprytną propagandę ostatnich kilkunastu dni to on może stać się centralną postacią obchodów rocznicowych. Bardzo będą się musieli starać Lech Kaczyński i Donald Tusk, aby rocznica nie stała się spektaklem jednego aktora, a przede wszystkim &#8211; żeby nie stała się miejscem politycznych potyczek, lecz miejscem pamięci śmierci wszystkich poległych w trakcie II Wojny Światowej. Nie można zapomnieć, że impreza na Westerplatte nie jest imprezą tylko dla Polaków.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/08/31/listy-polityczny-i-polityka-historyczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka subiektywnej pamięci</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/07/25/polityka-subiektywnej-pamieci/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/07/25/polityka-subiektywnej-pamieci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jul 2009 12:57:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3045</guid>
		<description><![CDATA[Polacy się nie lubią ze swoimi sąsiadami. Kiedy nawet oficjalnie się pisze i mówi o wielkiej przyjaźni, miłości, czy nawet braterstwie, to jednak gdzieś zawsze pozostaje przysłowiowe &#8222;ale&#8221;, czyli ta przyjaźń podszyta jest wypominkami, resentymentami, jest zawsze jakoś warunkowa. I w polskim odczuciu, to zawsze my, Polacy, jesteśmy tymi, którzy &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/07/25/polityka-subiektywnej-pamieci/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Polacy się nie lubią ze swoimi sąsiadami. Kiedy nawet oficjalnie się pisze i mówi o wielkiej przyjaźni, miłości, czy nawet braterstwie, to jednak gdzieś zawsze pozostaje przysłowiowe &#8222;ale&#8221;, czyli ta przyjaźń podszyta jest wypominkami, resentymentami, jest zawsze jakoś warunkowa. I  w polskim odczuciu, to zawsze my, Polacy, jesteśmy tymi, którzy z takiej warunkowej przyjaźni powinni wyciągać więcej.</p>
<p>Hasło polityki historycznej w Polsce pojawiło się stosunkowo niedawno, i było ono od samego początku traktowane bardziej na użytek wewnętrzny, dla celów immanentnej polityki w kraju. Od samego początku nie była to prosta i naukowa refleksja nad historią, lecz raczej interpretacja, konieczna dla podkreślenia aktualnej linii politycznej formacji, dla której było to raczej narzędzie politycznego marketingu. W myśl starego orwellowskiego hasła, &#8222;Kto panuje nad przeszłością &#8211; panuje nad teraźniejszością&#8221;, polityczna tendencja, uznano, że jeżeli uda się zweryfikować historię, szczególnie tę najnowszą, ostatniego dwudziestolecia, na swoją korzyść, to zdobędzie się prymat w polityce bieżącej, że jeżeli uda się przemodelować świadomość historyczną społeczeństwa, to jednocześnie uda się je nakłonić do akceptacji określonego programu politycznego. Polityka historyczna weszła do kanonu działań ideologicznych, a także stała się elementem marketingu politycznego.</p>
<p>Polityka historyczna została zapisana już w 2005 roku w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości. Miała być ona jednym z fundamentów tworzenia tak zwanej IV RP. I była  realizowana, miała wpływ zarówno na polską politykę zagraniczną, jak i na wewnętrzne relacje, szczególnie pomiędzy poszczególnymi partiami politycznymi, a społeczeństwem. Nie tylko była ona elementem rozgrywki politycznej wewnątrz kraju, stosowano ją również w polityce zagranicznej. Była szczególnie widoczna w kontaktach z Niemcami, gdzie konflikty, wynikające z zachowaniach różnych organizacji niemieckich uchodźców, powodowały gwałtowne reakcje polskiego rządu, urzędu prezydenckiego i  mediów. I  w wielu przypadkach są to reakcje słuszne, choć nie zawsze dobrze i skutecznie artykułowane. Nie zawsze adresat polskich protestów był dobrze wskazywany. Bo nie jest nim rząd Niemiec, który nie jest stroną w tego rodzaju konfliktach. Wynika to z braku znajomości zasad funkcjonowania demokracji i praw organizacji pozarządowych i prawa do swobody wypowiedzi w krajach o rozwiniętej demokracji.</p>
<p><span id="more-3045"></span></p>
<p>Taka polityka historyczna, skuteczna i dająca dobre efekty, realizowana była też w stosunku do Ukrainy. Z dużymi sukcesami. Ale tylko do pewnego momentu, o czym dalej.</p>
<p>Do tej pory ważniejsza była polityka historyczna realizowana wewnątrz kraju. Bo tu można zobaczyć, jak instrumentalnie, wybiórczo była ona traktowana – i jak powoli zmieniała się w propagandę.</p>
<p>Carl Schmitt,  wybitny niemiecki myśliciel, konserwatysta napisał, że esencją polityki jest walka, a z walką nierozerwalnie związany jest strach. Strach, który pozwala zmobilizować do konfrontacji i z przeciwnikiem, faktycznym, ale i urojonym, do zwierania szeregów, strach, który można przekuć w działanie zaplanowane jako rozgrywka z układem, którym można manipulować. Strach i wróg zastępuje dyskusje o realnych problemach Polski i pozwala instrumentalnie kierować zainteresowanie społeczeństwa ku tematom wtórnym.</p>
<p>Polityka historyczna, traktowana jak element ideologii, jest  substytutem dyskusji o rozwoju Polski. Polskie partie polityczne, polska klasa polityczna epigonistycznie czerpie z różnych doktryn politycznych, tkwiących korzeniami w wieku XX, a nawet XIX, nie rozumie nowoczesnych doktryn politycznych  albo je interpretuje w sposób wulgarny.</p>
<p>Czymś gorszym jednak od samego stosowania polityki historycznej w bieżącej polityce, były próby wprowadzenia jej w krwiobieg społeczeństwa. W trakcie rządów koalicji Prawa i Sprawiedliwości, Ligii Polskich Rodzin i Samoobrony powstał pomysł nauczania w szkołach wychowania patriotycznego. Biorąc pod uwagę poglądy ówczesnego  ministra edukacji narodowej, Romana Giertycha, nie należało się  spodziewać, że miała to być to nauka patriotyzmu odnoszącego się do przyszłości Polski, do jej miejsca w Europie, nauka o demokracji, otwartości światopoglądowej, tolerancji.<br />
To miało być takie nauczanie patriotyzmu, gdzie wszelkie polskie resentymenty i poczucie tego, że Polska to naród wybrany – i skrzywdzony – musi, za wszelką cenę dostać od Europy, sąsiadów, Niemiec, Rosji – to co mu się należy. Nie sądzę, aby chciano nauczać o prawdziwej historii Europy, o prawdziwych przyczynach takich, a nie innych wyborach i motywacjach narodów. Polityka edukacyjna, jako element polityki historycznej, miała być  wprowadzona w sposób bardzo prosty. Wystarczyłoby przeforsowanie pomysłu Romana Giertycha – czyli jednego „taniego” podręcznika dla wszystkich szkół… bez prawa wyboru, bez programów autorskich.</p>
<p>Polityka edukacyjna w polskiej szkole w czasach tak zwanej IV RP miała być zresztą poddana także indoktrynacji z innej strony. Do polskich szkół miała powrócić filozofia,  ale nie taka, o jakiej się myśli powszechnie, nie, nie miano nauczać heglizmu, czy omawiać inne doktryny, które miały wpływ na historię Świata, czy nawet Polski – jak marksizm. Filozofia miała być nauczana w ramach… lekcji religii. Czyli – Tomasz z Akwinu, a w szczególności – oczywiście nauki Jana Pawła II.</p>
<p>Najbardziej zakłamaną sprawą w polskiej polityce historycznej, jest problem Powstania Warszawskiego, w wyniku którego 20.000 młodych Polaków poległo z bronią w ręku, a około 180.000 warszawiaków zostało wymordowanych. Niestety, w zbudowanym wielkim nakładem środków i z wielkim rozmachem muzeum nie dowiemy się tego, że  Powstanie Warszawskie okazało się wielką tragedią narodu polskiego, nie osiągnęło żadnego celu militarnego i politycznego, a ci, którzy są za to powinni wziąć odpowiedzialność, nigdy się do błędów nie przyznali. O tym w odrębnym artykule.</p>
<p>Po zakończeniu, w niesławie, tak zwanego okresu IV RP, polityka historyczna bynajmniej nie zanikła, lecz zmieniał swoje konotacje. Teraz w jej zakresie są głównie sprawa międzynarodowe, z położeniem nacisku na Niemcy, a ostatnio na Ukrainę.</p>
<p>Erika Steinbach, polityk niemieckiej CDU i jednocześnie szefowa niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV), zajęła w Polsce  miejsce Franza Josefa Straussa, twórcy i wieloletniego szefa niemieckiej CSU, który za czasów komunizmu robił za czarnego luda imperializmu niemieckiego.</p>
<p>Od 1999 roku, kiedy objęła przewodnictwo związku, udało się jej tą organizację wyprowadzić z zaścianka politycznego na szerokie wody. Pobudziła nie tylko wśród członków ziomkostw poczucie krzywdy wypędzonych Niemców, ale również doprowadziła do zmiany optyki widzenia tego problemu przez polityków. Pokazuje Niemców nie tylko agresorów, ale również jako ofiary II wojny światowej, kładąc naciski na sprawy pamięci o ziemiach rodzinnych, dziś terytoriów Polski, Czech, krajów bałtyckich. Jej projekt Widocznego Znaku stał projektem rządowym, ma upamiętniać wypędzenia Niemców z dawnych kresów wschodnich. Erika Steinbach prowadzi w Niemczech swoją, autorską odmianę polityki historycznej. I tu zachodzi pytanie; Czy Niemcy mogą prowadzić taką politykę, która w Polsce jest odbierana jako element negacji niemieckich win i próba relatywizacji niemieckich zbrodni? Według mnie, dopóki polityka BdV nie stanie się podstawą polityki państwowej Niemiec i dopóki nie stanie się ona elementem ideologii państwa, dopóty nie jest ona groźna.  Polska robi poważny błąd, że niezależnie od naszych wątpliwości co do motywacji i metod działań Eriki Steinbach, nie bierze w tym przedsięwzięciu udziału.</p>
<p>Muzeum Widocznego Znaku odpowiada na potrzeby milionów przesiedlonych Niemców z zachodnich ziem obecnej Polski, Czech, Prus Wschodnich i krajów bałtyckich, oraz ich rodzin. Decyzja rządu niemieckiego wejścia w ten projekt  nie jest tylko realizacją woli Eriki Steinbach, jak by chciano to w Polsce tylko widzieć, ale jest to zadośćuczynienie postulatom obywateli Niemiec. Zgodnie z ich demokratyczną wolą. Widoczny Znak ma upamiętniać „stulecia wypędzeń”, oraz ma „przyczyniać się do wspólnego rozliczenia się z historią oraz do pojednania”. Ma to być coś w rodzaju żywego forum wymiany poglądów, i miejsce odświeżania pamięci.</p>
<p>Polacy już pogodzili się z tym projektem, odcinając się od uczestnictwa w nim w jakiejkolwiek formie, co uważam od dawna za poważny błąd. Zostawiając sobie  tylko prawo do krytyki, tracimy możliwość realnego wpływu na to, co się dzieje w Berlinie.</p>
<p>Polityka historyczna Niemiec jest faktem i Polska na jej kształt ma tylko minimalny wpływ. Niemcy są krajem suwerennym i pełnoprawnym uczestnikiem życia międzynarodowego, z całkowitą autonomicznością decyzji wewnętrznych. Mogą – i chcą &#8211; robić własną politykę historyczną, niemiecką politykę narodową, rozliczając się z własnymi problemami, jako agresora II Wojny Światowej – oraz, czego nie możemy im zabronić – z własnymi problemami cierpień Narodu Niemieckiego. Prawa Niemców do odczytywania własnej historii w dowolny sposób – nie podlega dyskusji. Tak jak przypominanie przez Polaków, co było główną przyczyną exodusu niemieckiego po wojnie, czym były zbrodnie niemieckie, Jałta – a także polsko – niemieckie traktaty z początku lat 90. Tylko, że powinniśmy to robić nie stąd, z Warszawy, lecz uczestniczyć w projektach pamięci w Berlinie.</p>
<p>Inna sytuacja jest z naszym innym sąsiadem, z Ukrainą. Jak pamiętamy, kilka tygodni temu odbyła się na KUL-u, w Lublinie, uroczystość nadania doktoratu  honoris causa prezydentowi  Wiktorowi Juszczence, za jak napisano w laudacji, “działanie, dzięki któremu społeczeństwo Ukrainy weszło na drogę demokratycznych przemian”.</p>
<p>Dla wielu Polaków, środowisk kombatanckich, nie tylko kresowych, ta uroczystość nie była zbyt miła. Jak się okazało, decyzja katolickiej uczelni lubelskiej wzbudziła również poruszenie w sferach polskich polityków.</p>
<p>15 lipca polski Sejm przyjął uchwałę, w sprawie &#8222;tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich&#8221;. Uchwała zawierała między innymi sformułowania, najostrzejsze od czasu nawiązania przez oba kraje stosunków dyplomatycznych, mówiące, że że w lipcu mija 66. rocznica &#8222;rozpoczęcia przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię na kresach II Rzeczypospolitej tzw. antypolskich akcji &#8211; masowych mordów o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych&#8221;. Na Ukrainie uchwała polskiego parlamentu spotkała się z ostrą reakcją środowisk nacjonalistycznych.</p>
<p>Z Ukrainą jednak i z działalnością polityków ukraińskich jest jednak inny problem, niż z Niemcami, czy działalności niemieckich związków wypędzonych. Otóż Juszczenko i inni politycy jego formacji są zwolennikami wprowadzenia do życia społecznego i politycznego  pamięci o OUN/UPA, która w pamięci Polaków jest organizacją zbrodniczą. Ale nie tylko wprowadzenie do życia społecznego, ale również uczynienia z niej podstawy ideologi politycznej i podstawy działania państwa.</p>
<p>Zbrodnie wołyńskie to jedna  z najbardziej hańbiących i przemilczanych spraw w relacjach polsko – ukraińskich. Ale również w Polsce nie pisze się i nie mówi o polskiej polityce wynarodowień ziem Zachodniej Ukrainy. Dlaczego? Ponieważ choć nie była to tak krwawa i zbrodnicza działalność, jak ukraińskich nacjonalistów, ale jednak niezbyt chwalebna dla Polaków.  A przecież II RP w oczach środowisk „patriotycznych” uchodzi za czas najlepszy w polskich dziejach.</p>
<p>Polskie relacje z Ukrainą nie zostaną naprawione do czasu, kiedy polscy i ukraińscy  politycy nie podejmą oficjalnie rozmów celem wyjaśnienia całokształtu zbrodni wołyńskich, ale również ich praprzyczyn. Ważne jest to, aby w tym politycznym i historycznym dyskursie nie omijać spraw związanych z polskimi źródłami niepokojów na terenach ukraińskich w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Ale trzeba sobie, podobnie, jak w przypadku Niemiec, powiedzieć wyraźnie, że jeżeli Ukraina i jej demokratycznie wybrane władze będą chciały oprzeć swoją politykę państwową na podstawach ukraińskiego nacjonalizmu, to Polska nie będzie mogła nic w tej sprawie zrobić&#8230;</p>
<p>Polska polityka historyczna, w wymiarze międzynarodowym jest doraźna, bez żadnego planu, wybiórcza, pomijając sprawy istotne – nie dla pamięci historycznej, ale dla przyszłości kraju. Dlatego na przykład symbolem upadku komunizmu nie będzie Stocznia Gdańska, „Solidarność” i Okrągły Stół, lecz obalenie Muru Berlińskiego.</p>
<p>Doraźność polskiej polityki historycznej powoduje również to, że wolna Polska tak mało zrobiła dla polskiej emigracji na Wschodzie, polskiej emigracji żydowskiej z roku 1968, emigracji solidarnościowej, Polaków w Kazachstanie, na Białorusi – a więcej zajmują się tym, co dla swojego narodu robią Niemcy. Smutna to konstatacja.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/07/25/polityka-subiektywnej-pamieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

