Posts Tagged ‘Państwo’

Prawo wyboru

Posted 11 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polityka, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Nieuchronność śmierci dla jednych to strach, dla innych ukojenie, dla jeszcze innych – nadzieja. Dla jednych jest to tylko koniec życia doczesnego i przejście do innej formy, czysto duchowej egzystencji, inni natomiast spokojnie czekają na to, aby zakończyć życie, z pełną świadomością jego czysto biologicznej wartości, a za świadomość przyjmują funkcję swojego umysłu, jeżeli oczywiście jest on sprawny i panuje nad ciałem.

Słowo eutanazja w Polsce, kraju, gdzie przygniatająca większość społeczeństwa przyznaje się do katolicyzmu, budzi strach, Jest to słowo, którego użycie w pozytywnym, czy wręcz tylko dyskusyjnym kontekście, wzbudza emocje, nawet czasem agresję. Sama definicja encyklopedyczna zjawiska eutanazji ma kontekst czysto społeczny i prawny. Przypomnijmy ją, za Wikipedią;

Eutanazją określane jest zadanie śmierci osobie nieuleczalnie chorej, gdzie motyw owacją jest skrócenie jej cierpień. Eutanazja dzielona jest na bierną określana jako ortotanazja i czynną jako zabójstwo z litości.

Okazuje się, że samo odniesienie społeczne w Polsce nie jest wystarczające. Wynika to z tego, że w naszym kraju, pomimo, że mamy konstytucyjnie zagwarantowaną świeckość państwa i oddzielnie instytucji świeckich od wpływów Kościoła Katolickiego, to jednak katolicy uważają, że etyka chrześcijańska musi być na tyle dominująca, że inne poglądy na wiele spraw muszą zostać jej poddane bez dyskusji. Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy obywatele chcą dostąpić łaski zbawienia i dokonywać świadomych i bezdyskusyjnych wyborów zgodnie z jej nakazami i zakazami. Próba narzucenia etyki chrześcijańskiej jest de facto ograniczeniem wolnego wyboru i praw człowieka, który się z nią nie zgadza. Zmuszanie innego człowieka do dokonywania wyborów zgodnie z narzuconymi siłą zasadami etycznymi, jest jej zaprzeczeniem. I państwo właśnie powinno mnie, za pomocą swoich praw, chronić przez narzuceniem przez innych ludzi tego, co chcę zrobić ze swoim osobniczym życiem. Życiem i śmiercią.

Read More

Gej, a sprawa polska

Posted 03 mar 2010 — by Azrael
Category Etyka, Państwo, Polska, Prawo, Społeczeństwo, demokracja

Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.

Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono mu tego, powołując się na przepisy, że tego rodzaju możliwość istnieje tylko dla konkubinatów. Gdyby był kobietą – takie prawo otrzymałby praktycznie z automatu (po spełnieniu określonych warunków administracyjnych).

ETPC powołał się na normy konwencji, która zakazuje dyskryminacji związków z powodu orientacji seksualnej. Oznacza to, że polskie normy prawa powinny zostać w tej sprawie znowelizowane (już zresztą to w roku 2001 nastąpiło).

Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Jest to dobra podstawa do tego, aby w sposób spokojny, bez ideologicznego zacietrzewienia, powrócić do dyskusji o związkach partnerskich i ich roli nie tylko w społeczeństwie, ale również w ekonomii państwa. Osoby żyjące w związkach stałych są dla społeczeństwa bardziej produktywne i ich działania są bardziej przewidywalne. Stabilność powinna być dla społeczeństwa wartością.

Nie w Polsce jednak; W naszym kraju od razu tego rodzaju sprawa traktowana jest jako zamach na wartości i na “święte prawa rodziny”. Świadczą o tym tytuły w mediach prawicowych, “Gej wygrał z Polską”, czy “Homoseksualista wygrał…”.

Środowiska LGBT już od dawna przestały interesować się sprawami wesołych parad, czy prowokacji, ale umiejętnie wykorzystują nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej do poszerzania zakresu praw swoich członków. Nie ma to nic wspólnego z orientacją polityczną, nie jest ważne dla prawa i jego stanowienia, czy inicjatywy legislacyjne wychodzą ze strony środowisk lewicowych, prawicowych, czy liberalnych. Dla każdego środowiska politycznego najważniejsza powinna być ochrona obywateli, co jest składnikiem praw obywatelskich jednostki. Każda dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej nie powinna być przedmiotem rozważań ideologów i polityków, lecz prawników. Tak być powinno, ponieważ Polska nie żyje w cywilizacji jednej ideologii, lecz w cywilizacji XXI wieku, cywilizacji prawa.

Azrael

————————

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Wirtualna kampania

Posted 02 mar 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja, wybory

Jeszcze nie ma końca pierwszego kwartału rok 2010, a już wiadomo, co zdominuje życie polityczne w Polsce. To oczywiście kampania wyborcza, która oficjalnie nie została jeszcze ogłoszona (nie znamy terminu wyborów), ale toczy się w najlepsze.

Platforma Obywatelska postanowiła przeprowadzić “prawybory”. Wprawdzie ten termin nie jest zastrzeżony dla kampanii wyborczej w USA, nie ma trade mark na to określenie, ale jest jasne dla wszystkich, że kojarzy się to amerykańskimi wyborami prezydenckimi, ale również z wyborami do ciał obieralnych, kongresów i senatów stanowych i federalnych. To w Stanach Zjednoczonych nie tylko zabawa, ale również składnik obyczaju politycznego.

To co za oceanem jest procedurą i standardem demokratycznym , w Polsce stało się partyjną farsą. Nie jest to nawet konsultacja z działaczami partii Donalda Tuska, ponieważ wstępną decyzja o desygnowaniu do wyścigu prezydenckiego Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego, jest czymś w rodzaju wyborów koncesjonowanych, bezalternatywnych. I do tego liberalna partia desygnowała do konkursu dwie persony o poglądach konserwatywnych…

Taka metodologia działania dobra jest dla politycznego marketingu, do walki politycznej, ale każdy z uważnych obserwatorów wolałby zapewne sytuację, kiedy po rezygnacji Donalda Tuska, jego następca zostałby wybrany drogą naturalną. Wybór pomiędzy Komorowskim i Sikorskim dla wielu działaczy PO, ale także dla wyborców jest wyborem mniejszego zła. Wydaje się, że kampania pomiędzy oboma kandydatami może doprowadzić do ich “spalenia” się. Już zresztą widać, że obaj naturalnie kierują swoją retorykę wyborczą w kierunku najpierw swoich politycznych przeciwników z własnej partii, a dopiero później w stronę innych konkurentów. Wspomagają ich w tym niektórzy działacze partyjni, tacy jak Janusz Palikot i Jarosław Gowin.

Read More

Kwiaty na brudnym śniegu

Posted 28 lut 2010 — by Azrael
Category Kultura, Państwo, Polska, Sport, Społeczeństwo

Finał kobiecego biegu narciarskiego na 30 km w okolicach Vancouver pozostanie w historii polskiego olimpizmu jednym z najpiękniejszych widoków i wspomnień. Obok klaszczącego samemu sobie Wojciecha Fortuny w Sapporo , czy pokazującego niezapomniany gest Władysława Kozakiewicza na letnich IO w Moskwie. I dla takich chwil warto sport oglądać, takie sytuacje wbijają nas w dumę.

Te Igrzyska Olimpijskie były dla polskiego sportu wspaniałe, najlepsze w historii, 6 medali, ze złotym na Justyny Kowalczyk, to osiągnięcie znakomite, jak na tak szczupłą reprezentację. I warte odnotowania, tym bardziej, że w historii polskich startów zdobyliśmy do tegorocznych igrzysk tylko 8 medali. Sukces niezaprzeczalny, ale zupełnie nieadekwatny do siły i znaczenia polskiego sportu zimowego na arenie międzynarodowej.

Nie winiłbym za to Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który jest tak naprawdę tylko organizatorem przygotowań olimpijskich wąskiej kadry, czymś w rodzaju sponsora i managera zawodników i trenerów. Problem jest głębszy, wymagający szerszej dyskusji. To sprawy organizacji polskiego sportu, jego zaplecza finansowego, bazy, zaplecza naukowego, klasy trenerów, ich wyszkolenia. Problem jest wielowarstwowy, zaczyna się w systemie szkolnictwa i selekcji , poprzez systemy związków sportowych, zasady finansowania.

Kilka przykładów, dotyczące polskich zawodników.

1. Adam Małysz i Justyna Kowalczyk, a także polscy biathloniści trenowani są przez szkoleniowców zagranicznych – odpowiednio Fina i Białorusinów. Dlaczego polska myśl szkoleniowa jest tu tak słaba?

2. Polscy panczeniści trenują ponad 200 dni w roku w Niemczech i Holandii. Dlaczego? Ponieważ nie ma w Polsce ani jednego sztucznie mrożonego, krytego toru łyżwiarskiego…

3. Dlaczego Polska ma jedną saneczkarkę i jedną drużynę bobslejową? Podobnie jak panczeniści, uprawianie tej dyscypliny w Polsce nie jest możliwe…

4. Polskie narciarstwo alpejskie reprezentowane było przez jedną zawodniczkę, która skupiała się na tym, aby nie zawieść swoich trenerów, przyjaciół i rodziny, i aby dojechać do mety, tak aby była sklasyfikowana. W Polsce nie ma tras, nie na stacji narciarskich, nie ma zaplecza trenerskiego, polskie narciarstwo alpejskie nie ma nawet systemu szkolenia centralnego. Warto by spytać Janusza Zielonackiego, dlaczego w polskich górach nie można wytyczyć choć 5. profesjonalnych tras…

5. Podobnie jak panczeniści, polscy snowboardziści muszą 3/4 roku spędzać zagranicą. Nie ma torów, rynien, skoczni do żadnej konkurencji w tej dyscyplinie w Polsce, podobnie jak do zjazdów na muldach, czy narciarstwa artystycznego…

Ten katalog można by ciągnąć długo. Polskiego narciarstwa klasycznego nie ma, alpejskiego – też nie ma, biathlon po odejściu Sikory i trenerów zagranicznych umrze, polski hokeiści jeżdżą dwa razy wolniej nie tylko od Czechów i Słowaków, ale nawet od Białorusinów, polskie łyżwiarki figurowe potrafią skakać tylko pojedyncze skoki.

Ale w Polsce przede wszystkim dalej nie ma zrozumienia dla faktu, że kultura fizyczna, sport, jest stałym składnikiem życia społecznego, jest elementem równie ważnym, jak edukacja, to wykładnik rozwoju całego społeczeństwa.

Azrael

———————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Pycha

Posted 22 lut 2010 — by Azrael
Category Lech Kaczyński, Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Rosja

Dramat, groteska, horrendum… takie opinie można przeczytać w mediach elektronicznych i w prasie na temat tego, co się dzieje w sprawie polskiego przedstawicielstwa na obchodach 70 rocznicy zbrodni w Katyniu.

Lech Kaczyński dobiera sobie do współpracy ludzi według swoich wymagań i potrzeb i, niestety, według swojego formatu. Jeżeli kompromitują się on na własny rachunek, to jeszcze pół biedy, jeżeli robią to na użytej wewnętrzny i nie ma to reperkusji poza granicami naszego kraju – to też jeszcze nie ma dramatu. Pamiętamy jednak wszyscy Annę Fotygę, czy Piotra Kownackiego. Samo ośmieszenie majestatu Lecha Kaczyńskiego (sic!) nie jest niczym strasznym, jesteśmy do tego przyzwyczajeni, natomiast, jeżeli okazuje się, że ośmieszone zostaje państwo polskiej – z tym już gorzej. Tym bardziej, że wszystko jednak wskazuje na to, że za tym ośmieszeniem stroi sam Kaczyński i jego niepohamowana ambicja i buta.

Co jakiś czas usiłuj się nam wmówić, że ponoć Rosjanie rozgrywają polską stronę i usiłują ośmieszyć i upokorzyć Polaków, ze szczególnym uwzględnieniem Lecha Kaczyńskiego. Bo, przecież, jak powtarzają jego urzędnicy i sam Kaczyński, mniej więcej co trzecie zdanie, on jest osobą najważniejszą w Polsce. To takie zaklinanie, coś w rodzaju psychicznej podpórki swego rozbuchanego ego. I może w tym jest cząstka prawdy, ponieważ Moskwa w ten sposób pokazuje, że ponieważ Lech Kaczyński przez wszystkie lata prezydentury traktował kontakty z Rosją i jej przywódcami jako rzecz drugo-, czy trzeciorzędną, to oni mają prawo do manifestacji swojego disaffection z tego, że polski prezydent chce koniecznie przyjechać do Katynia. Tym bardziej, że wszelkie ustalenia, na jakim szczeblu i jaką formułę mają mieć obchody, zostały już dawno podjęte na szczeblu rządowym, a są efektem uzgodnień polsko-rosyjskiej komisji ds/ trudnych.

Read More

Prawybory dublerów

Posted 18 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Tusk, demokracja, wybory

Od kiedy wiadome się stało, że Donald Tusk nie będzie startował w wyścigu prezydenckim, napięcie w Platformie Obywatelskiej wyraźnie opadło. Tak, scenariusz rewanżu za o rok 2005, rok dwu porażek wyborczych były pociągający i taki naturalny. Upokorzenie przeciwnika politycznego do końca i wyeliminowanie go ze sceny politycznej na zawsze (nie PiS-u, jako formacji, ale jej szefów, braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich) było, i jest dalej, kuszące. Tusk jednak wybrał inny scenariusz, jest gotów oddać splendor stanowiska za realną władzę.

Niektórzy zarzucają Donaldowi Tuskowi, że rezygnacja z kandydowania na fotel prezydenta RP jest przykładem myślenia kategoriami partyjnymi. Jakoby jego wybór podyktowany był nie rzeczywistą chęcią prowadzenia rządu i realizowania trudnej, znojnej i niewdzięcznej działalności reformy państwa, lecz obawą utraty panowania nad partią, która dość naturalną drogą mogłaby trafić pod twarde panowanie Grzegorza Schetyny, który przecież nie jest pozbawiony ambicji politycznych i osobistych. Jeżeli natomiast ster partii trafiłby w inne, słabsze ręce, to z kolei mogłoby to zaowocować wzrostem nie do końca pożądanych dyskusji wewnętrznych, frakcyjnością, może nawet secesją części członków, czy rozłamem.

Jednak decyzja Donalda Tuska jest logiczna. System demokratyczny opiera się właśnie na partiach politycznych, z jednej strony jako emanacja polityki, z drugiej strony jako organu przedstawicielskiego wyborców. Jeżeli Tusk pozbawiłyby się panowania nad partią i oddałby ją w inne ręce, jaką by miał możliwość oddziaływania politycznego na Sejm, ten główny organ legislacyjny państwa? Tylko silna partia, silna w parlamencie pozwoli mu na realizację planów.

Read More

Kontratak imperium

Posted 16 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Lech Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawo

Można się było tego spodziewać; Moralni i intelektualni obrońcy Jarosława Kaczyńskiego rozebrali na czynniki pierwsze jego wywiad dla tygodnika “Newsweek” i tryumfalnie oświadczyli, że słowa “hak”, a nawet “haczyk” pan prezes nie wypowiedział. Oznacza to, że robiąc egzegezę wystąpienia pana prezesa, należy zwrócić uwagę, że tan naprawdę to chodziło zupełnie o coś innego. A zresztą, jak napisał na swoim blogu znany intelektualista dziennikarski z “Faktu”, Łukasz Warzecha (jaka gazeta i jaka partia, tacy intelektualiści…),“wątek hakowy został sprowokowany pytaniem Śmiłowicza i Stankiewicza”. Tak, moi Państwo – pytania nie mogą być niewygodne, bo przecież nie można oczekiwać od Pana Kaczyńskiego, że będzie kłamał… A, że prawda w tym przypadku oznacza, że to WŁAŚNIE haki były i są dalej metodą oddziaływania politycznego na przeciwników – to już tylko, oczywiście dla pana Warzechy, szczegół.

O tym, że polityka haków była stosowana przez Kaczyńskiego szeroko i profilaktycznie wobec nie tylko przeciwników, ale również aktualnych partnerów politycznych, przypomniał były szef LPR, Roman Giertych. Gromadzone były materiały, takie hakowe dossier, które w dowolnym momencie mogłoby być wykorzystane. Na wszystkich w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości były pozakładane teczki, a depozytariuszem materiałów na Radosława Sikorskiego był sam Antoni Macierewicz, mający skądinąd ksywę “Teczka”. Nie zapomnijmy, że w czasie, kiedy Sikorski był ministrem ON w rządach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego, Macierewicz był jego zastępcą (czyli w nomenklaturze służb – prowadzącym…).

Radosław Sikorski to najpoważniejszy przeciwnik w wyborach prezydenckich, jeżeli oczywiście Donald Tusk go desygnuje do wyścigu. To będzie w w tym przypadku nie tylko przeciwnik, ale i wróg, ponieważ odejście z drużyny imperatora Kaczyńskiego nie może pozostać bez śladu na jego stosunku do Sikorskiego – nie mówiąc o psychice. Nie należy zapominać, że imperium nie przebacza, a do tego jeszcze słowa o dożynaniu watah, wypowiedziane na jednym z wyborczych wieców przez Sikorskiego, musiały zapaść głęboko.

Read More

Nudna kampania

Posted 12 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Wieje nudą z mediów. Tak, to co podnieca fantastów i nieuleczalnych infomaniaków, lub tych, co mają dość niski wróg wrażliwości na informacje, dla stałego obserwatora sceny politycznej jest nudne. Nawet dziennikarze i komentatorzy są jakby lekko sfrustrowani i gdyby nie zawodny, acz coraz mniej inwencyjny Janusz Palikot, nie byłoby co pisać o kampanii wyborczej. Bo o komisji sejmowej już nie warto – wydaje się, że po zeznaniach głównych postaci polityków PO i PiS – sprawa siadła i jest już “pozamiatane.

Oczywiście rezygnacja Donalda Tuska z kandydowania wiele tu “złego” uczyniła. Spodziewany rewanż za rok 2005, ostre spięcia i boje pomiędzy kandydatem “moralnie” uprawnionym, a tym, co obiecywał i nie daje, nie dojdzie do skutku. Premier zrezygnował z kandydowania, dając sygnał co myśli o tym stanowisku, jak miejscu realnej władzy. I o prestiżu i wygodzie też wspomniał, bo przecież i żyrandole i całe mieszkanie można mieć i taniej i nawet w lepszym punkcie, niż przy ulicy na Krakowskim Przedmieściu…

Nie jest prawdą, że Platforma Obywatelska po rezygnacji Donalda Tuska nie ma naturalnego kandydata na prezydenta. Ma. Ma wielu, każdy, kto ma choć trochę rozpoznawalną twarz, mógłby zostać prezydentem. Nawet Janusz Palikot, co tylko z przyczyn pozapolitycznych nie jest możliwe. Czy ktoś może sobie wyobrazić prezydenta ze sztucznym penisem, dzierżonym jak berło?! Ale już Sławka Nowaka, czy Rafała Grupińskiego bym sobie wyobraził… ten ostatni to przynajmniej erudyta, poeta i człowiek zdystansowany.

Dwaj obecnie obgrywani przez media kandydaci z PO, Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, są nudni i przewidywalni. Antykomunista i światowiec, z dworkiem, z ciężkim dowcipem i żoną Żydówką, ale za to świetną dziennikarką, kontra szlachcic konserwatywny z piątką dzieci, ścigany teczkami przez oszołomów, zarzucających mu schlebianie WSI. Czy ktoś może się spodziewać po nich czegoś odkrywczego, wyjątkowego, szalonego? Czy któryż z nich zatańczy jak Olek na festynie, przy disco polo albo choć Lech na dożynkach, w dniu żałoby narodowej?! Czy któryś z nich poda przeciwnikowi nogę na powitanie, w trakcie debaty? Nuda, panie…Nawet próba podgrzania atmosfery, jakoby to konkurencja pomiędzy oboma kandydatami wzbudzała emocje i konflikty wewnątrz PO, wygląda na sztuczny zabieg PR. O, gdyby to Donald Tusk powiedział – “Tak, ponad podziały historyczne i dla sprawnego rządzenia państwem potrzebują jako partnera na stanowisku prezydenta człowieka, który reprezentuje lewicę, tę społeczną” i wskazał Włodzimierza Cimoszewicza… o, to skrzydło konserwatywne by z PO podniosło larum. Tylko jak Jarosław Gowin zdołałby obskoczyć wszystkie stacje telewizyjne i radiowe? Musiałby posiąść zdolność teleportacji i bilokacji jednocześnie…

Lech Kaczyński ponoć łapie wiatr w żagle. Tak mu mówią sondaże, że zrównuje się z kontrkandydatami. Nie szkodzi, że tylko w I rundzie. Spin doktorzy, Adam Bielan i Michał Kamiński już wiedzą, jak sukces w pierwszej turze zamienić na pełen sukces. Po prostu przeniosą wybory do Second Life. Z IV RP się nie udało, ale przecież panujący nam Pan Prezydentem i tak świeci światłem odbitym, jest avatarem swego brata, więc w wirtualnym świecie się sprawdzi. I tak większość zwolenników Lecha Kaczyńskiego widzi zupełnie co innego, niż te 70% negatywnego elektoratu obecnego mieszkańca Pałacu Namiestnikowskiego. Boję się tylko, czy Bielan i Kamiński, tworząc ten alternatywny świat mają taki sam talent jak Cameron…

Gdyby nie to, że Lech Kaczyński jest złym i nieudolnym prezydentem, byłoby mi go żal. Wszak dużą cześć swojej niepopularności zawdzięcza swemu bratu i miłości braterskiej. Do tego jeszcze będzie się musiał zmierzyć z kolejną porażką, bo nie tylko swoją, ale również brata. Bo przecież pomysł polityczny, jaki konsekwentnie realizuje brat, polega na tym, aby ze zwycięstwa na jesieni tego roku, w wyborach prezydenckich wyprowadzić zwycięstwo w następnych, prawdopodobnie wiosennych wyborach parlamentarnych, w roku 2011. Ale nie będzie kolejnego meldunku o wykonaniu zadania i obiadki domowe na Żoliborzu zmienią się w stypę…

O pozostałych kandydatach można napisać jeszcze mniej i są jeszcze bardziej przewidywalni i nudni, z Jerzym Szmajdzińskim na czele.

Ale kampania nie tylko z powodu miałkich kandydatów jest nijaka i bez znaczenia. Problem polega głównie na tym, że żaden z pretendentów na fotel prezydenta po pierwsze, nie ma pomysłu na Polskę, po drugie, jeżeli by go nawet miał, to i tak nie będzie miał okazji go wcielić w życie. Zmiany w Konstytucji, jakie są proponowane przez Platformę Obywatelską, ograniczające władzę prezydenta, a właściwie praktycznie ją niwelującą, są jak najbardziej wskazane. Bo tylko powrót do ścisłego podziału władzy i do wzmocnienia roli ustawodawczej i kontrolnej Sejmu, wzmocnienia władzy wykonawczej i całkowitej autonomiczności sądownictwa ma sens.

A urząd prezydencki powinien być urzędem reprezentacyjnym, jak to się dzieje u naszych zachodnich sąsiadów.

Azrael

—————————

Uwaga: Trwa konkurs Wiadomości24.pl na Blog Roku. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z blogiem mojej Córki – Link do strony pod miniaturką winiety bloga

A blog jest wystawiony w kategorii Życie i można na niego oddać głos, naciskając przycisk poniżej i wpisując swój adres mail.

Oskarżam lewicę – sprawa Barbary Blidy

Sprawa okoliczności śmierci i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie nigdy wyjaśniona. Konstatuję to ze smutkiem i stwierdzam, że winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, ale przede wszystkim ci, którym powinno na wyjaśnieniu tej sprawy zależeć najbardziej – czyli politykom lewej strony sceny politycznej, z której wywodziła się Blida.

W dzień po śmierci posłanki, a jeszcze przed haniebnym wystąpieniem Zbigniewa Ziobro w Sejmie, gdzie kłamstwo i przykrywanie prawdziwych motywów działań politycznych kolidowało z jego zadowoloną twarzą, napisałem tekst, pod tytułem “Winnym śmierci Barbary Blidy jest Zbigniew Ziobro”. Tekst ten powstał po analizie dostępnych wówczas danych o sprawie – i analizie powiązań pomiędzy poszczególnymi osobami, ich relacjami, znajomościami z poprzednich miejsc pracy – oraz uwarunkowaniami politycznymi, w chwili, kiedy posłanka SLD miała zostać zatrzymana.

Tuż po śmierci Barbary Blidy uważałem, że osobą również zamieszaną w sprawę jest Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych rządu Kaczyńskiego. Potem się okazało, że Ziobro, poza plecami Wassermanna, zawarł nieformalny układ z szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim, swoim prokuratorskim kolegą, w tej sprawie (nieformalny – ale za wiedzą premiera Jarosława Kaczyńskiego), aby wykorzystać Barbarę Blidę jako „wyjście” na polityków lewicy – i powiązania ich z mafią węglową. I to właśnie były szef ABW powinien być drugim, głównym oskarżonym w tej sprawie – obok szefów prokuratury okręgowej w Katowicach, którzy realizowali plan działań Ziobry. Trzecim oskarżonym powinien być Grzegorz Ocieczek – szef delegatury katowickiej ABW, który realizował działania w terenie.

Read More

Przecieki, naciski i etyka

Dziennikarstwo śledcze to ponoć elita i kwintesencja zawodu. Samotni bohaterowie, którzy w boju, znoju, strachu i obawie przed ujawnieniem drążą trudne i niebezpieczne tematy, aby je następnie opracować, obrobić, czasem nawet zweryfikować (a jakże! są tacy profesjonaliści!), a potem tryumfalnie opublikować drukiem w gazecie, czy obrazem w telewizorze… Znojna praca, ku chwale państwa, służebność obywatelska, funkcje kontrolne – jednym słowem – MISJA… Znamy tych bohaterów – Kasprów, Gorzeliński, Łęcki, Najsztub, Kittel, Marszałek, no, wreszcie Sumliński, kiedyś wielki Jachowicz… No, właśnie – kiedyś. A co dziś?

W sobotę “Rzeczpospolita”, dziennik idei i wartości prawicy z PiS (jakby śmiesznie nie zabrzmiało słowo “prawica” wobec partii Jarosława Kaczyńskiego…) opublikował POZYSKANE fragmenty zeznań Ryszarda Sobiesiaka, złożonych 6. styczna w prokuraturze. Okazało się, że jego zeznania nie do końca konweniują z zeznaniami polityków Platformy Obywatelskiej, złożonymi przed sejmową komisją śledczą, tą hazardową. Materiały z przesłuchania zostały już udostępnione komisji, w dniu 27 stycznia, i panowie posłowie, oraz ich asystenci mieli okazję się z nimi zapoznać. Pod rygorem tajności, w kancelarii tajnej Sejmu, bez notatek, ksero, zdjęć… A jednak – wyciekło – i to nie opinia o materiałach, lecz same stenogramy.

Oczywiście, wszyscy “zainteresowani” postawili oczy w słup – i nikt nie wie, kto i kiedy przekazał materiały prasie. Prokuratura z warszawskiej Pragi głosem swojej rzeczniczki, p. Renaty Mazur twierdzi, że to nie oni – i chyba ma rację, bo i czas nie ten, i motywu nie ma – więc raczej podejrzenie spada na “wybrańców narodu”, lub ich przybocznych. Będzie śledztwo w tej sprawie, z wniosku prokuratora krajowego, prowadzone przez jedną z prokuratur okręgowych.

Sedno sprawy leży gdzie indziej – w tym, czy gazeta idei Pawła Lisickiego mogła opublikować materiały “pozyskane”. Brać dziennikarska, jak zwykle zakrzyknie – “mogła, mogła, to jej obowiązek obywatelski, prawo, no i nakaz moralny!”. Tak głośno krzyczy między innymi także red. Piotr Śmiłowicz, z tygodnika “Newsweek”, twierdząc, cytuję;

Przeciek był uzasadniony, bo publikacja odegrała ważną społecznie funkcje – pokazała, że świadkowie przed komisją nie mówili pełnej prawdy.

Read More

Obchody katyńskie i polityka

Posted 09 lut 2010 — by Azrael
Category Etyka, Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, demokracja

Dyplomacja to sztuka trudna, trzeba się jej uczyć na uczelniach wyższych. Tak, dyplomacja to nie jest domena amatorów. Jeżeli dyplomacją zajmuje się amator, bez wsparcia fachowców, a do tego realizuje swoje wizje, to z reguły kończy się to katastrofą – patrz polityka wschodnia polskiego ośrodka prezydenckiego.

W przypadku 70. rocznicy obchodów mordów w Katyniu, warto pewne rzeczy powiedzieć i wyjaśnić, do końca – i wyciągnąć z nich wnioski.

1. Organizatorem obchodów jest strona rosyjska, reprezentowana przez Władimira Putina, premiera rządu. Są to ustalenia podjęte na szczeblu rządowym, można śmiało powiedzieć – ustalenia pomiędzy Donaldem Tuskiem i Władimirem Putinem, potwierdzone i ustalone w ramach polsko-rosyjskiej komisji ds. trudnych, na czele której stoi prof. Adam Daniel Rotfeld. Zaproszenie Donalda Tuska ma więc wymiar oficjalny (choć nie tylko, o czym później) i jest rewanżem za wizytę Putina 1. Września na Westerplatte.

2. Spotkanie w Katyniu nie jest głównym elementem obchodów rocznicowych – centralne obchody rocznicy katyńskiej będą miały miejsce w Polsce, o czym wspomina obszernie w wywiadzie dla tygodnika “Polityka” minister, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. I tu, na czele obchodów stanąć ma obowiązek i prawo Lech Kaczyński. Warto wspomnieć, że w późniejszym terminie mają się odbyć obchody w innych miastach, w Rosji i na Ukrainie.

Jeżeli na te dwie podstawowe informacje nałożymy shell dyplomatyczny, jakże konieczny w kontaktach z Rosjanami, to zobaczymy, że domaganie się przez Lecha Kaczyńskiego zaproszenia do Katynia właśnie wtedy, kiedy będą tam Putin i Tusk, nie jest zgodne z polską racją stanu i obyczajami politycznymi.

Read More

Janukowycz prezydentem

Posted 08 lut 2010 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Rosja, Społeczeństwo, Ukraina, demokracja, wybory

Powiedzenie, że wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem, w dwójnasób sprawdziło się na Ukrainie, w czasie przed, i w trakcie wyborów prezydenckich. Dwójka najpoważniejszych konkurentów politycznych nowego ukraińskiego prezydenta, Wiktora Janukowycza, reprezentanci “pomarańczowych”, Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko, to śmiertelni wrogowie. I patrząc na wynik wyborczy, gdzie Janukowycz zebrał tylko niewiele więcej głosów niż konkurentka, nasuwa się taka myśl, że gdyby Juszczenko wzniósł się ponad urazy i poparł przed drugą turą swoją byłą polityczną partnerkę, to być może wynik byłby odwrotny… Cóż, nikt nie robił Janukowyczowi lepszej kampanii, niż jego przeciwnicy polityczni.

Janukowycz wygrał, wygrała jednak też ukraińska demokracja. Obserwatorzy z Unii Europejskiej jednoznacznie stwierdzają, że nie było większych nieprawidłowości w procesie wyborczym, standardy demokratyczne zostały utrzymane. Nie będzie powtórki Majdanu z 2005 roku, rewolucja pomarańczowa umarła, ale pozostawiła po sobie testament demokracji, którego depozytariuszem stał się Janukowycz. Ten sam człowiek, przeciwko czemu została zawiązana lata temu konfederacja sił demokratycznych Ukrainy. Julia Tymoszenko, pomimo, że ma bardzo mocny mandat społeczny, bo ponad 45% ogółu głosujących w II turze wyborów (przy dobrej, ponad 60% frekwencji), nie ma jednak żadnego prawa do negacji wyników wyborów. To teraz ona stałaby się siewcą niepokoju i anarchii. Bardzo niebezpiecznej anarchii, ze względu na sytuację wewnętrzną kraju, także ekonomiczną.

Read More

PiS, ideologia, zwolennicy

Posted 08 lut 2010 — by Azrael
Category Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, Społeczeństwo, demokracja

To zastanawiające jest, jak partia, która mieni się być odpowiedzią na potrzeby inteligencji, chce być głosem odrzuconych, konserwatystów i środowisk patriotycznych, przyciąga do siebie zupełnie inny elektorat. Jak to możliwe, że Prawo i Sprawiedliwość, które chciałoby nam wmówić, że jego nadrzędnym celem jest dobro obywateli i silne państwo, doprowadziło do tak głębokiej polaryzacji w społeczeństwie i do osłabienia pozycji i znaczenia państwa na arenie międzynarodowej, w trakcie swoich dwuletnich rządów? I jak to jest możliwe, że ideologia patriotyczna i bogoojczyźniana, mająca zintegrować społeczeństwo, została powszechnie odrzucona?

Wielu przyczynę trwałej, dość niskiej, pozycji sondażowej PiS-u, pomimo problemów Platformy Obywatelskiej i kryzysu ekonomicznego, wskazuje w osobach Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Jest to prawda, ale te przyczyny są głębsze. Tym powodem jest to, że ideologia, która legła u podstaw budowy tak zwanej IV RP, może zainteresować tylko ludzi, którzy są przesiąknięci schematami myślenia rodem z czasów PRL, czymś takim na wskroś bolszewickim. Ludzi, którzy są zamknięci, zafiksowani tylko na pewną, jedną opcję polityczną i społeczną i chcieliby zmusić innych do tego, aby nagięli swoje postępowanie i swoje życie do wymogów jedynie słusznych poglądów. Dlatego też do PiS-u jak do mało której formacji ciągnie zamknięty, ksenofobiczny, żądny zemsty i rewanżu elektorat, w dużej części przejęty od postkomunistów – i dodatkowo barbaria intelektualna.

Pisałem już wielokrotnie, że tak zwana IV RP to projekt intelektualnie i ideowo miałki i pusty, sztuczny i bez żadnej głębi, ale za to pociągający swoją prostotą i prostackością. Oparcie tego o polski katolicyzm, nacjonalizm i polo-centryczny pseudo-mesjanizm, jest nęcące dla niewyrobionego odbiorcy – a ku takiemu zwraca się właśnie PiS. Do tego należy jeszcze tylko dodać wroga, lub wrogów i będziemy mieli kwintesencję populistycznego ruchu politycznego. A trafia on na podatny grunt, ponieważ zdobycze i doświadczenia demokracji i społeczeństwa obywatelskiego są w Polsce w dalszym ciągu kruche.

Read More

Im gorzej, tym lepiej

Posted 06 lut 2010 — by Azrael
Category Media, Polityka, Polska, Popaprańcy, Telewizja

O mediach publicznych, z położeniem nacisku na TVP, z przyzwyczajenia zwaną telewizją publiczną, piszę od zawsze – i zawsze w tym samym tonie – uważam, że instytucję zarejestrowaną w Warszawie, przy ulicy Woronicza 17, powinno się zamknąć, zlikwidować, zarządy, rady nadzorcze i szefostwo związków zawodowych wyrzucić za bramę, z dożywotnim zakazem wejścia.

“TVP delendam esse” – to powinno być hasło początkowe i końcowe każdej dyskusji o telewizji polityków, hochsztaplerów, złodziei. Może za ostro? Nie, bo doprowadzenie stacji telewizyjnej, mającej największy udział w rynku reklamy, największą widownię i dodatkowo bonus w postaci abonamentu do upadku – to jest zbiorowa odpowiedzialność wszystkich tych, którzy ostatnio maczali palce w dojeniu tej instytucji.

Pojawiła się informacja w mediach, że TVP ma na koncie tylko ok. 13 mln złotych, co może nie starczyć na wypłaty marcowe, a zarząd, pod przewodnictwem pisowskiego nominanta, Romuald Orła, chce zaciągnąć kredyt w wysokości około 100 mln złotych. Dodatkowo związkowcy, pod wodzą związku Wizja (pracownicy techniczni TVP) grożą strajkiem i to pełnym – chcą przerwać emisję programu. To świetny pomysł, ponieważ dałby on podstawę do wejścia do TVP komisarza, wyznaczonego przez ministra skarbu, który, jak mam nadzieję, zmieniły się w syndyka.

Nie jest prawdą, że zapaść TVP wynika z załamania się systemu abonamentowego, z powodu decyzji politycznych rządu PO. Abonament jest tylko częścią przychodów TVP, to kilka – kilkanaście procent jej budżetu, podstawą jej działalności są wpływy reklamowe i licencje. A to, że ze względu na kryzys ekonomiczny i spadek poziomu telewizji te przychody spadają, nie jest winą ani ministra Aleksandra Grada, ani premiera. Powodem stanu TVP jest chory układ producencki, pozwalający na to, aby instytucja licząca jeszcze dalej ok. 4000 pracowników zlecała produkcje na zewnątrz, zamiast sama być dostawcą kontentu medialnego do innych stacji.

Paradoks polega na tym, że w większości wypadków formy i agencje zewnętrzne, pracujące na zlecenie TVP, korzystają z ludzi, techników, operatorów, kamerzystów zleceniodawcy. To jest wyprowadzanie pieniędzy, środków poza spółkę, czyli działanie na jej niekorzyść.

Ministerstwo Skarbu zapewne telewizji nie pomoże, oczywiście również z powodów politycznych (TVP jest w rękach porozumienia PiS – Ordynacka). Warto pamiętać, że TVP nie ma zatwierdzonego budżetu, działa na podstawie prowizorium budżetowego. Niewypłacalność telewizji publicznej (pierwsze wnioski o ogłoszenie upadłości są już ponoć złożone, ze strony prywatnych wierzycieli) będzie dobrą podstawą do wejścia przedstawiciela skarbu państwa i zawieszenia organów spółki. To dobra informacja dla PO, tuż przed wyborami prezydenckimi, nie ma co ukrywać.

Read More

Konstytucja RP – debata

Posted 05 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo

Zapraszam do obejrzenia dyskusji, jaka została nagrana dla Onet.tv w ubiegłym tygodniu,a dotyczyła ona zmian w Konstytucji RP. Punktem wyjścia były dwa projekty zmian w ustawie zasadniczej autorstwa Platformy Obywatelskiej i prawa i Sprawiedliwości.  W spotkaniu wzięli udział posłowie: PO – Antoni Mężydło i PiS – Zbigniew Girzyński, młody specjalista od marketingu politycznego, Łukasz Pawłowski i Wasz ulubiony bloger.

Nagranie zrobione w studio TVN trwało ponad 40 minut, ale wymogi internetu kazały je skrócić do 13, z sekundami. Szkoda, bo faktyczna dyskusja była dużo ciekawsza i ostrzejsza, niż to wynika z materiału opublikowanego na portalu. Trudno.

Debata o Konstytucji RP

Proszę o wasze uwagi.

Azrael

PS. Onet.pl po południu zamieścił video z komentarzem na stronie Wiadomości portalu

“Nie ma nic na Tuska”

Posted 05 lut 2010 — by Azrael
Category CBA, Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Społeczeństwo, demokracja

Afera hazardowa była. Tyle wczoraj się udało wycisnąć z Donalda Tuska przesłuchującym go posłom. Premier przyznał, że zaszły nieprawidłowości w związku z projektem ustawy regulującej sprawy podatków i dopłat do budżetu od firm zajmujących się biznesem hazardowym. Nie mógł inaczej powiedzieć, ponieważ jego decyzje personalne w rządzie i jego otoczeniu, w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, mogłyby się wydawać nieracjonalne. Szef rządu przyznał, odpowiadając na ostatnie pytanie posłanki Beaty Kempy, że będzie musiał poważnie się zastanowić, co i jak w tej sprawie powiedzieć społeczeństwu. I to chyba będzie jedyny sukces tej komisji…

Pamiętać należy, że komisja hazardowa została powołana przez Sejm do wyjaśnienia afery związanej z lobbingiem hazardowym i jego oddziaływaniem na najwyższe szczeble władzy. Takie było założenie inicjatywy powołującej komisję, z którą wyszedł sam premier Donald Tusk. Tak mu podpowiadał polityczny marketing. Doskonale jednak sobie zdawał sprawę, że komisja ta może zamienić się w broń polityczną, w komisję pościgową, przeznaczona do “łapania króliczka”, czyli jego samego. Wczorajsze przesłuchanie pokazało, że sieć zarzucona na niego chybiła.

Po przesłuchaniach głównych aktorów, byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, posłów i polityków Platformy Obywatelskiej i wreszcie samego premiera, widać wyraźnie, że “format”, jaki nadała komisji PO, sprawdza się. Bowiem zadaniem posłów Platformy Obywatelskiej w komisji hazardowej nie jest wcale wyjaśnienie szczegółów tak zwanej “afery hazardowej” Zbycha, Mira i Rycha, lecz udowodnienie, że w sprawy lobbingu na rzecz branży hazardowej umoczeni byli politycy wszystkich opcji politycznych. I jest to prawdą.

Read More

Myśl państwowa według Jarosława K.

Polityk mający ambicje odgrywania znaczącej roli, musi nieść jakieś przesłanie, idee. Powinien kierować się nie tylko doraźnym interesem politycznym swojej formacji, ale również mieć szersze spojrzenia na otaczającą go rzeczywistość, społeczeństwo, wreszcie państwo.

Jarosława Kaczyński (i jego brat, bo przecież nie należy ich traktować jako odrębnych bytów, zarówno biologicznych, jak i politycznych…), mają dość specyficzne spojrzenie na otaczającą ich przestrzeń społeczną i polityczną. W przypadku Jarosława Kaczyńskiego można powiedzieć, że jest to spojrzenie teoretyka, ponieważ przywódca i mentor Prawa i Sprawiedliwości praktycznie przez całe życie zajmował się głównie polityką. Jego krótka praca na białostockiej filii UW, czy redagowanie “Tysola”, były tylko przerywnikami w pracy “wodza”. Jego brat miał więcej do czynienia z realnym światem i realnymi działaniami, zarówno jako naukowiec, jak i urzędnik wysokiego szczebla administracji państwowej.

Jarosław Kaczyński chciałaby modelować państwo według własnych standardów i własnych przemyśleń. Takich teoretycznych, wydumanych za biurkiem, w czasie kiedy był na marginesie życia politycznego, pod koniec lat 90.. Z tego to właśnie okresu pochodzą zręby jego projektu Konstytucji RP, program przyciągnięcia i włączenia w główny nurt życia społecznego tak zwanych odrzuconych. I wtedy, pod wpływem porażek politycznych ukształtował się syndrom negacji i odrzucenia wartości współczesnej Polski, III RP. Tylko, że polska demokracja jest na tyle silna i stabilna, że Jarosław Kaczyński musiał poprzez system wyborów podporządkować się prawidłom demokracji, ale uczynił to tylko po to, aby móc ją natychmiast negować.

Jarosław Kaczyński i jego brat oficjalnie deklarują poparcie dla polskich przemian po roku 1989, do Okrągłego Stołu, polskiego uczestnictwa w strukturach Unii Europejskiej. Ale tak naprawdę obaj reprezentują postawę sceptyczną, niechętną, a ich partia, Prawo i Sprawiedliwość ma wyraźny rys anty systemowy.

Read More

Propaganda w służbie misji

Posted 02 lut 2010 — by Azrael
Category Michnik, Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

TVP, zwana telewizją publiczną, po zmianie warty w zarządzie i radzie nadzorczej, zajęła się modelowaniem swojego programu, odnawiając jego misyjność. W ramach tego liftingu zostały powołana do pracy osoby odpowiedzialne i niezależne, które przywrócą blask programowi, nadając mu patriotyczny, propolski wymiar. I tak to TVP wróciła Anita Gargas, niezależnie dziennikarka związana ze środowiskiem “Gazety Polskiej” (nie tylko “GW” ma swoje środowisko…), która poprowadzi misyjny program, nomen omen – “Misja specjalna”.

W ramach tej misji Program I TVP pokazał wczoraj film Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka, pt. „Towarzysz Generał”, w dużym stopniu oparty o książkę Lecha Kowalskiego, “Generał ze skazą. Biografia wojskowa gen. armii Wojciecha Jaruzelskiego”. Sam autor był głównym narratorem, wspomaganym m. in. przez innych “niezależnych” historyków – Sławomira Cenckiewicza, Piotra Gontarczyka, Bogdana Musiała. Zacne grono wybitnych historyków, z małą skazą – wszyscy oni wypłynęli na szerokie wody za czasów tak zwanej IV RP…

Film jest biografią Wojciecha Jaruzelskiego. Takie wrażenie można by odnieść, gdyby tylko oglądało się zdjęcia, bez głosu albo narrację filmu bez obrazu i opinii komentatorów. Jeżeli jednak ogląda się ten ponadgodzinny dokument w całości i z uwagą, to nieodparcie się widzi w tym materiale propagandowe narzędzie. Dobre, propagandowe wzory, czerpane z lat głębokiego PRL, a nawet z czasów stalinizmu. Bo “dobre” wzory są zawsze godne zaadaptowania.

Jest jasne, że Wojciech Jaruzelski, jak i cała Polska w latach 1945 – 1989, nie był człowiekiem suwerennym, jego decyzje były skażone prosowieckim serwilizmem. Problem jego wyborów (a może i przestępstw komunistycznych, szczególnie z okresu jego pracy dla Informacji Wojskowej) jest powszechnie znany. Jego droga życiowa przeplatana jest z jednej strony chwalebnymi czynami i wzorową służbą, jednak na rzecz Polski – z drugiej strony wyborami politycznymi i społecznymi, nie tylko kontrowersyjnymi, ale również haniebnymi. To wiemy. To możemy zaakceptować i zrozumieć albo odrzucić. To jest prawo każdego.

Read More

Kanclerz

Kanclerzem w polskiej polityce zwano do tej pory tylko jednego polityka, Leszka Millera, który w roku 1997 stanął na czele superministerstwa  Spraw Wewnętrznych i Administracji, w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Teraz kanclerzem pragnie zostać Donald Tusk – i to kanclerzem w pełni tego słowa znaczeniu, takim, który skupia w swoich rękach pełnię władzy. A Polacy, gardłując o demokracji, tęsknią do czasów marszałka Józefa Piłsudskiego, który przecież miłośnikiem demokracji raczej nie był. A Po noweli sierpniowej Konstytucji marcowej, w roku 1926, znalazło to nawet wymiar ustrojowy przypieczętowany niedemokratyczną konstytucją z kwietnia 1935 roku.

Donald Tusk nie ukrywa, że system silnej władzy premiera i rządu jest dla niego celem, ale i środkiem ku wzmocnieniu państwa. Ten sygnał został wysłany do polityków i społeczeństwa, kiedy w ubiegłym roku pojawiły się propozycje zmian w Konstytucji RP, autorstwa PO. I szkoda, że komentatorzy tak krytykujący postawę premiera, oraz jego dość złośliwe uwagi, że woli realną władzę od żyrandoli i mieszkania w Pałacu Namiestnikowskim, nie zauważyli, że było to czytelny sygnał, co Tuska interesuje w rzeczywistości. Piszący te słowa również…

Donald Tusk ogłaszając swoją decyzję o niekandydowaniu na urzęd prezydenta, z jednej strony wyszedł poza wymiar bieżącej polityki, z drugiej strony pokazał, że prezydentura w Polsce nie jest czymś, co może pociągać polityków z krwi i kości, a więc takich, którzy chcą rządzić, mieć realną, sprawczą władzę. Piastując stanowiska premiera, jednocześnie staje się czymś w rodzaju arbitra bieżącej polityki, a także kandydatów w wyścigu prezydenckim. To jego opinie i jego poparcie będzie teraz kluczowe, dodatkowo wzmocnione przez głos i zaplecze organizacyjne Platformy Obywatelskiej. Doskonale odebrał to Andrzej Olechowski, który jeszcze kilka tygodni temu kokietował lewicę, a dzień po ogłoszeniu decyzji przez Tuska, zaoferował swoje niewątpliwe walory polityczne znów na usługi PO. Nie zabrzmiało to jednak godnie…

Read More

Rezygnacja Donalda Tuska – uwagi na marginesie

Posted 29 sty 2010 — by Azrael
Category PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, demokracja, rząd

Zostawmy na boku dość płytkie, doraźne dywagacje, kto zastąpi Donalda Tuska w imieniu Platformy Obywatelskiej w wyścigu prezydenckim. Nie dlatego nawet, że są one nudne, ale dlatego, że to co się dzieje w umyśle premiera i jaką ON podejmie decyzję, nie wie nikt, może poza jego żoną, Małgorzatą. Nie wie tego jego otoczenie, minister Tomasz Arabski, czy powiernik i szara eminencja KPRM, Igor Ostachowicz, nie wie tego na pewno także Grzegorz Schetyna. I nie należy również wierzyć Januszowi Palikotowi, że dojdzie dla jakiś prawyborów w ramach partii. Donald Tusk zdecyduje, kto w imieniu i przy poparciu PO będzie kandydował w listopadzie tego roku, a następnie przekona swoich partnerów, że jego pomysł i droga jest najlepsza. I tak będzie ze wszystkimi decyzjami w PO, do czasu, kiedy nie okaże się, że się pomylił. A władcy absolutni zawsze kiedyś się mylą…

Ciekawszym zadaniem jest rozbiór tego, co stało za decyzją Donalda Tuska zrezygnowania się z ubiegania o fotel prezydencki i ciepłą, najprawdopodobniej 10-letnią, posadę. Wydaje się, że decyzja została podjęta pod wpływem wielu czynników, które składają się na bardzo logiczną całość.

Jest oczywiste, że Donald Tusk patrzy w sondaże i kieruje się także (ale nie głównie) politycznym PR. To naturalne w przestrzeni politycznej XXI wieku i jeżeli ktoś mówi, że jego motywacją i jego celem jest tylko dobro narodu i społeczeństwa, to znaczny, że mamy do czynienia z idiotą, lub łgarzem, a zapewne z jednym i drugim. Polityczny PR i umiejętność narracji politycznej to kanon na szczeblu wielkiej polityki. Donald Tusk ma wyniki sondażowe niezmiennie znakomite, od wielu lat i nic nie jest ich wstanie pogorszyć. Ani ataki opozycji, ani kryzys gospodarczy, ani tak zwana afera hazardowa, sprowokowana przez jego współpracowników i wywołana przez Mariusza Kamińskiego i jego CBA. Słupki stoją, poparcie niemalże constans, droga ku Pałacowi Namiestnikowskiemu prosta i pozbawiona przeszkód.

Read More