O IV RP nie zapomnimy

Wywiad z Andrzejem Rozenkiem, rzecznikiem Ruchu Palikota, członkiem Stowarzyszenia „Ordynacka”.

 

Azrael Kubacki: Czy Ruch Palikota nie rozłazi się? Media podają, że pojawiają się problemy w poszczególnych regionach, Szczecinie, w olsztyńskim, w innym duża grupa działaczy lokalnych przeszła do SLD…

Andrzej Rozenek: Oczywiście poważnie traktujemy te wszystkie sygnały. Wynikają one z wyborów lokalnych. Jeżeli nie są one odgórnie sterowane, jak się to dzieję w PiS, może dojść do napięć. Założyliśmy, że partia będzie miała charakter demokratyczny i nie będziemy wpływać na wynik wyborów. Być może to jest błąd, może trzeba przynosić kandydatów w teczkach i organizować wszystko odgórnie. Uznaliśmy jednak, że zapał oddolny jest nam potrzebny, aby partia się powiększała.

A może jest to rozczarowanie tym, co się dzieje w centrali, tu, w Warszawie?

Nie, takich sygnałów nie mamy, raczej jest to rozczarowanie tych, którzy wybory przegrali.

Czyli jednak rozgrywki wewnętrzne…

No tak, muszę powiedzieć, że czasem jest tak, że ci rozczarowani mogą mieć rację, zdarza się tak, że działacze mający fajne pomysły, koncepcje nie mogą zebrać wokół siebie grupy ich wspierającej, a zwyciężają „rozgrywacze”. Chyba każda partia boryka się z takimi problemami. W ogóle jednak nie przywiązujemy wagi do tak zwanych transferów.

Ale dwóch polityków przejęliście, dwóch posłów, Sławomira Kopycińskiego z SLD i Łukasza Gibałę z PO. Janusz Palikot twierdzi, że broni się przed dalszymi transferami, ale nikt mu nie wierzy…

Będą przejścia. Nie potrafię powiedzieć w jakiej perspektywie czasowej, czy to się zdarzy w tym miesiącu, czy za dwa, ale są takie osoby w Platformie Obywatelskiej, bliskie nam programowo…

Czy blisko lewicowo, czy liberalnie, jak poseł Gibała?

I liberalizm i lewicowość się mieści w naszym programie. To są osoby, dla których wolność się najważniejsza i które z przerażeniem odkryły, że PO straciła pierwiastek wolności w swoim programie. Partia mająca w tytule słowo „obywatelska”, która ogranicza dostęp do informacji publicznej, która popiera ACTA, zaprzecza swoim głównym ideałom.

Nie boicie się oskarżeń o eklektyzm programowy? Takie opinie wyraża na przykład Leszek Miller, uważający, że jesteście lewicowi na pokaz.

Polityka się zmienia, od XIX wieku, gdzie sformułowano podziała na lewicę, prawicę i umowne centrum, minęło wiele czasu. Niektórzy starsi wiekiem politycy mogą tego nie rozumieć. Mamy problem z określeniem się według tych starych schematów, XIX-wiecznych koncepcji. Z jednej strony chcemy dbać o ludzi biednych, wykluczonych, z drugiej uważamy, że gospodarka wolnorynkowa jest jedyną szansą na rozwój państwa, zapewnienie wpływów do budżetu.

Leszek Miller podpisałby się pod takimi opiniami…

Chyba nie dziś. Teraz SLD proponuje rozwiązania populistyczne, nie mające wiele wspólnego z ideami wolnościowymi, proponowanie referendum razem ze związkiem zawodowym „Solidarność” pod hasłem „czy chcesz pracować dłużej, czy krócej” to populizm czystej wody.

Czyli szansy na połączenie się lewic społecznej i socjalnej nie ma?

Nie jest to przekreślone. W SLD jest mnóstwo otwartych, przyszłościowych ludzi. To, że dziś liderem jest Leszek Miller, to nam utrudnia porozumienie. Ale powtarzam, są na zapleczu ludzie tacy jak Włodzimierz Czarzasty, czy Marek Siwiec, z którymi warto rozmawiać.

Czy Stowarzyszenie „Ordynacka” nie mogłoby by być platformą porozumienia?

Absolutnie tak, pokolenie moje i Czarzastego nie tkwi głęboko korzeniami w czasach PRL, to może być właśnie klucz do współpracy.

Continue Reading →

Spektakl

Końca koalicji PO – PSL teraz nie będzie – nie ten moment, nie te problemy, a przede wszystkim nie czas na przedterminowe wybory, do jakich to mogłoby doprowadzić. I Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe za dużo mają do stracenia, aby po niespełna pół roku postawić wniosek przed Sejmem o rozpisanie jesiennych wyborów. Tym bardziej, że i Euro 2012, i Igrzyska Olimpijskie w Londynie…

Reforma emerytalna przez niezbyt przychylnych rządowi komentatorów oceniania jest jako zabieg PR wobec rynków finansowych, ale przede wszystkim agencji ratingowych. Jest w tym ziarno prawdy, ponieważ sceptyczne stanowisko Polski wobec paktu fiskalnego, a jeszcze bardziej sprawa polskiego weta dla paktu klimatycznego mogła naruszyć pewne interesy grup finansowych. Z drugiej strony koszty obsługi polskiego długu są już dla Polski wystarczająco dolegliwe, aby dodatkowo jeszcze obciążać je kosztami słabszego ratingu i wzrostem oprocentowania polskich papierów dłużnych.

Reforma emerytalna jest konieczna, ponieważ system emerytalny, jak został w Polsce zmodyfikowany po roku 1998 jest po prostu niewydolny. Niewydolny z powodu błędów systemowych (do których niestety Leszek Balcerowicz nigdy się nie przyzna), z powodów demograficznych (mniejsza liczba składkowiczów i dłuższy czas pobierania świadczeń emerytalnych), a głównie z powodu tego, że zamiast wyboru jednego systemu spójnego – albo państwowy system emerytalny albo indywidualny system kapitałowy dla tych, którzy weszli na rynek pracy po roku 1989 – zdecydowano się na hybrydę.

Continue Reading →

Demokracja w nowej odsłonie

​​

W starych, słusznie minionych czasach, znane były trzy śmieszne zbitki słów, inaczej, oksymorony. Były to Trabant limuzyna, parlamentaryzm radziecki i demokracja socjalistyczna. Trabant miał rzeczywiście wersję z bagażnikiem, czyli właśnie limuzynę, rosyjski deputowany działał w ramach demokracji słusznego ustroju Lenina, a jego polski odpowiednik działał w ramach państwa, zakreślonego ideologią demokratyzmu socjalistycznego, poddanego dodatkowo centralizmowi demokratycznemu.

Dziś do tych historycznych sformułowań dołącza następne – pisowska demokracja. Jak pamiętamy, kiedy Prawo i Sprawiedliwość opuszczała ostatnia zorganizowana grupa frondystów, pod kierownictwem Zbigniewa Ziobro, Jarosław Kaczyński wspominał o zdemokratyzowaniu partii, a miało się to odbyć właśnie przy okazji wyborów do struktur regionalnych partii. Słowo „wybór” jest dość jasno określone etymologicznie, a jednym z jego synonimów, o znaczeniu politycznym jest elekcja. Czyli wolny wybór z pośród wielu kandydatów. W tym przypadku konwencja regionalna, zjazd, czy sejmik, jak to w PiS się nazywa, miałby wybrać kogoś, kto ma najlepszy program, pomysł na partię i jej program, oczywiście w ramach porządku, jakiemu ta partia hołduje.

Continue Reading →

Normalizacja

Liberalne państwo powinno dawać swoim obywatelom pełne prawo do dysponowania swoimi środkami tak, jak tego sobie życzą. Liberalne państwo powinno traktować wszystkie organizacje społeczne, pożytku publicznego, fundacje, stowarzyszenia, etc. w takim sam sposób. Państwo demokratyczne nie może stosować podwójnych standardów wobec obywateli i organizacji społecznych.

Likwidacja Funduszu Kościelnego, z którego opłacane są w części składki ubezpieczeń księży, ale także wykorzystywany jest przez Kościół katolicki do innych celów, nie jest żadną walką z nim, nie jest początkiem „wojny religijnej”, jak komentują to niektórzy ortodoksi katoliccy i część biskupów. To porządkowanie relacji państwo – kościoły, a przede wszystkim próba przywrócenia panowania nad wydatkami państwa na cele kultu religijnego. Bo kwota niespełna 90 mln złotych to kropla w morzu, co państwo i samorządy przekazują instytucjom katolickim, lub wkładają księżom bezpośrednio do kieszeń, jak to jest w przypadku wynagrodzeń za naukę religii w szkołach.

Continue Reading →

Wywiad z ppłk. Cezarym Kiszkowiakiem

 

Doświadczenie polskich żołnierzy, zdobyte ma misjach zagranicznych jest nie do oszacowania dla polskiej armii.

Ppłk. Cezary Kiszkowiak – szef zespołu specjalistów PRT VIII. i IX. zmiany PKW w Afganistanie.

 

Azrael Kubacki: Czym jest PRT?

Ppłk. Cezary Kiszkowiak: Znaczna cześć polskiego kontyngentu to żołnierze którzy patrolują strefę polskiej odpowiedzialności obejmującą całą prowincję Ghzani. Obok nich działają żołnierze współpracy cywilno – wojskowej, a także żołnierze formacji PRT (Provincial Reconstruction Team) – czyli Zespołu Odbudowy Prowincji. W Afganistanie w każdej prowincji jest taki zespół, zajmujący się odbudową infrastruktury oraz projektami szkoleń zawodowych, korzystając ze środków narodowych, zespół w Ghazni jest wyjątkowy, ponieważ jest dwu narodowy, amerykańsko-polski.

Czy zespół PRT jest wydzielony spod dowództwa Polskiego Kontyngentu Wojskowego?

Nie, faktycznie nie, jest on integralną częścią formacji Task White Eagle. Task White Eagle został powołany w tym czasie, kiedy Polacy przejęli całą prowincję.

Jakie najważniejsze projekty prowadził PRT w Ghazni?

Wszystkie projekty realizowane w Prowincji Ghazni są inicjowane przez władze afgańskie. To nie są pomysły nasze, czy Amerykanów, to są projekty Afgańczyków. Zwykle inicjatorem każdego projektu jest Zespół Odbudowy Prowincji, w skład którego wchodzi Gubernator Prowincji, jego urzędnicy, Szefowie Dystryktów oraz przedstawiciele starszyzn plemiennych. Zbiera się on raz na kilka miesięcy i wskazuje najważniejsze potrzeby w danym czasie, czy na danym obszarze. Są to przede wszystkim projekty drogowe, ponieważ Afganistan tak naprawdę posiada jedną drogę asfaltową, słynną Highway 1., oczywiście z autostradą ma ona niewiele wspólnego, jest to raczej obwodnica państwa. Dlatego budowa infrastruktury drogowej, choćby tej podstawowej, łączącej stolice prowincji, czy poszczególne dystrykty może popchnąć ekonomię kraju do przodu.

Trzy największe projekty, które ukończyliśmy w 2011 roku to mechaniczna oczyszczalnia ścieków dla miasta Ghazni. Do tego projektu zostały zakupione również wozy asenizacyjne. To druga oczyszczalnia ścieków w całym Afganistanie, pierwsza jest w Kabulu. Drugi projekt to wysypisko śmieci, z pełną infrastrukturą, możliwością kompostowania, z drenażami, czyli profesjonalne składowisko odpadów komunalnych. I trzeci projekt, to zagospodarowanie centrum miasta Ghazni. Ten ostatni to tak naprawdę kilka projektów pod jedną nazwą, niezbyt fortunną, „Tereny zielone”. W rzeczywistości są to drogi w centrum miasta, toalety i łaźnie publiczne, parki wzdłuż rzeki, regulacja kanałów. Projekt ten przygotowuje miasto do uroczystości związanych z bycie światową stolicą kultury islamu, które odbędą się w Ghazni w roku 2013.

Jak układają się relacje z władzami afgańskimi?

Przez cały rok swojej służby nie miałem najmniejszych problemów w kontaktach z Gubernatorem Prowincji, dyrektorami departamentów, czy innymi urzędnikami. Podobnie wygląda władzami starszyzn plemiennych, które w tym kraju odgrywają ogromną rolę. Oni chcą współpracować, chcą odbudowy i poprawy statusu swojego kraju. Jednak bardzo ciężko jest zdobyć ich zaufanie, dopiero po czterech miesiącach nasze relacje stały się przyjacielskie. Są otwarci, gościnni, skorzy do współpracy, ale aby zyskać ich zaufanie, potrzeba czasu. Dlatego byłem w Afganistanie przez 13. miesięcy. To rzecz naturalna, ten kraj znajduje się od 30. lat wstanie wojny.

Continue Reading →

„Minister”, czyli kulisy polityki

To, że świat polityki jest cyniczny wiemy doskonale. Na skali prestiżu zawód polityka jest na niskim poziomie i z roku na rok obniża się. A powinien być to przecież zawód zaufania publicznego i misji. Trudno także, patrząc na to, co robią politycy przyjmować, że idą oni do polityki tylko dla kariery. Jeżeli tak rzeczywiście by było, to demokracja powinna upaść albo powrócić do antycznej formuły agory – demokracji nie przedstawicielskiej, lecz bezpośredniej.

W kwietniu na ekrany polskich kin wejdzie film francuski „Minister”, w reżyserii Pierre’ Schöllera, który również napisał do niego scenariusz. Film powstał w ubiegłym roku, ma na koncie już kilka cennych nagród, między innymi nagrodę jury FIPRESCI na z festiwalu w Cannes z ubiegłego roku, a także trzy francuskie Cezary, już przyznane w tym roku – za najlepszego scenariusz oryginalny, dla najlepszego aktora drugoplanowego i za dźwięk do filmu. Polskim dystrybutorem filmu jest AGAINST GRAVITY. To jest film właśnie o kulisach polityki, wyjątkowo zresztą w obecnej polskiej rzeczywistości aktualny.

Polski dystrybutor określa go mianem politycznego thrillera, pokazującego kulisy władzy, ale dla mnie, obserwatora politycznego, od intrygi ważniejsze jest jednak rozdarcie i uwikłanie głównego bohatera, ministra transportu rządu Francji. Poznajemy go jako polityka zanurzonego w grach politycznych, dla których musiał głęboko ukryć idee i wartości, jakim zapewne hołdował. Pracuje w pewnym układzie politycznym, partyjnym i rządowym, który zmusza go nie tylko do kompromisów i gier, ale również do ukrycia prawdziwej twarzy. Pracuje w drużynie, musi się poddać logice rządzenia i dyktatowi medialnemu, ale próbuje się z tego wyzwolić. Nie może, gdy wydaje się, że wychodzi z jednego układu, okazuje się, że wpada w innym. Jest w sytuacji, gdzie nie może wyjść poza ramy. Ciąży mu to psychicznie, ma nawet wpływ na jego fizyczność. Okazuje się, że nawet pozbawiony stresu przez alkohol, na prywatnym spotkaniu ze swoim kierowcą i jego partnerką, nie może się wyzwolić z pęt. I nawet relacje z żoną, bliską i kochaną z wzajemnością, są poddane presji układu w jakim działa.

Continue Reading →

Teksty nadesłane – 13. marca

Zacznę cytatem z wielkiej postaci XX wieku : „Mam Marzenie”…

 

Marzenie jest takie,że wybrani przez nas przedstawiciele Polską zarządzają. Nie rządzą, nie administrują, ale właśnie zarządzają. Zachowują się jak menedżerowie, a nie jak urzędnicy.

Że na dziś jest zupełnie inaczej widać najlepiej po tzw. „projekcie 67”.
Nie kwestionuję tego,że powinniśmy, jako społeczeństwo, pracować dłużej.
To,że dłużej,to punkt widzenia menedżera, który policzył,że w przeciwnym przypadku system emerytalny nie zbilansuje przychodów i wydatków.
To,że wszyscy,to punkt widzenia urzędnika. Na dodatek urzędnika bez wyobraźni,bardziej ekonoma.

Jeśli ekonom ma dwóch pracowników ( Kowalskiego i Malinowskiego ) i widzi,że jest konieczność przepracowania 4 roboczogodzin więcej mówi : Kowalski,Malinowski- pracujecie dzisiaj 2 godziny dłużej.
W tej samej sytuacji menedżer pyta,kto chciałby pracować dłużej. Bo jeśli Kowalski już o 7-ej myśli ile jeszcze zostało do 15-ej,a Malinowski pracuje z zapałem i entuzjazmem,to lepiej żeby Malinowski pracował 4 godziny dłużej.

Podobnie jest, moim zdaniem, z wiekiem przejścia na emeryturę.
Kowalski jest zmęczony fizycznie i psychicznie,traktuje pracę jak roboty przymusowe,marzy o tym żeby zostać emerytem i nie wstawać o 5-ej,żeby nie oglądać znienawidzonego szefa i równie znienawidzonych współpracowników. Godzi się na zapłacenie za ten komfort niższymi dochodami. A i jego szef marzy o tym,żeby móc powiedzieć : Kowalski u nas pracował. Malinowski jest w świetnej formie fizycznej i psychicznej,zapału i optymizmu mógłby mu pozazdrościć niejeden trzydziestolatek. Lubi swoją pracę,lubi szefa,lubi współpracowników,nie cierpi seriali,kapci i kotów. Może pracować do 70-ątki i wszyscy będą żałować,kiedy w wieku 70 lat zdecyduje się przejść na emeryturę.

Continue Reading →

Test wiarygodności

Kiedy pod sam koniec poprzedniej kadencji Sejmu Ryszard Kalisz przedstawiał na sali plenarnej wyniki pracy swojej komisji, badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, stwierdziłem, że jest to początek końca tej sprawy. Ale koniec nastąpi dopiero wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro staną przed Trybunałem Stanu, a urzędnicy ich rządu przed sądem karnym. To, czy tak się stanie, jest najpoważniejszym testem klasy politycznej III RP w jej historii.

Rafał Grupiński zapowiedział, że premier Jarosław Kaczyński i minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro staną przed TS za złamanie Konstytucji RP i będzie to wniosek ponadklubowy (ponadpartyjny). To jednak jeszcze nie wszystko, mam nadzieję, że we wspólnym wniosku znajdą się przede wszystkim konkretne odniesienia do spraw łamania prawa, nie tylko samej Konstytucji. Jeżeli wynikiem ich działalności była śmierć posłanki SLD, Barbary Blidy, to odpowiedzialność polityczna, o jakiej decyduje trybunał, to jeszcze zbyt niewielka dolegliwość. Przypomnijmy, że Ryszard Kalisz, przedstawiając swój raport, położył nacisk na sprawczą rolę Jarosława Kaczyńskiego, stawiając tezę, że to jego decyzja była podstawą do uruchomienia wszystkich instrumentów służb państwa, mających doprowadzić do zatrzymania byłej posłanki – i wyjścia na „układ” lewicy. To oznacza użycie służb specjalnych i prokuratury w celach niezgodnych z prawem.

Ryszard Kalisz w raporcie zwrócił uwagę na naruszenia Konstytucji RP na szczeblu rządu. Pokazał gdzie zostały przekroczone konkretne przepisy prawa, co z kolei miało wpływ na wystąpienie deliktu konstytucyjnego, dokonanego przez Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. To powoduje, że obaj mogą stanąć przed Trybunałem Stanu, ale niezależnie od tego można przeciwko nim wszcząć postępowania karne. Do postawienia ich przed trybunałem wystarczy wola polityczna (3/5 głosów posłów) i przekonanie posłów, że oto urzędnicy państwa sprzeniewierzyli się Konstytucji RP. Kalisz również precyzyjnie określił, za co powinni karnie odpowiadać były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bogdan Święczkowski oraz były wiceszef Agencji Grzegorz Ocieczek.

Continue Reading →

Rozgrywka w PO

Odejście Łukasza Gibały, młodego, ale ambitnego posła z Krakowa z Platformy Obywatelskiej do Ruchu Palikota, jest samo w sobie wydarzeniem małej wagi. Dopiero, kiedy się ją umieści w wielowymiarowej macierzy politycznych układów, dopiero wtedy widać, jak poważny problem jest to dla Donalda Tuska, szerzej zaś dla dla Platformy Obywatelskiej i całej koalicji rządowej. Po raz pierwszy zagrożona jest spójność partii.

Politycy „wizerunkowi” PO, to znaczy ci, którzy media mają ustawić dla konkretnej narracji, twierdzą że „Łukasz Gibała ma wybujałe ambicje a za razem małe możliwości”. Tak – doktor filozofii, który dostał się do Sejmu z 19. miejsca listy, stał na czele struktur miejskich partii… rzeczywiście, postać blada wyrazem. Wielu chciałoby zostać zapamiętanym po upływie kadencji, tak jak Gibała jest już dziś widoczny. I ma za sobą realną siłę polityczną.

Problem Donalda Tuska to spadające notowania – ostatnio poparcie dla PO spadło poniżej 30%, bardzo słabe poparcie dla niego osobiście – co jest szczególnie widoczne na tle wyników sondaży zaufania dla Bronisława Komorowskiego. Udało się zalać olejem debat problemy związanie z ACTA i uspokoić sprawę związaną systemem refundacji leków, ale przed premierem zadanie przeprowadzenia, jeszcze wiosną, reformy systemu emerytalnego. Biorąc pod uwagę, że dziś koalicja ma 234 mandaty, a PSL cały czas stoi okoniem wobec propozycji podniesienia wieku emerytalnego, integralność formacji jest rzeczą nadrzędną. Rozpad koalicji i zawiązanie nowej, z Ruchem Palikota, to ostateczność. Tym bardziej, że nikt nie wie, jak by zachowało się w tej sytuacji skrzydło konserwatywne. I jak zachowałby się Grzegorz Schetyna. Donald Tusk nie może pozwolić sobie na otwartą koalicję z Ruchem Palikota i SLD, ponieważ taki układ jest zupełnie inny, niż koalicja PiS – LPR – Samoobrona. Tamta budowała do pewnego momentu siłę Jarosława Kaczyńskiego – koalicja PO – RP – SLD będzie budować siłę lewicy.

Continue Reading →

Katastrofa medialna

Nic tak nie znieczula na tragedię ludzką, jak przekazy w telewizjach informacyjnych i krzykliwe tytuły w tabloidach. Przy okazji tragicznych wydarzeń, jak wypadek polskiego autokaru pod Grenoble, katastrofa w kopalni „Halemba”, upadek samolotu CASA pod Mirosławcem, czy ostatnie tragiczne zderzenie pociągów pod Zawierciem, poważne stacje newsowo – publicystyczne stają się elektronicznymi tabloidami. Nagle wszystko przestaje mieć znaczenie, świat zawęża się do jednego miejsca. Wszystko kręci się wokół jednej sprawy.

Jest coś takiego unikalnego w polskiej mentalności, jednocześnie wartego odnotowania, z drugiej strony pełnego egzaltacji – i odpychającego. Jest to sztuczne, na pokaz, na zamówienie, wybucha co jakiś czas, płomieniem, głównie medialnym, aby szybko zgasnąć, zostawiając za sobą smród kadzideł, lampek – i pustkę… brak refleksji, brak wniosków. Niektórzy nazywają to kultem ofiar, ja to nazywam medialnym kultem śmierci.

Media elektroniczne, z telewizją TVN24 na czele, epatują widza nie kończącymi się wywiadami, migawkami, relacjami z konferencji prasowych, potem relacjami z pogrzebów, mszami świętymi… Wszytko musi mieć temperaturę i być na bieżąco. Ach, szkoda, że nie udało się zrobić „lajfa”. Przy wszystkim musi być kamera i mikrofon. I musi być to szokujące. Konieczne jest przesłuchanie teraz, natychmiast, najlepiej na tle pogiętych blach albo szybu kopalnianego kogoś, kto tam był, a jak nie można znaleźć takiego, to choć kogoś, kto miał być. I przebitki, w kółko te same, na jadące karetki, na zaaferowanych ratowników, na tłum gapiów. No i dziś, w XXI wieku, koniecznie filmiki z wizualizacją. A nad wszystkim unosi się „śmigło” z dziennikarzami. Tak jest ciekawiej.

Continue Reading →

Teksty nadesłane – 5. marca

Ropa , Putin i Rosja

Z dużą dokładnością można przepowiedzieć, kiedy towarzysz Putin stanie się historią – wystarczy śledzić notowania ropy naftowej na rynkach światowych. Dziś jest to w granicach 120 USD – jeśli ropa spadnie poniżej poziomu 70 USD na parę miesięcy albo i dłużej – Putin is death.

Dlaczego tak twierdzę? Obecnie Rosyjski PKB składa się w około 30% z eksportu nośników energetycznych. Co więcej, czytałem jakiś miesiąc temu analizę na rosyjskich stronach, z której wynikało, że zależność ta coraz bardziej się pogłębia. W czasach upadku ZSRR, PKB tego kraju był zależny od eksportu ropy i gazu zaledwie w 7%. Jeśli się mylę to niech mnie ktoś poprawi, jednak jeśli chodzi o te liczby to nie wydaje mi się żebym źle zapamiętał owe dane.

Zła wiadomość dla towarzysza Putina jest taka, że właśnie szykuje nam się przełom, jeśli chodzi o zaopatrywanie świata w nośniki energii – ropę i gaz. I to przełom idący aż z trzech stron.

Po pierwsze łupki w USA. Istnieją w miarę ostrożne analizy mówiące, że kraj ten, na razie największy światowy konsument ropy naftowej i gazu, uniezależni się w znacznej mierze od importu. Jeśli chodzi o gaz jest to już faktem. Jeśli chodzi o ropę naftową, podobno jest to tylko kwestia dziesięciolecia. Pamiętajmy, że obecnie sukcesy USA dziedzinie wydobycia gazu z łupków przyczyniły się do diametralnej zmiany tego segmentu rynku (no może jeszcze nie w naszej umęczonej ojczyźnie, ale u nas też zegar zmian tyka). Jeśli ktoś pofatyguje się i zatrudni przeglądarkę Google, to znajdzie z początku 2008 roku przechwałki szefów Gazpromu, że za parę lat ich firma, będzie najbogatszą firmą na świecie i pierwszą, której wartość przekroczy jeden bilion USD. No gdzie są teraz? Nie w okolicach biliona, a w rejonie 180 mld.
Dodajmy do tego niesamowite przyspieszenie w Chinach, jeśli chodzi o możliwość wykorzystania łupków. Państwo środka inwestuje w pozyskanie technologii wydobycia gazu i ropy z łupków oraz dąży do przejęcia kontroli nad nowymi źródłami, nie tylko u siebie, ale i w Afryce, Ameryce Płd, a na nawet w USA.

Spotkałem się z opinią wielu ekspertów mówiących, że z ropą naftową będzie podobnie jak z gazem, jeśli USA uniezależnią się od dostaw z zagranicy. Co zmieni także układ sił na świecie, a pewne regiony (np. Zatoka Perska) stracą na swoim znaczeniu.

Continue Reading →

Po katastrofie

Przyczyny katastrofy kolejowej pod Szczekocinami są już jasne. Przynajmniej dla polskiej, pożal się Boże, prawicy. Jan Pospieszalski i Tomasz Sakiewicz, „niezależni dziennikarze” tak zwanego „drugiego obiegu” porównali ten wypadek z tragedią pod Smoleńskiem. Eurokomuna, która ma dziś w Polsce władzę, rządzi lękiem! Boimy się latać samolotami, a dziś boimy się również jeździć pociągami. To obecni rządzący nie potrafili zadbać o życie osób, które na trasie Warszawa – Kraków uczestniczyły w katastrofie – wykrzyczał w Krakowie na niedzielnym wiecu Pospieszalski, a Sakiewicz uzupełnił – Rządzący nie dbają o obywateli. Doszło do dwóch poważnych katastrof, samolotu pod Smoleńskiem i wczoraj pociągu niedaleko Krakowa. To władza, która rządzi od katastrofy do katastrofy. Resztę można było sobie doczytać na portalach społecznościowych, gdzie moralnie wzburzeni prawicowi dziennikarze i blogerzy tradycyjnie musieli dopełnić „lansu” i wykorzystać sprawę politycznie na tle śmierci ludzi…

Zostawiając na boku niesmaczne i niemoralne zachowania „Prawdziwych Polaków”, trzeba wyraźnie stwierdzi, że stan polskich kolei od lat nie jest dobry i gdzieś na początku przyczyn katastrofy jest chaos organizacyjny, drastyczne niedoinwestowanie polskich kolei. I brak nadzoru, ponieważ Urząd Nadzoru Kolejowego ma bardzo słabą pozycję, a do tego polska kolei jest z majoryzowana przez związki zawodowe. Największym problemem jest jednak to, że PKP jest poszatkowane na wiele spółek – dalej państwowych, lub co najwyżej samorządowych, które konkurują ze sobą i jednocześnie są zobligowane do osiągania zysku. Powoduje to, że kto inny jest odpowiedzialny za tory (szeroko rozumiane szlaki z infrastrukturą, kto inny za przewozy, jeszcze kto inny za dworce. I nikt nie ma wobec innych regresu, nie ma możliwości egzekwowania odpowiedzialności. Zarządy spółek są rozliczane z wyniku finansowego, a nie z jakości swoich usług i bezpieczeństwa.

Continue Reading →

Premier – Słońce

Dziś mija pierwsze sto dni urzędowania Donalda Tuska i jego rządu. To taka umowna granica, chętnie przywoływana przez media, ale biorąc pod uwagę, że kadencja Sejmu i rządu powinna trwać pełne 4 lata, ta „setka” nie ma specjalnego znaczenia. A dodatkowo trzeba pamiętać, że ten gabinet jest rządem kontynuacji i choć wymieniono w nim połowę składu (a nawet więcej), to jest to dalej autorski projekt Donalda Tuska. Tak na to patrząc, to już ponad 1500 dni jego rządów.

Premier postanowił na tę okoliczność dokonać przeglądu działań swoich ministrów i podległych im resortów. Po co właściwie – nie bardzo wiadomo. To jest zagranie z kategorii PR i spektakl dla mediów. Rząd spotyka się co tydzień na posiedzeniach, wystarczyłoby aby obok spraw bieżących ministrowie przedstawiali swoje plany na najbliższy okres. Po to są także określone procedury raportowania (chyba, że ich nie ma…) aby KPRM była na bieżąco informowana o tym co się dzieje.

Oczywiście, znamy powody tego widowiska, rozłożonego na wiele dni spotkań z ministrami. To problemy, jakie rząd sobie sprokurował sam – zawirowania z refundacją leków i protestami lekarzy i farmaceutów na przełomie roku, ACTA i protesty internautów, Stadion Narodowy i przygotowania do Euro2012, problemy z drogami, no i oczywiście – rozpoczęta dyskusja o reformie systemu emerytalnego. Wpadki, niezręczności, błędy ministrów tego rządu skupiają się głównie premierze. Donald Tusk nie miał jeszcze, jako szef rządu i partii tak złych notowań. Platforma Obywatelska nie miała od dawna tak złych wyników sondażowych.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 24. lutego

Wolność od religii

John F. Kennedy był pierwszym prezydentem w USA, który był katolikiem. Kennedy przeszedł do historii jako genialny polityk, ale również jako ktoś kto notorycznie zdradzał swoja żonę na oczach całego świata. I nikt nie kwestionował ani jego wiary ani wartości moralnych.

Republikanie starają się przekonać, że prezydent Barak Obama jest muzułmaninem. Bo muzułmanin jest zły z natury i jego celem w życiu jest zniszczenie USA. Prezydent Obama nie jest muzułmaninem, jako dziecko uczęszczał do szkoły katolickiej w Indonezji. W USA kiedy jego wychowaniem zajęli się dziadkowie, uczęszczał do ich kościoła (Unitarian Universalist Church). W Chicago, z żoną i dziećmi uczęszczał do Trinity United Church of Christ. W jednej ze swoich przemówień powiedział, że wiara była jedną z głównych sil, które pozwoliły mu pokonać przeszkody i osiągnąć wiele w życiu”. Jednak według badań z 2010 roku, według PEW , 18% Amerykanów uważa, że prezydent Obama jest muzułmaninem, 34%, ze jest chrześcijaninem, a 43% nie wie jaka jest jego religia. Mimo, że prezydent Obama oświadczył, że jest chrześcijaninem i wiara odgrywa ważna rolę w jego życiu to i tak Republikanie uważają, że mają prawo kwestionować to w co wierzy i kim jest.

Continue Reading →

Pisanie historii na nowo

Lecha Wałęsy nie lubię, właściwie to nigdy go nie lubiłem. Za pierwszej „Solidarności”, za tej drugiej, także w czasach kiedy był prezydentem. Złym prezydentem, otaczającym się ludźmi miernego formatu. Nie lubię go za zarozumialstwo, za brak taktu, za zawiść, brak klasy. A ruch „Solidarności” nie był moim ruchem, pomimo, że przez kilka miesięcy do związku należałem. Zraził mnie jako prezydent, nie znosiłem jego wystąpień, miałem za złe otoczenie się ludźmi w stylu Wachowskiego, Drzycimskiego, czy bracia Jarosław i Lech Kaczyńscy.

Ale Wałęsa jest symbolem przełomu, jest człowiekiem, który wyniesiony na szczyt przysporzył Polsce splendoru – i dzięki temu jest jak jest, od dwudziestu dwóch lat żyjemy w normalnym, demokratycznym państwie. Nie on stworzył „Solidarność”, tak jak nie uczyniła tego suwnicowa Walentynowicz i Andrzej Gwiazda. To tylko elementy. Nie oni tworzyli ideę i prawidła, nie są autorami 21 postulatów, nie wnieśli do ruchu pierwiastka intelektualnego. Ruch społeczny był dziełem doradców pierwszego komitetu strajkowego – a jego korzenie to ROPCiO, KOR, i inne związki opozycyjne. Także Kościół Katolicki. I setki tysięcy aktywnych działaczy w kraju.

Lech Wałęsa jest popularny w Polsce i takim pozostanie już nie jako polityk, lecz jako pewien symbol. I nie chodzi tu tylko o jego przeszłość opozycyjną, czasy „Solidarności”, ale również chodzi o sprawy najnowsze, o nagonkę, jaką na niego uczyniono w ciągu ostatnich lat. Po konflikcie z braćmi Kaczyńskimi, a przede wszystkim po awanturach z publikacjami IPN, jego popularność w społeczeństwie znacznie wzrosła. Gdyby był umieszczany w rankingach, zapewne byłby w pierwszej piątce. Gdyby był dalej aktywny politycznie, jego znaczenie byłoby minimalne, ale popularność – dalej wielka.

Continue Reading →

Droga ku historii

Czy ktoś jeszcze pamięta jaka radość panowała w komitecie wyborczym Platformy Obywatelskiej po wygranych, drugich z kolei wyborach parlamentarnych? Niewielu zapewne, a minęło dopiero przecież kilka miesięcy, właśnie mija pierwsze sto dni nowego rządu Donalda Tuska. Sto dni, w których sam premier stracił wiele zaufania społecznego (jest w tym rankingu na miejscu… 4.), a jego rząd ma 70% negatywnych opinii. I nikt z ankietowanych w ostatnim sondażu nie ocenia go „bardzo dobrze”.

Ten rząd jest jeszcze bardziej autorski, niż poprzedni, pomijając polityków koalicyjnego PSL. Brak w nim Grzegorza Schetyny i odsunięcie go na bocznicę polityczną jest tego najbardziej jaskrawym przykładem. Ale nie tylko brak ex-marszałka Sejmu, ale również dziwne nominacje ministerialne (Gowin, Mucha, Nowak, Cichocki), wskazują na to, że był on budowany pod kątem całkowitego przesunięcia centrum politycznego w Aleje Ujazdowskie, do kancelarii premiera. Tam ma być nie tylko centrum legislacyjne, ale również centrum decyzyjne. Efekt jest taki, że z KPRM dziś do Sejmu dotarło zaledwie kilka projektów ustaw i to raczej w sprawach drugorzędnych. Sejm, już dawno pozbawiony roli agory debat politycznych, które przesunęły się do mediów, został dziś pozbawiony paliwa legislacyjnego. Mało kto wie o tym, że posłowie rządzącej partii nie mają prawa zgłaszać własnych projektów do laski marszałkowskiej, lecz muszą być one kierowane do kancelarii, a stamtąd dopiero wracają w formie gotowych materiałów. A projekty innych klubów sejmowych (choć marszałek Ewa Kopacz zrezygnowała praktycznie z tak zwanej zamrażalki) mają znaczenie drugorzędne. A przecież reformy ponoć są w drugiej kadencji konieczne.

Continue Reading →

ACTA – politycznie

Debata, czy wysłuchanie obywatelskie, jakie odbyło się w mroźny poniedziałek z inicjatywy Donalda Tuska w Kancelarii Premiera Rady Ministrów nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Bo przynieść nie mogło, w przypadku, kiedy obie strony, rządowa i szeroko rozumiana społeczna, nie do końca znały swoje motywacje i przesłanki. Rząd nie do końca rozumie, jakie jest sedno protestów przeciwko ACTA, protestujący przeciwko tej umowie nie wiedzą, jakie uwarunkowania stoją za podjętą decyzją jej podpisania i za drogą ku jej ratyfikacji. Opinia, że „analogowy” rząd nie rozumie „cyfrowego” społeczeństwa jest chwytliwa, ale mało konkretna.

Warto pamiętać, że premier Tusk działa w wielopłaszczyznowych relacjach. Jest politykiem, który musi przy podejmowani decyzji brać pod uwagę wiele zmiennych i informacji. Może, gdyby był dobrze poinformowany przez swoich urzędników, podjąłby inną decyzję i nie wydałby decyzji podpisania umowy przez polską ambasador w dalekiej Japonii. Wstrzymałby decyzję, blokując w ten sposób proces ratyfikacji – przynajmniej do momentu, kiedy umowa nie zostanie przyjęta przez Parlament Europejski. A dziś jest coraz mniej pewne, że europosłowie zagłosują za ACTA, pomimo nacisków Komisji Europejskiej. Jak powiedział mi Rafał Trzaskowski, polski poseł z frakcji EPP, już nie tylko socjaliści i zieloni są przeciwko ACTA, ale rośnie także sprzeciw konserwatystów i liberałów. Liczba tych, którzy boją się, że zostaną zaliczeni do lobbystów wielkich koncernów rośnie. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy Amerykanie, którzy stoją za aktem założycielskim tej umowy, sami zrobią z niej obowiązujący akt prawny w Stanach Zjednoczonych.

Continue Reading →

Unia i demokracja

Nawiązując do starego powiedzenia brytyjskiego męża stanu, Winstona Churchilla, Unia Europejska (dziś) to najgorszy możliwy system polityczny dla Europy, ale nikt nie wymyślił lepszego. To najlepszy z możliwych, jaki do tej pory nasz kontyngent miał, choć pewnie sympatycy Napoleona, a może i jego wrogowie, bardzo się obruszą..

Jeszcze kilka miesięcy temu nie brałem pod uwagę możliwości rozpadu Unii Europejskiej, dziś jednak takie zagrożenia widzę. Nie wynikają one jednak z wyraźnej słabości instytucji unijnych, ale raczej ze słabości władzy politycznej w najsilniejszych państwach członkowskich. Mają rację ci z komentatorzy, którzy twierdzą, że przyjęty właśnie (technicznie) Pakt Fiskalny jest mniej narzędziem polityki wewnątrzunijnej, a bardziej wypadkową polityki wewnętrznej najsilniejszych dwóch państw – Niemiec i Francji . Angela Merkel ma wkrótce wybory, a cząstkowe wybory w landach od dawna pokazują, że z jej CDU i jej przywództwem nie jest najlepiej. Dlatego kanclerz musi pokazywać, że niemiecki wkład netto w unię nie idzie na marne. Nicolas Sarkozy ma wybory jeszcze szybciej, a w jego przypadku, gdzie stanie bezpośrednio w szranki, błędy na forum europejskim byłyby jeszcze bardziej widoczne. Dlatego też jego postulaty wzmocnienia roli państw euro w podejmowaniu decyzji w skali całej UE i wzrost znaczenia szczytów przywódców, kosztem instytucji unijnych, były tak ważne. Tylko, czy jest to zgodne z literą, a przede wszystkim zapisami Traktatu Lizbońskiego? Można wątpić.

Pakt Fiskalny tylko teoretycznie uchronił Unię Europejską przed podziałem na Europę dwóch prędkości. Ona istniała i istnieje dalej, póki na w całe UE nie ma jednolitej waluty (wyłączmy na stale z tego Wielką Brytanię, stosującą nową europejską, finansową wersję polityki splendid isolation – ale tylko tam, gdzie Brytyjczykom jest to wygodne). Jednak sam pakt działa przeciwko zasadzie równości i solidarności WSZYSTKICH państw Unii Europejskiej, gdzie wszystkie kraje (proporcjonalnie) partycypują w podejmowaniu decyzji na temat spraw ważnych dla całego kontynentu. Przesunięcie nacisku na ustalenie szczytów przywódców państwa i uruchomienie procedury wynikającej z umowy międzyrządowej nie jest dobrym krokiem.

Continue Reading →

Co dalej z ACTA?

Dyskusja o umowie międzynarodowej ACTA przybrała różne formy, w zależności od tego, kto ją prowadzi, co w niej widzi, jakie z niej (według danego komentatora) płyną zagrożenia, jaki może mieć wpływ na internet, życie kulturalne, prawa własności intelektualnej, prawa majątkowe twórców i pośredników, etc, etc.. Obszarów dyskusji zrobiło się tak dużo, że trudno je ogarnąć. Przy okazji dochodzi do tak dziwnych porównań, jakie uczynił Jacek Żakowski, który w jednym zdaniu zestawił prawa majątkowe i prawa swobodnego do odstępu do treści w internecie – kategorię prawną i kategorię społeczną, obywatelską.

Teoretycznie podpisane już przez Polskę porozumienie ACTA ma za zadanie chronić prawa autorskie twórców, w szczególności chodzi o dobra trwałe i dobra licencyjne. W Polsce zostało to sprowadzone do kategorii internetu i problemu, czy w sieci nie zapanuje cenzura – jak to ładnie ujął jeden z anonimowych hakerów – czy nie zostanie ograniczone prawo do kradzieży. Problemem nie są zapisy umowy, ale to, czy ten, kto w sieci kradnie, będzie miał ochronę swoich danych osobowych, a pośrednik (paser?) nie będzie zmuszony do ich przekazania. Trywializuję temat? Tak, owszem, ale poważne dyskusje o tym, czy cenzura internetu, która jakoby ma wypływać z ACTA nie toczy się na ulicach, w trakcie protestów, ale dość nieśmiało w mediach. To jest problemem, a nie demonstracje, na których, co już widać, wiele sił politycznych i pseudopatriotycznych chce zbić kapitał.

Sedno problemu umowy ACTA, w skali globalnej ujął wczoraj w programie Tomasza Lisa w telewizji publicznej nie socjolog kultury, prawnik, czy medioznawca, ale muzyk i performer Piotr „Glaca” Mohamed. Stwierdził przytomnie, że ACTA to umowa będącą zmową wielkich koncernów i producentów różnych dóbr, nie tylko z segmentu kultury, w ochronie swoich praw własności, patentów, licencji, praw produkcji. Praw uzasadnionych, ale również stanowiących zagrożenie dla rozwoju społecznego, dla praw niektórych producentów, nawet państwa. „Glaca” przedstawił jeden argument – stwierdził, że na podstawie przepisów ACTA można zbudować rozporządzenia blokujące produkcję tańszych, generycznych leków. To może być zagrożeniem dla wielu szerokich grup ludności, nawet państw. Wystarczy podać przykład leków przeciwko AIDS, ich tańszych mutacji i zestawić to z problemem tej śmiertelnej choroby w wielu biednych krajach Afryki. Problem ACTA w Polsce i zagrażających z tego powodu problemów młodych internatów to „pan Pikuś”…

Continue Reading →

Teksty nadesłane – 27. stycznia

Gen wolności

O Internecie, pisanym dużą literą, własności ,kradzieży , genie anarchii i rozjechaniu się wartości pokoleń.

Ten nieco barokowy tytuł ma sygnalizować mnogość problemów, z którymi teraz się stykamy. Z dużym zainteresowaniem obserwuję zbiorowe zachowania i indywidualne opinie wygłaszane z okazji podpisania umowy ACTA. W moim domu także wybuchła mała, pokoleniowa awantura. Zaczęło się od spraw wolności w Internecie, („młody” jest przyzwyczajony, że na każdy gwizd ma wszelkie nowości i natychmiastowy kontakt z kumplami ze świata) a skończyło się na rozważaniach o kradzieży ,stosunku do własności (w powszechnym mniemaniu „niczyjej”) aż doszło do absurdu czyli rozważań patriotycznych (czy musimy poddawać się dyktatowi Brukseli). ”Młody”, odpuścił Brukseli, dopiero na następny dzień, gdy dowiedział się Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że ”nie można zmuszać dostawców Internetu do zainstalowania systemu zapobiegania nielegalnego pobierania plików”. Gdy już wydawało się, że spacyfikowałam domowe nastroje i nieco przywróciłam system wartości, który wydawał mi się ważny, zostałam dobita przez ”starszą latorośl”. Po tej wizycie poczułam się ”jak wyciągnięta spod lodu” (nie wiem czy t o określenie nie jest już anachroniczne?). Już na tzw „dzień dobry” latorośl, zawodowo, pracująca za pomocą Internetu, zagroziła, że natychmiast wyjdzie z domu jeśli jestem za ACTA. Wysłuchałam więc argumentów o spisku mega korporacji ,które za ciężkie pieniądze ograniczają dostęp do kultury, że nic nie rozumiem i to co się dzieje to jest rewolucja, że ONI mają prawo do informacji, że i te zjawiska nie są zrozumiane przez „kościanych dziadków”, (wszyscy powyżej 40 lat), że musi się zmienić model finansowania kultury, że są już twórcy, którzy tak jak Neil Gaiman, zrozumieli, że umieszczanie swoich książek w Internecie przynosi im korzyści w postaci reklamy i sławy, która potem przekłada się na konkretne wydania papierowe. Przytoczony został przykład średniowiecznych Benedyktynów, którzy kopiowali, bez niczyjej zgody, książki i dzięki temu kultura się rozpowszechniała. Na zakończenie, żeby mnie dobić jęknął:” co ta Platforma wyrabia, tyle z nią wiązałem nadziei , nie ma na kogo już głosować „. Na moje nieśmiałe stwierdzenie, że przecież rząd konsultował ACTA z 27 organizacjami otrzymała odpowiedz, że „nie konsultuje się, konsultuje się uwolnienia chłopa pańszczyźnianego z jego wasalem”. Na „do widzenia” obiecano mi przysłać zestaw linków, które powinnam koniecznie przeczytać, by skorygować swój punkt widzenia i by porozumienie miedzy pokoleniowe było dalej możliwe.

Do tej pory to ja byłam tzw „przywódcą stada”. Tradycyjnym powitalnym pytaniem było: „co tam mamo w polityce”. Miałam też poczucie, że przekazałam jakiś, w miarę spójny, system wartości, który dawał mi bezpieczne samozadowolenie, że jestem liberalna i w miarę nowoczesna (raczej w poglądach a nie w technologii – bo tu słabo nadążam). Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że na moich oczach powstały dwa światy, z nieco innym systemem wartości, w którym bezwarunkowe przykazanie „nie kradnij” nie znaczy wcale „ nie kopiuj” . Ten nowy stosunek do wytwarzanych wartości jest usprawiedliwiany zachłannością mega korporacji i usprawiedliwiany słowem „mam prawo do..” Uświadomiłam sobie, że naprawdę istnieje odrębny świat Internetu – pisanego z dużej litery jak Pan Bóg (komputer sygnalizuje błąd gdy napiszemy to słowo małą literą!).

Continue Reading →

  • Facebook