Posts Tagged ‘PiS’

Wybicie Marka Migalskiego

Posted 02 wrz 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy

Coraz częściej można usłyszeć, że Prawo i Sprawiedliwość to nie partia polityczna, ale coś w rodzaju sekty politycznej, której przywódcą jest Jarosław Kaczyński. Ludwik Dorn określił to bardziej obrazowo, przyrównując Jarosława Kaczyńskiego do sułtana otoczonego stadem eunuchów. Takie środowisko jest hermetyczne, niereformowalne i nie znoszące krytyki. I rzadko dopuszcza do siebie obcych.

Jednym z nielicznych, którzy dostąpili zaszczytu uczestnictwa w tajemnym kręgu Jarosława Kaczyńskiego, był dr Marek Migalski. Został zaakceptowany warunkowo, ponieważ dał PiS dobry wynik w ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, startując z listy na Śląsku. Dobry wynik, został osiągnięty nie dlatego, że Migalski jest dobrym naukowcem, politologiem, ale dlatego, że okazał się dobrym i skutecznym politykiem. Migalski kilka lat temu, bez niczyjego nacisku, wybrał karierę komentatora politycznego i gwiazdy mediów, zanim stał się uznanym, szanownym i zakotwiczonym naukowcem. a potem zdecydował się zostać politykiem, ponieważ jak sam żartował, tak jak ornitolog , zajmujący się ptakami, marzy, aby kiedyś stać się ptakiem, tak politologowi nie można odbierać marzeń o staniu się politykiem…

Migalski postrzegany był, zarówno wewnątrz partii, jak i przez obserwatorów z zewnątrz, jako nowa. świeżą twarzą PiS. Miał przyciągnąć ludzi młodych, inteligencję, ludzi ideowych i zaangażowanych. Byli nawet tacy, którzy twierdzili, że Migalski to poważny kandydat do przywództwa w tej partii, a może nawet pretendent do stanowiska prezydenta.

Po wyborach prezydenckich (w których brał dość aktywny udział, jako konsultant sztabu wyborczego), Migalski kilkakrotnie pozwolił sobie na ostrą krytykę PIS-u i samego Jarosława Kaczyńskiego, decyzji podejmowanych w tej partii, oraz kierunku, jaki obrała. Odpowiedź Kaczyńskiego była bardzo ostra, przypomniał mu, że otrzymał „ogromny awans”, czyli miejsce na liście wyborczej, a jego krytyka wobec partii to „niegodne” zachowanie.

Read More

Nowe interpretacje Sierpnia

Posted 01 wrz 2010 — by Azrael
Category Etyka, Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy

Hasło polityki historycznej w Polsce pojawiło się stosunkowo niedawno, za czasów tak zwanej IV RP i było ono od samego początku dla immanentnym elementem polityki. Nie jest to prosta i naukowa refleksja nad historią, lecz raczej interpretacja, konieczna dla podkreślenia aktualnej linii politycznej formacji, Prawa i Sprawiedliwości, dla której jest to narzędzie politycznego marketingu. W myśl starego orwellowskiego hasła, „Kto panuje nad przeszłością – panuje nad teraźniejszością”, uznano, że jeżeli uda się zweryfikować historię, szczególnie tę najnowszą, na swoją korzyść, to uda się zdobyć prymat w polityce bieżącej, że jeżeli uda się przemodelować świadomość historyczną, to jednocześnie uda się je nakłonić do akceptacji określonego programu politycznego. Polityka historyczna weszła do kanonu działań ideologicznych PiS-u, była również narzędziem działania byłego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego, choćby poprzez takie działania, jak polityka nagradzania orderami.

Jarosław Kaczyński przyjechał do Gdyni na uroczysty zjazd „Solidarności”, dobrze przygotowany „pod niego” przez Janusza Śniadka z zamiarem wzmocnienia mitu swojego zmarłego brata. Już w pierwszym zdaniu wspomniał, że mówi w jego imieniu, co samo w sobie nie było niczym złym. Ale późniejszy kontekst jego wystąpienia wyraźnie pokazał, że jego celem nie było uhonorowanie zasług autentycznych bohaterów strajku sierpniowego, tych, którzy doprowadzili do podpisania Porozumień Sierpniowych, Lecha Wałęsy, Anny Walentynowicz, Gwiazdów, lecz o „przywrócenie” do świadomości wagi roli swojego brata w tamtych wydarzeniach.

Read More

Kaczyński – bez alternatywy

Posted 29 sie 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Kaczyzm, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, Prawica, demokracja

Zabawne są te medialne i pseudo politologiczne dyskusje o tym, czy w Prawie i Sprawiedliwości powstają frakcje, a nawet skrzydła, czy istnieje spór pomiędzy „liberałami” a twardogłowymi, kto może zastąpić prezesa Jarosława Kaczyńskiego, i dlaczego musi to być Zbigniew Ziobro. Wszystkie te dywagacje oparte są o założenie, że PiS jest normalną formacją polityczną, opartą o program i idee, a w jej kierownictwie panuje zdrowa dyskusja i wymiana poglądów…Nic z tego.

Jednym z nielicznych przytomnych ostał się redaktor Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”, który przypomniał, że PiS to przedsięwzięcie rodzinne braci Kaczyńskich, że jest to formacja anachroniczna, do tego bez pomysłu na Polskę. Ja dodam do tego, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest klasyczną, demokratyczną partią w stylu zachodnim, lecz prywatnym projektem Jarosława Kaczyńskiego, który miał mu utorować drogę do władzy i zapewnić panowanie. To projekt marketingowy, który miał mu i jego bratu spłacić lata upokorzeń, „chodzenia” w trzecim szeregu polityków, lata odsuwania poza nawias wielkiej polityki. To projekt pozbawiony własnej idei politycznej i moralności. Częściowo nawet udało się zrealizować program zdobycia władzy, ale od 2007 roku cały projekt chyli się ku upadkowi. Nie upada, ponieważ jest na niego potrzeba „społeczna” i polityczna, co doskonale widzi Platforma Obywatelska. PiS trwa na scenie politycznej również dlatego, ponieważ polska prawica potrafi tylko jedno – dzielić się, a nie łączyć. I dopóki nie powstanie prawdziwa konserwatywna partia chadecka, dopóty PiS i jej szef będą „robić” za prawicę.

Read More

Krzyż polityczny – polityka krzyża

Posted 27 sie 2010 — by Azrael
Category Kościół, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Społeczeństwo

Nie ma chyba dla nikogo wątpliwości, kto uważnie obserwuje polską scenę polityczną, że jedną z głównych ról na niej odgrywa Kościół katolicki. Nie ma w nim wprawdzie autorytetów miary kardynała Stefan Wyszyńskiego, czy Karola Wojtyły, ale są za to wytrawni politycy. Tylko, że to nie przynosi Kościołowi wzrostu autorytetu. Nie tylko na scenie politycznej, ale także wśród wiernych.

Wydarzenia z początku sierpnia, kiedy mała, ale hałaśliwa grupka tak zwanych obrońców krzyża smoleńskiego, z przed pałacu prezydenckiego, spostponowała księży, którzy przyszli wykonać ustalenia dotyczące przeniesienia symbolu pamięci po tragicznie zmarłych do Kościoła Św. Anny, musiała się odbić na hierarchach dużą traumą. Po raz pierwszy wierni oficjalnie stanęli tak otwarcie przeciwko Kościołowi katolickiemu. Pokłosiem tego jest stanowisko polskich biskupów diecezjalnych, wyrażone w środę na Jasnej Górze, którzy umyli ręce od sprawy krzyża. Wzmocnił to jeszcze dodatkowo sam arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący KEP, wysyłając do najważniejszych polityków polskich list z wezwaniem o rozwiązanie sprawy krzyża i pomnika pamięci po zmarłych w katastrofie. Michalik przyznaje w nim, że krzyż na Krakowskim Przedmieściu ma wymiar polityczny. Nie można jednak tego odczytać inaczej, jak oddanie „zabawki” w ręce polityków…

Read More

Poza prawem – sprawa Barbary Blidy

Od dłuższego czasu jestem przekonany, że sprawa okoliczności i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie wyjaśniona na gruncie prawa i odpowiedzialności przed sądem. Winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, media, i przede wszystkim politycy, którzy zasłaniając się legitymizmem, tak naprawdę nie chcą ruszyć podstaw układów środowiskowych.

Od dnia tragedii w domu Barbary Blidy jestem przekonany, że za jej śmierć jest odpowiedzialny polski system polityczny, powiązany z układem prokuratorskim i służb specjalnych, który wyraził zgodę na działania ABW, które miały być początkiem rozgrywki politycznej z lewicą. I dziś, po ponad 3 latach stwierdzam, że moje konkluzje potwierdziły się i wzmocniły, jednocześnie utwierdziłem się, że zmowa milczenia i korporacjonizm prokuratury i służb specjalnych nie pozwoli na dojście do prawdy.

Układ jest czytelny, zaczyna się w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego, prowadzi przez Zbigniewa Ziobro do ówczesnego szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcę, Grzegorza Ocieczka, szefa delegatury na Śląsku, aż do prokuratury okręgowej w Katowicach. Kluczem do wyjaśnia sprawy jest złamanie zmowy milczenia prokuratorów katowickich – i nie zmieni nawet tego umorzenie przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi śledztwa w sprawie nielegalnych nacisków na działania prokuratorów, do jakich miało dojść w prokuraturach katowickich, w trakcie dochodzenia przeciwko Barbarze Blidzie.

Read More

Wymarzona opozycja

Prawo i Sprawiedliwość to wymarzona opozycja dla rządzącej koalicji. Zamiast się zajmować pracą parlamentarną, wzięła się za funeralne igrzyska i jej 120 posłów i senatorów zamierza się bawić dwa razy w tygodniu w rozwiązywanie problemu katastrofy pod Smoleńskiem. Zespół poselski, zwany komisją Macierewicza, od nazwiska przewodniczącego, skutecznie będzie nie tylko odciągał parlamentarzystów od pracy, ale również skupił na sobie media.

I efekty tego już mam; Wczoraj minister Michał Boni zasugerował, że w najbliższym czasie rząd może podnieść wysokość składki rentowej, a także niektórych podatków (w tym VAT – do 25%), w ramach walki z dziurą finansów państwa – a opozycja praktycznie nie zająknęła się na ten temat, choć przecież podniesienie VAT uderza głównie w konsumentów finalnych…Dodatkowo będzie to stymulant inflacyjny.

Prawo i Sprawiedliwość nie ma ochoty przejmować się problemami państwa, nie mówiąc o obywatelach. Jarosława Kaczyńskiego interesuje głównie sprawa „dorwania” Donalda Tuska i ideologiczne hasła, głoszone pod twardy elektorat i media. PiS jest cały czas na wojnie i w kampanii wyborczej. Dlatego właśnie osoby, które w tej formacji znają się na sprawach gospodarczych, społecznych, czy polityki zagranicznej, tacy jak Paweł Poncyliusz, Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Kowal, zostali odsunięci na tor boczny. Kaczyńskiemu potrzebni są sprawni „żołnierze”, w stylu Joachima Brudzińskiego, czy Marka Kuchcińskiego, a nie ludzie, od których ciężko wyegzekwować pełną uległość.

Kaczyński swoimi wypowiedziami i decyzjami sprowadził swoją partię znów do poziomu poparcia ok. 25%. I znów będzie czekał na cud, który wyniesie go do władzy. Ale ten cud się nie zdarzy. Ani kryzys, ani afera hazardowa, katastrofa smoleńska, czy powódź, nie naruszyły poziomu poparcia dla Platformy Obywatelskiej i zaufania do Donalda Tuska.

Marzeniem Kaczyńskiego było stworzenie w Polsce systemu dwupartyjnego, gdzie dwie partie, jedna konserwatywna, centroprawicowa (PiS), druga liberalna i centrolewicowa (PO) będą się wzajemnie szachować i wymieniać władzą. Doprowadził jednak do sytuacji zbliżonej do modelu 1+1. Jedna duża partia władzy i druga, mniejsza, opozycyjna, bez szans na przejęcie steru rządów. Jest to układ zamknięty, gdzie opozycja nie ma szans na przejęcie władzy, ale zawsze wejdzie do parlamentu i zdobędzie pulę miejsc w Sejmie, a także sejmikach regionalnych. To konserwowanie układu, kiedy się zbiera pewne profity, nie biorąc odpowiedzialności za państwo…

W roku 2006 popularne było hasło wyborcze, anty-pisowskie - „Głosując na PiS, wybierasz Samoobronę”. Dziś ta hasło można sformułować – „Głosując na PiS, wzmacniasz Platformę”

Kiedy się wyborcy zorientują, że popierając Jarosława Kaczyńskiego, tak naprawdę budują pozycję jego adwersarza, Donalda Tuska?

Azrael

Jak się stać mężem stanu?

Posted 28 lip 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, demokracja

Platforma Obywatelska ma pełnię władzy. Władzy z mandatu demokratycznego, potwierdzonego wyborami w roku 2007 i 2010. Przedstawiciele tej partii zajmują trzy kluczowe stanowiska w państwie, urząd Prezydenta RP, stanowisko marszałka Sejmu i szefa rządu, a czwarte ważne miejsce, marszałka Senatu, zajmuje polityk, który PO sprzyja. To szansa, aby dokonać poważnego przełomu w polskim życiu politycznym.

Za zdobyciem tak dużej władzy stoi talent polityczny Donalda Tuska. To jemu udało się zbudować sukces formacji, która startując praktycznie od zera, doszła do pozycji prawie monopolistycznych. Opozycja jest słaba, nawet biorąc pod uwagę ostatnie wyniki lidera PiS-u w wyborach prezydenckich. Opozycja jest słaba, ponieważ partia Jarosława Kaczyńskiego, pod jego przewodnictwem jest pozbawiona zdolności koalicyjnych z kimkolwiek, a druga partia, SLD, nie reprezentuje całej lewicy. Dążenie Jarosława Kaczyńskiego do zbudowania dualistycznego systemu partyjnego doprowadziło do sytuacji, gdzie PiS wzmacnia… Platformę Obywatelską, sam pozostając bez możliwości zdobycia władzy.

Donald Tusk osiągnął bardzo dużo. Jego partia jest mocniejsza, niż kiedykolwiek. Należy włożyć pomiędzy bajki to, że triumwirat Komorowski – Schetyna – Tusk rozleci się z powodu animozji partnerów, lub kolizji środowisk wokół nich skupionych. Grzegorz Schetyna to polityk pragmatyczny, realistyczny, nieemocjonalny nadmiernie, zrozumiał wagę swojego nowego miejsca w polskiej polityce. Prezydent Bronisław Komorowski będzie prezydentem, który stanowisko będzie „piastował”. Nie będzie miał ambicji tworzenia własnego środowiska. Karty polityczne leżą w rękach Donalda Tuska.

Read More

Martwa partia

Posted 19 lip 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Od pewnego czasu w internecie zaczęło funkcjonować określenie „nekropartia”, w kontekście Prawa i Sprawiedliwości. To niezbyt eleganckie sformułowanie ma jednak głębokie uzasadnienie.

Platforma Obywatelska praktycznie nie zareagowała na konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego, który niedwuznacznie oskarżył Donalda Tuska i jego formację (także rząd) o przyczynienie się do katastrofy smoleńskiej, a na pewno o „moralne i polityczne” sprawstwo. Także wypowiedź posła Joachima Brudzińskiego, w programie Moniki Olejnik, „Kropka nad i” nie spotkała się z oficjalnym odzewem. I bitwa o krzyż na Krakowskim Przedmieściu nie jest w sferze zainteresowania PO. Słusznie, ponieważ wchodzenie w polemiki na tym poziomie tylko przyczyniłoby się do zaostrzenia sytuacji.

Wszystko to wynika z tego, że PiS i Jarosław Kaczyński nie mają żadnego programu, który mógłby być programem „na tak”. Zarówno na kampanię samorządową, jak i parlamentarną. Pomimo dość bogatego zaplecza intelektualnego, w postaci Ośrodka Myśli Politycznej, czy Instytutu Sobieskiego, nie mówiąc o takich tuzach, jak Jadwiga Staniszkis, Zdzisław Krasnodębski, czy Ryszard Legutko, PiS nie ma żadnego programu. Wszystkie projekty i pomysły zostały już dawno zgrane, a były to pomysły samego Jarosława Kaczyńskiego. I pomysł IV RP, i Polska solidarna – to są już tematy nie wzbudzające emocji, ani nie przyciągające wyborców. Jedynym pomysłem pozostaje gra pamięcią Lecha Kaczyńskiego. Nekropolityka…

Ostre tony w wypowiedziach Kaczyńskiego, Brudzińskiego, czy Jacka Kurskiego tłumaczone są traumą po katastrofie i odreagowaniem. Po ponad trzech miesiącach po katastrofie następuję otrzeźwienie. Tak, rzeczywiście – otrzeźwienie następuję, ale po kampanii wyborczej – i to tylko wśród części politycznych działaczy. Tych, którzy przez ścisłe kierownictwo kampanii, Joannę Kluzik-Rostkowską i Pawła Poncyliusza, zostali odstawienie na boczny tor. Stara gwardia partyjna, zwana też „zakonem PC”, odczuła zmianę wizerunku Jarosława Kaczyńskiego jako utratę własnej tożsamości i zaprzeczenie ideom partii. O tym, jak głębokie są podziały pomiędzy „liberałami” i „integrystami” partyjnymi świadczy to, że Joanna Kluzik-Rostkowska, która odebrała w wieczór wyborczy szczere gratulacje od Jarosława Kaczyńskiego za prowadzenie sztabu wyborczego, dziś nie jest wcale pewną kandydatką klubu parlamentarnego PiS na urząd wicemarszałka Sejmu. Zresztą wypowiedzi Kaczyńskiego pokazują, kto dziś jest bliżej jego ucha…

Jarosław Kaczyński po raz kolejny pokazał jak jest zdolnym politykiem. Zdolnym do destrukcji. W ciągu niewielkiego czasu, grając kartą smoleńską, odzyska wpływy w twardym elektoracie, także tym radiomaryjnym, a utraci poparcie tych, którym bliżej do umiarkowanego centrum. I na nic będzie straszenie monopolem Platformy Obywatelskiej, miękką dyktaturą Donalda Tuska. Kaczyński grając wyostrzeniem kursu politycznego, realizując projekt polaryzacji sceny politycznej, sam tworzy sukces i pozycję Platformy Obywatelskiej.

PiS partią martwą programowo, ideowo, mentalnie, tak jak wypalony jest jej przywódca. Nie wierzę, że nie widzą tego jej działacze. Tylko kto przedłoży wreszcie prawdę nad profity sejmowe, diety poselskie, spokój?

Azrael

—————————–

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Pianino Kaczyńskiego

Łoskot spadającego na chodnik przed willą pianina, zakończył porządki. Wcześniej Jarosław Kaczyński podeptał rogowe okulary, a atrapa metalowego czajniczka rozbiła się na ścianie pokoju. Możemy znów być sobą…

W trakcie kampanii wyborczej co i rusz czytałem, jak to Jarosław Kaczyński po katastrofie smoleńskiej się zmienił, Jako człowiek, dotknięty wielką tragedią, ale również jako polityk. Tak jakby tragedia osobista, a także tragedia jego partii, miały się wprost, kojąco przełożyć na na jego spojrzenie na rzeczywistość, państwo, swoją rolę w polityce, osąd przeciwników politycznych. Ja w tę przemianę nie wierzyłem ani ułamka sekundy, ponieważ „od zawsze” uważałem Kaczyńskiego za wyrafinowanego, bezwzględnego, nie mającego skrupułów gracza politycznego, który nie cofnie się przed niczym. To co widzieliśmy w kampanii, to była kreacja i triki polityczne, zbolała maska, uzupełniona czarnym garniturem. Portret, nakreślony rękami Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza. Posłanka PiS jest na urlopie, Poncyliusz leczy nadwyrężony kręgosłup… „Chata wolna, oj, będzie bal…”. I jest…

Jarosław Kaczyński stoi na czele partii, której główny, żelaznym elektoratem są ludzie sfrustrowani, odrzuceni, żądni zemsty i odwetu. I Kaczyński im to daje. On nie potrafi żyć bez chęci zemsty, rozliczeń, spisków i atmosfery podejrzliwości. I dwa wywiady, łagodny, Michała Szułdrzyńskiego dla „Rzeczpospolitej”, i ten drugi, bez zahamowań, Tomasz Sakiewicza i Katarzyny Hejke dla „Gazety Polskiej”, odsłaniają nam Kaczyńskiego takiego jak dawniej. Nie, jednak nie takiego – innego, ponieważ nie mającego hamulca w postaci brata i nie mającego innego celu, niż odwet na tych, którzy według niego doprowadzili do jego śmierci.

Kaczyński z pełną premedytacją powraca na tory wojenne. Nie jest to jednak wojna polsko-polska, która by zakładała jednak jakiekolwiek podstawy ideowe działalności Kaczyńskiego. To jest wprost wypowiedziana wojna przeciwnikom politycznym, Donaldowi Tuskowi i Platformie Obywatelskiej. Świadczą o tym cytaty, z własnych wypowiedzi, które Kaczyński sam przytacza. Kaczyński oskarżający rząd o „zbrodniczą politykę”, zamyka drogę do dyskusji i współpracy. Zresztą nigdy tak naprawdę nie było mowy o jakiejkolwiek współpracy, umowach ponad podziałami, interesie społecznym. Teraz gra idzie o utrzymanie mitu Lecha Kaczyńskiego i mitu smoleńskiego – najchętniej mitu zamachu, wynikającego ze spisku Donalda Tuska z Władimirem Putinem. Jarosław Kaczyński wyraźnie to sugeruje, opowiadając w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, że jego nazwisko było do końca na liście pasażerów TU 154M. Szef PiS-u nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność polityczną za katastrofę, a ta kryminalna, to tylko kwestia czasu.

Kaczyński dał sygnał do walki dla takich inicjatyw, jak Ruch 10 Kwietnia, czy Katyń 2010, dla dziennikarzy „Gazeta Polskiej” i „Rzeczpospolitej”, blogerów Salonu24. Również wraca do środowiska radiomaryjnego. I definitywnie zamyka się na wyborcę centrowego. Jego twarda retoryka i nowa wojna może mu przynieść krótkoterminowy sukces w jesiennej kampanii samorządowej, ale już przyszłoroczne wybory parlamentarne będą klęską,. Ale chyba Kaczyński przestał już patrzeć kategoriami kalkulacji politycznej. On prowadzi politykę mitologiczną. Mit IV RP ma zostać zamieniony przez mit smoleński. Tylko, że to droga donikąd.

Azrael

Ekspiacja na życzenie

Uff… Można spokojnie odetchnąć. Nie, to jeszcze nie koniec upałów. To tylko koniec przedstawienia pod roboczą nazwą „Wszystkie przemiany Jarosława Kaczyńskiego”.

Szef Prawa i i Sprawiedliwości udzielił wywiadu redaktorowi Michałowi Szułdrzyńskiemu z „Rzeczpospolitej”, którego z racji jego kultury osobistej i wykształcenia filozoficznego, trudno uznać za drapieżnego dziennikarza. Zawartość i efekt tego wywiadu najlepiej został określony przez anonimową, oczywiście, opinię jednego z polityków PiS, przytoczoną na portalu społecznościowym Twitter przez innego dziennikarza;

„Dwa miesiące ciężkiej pracy poszły w piach”

Tak, właśnie dwa miesiące budowania nowego oblicza i nowego wizerunku Kaczyńskiego i jego formacji, po raz kolejny zostały zniweczone jednym niezbyt długi wywiadem. Kaczyński wrócił do swojej starej retoryki, swojej metody wyrażania swojego zdania, która zakłada, że to tylko on ma rację, on określa standardy, jakie powinny panować w polityce, i tylko on jest punktem odniesienia.

Specjaliści od kreowania wizerunku i jego sztabowcy robili wszystko, aby spektrum zwolenników Kaczyńskiego i jego partii powiększyło się. Przybrało to po I rundzie wyborów formę groteski politycznej, kiedy Kaczyński na trybunie wiecowej zaczął stawiać obok siebie obraz lewicowego polityka Oleksego, a potem samego Edwarda Gierka – patriotę w trudnych czasach.

Kaczyński nie byłby sobą, gdyby nie zostawiony sam sobie, dając wywiad do sprzyjającego mu wyraźnie medium, nie pokazał swojej naturalnej twarzy. W tydzień po wyborach wziął w swoje ręce na nowo zadanie kreacji polityki własnej partii. Zresztą nie tylko on, ponieważ również pozwolono na nowo pojawić się w mediach Zbigniewowi Ziobro, carte blanche na wypowiedzi otrzymali Marek Migalski, Beata Kempa, Ryszard Czarnecki, czy Karol Karski. To za ich przyczyną do politycznej rozgrywki włączono krzyż z przed Pałacu Namiestnikowskiego, to oni również kierują dyskusję w stronę sprawy smoleńskiej. Ale rys ideologiczny określa Jarosław Kaczyński, a tą nową ideologią będzie właśnie katastrofa pod Smoleńskiem. To właśnie mit „męczeńsko” zmarłego brata ma nieść jego i jego formację przez najbliższe lata.

Po drugiej stronie (i tym razem nie jest to miejsce, gdzie kiedyś stało ZOMO…) są ci, którzy mają inne poglądy, niż on sam, przede wszystkim krytycy jego brata. Mają oni teraz niepowtarzalną okazję dokonania głębokiej ekspiacji, przeproszenia Jarosław Kaczyńskiego, generalnie za wszytko, a wtedy on zniży się do rozmów i współpracy. Nie muszę chyba dodawać, że na jego warunkach…

To, że Jarosław Kaczyński długo nie wytrzyma w gorsecie poprawności, było wiadome wszystkim przytomnym obserwatorom sceny politycznej. Nie wiadomo było tylko, jak długo to potrwa. Jak się okazało, bez wojny (polsko-polskiej) Kaczyński oddychać, żyć i działać nie może. Wszystkie scenariusze biorą w łeb, kiedy Kaczyński mówi z „serca”.

Ta kolejna wolta Kaczyńskiego to dobra informacja dla Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Tak przewidywalna i trywialnie jednoznaczna opozycja to coś, co można sobie wymarzyć. Teraz tylko już wystarczy postraszyć i lewicę i samych wyborców „wilkiem w skórze owcy”, a oni sami przejdą przez płot do jego zagrody. Taki lider opozycji, jakim jest Jarosław Kaczyński, to olbrzymi skarb dla rządzących…

Azrael

Dostosować się, to znaczy przeżyć

Posted 22 cze 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja, wybory

Hitem pierwszego dnia powyborczego dla mediów, oczywiście po oficjalnym ogłoszeniu wyników I rundy wyborów prezydenckich przez PKW, jest wypowiedź prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego o zakończeniu ery postkomunizmu w Polsce. Przytoczmy te słowa, wypowiedziane na wiecu w Szczecinie (gdzie Kaczyński osiągnął najsłabszy wynik, a skąd także pochodzi Grzegorz Napieralski), ponieważ są one ważne, aby zrozumieć grę Kaczyńskiego.

My się nie boimy żadnych zarzutów. Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi, może i trochę jesteśmy. Ja już będę od dziś używał tego słowa, nie będę używał słowa „postkomunizm”, którego używałem

Słowa Kaczyńskiego można potraktować jako greps wyborczy, wiecowy, ale mają one znaczenie głębsze.

Jak możemy te słowa odczytać. Wieloznacznie. Możemy uznać, że przemiana Jarosława Kaczyńskiego jest większa, niż do tej pory myśleliśmy, większa nawet, niż nam to chcieli wmówić jest spece od kreowania wizerunku. Okazuje się, że szef formacji budowanej na programie przeciwwagi do porządku demokratycznego III RP nie tylko rezygnuje z budowy IV RP. On w myśl idei zakończenia wojny polsko-polskiej, którą przecież nie on wywołał (sic!), nie tylko przestał się identyfikować z własnym programem, budowanym przez lata, ale również jest gotów przyznać się do swoich lewicowych proweniencji. Idzie nawet dalej – jest gotów uznać, że postkomunizm nie jest niczym złym, ponieważ to przecież lewica. A jak lewicą jest i on, i jego formacja, to już możemy, Panie Napieralski, razem współpracować…

Read More

Przegrana Donalda Tuska

Wyniki po pierwszej rundzie wyborów prezydenckich są znane. I są zaskoczeniem, in minus, dla Platformy Obywatelskiej. Nie zakładano, jak sądzę, poważnie w sztabie Bronisława Komorowskiego, że zdobędzie on prezydenturę w pierwszej rundzie, ale liczono, że przewaga będzie na tyle duża, że druga runda będzie tylko przyjemną dogrywką, coś w rodzaju objazdu nowego prezydenta po kraju. Stało się jednak inaczej – druga runda zostanie poprzedzona ciężką, dwutygodniową walką, bez gwarancji wygranej. Szanse obu kandydatów należy ocenić, na dziś, mniej więcej równo…

Wynik Bronisława Komorowskiego można tłumaczyć słabą strategią i pracą jego sztabu wyborczego i dobra pracą sztabu Grzegorza Napieralskiego, który prowadząc kampanię w stylu pop trafił do dużej części młodszego elektoratu, zabierając go kandydatowi Platformy Obywatelskiej. Ale jest to tylko cześć prawdy, dobry wynik Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Napieralskiego ma też inne przyczyny.

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości osiągnął dobry wynik, ponieważ za nim stała postać jego tragicznie zmarłego brata. Jarosław Kaczyński nie musiał przywoływać swojego brata wprost, ale jednak jego postać był obecna na jego wiecach i spotkaniach. Z drugiej strony Kaczyński nadmiernie nie eksploatował wątku śledztwa po katastrofie smoleńskiej, czego się obawiano, nie przywoływał teorii spiskowych, wskazywał na tylko na sprawą dbałości o polski interes przy prowadzeniu tego dochodzenia.

Łączny wynik obu głównych kandydatów, Komorowskiego i Kaczyńskiego, obaj otrzymali łącznie ok. 78% głosów, wskazuję, że wybory miały wymiar partyjny. Polaryzacja sceny politycznej przez dwie partie lokujące się na prawicy zdominowała te wybory prezydenckie. Z drugiej strony doskonały wynik Napieralskiego, 13 – 14%, wskazuje, że tak oczekiwany przez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego system dwupartyjny nie jest akceptowany przez dużą część społeczeństwa. Słaby wynik Janusza Korwin-Mikkego (bo ok. 2,5% głosów trudno uznać w skali całej sceny politycznej za wynik dobry) i jeszcze gorszy Andrzeja Olechowskiego, wskazują, że w Polsce myśl liberalna jest w głębokim odwrocie. To sygnał, że polska warstwa średnia i inteligencja nie jest przygotowana jeszcze mentalnie i intelektualnie do uczestnictwa w życiu politycznym w sposób podobny, jak w starych krajach Unii Europejskiej.

Wynik Bronisława Komorowskiego jest przegraną Donalda Tuska. Kiedy kilka miesięcy temu szef Platformy Obywatelskiej zdecydował, że nie będzie kandydował do urzędu Prezydenta RP, było jasne, że popchnęła go do tego nie tylko chęć zachowania stanowiska premiera do następnych wyborów parlamentarnych. Tusk zdając sobie sprawę z władzy i jej możliwości, jakie daję stanowisko premiera. Jego perspektywa polityczna sięga jednak dalej, niż do wyborów w 2011 roku. Delegowanie innego kandydata, niż on sam, miało na celu zbudowanie solidnej podstawy politycznej pod zmianę Konstytucji RP i zmianę struktur władzy w Polsce. Słaby wynik Komorowskiego, a być może jego przegrana w drugiej rundzie z Jarosławem Kaczyńskim może jego plany zniweczyć, a wręcz doprowadzić do jego klęski i oddania władzy na jesieni przyszłego roku.

Read More

Obyczaj demokratyczny

Wielu krytyków Bronisława Komorowskiego zarzuca mu, że podejmując decyzje jako sprawujący urząd prezydenta, narusza coś, co jest zwane „obyczajem demokratycznym”. Uważają oni, że takie decyzje, jak desygnowanie na urząd prezesa NBP profesora Marka Belki (wyboru dokonuje Sejm), czy zwołanie Rady Gabinetowej (która tak naprawdę nie ma żadnej mocy decyzyjnej, ponieważ nie ma prerogatyw Rady Ministrów…) powinny być podejmowane przez prezydenta wybranego w wyborach powszechnych. Krytycy ci jednak nie biorą pod uwagę tego, że Marszałek Sejmu, po pierwsze, sprawuję urząd z mocy Konstytucji, a nie z mocy decyzji partyjnej, a w demokracji obyczaj musi ustąpić prawu. Działania Komorowskiego mają znamiona precedensu i dlatego to on właśnie tworzy obyczaj, a nie jego krytycy. I do tego podejmuje decyzje i interwencje w imieniu i interesie państwa.

Innym trwałym obyczajem jest debata prezydencka, która miałaby pokazać, jakie wizje prezydentury mają poszczególni kandydaci, czym się różnią, i jak chcieliby sprawować swoją misję, daną przez obywateli w wyborach. Jak debata ma wyglądać, tego już zwolennicy tego obyczaju nie mówią, ponieważ każdy widzie go inaczej (tak jak każdy widzi inaczej demokrację, z reguły dość wycinkowo). Jedni uważają, że debata powinna być równoprawna dla wszystkich biorących udział w wyścigu do pałacu prezydenckiego, inni natomiast, że w debacie powinni brać udział ci, którzy mają realne szanse. Szef TVP1, Witold Gadowski uważa, natomiast, że prawdziwie demokratyczna debata ma miejsce wtedy, kiedy konkurują ze sobą przedstawiciele czterech najsilniejszych partii sejmowych, w związku z tym tylko ich zaprosił do najważniejszej debaty. I tak redaktor Gadowski stworzył nowy kanon demokratycznej debaty, gdzie równość kandydatów jest wykładnią siły popierających ich partii politycznych. Jest prawdą, że polityka w demokracji realizuje się poprzez partie polityczne, ale może pan Gadowski by zajrzał do ustawy o wyborze prezydenta i sprawdził, kto tworzy komitety wyborcze kandydatów do urzędu prezydenckiego. Debata w TVP czterech kandydatów dla pana Gadowskiego jest dla niego demokratyczna, ale już debata zorganizowana przez studentów na Uniwersytecie Warszawskim dla wszystkich kandydatów (Jarosław Kaczyński i Grzegorza Napieralski się nie pojawiali) już nie była na tyle ważną, aby ją transmitować w jego telewizji…

Read More

„Change” po polsku

Z czasów PRL przypominam sobie taki rysunek; Gołąbek pokoju, ale w barwach ochronnych, a w dziobie, zamiast gałązki oliwnej trzyma odbezpieczony granat… O, tak mi się kojarzy szeroko dyskutowana przemiana Jarosława Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński się zmienił, jak sam zauważył, inteligentni Polacy to widzą. Tak, inteligentni Polacy widzą i obserwują. Samego prezesa i jego otoczenie. Ludzie mają również tę cechę, w odróżnieniu od rybek akwariowych, że posiadają pamięć długoterminową. Potrafię też analizować zachowania, pod kątem sytuacji.

Premier Kaczyński się zmienił. Medialnie. Unika ostrych sformułowań. Nawołuje do pokoju, do zaprzestania wojny polsko-polskiej. Gruba kreska i pojednanie. Ponad podziałami. Coś w rodzaju pojednania ekumenicznego. Ale ja zajrzałem do Katechizmu Kościoła Katolickiego, a tak jest bardzo jednoznacznie opisany sakrament pojednania. Pokuty i pojednania, którego podstawowym elementem jest pokuta wewnętrzna. Takiej i Jarosława Kaczyńskiego nie widzę. Nie widzę żalu, ani chęci odkupienia. Więc jeżeli on, katolik, nie widzi konieczności pełnego pojednania, to dlaczego jak mam mu wierzyć?

Życie doświadczyło Jarosława Kaczyńskiego, ale nie zmieniło go to jako polityka. On dalej ma te same poglądy i wyznaje te same wartości. Odcina się od IV RP, ale przemyca w swoich wystąpieniach wszystkie elementy tamtego projektu. Silne, dominujące państwo, ale na jego warunkach. Odwołania do różnych wartości, ale tylko odczytywanych tak, jak on sobie wyobraża. Ręka wyciągnięta do zgody, ale pod warunkiem, że będzie to na jego warunkach.

Read More

Gruba kreska Jarosława Kaczyńskiego

Posted 23 maj 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Polska, Społeczeństwo, demokracja, wybory

Poruszenie wśród sympatyków Prawa i Sprawiedliwości jest zauważalne. Wielu z nich zadaje sobie pytanie – z jaką partią, z jakim Jarosławem Kaczyńskim mamy w tej chwili do czynienia?

Na sobotni wiec w Warszawie, na Placu Teatralnym przyszli twardzi, bojowi zwolennicy Kaczyńskiego. Przyszli na konwencję wyborczą, na której spodziewali się, że „wódz” wytyczy kierunek kampanii, pokaże cele, wskaże metody. Otrzymali w zamian za to dobre, ale łagodne przemówienie i przesłanie jedności społecznej w obliczu kolejnej katastrofy, tym razem powodzi. I kiedy on skandowali słowa poparcia, Jarosław Kaczyński podnosił ręce w kaznodziejskim geście spokoju. Zdezorientowani słuchacze po jego przemówieniach zaczęli się rozchodzić.

Czy Jarosław Kaczyńskie się radykalnie zmienił, czy może jest to tylko gra polityczna? I w jednym i w drugim przypadku mamy zwraca uwagę to, że Kaczyński odchodzi od idei tak zwanej IV RP. W jednym z wywiadów wręcz prosi dziennikarza – nie mówmy o tym, rozmawiajmy o przyszłości. I co ciekawe – nie tylko Jarosław Kaczyński mówi, że projekt IV RP nie ma już racji bytu – również inni politycy Prawa i Sprawiedliwości, tacy, jak Mariusz Kamiński, czy nawet Adam Bielan, odcinają się od tj idei.

Jeżeli rzeczywiście Jarosław Kaczyński i grono jego młodych partyjnych kolegów tak myśli – oznacza to, że szef PiS odkreśla grubą kreską swoją dotychczasową działalność polityczną. Unieważnia swój dorobek polityczny ostatnich kilkunastu lat. Porozumienie Centrum, partia powstała na początku ostatniej dekady XX wieku i jej kontynuatorka, Prawo i Sprawiedliwość, to formacje antysystemowe, których podstawy ideowe są zupełnie inne od reszty sił politycznych. Siłą Jarosława Kaczyńskiego była negacja porządku politycznego powstałego po Okrągłym Stole, który według niego dał Polsce Konstytucję służącą oligarchom politycznym, a zniszczył poczucie jedności społecznej. I teraz Kaczyński postanawia się włączyć na nowo w nurt życia III RP…

Read More

Cudownie nawrócony

Tuż po katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem krążyła plotka, pogłoska, że obie najsilniejsze partie polityczne, Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, dojdą do porozumienia i w wyborach prezydenckich wystawią wspólnego, ponadpartyjnego, koncyliacyjnego kandydata „zjednoczonej prawicy”. Były już nawet pewne kandydatury, mówiono o którymś z byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, czy o prezesie PAN, profesorze Michale Kleiberze. Nie były to tylko chyba pogłoski, ponieważ niektórzy z polityków obu formacji nie zaprzeczają, że tego rodzaju konsultacje były prowadzone. Chyba jednak nieufność głównych polityków obu formacji była, i jest w dalszym ciągu, przeszkodą do zbudowania takiego porozumienia.

Pomysł jednak nie umiera. Ma on jednak inną formułę. Teraz tym wspólnym kandydatem miałby zostać Jarosław Kaczyński.

Szef PiS-u w swoich wypowiedziach prezentuje się nam jako zupełnie nowy polityk. Wywiad, jakiego udzielił gazecie „Rzeczpospolita” pokazuje nam kogoś, kogo do tej pory nie znaliśmy. Kogoś, kogo nie mogliśmy sobie nawet wyobrazić. Wszystkie przemiany i otwarcia, jakie przeżyliśmy w ciągu ostatnich lat, to nic w porównaniu z tym, co zafundował nam Kaczyński w tych kilku minutach nagrania video, przesłaniu pojednania do Rosjan, i w kilku tysiącach znaków wywiadu. Nie tylko mówi zupełnie innym językiem, ale zupełnie o innych sprawach. Nie padają słowa układzie, anty-pisowskim spisku mediów, szarej sieci, o postkomunistach, no i o IV RP. Zresztą Jarosław Kaczyński nie chce mówić o swoim koronnym pomyśle, lecz o przyszłości. On, który praktycznie całą swoją karierę zbudował na negacji porządku społecznego, konsensusu państwa III RP, który, jeżeli nawet mówił o przyszłości, to projekty osadzał o przeszłość. Żadnych spraw rozliczeń, wszystkich tych dezubekizacji i dekomunizacji. Nie ma podziału na Polskę liberalną (łże Polskę…) i solidarną. Zastanawiam się, czy to jest właśnie to przesłanie i testament zmarłego brata, Lecha?

Read More

Zmiana pozycjonowania

Posted 18 maj 2010 — by Azrael
Category Jarosław Kaczyński, Państwo, PiS, Platforma, Polska, Popaprańcy, demokracja, wybory

Janusz Palikot to własna, unikalna marka polityczna. On może zupełnie swobodnie funkcjonować praktycznie po każdej stronie sceny politycznej, od lewicy, poprzez centrum, na prawicy się zatrzymując (jeżeli uznamy, że prawicą jest chadecja, a nie populistyczni narodowcy). Jego zmysł polityczny, oparty o solidną wiedzę na temat marketingu i własne doświadczenia i wykształcenie filozofa, pozwala mu wyjść z różnych trudnych sytuacji. A przede wszystkim pozwala mu na niezależne funkcjonowanie w świecie politycznej narracji.

Poseł PO miał kilka twarzy – biznesmena, filozofa, znawcy literatury Gombrowicza (i spuścizny naukowej Lecha Kaczyńskiego…), ale twarz (maska?) polityka leży mu najlepiej. W zależności od jego potrzeb był poważnym działaczem sejmowym w komisji mającej usprawniać państwo albo fighterem atakującym Prawo i Sprawiedliwość, z położeniem nacisku na Lecha Kaczyńskiego. Nie porównywałbym go jednak do Andrzeja Leppera, bo działalność tamtego była groteską demokracji, a to co czynił do tej pory Palikot było politycznym happeningiem, czasem performance.

Śmierć Lecha Kaczyńskiego dla innego, mnie zdeterminowanego i odważnego polityka, niż jest to Janusz Palikot mogłaby by być końcem jego kariery. Dowcipy z prezydenta nie są już śmieszne, jego wady, dosadnie i bezwzględnie ukazywane przez Palikota przestają mieć znaczenie. Trzeba mieć dużo determinacji i pomysłowości, żeby z tego rodzaju zaułka politycznego wyjść na nową drogę. I Palikotowi się to chyba jednak uda. Wystarczy po drugiej stronie znaleźć przeciwnika politycznego, do którego można się odnieść. Oczywiście chodzi o Jarosława Kaczyńskiego.

Jest wielu, którzy w przemianę Jarosława Kaczyńskiego nie wierzą. Po prostu, po 20 latach działalności politycznej o określonym profilu, nie można radykalnie zmienić poglądów. Człowiek 61-letni nie zmienia poglądów na otaczającą go rzeczywistość, nawet pod wpływem tak wielkiej tragedii osobistej. Bardziej wiarygodne by było wycofanie się z życia publicznego. Kolejna zmiana wizerunku nie wzbudza zaufania. I Palikot nie kryje, że tej przemianie nie wierzy. Poseł Po pojawił się na jednym ze spotkań marszałka Bronisława Komorowskiego, znacząco odmieniony – fryzura i grube, rogowe, a’la intelektualista z lat 60, to czytelna drwina z kreacji Jarosława Kaczyńskiego, jaką mogliśmy oglądać w nagraniu – przesłaniu – do „braci Moskali”, zamieszczonym w internecie, z okazji 65 rocznicy zakończenia II Wojny Światowej.

Palikot powrócił do polityki, ponieważ jest potrzebny w kampanii wyborczej. Wycofana kampania Jarosława Kaczyńskiego jest dla sztabu Komorowskiego zaskoczeniem. Nie ma kogo atakować, nie ma się do czego odnieść. Od pogrzebu Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki minęły już prawie 4 tygodnie, a poza kilkoma wywiadami szef PiS-u nie udzielił żadnej publicznej wypowiedzi. Trzeba w związku z tym, jeżeli nie da się go wyciągnąć na „ubitą ziemię” znaleźć inne skuteczne metody, pozwalające na utrzymanie przewagi sondażowej. I Palikot będzie robił za krzywe zwierciadło Jarosława Kaczyńskiego… Oby tylko nie przerysował…

Azrael

———————-

Felieton opublikowany na portalu MojeOpinie.pl

Nie wierzyć

Umiejętność krytycznego spojrzenia to cecha, której się nabiera z czasem. Z doświadczeniem, ze zrozumieniem zależności i niuansów, z umiejętnością spojrzenia za kotarę rzeczywistości. Ważne jest to też przy ocenianiu polityki i polityków, ponieważ nie mówienie prawdy albo całej prawdy to podstawowa zdolność polityka. To zresztą jest stwierdzenie eufemistyczne…

Zewsząd słyszę i czytam, że Jarosław Kaczyńskie po katastrofie pod Smoleńskiem się zmienił. Jako człowiek, co jest zrozumiałe w związku z tragedią rodziną, ale również jako polityk, tak jakby osobnicze cechy miały wprost przełożyć się na jego ogląd rzeczywistości, stanowisko wobec państwa, społeczeństwa i przeciwników politycznych. Ma to wynikać z tych kilku wypowiedzi, zgranych do internetu i jednego wywiadu, jaki udzielił Igorowi Jankemu, który zadawał pytania w imieniu grupy blogerów. Grupy starannie wyselekcjonowanej, wyselekcjonowanej z selektywnego portalu Salon24, a dodatkowo pytania przebrane zostały przez dziennikarza. I właśnie na podstawie tego internetowo/medialnego przekazu mamy wszyscy wyciągnąć wniosek, że oto objawił się nam „nowy człowiek, nowy Kaczyński”.

Niestety, podobnie jak inni politycy, jest to wszystko kreacją polityczną, trikami politycznymi, maską. Kaczyński założył na potrzeby kampanii zbolałą maskę, stonowaną kreację w czerniach, przy stłumionym świetle i na tle starannie wybranych bibelotów marketingu politycznego, jakimi stali się mimowolnie blogerzy polityczni. W wywiadzie, którego udzielił Kaczyński nie znajdziemy odpowiedzi na ważne pytania, ponieważ takie nie padły, a jeżeli padły – to Kaczyński lekko się po nich prześlizguje. Najważniejszą rzeczą, sygnałem, jest wola wyrażona przez Kaczyńskiego współpracy z innymi siłami politycznymi, ale jakie to może mieć znaczenie, jeżeli zakładamy, że i tak przynajmniej przez roku musiałby współpracować z większością parlamentarną. A jak taka współpraca wyglądała, wiemy po 4,5 roku prezydentury jego brata…

Przy analizie tego, co powiedział i co jeszcze powie Jarosław Kaczyński, warto się zastanowić, po co wybieramy prezydenta Polski i jakimi kryteriami powinniśmy się kierować przy wyborze kandydata na najwyższy urząd w państwie.

Read More

Kampania emocji

Za każdym razem, przy okazji każdych wyborów, czy to do Sejmu, lub Parlamentu Europejskiego, a także prezydenckich, pojawia się postulat, aby były one merytoryczne. To znaczy, aby debata obracała się wokół spraw ważnych dla państwa, jego finansów, bezpieczeństwa, edukacji, etc., etc.. A jak jest? Jest plebiscyt popularności poszczególnych kandydatów, okraszony ideologią, a najczęściej jej formą wulgarną. Panują nad tym spin doktorzy, media. Poppolityka, postpolityka, różnie to jest nazywane. Nawet afery, tak jak ta ostatnia, hazardowa, mają nikły wpływ na zmiany na scenie politycznej, na preferencje wyborcze. Chyba, że stanie się coś wyjątkowego…

Katastrofa pod Smoleńskiem jest właśnie czymś takim nowym, co było potrzebne, aby rozruszać scenę polityczną. Myliłby się jednak ktoś, kto uważa, że wypadek samolotu TU 154M da podstawy do szerszej dyskusji o państwie. Pojawiają się wprawdzie głosy, takie jak Czesława Bieleckiego, byłego opozycjonisty i znakomitego architekta, aby porozmawiać o państwie i jego wadach, niekompetencji i braku procedur, ale jest to wołanie na pustyni intelektualnej polskiej polityki. Nawet Jan Rokita, kiedyś polityk, dziś publicysta, ma raczej mało do powiedzenia ostatnimi czasy na tema państwa i jego problemach.

Kampania prezydencka jest znów kampanią wizerunku i emocji, tym razem związanych z katastrofą lotniczą. Wszystkie strony, obozy polityczne unikają odniesienia bezpośredniego do wypadku, ale wszystkie gdzieś ją w ten, czy inny sposób wykorzystują. Już sam fakt, że Bronisław Komorowski pełni funkcję po zmarłym Lechu Kaczyńskim, jest wystarczającym powodem do tego, aby mieć na uwadze, jak w pewnych sytuacjach zachowywałby się prezydent. To on byłby 9 maja w Moskwie i rozmawiałby z prezydentem Miedwiediewem, a ta rozmowa zupełnie inaczej by zapewne wyglądała, jak i stan stosunków z Rosją. Sztab wyborczy kandydata SLD, Grzegorza Napieralskiego zaangażował w kampanii rodziny zmarłych posłów tej formacji, w tym wdowę po kandydacie lewicy, Jerzym Szmajdzińskim. No i oczywiście – przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość również będzie „korzystać” z odniesień do smoleńskiej tragedii. Jest to po prostu nieuniknione.

Read More

Strzelać do pianisty

Jarosław Kaczyński przemówił. Wprawdzie z „puszki”, nie live, tylko z odtworzenia, znów bez możliwości konfrontacji z nim mediów, ale było to jego pierwsze wystąpienie wyborcze. Przygotowane zresztą merytorycznie na wysokim poziomie, to jest jeden z najlepszych materiałów , jaki został przedstawiony w ostatnich latach.

Szef PiS i kandydat na prezydenta, zwrócił się formalnie do Rosjan, ale tylko przykrywka dla prawdziwego adresata. Dobrze dobrany materiał, skierowany pozornie do Rosjan, w tonie pojednania i zrozumienia, równie dobrze napisany, jaki i zagrany, był przede wszystkim adresowany do wyborców polskich, do tej części, która jest niezdecydowana, na kogo głosować i do elektoratu negatywnie nastawionego do Kaczyńskiego. Otoczenie prezesa, pastele, okulary na nosie, czajniczek na herbatę i pianino z partyturą („Etiuda rewolucyjna”?) dopełniały wizerunku. Sygnał był czytelny – prezes jest człowiekiem kulturalnym, jeżeli nawet nie gra na pianinie, to jak zauważyła pani Jakubiak, czeka ono na potomka…

Wszyscy doskonale wiedzą, jak wyglądała polityka wschodnia Lecha Kaczyńskiego, na którego testament powołuje się jego brat. Przez 4,5 roku nie wykonał on ani jednego gestu w stronę Rosji, który mógłby być odczytany jako próba nawiązania relacji. Wszystkie jego poczynania miały na celu osłabienie pozycji Rosją. Wizja polityki zagranicznej PiS-, to walka z odwiecznymi wrogami, Rosją i Niemcami. To polityka napięć i konfliktu.

Ale nie o Rosję w tym wszystkim chodzi; Krótki, niewiele ponad trzyminutowy spot miał nam ukazać Jarosława Kaczyńskiego jako racjonalnego polityka, pragmatyka, męża stanu, przyjaciela nie tylko Rosjan, przewidywalnego, takiego, którego osobista tragedia zmieniła. To już nie jest jastrząb polityczny, ale raczej gołąbek pokoju. To co było formalnie adresowane do Rosjan, czyli słowa współczucia dla poległych w trakcie II WŚ, miało wywrzeć wrażenie na polskich odbiorcach. I wywarło. Ci, którzy nie rozumieją kuchni politycznej, są gotowi uwierzyć w słowa i nowy wizerunek Kaczyńskiego, ci, którzy potrafią wniknąć głębiej, widzą, jak dobra to jest manipulacja.

Read More