Posts Tagged ‘PO’

Wirtualna kampania

Posted 02 mar 2010 — by Azrael
Category Państwo, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja, wybory

Jeszcze nie ma końca pierwszego kwartału rok 2010, a już wiadomo, co zdominuje życie polityczne w Polsce. To oczywiście kampania wyborcza, która oficjalnie nie została jeszcze ogłoszona (nie znamy terminu wyborów), ale toczy się w najlepsze.

Platforma Obywatelska postanowiła przeprowadzić “prawybory”. Wprawdzie ten termin nie jest zastrzeżony dla kampanii wyborczej w USA, nie ma trade mark na to określenie, ale jest jasne dla wszystkich, że kojarzy się to amerykańskimi wyborami prezydenckimi, ale również z wyborami do ciał obieralnych, kongresów i senatów stanowych i federalnych. To w Stanach Zjednoczonych nie tylko zabawa, ale również składnik obyczaju politycznego.

To co za oceanem jest procedurą i standardem demokratycznym , w Polsce stało się partyjną farsą. Nie jest to nawet konsultacja z działaczami partii Donalda Tuska, ponieważ wstępną decyzja o desygnowaniu do wyścigu prezydenckiego Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego, jest czymś w rodzaju wyborów koncesjonowanych, bezalternatywnych. I do tego liberalna partia desygnowała do konkursu dwie persony o poglądach konserwatywnych…

Taka metodologia działania dobra jest dla politycznego marketingu, do walki politycznej, ale każdy z uważnych obserwatorów wolałby zapewne sytuację, kiedy po rezygnacji Donalda Tuska, jego następca zostałby wybrany drogą naturalną. Wybór pomiędzy Komorowskim i Sikorskim dla wielu działaczy PO, ale także dla wyborców jest wyborem mniejszego zła. Wydaje się, że kampania pomiędzy oboma kandydatami może doprowadzić do ich “spalenia” się. Już zresztą widać, że obaj naturalnie kierują swoją retorykę wyborczą w kierunku najpierw swoich politycznych przeciwników z własnej partii, a dopiero później w stronę innych konkurentów. Wspomagają ich w tym niektórzy działacze partyjni, tacy jak Janusz Palikot i Jarosław Gowin.

Read More

Późne dojrzewanie

Posted 26 lut 2010 — by Azrael
Category Etyka, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy

Mężczyźni to wieczni chłopcy. Tak mówią o nich kobiety, czasami, dla dyskredytacji jedni chłopcy mówią o innych. Jest nawet taki żart, że mężczyzna dorasta do 6. roku życia, później już tylko rośnie… Coś w tym jest – małe samochodziki zamieniamy na duże, jedne gry – innymi, to, choćby dziecinne corso, czy swojskiego palanta, na coraz mniej ekskluzywnego golfa…

Były minister sportu, Mirosław Drzewiecki, pomimo swoich 54 lat, bogatej przeszłości, majątku i odchowanych, dorosłych synów, wydaje się być takim właśnie chłopcem. Chłopcem na tyle roztropnym, żeby zarabiać pieniądze i robić karierę, mniej roztropnym, aby nie wierzyć wszystkiemu, co go otacza i wszystkim przyjaciołom i znajomym, którym, według niego, dobrze z oczu patrzy.

Mirek, bo tak się sam określa udzielił emocjonalnego wywiadu przed wejściem do klubu golfowego na Florydzie (bo on kocha grać w golfa…). Nie wiem, czy zmęczenie grą, czy brak make up-u, stworzyło wrażenie człowieka niezbyt przytomnego. I niezbyt zdającego sobie sprawę z tego, że jego opinia i jego dość swobodne myśli wymówione do kamery i “sitka”, będą newsem dnia w mediach elektronicznych, a także pożywką dla jego kolegów, nie mówiąc o wrogach. „Polska to dziki kraj”[...] „polityka to dzikie zwierzę, które pożera ludzi”[...]„wara od tego, z kim się spotykam”, ponieważ „jestem Mirek Drzewiecki, będę robił, co będę chciał” – to tylko kilka zwrotów, które zostaną mu zapamiętane.

Te słowa zostały określone jak aroganckie i nieprzemyślane, butne i krzywdzące. Oznaczają one, że Mirek żegna się z dotychczasowym życiem i polityką.

Tylko w związku z tym, co Drzewiecki robił przez 20 lat w polityce, głównie w parlamencie? Czy nie wiedział do tej pory, że “polityka jest takim okrutnym zwierzakiem, który potrafi zjadać ludzi”, czy może właśnie sam był po stronie tych, że zjadali innych – i którym, kolokwialnie pisząc, “żarło” – nie tylko politycznie.

Z ust Drzewieckiego wydobywa się żal, ale i obietnica zemsty. I żal mogę zrozumieć, ale ta deklaracja zemsty brzmi żałośnie – i właśnie dość dziecinnie.

Mam przekonanie, że były minister w swej działalności prawa nie złamał, że tak zwana afera hazardowa, wywołana z zamysłem politycznym przez szefa CBA, Mariusza Kamińskiego tylko go ze sobą zabrała, jak brudna fala. Jednak otaczanie się i pozostawanie w kontaktach z ludźmi o tak marnej konduicie, jak Ryszard Sobiesiak i uleganie ich działaniom, nie świadczy dobrze o jego klasie. I nie ma tu wcale znaczenia, że panów Drzewieckiego i szemranego biznesmena połączyła miłość do golfa. Bo gra, i owszem, szlachetna, ale nie oznacza to z automatu, że wszyscy przy niej szlachectwa nabierają…

Drzewiecki popełnił błędy nieroztropności, za które musi zapłacić. Polska jest tak samo dzikim krajem jak Stany Zjednoczone, Niemcy, czy Japonia. Tam też media polują na takie sprawy, tam też politycy nie mają skrupułów – więcej, z reguły nie mają przyjaciół, tylko interesy. Co więcej, naiwność, do jakiej przyznał się Mirek Drzewiecki, nie jest cnotą, lecz wadą rzeczową, która dyskwalifikuje. Z polityki i z biznesu. No, chyba, że się obie te rzeczy robi na wielką skalę. Ale do tego trzeba dorosnąć – i to nie w wieku pięćdziesięciu lat, ale dużo wcześniej…

Żegnamy się z Mirkiem, zapewne też ze Zbychem, licząc na to, że ich doświadczenie pozwoli innym politycznym chłopcom wyjść z okresu pryszczy politycznych.

Azrael

————-

Felieton opublikowany na portalu Wprost.pl

Prawybory dublerów

Posted 18 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Tusk, demokracja, wybory

Od kiedy wiadome się stało, że Donald Tusk nie będzie startował w wyścigu prezydenckim, napięcie w Platformie Obywatelskiej wyraźnie opadło. Tak, scenariusz rewanżu za o rok 2005, rok dwu porażek wyborczych były pociągający i taki naturalny. Upokorzenie przeciwnika politycznego do końca i wyeliminowanie go ze sceny politycznej na zawsze (nie PiS-u, jako formacji, ale jej szefów, braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich) było, i jest dalej, kuszące. Tusk jednak wybrał inny scenariusz, jest gotów oddać splendor stanowiska za realną władzę.

Niektórzy zarzucają Donaldowi Tuskowi, że rezygnacja z kandydowania na fotel prezydenta RP jest przykładem myślenia kategoriami partyjnymi. Jakoby jego wybór podyktowany był nie rzeczywistą chęcią prowadzenia rządu i realizowania trudnej, znojnej i niewdzięcznej działalności reformy państwa, lecz obawą utraty panowania nad partią, która dość naturalną drogą mogłaby trafić pod twarde panowanie Grzegorza Schetyny, który przecież nie jest pozbawiony ambicji politycznych i osobistych. Jeżeli natomiast ster partii trafiłby w inne, słabsze ręce, to z kolei mogłoby to zaowocować wzrostem nie do końca pożądanych dyskusji wewnętrznych, frakcyjnością, może nawet secesją części członków, czy rozłamem.

Jednak decyzja Donalda Tuska jest logiczna. System demokratyczny opiera się właśnie na partiach politycznych, z jednej strony jako emanacja polityki, z drugiej strony jako organu przedstawicielskiego wyborców. Jeżeli Tusk pozbawiłyby się panowania nad partią i oddałby ją w inne ręce, jaką by miał możliwość oddziaływania politycznego na Sejm, ten główny organ legislacyjny państwa? Tylko silna partia, silna w parlamencie pozwoli mu na realizację planów.

Read More

Konstytucja RP – debata

Posted 05 lut 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo

Zapraszam do obejrzenia dyskusji, jaka została nagrana dla Onet.tv w ubiegłym tygodniu,a dotyczyła ona zmian w Konstytucji RP. Punktem wyjścia były dwa projekty zmian w ustawie zasadniczej autorstwa Platformy Obywatelskiej i prawa i Sprawiedliwości.  W spotkaniu wzięli udział posłowie: PO – Antoni Mężydło i PiS – Zbigniew Girzyński, młody specjalista od marketingu politycznego, Łukasz Pawłowski i Wasz ulubiony bloger.

Nagranie zrobione w studio TVN trwało ponad 40 minut, ale wymogi internetu kazały je skrócić do 13, z sekundami. Szkoda, bo faktyczna dyskusja była dużo ciekawsza i ostrzejsza, niż to wynika z materiału opublikowanego na portalu. Trudno.

Debata o Konstytucji RP

Proszę o wasze uwagi.

Azrael

PS. Onet.pl po południu zamieścił video z komentarzem na stronie Wiadomości portalu

“Nie ma nic na Tuska”

Posted 05 lut 2010 — by Azrael
Category CBA, Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Społeczeństwo, demokracja

Afera hazardowa była. Tyle wczoraj się udało wycisnąć z Donalda Tuska przesłuchującym go posłom. Premier przyznał, że zaszły nieprawidłowości w związku z projektem ustawy regulującej sprawy podatków i dopłat do budżetu od firm zajmujących się biznesem hazardowym. Nie mógł inaczej powiedzieć, ponieważ jego decyzje personalne w rządzie i jego otoczeniu, w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, mogłyby się wydawać nieracjonalne. Szef rządu przyznał, odpowiadając na ostatnie pytanie posłanki Beaty Kempy, że będzie musiał poważnie się zastanowić, co i jak w tej sprawie powiedzieć społeczeństwu. I to chyba będzie jedyny sukces tej komisji…

Pamiętać należy, że komisja hazardowa została powołana przez Sejm do wyjaśnienia afery związanej z lobbingiem hazardowym i jego oddziaływaniem na najwyższe szczeble władzy. Takie było założenie inicjatywy powołującej komisję, z którą wyszedł sam premier Donald Tusk. Tak mu podpowiadał polityczny marketing. Doskonale jednak sobie zdawał sprawę, że komisja ta może zamienić się w broń polityczną, w komisję pościgową, przeznaczona do “łapania króliczka”, czyli jego samego. Wczorajsze przesłuchanie pokazało, że sieć zarzucona na niego chybiła.

Po przesłuchaniach głównych aktorów, byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, posłów i polityków Platformy Obywatelskiej i wreszcie samego premiera, widać wyraźnie, że “format”, jaki nadała komisji PO, sprawdza się. Bowiem zadaniem posłów Platformy Obywatelskiej w komisji hazardowej nie jest wcale wyjaśnienie szczegółów tak zwanej “afery hazardowej” Zbycha, Mira i Rycha, lecz udowodnienie, że w sprawy lobbingu na rzecz branży hazardowej umoczeni byli politycy wszystkich opcji politycznych. I jest to prawdą.

Read More

Rezygnacja Donalda Tuska – uwagi na marginesie

Posted 29 sty 2010 — by Azrael
Category PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, demokracja, rząd

Zostawmy na boku dość płytkie, doraźne dywagacje, kto zastąpi Donalda Tuska w imieniu Platformy Obywatelskiej w wyścigu prezydenckim. Nie dlatego nawet, że są one nudne, ale dlatego, że to co się dzieje w umyśle premiera i jaką ON podejmie decyzję, nie wie nikt, może poza jego żoną, Małgorzatą. Nie wie tego jego otoczenie, minister Tomasz Arabski, czy powiernik i szara eminencja KPRM, Igor Ostachowicz, nie wie tego na pewno także Grzegorz Schetyna. I nie należy również wierzyć Januszowi Palikotowi, że dojdzie dla jakiś prawyborów w ramach partii. Donald Tusk zdecyduje, kto w imieniu i przy poparciu PO będzie kandydował w listopadzie tego roku, a następnie przekona swoich partnerów, że jego pomysł i droga jest najlepsza. I tak będzie ze wszystkimi decyzjami w PO, do czasu, kiedy nie okaże się, że się pomylił. A władcy absolutni zawsze kiedyś się mylą…

Ciekawszym zadaniem jest rozbiór tego, co stało za decyzją Donalda Tuska zrezygnowania się z ubiegania o fotel prezydencki i ciepłą, najprawdopodobniej 10-letnią, posadę. Wydaje się, że decyzja została podjęta pod wpływem wielu czynników, które składają się na bardzo logiczną całość.

Jest oczywiste, że Donald Tusk patrzy w sondaże i kieruje się także (ale nie głównie) politycznym PR. To naturalne w przestrzeni politycznej XXI wieku i jeżeli ktoś mówi, że jego motywacją i jego celem jest tylko dobro narodu i społeczeństwa, to znaczny, że mamy do czynienia z idiotą, lub łgarzem, a zapewne z jednym i drugim. Polityczny PR i umiejętność narracji politycznej to kanon na szczeblu wielkiej polityki. Donald Tusk ma wyniki sondażowe niezmiennie znakomite, od wielu lat i nic nie jest ich wstanie pogorszyć. Ani ataki opozycji, ani kryzys gospodarczy, ani tak zwana afera hazardowa, sprowokowana przez jego współpracowników i wywołana przez Mariusza Kamińskiego i jego CBA. Słupki stoją, poparcie niemalże constans, droga ku Pałacowi Namiestnikowskiemu prosta i pozbawiona przeszkód.

Read More

Demokracja made in PiS

Nie można powiedzieć, aby projekt Konstytucji przedstawiony przez Jarosława Kaczyńskiego, tak zwanej Konstytucji IV RP, specjalnie rozpalił komentatorów, polityków, czy dziennikarzy i publicystów. Wszyscy oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to co zostało zaprezentowane na konferencji przez szefa Prawa i Sprawiedliwości, to nic innego jak zagranie polityczne, będące odpowiedzią na analogiczne działania Donalda Tuska z przed kilkunastu tygodni. To działanie marketingowe i wyborcze, skierowane ku elektoratowi PiS i Lecha Kaczyńskiego, mające pokazać, że myśl polityczna o IV RP nie umarła, że te “wartości”, państwo socjalne, silny prezydent i integralność państwa (także integralność władzy), nie zostały zapomniane.

Na projekt i pomysły Kaczyńskiego spadła lawina krytyki. Jedni porównywali zawarte w projekcie zapisy do tego, co można było znaleźć w Konstytucji (quasi faszystowskiej) z roku 1935, inni doszukują się pomysłów rodem z czasów PRL. Rzeczywiście, jeżeli popatrzymy na pomysły Kaczyńskiego, na rolę kontrolną prezydenta w stosunku do sądownictwa (prezydent miałby zostać przewodniczącym rady sądownictw), czy administracji państwa (zwierzchnik Służby Cywilnej), to widać wyraźnie, że miałby to być rola nadarbitra państwa. Zresztą Jarosław Kaczyński nie ukrywa specjalnie, że funkcja prezydenta miałby być de facto wyłączona z roli władzy wykonawczej. Ale za to głowa państwa dostałaby w ręce narzędzie rządzenia za pomocą dekretów i praktycznie swobodne prawo do odwoływania się do obywateli poprzez referenda. Ponad głową parlamentu i rządu. Poza tym prezydent miałby bardzo niejasno określone prerogatywy blokowania wyborów premiera i członków rządu. Z jednej strony brak władzy wykonawczej – z drugiej faktyczna władza, bez żadnej kontroli.

W projekcie można zauważyć pewną fascynację Jarosława Kaczyńskiego gaullizmem. Można było to już zauważyć przy pierwotnym projekcie Konstytucji, z roku 2005, którego współautorem, co się teraz przemilcza, był Kazimierz Michał Ujazdowski, uważany obecnie w PiS za politycznego renegata.

Read More

Huśtawka, czy zjeżdżalnia?

Posted 14 sty 2010 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, Tusk, rząd

Poszczególne gazety, portale internetowe, stacje telewizyjne i radiowe mają swoje ulubione ośrodki badania opinii publicznej, zwane w skrócie “sondażowniami”. W zależności od potrzeb zamawiane są w nich badania, na określony temat, w określonym czasie. Wyniki są przedstawiane, z reguły w aurze niezależnych badań naukowych, a potem są komentowane szeroko przez inne stacje, gazety, portale, aż do momentu, kiedy nie pojawi się następny sondaż, na temat podobny… i tak się kręci.
Nikt się nie pyta o podstawy badania, grupę badaną, metodologię, a już o sprawdzenie trendów w czasie jest wyjątkową rzadkością. Liczy się dziś i jutro – plus ekstrapolacja wątpliwej jakości wyników na bieżącą politykę, realizowana przez równie niezależnych i profesjonalnych komentatorów, jak owe wyniki.

Są oczywiście “sondażownie”, których metody badań są wiarygodne, a wyniki sprawdzalne i potwierdzające się, ale stara, dobra prawda mówi, że w przypadku sondaży ich wyniki analizuje się ex post, czyli po wyborach, ponieważ najlepszym sondażem są same wybory.

Ostatnio pojawiło się kilka sondaży popularności (poparcia?) dla partii politycznych, które musiały doprowadzić do skoku ciśnienia polityków dwóch największych konkurentów na polskiej scenie politycznej, PiS i PO. Pierwszy opublikowany podał, że poparcie dla PO spadło z niemal 50% do 37%, a PiS otrzymał w nim aż 28%, co daje różnicę już tylko 9%. Można by powiedzieć – konkurent już w zasięgu wzroku, a nawet strzału. To musiało Donalda Tusk i innych polityków Platformy mocno zaniepokoić. A Jarosław Kaczyński zapewne rozparł się w swoim fotelu w siedzibie partii na Nowogrodzkiej, przypominając sobie, że jednak ten w Alejach Ujazdowskich, w Kancelarii Premiera, może i bardziej gorący, ale za to bardziej kuszący…

No niestety… następnego dnia ukazały się inne sondaże, z których ewidentnie wynikało, że dystans 20% pomiędzy PiS i prowadzącą PO jest dalej utrzymywany, a wynik wskazuje, że gdyby doszło do wyborów, to partia Donalda Tuska jest bliska uzyskania uzyskania 23o głosów, i jeszcze kilku, dających im prawo do samodzielnego stworzenia rządu. Powietrze z baloników w PiS uszło, a politycy PO odetchnęli. Czy jednak słusznie?

Read More

IPN łączy i dzieli

Posted 08 sty 2010 — by Azrael
Category IPN, Państwo, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Sejm

Instytut Pamięci Narodowej do specyficzna instytucja na polskiej scenie. Właśnie nie w obszarze nauki i działalności historycznej, czy w obszarze wymiaru sprawiedliwości, ale na “scenie”, ponieważ działania szefa tej instytucji, a także poszczególnych jej pracowników i doradców, odbierane są jako działania polityczne, medialne – rzadko kiedy jako naukowe.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy i IPN, autorstwa Platformy Obywatelskiej – partii, która w poprzedniej kadencji powołała tę instytucję i walnie przyczyniła się do nadania jej obecnego profilu, dalekiego od bezstronności jednostki naukowej. To PO przyłożyła rękę do powołania na jej szefa profesora Janusza Kurtyki, co odbyło się w atmosferze skandalu pomówienia, i to ona pozwoliła na taką formę organizacyjną, w której polityczny prymat ma obecnie jedna siła polityczna. I możemy wczytywać się w sprawozdanie IPN, które właśnie zostało przyjęte przez sejmową komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka, nie zmieni to jednak oblicza tej instytucji, jako narzędzie politycznego przeciwko politycznym adwersarzom. Można się chwalić pracą pionów naukowego, edukacyjnego i archiwalnego, jednak IPN jest postrzegany przez swój pion śledczo-dochodzeniowy,

Platforma Obywatelska nie chce likwidacji IPN, do czego miała prowadzić propozycja Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Więcej – zmiany, jakie PO chce wprowadzić w ustawie o IPN, mają charakter kosmetyczny i mają za zadanie poddanie tej instytucji dalszej kontroli. Kontroli politycznej polityków. A najważniejsza wadliwość tej instytucji, czyli połączenie działalności śledczej i naukowej, w projekcie PO nie zostaje usunięta. Zamiana instytucji kolegium na radę instytutu to tylko tak naprawdę zabieg erystyczny, ponieważ sam tryb wyboru i akceptacji członków tej rady zostawiają politykom bardzo szeroką możliwość wpływu na nią.

Read More

Odwieczne prawdy sondaży

Posted 29 gru 2009 — by Azrael
Category Kaczyński, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Tusk, demokracja

Znów się pojawił sondaż, który wzbudził poruszenie. To ten zamówiony przez “Rzeczpospolitą” i zrealizowany przez GfK Polonia, mówiący, że Polacy Donalda Tuska nie kochają. Już ponad 81% badanych uważa, że jego rząd nie spełnił oczekiwań, a aż 33% respondentów sądzi, że rok 2009 był gorszy od poprzedniego pod względem politycznym. I już zapomniano, że kilka dni temu ten sam ośrodek opinii publicznej przekazał w kolejnym specjalnym i unikalnym sondażu, że PO znów ma ponad 50% społecznego poparcia…

O sondażach, ich metodologii, wpływie na opinie publiczną napisano już doktoraty i habilitacje, więc nie ma specjalnie nad czym się rozwodzić, tym bardziej, że najdalej jutro ukaże się następny sondaż, też robiony równie profesjonalnie, który pokaże zgoła inne wyniki. Będzie on robiony na równie “reprezentatywnej” próbie i równie “profesjonalnymi” metodami, z tym, ze zostanie zamówiony, powiedzmy przez stację telewizyjną XYZ. I znów domorośli komentatorzy rzucą się na nie, i znów wysnują daleko idące wnioski dotyczące nie tylko poparcia dla poszczególnych partii, polityków, rządu, ale również znajdą metodą ekstrapolacji tych sondaży na wyniki wyborów za rok, za dwa, a może i za lat pięć.

Przytomnie z komentujących zachował się jedynie prof. Ireneusz Krzemiński, który zadał sobie trud sprawdzenia, że rząd Tuska w tendencji dwuletniej jest w dalszym ciągu najlepiej ocenianym rządem z ostatnich kilku, a poza tym to nie są wyniki WYBORCZE, tylko przedstawienie poglądu, czy się kogoś lubi, czy jednak może nie. I tak odczytując ostanie dwa sondaże, widzimy dokładnie, że może Donalda Tuska już respondenci sondaży nie lubią, jak kiedyś, ale nie na tyle, aby polubić Prawo i Sprawiedliwość, Jarosława Kaczyńskiego i jego brata. Co to, to jednak nie…

Read More

Martwa idea POPiS-u

Posted 08 gru 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, demokracja

Co jakiś czas powraca w mediach, czy na polskich salonach politycznych dyskusja o tym, jaka to wspaniała miała być idea porozumienia dwóch partii postsolidarnościowych, Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej. Porozumienie tych dwóch formacji, w skrócie POPiS, miało wcielić w życie idee tak zwanej IV RP, czyli publicystycznego pomysłu politologa Roberta Matei. Sierot po POPiS-ie jest w dalszym ciągu wielu, tylko, że ich wynurzenia są zgoła inne, niż jeszcze kilka lat temu.

Chyba najbardziej paradoksalną sprawą jest to, że obie partie i PO, i PiS prezentują się jako partie prawicowe, jednocześnie odwołując się do czysto socjalistycznego i socjalnego ruchu związkowego, a później politycznego, który u zarania swojej działalności chciał socjalizm reformować, nie myślał o zmianie systemu politycznego, a ryt niepodległościowy i antykomunistyczny nadali mu działacze innych nurtów politycznych, co ciekawe, również początkowo o proweniencji lewicowej. To coś takiego, jak w przypadku amerykańskiego ruchu neokonserwatywnego, którego początki tkwią w… lewicy trockistowskiej. Tak daleko nasze partie “prawicowe” nie doszły, ale chcą być postrzegane jako ideowa prawica, choć obie z konserwatyzmem, liberalizmem i chadecją mają związki bardzo luźne.

Prawicowy, coraz bardziej prawicowy dziennikarz, Igor Janke wydał książkę, stanowiącą wybór jego felietonów i publikacji z ostatnich kilku lat, nosi ona tytuł, “PO-PiSowa kronika upadku”. Mówi to już samo przez się, o czym ten wybór traktuje, ocena tego, co się stało w ciągu ostatnich 4. lat zawarta jest w tytule. Janke pisze, w przedmowie, że “koalicja PO-PiS to był tylko sen, z którego trzeba szybko się obudzić”, a minione 4. lata podzieliły tylko elity polityczne – w sposób nieodwracalny. To słuszna diagnoza, ale spór o idee POPiS-u i jego upadku toczy się teraz, kto za to ponosi winę. I tak, jak głębokie są podziały pomiędzy działaczami obu partii, tak również głęboki – i nierozwiązywalny – jest spór, kto za to ponosi odpowiedzialność.

Read More

Cynizm uprawniony

Posted 05 gru 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Społeczeństwo, demokracja

Wielu ludzi dotkniętych władzą staje się cynikami. Myślę, że większość ludzi władzy, od decyzji których zależy to, czy zrealizują swoje plany, lub plany swojej formacji politycznej, wie doskonale, że nie ma prostej drogi do dojścia do celu. Słowo “kompromis” jest na pierwszym miejscu przed słowem “prawda” w arsenale polityka.

Komisja hazardowa rozgrzewa…samych zainteresowanych, media elektroniczne i garstkę obserwatorów. Tak, garstkę, ponieważ szerszy ogół społeczeństwa jest sprawą zainteresowany mniej niż umiarkowanie. Pokazują to zresztą ostatnie sondaże, które wprawdzie są dość mało miarodajne, co do reprezentatywności badanych i zakresu badania, ale pokazują trend, a właściwie stałość poglądów – Platforma Obywatelska cały czas oscyluje wokół 50% poparcia społecznego…Afera hazardowa, “grzana” przez media już prawie od 2. miesięcy, nie działa ani wprost, ani w sposób skumulowany na wyniki sondaży.

Komisja sejmowa, jaką powołano do rozwikłania tej sprawy, jest pod całkowitą kontrolą Platformy Obywatelskiej, a jej koalicjant, PSL, nie miesza się do tego, uznając, że do problem PO, jak sobie sprawę rozwiąże. Marszałek Franciszek Stefaniuk wyraźnie to zaakcentował, że on i jego formacja nie będzie się mieszać w przedstawienie, jakie tworzą PO i PiS, i opuścił salę obrad przed głosowaniem nad odwołaniem ze składu komisji pisowskich posłów Wassermana i Kempy. PO nie ma innej możliwości, niż trzymanie całej komisji i sprawy afery hazardowej “za twarz”, ponieważ partie opozycyjne, przy całej retoryce wielkich słów posła Bartosza Arłukowicza z SLD i polityków PiS – zrobiłyby wszystko, aby przejąć władzę w komisji i wykorzystać ją dla własnych celów politycznych.

Odwołanie Zbigniewa Wassermana i Beaty Kempy z prac komisji było zagraniem cynicznym. Cynicznym, ale w pełni uprawnionym prawnie, ponieważ szef komisji, poseł Sekuła miał w ręku opinie prawne biura Sejmu. I o tym i Kempa i Wasserman wiedzieli, przeglądając depesze papowskie nie znalazłem nigdzie ich opinii o tym, że zostało złamane prawo. Jest faktem, że uczestnictwo Kempy w pracy komisji ds. wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy PO nie przeszkadzało, choć była ona wiceministrem w resorcie, który w sprawę był zamieszany, a jej były szef Zbigniew Ziobro, będzie jeszcze zeznawał przed komisją – a teraz jednak przeszkadza…

Read More

Zgniła koalicja POPiS

Posted 30 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy

Hasło “sieroty po POPiS-ie” jest znów dość popularne. Liczba marzycieli, że dwie główne siły postsolidarnościowe jeszcze się ze sobą zejdą wcale nie maleje. Jakikolwiek sygnał ze strony choćby marginalnych polityków jednej lub drugiej partii, wzbudza od razu falę enuncjacji i wróżb politycznych. Czy jednak sojusz obu partii jest możliwy? Tak, niestety jest możliwy. A wynika to ze słabości przede wszystkim Platformy Obywatelskiej.

Platforma Obywatelska, podobnie jak większość nowoczesnych partii europejskich, jest partią bez idei, rozumianej jako wartość, jako przesłanie i program społeczny. To jest tylko organizacja, posługująca się metodami marketingu i PR politycznego, skierowana na zdobycie, utrzymanie i wzmocnienie swojej pozycji, a w rezultacie – władzy. Ocena tego przez pryzmat założenia, że mamy do czynienia z partią idei, ludźmi idei, w tym wypadku idei liberalnych – jest częstym błędem czynionym przez obserwatorów, komentatorów politycznych i , niestety, wyborców. Na Platformę (i na inne partie polityczne także) należy spojrzeć bez założenie, że są one formą organizacji społecznej i kierują się jakąś ideą pracy dla środowiska społecznego. Powinniśmy patrzeć na partie polityczne tak, jakby były one wyabstrahowane z kontekstu społecznego. I tak faktycznie się to coraz częściej dzieje.

Istotą działania Donalda Tuska i jego formacji było zdobycie władzy. Kiedyś zdobycie władzy polegało na przedstawieniu takiego programu społecznego, gospodarczego, politycznego, aby przekonał on wyborców. Teraz dojście do władzy uwarunkowane jest głównie tym, na ile techniki marketingu politycznego będą skuteczne, aby pokonać przeciwnika. Jest truizmem powtarzanie, że nie ma jasnego podziału na lewicę i prawicę, na partie konserwatywne, liberalne i populistyczne, w polskich warunkach zanika też już podział na partie post solidarnościowe, post komunistyczne i narodowo – patriotyczne. Zrozumiał to Donald Tusk, przytulając przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, lewicową Danutę Huebner i socjal-konserwatystę Mariana Krzaklewskiego.

Read More

Kupczenie państwem

Posted 27 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, demokracja

Kiedy w ubiegłą sobotę Donald Tusk rzucił propozycję zmian w Konstytucji RP – propozycję stricte polityczną i PR-owską – opozycja natychmiast podniosła larum, że jest to zagranie li tylko na umocnienie władzy rządowej, i zabranie prawa obywatelom do wyboru prezydenta (czyli odebranie igrzysk…). Przypomnijmy, że według tego medialnego pomysłu rola i prerogatywy prezydenta zostałyby drastycznie ograniczone – zostałby pozbawiony veta, byłby wybierany nie w wyborach powszechnych, lecz na stanowisko delegowałoby go Zgromadzenie Narodowe, czyli połączone izby Sejmu i Senatu.

Opozycja, ale także duża część komentatorów uznała to za zagranie taktyczne, mające wzmocnić obchody 2. rocznicy rządów koalicji PO-PSL, no i przykryć afery, jakie się kłębią wokół polityków Platformy Obywatelskiej. Okazuje się jednak, że sprawa może mieć drugie dno.

Paweł Śpiewak, były poseł PO, socjolog, rzucił wczoraj w trakcie wywiadu w TVN24, że rzeczywiście propozycja Donalda Tuska jest realnym planem politycznym, ale nie chodzi w nim wcale o reformę państwa, jego władzy wykonawczej, lecz stoi za tym pomysł pewnego układu politycznego. Miałoby to polegać na tym, że Lech Kaczyński zostałby ponownie prezydentem RP (nie w wyniku reelekcji), jeżeli Prawo i Sprawiedliwość zgodziłoby się na zmiany konstytucyjne proponowane przez PO… Jednym słowem obie partie, tak miłujące demokrację, miałby zawrzeć układ polityczny, układ władzy PONAD Konstytucją i prawami obywatelskimi, prawem do wyboru władz, na rzecz zachowania status quo władzy partii.

Trudno przeprowadzić analizę, jak tego rodzaju układ polityczny wpłynąłby na oblicze sceny politycznej w Polsce, można jednak przypuszczać, że brak silnego prezydenta i ciche wsparcie PiS (a może, po odejściu Jarosława Kaczyńskiego, nawet faktyczna koalicja) zamknęła by scenę polityczną całkowicie. I tak system dwupartyjny, do jakiego PO i PiS dążyły, zamieniłby się w system pełnej oligarchii politycznej i quasi dyktatury.

W Niemczech, w których od lat panuje dość zbliżony układ polityczny – dwie główne partie, SPD i CDU, oraz dwie, trzy partie mniejsze (Zieloni, FDP, Die Linke) były już przypadki, gdzie z powodu nie uzyskania odpowiedniej liczby mandatów w wyborach, koniecznych do samodzielnego rządzenia, dwie wielkie partie tworzyły tak zwaną wielką koalicję – CDU/SPD. Ale było to wynikiem wyborów i zgodne z duchem demokracji.

Pomysł i sugestie prof. Pawła Śpiewaka, znającego kulisy polityczne PO wskazują, że degrengolada polityczna i chęć utrzymania się u władzy establishmentu politycznego (obu partii) jest tak duża, że rozpatrują one scenariusze omijające procedury i prawa demokratyczne państwa – a przede wszystkim prawa obywateli do dokonania w pełni aktu demokratycznego wyboru.

Nie wiemy, czy Donald Tusk złożył taką propozycję Kaczyńskim. Wiemy już jednak, od czasu słynnych taśm Renaty Beger, że tego rodzaju rozmowy mogłyby być prowadzone.

Konkluzja tego rąbka tajemnicy, jaką usiłuje nam odsłonić Paweł Śpiewak jest taka, że Konstytucja RP staje się dla polityków nie punktem odniesienia i podstawą ładu państwa – lecz materiałem do manipulacji politycznych.

To sygnał o wiele groźniejszy, niż próby wasalizacji państwa za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, czy „prywatyzacja” rządów na rzecz PO za czasów obecnej koalicji. Tego rodzaju pomysły to kupczenie państwem i jego ustawą zasadniczą.

Azrael

Premier, czy prezydent?

Posted 25 lis 2009 — by Azrael
Category Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, wybory

Dobrze, że Jan Krzysztof Bielecki odszedł z banku Pekao SA. Media mają kilka dni na “grzanie tematu”, Platforma Obywatelska ma trochę oddechu od nacisków w sprawie afery hazardowej i nowej, tak zwanej afery czorsztyńskiej.

Odejście Bieleckiego z drugiego co do wielkości banku w Polsce jest faktem i spekulacje, dlaczego tak się stało, nie mają już większego sensu. Sprawdził się na tym stanowisku, tak jak wcześniej sprawdził się jako dyrektor w EBOiR, a jeszcze wcześniej jako krótkotrwały premier. To nie był typowy bankier, raczej ekonomista, co pozwoliło mu na szersze spojrzenie na działalność banku i może dzięki temu utrzymał on w czasie ostatniego kryzysowego roku stabilną pozycję, pomimo, że jego macierzysta jednostka, włoskieUnicredito, przeżywało duże zawirowania.

Bielecki, kolega premiera Donalda Tuska z Kongresu Liberalno-Demokratycznego nie odszedł daleko od polityki i był, szczególnie w ostatnich miesiącach, bliskim doradcą. Jak bliskim, nie wiemy, ale mówi się, że obok szarej eminencji Kancelarii Premiera, Igora Ostachowicza, osobą premierowi najbliższą. To on ponoć stał za decyzją gwałtownych ruchów personalnych, po odpaleniu przez media afer stoczniowej i hazardowej. I to on poradził przesunięcie Grzegorza Schetyny do Sejmu.

Premiera Tuska otacza układ. Tak, jest to układ koleżeński, tkwiący korzeniami w Trójmieście, a jego najmocniejszym i najważniejszymi elementami są właśnie Jan Krzysztof Bielecki i Wojciech Duda. A uzupełnia ich wspomniany warszawiak, Igor Ostachowicz. To w tym składzie zapadają strategiczne decyzje personalne, polityczne, wewnętrzne decyzje partyjne.

Read More

Tusk kontra kreskówki

Posted 17 lis 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Społeczeństwo, Tusk, demokracja

16 listopada minęła druga rocznica powołania rządu Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka, rządu koalicyjnego PO-PSL. Dziwne, że przy okazji omawiania dokonań tego rządu, rzadko kto ocenia pracę wicepremiera Pawlaka i peeselowskich ministrów, skupiając się na premierze i jego działaniach. To wyraźny znak, że siłą sprawczą tego gabinetu i koalicji jest właśnie premier. To znak, że pomimo zawirowań aferalnych ostatnich miesięcy, to najsilniejszy i najsprawniejszy polski polityk.
Oczywiście, można dokonywać ocen prac rządu w sposób normatywny, ale nawet polegając na liczbach i danych statystycznych, można z nich wyciągać różne wnioski. Pokazali nam to politycy opozycyjni z SLD i PiS. Grzegorz Napieralski, z mierną zdolnością profetyczną twierdzi, że Polska w przyszłym roku zamiast na czele państw Europy, jeżeli chodzi o dane PKB, będzie na szarym końcu. Będzie, jak to określił, “czerwoną plamką” na zielonym tle wzrostów innych gospodarek. Skąd ma takie dane i skąd bierze taką pewność – nie wiemy – i jak widać po sondażach popularności SLD – mało kogo to interesuje.

Dla Jarosława Kaczyńskiego oczywiście 2 lata rządów PO-PSL to jedno wielkie pasmo klęsk, ograniczenie praw obywatelskich, afery i porażająca niekompetencja rządu. To znamy, znamy ten język o “zdumiewającej niekompetencji”, czy o wielkich sukcesach jego rządu z lat 2005 – 2007 – zakończonych wyborczą porażką. Można powiedzieć – wilcze prawo opozycji. Tylko, że również powtarzanie tych rytualnych zwrotów, jak ze starego generatora wystąpień, mało na kim robi wrażenie.

Wiele rzeczy temu rządowi się nie udało, wiele zapowiadanych działań, regulacji prawnych i reform nie wyszło poza retorykę medialną i zapowiedzi. Reforma służby zdrowia czy szkolnictwa podstawowego, tragiczny poziom kształcenia wyższego i brak regulacji rządu w tej dziedzinie – to rzeczy najpoważniejsze, jakie Tuskowi można zarzucić. Walka ze źródłami kryzysu i zmiana akcentów w polityce zagranicznej – to pozytywy. I to, że rząd i sam premier nie stracili w połowie kadencji społecznego zaufania.

Read More

Naboje wystrzelane

Posted 29 paź 2009 — by Azrael
Category CBA, Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo

Sytuacja polityczna, związana z aferami z jednej strony, zapowiedzią nowych regulacji w sferze hazardu z drugiej i permanentnymi konferencjami prasowymi Prawa i Sprawiedliwości z tej trzeciej – normalizuje się. Już dziś o poranku, w tradycyjnym seansie nienawiści Jarosława Kaczyńskiego, w porannej audycji PR I, “Sygnały Dnia”, najważniejszym tematem była sprawa przeprosin Ludwika Dorna, za pomówienie go, że jest niepłacącym alimenciarzem. Nawet o pomyśle premiera ograniczenia hazardu Kaczyński wypowiedział się raczej pozytywnie.

Spokój można też ocenić po tym, że blogerka kataryna, która milczy czasem całe tygodnie, wczoraj napisała cztery długie,  posty na swoich blogach, oczywiście o zbrodniach PO, Donalda Tuska i jego ludzi, a dziś już ani jednego. Zadanie było wykonane perfect, co zaowocowało przyczynkiem ze strony ministra Stasiaka z Kancelarii Prezydenta, a dziś powołał się na naszą Różę Luksemburg prawicowej blogosfery sam przywódca PiS-u.

To oczywiście jest tylko flauta przed następnym huraganowym atakiem na Donald Tuska i na rząd. Teraz kolej najpierw na walkę o zakres działania komisji hazardowej, potem o jej skład i na koniec o jej przywództwo. Z góry jest wiadome, co wynika z arytmetyki sejmowej, że walka dla PiS jest przegrana, ale przecież tak naprawdę chodzi o to, aby króliczka gonić…

Read More

Samotność długodystansowca

Posted 16 paź 2009 — by Azrael
Category Państwo, PiS, Platforma, Polityka, Polska, Tusk, rząd

Po ostatnich trzech tygodniach zawieruchy politycznej wokół Donalda Tuska, rządu i całej Platformy Obywatelskiej wielu sobie zadaje pytanie, czy i jak premier i jego formacja to odczują. Najnowsze sondaże nie oddają jeszcze, czy spadek jest minimalny, czy straty w wyniku afer (faktycznych, czy tylko medialnych) będą znaczne, czy tylko symboliczne. Bo to, że będą jest jednoznaczne. Ale jedna ocena już Tuska powinna zaniepokoić – jego osobisty wskaźnik popularności; Okazuje się, że już ponad 50% badanych źle ocenia jego pracę. To wyraźny sygnał, że sam czar i “pijar” już nie wystarczą do zdobycia Pałacu Namiestnikowskiego.

Sprawy dotyczące samego premiera można zdefiniować w kilku punktach, na zasadzie interakcji z problemami i zadaniami na przyszłość

1. Donald Tusk a afery. Wydaje się, że sposób rozwiązania problemów wewnętrznych PO w związku z aferą został przez niego rozegrany… źle. Po pierwsze, zbyt nerwowo, za szybko, po drugie, sposób jaki tego dokonał, osłabia jego i jego możliwości działania. Usunięcie, demonstracyjne i upokarzające, wicepremiera Grzegorza Schetyny z rządu, nie tylko swojego formalnego zastępcy, ale również długoletniego przyjaciela i partnera politycznego, to błąd bardzo poważny, skutkujący wzrostem napięcia i problemami w przyszłości. Przesłanki korupcyjne wobec Schetyny były mniej, niż wątłe. Rozbicie przez Donalda Tuska układu dualistycznego władzy partyjnej (nieformalnego, rzecz jasna), powoduje, że inne grupy wewnątrz partii zostaną zaktywizowane i rozpoczną własne rozgrywki. Przykład tego już mamy, po zachowaniu, co najmniej kontestacyjnym, Jarosława Gowina, który wprawdzie jest marginesem partii, ale medialnie znaczącym, mogącym na zewnątrz jej zaszkodzić. Dodatkowo przesunięcie do Klubu Parlamentarnego obok Schetyny Sławomira Nowaka i Radosława Grupińskiego, grozi wewnętrznymi napięciami w dużym klubie. Klub ten i tak jest podzielony (choćby sprawą in vitro), a dodatkowe przesunięcia i podziały nie wzmocnią go. Przy okazji partia również traci na swojej homogeniczności.

Read More

Filozof vs. ornitolog

Posted 07 wrz 2009 — by Azrael
Category PiS, Platforma, Polska, Popaprańcy, Społeczeństwo, demokracja

Mieliśmy wczoraj, na zakończenie udanego weekendu, (kto by się przejmował polską piłką…) przedstawienie z pogranicza mediów, polityki… i socjologii. Chciałem napisać, że kabaretu, ale niestety, nie było śmiesznie, raczej dość żałośnie. Oto u Anity Werner, w wieczornym programie w stacji TVN24, spotkali się ze sobą politycy PO, Janusz Palikot, z wykształcenia filozof, oraz politolog, dr Marek Migalski, kiedyś mieniący się niezależnym analitykiem, teraz polityk Prawa i Sprawiedliwości. Jak sam pisze na swoim blogu, chciał sprawdzić, czy ornitolog może latać, czyli czy politolog może pełnić funkcje polityczne… może. Może, tylko że lot ten raczej coraz bardziej jest chybotliwy.

Właśnie osnową tego spotkania medialnego były wpisy na blogach interlokutorów, przytoczone przez telewizję. Z jednej strony prowokujące, ostre językowe i celne spostrzeżeniami politycznymi i socjologicznymi, czasem przekraczające granice dobrego smaku (Palikot), z drugiej riposty Migalskiego, personalnie skierowane do posła PO, z założenia również dowcipne, ale jednak nie tej klasy finezji językowej i erudycji. Na zaczepkę o stanie kobiecości posłanek PiS (koń jaki jest, każdy widzi…), Migalski chciałby walić Palikota w pysk, ponieważ ten jakoby nie ma zdolności honorowych. Nie będę przytaczał całej korespondencji – jest łatwa do odnalezienia, w internecie.

“Ustawka” zrobiona przez TVN24 była jednak w sumie dość nudna (może dlatego, że Migalski uchylił się od fizycznego kontaktu z Palikotem, ponieważ był tylko obrazem ze studia w Katowicach), jednak daje możliwość oceny jakość debaty politycznej tak zwanych elit. Od strony czysto formalnej, jakości przekazu i zdolności argumentacji, wygrał tę debatę Janusz Palikot. Konwencja spotkania, forma i treść była zbliżona do jego pojmowania swojego zadania w polityce, czyli robienia prowokacyjnego performance politycznego. Migalski, który sam, jak twierdzi, wynajął się sam do zadania politycznego dania odporu działaniom Palikota, czyli wejścia na jego obszar działania, na jego scenę – wypadł słabo, choć nie żenująco. Wbrew pozorom i nawoływaniom Migalskiego do dyskusji merytorycznej, to Palikot bardziej przekonywująco mówił o podstawach i zasadach swoich działań, wyraźnie mając przewagę nad politykiem PiS w rozumieniu mechanizmów politycznego marketingu. I nie jest prawdą, jak niektórzy twierdzą, że Janusz Palikot wygrał, ponieważ sprowadził Migalskiego do swojego poziomu – to pan politolog z UŚ nie wszedł na platformę posła PO…

Read More

PO stworzyło koalicję kolesiów

Posted 01 sie 2009 — by Azrael
Category Polityka, Polska, Popaprańcy, Radio, SD, Telewizja

O PSL zawsze się mówiło, że jest to tak zwana partia “obrotowa”, czyli, że w dowolnie wybranym, acz korzystnym dla siebie momencie, robi zwrot przez rufę, ustawia na nowo żagle i płynie znów z wiatrem. Okazuje się, że tego rodzaju sztuka jest również nie obca Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, tylko, że korzyści dla tej partii będą daleko mniejsze, żeby nie powiedzieć – żadne.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybrała nowe rady nadzorcze dla TVP i Polskiego radia. Znalazły się w nich osoby kojarzone z Prawem i Sprawiedliwością, a także nominanci kojarzeni z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Tylko, że jest to półprawda, a może się okazać, że SLD na media publiczne będzie miała wpływ czysto wirtualny, żeby nie powiedzieć – iluzoryczny.

Kto jest architektem tego układu? Niewątpliwie… Donald Tusk i Platforma Obywatelska. Pokazanie Sojuszowi Lewicy Demokratycznej przysłowiowego środkowego palca, w trakcie głosowań sejmowych nad poprawkami Senatu do ustawy medialnej, musiało ostro zadziałać na ambicje Grzegorza Napieralskiego. Oczywiście, główną przyczyną jest to, że PO i jej posłowie, a głównie pani Katarasińska, nie było wstanie w ciągu ciągu prawie dwóch lat napisać JEDNEJ, przyzwoitej i możliwej do negocjacji ustawy o porządku mediów w Polsce – nie tylko publicznych. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o media sensu stricto publiczne, ale również o zasady działania wszystkich mediów, w momencie, kiedy zbliża się cyfryzacja telewizji, a konwergencja jest faktem…

Read More