Cele i metody

Wystąpienia Lecha Kaczyńskiego i jego brata, szefa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława, należy rozpatrywać łącznie. Dokładnie tak, jak działania jednego są z reguły funkcją pomysłów podrzucanych przez drugiego. Pomijając quasi patriotyczne wystąpienie prezydenta na Westerplatte, skierowane nie tyle do Europy i Świata (ponieważ nikt go poważnie nie traktuje i nie przykłada wagi do jego opinii), widać wyraźnie, że kampania do wyborów prezydenckich została rozpoczęta.

Lech Kaczyński swoje przemówienia 1. września, poranne i popołudniowe kierował nie tyle do Władimira Putina, Rosji, lecz do swojego elektoratu. Jarosław Kaczyński zadając natomiast następnego dnia pytanie o motywy i zasadność zaproszenia rosyjskiego premiera, pokazał irytację tym, że to nie jego brat, pomimo usilnych starań nie był bohaterem 70. rocznicy II Wojny Światowej.

Dyplomacja, a obchody były nie tylko dniem pamięci, ale również momentem, kiedy się uprawia politykę wizerunkową państwa, wymaga umiejętności niuansowania wypowiedzi. Na agresywną i w dużym stopniu prostacką propagandę rosyjską z przed 1. września godziło się odpowiedzieć w sposób adekwatny, za pomocą instytucji do tego uprawnionych i predestynowanych. Dobrze zrobił Donald Tusk, wykorzystując doświadczenie i materiały Instytutu Pamięci Narodowej, który wydał dobre, ostre oświadczenie.

Jarosław Kaczyński w swoim krótkim, acz treściwym wystąpieniu na konferencji prasowej 2. września zanegował podstawy polskiej polityki zagranicznej. Dla niego zaproszenie Putina (i jak sądzę, również Angeli Merkel) było wyrazem słabości. Nie zauważa, że przyjazd szefów rządów Niemiec i Rosji podniosło rangę nie tylko uroczystości, ale również Polski na arenie międzynarodowej, a lekcja historii została zauważona.

Oczywiście, wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego skierowane było do elektoratu jego partii i miało na celu podniesienie temperatury debaty politycznej. Tak jak zwykle, zagadnienia polityki zagranicznej (i polityki historycznej) są dla szefa PiS jedynie funkcją spraw krajowych. Dając tak ostre sformułowania, Kaczyński, jak zwykle, nie przyciąga do siebie, swojej partii – i oczywiście, swojego brata – nowych wyborców, lecz ich odrzuca. W ten sposób PiS nie tylko nie zyskuje nowych wyborców, ale również traci tych, dla których jego partia mogłaby stać się alternatywą, jeżeli z Platformą Obywatelską stałoby się coś dramatycznego. Podobnie sprawa się ma z samych Lechem Kaczyński, co pokazuje ostatni sondaż prezydencki. Donald Tusk otrzymał w nim 48%, Kaczyński 14%, a niezdeklarowany jeszcze Andrzej Olechowski – 8%… Jeżeli przypomnimy jeszcze, że negatywny elektorat Lecha Kaczyńskiego wynosi 70%, i jest to praktycznie wartość constans, widać że PiS kandydata na fotel prezydenta nie ma. Nie może nim być także Zbigniew Ziobro. Jeszcze pamiętamy, jak w roku 2005 duet Brochwicz-Miodowicz, działając w intencji Donalda Tuska, za pomocą pani Jaruckiej i jednej kartki zniszczył Włodzimierza Cimoszewicza. Co można by zrobić teraz, wobec Ziobry?

Niewątpliwie najważniejszym celem politycznym Jarosława Kaczyńskiego na najbliższy sezon polityczny jest wprowadzenie swojego brata na ścieżkę do reelekcji. Jednak, jak widać, metody, jakimi się chce posługiwać, są stare i będą nieskuteczne. Próba mobilizacji woków polityki historycznej i gra na kryzys ekonomiczny skończą się spektakularną porażką. Także w wyborach samorządowych.

Azrael

Zapiski zza Atlantyku – 3 września

Upadek miast

Właśnie minęła kolejna rocznica kiedy to huragan Katrina zaatakował i prawie, że zniszczył jedno z bardziej ciekawych miast USA, Nowy Orlean. Ale to czego huragan nie zdołał zniszczyć, uległo zaniedbaniu do tego stopnia, ze Nowy Orlean to miasto zdominowane przez masowe przestępstwa, brud oraz ruiny zdemolowanych budynków. Nikt nie spodziewał się, że Katrina dokona takiego ogromu zniszczeń. Wszyscy ci, którzy mogli coś zrobić dobrze wiedzieli, że miasto nie było przygotowane. Mimo raportów z prośbami o pomoc w zabezpieczeniu miasta przed powodzią, 43 Prezydent USA George W. Bush totalnie zignorował sytuacje. Tysiące ludzi zostało pozbawionych dachu nad głową, źródła zarobku oraz jakiejkolwiek pomocy. Po Katrinie, miasto było ruiną i nadal nią jest. 950,000 tysięcy byłych mieszkańców miało otrzymać pieniądze aby mogło znaleźć tymczasowe miejsce zamieszkania oraz możliwość powrotu. Ale pieniądze zostały wydane i niewielu wie na co.
Były vice prezydent Dick Cheney, który ponownie postanowił wyjść z ukrycia w ową rocznicę uparcie twierdzi, że taktyka Busha oraz działalność jego administracji przyczyniła się do tego, że kraj był bezpieczny. Ale kraj nie był bezpieczny. Zignorowanie sytuacji w Nowym Orleanie spowodowało, że wielu utraciło życie a tysiące ludzi stałego dachu nad głowa. Biedni mieszkańcy tego miasta, głównie społeczność murzyńską najbardziej ucierpiała. Bush nie dotarł do Nowego Orleanu aż przez dwa dni. Kiedy to ludność Nowego Orleanu w upale, wilgotności Południa USA, zaduchu bez wody oraz pomocy lekarskiej przezywała jedna z największych klęsk naturalnych, Bush obserwował sytuację z samolotu. Rok po huraganie, polowa miasta nadal nie miała elektryczności, polowa szpitali oraz przedszkoli była zamknięta, przestępstwo wzrosło tak bardzo, że miasto nie potrafiło kontrolować tego co się działo i stało się miastem duchów i bandytów. Katrina zwana „wielkim potopem” była przykładem, że niebezpieczeństwo to nie tylko terroryści, ale ignorancja ze strony rządu.

Continue Reading →

Władimir Putin to inna półka polityczna

Czytając opinie o dniu wczorajszym na Westerplatte, komentatorów, polityków, widzę, że głównym bohaterem jest dalej Władimir Putin i to co powiedział, a czego nie, co powinien przyznać i za co przeprosić, i oczywiście – czego my, Polacy od niego oczekujemy. Dzisiejszy „występ” Jarosława Kaczyńskiego na konferencji prasowej wyraźnie pokazuje zresztą, czym się różni polityk od politycznego frustrata. Frustrata zresztą przegranego, który nie liczy się ze słowami, a opinie formułuje bez zastanowienia dla szerszego ich kontekstu.

Polacy, pomimo że życiorys i droga kariery Putina są powszechnie znane, nie potrafią z tego wyciągnąć wniosków. Zresztą brak perspektywicznego myślenia i zdolności analitycznych, to standard w polskiej polityce zagranicznej, niezależnie od tego, czy prowadzi ją rząd, czy urząd prezydencki. Tarcza antyrakietowa i wspierania watażki Saakaszwilego, to tylko przykłady pierwsze z brzegu.

Putin to nie jest ciasny kagiebowiec, jak by chciano go nam przedstawić. To polityka wytrawny, skuteczny i taki, który Rosją będzie rządził przez długie lata. Może w partnerstwie z Miedwiediewem, może sam, ale jego oparcie i pozycja w państwie i społeczeństwie jeszcze długo będą nie do podważenia. Może się to nie podobać za granicą Rosji, w Polsce, Unii Europejskiej, czy USA, ale to z Putinem politycy całego Świata będą mieli do czynienia jeszcze przez lata.

Kiedy w 2007 roku amerykański tygodnik „Time” przyznał Putinowi tytuł człowieka roku, uzasadnieniem tego wyboru było to, że że Władimir Władimirowicz wzmocnił Rosję na arenie międzynarodowej i doprowadził do stabilności wewnętrznej kraju. I była to prawda, warto pamiętać, że w tym roku, rok przed wyborami prezydenckimi, Putin przygotował sobie pozycję do premierostwa, osiągając ze stworzoną przez niego siłą polityczną, partią prokremlowską – Jedna Rosja – przygniatające zwycięstwo w wyborach do Dumy.

Continue Reading →

Po obchodach na Westerplatte

Jak można się było spodziewać, politycy zajmowali się głównie rozgrywkami politycznym, media się przyglądały i śledziły uważnie to, co ci najważniejsi powiedzą, a czego nie – a pamięć o wojnie, nie tylko Wrześniu, ale również o innych arenach II Wojny Światowej gdzieś uleciała. Spodziewam się, że omówienia mediów polskich i zagranicznych dalekie będą od refleksji, a bliskie standardom gier politycznych, jakich byliśmy świadkami.

Najważniejsze komunikaty i momenty, jakie można można było dzisiaj usłyszeć i zobaczyć, nie dotyczyły wcale przemówień oficjalnych. Najciekawsze i najważniejsze było spotkanie w cztery oczy Donalda Tuska i Władimira Putina na sopockim molo w godzinach południowych, gdzie swobodna wymiana opinii mogła dać więcej, niż rozmowy negocjacyjne w gabinecie. Sygnałem, że rozmawiano tam poważnie, była informacja, że porozumienie na temat dostaw gazu jest bliskie podpisania. Także informacja i zapewnienia Putina, że Nord Stream nie jest projektem skierowanym przeciwko Polsce, należy odczytać… jako kolejne zaproszenie do uczestnictwa w nim. Poważnie na miejscu Tuska bym się nad tym zastanowił.

Następny ważny sygnał to deklaracja o otwarciu, na zasadach wzajemności archiwów (Putin), a także deklaracja korzystania z doświadczeń i ustaleń polsko-rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, która ma zająć się do końca sprawą mordu katyńskiego (Tusk). Uważam, z punktu widzenia politycznego i naszych relacji z Rosją spotkanie premierów Polski i Rosji, a także konferencja prasowa po nim za najważniejszy moment dnia dzisiejszego. Jeżeli dodamy do tego podpisane umowy i porozumienia, a przede wszystkim komunikat o nawiązaniu po wielu latach współpracy pomiędzy Sztabami Generalnymi Wojska Polskiego i armii rosyjskiej, to należy uznać, że bilans jest więcej niż pozytywny.

Nie udało się Lechowi Kaczyńskiemu ani obrazić Władimira Putina, ani wyprowadzić go z równowagi. Technologia polityczna, zawierającą się w działaniach propagandowych ostatnich kilkunastu dni, a także indywidualne i wyszkolone przymioty Putina, pozwoliły na to, aby z założenia prowokacyjne i emocjonalne występy Kaczyńskiego trafiły w próżnię.

Continue Reading →

Co z Konstytucją?

Za kilka dni trzech byłych prezesów, Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Zoll, Marek Safjan i Jerzy Stępień, działając w ramach odtworzonego i odświeżonego Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”, ogłosi swoje tezy dotyczące zmian, modyfikacji Konstytucji, RP, mającej dopiero 12 lat.

O konieczności zmiany założeń Konstytucji RP w dziedzinie władzy wykonawczej piszę od mniej więcej dwóch lat, szczególnie zwracając uwagę na zagadnienia struktury i podziału władzy wykonawczej. Sam skłaniam się zdecydowanie ku modelowi podziału władzy jaki istnieje w Niemczech, czyli systemowi kanclerskiemu, gabinetowo-parlamentarnemu.
Jest dla mnie jasne, że Polska potrzebuje nowych regulacji w dziedzinie prawa konstytucyjnego, tworzenia prawodawstwa, podziału i struktury władzy wykonawczej i ustawodawczej. Ale politycy, jacy obecnie zasiadają w polskim parlamencie – nie są przygotowani do tego rodzaju dyskusji. Dlatego inicjatywa trzech prezesów, ciekawa i potrzebna, nie wyjdzie poza sferę dyskusji publicystycznych.

Prawnicy pracujący nad projektem nie wychodzą poza prace studialne. Nie stworzyli szerszego zespołu, który mógłby być zaczątkiem nowej Komisji Konstytucyjnej, skupiając się tylko na pewnym elemencie Konstytucji. Uważam to za poważny błąd, ponieważ jeżeli już zaczyna się dyskutować o tak ważnym aspekcie państwa, należy do tego podejść w sposób globalny i przynajmniej zasygnalizować problemy wynikające ze zmian w Konstytucji. W lutym tego roku, kiedy pp. Zoll, Stępień i Safjan wydali oświadczenie wzywające do szybkiej zmiany Konstytucji RP, w tej części, która dotyczy spraw związanych z kompetencjami, zadaniami i podziałem władzy wykonawczej, zwracałem uwagę, że nie da się w ten sposób wycinkowo traktować tematu, bez odniesień do innych części Konstytucji, a przede wszystkim ordynacji wyborczej.

Continue Reading →

List polityczny i polityka historyczna

Rzadko tak naprawdę się zdarza, aby listy polityczne miały znaczenie i były podstawą do dyskusji politycznych. Polityka wykuwana jest w zaciszu gabinetów i rzadko kiedy to, co możemy przeczytać, w formie artykułu, czy właśnie listu, jest pełnym obrazem tego, co zostało ustalona poza obszarem mediów i publiczności.

Dobrze, że Władimir Putin przyjął zaproszenie i przyjeżdża do polski na obchody 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Jest to gest dużo ważniejszy, niż hucpa historyczno-polityczna, jak się rozgrywa w Moskwie. Nie sądzę oczywiście, że będzie to nowe otwarcie w relacjach polsko-rosyjskich, bo Rosja nie czuje potrzeby hołubienia Polski, jej pamięci i jej martyrologii. Taka jest brutalna prawda, możemy się na nią oburzać – ale nie możemy z tym nic indywidualnie zrobić. Jeżeli sądzimy, że Putin po raz kolejny (po Jelcynie) ukorzy się za Katyń, Miednoje i wywózki Kresowian na Syberię – to mylimy się grubo. Polityka historyczna Rosji tego nie przewiduje.

Czy nam się to podoba, czy nie, każdy naród ma swoje niezbywalne prawo kształtowania swojej historiografii w sposób taki, jak uważa za stosowne. My natomiast mamy prawo do krytykowania takiego, a nie innego podejścia do historii, jeżeli jest ona wspólna, ale nasze możliwości oddziaływania są znikome. I tak, Niemcy, rozliczając się z nazizmem, nie chcą zapominać o losach swoich obywateli, z Prus Wschodnich, Pomorza, czy Sudetów. Możemy się na to zżymać, ale Angela Merkel nie może, nie tylko z powodów politycznych, wyrzucić pamięci o milionach potomków Niemców z terenów, które były kiedyś dla nich terenami rodzinnymi. I nic tu nie ma do tego odpowiedzialność narodu za II WŚ. Losy indywidualne Niemców są równie tragiczne, jak innych wypędzonych. Polska straciła legitymację do protestu przeciwko „Widocznemu Znakowi”, wycofując się z tego projektu.

Polska natomiast dopiero teraz, po 20. latach niepodległości przypomina sobie o Polakach zamordowanych na Wołyniu, we wschodnich województwach II Rzeczpospolitej. Dlaczego dopiero teraz? Dlatego, że przez te lata prowadziliśmy politykę historyczną, polegającą na wymuszonej anty rosyjskością przyjaźnią z Ukrainą. Zaowocowało to tym, że w Polsce nie ma muzeum Kresów Wschodnich, polski Kościół Katolicki nie upomina się o pamięć o pomordowanych, a Ukraina w dużym stopniu buduje swoją tożsamość narodową na nacjonalistycznej legendzie OUN/UPA. I czy mamy na to wpływ? Nie, możemy się tylko czerwienić za to, że „zapomnieliśmy” w oficjalnej polityce o wymordowanych Polakach… ale również nie pamiętamy, że polityka II RP wobec Ukraińców też nie była pozbawiona elementów dyskryminacji…

Continue Reading →

Polityka historyczna w stylu hard

Interesujący się historią II Wojny Światowej albo choć oglądający filmy wojenne, pamiętają zapewne, że Rosjanie, kiedy szli do fronatalnego ataku, kiedy ruszały ich fronty, z reguły kilka na raz, to poprzedzone było to zmasowanym ostrzałem artyleryjskim, tak, aby kilka, kilkanaście kilometrów było oczyszczone z Niemców. To, co się dzieje teraz w rosyjskich mediach, przypomina właśnie taki zmasowany ostrzał, przy pomocy dział propagandy.

Co jest przyczyną takiego działania, tak zmasowanej propagandy, odczytywanej u nas z jednej strony jako prowokacja, z drugiej, jako chęć napisania, z naszego punktu widzenia – zafałszowania – historii?

Powody bezpośrednie są dwa. Pierwszym jest chęć budowy nowej doktryny państwowej Federacji Rosyjskiej, która ma bezpośrednio nawiązywać do tradycji imperialnej. Pierwsze sygnały takiej chęci budowy nowej- starej tożsamości narodowej mieliśmy bezpośrednio po konflikcie kaukaskim, w roku ubiegłym, gdzie Dmitrij Miedwiediew przekazał bardzo jasny przekaz, oświadczają, jakie i gdzie Rosja ma swoje interesy. Miedwiediew wyraźnie zaznaczył, że Rosja nie godzi się więcej na prymat amerykański, uważa, że Świat stał się wielobiegunowy, a pomimo to, że chce przyjaznych stosunków z Europą i Ameryką, nie zrezygnuje z obrony swoich interesów, wyraźnie zakreślają swoją strefę wpływów. Rosja i jej władcy postanowili odbudować pozycję imperialną. Jest to w dużym stopniu reakcja na jelcynowską „smutę”, poczucie straty pozycji i znaczenia Rosji w czasie jego prezydentury, po rozpadzie ZSRR.

Continue Reading →

Postpolityka made in PiS

Do tej pory to Platforma Obywatelska uchodziła za partię, która głównie liczy się z sondażami ośrodków opinii publicznej. To ona miała programować swoje działania pod kątem tego, jak jest widziana przez wyborców i jak by chciała być widziana w przyszłości. Zarzuca się Donaldowi Tuskowi, że jego najbliższe otoczenie, skupione w KPRM zajmuje się głównie politycznym PR, a nie programowaniem merytorycznym prac rządu. Oczywiście, nadrzędnym celem jest utrzymanie premiera na ścieżce do prezydentury – oczywiście na czele wyścigu. I przyznam szczerze – ten pogląd nie odbiega daleko od prawdy, bo tak naprawdę bogatą pracę merytoryczną tego środowiska widać tylko w przypadku ministra Michała Boniego, który z przepracowania zaczyna wyglądać jak zombie, a skończyć może (odpukać…), jak Andrzej Bączkowski…

Ale taki styl uprawiania polityki, a właściwie postpolityki, nie jest obcy innym partiom polskiego grajdołka politycznego. Już nie ma w Polsce, przynajmniej wśród partii bardziej znaczących, ani jednej, która by się kierowała ideami. Liczy się wynik wyborczy i sondażowy, liczy się uczestnictwo w mediach, mało liczy się interes społeczny. Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, choć, jak mam nadzieję, niepogodzeni z takim uprawianiem polityki.

Prawo i Sprawiedliwość nie różni się wcale od PO w stylu i metodzie uprawiania polityki. Pamiętamy przecież, że partia już kilkakrotnie zmieniała swój image i swoje metody, choć zawsze na końcu wracała do „starego koryta” retoryki antypeowskiej i odwołań do tak zwanego „interesu narodowego”. Koniki pod ślicznymi nazwami Lustracja, Dezubekizacja i Dekomunizacja, ciągnące bryczkę z napisem Układ, zawsze stały gotowe w stajni politycznej tej partii i jak trzeba było, to Jarosław Kaczyński jej dosiadał. Pamiętamy, że zmiany imagu realizowane były na różnych poziomach, począwszy od butów i garniturów prezesa, aż do quasi programów dla inteligencji, młodzieży i internetowych seksualnych maniaków sączących piwo. Rezultat sondażowy tych i innych zabiegów zawsze był taki sam – wahnięcia o 1-2%…

Continue Reading →

Trzeci szereg

Stany Zjednoczone na obchodach 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej będzie reprezentował były minister obrony, William J. Perry, z czasów prezydentury Billa Clintona. Emerytowany polityk. Nie mający realnego wpływu na żaden proces decyzyjny administracji amerykańskiej, jak się wydaje, nie jest nawet konsultowany w ważnych sprawach. Kto jest temu winien, że przyjeżdża do nas zasłużony, lecz były polityk? My, i tylko my jesteśmy temu winni.

Polska naiwność w polityce zagranicznej i w relacjach z Amerykanami jest wprost przysłowiowa. Można śmiało stwierdzić, że jej korzenie tkwią jeszcze w latach ’80, gdzie wydawało nam się, że Amerykanie robią wszystko, aby pomóc „Solidarności” w walce z komuną, zapominając, że rząd Ronalda Reagana nie poinformował polskiej opozycji o planach wprowadzenie stanu wyjątkowego, choć taką wiedzę miał…

Potem, po odzyskaniu pełnej suwerenności, przez pewien okres czasu, zajmując się antyszambrowaniem do NATO i Unii Europejskiej, trochę naszym przyjaciołom odpuściliśmy, na rzecz Europejczyków, ale miłość tliła się podskórnie. Potem, po 9/11, wybuchła ona pełną siłą, i rzuciliśmy się w ramiona naszego Wielkiego Brata, a naszych żołnierzy, w rozpadających się butach i z zacinającą się bronią, na wojnę do Iraku, w „obronie demokracji”. Choć dla każdego rozsądnie myślącego było jasne, że nie o obronę źródeł demokracji chodziło, a o obronę źródeł ropy naftowej… Wynieśliśmy z Iraku wiele… doświadczeń, bo kontrakty na ropę i na odbudowę Iraku wynieśli inni, nawet tacy Włosi, co wystawiali kompanie wartownicze, a nie żołnierzy liniowych.

Mieliśmy podpisać umowę o partnerstwie strategicznym, otrzymać pomoc rzeczową i finansową, wskoczyć na pozycję choćby taką, jak Turcja. W zamian za to kupiliśmy samoloty F-16 („Jaszczębie”, jak je pieszczotliwie nazwała aktualna prezydentowa), konstrukcję z przed lat 30.wraz z offsetem, który jest realizowany… jak Amerykanie sobie chcą. Choć są i chlubne wyjątki, jak choćby warszawski IBL…

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 28 sierpnia

Dylemat ekstremistów

Demokraci pomimo przewagi liczebnej w Kongresie, poprzez irracjonalne i trudne do zrozumienia postępowanie, nie potrafią działać efektywnie. Opinia narodu w stosunku do partii Republikanów jest negatywna, ale okazuje się, że Demokraci nie potrafią wykorzystać tej sytuacji. Partia Republikanów to obecnie partia ekstremistów, ludzi, którzy nadal twierdzą, że Prezydent Obama nie urodził się w USA mimo przedstawienia przez niego już za czasów kampanii wyborczej certyfikatu urodzenia wydanego w USA. To partia popierana przez osoby ze stacji Fox News typu Glen Beck czy Rush Limbaugh oskarżające Prezydenta Obamę o rasizm w stosunku do białych oraz wprowadzenie socjalizmu do USA. Socjalizm jest ulubionym słowem używanym przez Republikanów kiedy tylko nadarzy się okazja. Chociaż wątpię, że mają oni jakiekolwiek pojecie na temat socjalizmu oraz jego założeń. Ale według przeciętnego Amerykanina socjalizm jest na równi z założeniami nazizmu.

W Kongresie trwa walka o przeprowadzenie reformy służby zdrowia, która jest potrzebna gdyż koszty opłat za usługi medyczne są kolosalne. Nieudolność Demokratów jest wręcz żenująca i doprowadziła do sytuacji, że zakłamana retoryka Republikanów, którzy otrzymują duże pieniądze od firm ubezpieczeniowych, znalazła odbiorców. Fakt, że procentowo nie jest to duże poparcie bo tylko 7%, ale biorąc pod uwagę liczebność tego kraju, jest to dosyć duża grupa. Ludzie ci maja ogólnie bardzo małe pojecie o czymkolwiek. To co ich łączy to brak wiedzy, częste uczestniczenie w protestach przeciwko reformie służby zdrowia oraz oskarżanie Prezydenta Obamy o bycie nazistą, który chce wykończyć seniorów.

Continue Reading →

Video komentarz Azraela – tarcza antyrakietowa

Na temat systemu tarczy antyrakietowej napisałem już ponad 20. tekstów, w związku z tym, po otrzymaniu wczoraj informacji, że praktycznie administracja Baracka Obamy zarzuciła ten temat, nie będę pisał kolejnego, kompilacyjnego tekstu, lecz po prostu skomentuję to w formie nagrania – i będzie to chyba definitywne zamknięcie tematu. Na szczęście…

Azrael

Amok

Nie bardzo zdajemy sobie sprawę, jaką właściwie uroczystość będziemy obchodzić 1 września w Gdańsku i na Westerplatte. Czy będzie to rocznica wybuchu konfliktu ogólnoświatowego, II Wojny Światowej, czy może rocznica sowieckiej napaści na Polskę, czy może tylko rocznica paktu Ribbentrop- Mołotow, znanego w Świecie jako pakt Hitler- Stalin? Mam dodatkowo wrażenie, że mniej wszystkich interesuje pamięć o Polakach, którzy zginęli w wyniku totalitaryzmu hitlerowskiego (i sowieckiego), a więcej wszystkich interesuje, co na Westerplatte powie niemiecka kanclerz Angela Merkel i rosyjski „car”, premier Władimir Putin. Dobrze, że choć IPN przypomniał, że data 1. września łączy się z liczbą prawie 6 mln zamordowanych polskich obywateli.

Polskie reakcje na rosyjską propagandę (bo przecież nie badania historyczne) są nieadekwatne do jej wartości. Oczywiste kłamstwa, zawarte w filmach i opracowaniach strony rosyjskiej są na tyle skierowane w Polską stronę, jak również na „rynek wewnętrzny”. Film, wyemitowany przez przez rosyjską telewizję, a także opracowania, mówiące, że Polska już w roku 1934 zawarła tajny pakt z Hitlerem, skierowany przeciwko Rosji Sowieckiej, ma być podstawą do konkluzji, że porozumienia z 23 sierpnia 1939 było tak naprawdę nieuniknione i było porozumieniem obronnym, oddalającym niebezpieczeństwo wojny niemiecko-sowieckiej.

Rwetes, jaki się podniósł przede wszystkim w polskich mediach, jest przykładem tego, jak nie potrafimy sobie radzić z tego rodzaju kryzysowymi sytuacjami. Wystarczyłoby racjonalnie podejść do tego i w sposób ostry, lecz merytoryczny odpowiedzieć na na te prowokacje. Dobry, udokumentowany film, z dyskusją panelową po nim, z zaproszonymi rosyjskimi historykami, a trzeźwo patrzących na te sprawy tam przecież też nie brakuje, plus kilka artykułów w prasie – sprawa jest załatwiona. To też jest działanie dyplomatyczne. A tak, histeryczne wezwania do działań dyplomatycznych i niemalże do cofnięcia Putina z lotniska – dają stronie rosyjskiej asumpt do dalszych publikacji i komentarzy. Dobrze, że polska strona jednak zauważyła, że w Moskwie pojawiły się rzetelne analizy i opracowania, dotyczące współpracy sowiecko-hitlerowskiej przed II Wojną Światową, samego paktu Ribbentrop-Mołotow i interwencji z 17 września 1939 roku. Takie opracowanie zamieściła „Nowaja Gazieta”, gdzie rosyjski historyk,Igor Dołuckij, pisze, że Stalin i Mołotow byli zbrodniarzami, a sam Stalin dążył do światowej rewolucji.

Jest oczywiste, że strona rosyjska, zawsze prowadząca politykę totalną i bezkompromisową, zastosowała ten zabieg, żeby podtrzymać nie tylko mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (która mitem tak naprawdę nie jest, ponieważ 20 mln poległych Rosjan jest faktem), ale również swoje imperialne oblicze, wewnątrz kraju. Jedyną bronią przeciwko temu nie jest unoszenie się na palcach i nadymanie się, do granic czerwoności, lecz po prostu robienie swojego. Prawd o Katyniu, o 17 września, o deportacjach na Syberię nie da się zakłamać, ponieważ na to są nie filmy i nie propagandowe wydawnictwa, lecz twarde dowody i świadectwa.

Continue Reading →

Kolejna runda walki o in vitro

Znów sprawa in vitro na scenie politycznej. Jest to przedostatnia odsłona tego tematu, ostatnia odbędzie się w Sejmie.

Już w środę klub parlamentarny PO będzie rozmawiać o dwóch projektach zmian prawnych dotyczących zapłodnienia in vitro. Pierwszy, Jarosława Gowina przeznaczony jest tylko dla małżeństw i zakłada jedynie zgodę na utworzenie tylko dwóch zarodków. Dodatkowo wprowadza zakaz niszczenia i zamrażania ludzkich embrionów, a do tego ogranicza dostępność tej metody leczenia dla kobieto do czterdziestego roku życia.

Projekt posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej dopuszcza możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Według jej projektów metoda in vitro ma być dostępna również dla par żyjących w konkubinacie. Jej propozycja jest również bardziej dopracowana pod względem prawnym, ponieważ od razu znalazły się w niej projekt ustawy bioetyczne, nowela ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz nowela kodeksu rodzinnego.

Jak dobrze pamiętamy, Donald Tusk po zakończeniu prac tak zwanej komisji Gowina, której nie udało się znaleźć konsensu, klasycznie umył ręce i zezwolił na pracę nad dwoma równoległymi projektami Gowina i Kidawy-Błońskiej. Środowa dyskusja też zapewne nic nie przyniesie i nie zostanie przyjęte jednolite stanowisko klubu. Oznacza to, że oba projekty, jako poselskie zostaną złożone pod obrady Sejmu. A tam czeka już między innymi projekt Bolesława Piechy i komitetu „Contra In vitro”, w którym ta metoda ma zostać zakazana.

Brak jednolitego stanowiska Platformy Obywatelskiej w tej sprawie to bardzo złe rokowania. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że projekt Jarosława Gowina (projekt Piechy nie ma szans) zostanie poparty nie tylko przez część posłów PO, ale również przez posłów PiS i PSL. Nie muszę chyba specjalnie pisać, co to oznacza dla kobiet, dla dziesiątków tysięcy par, szczególnie tych, które nie będzie stać na wyjazd za granicę…

Continue Reading →

Wracają

Wracają nasi „milusińscy”. Nie jest to niestety niemcewiczowski „Powrót posła”, z Sejmu Czteroletniego, co stało się kanwą dyskusji o Polsce i sarmacji, lecz powrót posłów III RP na ulicę Wiejską. I trudno się spodziewać, że będziemy mieli na sali sejmowej bogate dyskusje o Polsce, jej przyszłości, i ekonomii, reformie ochrony zdrowia (czy ktoś myśli jeszcze w ogóle o tym?!), czy o planach kryzysowych. Nie, na sali sejmowej będzie panowała tak zwana „bieżączka”.

Nie wszystkich zobaczymy, niestety, cześć posłów odjechała pociągiem do Brukseli, do Parlamentu Europejskiego. Nie zobaczymy parafialnie elokwentnego Tadeusza Cymańskiego, dynamicznego Jacka Kurskiego, złotoustej Joanny Senyszyn, wymieniającej ciepłe uwagi z biskupem Pieronkiem, czy gwiazdy konferencji prasowych, Zbigniewa Ziobro. Choć pewnie ten ostatni niedługo powróci. Być może jako kandydat na prezydenta, a być może… na ławę oskarżonych. Trochę spraw się za nim ciągnie, ze sprawą Barbary Blidy na czele.

Posłowie będą odrabiać zaległości z ostatnich tygodni. Na pierwszy strzał pójdzie oczywiście sprawa tajemniczych inwestorów katarskich, którzy mają wykupić majątek upadłościowy stoczni. Nie piszę, że stocznie, ponieważ w nich statków budować się już nie będzie. Jestem ciekaw, czy ktoś stanie wreszcie na trybunie sejmowej i przełamie to zakłamanie i powie wprost – Panowie stoczniowcy, w Gdański, Gdyni i Szczecinie statków już budować nie będziemy! I na nic będzie próba przeczołgania ministra Aleksandra Grada, czy nawet samego Donalda Tuska.

Continue Reading →

Z generała medialna gwiazda

Zaczęło się piorunem z jasnego nieba, zakończyło mydlaną operą w peruwiańskim stylu.

Wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka nad trumną poległego oficera nie była pierwszym tego rodzaju jego medialnym wystąpieniem. Warto o tym pamiętać, analizując to, co się w ciągu ostatniego tygodnia działo. Po pamiętnym zatrzymaniu 7 żołnierzy słynnego plutonu „Delta” , oskarżonych o mord na ludności cywilnej w Nanghar Khel, Skrzypczak miał podobne wystąpienia, gdzie groził odejściem z armii, jeżeli żołnierze zostaliby skazani. Tak więc również wtedy posunął się do swoistego szantażu, choć oczywiście nie było to tak spektakularne, jak w przypadku jego wystąpienia w Jarocinie. Dlatego na to, co się wokół całej tej afery działo, patrzyłem z dużym dystansem.

Jeżeli jego „występ” w Jarocinie można by uznać za emocjonalną przygodę, to już następne jego działania wskazują na planowaną i w pełni świadomą akcję. Jego wywiad dla „Dziennika”, gdzie generał oskarżał wprost nie tylko urzędników MON o nieudolność i biurokrację, ale również występował przeciwko swoim kolegom i szefom (jako dowódca wojsk lądowych jest członkiem Sztabu Generalnego), świadczy o tym, że robił to w pełni świadomie, wcale nie pod wpływem żadnych emocji. I ma rację generał Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego, że generał Skrzypczak przekroczył nie tylko postanowienia i decyzje ministra obrony co do postępowania z mediami, ale również naruszył postanowienia ustawy o służbie żołnierzy zawodowych, w której jest jasno zapisane, w jaki sposób żołnierz kieruje swoje wnioski, jak odbywa się droga służbowa. I właśnie tym wywiadem generał Skrzypczak wyszedł poza obszar uprawnień oficera Wojska Polskiego i wszedł w działalność stricte polityczną. Oznacza to jednocześnie to, że naruszył zasady cywilnej kontroli nad wojskiem. Potwierdzają to wszyscy związani z wojskiem, z „wodzem naczelnym”, Lechem Kaczyńskim, na czele. To jest fakt bezsporny, nie było to tylko naruszenie dobrych obyczajów żołnierskich, ale również przekroczenie uprawnień. Gdyby w tym momencie generał został urlopowany i przesunięty do rezerwy kadrowej, nie byłoby całej dalszej, żenującej z punktu widzenia całej armii, sytuacji. I nie ma tu znaczenia wcale intencja generała, lecz kwestia porządku demokratycznego.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 20 sierpnia

Blackwater – płatni mordercy

Blackwater zostało założone w 1998 roku. Kilku byłych Navy Seals postanowiło wykorzystać swoje kwalifikacje i założyło firmę, której celem było zapewnienie bezpieczeństwa dyplomatom, którzy często przebywali w niebezpiecznych miejscach i potrzebowali kogoś kto by ich chronił. Ale, kiedy we wrześniu 2007 roku, siedemnastu cywili w Iraku zostało zamordowanych przez pracowników Blackwater, świat zainteresował się kim są i czym się zajmują prywatni kontraktorzy. Media w USA rozpoczęły dochodzenie w jaki sposób Blackwater dostało tak dobry kontrakt i kto ten kontrakt zatwierdził. Okazało się, że Blackwater opłacało wielu polityków, którzy przymykali oko na bezprawne zachowanie Blackwater w Iraku czy w Afganistanie.

Konflikt w Iraku oraz Afganistanie to idealny czas dla Blackwater. Firma zarobiła krocie. Nienawiść w stosunku do Amerykanów to nie tylko rezultat dotychczasowego traktowania przez rząd USA, ale również rezultat zachowań pracowników Blackwater, którzy nie mieli i nie maja żadnych oporów aby pobić czy zamordować niewinnych ludzi. Kiedy w 2004 roku, czterech pracowników Blackwater zostało złapanych, zamordowanych a potem spalonych przez wojowników Sunni w Fallujah, były prezydent George W. Bush był wzburzony, że w taki sposób potraktowano Amerykanów. Ale nic nie wspomniał o tym, że owi Amerykanie w sposób często bezwzględny traktowali ludność Irakijska. Rząd Iraku w 2007 roku, wydal petycje do rządu USA z prośba aby Blackwater opuściło Irak. Ale rząd USA nie wyraził zgody, twierdząc, że nie ma innej alternatywy gdyż liczba wojskowych nie jest wystarczająco duża i potrzebują Blakwater aby opiekowali się dyplomatami. Dodatkowo według zarządzenia sporządzonego przez L. Paul Bremer oraz okupacyjnego rządu USA w Iraku, kontraktorzy nie podlegali żadnemu prawu oraz regulacjom rządu w Iraku. Nawet w USA trudno było dojść do tego kto miał jurysdykcje nad prywatnymi kontraktorami zatrudnionymi przez rząd USA. Postawienie w stan oskarżenia tych, którzy łamali prawo było przez długi czas wręcz niemożliwe. 180 tysięcy prywatnych kontraktorow przebywało w Iraku nie będąc zobowiązanym do przestrzegania jakiegokolwiek prawa.

blackwater

Od Grudnia 2008, prokuratorzy federalni rozpoczęli śledztwo w sprawie Blackwater. Pięciu pracowników zamieszanych w morderstwo z września 2007, zostało skazanych. Rząd Iraku odmówił odnowienie licencji, ale Blackwater zmieniło nazwę na Xe i nawiązało współprace z Triple Canopy, która ma kontrakt oraz licencje pozwalająca na prace w Iraku.

Jeremy Scahill, piszący dla The Nation, od dawna zajmował się śledztwem w sprawie Blackwater. W swoim ostatnim artykule ujawnił wiele ciekawych faktów dotyczących właściciela tej firmy, Erika Princea. Dotarł do byłego pracownika Blackwater, który zgodził się zeznawać przeciwko Blackwater. Ujawnił on, ze Erik Prince, właściciel Blackwater był osobiście zaangażowany w morderstwo jednego z byłych pracowników, który zgodził się zeznawać przeciwko niemu. Dodatkowo, Prince zaangażował ludzi aby pozbyli się tych, którzy zgodziliby się zeznawać przeciwko Blackwater. Podał również, że Erik Prince uważa siebie za rycerza chrześcijańskiego walczącego z Islamem, a walkę w Iraku za krucjatę, której zadaniem jest wyeliminowanie Muzułmanów oraz wiary Islamu. Wśród pracowników Blackwater, zabijanie Irakijczyków było uważane za sport, kto więcej zabił tym lepiej. Firma zachęcała i nagradzała tych, którzy niszczyli wszystko co mogło przyczynić się do odrodzenie Iraku. Dodatkowo, świadkowie podali, że Blackwater zajmowało się nielegalnym przewozem broni do Iraku. Blackwater kupowało bron od LeMas. LesMas sprzedawała bron, której pociski po umieszczeniu w ciele ofiary eksplodowały.

Blackwater zatrudniało głównie byłych wojskowych; często takich, którzy byli niestabilni umysłowo, i którzy nie dostali pozwolenie od lekarzy na to aby wykonywać jakakolwiek prace, która pozwalałaby na użycie broni. Prince również zajmował się tzw. „praniem brudnej gotówki”, stworzył kilka nielegalnych firm, które tak naprawdę nie istniały, i których lokalizacja była poza terenem USA. Jeden z kongresmenów powiedział, ze Prince oszukał społeczeństwo i powinien za to zapłacić. Ale prawda jest taka, ze bez patronatu Kongresu, Blackwater nie dostałby licencji oraz kontraktów w Iraku, które przyniosły tej firmie całkiem niezła fortunę. Według The Nation, Blackwater zarobiło bilion dolarów. Salon.com podało, że prywatne firmy kontraktorskie, które otrzymały najlepsze kontrakty w Iraku czy Afganistanie podczas wyborów przeznaczyły setki tysięcy dolarów na kampanie wyborcze Republikanów, jak również na poparcie wyboru Prezydenta George W. Bush na druga kadencje. Walka z terroryzmem okazała się idealnym czasem na to aby zarobić. Dick Cheney, który uwielbiał podkreślać, że celem rządów Busha była walka z terrorem był właścicielem takiej firmy o nazwie Halliburton. Firma ta dostała kontrakt w Iraku (www.salon.com/story/news/feature.com) i zarobiła 6 miliardów.
Blackwater dostało nakaz wstawienia się w sadzie. Firma wynajęła jednych z najdroższych i najlepszych prawników aby powstrzymać świadków od zeznań, a prokuratorów federalnych od prawa wglądu w dokumenty firmy. Blackwater ponownie zmieniło nazwę, tym razem na „US Training Center”, niewinna nazwa sugerująca, ze firma ta zajmuje się przygotowywaniem potencjalnych olimpijczyków, a nie płatnych i bezwzględnych morderców.

Wigg

Wieka trumien czas zamknąć

Przeglądając różne opinie na temat polskich stoczni i ich sprzedaży, dochodzę do wniosku, że wszyscy doskonale wiedzą, co, jak i dlaczego w tej sprawie zrobić. I politycy, i związkowcy, ekonomiści, komentatorzy, i nawet kiedyś się na ten temat wypowiedział Kościół Katolicki, głosem arcybiskupa Sławoj Głódzia. Za to mniej doskonała jest wiedza, dlaczego stocznie zostały doprowadzone do stanu takiego, który śmiało można nazwać masą upadłościową…

O tym, kto jest winny doprowadzenie tych stoczni do upadku (nie całego przemysłu stoczniowego, wbrew pozorom, bo doskonale działają stocznie małe i całkiem duże, na przykład remontowe), trwają spory. Spory, których nie rozwiążą pomiędzy sobą politycy, bo oni w Polsce nie potrafią rozwiązywać żadnych sporów, dla dobra państwa, czy obywateli. Brutalna prawda jest tak, że winne są prawa ekonomii, podaży, popytu i kosztów, oraz wszyscy, którzy ich nie przestrzegali. Czyli politycy, związkowcy, ekonomiści, etc., etc., …

Węzeł problemów wokół polskich stoczni jest tak zaplątany, że Aleksander Macedoński na pewno by skapitulował, gdyby położono przed nim paczkę dokumentów, z prośbą o rozwiązanie problemu. Choć prawdopodobnie na dzień dzisiejszy, kilkanaście dni przed kolejnym terminem wykupu stoczni, terminem rozwiązania problemu, narzuconym przez Komisję Europejską, czyli 30 sierpnia , jedno tylko rozwiązanie dla stoczni, gdyńskiej i szczecińskiej Nowa jest logiczne – upadłość. Ale to nie chce przejść przez gardło ministrowi Aleksandrowi Gradowi, jak zresztą jego poprzednikom. Strach przed poputczikami socjalizmu, umiejscowionymi w związkach zawodowych, oraz przed sondażami wyborczymi jest ogromny.

Continue Reading →

TVP. Jak to wygląda w środku

Dość często piszę na temat TVP i tego, jak to wygląda z zewnątrz. Formułuję opinie raczej dość skrajne, uważając, że ten moloch powinien zostać radykalnie zreformowany, najlepiej poprzez proces likwidacji. Uważałem i uważam dalej, że system i organizacja TVP straciła nie tylko zdolność realizacji tak zwanej misji, ale również zdolność biznesowej działalności.

Okazuje się, że moje odczucia i opinie są zbieżne z wieloma innymi, także wewnątrz tej starej, skorumpowanej i skostniałej struktury. Kilka dni temu otrzymałem list od pracowniczki, długoletniej dziennikarki TVP. Okazuje się, że jest jeszcze gorzej, niż sądziłem. Proces niszczenie telewizji przez koterie, amatorszczyzna, oraz system producencki, który sprzyja nepotyzmowi, to tylko nieliczne przykłady.

Autorka nie odnosi się do spraw związanych z biznesową i kosztową stroną TVP. To jasne, ponieważ jest po prostu dziennikarzem, który wie, jak zrobić, choć pewnie nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, ile z kosztów produkcji telewizyjnej to ukryte koszty administracji… a może i korupcji.

Publikuję list w całości, za zgodą autorki, być może będą następne. I namawiam innych pracowników TVP i PR do podobnych inicjatyw.

Azrael

————————————————————————

Szanowny Azraelu.

Byłam na dłuższym urlopie i dopiero dziś czytałam dawne artykuły ,więc moje uwagi na temat TVP SA nieco spóźnione ale może się do czegoś przydadzą.

Pracuję w TVP od ponad 20 lat- przeżyłam więc niejednego prezesa i niejednego szefa anteny. Na szczęście jestem tzw.” prostym dziennikarzem,” którego nazwisko ukazuje się na liście płac czyli na końcu programu ( twarz więc mam nieznaną choć w archiwach mam na swoim koncie kilkadziesiąt poważnych pozycji) Tyle wyjaśnienia a teraz moje obserwacje i uwagi.

Znów dyskutuje się o TVP – Krajowa Rada. ,rady nadzorcze, prezesi- To wszystko ważne jest dla polityków. ale także dla zatrudnionych tam dziennikarzy Ważne dla nich jest to by firma miała dobrego szefa ,ustabilizowaną sytuację „emocjonalną’, bu dało się tu pracować twórczo. By stres towarzyszył poszukiwaniu najlepszej formy dla programu a nie kombinowaniu jak tu przetrwać kolejnego „reformatora” Może wreszcie szefem zostanie jakiś fachowiec, który nie będzie załatwiał swoich interesów politycznych lub finansowych swojego środowiska. Może zechce posłuchać opinii dziennikarzy bo o tym co widać na ekranie decyduje także to co dzieje się wewnątrz firmy..
Uwaga I – Telewizja to kilka instytucji w jednym. Zupełnie inaczej pracują dziennikarze w informacji i publicystyce a inaczej dziennikarze ,których nazwiska widać w końcowych napisach.

Continue Reading →

PO stworzyło koalicję kolesiów

O PSL zawsze się mówiło, że jest to tak zwana partia „obrotowa”, czyli, że w dowolnie wybranym, acz korzystnym dla siebie momencie, robi zwrot przez rufę, ustawia na nowo żagle i płynie znów z wiatrem. Okazuje się, że tego rodzaju sztuka jest również nie obca Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, tylko, że korzyści dla tej partii będą daleko mniejsze, żeby nie powiedzieć – żadne.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybrała nowe rady nadzorcze dla TVP i Polskiego radia. Znalazły się w nich osoby kojarzone z Prawem i Sprawiedliwością, a także nominanci kojarzeni z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Tylko, że jest to półprawda, a może się okazać, że SLD na media publiczne będzie miała wpływ czysto wirtualny, żeby nie powiedzieć – iluzoryczny.

Kto jest architektem tego układu? Niewątpliwie… Donald Tusk i Platforma Obywatelska. Pokazanie Sojuszowi Lewicy Demokratycznej przysłowiowego środkowego palca, w trakcie głosowań sejmowych nad poprawkami Senatu do ustawy medialnej, musiało ostro zadziałać na ambicje Grzegorza Napieralskiego. Oczywiście, główną przyczyną jest to, że PO i jej posłowie, a głównie pani Katarasińska, nie było wstanie w ciągu ciągu prawie dwóch lat napisać JEDNEJ, przyzwoitej i możliwej do negocjacji ustawy o porządku mediów w Polsce – nie tylko publicznych. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o media sensu stricto publiczne, ale również o zasady działania wszystkich mediów, w momencie, kiedy zbliża się cyfryzacja telewizji, a konwergencja jest faktem…

Continue Reading →

Powstanie Warszawskie – refleksje

„Serce Warszawy bije na Powązkach, na cmentarzu warszawskich powstańców, przy grobach batalionu „Zośka”, pod brzozowymi krzyżami”

Tomek Budzyński, „Armia”

„Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.

Gen. Władysław Anders


Im więcej się wie o Powstaniu Warszawskim, im więcej się czyta materiałów, świadectw, tym trudniej jest formułować opinie o jego roli i zasadności jego wybuchu. Czy dobrze się ono przysłużyło Polsce i Polakom, czy miało realny wpływ na przebieg II Wojny Światowej i na ład polityczny po niej? Miało, zapewne miało, ale nie taki, jak stał u podstaw decyzji o jego wybuchu.

* * *

Jeszcze kilka lat temu, kiedy moja mocno wiekowa sąsiadka z dołu pod koniec lipca rozpoczynała całodzienne i nocne koncerty muzyki powstańczej, denerwowało mnie to. Po co ona rokrocznie to tak wspomina? Czy obraz śmierci i klęski Powstania jest w niej tak dojmujący, że musi się leczyć muzyką? A może wspomina najważniejsze i najpiękniejsze sceny z życia? Może wspomina tych którzy polegli? Pewnie wszystko po trochu… Obok mieszka sąsiad, znam go od wielu lat, ale dopiero kilka lat temu zauważyłem, że 1 sierpnia o poranku wychodzi ubrany w beret z orłem i flagą w ręce… Muzyka mi już nie przeszkadza, czekam na nią i nie włączam swojego radia…

* * *

Powstanie to dla mnie największa tragedia polskich losów, ponieważ jest zawinione głównie przez Polaków. Jeszcze kiedy byłem młodym człowiekiem, w ręce wpadła mi książka „Przemarsz przez piekło” Stanisława Podlewskiego. I jest to w dalszym ciągu dla mnie najważniejsza pozycja o tamtych czasach, ponieważ jest zbiorem świadectw bezpośrednich uczestników, skrupulatnie zbieranych przez autora, jeszcze, kiedy był w niewoli niemieckiej, po upadku Powstania. Jest dziełem wolnym od politycznych dywagacji, pełnym prostej prawdy – i dlatego brutalnym i prawdziwym.

Continue Reading →

  • Facebook