Sosnowiecki lans medialny

Spektakl z Sosnowca dobiega do końca – znaleziono ciało zmarłego (zamordowanego?) dziecka, matka została przesłuchana, zostaną jej postawione zarzuty. Można będzie odstawić wkrótce wozy transmisyjne, dziennikarze wrócą za biurka. Polskie media znów mnie nie zawiodły – news ze zwłokami w tle powoduje, że ogarnia je amok. Tym razem gwiazdą – nie pierwszy raz – stał się Krzysztof Rutkowski, nazywający sam siebie detektywem. Jak to określił jeden z publicystów – to golem stworzony przez media.

Kilka lat temu telewizje informacyjne delektowały się zdjęciami, nagraniami, wywiadami z rodziną polskiego Fritza z Podlaskiego. Była to rzecz obrzydliwa, jak tylko może być obrzydliwe pomieszanie pedofilii z kazirodztwem i przemocą. Ale trzeba było koniecznie o tym mówić i pokazywać. Pseudo detektywa również, ponieważ, jak to określiła na twitterze dziennikarka TVN24, Anna Kalczyńska, „Rutkowski, kontrowersyjny showman, brutalny i szczery. Przedstawia swoja wersje. To jest życie”. Tak, to według pani redaktor powinni być pokazywane „życie”. Osią programów telewizji informacyjnych, nadawanych dla wielu milionów widzów stały się obrazki tragedii rodziny i dziecka. Stacje telewizyjne stały się elektronicznymi tabloidami life.

Osobną sprawą jest postać samego Rutkowskiego, kabotyna, medialnego żigolaka. To on namówił matkę sześciomiesięcznej Magdy do przyznania się, że dziecko nie zostało porwane przez nieznajomego, lecz zmarło w wyniku wypadku, a następnie ukryte. Nie zrobił jednak tego w sposób profesjonalny, w czterech ścianach pokoju przesłuchań, ale pod okiem kamery, a film z zeznania najpierw trafił do mediów, później dopiero do policji. A te, transmitując konferencję prasową z jego udziałem, promują jego wizerunek, kosztem tragedii całej rodziny. Bo przecież sensacja jest w tym przypadku rzeczą najważniejszą. I nie ma tu nic do tego, jak stwierdziła nieoceniona red. Kalczyńska, że „Rutkowskiego pokazaliśmy nie dlatego, ze go lansujemy ale dlatego, ze przekazał info, o którym pisały dziś wszystkie gazety”, ale dlatego, że to się sprzedaje. Bo przecież o sprzedaż i czas reklamowy chodzi, nieprawda?

Jest drugi aspekt tej sprawy, a są nim działania policji i prokuratury. Pozwoliły one, aby hochsztapler Rutkowski miał swobodny dostęp do rodziny, nie przestrzegając jej przed jego prowokacjami. Same natomiast pokazały wyjątkową inercję i brak profesjonalizmu. Dziesiątki, może setki policjantów, sprzęt, prokuratorzy, psycholodzy, kryminolodzy – i spętanie procedurami, bezwład organizacyjny i decyzyjny, na którym skorzystał celebryta Rutkowski. Niestety, to on skutecznie przesłuchał matkę tragicznie zmarłego niemowlęcia i wyciągnął z niej najważniejsze informacje. I to państwowe służby przyczyniły się do tego, że telewizje mogły przedstawić Krzysztofa Rutkowskiego w roli nie tylko detektywa (do czego nie ma uprawnień), ale również prokuratora i sędziego. Telewizje przy jego pomocy stworzyły nowy „format” medialny – „Detektyw ujawnia”… – kosztem tych, którzy tak naprawdę nie zdali egzaminu – policji i prokuratury.

Przypominając sobie zachowania mediów z różnych spektakularnych, tragicznych wydarzeń i sposób ich pokazywania i komentowania, zastanawiam się, gdzie jest granica? I ze strachem myślę, że chyba jej nie widać…

 

Azrael

Generał Błasik, nowy bohater

Sprawa katastrofy smoleńskiej bardzo ciąży nad życiem politycznym w Polsce. Nie tylko zresztą nad czystą polityką, ale również ma ogromny wpływ na życie społeczne i mające na nie wpływ media. Dyskusja na temat tak zwanego „drugiego obiegu” mediów i kultury ogniskuje się w dużym stopniu na relacjach i stosunku do tego, jak oceniane jest śledztwo smoleńskie, a także spór co było podstawową przyczyną katastrofy prezydenckiego samolotu (lub kto wykonał na niego zamach…). Konflikt w prokuraturze, pomiędzy prokuratorem generalnym, Andrzejem Seremetem, a szefem prokuratury wojskowej, generałem Krzysztofem Parulskim też ma warstwę podskórną, jest nią śledztwo smoleńskie – kto nad nim będzie sprawował pieczę, kontrolę.

Wszytko, co da się wykorzystać do rozgrywki jest dobre, wszystko wokół tragedii smoleńskiej można zinterpretować na korzyść swojego poglądu, lub, co gorsza, gry politycznej. Minął ponad tydzień, kiedy prokuratura zaprezentowała na konferencji nowe badanie nagrań, zrobione przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. Wynika z niego, że nie rozpoznano w nagraniach i nie przydzielono do konkretnych linii stenogramów głosu generała Andrzeja Błasika. Kłóci się to z konkluzjami komisji rządowej Jerzego Millera i całkowicie mija się z tezami komisji MAK, która sugerowała, że generał był siłą sprawczą (wywierał nacisk na załogę) katastrofy. Tylko, że uważne wczytanie się w listę stenogramu może świadczyć, że Błasik (i jeszcze innych oficer, gen. Tadeusz Buk) byli w kokpicie samolotu (lub w jego drzwiach) w ostatnich minutach lotu i śledzili poczynania załogi. Już samo to jest naruszeniem przepisów bezpieczeństwa lotu, za co odpowiedzialny był dowódca lotu. A tym dowódcą, od momentu przywitania Lecha Kaczyńskiego przy trapie samolotu na warszawskim Okęciu był generał Błasik.

Continue Reading →

Bez zmian

Kilka dni temu „Rzeczpospolita” i „Gazeta Polska Codziennie” podały, jako sensację, że z odsłuchanych taśm z rejestratorów samolotu Tu 154M wynika, że generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów tuż przed katastrofą smoleńską nie było. Ma to oznaczać, że nie było nacisków na pilotów, aby lądowali za wszelką cenę. Na podstawie tych informacji, jakie wyciekły z prokuratury, najprawdopodobniej przy udziale adwokatów rodzin smoleńskich, zaczęto budować nową narrację. Brzmi ona – raport komisji ministra Millera (Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) jest z gruntu fałszywy, należy powołać nową, najlepiej międzynarodową.

Dziś odbyła się konferencja prasowa prokuratury, prowadzona przez prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. Omówił on sprawy śledztwa smoleńskiego, swojej wizyty w Rosji, rozmów z rosyjską prokuraturą. Ale dziennikarze czekali na potwierdzenie swoich rewelacji. I doczekali się – rzeczywiście, słowa do tej pory przypisywane generałowi Błasikowi, odczytane ze stenogramów przez biegłych z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych imienia J. Sehna, zostały faktycznie wypowiedziane przez kogoś innego – członka załogi, drugiego pilota, mjr Roberta Grzywę. Prokuratura stwierdziła, że nie może podać dowodów, że w ostatniej fazie lotu Błasik był w kokpicie samolotu, podawał komendy, lub odczyty przyrządów i wywierał nacisk na załogę, aby ta lądowała w warunkach niedozwolonych (a takie były w dniu 10 kwietnia 2010 roku). Odczyty laboratorium krakowskiego przyporządkowały – uwaga – wszystkie odczytane i rozpoznane głosy konkretnym komendom i rozmowom. Ale są również w stenogramach głosy i frazy, których przyporządkować się nie da. Oznacza to, że obecności generała Błasika w kabinie pilotów wykluczyć nie można. Prokurator Ireneusz Szeląg podał jeszcze jedną ważną informację – kopie taśm znajdujące się w Polsce są zgodne w 100% z oryginałami z rejestratorów samolotu, a oryginały po katastrofie nie podlegały żadnym zabiegom. Oznacza to, że kopie taśm i ich stenogramy mogą być zaliczone jako dowód w postępowaniu prokuratorskim.

Continue Reading →

Coroczny imperatyw datku

Jutro po raz 2o. „zagra” Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, projekt wymyślony i prowadzony przez Jurka Owsiaka. Człowieka, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję – jak do tej pory – bez skutku. Nie ustaje jednak coroczny rytuał krytykowania Owsiaka przez prawicowych komentatorów i publicystów. Niektórzy, tak jak na przykład dziennikarz tabloidowego „Faktu”, Łukasz Warzecha, mogliby wydać antologię pism poświęconych Owsiakowi i jego „dziełu”. Ale Jurek i dziesiątki tysięcy młodych i starszych ludzi z roku na rok zbiera coraz więcej pieniędzy, a inicjatywę popiera coraz więcej środowisk – także Kościół katolicki.

Idea Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, inicjatywy społecznej powołanej do życia 20 lat temu przez Jurka Owsiaka, została opisana milionami słów. Ma wielu zwolenników, głównie wśród tych, którzy rozumieją pomoc społeczną jako coś oddawania z siebie. Ma równie wielu przeciwników, dla których przede wszystkim szef WOŚP jest nie do przyjęcia, jako osoba ponoć o relatywistycznym podejściu do wartości (oczywiście mamy tu na myśli „wartości chrześcijańskie”) i życia społecznego. Są to krytycy z pozycji ideologicznych, ponieważ w Polsce każdy, kto wychyla się poza pewien przyjęty kanon poprawności ideologi społecznej, tej katolickiej, może od razu być potraktowany jako jak moralny wróg społeczeństwa.

Kilka lat temu w sondażu jednego z tygodników opinii Jurek Owsiak został uznany za człowieka o największym autorytecie. Daleko za nim znaleźli się politycy, księża, czy ludzie kultury. Wyprzedził nawet Władysława Bartoszewskiego. Dlaczego tak się stało? Czy to przymioty osobiste, empatia i rozpoznawalność medialna uczyniła z Owsiaka autorytet? Czy może jednak coś innego?

Continue Reading →

Siewcy nienawiści

Wczoraj zapadły dwa wyroki sądowe, w dwóch sprawach zgoła różnych, ale które łączy jedno – są na obrzeżach politycznych. Pierwszy wyrok wydano w Łodzi i dotyczył zabójcy działacza Prawa i Sprawiedliwości, Marka Rosiaka, drugi został wydany w stolicy, w sprawie bandyty stadionowego, Piotra Staruchowicza, vel „Starucha”. Co te sprawy łączy? To głównie, że mogą one służyć politykom i komentatorom politycznym do formułowania rzadko rozsądnych opinii.

Wyrok na Ryszarda Cybę, zabójcę z biura poselskiego w Łodzi, został oceniony jako sprawiedliwy – dożywocie, z prawem starania się o zwolnienie warunkowe po 30 latach odsiadki (będzie miał wtedy 93. lata). Cyba musiał być skazany, ponieważ taki był wymóg polityczny. I społeczny, ponieważ polskie społeczeństwo żyje według schematu „ząb za ząb”, a nie w schemacie zrozumienia uwarunkowań socjologicznych i społecznych sprawcy. Nie ma znaczenia, że Cyba to socjopata, którego miejsce jest w psychiatrycznym zakładzie zamkniętym – ważne jest to, że polityczne zapotrzebowanie kazało go osadzić w więzieniu. Polityczni i medialni hunwejbini nie po to krzyczeli kilka godzin po morderstwie, że jest ono wynikiem „przemysłu nienawiści” którego ostrze skierowane jest w stronę PiS-u i osobiście Jarosława Kaczyńskiego. Te słowa padły rok temu i zostały powtórzone już po wyroku. To jest element walki plemiennej polskich polityków, która nie ma wiele wspólnego z czystą polityką, skierowaną ku dobru obywateli.

Taksówkarz, który dokonał okrutnego mordu, rzeczywiście zrobił to z powodów politycznych – przyznał się do tego, że jego motywacją była niechęć do Prawa i Sprawiedliwości i Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie upoważnia to wcale do formułowania wniosków, jak to czyni Tomasz Terlikowski, że za nim stali dziennikarze, artyści i intelektualiści, na szczęście przez niego nie wymienieni z imion i nazwisk. Katolicki publicysta próbuje postawić Cybę w jednym szeregu z ludźmi PiS niechętnymi, jako element „przemysłu pogardy”. Nie ma dla niego znaczenia, że w trakcie przebiegu dochodzenia i samego procesu nie znaleziono żadnego dowodu na inspirację działań mordercy ze strony zwolenników Platformy Obywatelskiej, czy innej organizacji politycznej, czy społecznej. Idąc torem logiki Terlikowskiego, zupełnie spokojnie można wysnuć wniosek, że zamachy na lekarzy przed klinikami aborcyjnymi w USA odpowiedzialni są ekstremiści antyaborcyjni, w tym ortodoksyjni publicyści katoliccy, do jakich zalicza się właśnie prezes „Frondy”. Czyli to właśnie Terlikowski tworzy „przemysł nienawiści” wobec ludzi, którzy uważają, że prawa obywatelskie to także prawa do decydowania kobiet o własnym ciele.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 6. listopada

 

Niechciany Ron Paul

 

 

 

Ron Paul, przyjaciel oligarchów, przeciwnik programów socjalnych oraz rządu, kreuje się na tego, który stoi z 99 procent społeczeństwa przeciwko jednemu procentowi bogatych w USA. Ron Paul nie po raz pierwszy startuje jako kandydat na nominata z Partii Republikańskiej na prezydenta USA, jakkolwiek nigdy nie jest brany na poważnie przez swoja własną partię. Ron Paul jest przeciwko wojnie w Iraku oraz Afganistanie, angażowaniu USA w konflikty militarne oraz niesieniu jakiejkolwiek pomocy Izraelowi. I w zasadzie jego polityka zagraniczna nie jest zła. Większość Amerykanów chce wycofania wojsk z Iraku oraz Afganistanu i ma dosyć wspomagania finansowo Izraela oraz brania odpowiedzialności za politykę zagraniczną Izraela. Koszty wydane na wojny przyczyniły się przecież do ogromnego deficytu USA.

Plan Rona Paula, który nazwał Planem Odnowienia Ameryki to nabój wystrzelony w kierunku klasy średniej oraz biednych. Ron Paul w swoim planie proponuje drastyczne cięcia w budżecie wynoszące około 1. biliona USD. Jeżeli zostałby wybrany na prezydenta to w pierwszym roku zlikwidowałby wszystkie programy socjalne pomagające studentom, biednym, chorym oraz emerytom. Ron Paul uważa również, że rynek finansowy jest w stanie się sam regulować i dlatego usunąłby wszystkie regulacje narzucane przez rząd. Ron Paul uważa, że duży rząd jest przyczyną wszystkich problemów. Jego plan to zmniejszenie rządu oraz likwidacja agencji zajmujących się kontrolą zdrowia, edukacją, finansami etc. Ron Paul zwolniłby wszystkich. Według niego obywatele wiedzą czego chcą i potrafią inwestować pieniądze tak aby mieli na emeryturę. Ron Paul jest również przeciwko podatkom. Tylko, jeżeli nie będzie pieniędzy z podatków to kto będzie płacił za czyszczenie ulic, policję, straż pożarną etc?

Continue Reading →

Teksty nadesłane – 2. listopada

Obcy w niemieckim kubraczku

 

Awantura jaką wywołały słowa ministra Radosława Sikorskiego wygłoszone w Berlinie sprowokowały mnie do zastanowienia się co jest główną przyczyną takiej histerycznej reakcji opozycji. Przecież każdy rozsądny człowiek powinien, jeśli nie zgodzić się ze słowami ministra, to poważnie je rozważyć. Myślę, że zadziałał tu odruch Pawłowa – „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. Bo jakże to tak, nie dość, że w Berlinie, a nie tu w kraju, to jeszcze Polak daje fory Niemcowi. To nie tylko niepatriotycznie. To zdrada stanu. Taką reakcję ,na swój własny użytek nazywam syndromem „dziadka z Wermachtu”. Wtedy też żadne argumenty ,żadne wyjaśnienia nie mogły zniwelować pierwszego wrażenia. Za tym określeniem ciągnęły się gdzieś wbite do głów na lekcjach historii słowa Roty, zabory, wojna, powstanie a nawet” imperializm i rewizjonizm niemiecki”.

„Dziadek z Wermachtu” – Czas, oswojenie i obśmianie tematu spowodowało, że określenie to nabrało nowego znaczenia i chyba już na stałe weszło do naszego słownika. Oddaje ono pewien sposób myślenia. Coś co na pierwszy rzut oka jest prawdą ale jednocześnie tą prawdą nie jest bo nie uwzględnia kontekstu sytuacji ,złożoności sprawy i obarcza dzieci za „niby winy” przodków. „Dziadek z Wermachtu „stał się synonimem idiotycznego oskarżenia .Myślę, że gdyby minister Sikorski wygłosił podobne przemówienie w USA i oczekiwał od tamtejszego rządu ratowania świata prawicowi politycy byliby zachwyceni. Ta reakcja świadczy o tym jak mentalnie głęboko jeszcze tkwimy w poprzednich wiekach.

O tym jaki mamy stosunek do zachodniego sąsiada świadczą liczne przysłowia i powiedzenia choćby cytowane przez Wacława Potockiego – ”jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem” oraz liczne stereotypy i uprzedzenia funkcjonujące w powszechnym obiegu.. Wiem i rozumiem ,że wynikają one także z naszej nie najlepszej wspólnej historii. Ale czy istnieje jakiś kraj, który miał zawsze dobre stosunki z sąsiadami.? Nawet przedzielona kanałem Francja i Anglia ma wiele uprzedzeń w swoim wzajemnym myśleniu.

Continue Reading →

Zapski zza Atlantyku – 26. listopada

 

Czas Newta Gingricha

Republikanie nadal szukają swojego idealnego kandydata, który pokonałby prezydenta Baracka Obamę w przyszłorocznych wyborach. Selekcja kandydatów odbywa się podczas debat, które mają pomóc wyborcom w zrozumieniu platformy politycznej startujących na prezydenta USA z Partii Republikańskiej. Debaty rozpoczęły się w maju i w przeciągu kilku miesięcy Republikanie mieli kilku faworytów.

Najpierw była Sara Palin, ulubienica Tea Party, która po odbyciu podróży z całą rodziną za pieniądze wyborców poinformowała, że nie będzie startować. Republikanie zwrócili swoje serca w kierunku magnata Donalda Trumpa. Skrajne opinie Trumpa szybko uczyniły go nieatrakcyjnym kandydatem, ale Republikanie nie tracili nadziei. Tim Pawlenty, uważany za przyszłość Partii Republikańskiej stal się na kilka tygodnii nową nadzieją. Niestety, rozczarowanie było duże. Pawlenty zanudzał publiczność tak bardzo podczas debat , że na początku czerwca postanowił wycofać się z kandydowania. Numerem jeden Partii Republikańskiej następnie stała się Michel Bachman, która potrafiła zachwycać tłumy. Jednak kiedy we wrześniu, gubernator Teksasu, Rick Perry, przystąpił do walki, gwiazda Michele Bachman zbladła. Republikanie mieli teraza swojego idealnego konserwatywnego kandydata. Mimo ataków, Bachman nie była w stanie pozostać na czele. Rick Perry w przeciągu kilku debat udowodnił, że nie nie wie za dużo na temat polityki zagranicznej czy ekonomi. Jest dobry w jednym – atakowaniu prezydenta. Kiedy podczas debaty zapomniał własnej platformy politycznej, zdesperowani Republikanie polubili czarnoskórego Hermana Caina. Skandal seksualny, brak wiedzy na temat polityki zagranicznej oraz infantylność odpowiedzi zdyskwalifikowała Caina po niecałym miesiącu. I nowy zawodnik wysunął się na pierwszą pozycję, znienawidzony przez wielu, Newt Gingrich.

Continue Reading →

Proces łódzki a debata publiczna

Ubiegłoroczne zabójstwo działacza Prawa i Sprawiedliwości, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego, Marka Rosiaka, było dziełem psychopaty. Niezależnie od tego, czy biegli stwierdzili u Ryszarda Caby chorobę psychiczną, czy nie, morderstwo jest czynem socjopaty, przekraczającego normy współżycia społecznego. Dowodem na to jest jego odręcznie sporządzony manifest, który próbował zaprezentować na sali sądowej w Łodzi, na początku rozpoczynającego się właśnie procesu. Szkoda, że nie opublikowano go jednak w pełni, ponieważ nie można zamykać dyskusji nad tym, na ile jednak postępowanie mordercy sprowokowane było przez atmosferę polityczną tak zwanej IV RP. Z drugiej strony zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości z lubością wspominają, że Caba był swego czasu – kilka lat wcześniej – szeregowym członkiem PO.

Nie można uciekać od konstatacji, że była to zbrodnia o charakterze politycznym. Sprawca przyznał się do tego, że jego motywacją była niechęć do Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Być może mamy do czynienia z psychopatą, który po prostu chciał być sławny i wybrał taką metodę postępowania. Jednak bezsprzecznie do czynu musiała go popchnąć atmosfera sporu politycznego, jaka panował i nadal panuje w Polsce, i to wcale nie od czasu katastrofy smoleńskiej, 10 kwietnia, ale od wielu lat. Spór polityczny, który w demokracji jest wartością rozwojową i rozwijającą społeczeństwa i państwa, w Polsce przybrał formę wyniszczającej wojny. W polskiej polityce nie chodzi o pokonanie przeciwnika, ale ośmieszenie go, zdezawuowanie, w rezultacie – zniszczenie. Patrząc morderstwo w Łodzi z tego punktu widzenia, winnych należy szukać zarówno wśród polityków, jak i dziennikarzy. Trzeba uświadomić aktorom sceny politycznej, że winnych należy szukać po wszystkich stronach. Zrozumienie tego mogłoby by być początkiem sanacji polskiej polityki. Mogłoby by być, ale nie będzie…

Continue Reading →

Destrukcje

Jeżeli spojrzeć realnie na miejsce Prawa i Sprawiedliwości na polskiej scenie politycznej, to widać wyraźnie, że jest to miejsce na jej marginesie. Jeżeli spojrzeć na polską prawicę (konserwatywną, chadecką) i jej rolę w polskiej polityce, to widać równie wyraźnie, że też jest to margines. A jeżeli zdiagnozować, kto jest temu winien – to winnym jest Jarosław Kaczyński.

Pomimo, że klub sejmowy Prawa i Sprawiedliwości liczy w tej chwili 137 posłów (18. odeszło do klubu Solidarna Polska), to nie ma on praktycznie żadnej szansy wpływu na to, co się w Sejmie dzieje. Pozostałe kluby opozycji będą współpracowały z PiS tylko ewentualnie w sprawach ideologicznych, wąsko rozumianych. W ważnych sprawach ekonomicznych, czy dotyczących administracji państwa – PiS nie będzie miał możliwości zawierania koalicji. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że Jarosław Kaczyński świadomie ustawił swoją partię nie na pozycjach opozycji, lecz na pozycji anty systemowej, jak to zgrabnie jest określane – anty establishmentowej.

Widać to wyraźnie z listu, jaki Jarosław Kaczyński napisał i przekazał działaczom swojej formacji. Nie znajdziemy w nim programu konstruktywnego rozwoju, czy projekcji wizji państwa, która by polemizowała z Donaldem Tuskiem i jego pomysłami na Polskę, lecz program walki i obrony. Kaczyński chce bronić samych wyborców przed… politykami, ma zamiar bronić tradycji, Kościoła katolickiego, demokracji (?), nie chce dopuścić myśli o euro, także chce bronić kultury, polskiej wsi, a także polskiej suwerenności. Przed kim chce bronić, nie bardzo wiadomo, ale należy się domyślać, że przed Donaldem Tuskiem. A jak ta obrona ma przebiegać, już się właściwie nie dowiadujemy. Brutalną prawdą jest to, że bez Ludwika Dorna Jarosław Kaczyński nie ma żadnych pomysłów. Eryk Mistewicz, specjalista marketingu politycznego twierdzi w jednym z wywiadów, że PiS pod przewodnictwem Jarosław Kaczyńskiego jest prawicą XIX-wieczną. Sądzę, że dziś jest to partia i polityki bez żadnej idei.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 21. listopada

 

Pedofil

 

Jestem niewinny od wszystkich mi postawionych zarzutów. Brałem prysznic z dziećmi, obejmowałem je i dotykałem ich nóg, ale nie było w tym żadnego kontaktu seksualnego

Jerry Sandusky, trener Penn State

5 Listopada, 2011 roku, Jerremu Sanduskiemu postawiono 40 zarzutów wykorzystania seksualnego młodych chłopców. Jerry Sandusky był trenerem jednego z najbardziej popularnych sportów w USA, footballu amerykańskiego w jednej z najbardziej popularnych szkół w USA, Penn State. Nie jest pierwszym czy ostatnim, który wykorzystał seksualnie młodych chłopców. Dlaczego jest to taki skandal? Prezydent szkoły oraz wiele innych osób wiedziało o tym, że Sandusky gwałcił dzieci i zataiło to, aby szkoła nie utraciła dobrego imienia oraz milionów dolarów.

Mike McQueary, obecny asystent trener w Penn State oświadczył przed Grand Jury, że w 2002 roku, był świadkiem gwałtu na nieletnim chłopcu w męskiej łazience szkoły. McQueary, w 2002 roku miał dwadzieścia lat, ponad dwa metry wzrostu i nie zrobił nic aby powstrzymać gwałciciela. Wydal tylko okrzyk mając nadzieje, że to powstrzyma Sanduskiego od kontynuowania gwałtu, przekazał informacje swojemu ojcu, który poinformował legendarnego trenera Penn State, Joe Paterno. I na tym się sprawa zakończyła. Nikt nie zadzwonił na policję, szkoła uciszyła sprawę. Od 2002 roku wielu innych chłopców było molestowanych seksualnie przez Sanduskiego, który miał do nich dostęp jako założyciel instytucji charytatywnej dla młodych chłopców, zwanej „The Second Mile”. Instytucja miała za zadanie pomoc młodym chłopcom z biednych domów. Sundusky zabierał chłopców do restauracji, na mecze oraz do siebie do domu na noc. Kupował im drogie rzeczy typu komputery, dawał pieniądze – i gwałcił.

Continue Reading →

„Jobbik” po polsku

Polska prawica jest „od zawsze” podzielona. Właściwie po roku 1989 nie było takiego momentu, kiedy prawica była zjednoczona pod jednym przywództwem. Jeżeli przypomnimy sobie skład Akcji Wyborczej Solidarność, znajdziemy tam kilkanaście partii i organizacji, spiętych związkiem zawodowym, który miał korzenie… socjalistyczne. Trudno także nazwać Prawo i Sprawiedliwość za partię chadecką, konserwatywną, czy republikańską, za jaką chce teraz uchodzić, choćby ze względu na jej stosunek do roli państwa i socjalistyczne pomysły społeczne. Prawica w Polsce nie rządziła i rządzić długo nie będzie.

Marsz Niepodległości miał pokazać jedność polskiej prawicy narodowej i jej siłę. Wprawdzie organizatorzy odżegnywali się od partyjnych konotacji, ale dziś okazuje się, że na końcu przemarszu, pod pomnikiem Romana Dmowskiego, miało zostać zapowiedziane utworzenie Ruchu Narodowego, najpierw stowarzyszenia, potem partii politycznej, z ambicjami parlamentarnymi. Ale marsz wszystko zniweczył i pokazał miałkość tego pomysłu. Okazało się, że za „odnowę” polskiej prawicy mają się wziąć radykalne organizacje młodzieżowe, które mienią się ostoją polskiego katolicyzmu, patriotyzmu, polskości w stylu endeckim i oenerowskim. A tak naprawdę są to grupy quasi faszystowskie, ksenofobiczne, antysemickie, okraszone i wspomagane bandytami stadionowymi. W tle jest Jarosław Kaczyński, PiS, ale także Tadeusz Rydzyk i jego media, głębiej można doszukać się „Gazety Polskiej” i jej klubów, wszystko w kordonie bandytów w kominiarkach. Marsz pokazał, że środowiska te nie mają nic konkretnego, poza wyświechtanymi hasłami o „Polsce dla Polaków”, prymacie „cywilizacji łacińskiej”, ale w stylu międzywojnia XX wieku, i oparciu się o myśli Romana Dmowskiego i Obozu Narodowego.

Continue Reading →

Szukanie winnych

Dziś, trzy dni po 11 listopada, rocznicy odzyskania niepodległości, wszyscy szukają winnych zamieszek, burd. Prawa strona, reprezentowana autorytetem nowego naczelnego „Rzeczpospolitej”, redaktora Tomasza Wróblewskiego, winą obarcza organizatorów „Kolorowej Niepodległej”, którzy zaprosiły niemieckich lewaków. Nie ma dla niego znaczenia, że niemieccy zadymiarze, poza incydentem na Nowym Świecie, nie brali udziału w zamieszkach, jakie miały miejsce na trasie marszu, a już na pewno nie rzucali brukiem i butelkami na Placu Konstytucji i nie spalili samochodów ITI na Placu na Rozdrożu.

Ślepi na drugie oko są działacze lewicowi. „Krytyka Polityczna” odcina się od pomysłu zaproszenia niemieckiej „Antify” do Warszawy, choć na stronie komitetu organizacyjnego, którego częścią jest „KP”, dumnie brzmi informacja o internacjonalistycznym sposobie przeżywania Święta Niepodległości. Ze zdumieniem i zażenowaniem na konferencji prasowej „KP” zobaczyłem dziennikarza Jacka Żakowskiego, a Seweryn Blumsztajn nie mniej mnie zadziwił swoim bezwarunkowym wsparciem dla działań lewicy. Groteskowo brzmią zapowiedzi obrony dobrego imienia „Krytyki Politycznej” w sądzie, o czym poinformowano na konferencji prasowej. W sieci można znaleźć nagrania zbiegających do siedziby „KP” niemieckich bojówkarzy pod czujnym okiem redaktora Michała Sutowskiego. Dziś rano usłyszałem w radio euro posłankę PO, Różę Thun twierdzącą, że choć przebywała na manifestacji „Kolorowej Niepodległej” kilka godzin, żadnych Niemców nie widziała. Ja byłem tam tylko kwadrans, a pierwsze, co się rzuciło w oczy, to właśnie niemieccy bojówkarze w  czarnych unformach na obrzeżach festynu.

Druga strona, prawicowa, również kłamie w żywe oczy. ONR, NOP, Młodzież Wszechpolska i Fundacja Republikańska, które były trzonem komitetu organizacyjnego Marszu Niepodległości nie nadawały tonu imprezie. To bandyci kibolscy z różnych klubów piłkrarskich przejęli władzę na zgroamdzeniem i na to organizatorzy się zgodzili. Dowodem jest to, że banner otwierający marsz umieszczony był od strony Marszałkowskiej, a nie ulicy Waryńskiego. Za nim stały hordy bandytów, które rozpoczęły obrzucanie policji kostką brukową, racami, petardami. I to oni „legitymizują” ten marsz, a nie matki z dziećmi i emerytowani działacze opozycyjni. Bandyci nie byli odrębną grupą, lecz częścią składową marszu. I będą w następnym marszu, bo nie jest tak, jak pisze red. Marek Magierowski, że to oni się przykleili do prawicy – to prawica zaprosiła ich do pomocy. Wystarczy poczytać „Gazetę Polską” z redaktorem Piotrem Lisiewiczem na czele. A na czele organizacji zrzeszających kibiców stoi poseł PiS-u, Przemysław Wipler – wcześniej w Fundacji Republikańskiej. To była zorganizowana akcja. I nie mogą się od tego organizatorzy marszu odciąć.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 13. listopada

 

Kto się boi Hermana Caina?

 

Herman Cain, to czarnoskóry król pizzy startujący jako kandydat Partii Republikańskiej do urzędu prezydenta USA. O dziwo, Herman Cain ma duże poparcie wśród Republikanów, wysuwając się na pierwszą pozycję przed Mittem Romney’em, którego Republikanie nie lubią, jako Mormona. Tydzień temu, dziennikarz Politico obwieścił, że Herman Cain molestował seksualnie kobiety kiedy pracował dla National Restaurant Association. Tego typu informacja zniszczyłaby w przeciągu kilku godzin każdego polityka. Ale nie Hermana Caina. Jon Stewart opisał sytuację Hermana Caina jako przedstawienie w czterech aktach. Akt pierwszy, Cain – „Nic o tym nie wiem ”. Akt drugi, tego samego dnia wieczorem, Cain – „Słyszałem o tym, ale nic złego nie zrobiłem”. Akt trzeci, ostatni tydzień, Cain – „Zostawcie mnie w spokoju, nie będę na ten temat mówił”. Akt czwarty, Cain, – „Demokraci oraz media chcą mnie zniszczyć”.

Dwadzieścia lat temu, czarnoskóra Anita Hill oskarżyła obecnego sędziego Sądu Najwyższego USA, Clarence’a Thomasa o molestowanie seksualne. Dwadzieścia lat później mamy podobną sytuację. Kobiety, które zostały molestowane seksualnie boja się krytyki, szykan oraz mediów. W USA molestowanie seksualne w miejscu pracy jest zabronione i grozi karą. Herman Cain pracujący dla National Restaurant Association pozwolił sobie na „zabawę” według niego niewinną , ale która ma obecnie swoje konsekwencje. Według obrońców Caina, kobiety, które go oskarżyły to szczególny typ kobiet czyli histeryczki szukające sławy oraz dużych pieniędzy. Jeden z konserwatywnych dziennikarzy, John Derbyshire zapytał czy ktokolwiek w USA wierzy w istnienie molestowania seksualnego? Według niego kobiety uważają się za molestowane nawet wtedy kiedy dostają komplementy. Według Republikanów jeżeli kobieta nie może wyjść za mąż za bogatego to jej jedyną opcją jest posądzenie o molestowanie seksualne.

Continue Reading →

Po Marszu Niepodległości

Święto Niepodległości w Warszawie miało różne oblicza. Szkoda, że w świadomości pozostaną obrazy burd przekazywane przez media. I przekazy zmanipulowane przez stacje telewizyjne i internet, dla osiągnięcia konkretnych korzyści.

Pierwszy obraz to ten znany z corocznych uroczystości na Placu Piłsudskiego, pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Przemówienia, honorowa zmiana wart, składanie wieńców potem defilada i parada pasjonatów historii i wojskowości, w szpalerze tłumów. Duma i radość, w osnowie podniosłej atmosfery. Wszystko bez zakłóceń.

Drugi obraz to pierwsze rozruchy na Nowym Świecie. Niemieccy zadymiarze, na wyrost nazwani antyfaszystami, atakują polską grupę rekonstrukcyjną w strojach napoleońskich, a następnie kryją się z restauracji Nowy Wspaniały Świat, zarządzanej przez „Krytykę Polityczną”. Media są już na miejscu, ale widzą tylko to, co chcą. Niemcy są wyciągani przez policję z knajpy i przewożeni na komendę, na Wilczej. W przekazie o tym incydencie dochodzi do pierwszych przekłamań. Media nie podają, że niemieccy zadymiarze chronią się w kawiarni przez polskimi prawicowcami, z którymi starli się chwilę wcześniej. Natomiast „Krytyka Polityczna” wieczorem ogłasza tryumfalnie o tym, że powstrzymano prawicowców z Marszu Niepodległości na Marszałkowskiej, ale ani słowem nie wspomina o Niemcach, którzy w Polsce pojawili się także z jej inicjatywy. O tym nie wspomina w krótkiej notce również dziennikarz „Gazety Wyborczej”, Seweryn Blumsztajn. To zaburza obraz „zwycięstwa” nad prawicą.

Trzeci obraz – jestem na Marszałkowskiej, w samym środku festynu „Kolorowej Niepodległej”. Platforma, muzyka, Kazimiera Szczuka wodzi, na ulicy politycy lewicy. Radośnie. Ale na obrzeżach stoją, przed kordonami policji, ubrani na czarno polscy zadymiarze, przemieszani z niemieckimi. Gotowi do starcia. Nie ma to nic wspólnego ze świętowaniem…

Continue Reading →

Przed Marszem Niepodległości

Jestem liberałem, skrajnym, i dlatego nie mogę zrozumieć, że w w demokratycznym kraju można zabronić artykułowania swoich opinii, swojego zdania i demonstracji. Dlatego uważam, że nędzni epigoni polskich przedwojennych nacjonalistów i faszystów, Młodzież Wszechpolska, czy NOP, mają prawo do zgromadzenia na Placu Konstytucji, czy złożenia kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego, przemarszu w tak zwanych Marszu Niepodległości.

Stojący na przeciw nich demonstranci ze środowisk anarchistycznych i lewackich (lewica spotyka się na wiecu „Kolorowej Niepodległej” trzy godziny przed wiecem Marszu Niepodległości) też mają prawo prezentacji sprzeciwu wobec zafałszowania przekazu historycznego roli prawicowych autorytetów w II RP. Bo warto powiedzieć i przypomnieć, że odzyskanie niepodległości w roku 1918 łączy się bardziej z Józefem Piłsudskim, niż z Romanem Dmowskim.

ONR, Młodzież Wszechpolska , czy NOP są organizacjami działającymi legalnie. Nie oznacza to jednak, że nie można ich krytykować i przypominać, jaka jest ich proweniencja. Dlatego też, jeżeli przedstawiciele tych organizacji chcą manifestować „patriotyzm” w stolicy kraju, to ich przeciwnicy mają prawo im przypominać pewne rzeczy. Publiczne hołdy pod pomnikiem Romana Dmowskiego przy Placu na Rozdrożu mogą się spotkać z reakcją – choćby z publicznym odczytaniem antysemickich tekstów tegoż. Władze państwowe też powinny się zastanowić, jak zmienić publiczne obchodzenie święta, tak aby społeczeństwo mogło spokojnie i radośnie obchodzić Dzień Niepodległości, a wyznawcy skrajności niech też manifestują – w przydzielonych im enklawach. Reprezentanci gett mentalnych nie zasługują na przemarsze przez centrum stolicy demokratycznego kraju Unii Europejskiej. Nawet jeżeli deklarują, że nie będzie transparentów z agresywnymi hasłami, a demonstranci wystąpią nie w strojach organizacyjnych, ale w garniturach i krawatach.

Continue Reading →

Integracja, erozja, czy rozpad?

No i stało się, jak przewidywałem kilka tygodni temu, Zbigniew Ziobro doprowadził do rozłamu. Na razie jest to rozłam w klubie parlamentarnym, nie partii, o czym należy pamiętać. Klub pod nazwą „Solidarna Polska”, składający się z 16 posłów i jednego senatora PiS (dalej formalnie członków partii) oficjalnie kontestuje sposób prowadzenia partii przez Jarosława Kaczyńskiego i wzywa do przyjęcia z powrotem Zbigniewa Ziobro, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego. Powołanie klubu jeszcze przed pierwszym posiedzeniem Sejmu nowej kadencji to dobry ruch, ale rozłam klubu PiS-u nie oznacza wcale, że szybko powstanie nowa partia. To nie ten czas, nie ta sytuacja, która zmusiła Janusza Palikota do ciężkiej harówki i zrobienia po kraju dziesiątków tysięcy kilometrów, dla budowy zrębów nowej formacji.

Tak, Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro przygotowywali się do tej sytuacji. Doskonale wiedzieli, że po wyborach, przegranych wyborach, będą marginalizowani w partii przez Jarosława Kaczyńskiego i środowisko starych „wujów” z Porozumienia Centrum. Dlatego też w kampanii wyborczej popierali wybranych, swoich, kandydatów do Sejmu i Senatu, jednocześnie umacniając kontakty z dużą częścią terenowego aktywu partyjnego i elektoratu. Bo w przeciwieństwie do grupy Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza, grupa Ziobry była osadzona w partii, a także wśród wyborców. Ziobro, Kempa… mogą pociągnąć za sobą dużą część elektoratu. Ale nie zrobią tego od razu – najpierw będą robić wszystko, aby erozja Prawa i Sprawiedliwości postępowała. Może nawet do momentu, kiedy Jarosław Kaczyński sam zrezygnuje, a na gruzach jego panowania dojdzie do unifikacji środowisk, które wcześniej PiS opuściły. To jest jednak scenariusz mało prawdopodobny, raczej neo-PiS-u nie należy się spodziewać.

Ziobro nie musi jednak już teraz zakładać partii. Nie jest ona mu w tej chwili potrzebna, ma wehikuł polityczny, czyli klub parlamentarny, a także otwarty dostęp do mediów nieprzychylnych PiS-owi. Takie szybkie powołanie partii politycznej byłoby zaprzeczeniem tezy, że jego działania są motywowane dobrem PiS-u i, szerzej, prawicy. Dziś, biorąc pod uwagę przeszłość Ziobry, poparcie mediów Tadeusza Rydzyka, jego formacja naturalnie byłaby odbierana jako partia stojąca na prawo od PiS. Przecież To właśnie były minister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego był ostoją projektu tak zwanej IV RP. Kierunek, w jakim musiałaby pójść nowa formacja, czyli narodowy katolicyzm, automatycznie by ją ulokował w niszy politycznej. Lepszym rozwiązaniem jest próba budowy szerszej, nowej platformy prawicowej, w oparciu o współpracę z PJN. Próba dokooptowania środowisk Marka Jurka, czy Janusza Korwin-Mikkego to droga prowadząca w ślepy zaułek.

Dziś właściwie nie wiadomo, jaki pomysł mają Ziobro i Kurski. Dziś ich pomysł na działanie jest podobny do tego, jaki miał z początku PJN – kontestowanie Jarosława Kaczyńskiego. To pomysł na tygodnie, nie na miesiące i lata. Jeżeli nowa grupa nie przedstawi szybko programu, idei, marszruty politycznej – to pozostanie tylko grupą „dietetyków” Sejmu i Parlamentu Europejskiego. Jeżeli Jarosław Kaczyński obroni jedność partii, szczególnie chodzi w tym przypadku o struktury terenowe, to grupa Ziobry będzie musiała powołać nową formację. Tylko, czy będzie to droga ku integracji prawicy, czy wręcz przeciwnie, dalszej jej atomizacji?

 

Azrael

​​

To musiało się tak skończyć…

Logika Jarosława Kaczyńskiego nie pozwoliła mu inaczej zakończyć sprawy trzech europosłów, Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego. Ubierając swoją decyzję w szafarz demokratycznych procedur, które istnieją tylko dla mediów, wyrzucił ich ze swojej partii. Bo przecież Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią demokratyczną, lecz, jak to trafnie określił Marian Piłka, formacją polityczną w stylu oenerowskim, gdzie nie tylko władzą, ale i właścicielem jest przywódca. PiS nie jest partią demokratyczną, tak jak nie jest demokratą Jarosław Kaczyński, choć musi się poddawać od czasu do czasu procedurom państwa demokracji parlamentarnej. Ten niedemokratyzm PiS jest zapisany w jej statucie, gdzie jedyną władzą stoją ponad przewodniczącym partii jest jej kongres, z tym, że największy wpływ na kształtowanie władz wszystkich szczebli partii, a co za tym idzie na wybór delegatów na walny jej zjazd ma … prezes partii. Kółeczko zamknięte, do czasu, kiedy Jarosław Kaczyński nie odejdzie z polityki.

Nie sądzę, aby Zbigniew Ziobro i stojący za nim działacze poważnie myśleli o przebudowie partii, jeżeli tak, to wykazali się poważną naiwnością. W tej formacji nie ma miejsca na wewnętrzną dyskusję, na zmianę profilu, na budowę oddolną programu i struktur. Wszystko to po prostu zależy od Jarosława Kaczyńskiego. Podobnie jest także w Platformie Obywatelskiej, ale jej przewodniczący swoją pozycję opiera na sile swoich zwycięstw. On dzieli, rządzi, powołuje i odwołuje swoich współpracowników po zwycięstwach wyborczych. Jest hegemonem z racji sukcesu, jeżeli poniesie porażkę – prawdopodobnie odejdzie. Jarosław Kaczyński zbudował swego czasu swoją pozycję również w oparciu o sukces i nośny program. Dziś ten program jest zwietrzały, czas jest inny, a swoją przewagę z lat przeszłych Kaczyński obudował formalizmem niedemokratycznego statutu.

Continue Reading →

Koniec końca

Lista osób, które zostały z Prawa i Sprawiedliwości usunięte, wypchnięte, jest długa i bogata. Można by z niej stworzyć kilka formacji – i tak się zresztą stało. Poczynając od Marka Jurka i jego ekipy, poprzez Pawła Zalewskiego i Ludwika Dorna, Janusza Kaczmarka, na Pawle Kowalu, Pawle Poncyliuszu i Joannie Kluzik-Rostkowskiej kończąc. Teraz w kolejce jest Zbigniew Ziobro i jego ekipa, na ile liczna, to się okaże. Bo szans na jego pozostanie w PiS już nie ma…

Prawo i Sprawiedliwość nie jest organizacją demokratyczną, to przedsięwzięcie rodzinne braci Kaczyńskich, teraz we władaniu Jarosława. PiS nie jest klasyczną, demokratyczną partią w stylu zachodnim, lecz prywatnym projektem Jarosława Kaczyńskiego, który miał mu utorować drogę do władzy i zapewnić panowanie. Częściowo nawet udało się zrealizować program zdobycia władzy, ale już od 2007 roku cały projekt chyli się ku upadkowi. Nie upada, ponieważ jest na niego potrzeba „społeczna” i polityczna, co doskonale widzi Platforma Obywatelska. PiS trwa na scenie politycznej również dlatego, ponieważ polska prawica potrafi tylko jedno – dzielić się, a nie łączyć. I dopóki nie powstanie prawdziwa konserwatywna partia chadecka, dopóty PiS i jej szef będą „robić” za prawicę. Może Ziobro ma szansę na taką partię?

Continue Reading →

Prokurator jako urzędnik państwowy


Marszałek odchodzącego Sejmu, Grzegorz Schetyna, zdecydował o wygaśnięciu mandatów poselskich Bogdana Święczkowskiego i Dariusza Barskiego. Barski i Święczkowski są prokuratorami w stanie spoczynku, zgodnie z ustawą o prokuraturze. Ta ustawa jednak pozwala na kandydowanie do Sejmu, bez konieczności zrzeczenia się stanu spoczynku (odejścia z korpusu prokuratorów). Kancelaria Sejmu jednak zażądała od nich, na podstawie art. 103 ust 2. Konstytucji RP zrzeczenia się stanu spoczynku, lub mandatu poselskiego. Prokuratorzy odmówili.

Grzegorz Schetyna powołuje się na opinię Ministerstwa Sprawiedliwości i Krajowej Rady Prokuratury, że pomimo zapisów ustawy o prokuraturze, ustawa zasadnicza reguluje to inaczej. A jak mówi artykułu 8. tejże ” 1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. 2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.”. I dochodzimy do sytuacji, gdzie obaj prokuratorzy opierają się o ustawę niezgodną z Konstytucją RP.

Mandaty zostały wygaszone, Barskiemu i Święczkowskiemu pozostaje odwołanie się do Sądu Najwyższego, co zapewne uczynią. Ten ma obowiązek rozpatrzyć ich skargę w ciągu 7 dni – czyli już po zaprzysiężeniu nowego Sejmu. Ale opinia Sądu Najwyższego nie dotyczy samej decyzji Grzegorza Schetyny, lecz tego, czy ustawa o prokuraturze jest zgodna z Konstytucją RP. Ponieważ jednak obaj prokuratorzy są dalej w korpusie, przy uznaniu jej niezgodności, tracą mandat.

Continue Reading →