Zapiski zza Atlantyku – 22. października

Nietykalni

17.5 biliona dolarów z pieniędzy podatników zostało dane bankom, bez żadnych obligacji lub zapewnień z ich strony. Politycy oraz prezydent podkreślali jak ważne było aby banki ponownie zaczęły pożyczać, i że nie można było doprowadzić do ich upadku, gdyż skutki byłyby tragiczne. I banki te pieniądze dostały. Tylko nadal pożyczek nie dają tym, którzy na nie liczyli. W zeszłym tygodniu, owe banki podały, że wypłacą sobie bonusy. Według nich, te bonusy im się należą, a jeżeli nie nagrodzą swoich pracowników, to zostaną bez zdolnych inwestorów. Co tam podatnicy, których pieniądze otrzymali i którzy tracą domy, prace oraz ubezpieczenia zdrowotne. Od roku mówi się o regulacji systemu finansowego. Założenie, że rynek finansowy, który w swoich oryginalnych założeniach miał się sam regulować, okazało się pułapką, która przyczyniła się do wielu problemów, z którymi USA nie potrafi sobie poradzić. Ale nadal ten 1% najbogatszych w USA uważa, że ma prawo do wysokich profitów, niezależnie od tego, że właśnie to ich działania były szkodliwe i przyniosły tyle strat.

Wigg2 Continue Reading →

Rozchwiane społeczeństwo

Dowodów na to, że Polacy pomimo minionej niedawno dwudziestej rocznicy odzyskania niepodległości, czyli rocznicy Okrągłego Stołu, dalej nie są społeczeństwem w pełni dojrzałym do demokracji, mamy aż nadto. Niska frekwencja w trakcie wyborów parlamentarnych, jeszcze niższa w trakcie wyborów samorządowych, wskazuje, że społeczeństwo obywatelskie, prawa i obowiązki obywateli są dalej pustymi hasłami. Także polski stosunek do mniejszości, etnicznych, kulturowych i seksualnych jest jak na razie tylko co najwyżej poprawny.

Jeszcze gorzej jest w sferze rozumienia i doceniania wartości, w różnych jej aspektach, zarówno moralnych, jak i kulturowych. Mity polskie, czyli polski patriotyzm i polski katolicyzm, „sprzedają się” coraz gorzej, za to zrozumienie dla nowoczesnych demokracji i kultury tolerancji jest bardzo powierzchowne. Polacy, szczególnie ci z miast, lepiej wykształceni, gremialnie odrzucają polskie żelazne wartości, jednak w to miejsce, z powodu erozji autorytetów, nie przyjmują innych. Już nie tylko nie działa mit „Solidarności” i Jana Pawła II, ale również przestaje oddziaływać nauka Kościoła Katolickiego.

Kilka dni temu pojawiła się informacja, oparta o badania CBOS, sugerująca, że Polacy stają się w ostatnich latach znów bardziej konserwatywni. Są skłonni do bardziej restrykcyjnego prawa, kosztem nawet praw obywatelskich, przyjmują do wiadomości restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, są za lustracją w szerszym zakresie. Ale jednocześnie są bardziej roszczeniowo nastawieni do państwa, chcąc, aby chroniło obywateli w sensie ekonomicznym, tworząc miejsca pracy i fundując zasiłki. Jednocześnie jednak nie jest zainteresowane ani prywatyzacją, ani udziałem Kościoła Katolickiego w życiu politycznym kraju. A z kolei na drugim biegunie jest poparcie Polaków do uczestnictwa w Unii Europejskiej, z czego Polska jest znana w całej Europie. Co ciekawe, wiele poglądów wyborców PiS i SLD jest zbieżnych, szczególnie w sprawach socjalnych i różnią się one znacznie od poglądów wyborców PO. Nowy podział na lewicę i prawicę, a także na tych aktywnych i wycofanych. Niestety, nie poddają się te wyniki pełnemu, racjonalnemu, osądowi.

Jeszcze ciekawsze wyniki ten sam ośrodek badania opinii podał w dniu wczorajszym; Okazuje się, że polskie społeczeństwo, katolickie, konserwatywne społecznie i dość zamknięte, opowiada się za prawem do godnej śmierci, do eutanazji i to w sumie aż w 61% (sondaż na 1096-osobowej losowej próbie dorosłych Polaków). Komentarze do tego zaskakującego wyniku są różne, począwszy od narzekania na laicką propagandę Zachodu, poprzez opinie o upadku autorytetu nauki Kościoła Katolickiego, aż po głosy o silnym polskim indywidualizmie. Ta ostatnia opinia jest mi chyba najbliższa, choć nie odrzucam również wpływu na te wyniki innych czynników.

Wydaje się, że takie wyniki i dość powszechne przyzwolenie na wprowadzenie prawa do spełnienia woli chorego do godnej śmierci, wskazuje, że Polacy zaczynają nie tylko słuchać pouczeń Kościoła Katolickiego, ale również zaczynają się kierować prawem jednostki do decydowania o własnym losie.

Jednak czytając wyniki przytoczonych badań, tych z przed tygodnia i wczorajszych, nasuwa się refleksja, że Polacy, a przede wszystkim ich elity, nie przeprowadziły w ciągu tych 20. lat demokratyzacji Polski zasadniczych rozmów na temat demokracji. Świadczy o tym stosunek elit politycznych do prawa i Konstytucji, brak umiejętności prowadzenia dyskursu politycznego, czy brak jednoznacznego postawienia na pierwszym miejscu praw obywatelskich. Jest to jeszcze wszystko przed nami.

Azrael

Służby specjalne do reformy

Czy doczekamy się kiedyś, że Donald Tusk i Platforma Obywatelska doprowadzą jaką sprawę do końca? Wątpię.

Nie wszystko, co rządowi PO i PSL się nie udało, da się wytłumaczyć obstrukcją prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego wetami, czy odsyłaniem ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Nie wszystko również da się wytłumaczyć działaniem opozycji parlamentarnej, zarówno tej eseldowskiej, jak i PiS. To raczej brak umiejętności pracy sejmowej i poczucie takiego zadufania PO powoduje, że bilans działalności reformatorskiej i legislacyjnej jest mniej niż zadowalający. Jeżeli dodamy do tego to, że PO nie rozliczyło działalności PiS z czasów jego rządu (komisje ds. Barbary Blidy i komisja „naciskowa”), to będziemy mieli już komplet niedowładu politycznego.

Sprawy te odbijają się co jakiś czas czkawką na rządzie PO-PSL i na samym premierze. Jeszcze wprawdzie działa antypisowski straszak, ale ilość spraw niezałatwionych rośnie. Te najważniejsze to spaprana reforma ochrony zdrowia, szkolnictwa, a także co najmniej dyskusyjny projekt budżetu, który zakłada olbrzymią dziurę – a co najważniejsze – drastycznie zwiększa dług publiczny. To rzecz, która będzie się ciągnęła za tym rządem przez kilka lat. Jeżeli dodamy do tego nieustające napięcia na linii rząd – poszczególne grupy zawodowe (ostatnio policja), to w pewnym momencie skumulowany efekt niezadowolenia z poczynań rządu Donalda Tuska zaowocuje spadkiem notowań. A może stać się to w sytuacji dla premiera niezbyt wygodnej – w samym środku kompanii wyborczej na urząd prezydencki.

Continue Reading →

Bicie w normie

Właściwie rzecz zwyczajna i standardowa; Zakonnica nie biła i nie szarpała, ona się tylko broniła.

To co się działo w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek, po Augustowem, jak można się spodziewać, to nie był przypadek, ani incydent. Wskazuje na to zachowanie przełożonych siostry, która otwartą dłonią po twarzy okładała chore, nieświadome, kalekie dziecko. Dziecko, które zostało zapewne już dawno, może przez rodziców, a może właśnie przez tę siostrę, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, miłości i spokoju, dlatego niezależnie od tego, jak jest traktowane, reaguje gwałtownie. A jak reaguje gwałtownie – to spotyka się z reakcją równie gwałtowną. Dlatego, że siostra zakonna, z definicji jest wobec dziecka, jako osoby dla niej obcej, mniej asertywna. I z definicji również, na co wskazuje jej stan duchowny, jej inteligencja emocjonalna, która powinna się kształtować w okresie dziecięcym pod wpływem wychowania rodzicielskiego, pchnęła ją do stanu bezdzietnego. Zresztą w ogóle opieka nad dziećmi powinno się odbywać tylko pod nadzorem tych, którzy mają nie tylko wychowanie pedagogiczne, ale również wiążą ich z dziećmi więzy uczuciowe, wynikające z posiadania własnego potomstwa. Dlatego jestem gorącym orędownikiem rodzinnych domów dziecka.

Continue Reading →

Odwołanie Mariusza Kamińskiego

Już samo powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego skażone było syndromem politycznym. Jego utworzenie było elementem „nowego ładu” państwowego, który potem wyewoluował w tak zwaną IV RP. Programu sztucznego i antydemokratycznego, przykrytego hasłem oddania państwa obywatelom. A jednym z elementów była służba specjalna, która organicznie niedemokratyczna, ponieważ nie poddana kontroli Sejmu, miała się stać policją polityczną.

Pierwsza duża, spektakularna akcja, przeciw wicepremierowi Andrzejowi Lepperowi, tak zwana afera gruntowa, pokazała prawdziwe oblicze CBA i jej zadania. Potem było już tak samo; Akcja przeciwko posłance PO, Beacie Cielebąk-Sawickiej, a w nowej rzeczywistości przeciwko doktorowi Garlickiemu, no i ostanie akcje, afery hazardowa i stoczniowa. I nawet jeżeli cześć materiałów i dowodów wskazuje, że „coś było na rzeczy”, to sposób prowadzenie akcji, prowokacje i inwigilacje pozostawiają nie tylko niesmak, ale również wielewątpliwości prawnych.

Mariusz Kamiński, pozostawiony na stanowisku szefa służby (za namową wicepremiera Grzegorza Schetyny) był jak przysłowiowa tykająca bomba. Wydawało się to decyzją odważną, pokazującą obywatelom i samym działaczom PO, że nikt nie może być pewien i że działalność nowego rządu będzie całkowicie transparentna. Ale misja Kamińskiego, w sytuacji permanentnego konfliktu z opozycyjnym PiS musiała wcześniej czy później zaowocować aferę. Dlaczego? To proste. Odwołując się do czasu rządu Józefa Oleksego i afery „Olina” politycy zauważyli, że nie da się lepiej przeprowadzić afery, niż przy wykorzystaniu służb specjalnych. Same służby też stwierdziły, że jeżeli da się manipulować nimi – to i one też mogą wykorzystać swoje „brudne bomby” do działań. I je wykorzystają i będą wykorzystywały, jeżeli przy okazji odwołania Kamińskiego nie zostanie opanowana nie tylko CBA, ale również nie zostanie przeprowadzona radykalna reforma wszystkich służb (także policyjnego CBŚ) i nie zostaną one poddane ściślejszej kontroli instytucji państwa – w tym Sejmu. Bo jeżeli to nie nastąpi, grozi to tym, że ta ekipa polityczna, następna i jeszcze następna skorzysta z pokusy wywołania afery do walki z polityczną konkurencją.

Continue Reading →

Guru Bronisław Wildstein poucza

Rzetelność dziennikarska i etyka to określenia uzupełniające się. I dość odległe polskim dziennikarzom, niezależnie gdzie piszą. Czy jest to prasa codzienna, magazyny i tygodniki, czy po prostu internet. Jakość polskiego dziennikarstwa jest żałośnie niska i na nic zdają się tu korporacyjne działania, wmawiające nam, czytelnikom, widzom i słuchaczom, że jest dobrze, lepiej niż przed laty. Zależność dziennikarzy nie tylko od wydawców, ale również od grup wpływów politycznych, czy biznesowych jest aż nadto widoczna.

Są jednak tacy dziennikarze, którzy gotowi są bronić dziennikarskiej „prawdy i niezależności”, nawoływać do przestrzegania kanonów zawodu, jego posłania i etyki. Słuszna pozycja, gdyby nie to, że sami nie trzymają się standardów niezależnego, rzetelnego dziennikarstwa.

O Bronisławie Wildsteinie, publicyście „Rzeczp0spolitej”, a nie taka dawno niezależnym szefie telewizji publicznej (sic!) pisałem już wielokrotnie, pokazując nie tylko jego przekłamania, polityczne uzależnienie i miałkość przekazu, ale również nierzetelność intelektualną. Pan redaktor Wildstein jednak, od czasu napisania powieści z kluczem, „Dolina nicości” ma status guru, wyroczni dziennikarskiej, żeby nie napisać, „świętej krowy” dziennikarstwa polskiego. Jest postrzegany przez dużą grupę środowisk prawicowych nie tylko jako zdolny, wybitny publicysta, ale również jako pewien punkt odniesienia i drogowskaz moralny.Co nie powie, lub co nie napisze, jest słowem prawdy, czystej prawdy moralnej, etycznej i zawodowej. Zajął pozycję PONAD środowiskiem dziennikarskim – i wszedł na postument przeznaczony dla guru, którego się słucha, ale z którym się nie polemizuje, ponieważ głosi prawdy objawione, nie podlegające dyskusji. Szkoda jednak, że jego czytelnicy (wyznawcy) nie potrafią tego, co wychodzi spod jego pióra czasem odnieść do kontekstu szerszego, niż czysta zawartość artykułu.

Continue Reading →

Kraj Trzeciego Świata

Czytając doniesienia medialne o tak zwanej aferze stoczniowej, oglądając wypowiedzi polityków, zarówno tych rządowych, jak i koalicyjnych, jeżeli by wyjąć je z kontekstów szczegółowych, można by dojść do wniosku, że mamy do czynienia nie z krajem środka Europy XXI wieku, lecz z krajem Trzeciego Świata środka ubiegłego wieku.

Jest w tym wszystko, co charakteryzowało państwa, zwane rozwijającymi się; Nieudolni, a może skorumpowani politycy i urzędnicy, dynamicznie i bez skrupułów działając w interesie własnym i określonej opcji politycznej służby specjalne, sprzedajne, zaangażowane w walkę polityczną media.

Jak dziś rano w radio TOK FM zauważył przytomnie red. Tomasz Wróblewski, urzędnicy Ministerstwa Skarbu, z Aleksandrem Gradem na czele i Agencji Rozwoju Przemysłu stali się zakładnikami związkowców stoczniowych. Prowadzili kontrakt tak, być może z naruszeniem procedur i prawa, by promować jedynego oferenta, który dawał cień szansy na produkcję stoczniową. Mści się w tym wszystkim strach polityków PO, z premierem Tuskiem na czele, przed powiedzeniem prawdy o nierealności takiej działalności w obecnej sytuacji gospodarczej. To przecież mogłoby doprowadzić do spadku notowań sondażowych PO…

Czy za tym kryje się korupcja? Na pewno kryje się brak dbałości o interes państwa, bo brak sprzedaży majątku stoczniowego to strata skarbu państwa. Ale z odtajnionych „przecieków” materiałów CBA nie wynika, aby ktokolwiek z zaangażowanych w kontrakt sprzedażowy miał choć cień szansy na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy. Stocznie nie zostały spieniężone, więc pieniędzy na łapówki nie było. Nieudolność nie może zostać nagrodzona – ale powinna być ukarana.

Continue Reading →

Nie chcemy nowej elity

Moralność jest sumą moich doświadczeń i przyzwyczajeńErnesto Sabato


Jak to w Polsce, sprawa Romana Polańskiego, jego winy, kary, ekstradycji, z chodzi powoli na plan dalszy. Zresztą Polański nie jest już naszym „Romanem”, nie jest naszym laureatem nagrody Oskara, lecz jest reżyserem francuskim. Tak przynajmniej twierdzi poseł elitarnej partii Prawo i Sprawiedliwość, Girzyński. W związku z tym polskie starania dyplomatyczne, konsularne, dla Polańskiego powinny być wstrzymane.

Z etapu zajmowania się sprawą Polańskiego i jego odpowiedzialności karnej i moralnej za czyny z przed 30. lat przeszliśmy na klasyczne, polskie, targanie się po pyskach. Otóż nowe elity, te,patriotyczne, narodowe, odbudowujące swoją pozycję, zawłaszczoną przez III RP, mają za złe jej elicie, że ta odważyła się bronić Polańskiego.

Jest faktem, że obrona ta jest miejscami nie tyle nawet, że niezręczna, co pozbawiona pierwiastka racjonalności. Otóż prawdą jest to, że nie można żądać uwolnienia Polańskiego na tej podstawie, że wydarzenie z roku 1977 w Los Angeles rozegrały się w innej kulturze społecznej i obyczajowej, że w Europie sprawa by uległa przedawnieniu (nie ma to sensu, ponieważ przestępstwo powstało na terenie kraju z inną jurysdykcją). Nie jest argumentem również to, że Polański wielkim reżyserem jest, a 13-letnia dziewczynka była prostytutką (Zanussi). To są wszystko argumenty nie pomagające Polańskiemu, lecz wręcz szkodzące mu, ponieważ stawiające go w sytuacji moralnego abnegata, który może więcej, a elita mu to wybacza – ergo sama tak postępuje…

Continue Reading →

Relatywizm sprawy Romana Polańskiego.

Piękny mamy Świat; Świat dobra, prostych prawd moralnych, uczciwych, prostolinijnych ludzi, co to sami nie rzucają kamieniami, bo bez winy są, a i winnych w ich otoczeniu też nie ma. Wszystko jest białe i jasne, proste i prostolinijne, a jak się trafi czarne, to biel szybko je ogarnia i niszczy. Państwa, ich prawo jest jasne i klarowne, służy dobru swoich obywateli, chroni biednych, a ludzie wymiaru sprawiedliwości nie mają co robić, bo ludzie są dobrzy wszyscy.

Cała sprawa Romana Polańskiego, począwszy od jego czynu, czyli domniemanego gwałtu w roku 1977 na 13-letniej dziewczynce, w willi Jacka Nicholsona, aż do jego zatrzymania w sobotę wieczorem, na lotnisku wZurychu, jest skażona moralnie, jest etycznie zrelatywizowana.

Przestępstwo zaistniało, Polański z pełną świadomością odbył stosunek z młodą dziewczyną, będąc świadomy jej wieku. Był również świadomy, na ile pozwalało mu odurzenie, że dziewczynka została mu podsunięta przez żądną sławy i pieniędzy matkę Samanthy Geiner. Dziewczyna doskonale wiedziała, w czym i po co uczestniczy, do czego się sama przyznała, po latach.

Sędzia, który prowadził sprawę w roku 1978, doskonale wiedział, jak się sprawy mają. Układ, porozumienie, które zostało zawarte przez prawnika ofiary i prokuratora i prawnika Polańskiego, za zgodą „pokrzywdzonej” i jej matki, zakładające przyznanie się do jednego oskarżenia, było kompromisem. Kompromisem, który pokazuje, jak relatywne było i jest amerykańskie prawo. Sędzia jednak postanowił, że dla kariery własnej, która mogłaby się rozwinąć pod wpływem rozgłosu medialnego, wolał nie przyjmować ugody stron, lecz „przykładnie” skazać Polańskiego. Piszący o tym, że amerykańskie prawo jest twarde, sprawiedliwe i oparte na moralności, a polski reżyser już wówczas powinien się poddać karze (jako słynny już wówczas, ale pozostający poza establishmentem hollywoodzkim emigrant, bez obywatelstwa), wykazują się relatywizmem pojęciowym. Polański, wiedząc co się kroi, że zostanie złożony na ołtarzu kariery pana sędziego (co zostało potwierdzone po latach przez innego sędziego, prowadzącego sprawę Polański vs stan Kalifornia), czmychnął za granicę. Inaczej by trafił do pudła, na wiele, wiele lat.

Continue Reading →

Czyje media publiczne?

To, co się dzieje w mediach publicznych, a głównie w Telewizji Polskiej, opisywane jest za pomocą słów bliskich dramatowi teatralnemu. Niektórzy mówią o tragedii telewizji publicznej, inni o komedii, wielu mówi o farsie. Aktorzy tego długiego już przedstawienia, sami się zresztą w nim obsadzający, wypowiadają kwestie raz pompatyczne, innym razem śmiesznie kabaretowe, czasem są to kuplety. Dobrze, że inne telewizje, te prywatne, kamerują poszczególne akty i sceny, może uda im się po jakimś czasie wyprodukować z tego pierwszy komediowy film z gatunku reportażu…

O mediach dyskutują wszyscy i wszyscy mają coś do powiedzenie, zaczynając od głowy państwa. Oto Lech Kaczyński, jako niezależny arbiter, właśnie zdecydował się na przyjęcie sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, dając sygnał, niezależnie oczywiście, że sankcjonuje układ polityczny partii swojego brata z przedstawicielami postkomunistycznej lewicy. Musiał być niezależny, ponieważ przecież są wybory, a dobre, oczywiście wiarygodnie niezależne przedstawianie go w kampanii, przez jakże niezależną telewizję publiczną, jest wartością samą wsobie…Kilka miesięcy temu Lech Kaczyński krytykował KRRiT, ale przecież od tego czasu jej niezależność znacznie wzrosła…

Równie niezależna jak pan prezydent jest szefowa Rady Programowej TVP, redaktor Janina Jankowska. To ciało o tak ważnych prerogatywach i możliwościach, że żaden z prezesów TVP nie zaprząta sobie głowy tym, co ona uchwala i jakie zajmuje stanowisko. Ma wprawdzie zapisane w swoim statucie, że reprezentuje ona społeczne interesy i oczekiwania związane z działalnością programową spółki, ale może warto przypomnieć, że 10. z 15. jej członków reprezentuje ugrupowania sejmowe, a i pozostała piątka też jest pod kogoś podwieszona.

Widziałem Panią Janinę w trakcie próbnego szturmu budynku dyrekcji przez nowego prezesa (?) TVP, pana Bogusława Szwedo (a jakże, także niezależnego fachowca, z radia Leliwa, z Tarnobrzega, bez konotacji politycznych …). Przykro było patrzeć, jak p. Jankowska usiłował zaczepić p. Szwedo i pokazać mu swą siłę…dość iluzoryczną.

Continue Reading →

Eklektyzm polityczny Dorna

Po co właściwie Ludwik Dorn zakłada nową partię? Po co buduje coś, co już z samego założenia jest skazane na formację „windową”, że nawiążę do słynnego bon motu Jacka Kurskiego? Czy wtórności pomysłu, naftaliny intelektualnej nie czuć na odległość?

Co jakiś czas znaleźć można w mediach, prasie, w internecie, wezwania do stworzenia nowego programu, nowej strategii, czy nawet górnolotnie – nowej idei dla Polski. Z reguły te głosy odzywają się z tej strony, która jest określana jako prawica, choć tak na prawdę, prawicą nie jest, tylko jej się wydaje, że ją reprezentuje. Nowy ruch polityczny, który chce powołać Dorn, prawicą rzeczywiście jest, tylko że w Polsce, gdzie idee polityczne zostały przez ostatnie kilka lat dokumentnie skompromitowane, ideowe przesłania trafią na betonową ścianę niechęci. Program IV RP z jednej strony i iluzoryczny program modernizacji państwa, lansowany przez przez Platformę Obywatelską, z drugiej, pokazały, że partie polityczne mają tylko programy wyborcze, a nie realne programy dla państwa i społeczeństwa.

Samego Ludwika Dorna nie lubię. Z zasady, jako byłego przybocznego i totumfackiego Jarosława Kaczyńskiego i także jako człowieka obdarzonego, nawet jak na polityka, jak dla mnie, zbyt dużą dozą megalomanii. Z drugiej jednak strony tkwi w nim pewien potencjał polityczny i intelektualny, który jest nie do przecenienia i nie do pogardzenia. Dorn był w odstawce politycznej od prawie dwóch lat, od czasu słynnego buntu trzech wiceszefów PiS, listu “bandy trojga” po przegranych wyborach w październiku 2007 roku. Panowie Dorn, Ujazdowski i Zalewski zbytnio uwierzyli w prawo do dyskusji i demokrację partyjną – i zostali, przy pomocy “intelektualistów inaczej”, czyli Gosiewskiego, Brudzińskiego, czy Suskiego spacyfikowani. Przypomnijmy, że Ludwik Dorn w liście do Jarosława Kaczyńskiego napisał, że w polityce kierował się zawsze swoją drogą, niekoniunkturalnie – co nie do końca jest prawdą. On w swoim życiu miał także inne pomysły na życie, niż polityka, jak choćby praca w banku. Dorn przez długi okres czasu nie wypierał się PiS-u, jako idei i deklarował, że będzie ją wspierał. I nie ma co liczyć, że jego nowa formacja będzie miała inną, niż PiS, linię polityczną.

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów – 26. września

O sprawie Alicji Tysiąc przeciwko „Gościowi Niedzielnemu” miałem jeszcze ochotę napisać jeszcze raz, w kontekście spraw natury etycznej i moralnej. Ale jest to dyskusja z głuchym o kolorach, daruję sobie. Warto jednak zamknąć temat głosem kogoś, kto jest autorytetem niepodważalnym, w dziedzinie prawa i swobód obywatelskich. A kimś takim jest profesor Wojciech Sadurski, prawnik, ale również wybitny publicysta, wykładający we Florencji, w Australii, w na warszawskiej UW. Oto jego opinia o tej sprawie i ocena stanowiska publicystów prawicowych;

———————————————————————————————————————————————-

Płoną stosy

Stopień histerii, jaką wyemitowali z siebie niektórzy publicyści katolicy po wyroku sądu katowickiego w sprawie paskudnego artykułu w Gościu Niedzielnym, przebił chyba wszystko, co słyszeliśmy ostatnio w naszej umęczonej Ojczyźnie. Co o tym wyroku mam do powiedzenia – powiedziałem dwa dni temu w Warto Rozmawiać, kto nie oglądał a jest zainteresowany – niech sobie jakoś to w Internecie znajdzie (przy okazji – z góry dzięki za podpowiedzenie mi, jak to sobie odnaleźć, bo lubię oglądać siebie, zwłaszcza teraz, gdy dieta-cud zrobiła swoje), będzie powtórka w TVPolonia w najbliższy wtorek wieczorem, więc zapraszam.

W największym skrócie – wydaje mi się, że paskudztwo, jakie napisał ksiądz Gancarczyk na temat orzeczenia w Strasburgu (że sędziowie Europejskiego Trybunału postępują równie okropnie, jak nazistowscy mordercy) i o Pani Alicji Tysiąc (że dostała pieniądze za to, że nie udało jej się zabić swojego dziecka, czego chciała) – mieści się niestety w sferze chronionej przez bardzo szeroko I wspaniałomyślnie rozumianą wolność prasy. Jako liberał mówię to z pewnym bólem, ale uważam, że ceną wolności prasy jest także ochrona pewnych wypowiedzi niemądrych, paskudnych I brutalnych. Tak właśnie oceniam artykuł księdza Gancarczyka – co zresztą powiedziałem mu prosto w oczy w programie Jana Pospieszalskiego, na co mam jakieś półtora miliona świadków, bo podobno tylu widzów ogląda WR, mimo bardzo późnej pory.

Continue Reading →

Atak PiS na internet

Prawo i Sprawiedliwość ma w sobotę odbyć Kongres. Jaki to będzie kongres, programowy, wyborczy, czy tylko zwierający… szeregi, trudno jest określić, ponieważ przecieki z siedziby partii, z ulicy Nowogrodzkiej, są mniej niż skąpe. Na stronie organizacyjnej  PiS można tylko przeczytać zarządzenie prezesa Jarosława Kaczyńskiego o zwołaniu kongresu, z informacją, że w zebraniu będą mogli uczestniczyć ci, co mają jakiś mandat…z 2006 roku. Jednym słowem – starzy partaeigenossen. Wierni, wypróbowani… otrzaskani z porażkami.

Partia, jak zwykle, będzie się „otwierać”… znamy tych otwarć na wiele… na inteligencję. Na młodzież, pracującą, a nawet taką, co siedzi przed monitorami komputerowymi i chlejąc browar ściąga filmiki… no, wiadome jakie. Na wieś. Na uczelnie wyższe nie, bo tam, poza Markiem Migalskim, Andrzejem Nowakiem i Ryszardem Legutko – sama esbecja siedzi…

Tym razem też mamy nowy pomysł, nowe otwarcie. Otóż partia chce przez internet dotrzeć do sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, którzy poprzez stronę internetową, naciskając przycisk z napisem „Join to PiS” będą mogli stać się fanami partii – no i jej przywództwa. W zamian za to otrzymają prawo uczestnictwa w zebraniach i happeningach partyjnych (jakby przemówienia i konferencje prasowe Jarosława Kaczyńskiego nie wystarczały aż nadto, po co jeszcze inne formy kabaretowe…), no i najważniejsze, będą mogli otrzymać znaczek… Pełen hardcor, jak mówi młodzież (joł, joł…) i intelektualny orgazm…

Jaka za tym stoi myśl? Jak zwykle u polskiej pseudo – prawicy – próba zaadaptowania dla celów partyjnych pomysłu lewicowego. Jeden z działaczy PiS mówi, w wypowiedzi dla dziennika.pl;

„Poszerzamy naszą bazę, propozycję adresujemy głównie do młodych ludzi. Chcemy wokół nas stworzyć pewną społeczność. To będzie nasza odpowiedź na lewicową  ‘Krytykę Polityczną’ „

I tak świeży, niezależny, intelektualnie i kulturowo nośny pomysł Sławomira Sierakowskiego, Macieja Gduli, et consortes, ma zostać zaprzęgnięty do partyjnej propagandy pisowskiej, ponieważ celem tego rodzaju aktywności (wspartej przez działania w internecie, poprzez social media) ma być odświeżenie pomysłu i hasła tak zwanej IV RP…

Continue Reading →

Alicja Tysiąc vs. „Gość Niedzielny”

Jest w Polsce powszechne, niestety, przekonanie, że to, co WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa uważa za normę moralną, musi być narzucone reszcie obywateli, jako norma prawna. Na szczęście jednak prawo polskie, zgodne z ustawą zasadniczą, wspierane przez prawo Unii Europejskiej, stoi na straży praw obywatelskich.

Dziś sąd okręgowy w Katowicach postanowił i zasądził na rzecz powódki Alicji Tysiąc przeprosiny i 30.ooo tys. zł zadośćuczynienia od tygodnika „Gość Niedzielny” i jej redaktora naczelnego, księdza Marka Gancarczyka, który zarzucał Tysiąc zabójstwo, oraz porównywał sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a co za tym idzie, również p. Tysiąc, do zbrodniarzy hitlerowskich.

Sądy w Polsce są i pozostaną świeckie, wydają i będą wydawać wyroki zgodnie z prawem, ustanowionym przez demokratyczne władze ustawodawcze, działające w imieniu wszystkich obywateli. Sądy w demokracji są niezawisłe, działają i orzekają niezależnie od tego, w jakim środowisku religijnym pracują. Sędzia Ewa Solecka jednoznacznie stwierdziła, że tygodnik napisał nieprawdę, sugerując, że Alicja Tysiąc otrzymała odszkodowanie za to, że nie pozwolono jej dokonać aborcji (otrzymała je w wyniku skargi na niezgodność zachowań lekarzy względem prawa i procedur), oraz za porównanie sędziów ETPC do hitlerowskich oprawców. Był to wyrok oceniający nie działania Alicji Tysiąc, lecz oceniający naruszenie jej dóbr osobistych.

Alicja Tysiąc została pozbawiona prawa do skorzystania z ustawy pozwalającej jej na usunięcie ciąży, w związku ze wskazaniami medycznymi. W związku z tym nie może być oskarżana ani o chęć dokonania morderstwa na swoim nienarodzonym dziecku (nie ma w polskim prawie takiej normy, przepisu), ale również nie może jej postawić zarzutu czerpania z tego korzyści, czyli uzyskania odszkodowania od Państwa Polskiego.
W ustnej sentencji wyroku sędzia Solecka wskazała, że tygodnik „Gość Niedzielny” może określać aborcję jako morderstwo, ale nie może tego stwierdzenia (opinii) personalizować, a tak zostało to uczynione wobec Alicji Tysiąc, tylko z powodu tego, że domagała się przestrzegania swoich praw.

Alicja Tysiąc wystąpiła do sądu (przy wsparciu organizacji praw kobiet, niesłusznie do końca utożsamianych z klasycznymi organizacjami feministycznymi) o obronę swojego imienia. Sąd nie miał prawa i nie miał innej możliwości, niż uznać jej racje. Porównanie jej starań i domaganie się przestrzegania prawa przez Państwo Polskie nie może być, także przez media, określane mianem zbrodni. Ksiądz Gancarczyk ma prawo pisać, że „aborcja jest niszczeniem życia i zabiciem dziecka nienarodzonego. Tak uczy Kościół katolicki, a swoje nauczanie opiera na prawie naturalnym, ustanowionym przez Boga”. Nie ma prawa pisać, że Alicja Tysiąc chciała zarobić na morderstwie swojego dziecka.

Z pełną odpowiedzialności skupiłem się tylko na aspekcie prawnym i społecznym tej sprawy, nie poruszając wątku moralnego (moralności katolickiej). To nie mój, na szczęście problem, lecz tych, dla których prawo wolności drugiego człowieka kończy się w miejscu ich moralnych wyborów, zakazów i nakazów. Uważają oni, że zasady ich religii MUSZĄ obowiązywać wszystkich obywateli, odbierając im prawo własnych poglądów i przywilejów zapisane w Konstytucji.

Dzisiejszy wyrok sądu katowickiego pokazuje, że Państwo Polskie, na szczęście, jeszcze tak daleko nie zaszło…

Azrael

Kogo mamy za prezydenta?

Pytanie zadane w tytule jest właściwie retoryczne; Lech Wałęsa, znający przecież Lecha Kaczyńskiego wieki całe, opinię sformułował dość dawno, w lapidarnym stwierdzeniu – “toż durnia mamy za prezydenta”. Sam Wałęsy nie grzeszy wprawdzie roztropnością, ale tu trzeba mu przyznań rację. Problem jest jednak szerszy. Otóż wybitny publicysta i nie mniej wybitny kompozytor, Stefan Kisielewski, powiedział swego czasu;

“Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami”.

Tak, dla Lecha Kaczyńskiego nie ma ratunku – jest on utwierdzany przez swoje otoczenie, które żyje z niego, co dnia, że durniem nie jest – a nawet wprost przeciwnie. Jednak każdego dnia, każdą wypowiedzią i decyzją potwierdza ludową prawdę Wałęsy.

Dwa przykłady ostatnio, skrajne. Pan Prezydent ogłosił żałobę narodową, po katastrofie w kopani „Wujek-Śląsk”, jak rozumiem, nieutulony w bólu i cierpiący za górników i ich rodziny (którym należy się nie celebra, lecz wsparcie, finansowe, zadośćuczynienie i wyjaśnienie kulis katastrofy). Ale początek żałoby został odłożony na 72 godziny niemalże. Dlaczego? Bo Pan Prezydent nie chciał psuć ostatniej niedzieli lata, tak aby lud pod jego okiem mógł się wyszaleć, a następnie udać się rano w poniedziałek na mszę…No i przecież chodziło o koszty… odwołanych imprez. Sam zaś Pan Leszek musiał (w 11. samochodów, co można zobaczyć w internecie) zajechać na dożynki do Spały, gdzie nie tylko przyjął plon, lecz również na trybunie zatańczył, jak nie przymierzając…Aleksander Kwaśniewski. Nie tylko sztuczność, brak smaku, ale również chamskie wykorzystanie żałoby dla PR politycznego było widoczne aż nadto.

Drugi przykład jest jeszcze bardziej kuriozalny, wskazujący na to, jak Lech Kaczyński nie rozumie ani tego, co się dzieje wokół niego, ani swoich obowiązków. Kaczyński zawetował ustawę, która miała wreszcie wyłączyć korpus prokuratorski z pod ingerencji ministra sprawiedliwości, tworząc niezależnie stanowisko prokuratora generalnego.

Minister Sprawiedliwości jest w każdym rządzie stanowiskiem politycznym, mając pod kuratelą i kontrolą jeden z aparatów ścigania i represji, może wpływać nie tylko na same działania i postępowania prokuratorów, ale również pośrednio na działania innych służb państwa – policji, ABW, CBA, służb skarbowych. To może prowadzić do nacisków, a nawet szykan prokuratorów, do manipulowania śledztwami, tuszowania przestępstw i przewlekania postępowań. Efektem tego jest spadek autorytetu urzędu prokuratora – a co za tym idzie – państwa.
Kaczyński swoje veto motywował tym, że prokuratura może przerodzić się w strukturę na tyle samodzielną, że to właśnie ona zacznie odgrywać rolę polityczną… więc lepiej ją zostawić pod kuratelą… politycznego ministra. Uwolnienie prokuratury według Kaczyńskiego miałoby prowadzić do tego, że niekontrolowana prokuratura wszczynałaby śledztwa i nie stawiała zarzutów, oraz nie wnosiła aktów oskarżenia. Tylko, że to właśnie prokuratura pod zarządem „szeryfa” Zbigniewa Ziobro zrobiła na jego polecenie durniów ze swoich prokuratorów, stawiając zarzuty bez pokrycia i próbując wsadzać ludzi bez dowodów.

To co czyni Lech Kaczyński, każdego dnia, to co objawia nam w przemówieniach, wystąpieniach, dożynkach i konferencjach, pokazuje, że… Janusz Palikot prosząc o badania „głowy państwa” nie mylił się wcale.

Azrael

Humor i histeria

To co się dzieje w polskich mediach po rezygnacji administracji amerykańskiej demokratycznego prezydenta z instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce, przyprawia mnie o dobry humor. Nie chodzi oczywiście o to, że raduję się z tego, że Polska została przez pozbawiona „strategicznego partnerstwa” z USA i 10. silosów kinetycznych rakiet, oraz oddarta z poczucia wyjątkowości. Trudno się przecież cieszyć, jeżeli twój kraj ponosi porażkę wizerunkową, zresztą głównie na własne życzenie. Gdybyśmy mniej przywiązywali wagi do słów naszych przyjaciół zza Atlantyku, a więcej do realiów politycznych, nie byłoby takiego rozczarowania.

Śmieszą (i drażnią niekiedy) mnie histeryczne i niepohamowane reakcje zakochanych w konserwatywnej, a właściwie neokonserwatywnej, minionej już, Ameryce. Tej, która już odeszła i zapewne długo nie wróci, tej która przesiąknięta była doktrynerską, pseudo-historyczną i agresywną polityką eksportu wartości i przeniesienia konfliktu poza teren USA, z korzyści dla Ameryki, ze stratą dla partnerów. Do tej pory to „lewacy” uchodzili za ciasnych, dogmatycznych doktrynerów, teraz się okazało, że to polscy epigoni są bardziej zamknięci na to, co się wokół nich dzieje.

Obama zmienił wektor polityki amerykańskiej, odwracając go o 180% – i uwolnił Polskę od bagażu czegoś, co Polskę osłabiało, jako partnera NATO i UE, osłabiało relację całej Europy z Rosją. Reakcja wczorajsza przywódców państw „starej Europy” na wystąpienie Baracka Obamy jest więcej niż wymowna. Dziś za to szef NATO, Anders Fogh Rasmussen, wystąpił do Rosji z propozycją współpracy w dziedzinie obrony rakietowej i zadeklarował gotowość do przeprowadzenia prac nad scaleniem systemów antyrakietowych NATO, USA i Rosji. Spodziewam się, że reakcja, pozytywna na tę propozycję będzie w ciągu 48 godzin… To też jest sygnał dla Polski – my, Europa, będziemy z Rosją współpracować, wy Polacy, możecie się przyłączyć.

Continue Reading →

Komentarz video Azraela – tarcza antyrakietowa

Gumkowanie historii

Orwellowskie cytaty pasują jak znalazł do tego, co robią Prawi i Sprawiedliwi w odniesieniu do historii, a może swojego modelu polityki historycznej. O, na przykład ten;

Przeszłość, choć z natury podatna na zmiany, nigdy zmieniana nie była. Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią. Nazywano to „regulacją faktów”, a w nowomowie „dwójmyśleniem”.

Otóż panowie Kaczyńscy wykorzystują przeszłość i własną pamięć tak, jak im jest wygodnie, do prób prowadzenie zwycięskich kampanii, choć rzadko, a ostatnio – nigdy – im się to nie udaje. Oto dwa ostatnie przykłady.

W serwisie prezydent.pl, po jego liftingu, zmieniono radykalnie informacje biograficzne byłego Prezydenta RP, Aleksandra Kwaśniewskiego. Prezydenta, który sprawował urząd dwie kadencje, w trakcie których przyczynił się walnie do prac i uchwalenia Konstytucji RP, wprowadził Polskę do NATO i również do Unii Europejskiej.
Jednak tych informacji nie znajdziemy na tej stronie, za to 2/3 notki poświęcone jest działalności Kwaśniewskiego w czasach PRL. Nie ma też informacji o odznaczeniach, orderach, nie wspomniano także o działalności w PKOL. Nie ma nawet informacji, że to właśnie on przyczynił się do zwycięstwa Pomarańczowej Rewolucji, dzięki czemu Kaczyński mógł się 20. razy spotkać z prezydentem Juszczenką…

Biogramy Lecha Wałęsy i Wojciecha Jaruzelskiego uległy mniejszym modyfikacjom.

Pisanie o małostkowości i nieukrywanej zawiści (Aleksander Kwaśniewski kończąc kadencję, po znanej sprawie ułaskawienia Marka Ungiera miał prawie 50% poparcia społecznego) jest nieuzasadnione. Takie działania to nic innego, jak próba napisania historii tu i teraz, to jest właśnie orwellowska „regulacja faktów”. To nic innego, jak czysto bolszewicki styl działania i myślenia.

Znane jest takie działanie; Mistrzem był Stalin, który kazał „gumkować” ze wspólnych zdjęć Żdanowa, Kirowa, Jeżowa… innych, zamordowanych w procesach moskiewskich. Znane jest działanie przywódców ChRL, gdzie z fotografii usuwani Bandę Czworga. Tylko, że przeciw „dwójmyśleniu” działa system obiegu informacji i demokracja, która tego rodzaju manipulacje wychwytuje.

„Dwójmyślenie” braci jest pułapką, w którą często wpadają. Lech Kaczyński, komentując w Sopocie, podczas spotkania przywódców Grupy Wyszehradzkiej, 20. rocznicę rozpoczęcia działalności rządu Tadeusza Mazowieckiego, stwierdził, że „Ja i mój brat braliśmy w tym udział” [w sukcesie rządu TM]. Jak się ma to do słów Jarosława Kaczyńskiego o słynnym układzie, zapoczątkowanym przy Okrągłym Stole, którego „bękartem” był rząd Mazowieckiego?! Czyli „ojcami założycielami” tamtego rządu i tak opluwanej przez środowiska „patriotyczne” grubej kreski byli także bracia…

Barierę śmieszności Kaczyńscy przekroczyli już dawno; Teraz już pozostaje tylko absmak (sic!) z oglądani i słuchania ich…

Azrael

Strona prezydent.pl

Zadzwoń do posła!


Każdy miał w swoim życiu sytuację, kiedy coś każe ci się cofnąć przed podjęciem decyzji, choć nic nie wskazuje, że mogłaby ona przynieść złe skutki. Czasem się mylimy, czasem się okazuje, że jednak mieliśmy rację… Wtedy mówimy, że mieliśmy szczęście, intuicję albo, że ostrzegł nas nasz prywatny anioł stróż…

Są jednak tacy, którym anioł stróż, sumienie i poczucie odpowiedzialności nie wystarcza, szukają dodatkowego wspomagania swoich decyzji. Nie tylko wśród znajomych i rodziny, ale również wśród autorytetów wyższego rzędu. I tak jest też z politykami. Dziwnym trafem, a może za przyczyną znanego Polakom syndromu uległości, politycy, i to wszystkich opcji, szukają wspomagania i akceptacji w Kościele Katolickim, najczęściej u swojego biskupa. Bo biskup wie wszystko, zna się nie tylko na liturgii, wierze i obrządku, ale jest specjalistą od ekonomii, polityki, edukacji, a ostatnio nawet zapłodnień pozaustrojowych i nawet seksu (Knotz).

Właśnie rozpoczęła się dyskusja w polskim Sejmie o projektach ustaw o zapłodnieniach in vitro, w szerszym kontekście kodyfikacji prawa bioetycznego. Na pierwszy rzut poszedł projekt tak zwany społeczny, komitetu „Contra In Vitro”, zakładający penalizację lekarzy za wykonywanie takich zabiegów. I do pomocy posłom, którzy chcieli odrzucić ten projekt w pierszym czytaniu, ruszyli namiestnicy kościelni, samozwańczy aniołowie polityków. Oto Rada Epiksopatu ds. Rodziny napisała specjalne listy do posłów, w których przypomina i napomina, że według nauki Kościoła dziecko jest osobą od momentu poczęcia, nie może być przedmiotem, poza tym poczęcie dziecka metodą in vitro powoduje śmierć jego braci i sióstr w stanie embrionalnym… Czyli nie tylko nawet napomnienie, ale już coś przypominające szantażyk…Autorami tego listu, tak samo jak poprzedniego, z roku 2007 są biskup Kazimierz Górny, Przewodniczący Rady ds. Rodziny, oraz Andrzej Rębacz, Dyrektor Duszpasterstwa Rodzin KEP.

Ale to nie wszystko; Biskupi posunęli się dalej – chwycili za telefony i zaczęli wydzwaniać do posłów. Mają do tego prawo, jako obywatele, ale z drugiej strony – są oni również depozytariuszami wiary i interesów całego kościoła, którego głowa, papież, znajduje się w Watykanie. Tak, jest to może dość wulgarne pojmowanie motywacji działań księży, ale równie wulgarne i bezczelne są ich próby nacisku na polityków.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 10 września

“Aniołki” Charliego


USA jest zafascynowane mordercami. Jednym z bardziej ulubionych jest Dexter Morgan, bohater serialu „Dexter”, Dexter to seryjny morderca, który morduje według własnego kodu moralnego. Aktor grający Dextera, który również wcielił się w postać jednego z braci, w „Sześć stop pod ziemia” powiedział, że do dzisiaj jest atakowany za role geja, ale za to często dostaje mnóstwo komplementów na temat jak wspaniały jest Dexter.
W tym roku właśnie minęła 40 rocznica przerażających morderstw dokonanych przez komunę Charliego Mansona. Charlie Manson, obecnie 74 letni siwy facet jest nadal w centrum uwagi. Nigdy nie opuści więzienia, ale Masonowi to nie przeszkadza. Ten „diabeł” w ludzkiej formie nadal czuje się doskonale i cieszy się swoja sławą.

Mason nie tylko przyczynił się do tego, że kilku młodych ludzi zasztyletowało piątkę niewinnych osób, ale również przyczynił się do zniszczenia życia tych wszystkich, którzy byli w jego komunie. W większości byli to młodzi ludzie, którzy mieli nie więcej niż 19 lat. W przeciągu 40 lat, powstawały przeróżne filmy dokumentujące mniej lub lepiej wydarzenia z 1969 roku. Sprawa Mansona jest nadal głośna, ale przede wszystkim z powodu losu kobiet, które brały udział w morderstwach oraz ich próby wyjścia na wolność. History Channel właśnie wyemitowało dwugodzinny dokument przedstawiający komunę Mansona oraz morderstwa. Główna bohaterka to Linda Kasabian. Kasabian nie zamordowała nikogo, jej zadaniem było upewnienie się, że nie było nikogo dookoła. Kasabian ukrywała się przez 40 lat unikając nie tylko zemsty ze strony rodziny Mansona, ale również wymiaru sprawiedliwości.

Continue Reading →

  • Facebook