Śmierć Andrzeja Leppera

O Andrzeju Lepperze usłyszałem po raz pierwszy w roku 1991, w siedzibie małej firmy na ulicy Podwale w Warszawie. Dwóch miłych starszych już panów dyskutowało o tym, że ten objawiony właśnie trybun ludu wiejskiego ma duży potencjał, ale należy go uformować. I nastąpiło jego formowanie, aż do momentu, kiedy po marszałkowaniu w Sejmie, w roku 2005 jego formacja polityczna, Samoobrona, budowana na podkładzie związku zawodowego, weszła do koalicji rządowej z Prawem i Sprawiedliwością i Ligą Polskich Rodzin.

Samoobrona była silna osobowością swojego lidera, naturszczyka politycznego. Ale to był naturszczyk, który został szybko zaadaptowany i poddany procedurze obrabiania przez ludzi, którzy widzieli w tym interes i dla których był kapitałem, mogącym im dać zwrot inwestycji. To ludzie bez poglądów politycznych, dlatego łączenie Leppera z lewicą, prawicą, nie ma sensu. On, kiedy zrozumiał swoim chłopskim sprytem, że może wiele dla siebie i innych załatwić – to to realizował, nie oglądając się na to skąd idzie jego partner. Samoobrona mając doskonałe wpływy na biednej wsi doskonale ich reprezentowała, w zamian za co Andrzej Lepper budował swoją pozycję polityczną. I Samoobrona to był Lepper, bez niego ta formacja nie istnieje.

Lepper urwał się swoim opiekunom dość szybko. Stał się politykiem samodzielnym, umiał słuchać i korzystać z rad, umiał również manipulować, grać i wykorzystywać szanse. Popełniał jednak błędy, nie miał odpowiedniej „ochrony kontrwywiadowczej”, która by uchroniła go przed katastrofą. I kiedy poparł w II rundzie wyborów Lecha Kaczyńskiego, a następnie wszedł w koalicję Z Jarosławem Kaczyńskim – jego polityczny los został dopełniony. Wystarczyło tylko uplasować w jego pobliżu odpowiednich ludzi (oficer UOP, Andrzej Kryszyński, afera gruntowa), wykorzystać słabość i naiwność innych (Piotr Ryba), lub odpowiednio wykorzystać słabości samego Leppera i jego otoczenia (Aneta Krawczyk i seksafera) – i można było zrzucić go z polskiego politycznego Olimpu. A Andrzej Czuma, szef komisji „naciskowej”, który przeczytawszy „setki tomów akt” nie zauważył żadnych nacisków i manipulacji służb specjalnych na sprawy polityczne, powinien zabrać teczkę i zniknąć z życia publicznego…

Andrzej Lepper targnął się na swoje życie w warszawskiej siedzibie swoje umierającej partii. Motywacje tego czynu formalnie pozostają nieznane, przynajmniej dziś (nie pozostawił żadnego listu). Kumulacja złych spraw wokół niego (także osobistych – choroba syna), a przede wszystkim świadomość klęski, politycznej i osobistej, popchnęła go do tego czynu. Niektórzy z którymi spotykał się i rozmawiał w ostatnich dniach twierdzą, że zdradzał oznaki depresji. Do samobójstwa mogła go w takim przypadku popchnąć nawet błahostka, dla innego niezrozumiała, może rodzinna scysja… Ale droga, która do tego doprowadziła, jest pełna zagadek i niejednoznaczności.

Śmierć człowieka jest tragedią – śmierć takiego polityka, jak Andrzej Lepper – dla wielu jest ulgą.

 

Azrael

Zbrodnia uniewinniona

Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił oskarżonych o zbrodnię w sprawie Nangar Khel. Prokuratura wojskowa oskarżyła siedmiu żołnierzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego, uznając, że dopuścili się oni zbrodni wojennej ostrzeliwując ogniem bezpośrednim z granatników i broni maszynowej wioskę afgańską, zabijając w sumie osiem cywilnych osób, w tym troje dzieci, a kilkanaście innych ciężko raniąc.

Wyrok sądu, choć wygodny dla wielu, nie zamyka sprawy, zarówno pod względem formalnym (odwołanie złoży prokuratura), ale przede wszystkim moralnym. Przewodniczący składu orzekającego, sędzia płk. Mirosław Jaroszewskie w sentencji wyroku stwierdził, że „materiał zgromadzony przez prokuraturę nie pozwala udowodnić winy”. Nie oznacza to wcale, że zostało udowodnione przed sądem, że do zbrodni nie doszło.

Jeszcze raz przypomnijmy – w wyniku ostrzału moździerzowego oraz BEZPOŚREDNIEGO ostrzału z broni maszynowej, (choć nie ma udało się ustalić liczby ofiar , które zginęły od kul) w wiosce zginęło 6 osób, później jeszcze dwie zmarły w wyniku ran, kilkanaście zostało rannych – w tym trzy kobiety ciężko, które potem były leczone w Polsce. Jak już na wstępnym etapie ustaliła prokuratura, atak był niesprowokowany i wykonany z zamiarem zabicia ludności cywilnej. Ze śledztwa wynikało, iż żołnierze z Polskiego Kontyngentu Wojskowego pojechali specjalnie do wioski, kilka godzin po wybuchu miny pod polskim transporterem i bez powodu otworzyli ogień – nie będąc atakowani. Działali na podstawie bezpośredniego rozkazu szefa polskiej bazy, majora Olgierda C., a pewne jest to, że rozkaz ten został wydany niezgodnie z obowiązującymi polskie wojska zadami R0E (Rules of Engagement – zasadami walki) dla kontyngentów ISAF. Ale najważniejsze jest, co wynikało z samych zeznań żołnierzy, że byli oni świadomi tego, że rozkaz jest zbrodniczy. Działania polskich żołnierzy były inspirowane przez bezpośrednich dowódców – od dowódcy plutonu do dowódcy bazy w Wazi Khwa włącznie. Nie było w tym żadnych Amerykanów – nie było żadnej wadliwej broni – był metodyczny ostrzał wzgórz, okolic wioski i samej wioski.

Continue Reading →

Gra operacyjna

Polskie media są obiektem manipulacji. Manipulują nimi służby specjalne – zarówno te, które podlegają aktualnej władzy, jak i te, które władza odsunęła po zmianie politycznej na boczny tor. Mediami grają także politycy, którzy pojęli tę umiejętność i wiedzę, jak to może dobrze robić na wyniki sondażowe. Czasem dobrze zrobiona „wrzuta” do mediów przynosi lepsze efekty, niż setki tysiące złotych wydane na marketing. A w skrajnym przypadku manipulacji dokonują wspólnie media i politycy. Tak było przy sprawie domniemanego pobicia przez bojówkarzy z PO p. Anny Cugier-Kotki, gdzie ewidentnie została zrealizowana prowokacja jednej z gazet codziennych i prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości, znanego z zamiłowania do szybkiej jazdy samochodem i tanich leśniczówek…

Kiedy Donald Tusk zdecydował, że Mariusz Kamiński pozostanie na czele Centralnego Biura Antykorupcyjnego (zresztą za namową Grzegorza Schetyny), wiadomo było, że jest to tykająca bomba. Misją Kamińskiego, działającego w imieniu Prawa i Sprawiedliwości było zmontowanie afery. I to się udało. Wybuchła tak zwana afera hazardowa, która jednak PO i rządu Donalda Tuska nie obaliła. W październiku 2009 roku Kamiński opuścił budynki CBA, ale z wiedzą, która można politycznie wykorzystać. Kamiński jest z powrotem członkiem Prawa i Sprawiedliwości i choć ciążą na nim prokuratorskie oskarżenie, zapewne będzie kandydował z ramienia partii Jarosława Kaczyńskiego do Sejmu. Ale trzeba sobie na to rzetelnie zapracować. Tylko trzeba uruchomić odpowiednie mechanizmy.

​Tygodnik „Uważam Rze”,a właściwie redaktor zadaniowy, Cezary Gmyz, „dotarł” do do dwóch listów, wysłanych przez Mariusza Kamińskiego do prokuratura generalnego Andrzeja Seremeta. Kamiński wyraził w nich zaniepokojenie przebiegiem śledztw, w których CBA uczestniczyło. I przy okazji Mariusz Kamiński udzielił tygodnikowi (red. Gmyzowi, oczywiście, i Piotrowi Zarembie ) wywiadu.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 13. maja

Zabójcza broń

Stacja telewizyjna PBS właśnie wyemitowała w cyklu Frontline program na temat operacji “kill/capture” czyli „zabij/złap”. W zeszłym roku generał David Petraeus przejął dowództwo nad silami zbrojnymi w Afganistanie. Tak jak i jego poprzednik uważał, że w Afganistanie są potrzebne specjalne jednostki, które by sprawnie i po cichu eliminowały osoby najbardziej zagrażające USA. Za zgodą prezydenta utworzono specjalne grupy zwane Joint Special Operation Forces, składające się z elity najlepiej wyszkolonych żołnierzy. Owe jednostki otrzymały specjalny budżet oraz posiadały najlepsza technologie. Owe jednostki podlegały również tylko jednej osobie, prezydentowi. To właśnie jedna z takich grup, 1. maja zabiła Osamę bin Ladena. JSOF to inaczej” Murder, Inc.” czyli „Zabójcy, Inc”. JSOF nie bierze więźniów, cel to eliminacja tych, których nazwiska znajdują się na liście przygotowanej przez CIA. Jednostka JSOF zabiła około dwunastu tysięcy wojowników Talibanu oraz Al Queda. Działalność jest skuteczna, ale koszt jest również wysoki. JSOF morduje ale na ich miejsce przybywają nowi. Ponadto ataki odbywają się nocą, ludność cywilna nie wie kto ich atakuje, kto jest wrogiem, często giną niewinni. Zabicie Osamy bin Ladena potwierdziło skuteczność takich akcji w oczach wielu Amerykanów.

Po 9/11 Osama bin Laden stał się wrogiem number jeden. To on był celem wojny w Iraku i Afganistanie. Przez 10 lat Amerykanie szukali bin Ladena, który zamieszkiwał w Pakistanie planując kolejne ataki na USA. Zdjęcia bin Ladena opatulonego w koc, z siwą brodą zmieniającego programy telewizyjne obiegły USA. Jego śmierć spowodowała stan euforii w USA. Ludzie wychodzili na ulice, świętowali jakby osiągnęli jakiś niesamowity sukces. A przecież wojna nadal trwa, żołnierze nadal giną, ludność Afganistanu nadal cierpi a USA wydaja nadal biliony na wojnę oraz weteranów wracających z Afganistanu. JSOF zabiło bin Ladena, ale pomimo najlepszej technologi, JSOF również popełniło wiele pomyłek zabijając niewłaściwe osoby lub przyczyniając się do śmierci niewinnych ludzi.

Continue Reading →

Czy musiał zginąć?

Akcja zabicia Osamy bin Ladena był spektakularna. Szczególnie jej szczegóły techniczne (transmisja na żywo, użycie nowego sprzętu wojskowego, nieznanego do tej pory modelu śmigłowca bojowego), ale głównie to, że najwyższe władze Stanów Zjednoczonych oglądały akcję na żywo. Internet obiegł fotomontaż ze zdjęcia ze specjalnego pokoju telewizyjnego, w którym prezydent Barack Obama patrząc na akcję żołnierzy sił specjalnych trzyma w ręce sterownik do konsoli gier…

Czy przywódca (tytularny?) Al Kaidy musiał umrzeć? Czy rzeczywiście był dalej groźnym terrorystą, ze zdolnościami dowodzenia i planowania, jak chcą Amerykanie, czy jednak może już tylko symbolem, ale i atrapą groźnego ruchu, jak z kolei twierdzą służby pakistańskie? Tego nie wiemy. Ale już wiemy, choćby przez sprzeczności z relacji z akcji, że został zabity, choć nie miał przy sobie broni, a w pokoju na piętrze, gdzie go dopadli żołnierze z Navy SEALs , nie było ochrony. Zresztą w całej akcji ze strony ochrony bin Ladena padł tylko jeden strzał. Dodatkowo Amerykanie przecież dokonali akcji zbrojnej na Saudyjczyku, na terytorium obcego państwa…

Continue Reading →

„Wszystkie ręce umyte”

Telewizja publiczna pokazała w dniu 1 grudnia film autorstwa Sylwestra Latkowskiego i Piotra Pytlakowskiego „Wszystkie ręce umyte”. To film o kulisach śmierci byłej posłanki SLD ze Śląska, Barbary Blidy. Równocześnie z filmem ukazała się książka pod tym samym tytułem. I dopiero zapoznanie się z książką i filmem daje pełen obraz tego, co autorzy, dziennikarze śledczy i reportażyści, chcieli przekazać. A informacji, opinii, wątpliwości jest co niemiara.

Zarówno film, jak i książka nie mają charakteru stricte politycznego. Autorzy, znając konotacje polityczne, jakie sprawa śmierci Barbary Blidy wywołała i może wywoływać, uciekli z pełną premedytacją od politycznych, bezpośrednich nawiązań. Jednak w sprawę zamieszani są konkretni politycy, urzędnicy i funkcjonariusze służb, mający bardzo wyraźne umocowania i cele polityczne. Nie da się w związku z tym, oglądając materiał dokumentalny i czytając książkę, uciec od politycznych odniesień. Nie jest jednak tak, że Latkowski i Pytlakowski skupiają się tylko na tym, co było przed śmiercią Barbary Blidy, co doprowadziło do próby jej zatrzymania , o kulisach dochodzenia prokuratorskiego i działaniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale również pytają, dlaczego sprawa do dnia dzisiejszego nie jest wyjaśniona i kto ponosi odpowiedzialność za to, że winni śmierci Blidy nie ponieśli konsekwencji. Nie jest to film o samobójstwie Blidy, ale o okolicznościach, jakie do jej śmierci doprowadziły. I nie jest to również film z tezą, że Blida zmarła w wyniku zabójstwa, jak to sugeruje publicysta „Rzeczpospolitej”, Piotr Zaremba.

W 68-minutowym filmie trudno zawrzeć wszystkie wątki, wątpliwości i pytania dotyczące śmierci Blidy. Książka jest nie tylko scenopisem filmu, ale również przewodnikiem po sprawie. W niej znajdziemy brakujące informacje, wywiady, analizy, odpisy dokumentów dochodzenia i śledztwa, także opinie. Całość jest podsumowaniem ponad trzyletniego śledztwa, prokuratorskiego i sejmowej komisji śledczej, które nie odpowiedziały na podstawowe pytania, dlaczego próbowano posłankę SLD zatrzymać, dlaczego doszło do próby zatrzymania, dlaczego od samego początku postępowanie ABW i prokuratury było tak nieudolne. Nie tylko nieudolne, ale również również noszące znamiona matactwa. Film i książka nie odkrywają wielu nowych tajemnic, ale porządkują całość spraw, osadzając je w kontekstach.

Continue Reading →

Inwigilacja

Dziwi mnie to, że nagle dziennikarze poczuli się zagrożeni podsłuchiwaniem przez służby specjalne. Przecież jako tak zwana czwarta władza powinni znać doskonale prawo, jakie umożliwia tego rodzaju działania, jak i możliwości obchodzenia tego prawa. Więcej, również powinni nagłaśniać wszystkie sprawy związane z tego rodzaju działalności służb, niezależnie od tego, czy chodzi o podsłuchy polityków, biznesmenów, dziennikarzy, czy przestępców – w każdym przypadku, kiedy nie jest to zgodne z prawem.

Prawo dotyczące działania służb i ich nadzoru jest na tyle nieprecyzyjne, że praktycznie wszystkie formacje, mające prawo do zakładania podsłuchów mogą to robić, jeżeli uważają to za uzasadnione, co oznacza – że leży to w ich interesie. Z drugiej strony ochrona prawna ich działań jest tak potężna, że praktycznie tylko osobie ujawniającej nielegalne podsłuchy grozi odpowiedzialność karna – służby zawsze mogą sprawę zatuszować, lub „udowodnić” społeczną i prawną konieczność swojego czynu. Więcej – prawo pozwala na podsłuchy, zgodnie z wyrokiem sądu, bez określenia celu i osoby podsłuchiwanej! Służby z tego obficie korzystają – i korzystają również z nimi zblatowani dziennikarze , pozostając z nimi w symbiozie interesów. Do czasu, kiedy nie okaże się, że macki służb nie dotykają ich samych.

Continue Reading →

Poza prawem – sprawa Barbary Blidy

Od dłuższego czasu jestem przekonany, że sprawa okoliczności i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie wyjaśniona na gruncie prawa i odpowiedzialności przed sądem. Winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, media, i przede wszystkim politycy, którzy zasłaniając się legitymizmem, tak naprawdę nie chcą ruszyć podstaw układów środowiskowych.

Od dnia tragedii w domu Barbary Blidy jestem przekonany, że za jej śmierć jest odpowiedzialny polski system polityczny, powiązany z układem prokuratorskim i służb specjalnych, który wyraził zgodę na działania ABW, które miały być początkiem rozgrywki politycznej z lewicą. I dziś, po ponad 3 latach stwierdzam, że moje konkluzje potwierdziły się i wzmocniły, jednocześnie utwierdziłem się, że zmowa milczenia i korporacjonizm prokuratury i służb specjalnych nie pozwoli na dojście do prawdy.

Układ jest czytelny, zaczyna się w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego, prowadzi przez Zbigniewa Ziobro do ówczesnego szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcę, Grzegorza Ocieczka, szefa delegatury na Śląsku, aż do prokuratury okręgowej w Katowicach. Kluczem do wyjaśnia sprawy jest złamanie zmowy milczenia prokuratorów katowickich – i nie zmieni nawet tego umorzenie przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi śledztwa w sprawie nielegalnych nacisków na działania prokuratorów, do jakich miało dojść w prokuraturach katowickich, w trakcie dochodzenia przeciwko Barbarze Blidzie.

Continue Reading →

Tylko rozwiązania siłowe

Charles de’ Gaulle, najwybitniejszy polityk francuski XX wieku powiedział takie słowa;

Patriotyzm jest wtedy, gdy na pierwszym miejscu jest miłość do własnego narodu; nacjonalizm wtedy gdy na pierwszym miejscu jest nienawiść do innych narodów niż własny.

W Moskwie nastąpił wybuch nacjonalizmu, w swojej ekstremalnej formie, terrorystycznej, do tego jeszcze zabarwiony religijnym fundamentalizmem. To co się stało na dwóch stacjach metra moskiewskiego, nie ma żadnego podkładu politycznego, ani nie jest podyktowane żadną ideą. Wybuchy ładunków, które miały zabić bezbronnych ludzi nie mogą być tłumaczone żadną wyznawaną ideologią, ani miłością do swojego kraju. To był czysty terroryzm, w swojej najbardziej zbrodniczej formule. Te kobiety, które były bezpośrednimi wykonawcami zamachu nie mogą się powoływać na konieczność walki w imieniu swojego narodu, czy religii.

Doskonale wszyscy sobie zdają sprawę, że terroryzm kaukaski urodził się z niesprawiedliwości i nacjonalizmu rosyjskiego. Nie jest to jednak żadnym usprawiedliwieniem dla takich czynów, nie byłoby również usprawiedliwieniem, jeżeli islamiści kaukascy byliby sprowokowani przez Rosjan, przez rosyjskie służby specjalne. Jeżeli ci ludzie mieliby świadomość odpowiedzialności za własny narów, właśnie takiego patriotyzmu, zabarwionego miłością, nie dali by się prowokować – choć nie wierzę w sugerowaną choćby przez red. Krystynę Kurczab-Redlich teorię spisku rosyjskiej FSB lub innych „siłowników”.

Continue Reading →

Oskarżam lewicę – sprawa Barbary Blidy

Sprawa okoliczności śmierci i politycznych kulis śmierci byłej posłanki Barbary Blidy nie zostanie nigdy wyjaśniona. Konstatuję to ze smutkiem i stwierdzam, że winne jest temu ułomne państwo polskie, instytucje wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigania, ale przede wszystkim ci, którym powinno na wyjaśnieniu tej sprawy zależeć najbardziej – czyli politykom lewej strony sceny politycznej, z której wywodziła się Blida.

W dzień po śmierci posłanki, a jeszcze przed haniebnym wystąpieniem Zbigniewa Ziobro w Sejmie, gdzie kłamstwo i przykrywanie prawdziwych motywów działań politycznych kolidowało z jego zadowoloną twarzą, napisałem tekst, pod tytułem „Winnym śmierci Barbary Blidy jest Zbigniew Ziobro”. Tekst ten powstał po analizie dostępnych wówczas danych o sprawie – i analizie powiązań pomiędzy poszczególnymi osobami, ich relacjami, znajomościami z poprzednich miejsc pracy – oraz uwarunkowaniami politycznymi, w chwili, kiedy posłanka SLD miała zostać zatrzymana.

Tuż po śmierci Barbary Blidy uważałem, że osobą również zamieszaną w sprawę jest Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych rządu Kaczyńskiego. Potem się okazało, że Ziobro, poza plecami Wassermanna, zawarł nieformalny układ z szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim, swoim prokuratorskim kolegą, w tej sprawie (nieformalny – ale za wiedzą premiera Jarosława Kaczyńskiego), aby wykorzystać Barbarę Blidę jako „wyjście” na polityków lewicy – i powiązania ich z mafią węglową. I to właśnie były szef ABW powinien być drugim, głównym oskarżonym w tej sprawie – obok szefów prokuratury okręgowej w Katowicach, którzy realizowali plan działań Ziobry. Trzecim oskarżonym powinien być Grzegorz Ocieczek – szef delegatury katowickiej ABW, który realizował działania w terenie.

Continue Reading →

Przecieki, naciski i etyka

Dziennikarstwo śledcze to ponoć elita i kwintesencja zawodu. Samotni bohaterowie, którzy w boju, znoju, strachu i obawie przed ujawnieniem drążą trudne i niebezpieczne tematy, aby je następnie opracować, obrobić, czasem nawet zweryfikować (a jakże! są tacy profesjonaliści!), a potem tryumfalnie opublikować drukiem w gazecie, czy obrazem w telewizorze… Znojna praca, ku chwale państwa, służebność obywatelska, funkcje kontrolne – jednym słowem – MISJA… Znamy tych bohaterów – Kasprów, Gorzeliński, Łęcki, Najsztub, Kittel, Marszałek, no, wreszcie Sumliński, kiedyś wielki Jachowicz… No, właśnie – kiedyś. A co dziś?

W sobotę „Rzeczpospolita”, dziennik idei i wartości prawicy z PiS (jakby śmiesznie nie zabrzmiało słowo „prawica” wobec partii Jarosława Kaczyńskiego…) opublikował POZYSKANE fragmenty zeznań Ryszarda Sobiesiaka, złożonych 6. styczna w prokuraturze. Okazało się, że jego zeznania nie do końca konweniują z zeznaniami polityków Platformy Obywatelskiej, złożonymi przed sejmową komisją śledczą, tą hazardową. Materiały z przesłuchania zostały już udostępnione komisji, w dniu 27 stycznia, i panowie posłowie, oraz ich asystenci mieli okazję się z nimi zapoznać. Pod rygorem tajności, w kancelarii tajnej Sejmu, bez notatek, ksero, zdjęć… A jednak – wyciekło – i to nie opinia o materiałach, lecz same stenogramy.

Oczywiście, wszyscy „zainteresowani” postawili oczy w słup – i nikt nie wie, kto i kiedy przekazał materiały prasie. Prokuratura z warszawskiej Pragi głosem swojej rzeczniczki, p. Renaty Mazur twierdzi, że to nie oni – i chyba ma rację, bo i czas nie ten, i motywu nie ma – więc raczej podejrzenie spada na „wybrańców narodu”, lub ich przybocznych. Będzie śledztwo w tej sprawie, z wniosku prokuratora krajowego, prowadzone przez jedną z prokuratur okręgowych.

Sedno sprawy leży gdzie indziej – w tym, czy gazeta idei Pawła Lisickiego mogła opublikować materiały „pozyskane”. Brać dziennikarska, jak zwykle zakrzyknie – „mogła, mogła, to jej obowiązek obywatelski, prawo, no i nakaz moralny!”. Tak głośno krzyczy między innymi także red. Piotr Śmiłowicz, z tygodnika „Newsweek”, twierdząc, cytuję;

Przeciek był uzasadniony, bo publikacja odegrała ważną społecznie funkcje – pokazała, że świadkowie przed komisją nie mówili pełnej prawdy.

Continue Reading →

Jest afera!

Ile właściwie jest afer związanych z CBA? Jedna, dwie, trzy, czy może jeszcze więcej? Czy Mariusz Kamiński, jak się okazuje, dalej formalnie funkcjonariusz tej służby, jest dalej „bezstronnym” urzędnikiem państwowym, czy jest już politykiem Prawa i Sprawiedliwości? A kto jest może zleceniodawcą i pracodawcą Kamińskiego – państwo, czy może jednak pewne siły polityczne.

Na początku tygodnia Kamiński udzielił kilku wywiadów, m.in. dla „Rzeczpospolitej” i TVN24 i dopiero kiedy się okazało, że obecny szef CBA, Paweł Wojtunik, tylko go zawiesił w czynnościach, ale jest on dalej w stosunku pracy i stosunku podległości, Kamiński zamilkł i znikł. Ponoć nawet nie odbiera telefonów. To dobrze dla niego, ponieważ jeszcze kilka wypowiedzi i konfabulacji, a mogłoby się okazać, że z szeryfa stałby się ściganym.

Wygląda pokrótce, że biorąc pod uwagę CAŁOŚĆ dokonań służby pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, mamy do czynienia z jedną aferą; Nazywa się ona Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przez litość nie wspominajmy już o dokonaniach w trakcie poprzedniej kadencji sejmowej, ale to co się stało w ciągu ostatnich kilku tygodni, szczególnie w tak zwanej aferze stoczniowej, wskazuję dokładnie, jakie polityczne przesłania stały za Kamińskim.

Mariusz Kamiński w swoich wypowiedziach „pojechał” nie o „jeden most za daleko”, ale przekroczył rzekę kłamstwa. Na jego nieszczęście, internet i jego zasoby są „wieczne” i można znaleźć w nich nie tylko słowa, ale również dokumenty.

Continue Reading →

Służby specjalne do reformy

Czy doczekamy się kiedyś, że Donald Tusk i Platforma Obywatelska doprowadzą jaką sprawę do końca? Wątpię.

Nie wszystko, co rządowi PO i PSL się nie udało, da się wytłumaczyć obstrukcją prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego wetami, czy odsyłaniem ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Nie wszystko również da się wytłumaczyć działaniem opozycji parlamentarnej, zarówno tej eseldowskiej, jak i PiS. To raczej brak umiejętności pracy sejmowej i poczucie takiego zadufania PO powoduje, że bilans działalności reformatorskiej i legislacyjnej jest mniej niż zadowalający. Jeżeli dodamy do tego to, że PO nie rozliczyło działalności PiS z czasów jego rządu (komisje ds. Barbary Blidy i komisja „naciskowa”), to będziemy mieli już komplet niedowładu politycznego.

Sprawy te odbijają się co jakiś czas czkawką na rządzie PO-PSL i na samym premierze. Jeszcze wprawdzie działa antypisowski straszak, ale ilość spraw niezałatwionych rośnie. Te najważniejsze to spaprana reforma ochrony zdrowia, szkolnictwa, a także co najmniej dyskusyjny projekt budżetu, który zakłada olbrzymią dziurę – a co najważniejsze – drastycznie zwiększa dług publiczny. To rzecz, która będzie się ciągnęła za tym rządem przez kilka lat. Jeżeli dodamy do tego nieustające napięcia na linii rząd – poszczególne grupy zawodowe (ostatnio policja), to w pewnym momencie skumulowany efekt niezadowolenia z poczynań rządu Donalda Tuska zaowocuje spadkiem notowań. A może stać się to w sytuacji dla premiera niezbyt wygodnej – w samym środku kompanii wyborczej na urząd prezydencki.

Continue Reading →

Podsłuchy niekontrolowane

Czy mamy do czynienia z aferą podsłuchową? Czy podsłuch dziennikarzy Cezarego Gmyza z „Rzeczpospolitej” i Bogdana Rymanowskiego z TVN24 jest przestępstwem?

To tylko część pytań, jakie się rodzą w tej sprawie. Prosta odpowiedź brzmi – nie, prawo nie zostało, w tym elemencie sprawy złamane; służby, ABW, w tej cześci podsłuchu procesowego miały prawo do podsłuchiwania dziennikarzy, którzy korzystali z telefonu legalnie inwigilowanego Wojciecha Sumlińskiego.

Całość sprawy ma jednak wymiar wielopłaszczyznowy. Oczywiście, dla bezpośrednio zainteresowanych najważniejszą sprawą jest bezpośrednie działanie służb, które nagrywały ich rozmowy (choć możemy założyć, że nie nagrywano innych ich rozmów, prowadzonych poza sprawą Sumlińskiego – jak dotąd tych informacji nie mamy). Ta operacja służb jest „zła”. Z kolei operacja ujawnienia materiałów z podsłuchu operacyjnego CBA (afery hazardowa i stoczniowa) są „dobre”, ponieważ… nie dotyczą dziennikarzy, lecz polityków. W związku z tym nie ma możliwości oskarżania służby i Mariusza Kamińskiego o działania niezgodne z prawem, ponieważ nie dotyczyło to „żywotnego interesu” dziennikarskiego.

Tu dotykamy materii dla dziennikarzy wielce niewygodnej; Sprawy symbiozy służb dziennikarskich i służb specjalnych, w wielu przypadkach nawet wspólnego działania w sprawach interesu określonych grup politycznych (nie dotyczy to literalnie pp.Gmyza i Rymanowskiego). Przypomnijmy, że to właśnie sprawa Sumlińskiego jest klinicznym przykładem „zblatowania” służb i mediów.

Continue Reading →

Kraj Trzeciego Świata

Czytając doniesienia medialne o tak zwanej aferze stoczniowej, oglądając wypowiedzi polityków, zarówno tych rządowych, jak i koalicyjnych, jeżeli by wyjąć je z kontekstów szczegółowych, można by dojść do wniosku, że mamy do czynienia nie z krajem środka Europy XXI wieku, lecz z krajem Trzeciego Świata środka ubiegłego wieku.

Jest w tym wszystko, co charakteryzowało państwa, zwane rozwijającymi się; Nieudolni, a może skorumpowani politycy i urzędnicy, dynamicznie i bez skrupułów działając w interesie własnym i określonej opcji politycznej służby specjalne, sprzedajne, zaangażowane w walkę polityczną media.

Jak dziś rano w radio TOK FM zauważył przytomnie red. Tomasz Wróblewski, urzędnicy Ministerstwa Skarbu, z Aleksandrem Gradem na czele i Agencji Rozwoju Przemysłu stali się zakładnikami związkowców stoczniowych. Prowadzili kontrakt tak, być może z naruszeniem procedur i prawa, by promować jedynego oferenta, który dawał cień szansy na produkcję stoczniową. Mści się w tym wszystkim strach polityków PO, z premierem Tuskiem na czele, przed powiedzeniem prawdy o nierealności takiej działalności w obecnej sytuacji gospodarczej. To przecież mogłoby doprowadzić do spadku notowań sondażowych PO…

Czy za tym kryje się korupcja? Na pewno kryje się brak dbałości o interes państwa, bo brak sprzedaży majątku stoczniowego to strata skarbu państwa. Ale z odtajnionych „przecieków” materiałów CBA nie wynika, aby ktokolwiek z zaangażowanych w kontrakt sprzedażowy miał choć cień szansy na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy. Stocznie nie zostały spieniężone, więc pieniędzy na łapówki nie było. Nieudolność nie może zostać nagrodzona – ale powinna być ukarana.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 16 lipca

Dick Chenney i jego zabawy z CIA

Dyrektor CIA, Leon E. Panetta, poinformował, że CIA nie informowało Kongresu o programach, które były zaklasyfikowane jako tajne i poufne mimo, że według prawa było do tego zobowiązane. W czerwcu tego roku, Marszałek Kongresu, Nancy Pelosi oskarżyła CIA, że nie została dokładnie poinformowana o metodach przesłuchiwań stosowanych w stosunku do więźniów oskarżonych o terroryzm. Republikanie zaatakowali Pelosi, oskarżając ją o próbę zniszczenia integralności CIA. Ale kiedy dyrektor CIA, Leon E. Panetta, przyznał, że rzeczywiście w przeciągu ostatnich ośmiu lat, CIA nie informowała Kongresu o swoich poczynaniach, sprawa stała się poważna. Tym bardziej, ze wplatany w nią jest Dick Cheney, były wiceprezydent USA.

Panetta zeznał, że nakaz nieinformowania Kongresu na temat istnienia poufnych programów, został wydany właśnie przez byłego wiceprezydenta Dicka Cheney’a. „The Times” podał, że Panetta , który nie był dyrektorem CIA w 2001 roku, o tych programach nic nie wiedział. 23 Czerwca 2009, Panetta został poinformowany przez dwóch agentów CIA, że te programy istniały, a agenci mieli nakaz nie informowania Kongresu. Panetta nakazał natychmiastowe zakończenie tych programów i przekazał informacje na temat ich istnienia do Komisji zajmującej się CIA w Kongresie. Niektórzy Republikanie twierdza, że nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków dopóki Cheney nie będzie miał możliwości obrony. Ale Cheney, który po zakończeniu kadencji Busha, tak chętnie udzielał wywiadów i pokazywał się w rożnych programach, jest niedostępny.

Continue Reading →