Kibole

Premier jest najwyższym urzędnikiem państwa, odpowiedzialnym za wszelkie decyzje administracyjne. Jednocześnie to stanowisko, które obejmuje się z powodu wygranych wyborów przez formację polityczną, więc Donald Tusk otrzymał tę najważniejszą funkcję z nadania politycznego. Każda decyzja jaką podejmuje ma wymiar polityczny, tak więc oskarżanie go, że wpłynął na wojewodów mazowieckiego i wielkopolskiego, swoich podwładnych, aby ci zamknęli odpowiednio stadiony Legii Warszawa i Lecha Poznań, z powodów politycznych, jest czystym truizmem. Wybory, kampania wyborcza? Tak, oczywiście. I interes społeczny.

W Bydgoszczy, po meczu finału Pucharu Polski drużyn z Warszawy i Poznania, motłoch zniszczył stadion. Motłoch, który był do tej pory hołubiony przez zarządy klubów, władze miast (kuriozalne wypowiedzi prezydenta Poznania, Ryszarda Grobelnego), a nawet przez policję. I oczywiście również tolerowany przez PZPN. W związku z tym okazało się po meczu, że tak naprawdę nie ma winnych tego, że dopuszczono do takich ekscesów. Nie czuje się winny PZPN, wyznaczając stadion nie nadający się do tego rodzaju imprez, nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności wojewoda kujawsko-pomorski, która mogła zakazać meczu, niewinni są policjanci, którzy nie dość, że reagowali jak emeryci z lumbago, to jeszcze nie zatrzymali nikogo z tysięcy bandytów. Niewinne są też kluby. Społeczeństwo jest winne, bo tak wychowało „młodzież”… No, to Donald Tusk musi pokazać, że z kibolami walczyć trzeba.

Zamykając stadiony Tusk dał czytelny sygnał – kluby odpowiadają za swoich kibiców. Jeżeli uważają, że lepiej trzymać sztamę z pseudo organizacjami kibicowskimi, które są pożywką dla grup przestępczych albo doskonałym obiektem manipulacji (także polityków, ale głównie mediów), a nie z organami bezpieczeństwa państwa – to niech płacą. Trzeba uświadomić tym, którzy narzekają, że za bandytyzm w Bydgoszczy odpowiadają normalni, zwykli kibice, którym Tusk zamknął stadiony, że jeżeli uda się go zlikwidować, to liczba widzów zostanie z multiplikowana. Przyjdą ci, z rodzinami, którzy od lat omijają stadiony. Im nie są potrzebne żadne organizacje kibiców – im są potrzebne czyste, nowoczesne i bezpieczne stadiony. Wspólnota tworzy się na trybunach, a nie w pokoikach pseudo działaczy szemranych kiboli.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 7. stycznia

Portret mordercy

Styczeń to miesiąc zmian w USA, zwłaszcza w Kongresie. Po zeszłorocznych wyborach połówkowych, Republikanie ponownie stanowią większość.

Ale styczeń to również miesiąc rozgrywek półfinałowych gry zwanej footballem w USA. W ciągu tego miesiąca, Amerykanie myślą o tym, czy ich ulubiona drużyna zakwalifikuje się do finału zwanego Super Bowl. Jedna z drużyn ubiegających się o miejsce w finale jest drużyną Eagles czyli Orłów, której kapitanem tzw. „quarterback’iem” jest Michael Vick, uznany w 2010 roku za jednego z najlepszych i wartościowych graczy. Dzięki niemu w tym roku, „Orly” są w półfinale i mają szanse na uczestnictwo w Super Bowl. Komentatorzy sportowi nie mogą przestać opisywać w samych superlatywach jakim to genialnym sportowcem jest Michael Vick. Vick gra w football od dawna. W 2004 roku podpisał jeden z lepszych kontraktów w NFL z Falconami, „Sokołami” z Atlanty gwarantujący mu miliony dolarów. W 2007 roku, Michael Vick został skazany na 36 miesięcy wiezienia za znęcanie się nad psami oraz ich śmierć, jako rezultat walki. Vick został zwolniony z wiezienia po 18 miesiącach, przyrzekając, że spowoduje, iż ludzie nie będą myśleli o nim jako mordercy psów.
W USA nie jest tak łatwo pozbyć się stygmatu oprawcy, czy mordercy psów. Vick wrócił do kariery sportowej, jest uważany za dobrego gracza, ale zdjęcia poranionych i zabitych psów zostaną długo w pamięci ludzi. W USA ludzie są szczególnie wrażliwi na znęcanie się nad zwierzakami. Organizacje na rzecz zwierząt działają bardzo aktywnie szybko informując o krzywdzie wyrządzonej zwierzętom. Pies czy kot w USA ma dobre i wygodne życie. Jest rozpieszczany, karmiony najlepszym jedzeniem, leczony przez dobrych lekarzy, którzy używają sprzętu identycznego jak od leczenia ludzi aby tylko uratować życie ulubieńcom. Bo zwierzak w USA to największy przyjaciel człowieka. Chyba, że jest pitbullem należącym do Michael Vick’a czy mu podobnym. Niestety, znęcanie się nad psami i wykorzystywanie ich do walk jest bardzo popularnym hobby wśród czarnoskórych mężczyzn.
Michael Vick po zwolnieniu z wiezienia w 2009 roku nagrał dokument pt. „Projekt według Micheala Vick’a”, w którym próbuje przekonać na ile się zmienił, że kocha zwierzęta, że chciałby odzyskać honor sportowca, dobre imię, sławę i pieniądze. Kiedy Vick został skazany, stracił prawie wszystko, wolność na 18 miesięcy, kontrakt gwarantujący mu sielankowe życie oraz pieniądze, które wydal na prawników, oraz narzucone mu przez sad kary. Wielu sportowców pomimo dobrych kontraktów na miliony dolarów nie potrafi ich odpowiednio zainwestować. Vick grając w football, oraz na walce psów zarobił duże pieniądze, ale tak jak inni szybko je wydawał. Vick tłumaczył, że kocha psy i nie widział niczego złego w używaniu ich do walki. Tak jak i inni jego koledzy, już jako nastolatek kultywował „piękno walki psów”. Pieniądze, które zarobił na cierpieniu oraz śmierci psów pozwoliło mu stworzyć małe i dobrze rozwijające się imperium.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 1. lipca

W imię sportu


Kiedy większość Świata jest zafascynowana piłką nożną, Amerykanie, pomimo, że ich drożyna radziła sobie całkiem dobrze aż do meczu z Ghaną, nie przejawiali zbyt dużego zainteresowania. Amerykanie nie rozumieją, co jest takiego ciekawego w kopaniu piłki. Reguły gry są dla nich niezrozumiale i uważają piłkę nożną za nudny sport. Mimo, że piłka nożna jest coraz bardziej popularna, szczególnie wśród kobiet, to jednak Amerykanie wola nie myśleć, że piłka nożna nie istnieje.

Sportem narodowym jest baseball. To trzygodzinny lub czasami nawet i dłuższy mecz, który leniwie toczy się na stadionach w obecności tysięcy fanów pijących piwo. Trudno jest wytłumaczyć na czym baseball polega, można go trochę porównać to gry w w palanta. Boisko jest w kształcie rombu i ma trzy główne bazy. Drużyna atakująca ma gracza w czwartym rogu rombu, z kijem, jego zadaniem jest uderzenie piłki w taki sposób, aby mógł przebiec przez wszystkie bazy i zdobyć Home Run, zakładając, że piłki nie złapie żaden zawodnik drożyny przeciwnej, znajdującej się poza rombem. Jeżeli piłka wyleci poza żółte bramki boiska, wtedy ogłaszany jest out, jeżeli piłka zostanie złapana przez drożynę broniąca, biegnący zawodnik zdobywa bazę lub jest out. Gra ma 9 rund, w każdej obie drużyny zarówno bronią, jak i atakują.

Każde duże miasto ma swoja drużynę, czasami nawet dwie. I tak jest w przypadku Chicago. Chicago jest sławne z drużyny Cubs oraz Wrigley Field, jednym ze sławniejszych parków do grania baseballa w USA. Mówiąc o Chicago często pomija się drużynę White Sox, mimo, że to właśnie White Sox a nie Cubs zdobyli mistrzostwo w 2005 roku. Gracze Cubs, pomimo ogromnych wynagrodzeń przegrywają non stop, a rozżaleni fani obrzucają ich pustymi kubkami po piwie, papierami czym się da. Zarobki graczy baseballa są ogromne, to miliony dolarów. Dodatkowo gracze baseballa występują w reklamach, za które też dostają ładne sumy.

Baseball zaczyna się pod koniec kwietnia i kończy pod koniec września. Jeżeli drużyna wygrywa to wchodzi do półfinału a potem do finału. Każda drużyna gra 3 lub 4 gry w ciągu tygodnia. Stadiony są przepełnione rodzinami, ale przede wszystkim facetami z piwem w reku.

Co roku, dochodzi do starcia dwóch drużyn w Chicago. Jest to pojedynek na śmierć i życie. Miasto dzieli się na dwa obozy, które za bardzo się nie lobia. Fani drużyny Cubs uważają fanów drużyny White Sox za trash czyli śmieci, Fani White Sox uważają fanów Cubs za snobów. W miniony weekend doszło do drugiego starcia pomiędzy drużyną White Sox oraz Cubs tym razem na stadionie White Sox. Stadion White Sox mieści się na 35 ulicy, na południu Chicago, gdzie można się dostać za pomocą Red Line czyli szybkiej kolejki czerwonej linii.

Continue Reading →

Mundial i druga liga

Piłka nożna to nie jest najbardziej emocjonujący sport. Człowiek wynalazł inne dyscypliny sportowe, ciekawsze, bardziej dynamiczne, głębiej osadzone w społeczeństwach i kulturze. Część z nich ma swoje korzenie w starożytności, jak boks, czy lekka atletyka. Hokej jest najbardziej dynamiczną grą zespołową, a koszykówka, szczególnie ta w wykonaniu zawodników NBA, najbardziej finezyjną. Ale to właśnie piłka zawładnęła umysłami setek milionów ludzi i jest sportem globalnym, jak żaden inny. Mistyka, substytut wojen, quasi religia, czy może po prostu przejrzyste i proste zasady?

Mistrzostwa w RPA zaczynają się już dziś i będą wyjątkowe. Powodem jest to, że po raz pierwszy rozgrywane są w Afryce. W kraju, który dopiero od 16 lat nie jest dotknięty apartheidem, ale nie stał się demokracją. Jest za to krajem olbrzymiej przestępczości, rozbuchanej korupcji, krajem, w którym utajniony rasizm wobec białych jest porządku dziennym.. To niewygodne prawdy, których nie zmieni Mundial, odważna decyzja Seppa Blattera. Nie dowiemy się jednak o tym z przekazów telewizyjnych i reportaży. To przecież ma być święto sportu. Nie dowiemy się więc o tym, że RPA jest państwem, w którym jest najwięcej zachorowań na AIDS (prawie 20% zarażonych dorosłych mieszkańców…), nie przypomną nam reporterzy, że jeszcze niedawno przywódca tego kraju, Jacob Zuma wierzył, że lekarstwem na AIDS jest stosunek z dziewicą i świadomie współżył z kobietą zarażoną tą chorobą.

Z naszego punktu widzenia mistrzostwa będą miału inny wymiar. Na szczęście pozasportowy, ponieważ jak wykazał ostatni mecz polskie kadry j, pod przewodnictwem Franza Smudy, nasi piłkarze mogliby podawać co najwyżej piłki za linii bocznej boiska. Ale mistrzostwa piłkarskie, nieszczęśliwym zrządzeniem losu, „przykryją” ostatni tydzień kampanii wyborczej. Polska widownia telewizyjna, głównie męska, naturalnym ruchem przełączy pilotem programy wyborcze politycznych graczy, Komorowskiego, Kaczyńskiego… i tych drugoligowych, aby obejrzeć prawdziwą elitę, Xaviego, Messiego, Kakę, Rooney’a, czy Henry’ego. Mecze rozgrywane są o 16.00 i 20.30 polskiego czasu, więc nie ma rozterki, czy piłka, czy polski serial polityczny, ze znanymi tekstami i grepsami. Zresztą, jak pokazują sondaże, problem polega tylko na tym, czy jedna runda, czy jednak może dwie…

Wydaje się, że beneficjentem tej sytuacji jest głównie Bronisław Komorowski, którego notowania w ostatnich dniach zaczęły spadać, co zmusiło nawet Donalda Tuska do zejście z wałów przeciwpowodziowych i zajęcie miejsca obok marszałka. Dochodzą głosy o konfliktach w sztabie kandydata PO, gdzie Sławomir Nowka musi się ścierać z Grzegorzem Schetyną. Tusk w związku z tym najprawdopodobniej przejmie rolę rozgrywającego i doprowadzi drużynę do ostatecznej rozgrywki.

Nie jest wykluczone, że na ostatni kwadrans kampanii, w ciągu jej ostatniego tygodnia, zostanie wprowadzony przez drużynę PO do gry nowy/stary zawodnik. To Włodzimierz Cimoszewicz. Bo zwycięstwo będzie pełniejsze, jeżeli zostanie zdobyte w pierwszym terminie, 20 czerwca, a nie w dogrywce, 4 lipca.

Azrael

——————-

Felieton opublikowany we Wprost.pl