<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - po stronie prawdy &#187; tarcza antyrakietowa</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/tarcza-antyrakietowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 17:46:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Święto Niepodległości i Partia Zagranicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/11/swieto-niepodleglosci-i-partia-zagranicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/11/swieto-niepodleglosci-i-partia-zagranicy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Nov 2009 14:40:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3337</guid>
		<description><![CDATA[Polacy nie potrafią ŚWIĘTOWAĆ. Polacy muszą przeżywać, rozpamiętywać, udowadniać swoją wyjątkowość. Konieczne jest podkreślanie naszej unikalnej i unikatowej roli w historii Europy i Świata. Konieczne musi to zostać zaakcentowane przy pomocy słów wielkich &#8211; PATRIOTYZM, HONOR (razem ze słowem BÓG), NARÓD. I oczywiście &#8211; podkreślenie martyrologii. Polskie świętowanie polega na &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/11/11/swieto-niepodleglosci-i-partia-zagranicy/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Polacy nie potrafią ŚWIĘTOWAĆ. Polacy muszą przeżywać, rozpamiętywać, udowadniać swoją wyjątkowość. Konieczne jest podkreślanie naszej unikalnej i unikatowej roli w historii Europy i Świata. Konieczne musi to zostać zaakcentowane przy pomocy słów wielkich &#8211; PATRIOTYZM, HONOR (razem ze słowem BÓG), NARÓD. I oczywiście &#8211; podkreślenie martyrologii.</p>
<p>Polskie świętowanie polega na przypominaniu klęsk. Nic z radości, żadnego dystansu.</p>
<p>Szkoda, że przy Święcie Niepodległości nie pamięta się i nie akcentuje tak ważnej, szczególnie dla Francuzów i Brytyjczyków rocznicy krwawej I Wojny Światowej. Polska powstała z polskiej determinacji odzyskania niepodległości &#8211; i z krwi przelanej na frontach całej Europy. Warto wspomnieć, że 11. listopada Francuzi i Niemcy świętują wspólnie. A zaproszenie Angeli Merkel i Władimira Putina na rocznicę wybuchu IIWŚ zostało określone jako kontrowersyjne&#8230;</p>
<p>Polskie święta narodowe trzeba pamiętać, nie w imię miłości do Ojczyzny, ale w imię szacunku, dla barwy narodowej, flagi, godła i pamięci Polaków. Tylko, że nie koniecznie trzeba przy tym nienawidzić. Ostatnio wśród Genetycznych Patriotów modne jest porównywanie &#8222;wolności&#8221; II RP do zniewolenia III RP &#8211; głównie przez Unię Europejską.</p>
<p>Polska &#8222;miłość do Ojczyzny&#8221; często u Genetycznych Patriotów łączy się z nienawiścią do tego, co nie polskie, a w szczególności &#8211; co europejskie. To jest takie modne wśród Genetycznych Patriotów zaliczanie wszystkich, którzy nie podzielają ich poglądów do Partii Rosji, Partii Niemieckiej, generalnie Partii Zagranicy.</p>
<p><span id="more-3337"></span>A Partia Zagranicy ma się dobrze i się rozwija, z pożytkiem dla kraju. PZ ma zwarte szeregi, ma doskonałe zaplecze i wzrastającą pozycję w Polsce. PZ została wykreowana i jest wzmacniania… przez polskich polityków. I to ze wszystkich opcji politycznych i od nieomalże samego początku, od roku 1989, roku odzyskania wolności i prawa decydowania przez obywateli o własnym kraju. Nie do przecenienia są sukcesy Prawa i Sprawiedliwości na tym polu, partia Jarosława Kaczyńskiego walnie się przyczyniła do tego, że Polacy wolą przewidywalną władzę w Brukseli – niż rządy w Warszawie. Potwierdzili to w referendum traktatowym, i potwierdzają w sondażach nasz euroentuzjazm.</p>
<p>Bo Polacy uznali, że jest to zgodne z naszym interesem narodowym. Interesem, który jest także interesem europejskim.</p>
<p>Polska jest członkiem sojuszu obronnego NATO, jest członkiem wszystkich organizacji Unii Europejskiej. Jest członkiem innych organizacji politycznych i gospodarczych, do których akces jest potwierdzony kolejnym znaczkiem w legitymacji partyjnej. Nie przeszkadzało to Genetycznym Patriotom, aż do niedawna, kiedy okazało się, że może to być przeciwko mitycznemu interesowi narodowemu i tak zwanej racji stanu.</p>
<p>Pojęcie „naród” to doktrynerska konstrukcja myślowa, służąca politycznym grupom interesu do kierowania państwem czyli milionami obywateli. A właściwie – do manipulowania nimi.<br />
Główną korzyść z hasła „interesu narodowego” odnoszą właśnie te grupy nacisku, grupy interesu czy grupy aktualnie trzymająca władzę. Dotyczy to wszystkich sił politycznych w Polsce. Interes narodowy, to ich interes, interes prywatny tej grupy, grupy partyjnej. Gdyby nawet ugrupowania partyjne chciały działać uczciwie w interesie wszystkich obywateli, to po pierwsze, nie potrafią zdefiniować, co tym interesem jest naprawdę, a co nie jest, po drugie, interesy poszczególnych przedstawicieli narodu są ze sobą sprzeczne, a najważniejsze jest to – że a trakcie sprawowania władzy – interes społeczny zlewa się z interesem własnej partii ugrupowania – jednostki nawet&#8230;</p>
<p>Prawdziwym interesem narodowym są równe prawa ekonomiczne i równe prawa dyskusji społecznej dla wszystkich. To między innymi mogą zapewnić regulacje prawne i organizacyjne Unii Europejskiej. Interes narodowy nie jest kategorią ideologiczną, lecz prawną i gospodarczą. Umiejętność korzystania z praw własnych i Unii Europejskiej – taki interes nam Polakom zapewni, bez zadęcia pseudo ideologów nacjonalistycznych.</p>
<p>Podobnie jest z polską racją stanu.<br />
Podstawowym elementem naszej racji stanu jest bezpieczeństwo. Rację stanu można wręcz sprowadzić do kwestii bezpieczeństwa. Ma ono dwie strony;<br />
Jedna to zachowanie integralności państwa i jego substancji prawno – organizacyjnej. Unia na to pozwala, bo zostawia wielki obszar regulacji prawu polskiemu.</p>
<p>Druga to rozwój substancji państwa i społeczeństwa.</p>
<p>W drugim przypadku racja stanu gwarantuje nie tylko bezpieczeństwo militarne, które polska ma zapewnione przez struktury NATO, lecz także pewność i stabilność rozwoju. Czynnik bezpieczeństwa sprzężony jest z sytuacją polityczną i społeczną Polski, a także stabilnością ekonomiczną. Sytuacja międzynarodowa tak się ukształtowała, że nie zagraża nam obecnie z niczyjej strony agresja lub interwencja zbrojna. Nawet biorąc pod uwagę napięte stosunki z Rosją. Polska nie jest celem agresji, nie grozi nam ponowna satelizacja. A jeśli potrafimy Polityka zagraniczna państwa musi stwarzać przesłanki skutecznie chroniące nas przed narzucaniem nam czegokolwiek z zewnątrz. Ale wymaga to stabilnej sytuacji z Unią Europejską. Tą może dać szybka ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego. Unia Europejska jest teraz także naszym największym gwarantem rozwoju gospodarczego, tylko ścisła integracja z jej strukturami pozwala na podtrzymanie wzrostu produktu krajowego.</p>
<p>Genetyczni Patrioci odezwą się zaraz w tonie następującym – a co z naszą suwerennością, co z prawem do samostanowienia, czy wszytko musimy oddać &#8222;Eurokołchozowi&#8221;, jak go pieszczotliwie nazywają?!</p>
<p>Suwerenność to kategoria polityczno–prawna i w przebiegu dziejów zmieniała swoje znaczenie i kontekst. Nie można pisać i mówić, że we współczesnym świecie państwo ma pełną suwerenność – można tylko dyskutować – jak jej część została oddana we władanie innym, i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie podpisała następne iteracje Traktatu z Maastricht &#8211;  Traktat Nicejski i Traktat Lizboński.</p>
<p>Warto sobie uświadomić, że Polska, jako państwo – nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. A jak wcześniej wspomniałem – jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie.</p>
<p>Przed rokiem 1989, Polska nie była krajem suwerennym. Jest to oczywiste, większość naszych interesów była scedowana (niedobrowolnie) na innych uczestników życia międzynarodowego. Stopień samowładztwa – czyli samodzielności politycznej przy podejmowaniu decyzji o charakterze zarówno wewnętrznym, jak i zagranicznym – był mocno ograniczony. W wyniku przemian Okrągłego Stołu nie można powiedzieć, że nasz kraj odzyskał 100% suwerenności – on uzyskał tylko jej inny zakres, zakres dla Polski bardziej satysfakcjonujący. Do czasu, kiedy nie okazało się, że Polska w myśl interesu swojego i swoich obywateli – musi znów tą wolność ograniczyć – i przystąpić do wspólnoty państw Europy. I wzmocnić Partię Zagranicy.</p>
<p>Na koniec napiszę jeszcze, że oprócz tego, że wspieram Partię Zagranicy – jestem także patriotą – nie, oczywiście nie genetycznym – tylko świadomym.</p>
<p>Patriotyzm współczesnego Polaka to nie tylko flagi, opowieści, piosenki powstańcze. To jest myślenie o swoim kraju, w różnych kategoriach społecznych, i próba wpływania na to, aby rozwijał się on jak najlepiej, aby jego obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać swoje potrzeby materialne i duchowe w sposób, taki, jak im to odpowiada.<br />
To jest tylko możliwe przy zapewnieniu Polsce pełnego bezpieczeństwa politycznego i ekonomicznego na długie lata. Dlatego włos się jeżył, kiedy patrzyłem na polską politykę zagraniczną czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego na te łamańce, na tą strategię, która prowadziła kraj do marginalizacji w Unii Europejskiej.</p>
<p>Partia Genetycznych Patriotów usiłowała, poprzez blokowanie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, znów wprowadzić nasz kraj na tą ścieżkę.</p>
<p>Ale Partia Zagranicy – współpracy z Unią Europejską – nie pozwoliła na to.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><em><strong>Napisane na podstawie materiałów własnych autora</strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color: #ff0000;">Tekst ukazał się na portalu <a href="http://wprost.pl/" target="_blank">Wprost.pl</a></span><br />
</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/11/swieto-niepodleglosci-i-partia-zagranicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas na Radka Sikorskiego?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 12:19:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3315</guid>
		<description><![CDATA[Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało przyjęte więcej niż gorąco. Merkel była podejmowana nie tylko jako przywódca polityczny Niemiec, ale również jako przywódca Europy. I tak właśnie w pamięci Amerykanów to dzień 9 listopada 1989 roku, rocznica upadku Muru Berlińskiego, będzie dniem obalenia komunizmu&#8230;<br />
Trudno uznać wizytę polskiego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego za udaną, jeżeli się uzna, że najważniejszy punkt wyjazdu nie został zrealizowany, a do tego stało się to w sposób, który trudno nie uznać za afront. Sikorski w trakcie trzydniowego pobytu w Waszyngtonie odbył kilka ważnych spotkań, m. in. z Johnem Kerrym, wpływowym politykiem Demokratów i szefem komisji spraw zagranicznych Senatu, czy generałem Jamesem Jonesem, doradcą Baracka Obamy od spraw bezpieczeństwa. Odbyło się też kilka ważnych dyskusji i spotkań, jako to w instytucie Brookings, poświęcone Partnerstwu Wschodniemu, czy spotkaniu z szeroką grupą amerykańskich kongresmenów.</p>
<p>Ważne te spotkania jednak tracą na blasku i znaczeniu w zderzeniu z tym, jak Sikorski został potraktowany przez swojego partnera, sekretarz stanu, Hilary Clinton. Polski szef MSZ pojechał do Stanów Zjednoczonych głównie po to, aby potwierdzić, że kurtuazyjna i turystyczna wizyta amerykańskiego wiceprezydenta Johna Bidena w Polsce jest początkiem paktu o partnerstwie strategicznym obu państw. Okazało się jednak, że Clinton wybrała spotkanie w Maroku z egipskim prezydentem, Hosni Mubarakiem, nad kilkadziesiąt minut rozmowy z szefem polskiego MSZ&#8230; Dialog strategiczny pomiędzy Polską i USA nie został podjęty&#8230;</p>
<p><span id="more-3315"></span></p>
<p>Nie jest to przypadek;, w polityce na tym szczeblu nie ma przypadków, a każde tego rodzaju wydarzenie należy traktować jako wyraźny znak dyplomatyczny. Począwszy od rocznicy wybuchu II wojny światowej, na którą Amerykanie przysłali &#8222;rezerwowy skład&#8221; polityków, poprzez brutalne przekreślenie nadziei polskich sfer politycznych na szybką realizację tarczy antyrakietowej i wspomnianą kurtuazyjną &#8211; i bez znaczenia wizytę Bidena, aż do odwołania spotkania Clinton &#8211; Sikorski &#8211; wszystko to pokazuje, że Polska nie jest żadnym wyjątkowym partnerem, a wręcz została zepchnięta na peryferia amerykańskiej polityki zagranicznej. Przyczyn jest wiele, ale jedną z nich, czego się nie zapomina, był list przywódców państwa naszego regionu do administracji prezydenta Baracka Obamy.</p>
<p>Ten sławetny list emerytowanych polityków, znaczących postaci, ale wieku minionego, skierowany do Baracka Obamy, został odczytany nie tylko jako pouczenie i pretensje, ale również jako wezwanie do swoistej nowej zimnej wojny z Rosją. List ten pokazał, że politycy, którzy mają za sobą długie lata działalności i urzędowania na eksponowanych stanowiskach, nie potrafią zrozumieć logiki i pragmatyki politycznej Stanów Zjednoczonych, dla których w pierwszej kolejności liczy się rozwiązywanie problemów ważnych z ich punktu widzenia, szczególnie bezpieczeństwa, w wielu aspektach, następnie rozwiązywania problemów w punktach zapalnych naszego globu, a następnie dopiero zajmowaniem się państwami, co tu dużo kryć – peryferyjnymi. Nie było trudne do odkrycia, że inicjatorami tego dzieła byli polscy politycy – właśnie Radosław Sikorski i Adam Rotfeld, przy wydatnej pomocy Rona Asmusa &#8211; który jest również w tej chwili politykiem marginalnym w polityce amerykańskiej. I dlatego i Obama i jego wysokiej rangi urzędnicy omijają nasz kraj i naszych polityków z daleka&#8230; Warto również wspomnieć, że tak hołubiony i podziwiany w Polsce politolog amerykański, Zbigniew Brzeziński, ma mniej, niż ograniczony wpływ na amerykańską politykę zagraniczną i relacje z Polską.</p>
<p>Na drugim biegunie mamy Angelę Merkel i Niemcy. To była już druga wizyta niemieckiej kanclerz w Stanach Zjednoczonych, napięte niegdyś relacje z Barackiem Obamą zostały zamienione w szczerą sympatię. Niemcy to teraz najważniejszy partner polityczny Amerykanów w Europie, a Merkel uznawana jest za najsilniejszego i najważniejszego przywódcę europejskiego.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest w wielkim impasie, nie liczą się z nią ani zza Atlantykiem, nasza pozycja w Unii Europejskiej jest również słaba. Polska, która powinna rozdawać karty polityczne w swoim regionie, nadawać ton polityki unijnej wobec Rosji, być w kolegium 6. najważniejszych państw całej Unii Europejskiej, a także w strukturach G-20 &#8211; jest na marginesie politycznym. Jest to w dużym stopniu również wina obecnego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego. Warto by się zastanowić, czy nie nadeszła pora na jego odwołanie. Cieszy się on wprawdzie wysokimi notowaniami &#8211; ale tylko w kraju. Na arenie międzynarodowej jego prestiż i znaczenie znacznie spadło. W momencie, kiedy polska polityka zagraniczna powinna zmienić swoje priorytety i znaleźć nowe drogi działania i normalizacji stosunków z Rosją, a także odbudowę naszej pozycji w Unii Europejskiej – powinno być to realizowane przez nowego szefa resortu spraw zagranicznych.</p>
<p>Wydaje się, że rola Sikorskiego w polskiej polityce zagranicznej i tym rządzie się wypełniła. Pytanie pozostaje otwarte, kto go może zastąpić.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton ukazał się na portalu<a href="http://www.wprost.pl/ar/177207/Czas-na-Radka-Sikorskiego/" target="_blank"> Wprost.pl </a></strong></em></span></p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong> </strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biden w Polsce &#8211; rzeczy ważne i mniej ważne</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 09:59:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3295</guid>
		<description><![CDATA[Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie. Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie.</p>
<p>Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na dłuższy czas.</p>
<p>Przyjazd Bidena miała znaczenie czysto wizerunkowe, to taka polityka gestów wobec Polski (i Czech). Zabranie Polakom zabawki, pod nazwą tarcza antyrakietowa, mogło w naszym kraju wzbudzić falę antyamerykanizmu, gdyby nie to, że Polacy do tarczy byli raczej negatywnie nastawieni. Poza tym Polacy, poza chronicznym euroentuzjazmem i równie chroniczną antyrosyjskością, nie interesują się polityką zagraniczną. Amerykańska administracja zaproponowała nam w zamian za rakiety stacjonarne uczestnictwo w nowym projekcie, ruchomej tarczy, opartej o rakiety na okrętach wojennych i o mobilne systemy radarowe. System ma być gotowy w 2018 roku. To termin poza dwie kadencje obecnej administracji, a do tego nie wiadomo, jak on ma w zasadzie wyglądać i gdzie jest w tym polskie miejsce i interes.</p>
<p>Wyraźnie sobie za to należy powiedzieć, jaki jest polityczny podtekst tego rodzaju propozycji; Otóż relacje USA z Polską w dziedzinie systemów militarnych są implikowane relacjami z NATO, a przede wszystkim z Rosją. Stosunki amerykańsko-rosyjskie weszły w fazę nawet już nie normalizacji, ale przyjaźni. To sygnał dla Polski bardziej niż wymowny. Polska, jako kraj graniczny UE i NATO (i długo tak pozostanie), ma znaczenie dla Stanów Zjednoczonych tylko jako jeden z elementów układu z Rosją. Amerykanie nie podejmą żadnej inicjatywy bez porozumienia z Kremlem. Było to już jasne po letniej wizycie prezydenta Obamy w Moskwie.</p>
<p><span id="more-3295"></span>Warto też zauważyć, że stare relacje Stanów Zjednoczonych i Europy uległy radykalnym zmianom. Amerykanie zupełnie świadomie odeszli od polityki atlantyckiej, gdzie kontakty z Europą były dla nich najważniejsze. Dla nich nie Unia Europejska i NATO są najważniejsze, lecz kontakty z Dalekim Wschodem. I z tego wynika również na niższym poziomie agregacji relacji politycznych z Polską to, że nie jesteśmy (i nigdy nie byliśmy) żadnym partnerem strategicznym USA w Europie i regionie. Jak bardzo się myliliśmy co do naszej pozycji, pokazuje choćby to, że niemal równocześnie z wycofaniem Amerykanów z instalacji rakiet w Polsce, zapadła decyzja o budowie amerykańskich baz w Rumunii i Bułgarii.</p>
<p>Żenujące było zachowanie się polskich polityków po wizycie Bidena w Polsce; Zamiast wyraźnego stwierdzenie, że teraz jest właśnie najwyższy czas, aby podsumować i zweryfikować kilkunastoletnią politykę Polski wobec USA, zachowanie polskiego rządu i polityków z Kancelarii Prezydenta przypominało kibicowskie &#8222;Polacy &#8211; nic się nie stało&#8221;. A jednak się stało, ponieważ polska polityka serwilizmu wobec USA, polskiej nadgorliwości (Irak, Afganistan, tarcza antyrakietowa, zakup F-16), zabarwiona polską megalomanią (urojone partnerstwo strategiczne), przyniosła naszemu krajowi w rezultacie więcej szkód, niż korzyści. W relacjach z Unią Europejską, i przede wszystkim w relacjach z Rosją. Iluzja partnerstwa militarnego, opartego o kilkadziesiąt samolotów i kilka wyrzutni rakiet balistycznych była żałosna.</p>
<p>To co się stało w relacjach z USA powinno natychmiast być podstawą do weryfikacji naszych zadań w Afganistanie. Jest rzeczą niedopuszczalną, że amerykański ambasador w Polsce, Lee Fanstein, informuje w wywiadzie telewizyjnym, że Polska już zdecydowała się na zwiększenie swojego kontyngentu w Afganistanie. Polska, działając w ramach kontyngentu natowskiego, nie ma niestety, własnej polityki i własnego zdania co do uczestnictwa sojuszu i naszego kraju w tym przedsięwzięciu. Wojna w Afganistanie jest coraz bardziej skomplikowana, Amerykanie i wojska natowskie jak widać to wyraźnie, są spychane do defensywy. Jeżeli dodamy do tego błędy administracji amerykańskiej wobec poszczególnych grup etnicznych w tym kraju (faworyzowanie Tadżyków, kosztem Pasztunów), to może się to zakończyć już nawet nie długą okupacją, ale militarną i nieodwracalną klęską polityczną. Polska, po pierwsze powinna zająć stanowcze stanowisko polityczne w tej sprawie &#8211; i zmusić struktury polityczne NATO, bez oglądania się na USA, do opracowania planu politycznego rozwiązania problemu afgańskiego, po drugie &#8211; powinna opracować własny plan wyjścia z tego kraju &#8211; w perspektywie co najwyżej 2. lat.</p>
<p>Przed polską dyplomacją stoi obecnie zadanie zbudowania relacji partnerstwa, a nawet przyjaźni z naszymi sąsiadami &#8211; Niemcami i Rosją. Tak, właśnie zbudowania osi paneuropejskiej, zaczynającej się w Moskwie, prowadzącej przez Warszawę, Berlin i Paryż do Brukseli to zadanie polskiej dyplomacji.  Do tego konieczne jest także zaakcentowanie naszej pozycji regionalnej w tej części Europy. Słynne Partnerstwo Wschodnie jest tak naprawdę tylko namiastką tego, co Polska ma do zrobienia w relacjach krajami bałtyckimi, naszymi południowymi sąsiadami, może z Ukrainą (którą uważam na wiele lat straconą dla Unii, a być może również podzieloną na dwie części). O tym w następnym artykule.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie po tarczy, czyli co dalej z polską polityką zagraniczną</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Sep 2009 09:51:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3184</guid>
		<description><![CDATA[Część Polaków, po wczorajszej decyzji administracji amerykańskiej o rezygnacji z instalacji na terenie Polski części systemu tarczy antyrakietowej obudziła się zapewne z wielkim kacem. To ci, którzy wierzyli, że nasze relacje specjalne ze Stanami Zjednoczonymi, z początku lat 90. ubiegłego wieku trwają i trwać będą, aż do zatracenia się w &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /><br />
Część Polaków, po wczorajszej decyzji administracji amerykańskiej o rezygnacji z instalacji na terenie Polski części systemu tarczy antyrakietowej obudziła się zapewne z wielkim kacem. To ci, którzy wierzyli, że nasze relacje specjalne ze Stanami Zjednoczonymi, z początku lat 90. ubiegłego wieku trwają i trwać będą, aż do zatracenia się w miłości. Ich wielkie ego, rozdęte iluzorycznym sojuszem, dostało od Amerykanów bolesnego kopniaka. Zasłużonego, bo za brak realizmu należy zapłacić &#8211; i powinno to boleć.<br />
Inni, i jest ich większość, obudzili się z ulgą, że problem, który wisiał nad Polską i naszymi relacjami z sąsiadami, Niemcami, Rosją, ale także z Unią Europejską, niczym miecz (a nie tarcza&#8230;) Damoklesa &#8211; został usunięty. To realiści i pragmatycy polityczni, którzy zamiast wsłuchiwać się w bełkot amerykańskich konserwatystów, słuchali Zbigniewa Brzezińskiego. A on już od wielu, wielu miesięcy wspominał, że Polska jest tylko partnerem, ale nie strategicznym, a tak naprawdę dla USA i jej nowej administracji liczy się Europa jako blok państw, potem takie kraje, jak Niemcy, Wielka Brytania, Francja, równoważna im Rosja, a potem dopiero kraje Europy Wschodniej. Było wiadome już od 4 listopada ubiegłego roku, od dnia wyborów Obamy na 44. prezydenta USA, że temat tarczy, w takim wymiarze &#8211; umiera. Polska musi odłożyć swoje plany i rojenia bycia partnerem wyjątkowym, opierające się na tym, że 10 rakiet balistycznych i 300 amerykańskich żołnierzy pod Słupskiem czyni z nas mocarstwo regionalne. Przypominało to pozycję ratlerka, który myśli, że wyszczerzając jeden ząb, przestraszy doga &#8211; rosyjskiego doga. Bo przecież w podtekście instalacji systemu tarczy w Polsce i Czech stało przekonanie naszych polityków, że jest to narzędzie oddziaływania nie na Iran i Koreę Północną, ale na Rosję. Dlatego polski rząd podpisał kompromitujące dla naszego prestiżu, co widać po roku, porozumienie o instalacji systemów, z odchodzącą administrację republikańską USA.</p>
<p>Barack Obama powiedział na wczorajszej konferencji wyraźnie, dobitnie &#8211; dla Ameryki najważniejsze jest bezpieczeństwo jego terytorium, potem jego wojsk, na koniec &#8211; bezpieczeństwo partnerów politycznych. I amerykański prezydent przyjął, że drogą do realizacji tego projektu jest zmiana planów strategicznych i technicznych systemów antyrakietowych, z drogich i niesprawdzonych systemów stacjonarnych, na rozwiązania mobilne. Drugą stroną zmiany strategii jest kissingerowski model polityczny, polegający na układaniu się z mocnymi i szukanie z nimi porozumienia. Nawet kosztem oddania pewnych sfer wpływów i interesów. Dotyczy to także naszego rejonu, w kontekście współpracy USA z Rosją. Dla Obamy Europa jest warta tylko w przypadku, kiedy stanowi monolit polityczno- ekonomiczny, do tego współpracujący z Rosją. A główne interesy Amerykanów skupiają się w Azji i Ameryce Południowej.</p>
<p>Jest całkowicie jasne, że dla wyrównania relacji z Rosją i uzyskania jej wsparcia w sprawach konfliktów w Iranie, Iraku i Afganistanie, potrzebna jest pewna zapłata, pewne ustępstwa. Najwygodniejsze, a do tego oszczędzające środki budżetowe, okazało się zrezygnowanie z wątpliwego projektu tarczy. Co też uczyniono. I spotkało się to z pełną aprobatą NATO (wypowiedź szefa tej organizacji, AndersaFogh Rassmusena,  nie pozostawiała żadnych wątpliwości), krajów Unii Europejskiej (Angela Merkel), i oczywiście Rosji. To wyraźny znak, że Polska i jej starania były traktowane w CAŁEJ Europie co najwyżej wstrzemięźliwie. Nie należy traktować tego tylko jako sukces Kremla &#8211; to tylko odbicie realizmu politycznego nowego porządku, jaki chce wprowadzić Barack Obama.<br />
Zostawmy jednak już sprawy tarczy &#8211; zastanówmy się, jak powinna wyglądać polska polityka zagraniczna; Jak do tej pory polska polityka wspierana była iluzorycznym partnerstwem strategicznym ze Stanami Zjednoczonymi. Byliśmy jedynym krajem Świata, który uważał się za ważnego, strategicznego partnera, bez podpisanej żadnej umowy o gwarancjach bezpieczeństwa ze strony USA, bez umowy o programach wzmocnienia i unowocześnienia naszej armii. Tak, offset za &#8222;Jaszczębie&#8221;, F-16, pomoc logistyczna w Iraku i Afganistanie &#8211; ale to my per saldo dokładamy do tego interesu &#8211; finansowo, i jak się okazało wczoraj &#8211; prestiżowo. Warto się zastanowić, jak powinna wyglądać nasza polityka zagraniczna bez tarczy, czyli amerykańskiej parasolki&#8230;</p>
<p><span id="more-3184"></span></p>
<p>To, że polityka zagraniczna Polski jest w głębokim impasie, wiemy już dawno, że nie ma pomysłu idei, pragmatyzmu i realizmu. Jest w permanentnym kryzysie, właściwie od czasu, kiedy Polska zakończyła “długi marsz” od roku 1991, wejściem w 2004, jako pełnoprawny członek, w skład Unii Europejskiej. Od tego czasu, w zależności od tego, jaki rząd był u władzy, polityka miała różne priorytety. Generalnie trudną w niej znaleźć priorytety, taktykę, w sytuacjach krótkoterminowych, jak i strategię – nie na kadencję danego rządu, lecz na lat 10, 20, 30.</p>
<p>Wydawałoby się, że Polska, po wejściu w skład struktury obronnej Paktu Północnoatlantyckiego uzyskała wystarczające gwarancje bezpieczeństwa, gwarancje w Europie i od Stanów Zjednoczonych, największego i najsilniejszego partnera tego układu. Polscy politycy szukali jednak rozwiązań alternatywnych, rozwiązań sojuszy ponad strukturami natowskimi. Polacy, godząc się na instalację tarczy antyrakietowej, sądzili że budują sobie  pozycję bufora pomiędzy krajami “starej Unii”, a Rosją. Okazało się to bolesną mrzonką.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest całkowicie niespójna, podzielona pomiędzy dwa ośrodki władzy wykonawczej, rząd i MSZ, oraz Kancelarię Prezydenta. Oba te ośrodki, konkurencyjne również w sprawach polityki wewnętrznej, prowadzą swoistą “wojnę zagraniczną”, nie opartą o żadne rzetelne analizy i oceny sytuacji międzynarodowej – w skali regionu i całego globu. Krańcowym tego przykładem było właśnie podpisanie umowy o instalację systemu tarczy antyrakietowej, w momencie, kiedy jasne już było dla każdego rozsądnie myślącego analityka, że administracja nowego prezydenta, będzie traktowała ten pomysł z dużym dystansem. Dystansem wynikającym ze zmiany strategii polityki zagranicznej, a także sytuacji wewnętrznej w samych Stanach Zjednoczonych.</p>
<p>Polska już rok temu, po wyborach amerykańskich i po konflikcie kaukaskim, powinna przedefiniować swoją strategią obronną – w ramach uporządkowania na nowo polskiej dyplomacji.</p>
<p>Powinna być ona szerzej sformułowana i powinna brać pod uwagę czynniki nie tylko militarnego zagrożenia Polski – ale również ekonomiczne i uwarunkowania geopolityczne. Polska doktryna obronna bezpieczeństwa narodowego powinna brać pod uwagę miejsce Polski w układzie geograficznym. I przyjąć, że Polska posiada głównie regionalne interesy, związane z Unią Europejską i Rosją. Polska nie była, nie jest i nie będzie nigdy mocarstwem regionalnym i nie będzie czegoś takiego, jak sojusz strategiczny i gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA.</p>
<p>Jedynym układem ponadregionalnym, do którego powinniśmy się odnosić – jest Unia Europejska i NATO. Oczywiście – zagrożenia globalne mają dla Polski ogromne znaczenie – choćby właśnie takie, jak kwestie zagrożenia naszego bezpieczeństwa energetycznego, czy sprawy przepływów kapitału – ale tylko w ramach struktury regionalnej Unii Europejskiej Polska może stawić czoło tym problemom. Próby usytuowania Polski jako partnera strategicznego USA w Europie, nawet biorąc pod uwagę realną możliwość wchłonięcia przez Rosję Białorusi i Ukrainy – mogą się dla naszego kraju skończyć poważnymi problemami.</p>
<p>Polska jest zbyt małym krajem, w obliczu Rosji, a także Niemiec, dla których naturalnym partnerem pozostaje Francja, aby próbować budować niezależną strukturę polityczną i system bezpieczeństwa w oparciu o “egzotyczny sojusz” ze Stanami Zjednoczonymi. Rojenia polskiej prawicy, że możemy stać się w Europie Centralnej nowym Izraelem, mocarstwem regionalnym, były tak absurdalne, jak to, że moglibyśmy w ramach takiego porozumienia otrzymać broń nuklearną. Po pierwsze, o sile Izraela stanowi jego położenie geograficzne i bufor wobec państw islamskich, po drugie – pozycja i siła lobby żydowskiego w samym USA. Poza tym, co już wielokrotnie wskazywał wspomniany już  Zbigniew Brzeziński – Europa ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenie jako spójny system polityczny i ekonomiczny. Najlepiej powiązany spójnym porozumieniem politycznym.</p>
<p>Ważnym elementem, na który polscy politycy powinni zwrócić uwagę, jest to, że dogmat o jednobiegunowym profilu świata został obalony. Amerykańskie porażki i uwikłanie się w wojnę w Iraku i Afganistanie, konflikt z Iranem, straszak Korei Północnej, a przede wszystkim obalenie mitu imperium finansowego – każą wysnuć tezę, że system jednobiegunowy zmienił się w wielobiegunowy, którego elementami są wciąż Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Rosja, Chiny, razem z Indiami, a także rosnąca w siłę Brazylia. Dlatego właśnie nasza doktryna w polityce zagranicznej powinna być jak najbliżej związana z Unią Europejską.</p>
<p>Polska polityka wschodnia, prowadzona kilka lat przez ośrodek prezydencki,  pozostający praktycznie poza kontrolą Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to rzecz, który już przyniosła Polsce duże szkody. Działania Lecha Kaczyńskiego, oceniane przez jego zwolenników jako pokazanie romantycznego stylu uprawiania polityki, na Zachodzie oceniane jest jako pospolite awanturnictwo. Nie uzgodnione podróże, wypowiedzi i działania Lecha Kaczyńskiego przyczyniły się do obniżenia standardów dyplomatycznych i osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Polska polityka za czasów prezydentury George&#8217;a W. Busha kierowała się bardziej interesami USA w regionie Kaukazu, niż prawdziwą polską racją stanu. Rosyjskie zachowanie na Kaukazie nosi oczywiście znamiona neoimperializmu, ale nie powinniśmy zapomnieć, że przyczyną tego były działania Stanów Zjednoczonych i niektórych państwa Unii Europejskiej, w tym głównie Polski, które popychały Gruzję do konfliktu o Abchazję i Osetię Południową.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna musi wziąć pod uwagę doktrynę polityczną Rosji, tzw. doktrynę Miedwiediewa, która została zdefiniowana jednoznacznie po konflikcie kaukaskim. Rosjanie, od zawsze, jeszcze za czasów Związku Radzieckiego, stosują politykę dyplomacji totalnej. Rosja, poza członkostwem w ONZ, nie jest związana żadnymi umowami partnerskimi z krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi. Poza przestrzeganiem konwencji międzynarodowych, nic Rosjanom nie wiąże rąk. Podpisanie przez Rosję umowy z Unią Europejską, o wzajemnym partnerstwie (którą zresztą blokowała do tej pory Polska) może spowodować regres polityczny i ekonomiczny wobec Rosji. Rosjanie odbudowują swoją strefę wpływów i dają wyraźny sygnał również innym państwom tego regionu, że w wypadku, kiedy ich interesy (faktyczne, czy urojone) zostaną zagrożone – nie cofną się przed rozwiązaniami ostatecznymi. Jest to skierowane również w stronę Ukrainy i innych państw regionu. Częścią tej polityki to sprawy oddziaływania surowcami i swoimi wielkimi holdingami paliwowymi. Jest to retoryka siły i pewności swojego oddziaływania na UE. Jest to również sygnał dla Europy, dla NATO, że współpraca z tym krajem jest możliwa – ale nie na warunkach narzuconych Federacji Rosyjskiej. To Europa będzie musiała wybrać, czy tworzyć z Rosją wspólną sferę ekonomiczną i polityczną. Do tego rozwiązania przekonany jest Kreml, takie rozwiązanie i taki projekt będzie popierała administracja Baracka Obamy.</p>
<p>Biorąc pod uwagę miejsce Polski na mapie i wszelkie uwarunkowania geopolityczne, Polska nie może prowadzić polityki innej, niż we współpracy z Unią Europejską. Nie możemy prowadzić polityki mocarstwowej, ze względu na nasze ograniczenia. A są to ograniczenia natury ekonomicznej, politycznej i militarnej. Nasze sąsiedztwo, pomiędzy Rosją, krajem o ciągotach do autorytaryzmu i Niemcami, państwem o silnie wykształconym i będącym stabilną podstawą ustroju demokratycznym, każe nam budować politykę o zasadę współistnienia w tym układzie. Polska historia trudnego współżycia z tymi dwoma nacjami, Rosjanami i Niemcami, narzuca na społeczeństwo i na samych polityków poważne ograniczenia. Pomysł, że sojusz z Rosją i Niemcami może Polsce przynieść wielostronne korzyści ekonomiczne i polityczne, że mariaż polityczny z silnymi państwami jest lepszy niż ze słabymi – nie może się przebić do naszej świadomości. To poważny błąd, to spojrzenie świadczące o braku realizmu politycznego. Sam rzucenie takiego pomysłu powoduje zarzut wspierania “partii rosyjskiej” albo niemieckiej, a nawet oskarżenie o agenturalność. Jak słusznie zauważył swego czasu Ryszard Bugaj, w artykule dla “Rzeczpospolitej”, jakoś nikomu nie przeszkadza działanie w Polsce dużo silniejszej “partii amerykańskiej”, dzięki której jesteśmy w Iraku i Afganistanie.</p>
<p>Miejsce Polski i polskiej dyplomacji jest w Europie, w Unii Europejskiej i Rosji. Nie jest tym miejscem ani Gruzja, ani Azerbejdżan, nie jest polskim interesem wątpliwa możliwość wejścia Ukrainy i Gruzji do NATO. Najważniejszym polskim zadaniem w krótkim czasie jest nasze, wspólne europejskiej bezpieczeństwo energetyczne. Ważny dla polskich interesów i dla naszego bezpieczeństwa Pakiet Klimatyczny – a także polskie negocjacje  nowych kontraktów na dostawy gazu i ropy z Rosji. A w dłuższy czasie, takim który podlega planowaniu strategicznemu, jest stworzenie warunków stabilnego działania całej Unii Europejskiej, przy zapewnieniu Polsce należnego jej miejsca.</p>
<p>Miejsce Polski jest w Unii Europejskiej i tu powinniśmy szukać naszego bezpieczeństwa.</p>
<p>Europejska strategia bezpieczeństwa opiera się na trzech podstawowych zasadach, po pierwsze, zapobieganie konfliktom, po drugie, rozwiązywanie konfliktów formie dyskusji i po trzecie, budowanie bezpieczeństwa w oparciu o relacje wielostronne. Także z partnerami z poza Unii – Rosją i USA. To są kwantyfikatory bezpieczeństwa – w tym także Polski. System obronny NATO, jak do tej pory, chroni nas doskonale. Polska ma do odrobienia pewne zaległości w kontaktach z NATO. Więcej – jako kraj graniczny Unii Euroatlantyckiej ma obowiązek stawiania zadań i problemów, jak choćby właśnie spraw bezpieczeństwa energetycznego.</p>
<p>Polska ma jeszcze jedno zadania, a właściwie zaniechanie w swojej polityce zagranicznej &#8211; to brak podpisu Lecha Kaczyńskiego pod Traktatem Lizbońskim. Teraz, dzień po tym, co nam zakomunikowała strona amerykańska, gdyby został wykonany tak demonstracyjny gest, jak podpisanie TL &#8211; byłoby to doskonała odpowiedź na amerykańską arogancję. Ale to trudne do zrozumienia.</p>
<p>Bo pomimo wielokrotnie powtarzania, udowadniania, że Traktat Lizboński jest uporządkowaniem prawa i procedur Unii Europejskiej, nie zagraża polskiej państwowości i nie zagraża naszej suwerenności, bo sami już jej część za pomocniczość UE oddaliśmy – do genetycznych patriotów to nie dociera. A jego podpisanie byłoby bardzo ważnym krokiem, podnoszącym nasz prestiż.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komentarz video Azraela &#8211; tarcza antyrakietowa</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/komentarz-video-azraela-tarcza-antyrakietowa/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/komentarz-video-azraela-tarcza-antyrakietowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 15:24:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[politic]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3182</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="480" height="360"><param name="movie" value="http://vid.ly/embed/adMP"></param><param name="wmode" value="opaque"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><param name="allowfullscreen" value="yes"></param><embed src="http://vid.ly/embed/adMP" type="application/x-shockwave-flash" wmode="opaque" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="yes" width="480" height="360"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/17/komentarz-video-azraela-tarcza-antyrakietowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzeci szereg</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/08/28/trzeci-szereg/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/08/28/trzeci-szereg/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Aug 2009 16:07:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Music]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3106</guid>
		<description><![CDATA[Stany Zjednoczone na obchodach 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej będzie reprezentował były minister obrony, William J. Perry, z czasów prezydentury Billa Clintona. Emerytowany polityk. Nie mający realnego wpływu na żaden proces decyzyjny administracji amerykańskiej, jak się wydaje, nie jest nawet konsultowany w ważnych sprawach. Kto jest temu winien, że &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/08/28/trzeci-szereg/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Stany Zjednoczone na obchodach 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej będzie reprezentował  były minister obrony, William J. Perry, z czasów prezydentury Billa Clintona. Emerytowany polityk. Nie mający realnego wpływu na żaden proces decyzyjny administracji amerykańskiej, jak się wydaje, nie jest nawet konsultowany w ważnych sprawach. Kto jest temu winien, że przyjeżdża do nas zasłużony, lecz były polityk? My, i tylko my jesteśmy temu winni.</p>
<p>Polska naiwność w polityce zagranicznej i w relacjach z Amerykanami jest wprost przysłowiowa. Można śmiało stwierdzić, że jej korzenie tkwią jeszcze w latach &#8217;80, gdzie wydawało nam się, że Amerykanie robią wszystko, aby pomóc &#8222;Solidarności&#8221; w walce z komuną, zapominając, że rząd Ronalda Reagana nie poinformował polskiej opozycji o planach wprowadzenie stanu wyjątkowego, choć taką wiedzę miał&#8230;</p>
<p>Potem, po odzyskaniu pełnej suwerenności, przez pewien okres czasu, zajmując się antyszambrowaniem do NATO i Unii Europejskiej, trochę naszym przyjaciołom odpuściliśmy, na rzecz Europejczyków, ale miłość tliła się podskórnie. Potem, po 9/11, wybuchła ona pełną siłą, i rzuciliśmy się w ramiona naszego Wielkiego Brata, a naszych żołnierzy, w rozpadających się butach i z zacinającą się bronią, na wojnę do Iraku, w &#8222;obronie demokracji&#8221;. Choć dla każdego rozsądnie myślącego było jasne, że nie o obronę źródeł demokracji chodziło, a o obronę źródeł ropy naftowej&#8230; Wynieśliśmy z Iraku wiele&#8230; doświadczeń, bo kontrakty na ropę i na odbudowę Iraku wynieśli inni, nawet tacy Włosi, co wystawiali kompanie wartownicze, a nie żołnierzy liniowych.</p>
<p>Mieliśmy podpisać umowę o partnerstwie strategicznym, otrzymać pomoc rzeczową i finansową, wskoczyć na pozycję choćby taką, jak Turcja. W zamian za to kupiliśmy samoloty F-16 (&#8222;Jaszczębie&#8221;, jak je pieszczotliwie nazwała aktualna prezydentowa), konstrukcję z przed lat 30.wraz z offsetem, który jest realizowany&#8230; jak Amerykanie sobie chcą. Choć są i chlubne wyjątki, jak choćby warszawski IBL&#8230;</p>
<p><span id="more-3106"></span></p>
<p>Korzyści ze współpracy z Amerykanami, za ostatnie kilka lat, jak widać mamy potężne, szczególnie podbudowani jesteśmy prestiżowo. Uważamy się, obok Wielkiej Brytanii, za najpoważniejszego partnera Ameryki w Europie. To u nas miała stanąć wyrzutnia rakiet obronnych, przeciwko &#8222;krajom bandyckim&#8221;, a miało ją obsługiwać nawet 1.000 żołnierzy amerykańskich! Nic to, że baza miała być eksterytorialna, przecież jakie to wspaniałe  perspektywy! W niemieckim Ramstein były okresy, że stacjonowało tam 40.000 żołnierzy&#8230; W zamian za instalację tarczy antyrakietowej, na którą mogliśmy się nawet patrzeć, Amerykanie pozwolili nam popatrzeć się na jedną baterię rakiet Patriot &#8211; na początek bez głowic, aby polskim żołnierzom nie skoczyła adrenalina za bardzo&#8230;</p>
<p>Biorąc pod uwagę to, jak ważnym partnerem amerykańskim jesteśmy, osiągnęliśmy również znaczące sukcesy dyplomatyczne. Wprawdzie polski generał, Franciszek Gągor, nie została szefem Komitetu Wojskowego NATO, a Radosław Sikorski nie został sekretarzem generalnym tej organizacji, ale za to jaki szacunek mamy u innych krajów europejskich! Wszak jesteśmy prawie partnerem strategicznym, prawie amerykańskim lotniskowcem, prawie mamy tarczę, no i mamy stojące samoloty F-16&#8230; I mamy oczywiści wojska w Afganistanie. Przypomnijmy może, że kontyngent w Afganistanie został zwiększony w 2006 roku, indywidualną decyzją ówczesnego ministra obrony narodowej, Radosława Sikorskiego, bez uzgodnień z polskim Sejmem, na osobistą prośbę George&#8217;a W. Busha. Pewnie znów obiecał i partnerstwo strategiczne, i zniesienie wiz&#8230;</p>
<p>Jest takie stare powiedzenie &#8211; &#8222;Wielka Brytania nie ma przyjaciół. Wielka Brytania ma interesy&#8221;. To imperialne stanowisko jak ulał pasuje również do Stanów Zjednoczonych i naszych relacji z tym krajem. Polska naiwność, pseudoromantyzm w relacjach z Amerykanami, musiał się kiedyś skończyć. Polska, uwiązana do swojego mentalnego grajdołka, dodatkowo napędzana fobiami antyniemieckim, wybuchającymi co jakiś czas, a przede wszystkim antyrosyjskimi, nie potrafi zrozumieć, że Stany Zjednoczone mają głównie interesy, polegające na obronie własnego terytorium i własnego bezpieczeństwa, a jeżeli się z kimś przyjaźnią &#8211; to najwyżej z tym, którzy są silni i mają potencjał, który można wykorzystać &#8211; albo, jak w przypadku Rosji, trzeba zneutralizować.</p>
<p>Amerykanie prowadzą najpierw polityką globalną, potem regionalną, a jak mają czas i kaprys &#8211; to mogą się pochylić nad takim kraikiem, jak Polska. Polska, w wymiarze regionalnym ma znaczenie dla USA, jako jeden z elementów wzoru na politykę z Rosją. I kiedy Polska, na początku lat 90 była jednym z elementów rozsadzających Układ Warszawski i likwidujących oddziaływanie komunizmu &#8211; była partnerem znaczącym. Teraz, kiedy Rosja jest potrzebna jako partner do stabilizacji Bliskiego i Środkowego Wschodu, a Polska jest z nią idiotycznie skłócona &#8211; jest oczywiste, że nasz kraj się nie liczy &#8211; no, chyba jako karta przetargowa, będąc potencjalną platformą dla baterii rakiet tarczy antyrakietowej. Za dobre relacje z Rosją oddano wirtualne przecież jeszcze instalacje systemu antyrakietowego.</p>
<p>Kiedy Polska mogła dostarczyć mięso armatnie do Iraku &#8211; była potrzebna. Kiedy nas tam już nie ma &#8211; Amerykanie nie mają żadnych zobowiązań. Podobnie jest w Afganistanie, przecież nie jesteśmy tam obecni z mandatu amerykańskiego, lecz NATO.</p>
<p>Polska od wielu lat popełnia błąd strategiczny, stawiając głównie na kartę amerykańską, rezygnując z pełniejszej naszej afiliacji z Unią, przede wszystkim z naszymi sąsiadami, a także z Rosją. To błąd, który, jeżeli nie zweryfikujemy naszej polityki, będzie się za nami ciągnął długo. Ale obniżenie rangi amerykańskiego gościa na obchodach rocznicy Wrześnie &#8217;39, w porównaniu z gośćmi z innych krajów, w tym głównie z Rosji i Niemiec, wskazuje na poważne błędy taktyczne. Błędy, które rzutują na nasze kontakty z demokratyczną administracją prezydenta Baracka Obamy.</p>
<p>Pierwszy błąd został popełniony w sierpniu 2008 roku. Nie dość, że Polska promowała tarczę antyrakietową bez uzgodnień z NATO, to jeszcze podpisała umową o jej instalacji, wprawdzie niewiele znaczącą, ale stawiającą administrację Obamy w sytuacji niekomfortowej. To może być traktowane jako swoistego rodzaju szantaż dyplomatyczny, wymuszenie kontynuacji projektu, na który Amerykanie nie mają ochoty, z powodów już przytoczonych, czyli zmiany wektora polityki amerykańskiej wobec Rosji, oraz oczywiście z powodów czysto finansowych.</p>
<p>Drugim powodem jest sławetny list emerytowanych polityków,  znaczących postaci, ale wieku minionego, skierowany do Baracka Obamy, który spokojnie mógł zostać odczytany nie tylko jako pouczenie i pretensje, ale również jako wezwanie do swoistej nowej zimnej wojny z Rosją. List ten pokazał, że politycy, którzy mają za sobą długie lata działalności i urzędowania na eksponowanych stanowiskach, nie potrafią zrozumieć logiki i pragmatyki politycznej Stanów Zjednoczonych, dla których w pierwszej kolejności liczy się rozwiązywanie problemów ważnych z ich punktu widzenia, szczególnie bezpieczeństwa, w wielu aspektach, następnie rozwiązywania problemów w punktach zapalnych naszego globu, a następnie dopiero zajmowaniem się państwami, co tu dużo kryć &#8211; peryferyjnymi. Nie było trudne do odkrycia, że inicjatorami tego dzieła byli polscy politycy &#8211; Radosław Sikorski i Adam Rotfeld (przy wydatnej pomocy znanego skądinąd Rona Asmusa). Co jak co, ale szef w dalszym ciągu najpotężniejszego państwa Świata nie lubi być pouczany i napominany. Dlatego i Obama i jego wysokiej rangi urzędnicy omijają nasz kraj z daleka&#8230;</p>
<p>Polska płaci cenę za lata polityki uległości i łaszenia się do Ameryki &#8211; głównie do Republikanów. Tą ceną jest brak jakiegokolwiek wpływu na politykę USA wobec Rosji, ale także Unii Europejskiej.  Polskie narzekania na brak wysokiej rangi przedstawiciela amerykańskiego na Westerplatte nie są podyktowana naszymi kompleksami, jak to widzi minister Kancelarii Premiera, Sławomir Nowak. To wyraz frustracji, że Polska została potraktowana jak kraj bez znaczenia. Ale dla Amerykanów właśnie jesteśmy bez znaczenia. I sami podsunęliśmy policzek do uderzenia&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/08/28/trzeci-szereg/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Video komentarz Azraela &#8211; tarcza antyrakietowa</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/video-komentarz-azraela-tarcza-antyrakietowa/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/video-komentarz-azraela-tarcza-antyrakietowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Aug 2009 13:59:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3101</guid>
		<description><![CDATA[Na temat systemu tarczy antyrakietowej napisałem już ponad 20. tekstów, w związku z tym, po otrzymaniu wczoraj informacji, że praktycznie administracja Baracka Obamy zarzuciła ten temat, nie będę pisał kolejnego, kompilacyjnego tekstu, lecz po prostu skomentuję to w formie nagrania &#8211; i będzie to chyba definitywne zamknięcie tematu. Na szczęście&#8230; &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/08/27/video-komentarz-azraela-tarcza-antyrakietowa/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na temat systemu tarczy antyrakietowej napisałem już ponad 20. tekstów, w związku z tym, po otrzymaniu wczoraj informacji, że praktycznie administracja Baracka Obamy zarzuciła ten temat, nie będę pisał kolejnego, kompilacyjnego tekstu, lecz po prostu skomentuję to w formie nagrania &#8211; i będzie to chyba definitywne zamknięcie tematu. Na szczęście&#8230;</p>
<p><object width="640" height="380"><param name="movie" value="http://vid.ly/embed/acgx"></param><param name="wmode" value="opaque"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><param name="allowfullscreen" value="yes"></param><embed src="http://vid.ly/embed/acgx" type="application/x-shockwave-flash" wmode="opaque" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="yes" width="640" height="380"></embed></object></p>
<p>Azrael </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/video-komentarz-azraela-tarcza-antyrakietowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolę wariata&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/07/23/wole-wariata/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/07/23/wole-wariata/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jul 2009 14:54:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3043</guid>
		<description><![CDATA[Kilkanaście tygodni temu polski parlament znowelizował Konstytucję RP, uzupełniając ją o przepis mówiący, że do polskiego parlamentu nie mogą kandydować i być wybierane (bierne prawo wyborcze) osoby skazane prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne. Przepis ten został uchwalony w trybie przypominającym głosowania podobnym do odrzucenia weta prezydenckiego normalnej parlamentarnej ustawy. Wielu &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/07/23/wole-wariata/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kilkanaście tygodni temu polski parlament znowelizował Konstytucję RP, uzupełniając ją o przepis mówiący, że do polskiego parlamentu nie mogą kandydować i być wybierane (bierne prawo wyborcze) osoby skazane prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne. Przepis ten został uchwalony w trybie przypominającym głosowania podobnym do odrzucenia weta prezydenckiego normalnej parlamentarnej ustawy.</p>
<p>Wielu komentatorów uznało tą zmianę za szkodliwą i ograniczającą w pewnym stopniu prawa obywatelskie.</p>
<p>Wybór posłów i senatorów do parlamentu to jedno najważniejszych praw i zwyczajów demokracji. O tym, czy kandydat nadaje się na posła/senatora, powinni decydować w sposób nieskrępowany wyborcy. Jeżeli uznają, że chcą, aby ich reprezentował ktoś, kto ma problemy natury prawnej &#8211; nie powinno im się tego zabraniać. Ograniczenie prawa do dysponowania swoim głosem wyborczym przez sądy &#8211; jest de facto ograniczeniem praw demokratycznych.</p>
<p>Można przyjąć, że sądy są organami państwa całkowicie niezawisłymi i apolitycznymi, ale trzeba pamiętać, że sądy działają na podstawie materiałów, dowodów i dokumentów przygotowywanych przez inne organy państwa, głównie przez prokuraturę. Można też założyć, że jest ona też niezależna, ale praktyka społeczna i polityczna mówi nam, że może to być czystą iluzją. Oznacza to, że powodem wykluczenia z możliwości kandydowania do najwyższych ciał wybieralnych mogą być nie tylko przestępstwa pospolite, ale również przestępstwa natury politycznej &#8211; w tym również przestępstwa sprokurowane.</p>
<p>Dodatkowo jeszcze wprowadzony przepis nie precyzuje, czy wykluczenie skazanego i ograniczenie jego biernego prawa wyborczego ma rygor dożywotni, czy tylko czasowy.</p>
<p>Wczoraj jeden z urzędników państwowych, i to ten który powinien stać na straży prawa i swobód obywatelskich, Rzecznik Prawa Obywatelskich, Janusz Kochanowski, rzucił w rozmowie z jedną z dziennikarek pomysł, że kandydaci na urząd prezydenta RP i  do parlamentu powinni mieć obowiązek przedstawiać świadectwo zdrowia psychicznego&#8230;</p>
<p>Miałoby to zostać zapisane w ustawie, a może nawet wprowadzone do Konstytucji RP.</p>
<p><span id="more-3043"></span></p>
<p>Pan rzecznik często ostatnio błyszczy ciekawymi pomysłami, szkoda jednak, że są to głównie pomysły nadające się na pierwszą stronę Superaka albo innego Faktu&#8230; A to chce kwiaty wysyłać Madonnie, stając jednocześnie w obronie osób, które jej koncertem mogłyby zostać urażone, innym razem grupą docelową jego wniosków mają stać się osoby o zmiennej orientacji płciowej. Kochanowski zapomina, że jego powinnością jest obrona właśnie osób chorych psychicznie i niedeprecjonowanie ich tak nieprzemyślanymi pomysłami.</p>
<p>Warto, aby pan rzecznik wiedział, że w Polsce chorzy psychicznie nie są wcale marginesem, lecz żyją wśród nas, a wielu z nich podejmuje świadomie walkę o uczestnictwo w życiu społeczeństwa. I dlatego właśnie potrzeba, aby społeczeństwo się z nimi solidaryzowało i ich wspierało. Nie można ich i nie powinno się ich dyskwalifikować z góry. Badania pokazują, że w społeczeństwie 1 do 2 osób na 100 cierpi na schizofrenię, co daje ponad 500 tys. Polaków, nie mówiąc o zaburzeniach mniej poważnych, choćby takich jak depresja, czy zespół przewlekłego zmęczenia, którego pochodzenie nie jest do końca jasne&#8230; Próba ich dyskredytacji i dyskwalifikacji takimi wypowiedziami nie przystoi żadnemu urzędnikowi państwowemu, a już na pewno nie RPO.</p>
<p>Oprócz wydźwięku moralnego wypowiedzi Kochanowskiego, ważna jest też strona formalna, prawna. Nie wolno za każdym razem, kiedy coś danemu politykowi, czy partii politycznej, próbować grzebać w Konstytucji. Prawo jest dobre wtedy, kiedy jest jednoznaczne i nie podlega manipulacjom. Konstytucja, najważniejszy akt prawa państwa demokratycznego, powinna  być poddawana analizom i dyskutowana.  Nie można jednak jej zmieniać i uzupełniać jak każdą lepszą ustawę sejmową.</p>
<p>Rodzą się także wątpliwości, podobnie jak w przypadku zagrodzenia drogi do parlamentu osobom skazanym za przestępstwa, że mogłyby nastąpić  nadużycia i manipulacje zaświadczeniami o stanie zdrowia psychicznego.</p>
<p>A prywatnie napiszę tak; wolę obcować z lekkimi wariatami, niż z nawiedzonymi naprawiaczami wszystkiego, co nie mieści się w ich głowie i ciasnym światopoglądzie&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/07/23/wole-wariata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka celów</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/07/10/polityka-celow/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/07/10/polityka-celow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 11:07:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=2986</guid>
		<description><![CDATA[Komentarze po wizycie prezydenta Baracka Obamy w Moskwie są dość skrajne. Od opinii, że była to wizyta przełomowa, podobna do spotkania Michaiła Gorbaczowa i Ronalda Reagana w Reykjaviku, w roku 1986, aż do sformułowań, że właściwie w nic tak wielkiego się nie stało, a spotkania z Putinem i Miedwiediewem mają &#8230;<p><a href="http://www.azraelk.eu/2009/07/10/polityka-celow/" class="more-link"><span>Continue Reading &#8594;</span></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Komentarze po wizycie prezydenta Baracka Obamy w Moskwie są dość skrajne. Od opinii, że była to wizyta przełomowa, podobna do spotkania Michaiła Gorbaczowa i Ronalda Reagana w Reykjaviku, w roku 1986, aż do sformułowań, że właściwie w nic tak wielkiego się nie stało, a spotkania z Putinem i Miedwiediewem mają znacznie głównie dla podniesienia prestiżu upadającego imperium postsowieckiego.</p>
<p>Analizy politologiczne mają to do siebie, że daje się je zweryfikować ex post dopiero po jakimś czasie, więc nie ma sensu rozpatrywać tego w obecnej chwili. Spotkanie trzydniowe w Moskwie nie było na pewno kurtuazyjne, lecz było początkiem ważnego procesu, być może takiego, który zaważy na całym wieku.</p>
<p>Bezspornym faktem jest to, że Amerykanie swoje cele polityczne osiągnęli, Rosjanie natomiast – liczą, że te cele, jakie sobie założyli – osiągną. I to jest właśnie prawidłowe pojmowanie polityki zagranicznej – przez pryzmat stawianych sobie celów.</p>
<p>Amerykanie, niezależnie od głębokiego kryzysu ekonomicznego i problemów wewnętrznych, prowadzą dalej politykę zagraniczną o charakterze globalnym, w wymiarze strategicznym. Rosjanie natomiast prowadzą w tej chwili już politykę regionalną, dotyczącą swego kraju i jego otoczenia azjatyckiego i europejskiego. Warto to brać pod uwagę, że Rosjanom zależy na zachowaniu swojej stanu posiadania i swojego zakresu wpływów na kraje WNP, natomiast amerykańska polityka zagraniczna, prowadzona w kontekście bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, musi być prowadzona, i tak się dzieje, w skali całego globu. Rosjanie do takiego poziomu agregacji polityki już nie wrócą nigdy, natomiast Amerykanie już nigdy nie narzucą Światu swojej wizji politycznej. Układ dwubiegunowy, USA – Związek Radziecki, po roku 1989 zamienił się w układ najpierw jednobiegunowy, z USA jako hegemonem, obecnie zdąża znów do układu wielobiegunowego – USA, Wschód (Chiny – Japonia – Indie), Europa+Rosja, reszta Świata.</p>
<p><span id="more-2986"></span></p>
<p>Amerykanie, a właściwie nowa administracja postawiła sobie za cel doprowadzenie do zawarcia nowego układu bezpieczeństwa zbiorowego, którego pierwszym elementem jest nowe, strategiczne porozumienie rozbrojeniowe z Rosją. I to gościom amerykańskim się udało, bez żadnego problemu. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Barack Obama nie czeka na swoją drugą kadencję, aby przejść do historii, lecz pragnie ważne sprawy załatwić jak najszybciej.</p>
<p>Według ustaleń, które zostaną potwierdzone oficjalnymi dokumentami traktatowymi do grudnia tego roku, liczba głowic w obu państwach zostanie zmniejszona do 1500-1675, a rakiet do 500-1100. To będzie podstawą do rozpoczęcia szerszej akcji dyplomatycznej (być może na nieco skostniałym forum ONZ) doprowadzenia do globalnego systemu redukcji uzbrojenia atomowego. Do tego oczywiście Amerykanom potrzebna będzie współpraca i porozumienie z Chinami. I do tego właśnie Barackowi Obamie potrzebny jest Henry Kissinger, wiekowy, ale intelektualnie sprawny i witalny sekretarz stanu za prezydentury Richarda Nixona.</p>
<p>Ten twórca i wykonawca, z wielkimi sukcesami, Realpolitik Nixona, zdaje sobie sprawę, że realia geopolityczne są sprzyjające do tego, aby nie tylko doprowadzić do strategicznej współpracy Rosji i Stanów Zjednoczonych, ale również do tego, aby taki układ był podstawą do wielowymiarowego systemu bezpieczeństwa światowego. Dołożenie do porozumienia rosyjsko-amerykańskiego następnego – amerykańsko-chińskiego, pozwoliłoby na rozwiązanie problemów mniejszych, strategicznych dla Ameryki – problemu z Iranem, Afganistanem i Koreą Północną. Nowy plan amerykański zakłada, że zaczynamy od globalnego systemu bezpieczeństwa, schodząc do rozwiązań lokalnych, cząstkowych.</p>
<p>Wracając do wizyty Baracka Obamy w Moskwie; Wbrew opiniom, częstym w Polsce, że Rosjanie nie mają wiele do zaoferowania w sprawie rozwiązania problemów z Iranem i Afganistanem, amerykański prezydent i jego dyplomaci sądzą zupełnie co innego. Świadczy o tym podpisanie porozumienie, na mocy którego Rosja ułatwi transport amerykańskiej (i natowskiej) broni i lotnictwa wojskowego przez swoje terytorium do Afganistanu. Również w sprawie Iranu zawarto bardzo konkretne porozumienia dotyczące pomocy w rozwiązaniu problemu instalacji systemów atomowych, dostawcą których jest w dużym stopniu właśnie Rosja. Ten cel strategiczny, czyli osłabienie zagrożenia atomowego ze strony Iranu został w Moskwie, właśnie we współpracy osiągnięty.</p>
<p>Można zadać pytanie – co uzyskali Rosjanie? Co właściwie osiągnęła dyplomacja rosyjska? Wbrew pozorom – bardzo wiele.</p>
<p>Przede wszystkim Rosja potwierdziła, że jest dla Waszyngtonu znaczącym partnerem. To, że rozmowy miały charakter bilateralny, a nie były prowadzone choćby w ramach porozumienia paktu NATO, świadczy o tym, że Rosja pozostaje pełnoprawnym partnerem.</p>
<p>Po drugie – Rosja uzyskała, nieformalnie, ale silne potwierdzenie swoje pozycji w regionie. Regionie obejmującym nie tylko kraje WNP ale też Gruzję, jak i Ukrainę. Niepodjęcie przez stronę amerykańską (przynajmniej oficjalnie) poważnej debaty na temat sytuacji politycznej w Tbilisi i Kijowie, oznacza, że Amerykanie godzą się na rozszerzoną strefę wpływów rosyjskich. I jak słusznie zauważył dyrektor Międzynarodowego Centrum Ekspertyzy Politycznej Rosji, Jewgienij Minczenko “…<em> kwestia rozszerzenia NATO poprzez członkostwo Ukrainy i Gruzji o najbliższe 10-15 lat została odsunięta. Nie osiągnięto wobec tego specjalnego porozumienia”</em>. Priorytety amerykańskie (a także NATO, gdzie Amerykanie dalej mają najwięcej do powiedzenie), są zupełnie inne. Innym elementem rozmów amerykańsko-rosyjskich były zapewne sprawy współpracy ekonomicznej (a właściwie pomocy amerykańskiej) pomiędzy oboma krajami. To będzie się realizowało i tak, poprzez płacenie przez Waszyngton za każdą zniszczoną przez Rosjan głowicę, ale nie wierzę, że strony tego tematu nie przedyskutowały.</p>
<p>W sprawie tarczy antyrakietowej, Rosjanie postawili sprawę jasno – jeżeli Obama nie zrezygnuje z jej budowy w Polsce i Czechach, Rosja nie podpisze nowego układu rozbrojeniowego – a więcej – może nie chcieć pracować i pomagać Amerykanom przy rozwiązaniu problemu irańskiego i zakończeniu konfliktów w Iraku i Afganistanie.</p>
<p>Wizyta Obamy w Moskwie i jej rezultaty są przykładem, jak polityka celów i realizmu politycznego (obu stron) odnosi sukcesy. Na tym tle polska polityka zagraniczna, prowadzona od kilku lat, wygląda żałośnie.</p>
<p>Przez lat kilkanaście, od roku 1989, aż do roku 2004, do wejścia Polski do Unii Europejskiej, polska polityka zagraniczna miała jasny, sprecyzowany kierunek. Tym kierunkiem była integracja ze strukturami administracyjnymi, ekonomicznymi i bezpieczeństwa Europy. Odwrót od tego, na rzecz “miziania” się z administracją George’a W. Busha, bzdurnego, bezkrytycznego wspierania Michaiła Saakaszwilego i Wiktora Juszczenki, kontestowania Traktatu Lizbońskiego, marazmu w kontaktach, a wręcz wrogości wobec Rosji, to przykład, jak polska polityka zagraniczna straciła poczucie realizmu. Klinicznym przykładem głupoty politycznej polskiego zaścianka, jest właśnie sprawa tarczy antyrakietowej, tego politycznego i militarnego humbugu, napędzanego w naszym kraju fobią antyrosyjską, który przyniósł bardzo duże, wymierne straty.</p>
<p>Polska, niegdyś lider regionu, jest nie tylko na marginesie całej Unii Europejskiej, ale straciła tę pozycję, przez ciągłe kontestowanie Unii Europejskiej, na rzecz Stanów Zjednoczonych, które właśnie pokazują nam lekcję pragmatycznej, celowej polityki zagranicznej. Realizm w polityce zagranicznej, umiejętność obliczenia swoich aktywów i uzmysłowienie swoich słabych punktów, to sprawa nie tyle dyplomacji, co po prostu zdrowego rozsądku.</p>
<p>Już w marcu tego roku brytyjski “Financial Times” napisał w komentarzu, że porozumienie na linii Waszyngton – Moskwa, wstrzymujące instalacje elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach jest wystawieniem nas do wiatru.</p>
<p>Mam nieodparte wrażenie, że to my sami wystawiliśmy się na śmieszność.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/07/10/polityka-celow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

