<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azrael - zwykłe pisanie &#187; Unia Europejska</title>
	<atom:link href="http://www.azraelk.eu/tag/unia-europejska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.azraelk.eu</link>
	<description>Tomistyczny realizm jest walką przeciw wszelkiej samodzielności umysłowej - Kołakowski</description>
	<lastBuildDate>Fri, 30 Jul 2010 14:30:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Robieni w łupka</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/06/10/robieni-w-lupka/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/06/10/robieni-w-lupka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jun 2010 11:46:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=4090</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku miesięcy w Polsce temat alternatywnego (jeszcze) wydobycia gazu ze złóż łupków jest tematem gorących debat. Głównie polityków, którzy, jak wiadomo, znają się na wszystkim. Znają się na wszystkim lepiej, niż ich konkurenci polityczni. Lepiej, niż fachowcy w danych dziedzinach, lepiej, niż w tym przypadku, geolodzy, lepiej, niż ekonomiści. Surowce energetyczne mają znaczenie strategiczne, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od kilku miesięcy w Polsce temat alternatywnego (jeszcze) wydobycia gazu ze złóż łupków jest tematem gorących debat. Głównie polityków, którzy, jak wiadomo, znają się na wszystkim. Znają się na wszystkim lepiej, niż ich konkurenci polityczni. Lepiej, niż fachowcy w danych dziedzinach, lepiej, niż w tym przypadku, geolodzy, lepiej, niż ekonomiści.</p>
<p>Surowce energetyczne mają znaczenie strategiczne, nie trzeba chyba tego nikomu tłumaczyć. Szczególnie dla Polski, która ma specjalne relacje w tej materii z naszym potężnym sąsiadem, Federacją Rosyjską. Temat uzależnienia od dostaw ropy naftowej i gazu (czy uniezależnienia, zależy to od punktu widzenia) ma duże znaczenie. Dlatego każde nasze rozmowy z Rosjanami na temat przedłużenia, odnowienia umów na dostawy surowca, są obserwowane i dyskutowane. Mniej się patrzy na zagadnienia czysto ekonomiczne, więcej na sprawy polityczne, traktowane jako funkcja naszego bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo energetyczne jest zresztą naszym znakiem firmowym na forum Unii Europejskiej, naszą idee fix. Szkoda tylko, że nie wiele zrobiliśmy u siebie w kraju, aby to bezpieczeństwo zapewnić własnymi działaniami. Choćby przez rozwijanie odnawialnych i ekologicznych źródeł energii.</p>
<p>Polska, według danych ogólnie dostępnych, ma pod powierzchnią ziemi bogate zasoby gazu ziemnego związane w łupkach. Pas złóż ma się ciągnąć od wybrzeża, poprzez Polskę centralną, aż po Lubelszczyznę, na obszarze ok. 30% powierzchni kraju. Trwają poszukania, do tej pory wydano już około 70 zgód na poszukiwania zasobów, z czego około 60 otrzymały firmy zachodnie, głównie amerykańskie (m. in. Chevron, Exxon Mobil, ConocoPhillips, Lane Energy). Poszukiwania prowadzą też firmy polskie, PKN Orlen, i oczywiście PGNiG). Jak media (ale na razie tylko one&#8230;) donoszą, zasoby mogłyby zapewnić Polsce niezależność energetyczną na 100, a może i 200 lat, biorąc pod uwagę nasze aktualne potrzeby. Zasoby oceniane są nawet na 3,0 miliardy metrów sześciennych. Podniosły się oczywiście natychmiast głosy o &#8222;wyprzedaży naszego majątku narodowego&#8221; i oddaniu za bezcen polskich surowców. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z problemów natury technologicznej wydobycia surowca z tego rodzaju złóż. Dramatyczny, a zarazem komiczny tego dowód dał marszałek Bronisław Komorowski swoją wypowiedzią w Londynie.</p>
<p>Pięknie, prawda? Tylko, że teraz zaczynają się schody;</p>
<p><span id="more-4090"></span>Zasoby geologiczne, to nie to samo, co zasoby nadające się eksploatacji. Dokonano już wielu odwiertów próbnych i jak do tej pory nie uzyskano jeszcze potwierdzenia istnienia złóż nadających się do eksploatacji. Raczej zaczyna się mówić, że złoża leżą głębiej, niż się tego oczekuje.</p>
<p>Zakłada się, na podstawie doświadczeń m in. amerykańskich, że tylko około 10% złóż nadaje się do eksploatacji z powodów czysto technicznych. A ile nadaje się z powodów ekonomicznych?</p>
<p>Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, przytoczył ostatnio dane amerykańskie, które mówią, że koszt wydobycia gazu łupkowego kształtuje się na poziomie 240 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Bez kosztu przygotowania złoża, bez kosztów poszukiwań. Dla porównania, koszt pozyskania m3 gazu metodą konwencjonalną w Polsce to około 100 USD, a cena gazu z Rosji loco granica to ok. 240 USD&#8230;</p>
<p>Specjaliści, w tym m.in. główny geolog kraju, Henryk Jezierski twierdzą, że dopiero za 5 lat będziemy znali szacunkowe dane co do wielkości zasobów, a dopiero za następne 10 lat nastąpią pierwsze poważne komercyjne odwierty. Kiedy inwestycje zaczną się zwracać, nikt nie mówi&#8230;.</p>
<p>Wróćmy do początku naszego artykułu; Wielu polityków na wieść o zasobach gazu po polską ziemią, już snuje marzenia o tym, jaką to potęgą gazową zostanie Polska. Oczywiście, niezależną potęgą od Rosji, ale również wiodącym krajem w tej materii w całej Unii Europejskiej. Rosyjski &#8222;Gazprom&#8221; nie będzie nam dyktował warunków, a reszta Europy legnie u naszych stóp. Tylko, że w całym tym pięknym projekcie, który jest pięknym marzeniem, brakuje kilku elementów, a przede wszystkim spoiwa.</p>
<p>Tym spoiwem, jak się zapewne wszyscy domyślają, jest pieniądz, zwany mądrze kapitałem. Polska samodzielnie nie jest wstanie sfinansować nawet poważnych prac geologicznych i odwiertów badawczych, nie mówiąc o przygotowaniu eksploatacji. Unia Europejska, mając zabezpieczone dostawy gazu z Rosji (Nord Stream, South Stream) a także w perspektywie Nabucco i dostawy z innych źródeł (Norwegia, Bliski Wschód), ustami szefa UE, Jose Barroso dość jednoznacznie zapowiedziała, że nie wejdzie w niepewny interes.Może więc, aż strach pomyśleć, zainteresować tym projektem kogoś innego? Może Rosję, a może&#8230; Chiny? To jednak wymagałoby myślenia nie kategoriami kadencji rządu, Sejmu, lecz dużo dalszymi. Nie wiem, czy stać na to polski rząd.</p>
<p>Polska za rok będzie przez pół roku prowadziła prezydencję Unii Europejskiej. Jeżeli chcemy, aby przy tej okazji temat bezpieczeństwa energetycznego, oparty o polski zasób gazowy stał się problemem paneuropejskim &#8211; to musimy być już gotowi teraz do przedstawienie tego projektu na forum UE. Nie wiem, czy jesteśmy.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/198290/Robieni-w-lupka/" target="_blank">Wprost.pl </a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/06/10/robieni-w-lupka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gej, a sprawa polska</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/03/03/gej-a-sprawa-polska/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/03/03/gej-a-sprawa-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 16:57:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3726</guid>
		<description><![CDATA[Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa. Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Już samo to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka musi Polsce zwracać uwagę (i de facto zalecać być może zmianę prawa) w sprawie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, jest dość ambarasujące nie tylko dla rządu, ale również dla społeczeństwa.</p>
<p>Paweł Kozak, mieszkaniec Szczecina, po śmierci swojego partnera, wystąpił o prawo do kontynuowania mieszkania w lokalu komunalnym. Odmówiono mu tego, powołując się na przepisy, że tego rodzaju możliwość istnieje tylko dla konkubinatów. Gdyby był kobietą &#8211; takie prawo otrzymałby praktycznie z automatu (po spełnieniu określonych warunków administracyjnych).</p>
<p>ETPC powołał się na normy konwencji, która zakazuje dyskryminacji związków z powodu orientacji seksualnej. Oznacza to, że polskie normy prawa powinny zostać w tej sprawie znowelizowane (już zresztą to w roku 2001 nastąpiło).</p>
<p>Sprawa ma jednak wymiar szerszy. Jest to dobra podstawa do tego, aby w sposób spokojny, bez ideologicznego zacietrzewienia, powrócić do dyskusji o związkach partnerskich i ich roli nie tylko w społeczeństwie, ale również w ekonomii państwa. Osoby żyjące w związkach stałych są dla społeczeństwa bardziej produktywne i ich działania są bardziej przewidywalne. Stabilność powinna być dla społeczeństwa wartością.</p>
<p>Nie w Polsce jednak; W naszym kraju od razu tego rodzaju sprawa traktowana jest jako zamach na wartości i na &#8222;święte prawa rodziny&#8221;. Świadczą o tym tytuły w mediach prawicowych, &#8222;Gej wygrał z Polską&#8221;, czy &#8222;Homoseksualista wygrał&#8230;&#8221;.</p>
<p>Środowiska LGBT już od dawna przestały interesować się sprawami wesołych parad, czy prowokacji, ale umiejętnie wykorzystują nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej do poszerzania zakresu praw swoich członków. Nie ma to nic wspólnego z orientacją polityczną, nie jest ważne dla prawa i jego stanowienia, czy inicjatywy legislacyjne wychodzą ze strony środowisk lewicowych, prawicowych, czy liberalnych. Dla każdego środowiska politycznego najważniejsza powinna być ochrona obywateli, co jest składnikiem praw obywatelskich jednostki. Każda dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej nie powinna być przedmiotem rozważań ideologów i polityków, lecz prawników. Tak być powinno, ponieważ Polska nie żyje w cywilizacji jednej ideologii, lecz w cywilizacji XXI wieku, cywilizacji prawa.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong><em>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/188572/Gej-a-sprawa-polska/" target="_blank">Wprost.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/03/03/gej-a-sprawa-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prezydentura środka</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/27/prezydentura-srodka/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/27/prezydentura-srodka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 17:33:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3710</guid>
		<description><![CDATA[Wiktor Janukowycz został oficjalnie prezydentem Ukrainy. Na jego inaugurację do Kijowa przejechało ponad 100 przedstawicieli z całego Świata, ale nie było tego najbardziej oczekiwanego, czyli prezydenta Rosji, Dmitrija Miedwiediewa. Administrację Kremla reprezentował polityk średniego szczebla, co jak na zaszłości historyczne między tymi państwami, jest ważnym sygnałem. Tylko, że różnie jest on odczytywany. Jedni komentatorzy twierdzą, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Wiktor Janukowycz został oficjalnie prezydentem Ukrainy. Na jego inaugurację do Kijowa przejechało ponad 100 przedstawicieli z całego Świata, ale nie było tego najbardziej oczekiwanego, czyli prezydenta Rosji, Dmitrija Miedwiediewa. Administrację Kremla reprezentował polityk średniego szczebla, co jak na zaszłości historyczne między tymi państwami, jest ważnym sygnałem. Tylko, że różnie jest on odczytywany. Jedni komentatorzy twierdzą, że jest to sygnał dla Ukrainy, ale i dla innych państw regionu, że Moskwa traktuje Janukowycza jak swego wasala, inni twierdzą, że jest to z kolei świadectwo tego, że Ukraina wychodzi ze sfery wpływów Rosji. Jak będzie naprawdę, okaże się w grudniu tego roku, kiedy znów będzie dyskutowana sprawa cen za gaz i jego przesył do Europy przez terytorium Ukrainy.</p>
<p>Nie sprawy stricte polityczne, nie polityka zagraniczna będą dla Janukowycza i dla przyszłości Ukrainy najważniejsze w najbliższych miesiącach i latach. Przez pięć lat, od czasu &#8222;Pomarańczowej Rewolucji&#8221; usiłowano Ukrainie z zewnątrz narzucić polityczną narrację, że najważniejszą sprawą dla kraju i Ukraińców jest to, aby stała się ona członkiem NATO i Unii Europejskiej, właśnie w takiej kolejności. Geostrategiczne i geopolityczne pomysły najbliższego sąsiada Ukrainy z zachodu, czyli Polski, były wmawiane rządzącym &#8222;pomarańczowym&#8221;, jako główny, zbawczy cel dla państwa i społeczeństwa ukraińskiego. Zostało to nałożone na wielowarstwowy konflikt pomiędzy poszczególnymi siłami politycznymi w obozie demokratycznym, jak również na relacje z &#8222;niebieskimi&#8221;, czyli Partią Regionów Wiktora Janukowycza. Rezultaty takiej polityki są takie, że Ukraina, zarówno jej obecna elita polityczna, jak i społeczeństwo nie widzi żadnych korzyści wejścia w struktury polityczne NATO, a co do Unii Europejskiej &#8211; rządy Julii Tymoszenko nie posunęły państwa ani o krok od strony prawnej, ekonomicznej i organizacyjnej ku strukturom unijnym.</p>
<p><span id="more-3710"></span>Podstawowym problemem pierwszego okresu prezydentury będzie utrzymanie jedności państwa i stabilizacja, zarówno polityczna, ale przede wszystkim ekonomiczna. Ostatnie pięć lat politycznych kłótni, kryzysów parlamentarnych, zmian koalicji politycznych i rządów, spowodowało, że polaryzacja społeczeństwa i jego podziała na wschód i zachód jest faktem. Juszczenko musi doprowadzić do sytuacji, aby jedność narodowa Ukraińców została odbudowana. A nie jest ona oparta wbrew temu, co tak akcentował poprzednik Janukowycza, Wiktor Juszczenko, na akcentowaniu nacjonalizmu ukraińskiego, lecz na odbudowie wspólnoty terytorialnej. Jeden z pierwszych pomysłów nowego prezydenta, uczynienie języka rosyjskiego z powrotem językiem urzędowym państwa, nie jest żadnym ukłonem wobec Rosji, ani zadośćuczynieniem wyborczych obietnic, ale krokiem ku temu, aby mieszkańcy wschodniej Ukrainy poczuli, że ich odrębność będzie uznana.</p>
<p>Oczywiście największy problem to stan gospodarki, reformy administracji państwa, jak również podjęcie wysiłku reorganizacji prawa &#8211; i przygotowanie Ukrainy do wejście do UE. Janukowycz jest czasem oskarżany o to, że jest wytworem i zakładnikiem oligarchów przemysłowych, ale to właśnie oni są grupą, która widzi największe korzyści z rozwoju współpracy ze strukturami Unii Europejskiej. I wbrew pozorom, Janukowycz szybciej i sprawniej przeprowadzi proces dostosowywania państwa do wejścia do UE, niż jego poprzednicy. Ale aby tego dokonać, musi również dokonać restrukturyzacji władzy. Jestem przekonany, że Janukowycz będzie dążył do umocnienie i rozszerzenia władzy wykonawczej urzędu prezydenckiego.</p>
<p>Polska patrzyła na Ukrainę przez ostanie lata z góry. To my jesteśmy w UE i NATO, to my jesteśmy demokratami. Traktowaliśmy Ukrainę jako młodszego brata, a do tego tak zwana polityka wschodnia, realizowana siłami środowiska Lecha Kaczyńskiego miała naszego sąsiada wciągnąć w orbitę wpływów zjednoczonej Europy &#8211; i oczywiście, odepchnąć ją od Rosji. Taka polityka funkcjonalna, gdzie Ukraina była traktowana instrumentalnie. I to nie zostanie nam zapomniane, jak również to, że przez wszystkie te lata nie nawiązaliśmy ze środowiskiem Janukowycza żadnych relacji. Polska przestanie być powiernikiem Ukrainy w Europie, Janukowycz zna drogę do Brukseli, a poza tym Polacy poza werbalne deklaracje w stosunkach z Ukraińcami nie wyszli. Interesy na Ukrainie robią na przykład Niemcy, czy Włosi. I integracja z Unią Europejską będzie się odbywała ponad naszymi głowami.</p>
<p>Wydaje się, że jeżeli Wiktorowi Janukowyczowi uda się z balansować polityczne działania, zapewnić niezależność od wpływów rosyjskich, przy jednoczesnym odbudowaniu gospodarki, to Ukrainę czeka sukces. Nie zapomnijmy, że to kraj dwukrotnie większy niż Polska, mający wielki potencjał. Tylko, czy Polska potrafi ten potencjał wykorzystać?</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton opublikowany na portalu<a href="http://www.wprost.pl/ar/188264/Prezydentura-srodka/" target="_blank"> Wprost.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/27/prezydentura-srodka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Janukowycz prezydentem</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2010/02/08/janukowycz-prezydentem/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2010/02/08/janukowycz-prezydentem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 17:03:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3635</guid>
		<description><![CDATA[Powiedzenie, że wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem, w dwójnasób sprawdziło się na Ukrainie, w czasie przed, i w trakcie wyborów prezydenckich. Dwójka najpoważniejszych konkurentów politycznych nowego ukraińskiego prezydenta, Wiktora Janukowycza, reprezentanci &#8222;pomarańczowych&#8221;, Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko, to śmiertelni wrogowie. I patrząc na wynik wyborczy, gdzie Janukowycz zebrał tylko niewiele więcej głosów niż konkurentka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Powiedzenie, że wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem, w dwójnasób sprawdziło się na Ukrainie, w czasie przed, i w trakcie wyborów prezydenckich. Dwójka najpoważniejszych konkurentów politycznych nowego ukraińskiego prezydenta, Wiktora Janukowycza, reprezentanci &#8222;pomarańczowych&#8221;, Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko, to śmiertelni wrogowie. I patrząc na wynik wyborczy, gdzie Janukowycz zebrał tylko niewiele więcej głosów niż konkurentka, nasuwa się taka myśl, że gdyby Juszczenko wzniósł się ponad urazy i poparł przed drugą turą swoją byłą polityczną partnerkę, to być może wynik byłby odwrotny&#8230; Cóż, nikt nie robił Janukowyczowi lepszej kampanii, niż jego przeciwnicy polityczni.</p>
<p>Janukowycz wygrał, wygrała jednak też ukraińska demokracja. Obserwatorzy z Unii Europejskiej jednoznacznie stwierdzają, że nie było większych nieprawidłowości w procesie wyborczym, standardy demokratyczne zostały utrzymane. Nie będzie powtórki Majdanu z 2005 roku, rewolucja pomarańczowa umarła, ale pozostawiła po sobie testament demokracji, którego depozytariuszem stał się Janukowycz. Ten sam człowiek, przeciwko czemu została zawiązana lata temu konfederacja sił demokratycznych Ukrainy. Julia Tymoszenko, pomimo, że ma bardzo mocny mandat społeczny, bo ponad 45% ogółu głosujących w II turze wyborów (przy dobrej, ponad 60% frekwencji), nie ma jednak żadnego prawa do negacji wyników wyborów. To teraz ona stałaby się siewcą niepokoju i anarchii. Bardzo niebezpiecznej anarchii, ze względu na sytuację wewnętrzną kraju, także ekonomiczną.</p>
<p><span id="more-3635"></span>Polskie media wmawiały nam, że Wiktor Janukowycz to polityki prorosyjski. To dość płytka diagnoza. Trudno w wypowiedziach nowego prezydenta doszukiwać się wyjątkowego rosyjskiego serwilizmu, a i Kreml nie pokazywał tym razem palcem, na kogo stawia. Warto pamiętać, że dla kartelu ukraińskich oligarchów, członkiem i powiernikiem którego jest nowy szef państwa, problemem nie jest zagrożenie z Zachodu, lecz to, że jego interesy i wpływy mogą zostać zniwelowane albo nawet przejęte przez Rosję. To rosyjska doktryna totalnej polityki zagranicznej, wykorzystująca także sektor energetyczny, rosyjskie wielkie firmy eksportujące strategiczne surowce energetyczne, jest większym zagrożeniem. Warto pamiętać, że Janukowycz wyraźnie deklaruje prozachodni kierunek polityczny i ekonomiczny Ukrainy, jednocześnie wstrzemięźliwie wypowiadając się o udziale swojego kraju w strukturach NATO.</p>
<p>Co teraz zrobi nowy prezydent? Ma dwie drogi &#8211; zawrzeć konsensus polityczny z Julią Tymoszenko, która jest przecież dalej szefową rządu i stoi na czele dużej partii albo doprowadzić do rozwiązania Rady Najwyższej (parlamentu ukraińskiego) i do przeprowadzenia przedterminowych wyborów, najprawdopodobniej 30 maja, łącznie z wyborami samorządowymi. Ten drugi wariant wydaje się najbardziej prawdopodobny, ponieważ daje mu możliwość przejęcia pełnej odpowiedzialności za państwo &#8211; ale nie daje mu gwarancji tego, że jego ugrupowanie, partia regionów na pewno zdobędzie pełnię władzy. Blog Julii Tymoszenko, partia Juszczenki, Nasza Ukraina i mniejsze ugrupowania mogą próbować zawiązać porozumienie blokujące wybory. Choć wielka koalicja, Janukowycza i Tymoszenko, ze względu na trudną sytuację ekonomiczną i polaryzację społeczeństwa, mogłaby być dla Ukrainy najlepsza.</p>
<p>Jak Polska ma się ustosunkować do sytuacji na Ukrainie, po zakończonych wyborach? Wbrew dość wyświechtanemu poglądowi, że polska polityka wschodnia powinna kierować się testamentem Giedroycia, uważam, że klucze do Rosji nie leżą w Kijowie, lecz na Kremlu, w Moskwie. Tak, wolna, demokratyczna Ukraina, jako partner polityczny i gospodarczy jest nam potrzebna i w naszym interesie jest podsycanie ukraińskich ambicji wejścia do Europy, ale jeszcze ważniejsze jest dla naszego bezpieczeństwa, w wielu wymiarach, aby nasze relacje z Ukrainą nie psuły naszych kontaktów z Rosją. Bo polityka zagraniczna w wymiarze XXI wieku, to pragmatyzm i realizm, a nie resentymenty i fobie. Ukraina przy swoim stanie polityki i gospodarki jeszcze przez kilka, może kilkanaście lat, nie zostanie pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, a, jak sądzę, nie nastąpi to wcześniej, zanim Rosja nie zwiąże się trwale ze strukturami politycznymi, ekonomicznymi i wojskowymi Europy. Polska powinna mieć za głównych partnerów kraje silne, a Rosja jest i długo jeszcze będzie silniejszym partnerem niż Ukraina. A że z Rosjanami trzeba i można prowadzić konstruktywne rozmowy, pokazują dokonania Komisji ds. Trudnych, której namacalnym efektem jest wspólna wizyta Władimira Putina i Donalda Tusk w Katyniu (być może także Lecha Kaczyńskiego), w kwietniu tego roku.</p>
<p>O klęsce polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego nie warto wspominać. Jej ukraiński element, sojusz z odchodzącym prezydentem Wiktorem Juszczenką jest właśnie zakończył się spektakularną klęską wyborczą i skandalem, czym było z naszego punktu widzenia uhonorowanie przywódcy UPA/OUN, Stepana Bandery.</p>
<p>Ukraina stanie się bardziej racjonalna i przewidywalna. Wiktor Janukowycz, pragmatyczny technokrata, który będzie chciał prowadzić politykę równowagi swojego kraju wobec Rosji i Europy Zachodniej, może być lepszym gwarantem demokracji, niż skłócony obóz pomarańczowej rewolucji.</p>
<p>Azrael</p>
<p><a id="aptureLink_AaRA8bCFVG" style="float: left; padding: 0px 6px;" href="http://en.wikipedia.org/wiki/Viktor%20Yanukovych"><img style="border: 0px none;" title="Viktor Yanukovych" src="http://placeholder.apture.com/ph/360x320_WikipediaArticle/" alt="" width="360px" height="320px" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2010/02/08/janukowycz-prezydentem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Egzekucja w Chinach a pragmatyka życia</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/12/30/egzekucja-w-chinach-a-pragmatyka-zycia/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/12/30/egzekucja-w-chinach-a-pragmatyka-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Dec 2009 16:53:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pekin 2008]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3492</guid>
		<description><![CDATA[Europejczycy, Amerykanie, Biali, generalnie ludzie demokracji mają problem z Chinami, ChRL. Ten problem to dualizm albo nawet wieloznaczność stosunku naszego do tego kraju, narodu i jego władzy. Z jednej strony chcielibyśmy pokazać naszą wyższość białego, podbudowaną demokracją i prawami człowieka, nie mówiąc już o wartościach chrześcijaństwa, zderzamy się z wielowiekową, starszą niż chrześcijaństwo, bogatą, potężną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Europejczycy, Amerykanie, Biali, generalnie ludzie demokracji mają problem z Chinami, ChRL. Ten problem to dualizm albo nawet wieloznaczność stosunku naszego do tego kraju, narodu i jego władzy. Z jednej strony chcielibyśmy pokazać naszą wyższość białego, podbudowaną demokracją i prawami człowieka, nie mówiąc już o wartościach chrześcijaństwa, zderzamy się z wielowiekową, starszą niż chrześcijaństwo, bogatą, potężną i ponętną kulturą Chin. Chcielibyśmy uczyć Chińczyków naszych praw i prawodawstwa, ale oni są krajem już 1,5 miliardowym i za nic mają nasze uwagi. Nawet wobec Tybetu. I jeszcze do tego nasz wolny, kapitalistyczny i konkurencyjny  (ale tylko w założeniach&#8230;) rynek ekonomiczny rośnie trzy- albo i czterokrotnie słabiej niż scentralizowana i ponoć niewydolna gospodarka państwa totalitarnego. No, a ostatnie dwa lata to już pełen dramatyzm, zresztą nie tylko w sferze ekonomicznej. Sprawa Tybetu w roku 2008 pokazała państwom rozwiniętej demokracji (?), jak się Chińczycy z nami liczą. My się z nimi liczymy tak bardzo, że po długich tygodniach protestów w związku z rozruchami i przelewem krwi w Tybecie, wszyscy wielcy wolnego świata zasiedli na stadionie w Pekinie, odwzajemniając wcześniej głębokie, acz tylko kurtuazyjne ukłony chińskiego prezydenta&#8230;</p>
<p>Właśnie w Chinach dokonano egzekucji na europejskim przemytniku narkotyków. Wina została mu udowodniona, złapano go na gorącym uczynku, prawo chińskie jest jednoznaczne &#8211; za handel narkotykami lub próbę ich przemycenia do Chin grozi kara śmierci. Może nam się to nie podobać, ale w krajach Dalekiego Wschodu kara śmierci dalej jest stosowana, szczególnie za przemyt narkotyków.</p>
<p><span id="more-3492"></span>Wielka Brytania, której to obywatelem był przemytnik, a za nią inne kraje &#8222;wolne&#8221; zapałały wielkim oburzeniem, bo raz, że to kara śmierci, dwa, że ponoć skazaniec miał zaburzenia psychiczne. No i procedura sądowa trwała tylko 30 minut, zamiast 1,5 roku, jakby to zapewne działo się w Londynie, czy Paryżu.</p>
<p>Ale wygląda to znów nie na próbę obrony skazanego, ale na działania mające pokazać, że My jesteśmy demokratami, Oni natomiast bezwzględnymi mordercami.</p>
<p>Tylko, że stan choroby człowieka, który nie dość, że był żonaty, to jeszcze do tego prowadził własną firmę i podróżował po Świecie sam, bez opieki i nadzoru, jest więcej, niż wątpliwy. Jego decyzje były samodzielne, więc zapewne ubezwłasnowolniony nie był.</p>
<p>Całość akcji w obronie Brytyjczyka (a nie jest to pierwsza tego rodzaju akcja w obronie Europejczyka, skazanego za przestępstwa w Chinach i innych krajach Dalekiego Wschodu) to próba wywierania nacisku na niezawisłe państwo i jego sąd. A więc jest to zaprzeczenie idei wolności i demokracji, w której nie można ingerować w sprawy państwa innego, o ile nie jest to uzasadnione. W tym przypadku &#8211; uzasadnienia nie było&#8230;</p>
<p>Czy nam się to podoba, czy nie &#8211; a ekonomia i geostrategia podpowiada, że podobać się musi &#8211; Chiny są krajem totalitarnym. Zawsze były, i będą. Trzeba by trochę więcej poznać ich historię, dużo więcej, żeby zrozumieć. To państwo, nawet za czasów Mao  żyło według swojej, wielowiekowej tradycji. I zgodnie ze swoją tradycją cywilizacyjną. Aby to zrozumieć – trzeba by zgłębić – i zrozumieć, co nie jest znów takie trudne – nauki Konfucjusza. I trzeba przypomnieć obrońcom praw człowieka, że Tybet przed rokiem 1949, kiedy został zajęty przez Chiny – był państwem teokratycznym, feudalnym i poddany ścisłej kontroli centralnej.</p>
<p>Próba eksportu demokracji, tak jak ona jest widziana w Waszyngtonie i Brukseli, na grunt Dalekiego Wschodu (i krajów arabskich, czego dowody mamy co dzień, z Iraku i Afganistanu) – nie uda się. Te współczesne krucjaty demokratyczne, z zakłamanymi hasłami – a podyktowane czynnikami ekonomicznymi – i wykorzystujące „pożytecznych idiotów” z organizacji praw człowieka – ten eksport demokracji zachodniej – to tylko gra, która kończy się na ścianie czynników ekonomicznych.</p>
<p>Chiny są tak silne i będą jeszcze silniejsze, że nie muszą się liczyć z nikim i z niczym. Doskonale to widzi Barack Obama, który po normalizacji stosunków z Rosją, weźmie się za Chiny. Państwa Europy i USA, a także organizacje międzynarodowe muszą zrobić wszystko, aby Chiny jeszcze mocniej weszły w krwiobieg całego Świata. Bo jeżeli się zamkną, odetną &#8211; to problemy będzie miał cały Świat.</p>
<p>Kiedyś się mówiło &#8211; jeżeli na giełdzie w Nowym Jorku panuje katar, grypę ma cała Europa. Teraz to samo można odnieść do Chin. Nie wiadomo, jak by wyglądał światowy kryzys ostatnich dwóch lat, gdyby chińska gospodarka nie obroniła się przed nim. Więc nie eksportujmy demokracji &#8211; uczmy się od Chińczyków.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em><strong>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">MojeOpinie.pl</a></strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/12/30/egzekucja-w-chinach-a-pragmatyka-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zadania polskiej polityki zagranicznej &#8211; przyczynek</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Dec 2009 18:26:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3453</guid>
		<description><![CDATA[Czasem wydaje mi się, że moje poglądy na temat polskiej polityki zagranicznej i zadań Polski na najbliższe kilka lat mocno odbiegają od opinii tak zwanych autorytetów. Szczególnie, że te autorytety bardzo często wchodzą na poziom agregacji i abstrakcji tak wielkiej, i tak nie przystającej do bieżącej polityki naszych sąsiadów i całej Unii, że aż dziwne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Czasem wydaje mi się, że moje poglądy na temat polskiej polityki zagranicznej i zadań Polski na najbliższe  kilka lat mocno odbiegają od opinii tak zwanych autorytetów. Szczególnie, że te autorytety bardzo często wchodzą na poziom agregacji i abstrakcji tak wielkiej, i tak nie przystającej do bieżącej polityki naszych sąsiadów i całej Unii, że aż dziwne jest to, że znajdują one miejsce w debacie. Im większy poziom abstrakcji i oderwania od rzeczywistości, tym mniejsze możliwości przełożenia tego na język praktycznej polityki. Takim przykładem jest pseudonaukowy spór o tym, czy polska polityka powinna być prowadzona w duchu jagiellońskim, czy może piastowskim, ze wszystkimi tego rodzaju odniesieniami do czasów historycznych. Ma to takie znaczenie, jak rozpatrywanie znaczenia bitwy pod Kircholmem na nasze aktualne stosunki ze Sztokholmem&#8230;</p>
<p>Z tym większą przyjemnością wysłuchałem wczoraj opinii, które nie tylko są zbieżne z moimi, ale dodatkowo podbudowane są autorytetem i wiedzą na temat stosunków międzynarodowych. Wczoraj, w tak znienawidzonym przez obecnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego PKiN odbyła się konferencja,<em> &#8222;Polska w Unii Europejskiej 2009-2014. Wyzwania polityki wewnętrznej i zewnętrznej&#8221;</em>,  zorganizowana przez  Ośrodek Badań nad Przyszłością Collegium Civitas, kierowany przez Edwina Bendyka,  i przez europosła Wojciecha Olejniczaka,  przy współpracy z Centrum Politycznych Analiz. W ramach konferencji odbyły się dwa panele, jeden dotyczący wyzwań polityki wewnętrznej, drugi natomiast wyzwań polityki zewnętrznej dla Polski w Unii Europejskiej 2009-2014. I  właśnie ten drugi panel, w którym udział wzięli Jerzy Szmajdziński &#8211; wicemarszałek Sejmu, Marek Siwiec &#8211; poseł do PE z ramienia SLD i <strong>profesor dr hab.  Wawrzyniec Konarski</strong>, politolog z SWPS i UW, wzbudził moje większe zainteresowanie . A opinie ostatniego panelisty były najciekawszą, przynajmniej dla mnie, wypowiedzią tego spotkania.</p>
<p><span id="more-3453"></span>Profesor Konarski zwrócił uwagę na kilka zagadnień;</p>
<p style="padding-left: 30px;">1. Brak merytorycznej i kompetencyjnej &#8222;specjalizacji&#8221; naszego kraju w ramach UE. Mówienie o naszej wyjątkowej roli w polityce wschodniej UE jest pustym hasłem, podobnie, jak partnerstwo polsko-brytyjskie, jako uzupełnienie mitycznego sojuszu z USA. Dowodem na naszą słabą pozycję w relacjach z UE jest brak reakcji UE na budowę gazociągu Nord Stream.<br />
2. Mit strategicznego partnerstwa z USA, wbrew jakimkolwiek przesłankom, zarówno wojskowym, jak i biznesowym.<br />
3. Mitologizowanie historycznie osadzonych aspektów polityki zagranicznej, przede wszystkim proamerykanizmu i antyrosyjskości.<br />
4. Policentryczność, a także brak umiejętności promocji polskich wartości i akcentowania naszego wkładu w dziedzictwo kulturowe, polityczne i gospodarcze Europy.</p>
<p>To tylko najważniejsze aspekty naszej, polskiej, nieumiejętności realnego spojrzenia na zagadnienia polityczne.</p>
<p>Profesor Konarski  najważniejsze zadania w ramach działalności w UE sformułował w sposób następujący;</p>
<p style="padding-left: 30px;">1. Zmiana zadań, roli i profilu polskiego uczestnictwa w misjach stabilizacyjnych w w rejonach objętych konfliktami zbrojnymi i katastrofami humanitarnymi, z trybu wojskowego na cywilny.<br />
2. Opracowanie programu działań w kierunku wzmocnienia pozytywnego wizerunku Polski w krajach i społeczeństwach UE. Tu Konarski podał jako przykład negatywny stereotyp o polskich obozach koncentracyjnych.<br />
3. Znalezienie wyróżnika dla Polski, konkretnej specjalizacji, opartej na czynnikach merytorycznych.<br />
4. Wykorzystanie doświadczeń innych państw, w sferach takich jak wyzwania etnoregionalistyczne i migracyjne, jako nieuchronnie nadchodzące.</p>
<p>Profesor rozwinął w krótkiej, acz skondensowanej wypowiedzi te zagadnienia i problemy, przypominając w kontekście naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi regułę Palmestrona, mówiącą o stałych interesach i zmiennych sojuszach, a także racjonalną i realistyczną zasadę byłego prezydenta Finlandii, Urho Kalevy Kekkonena, że przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko. Przypomniał o całym ciągu porażek w naszych relacjach z USA, poczynając od wiz, na Afganistanie kończąc. Tu stwierdził, że nasze zaangażowanie w Afganistanie (wcześniej w Iraku) nie było wcale spłacaniem naszego długu za pomoc nam udzielaną, a raczej wpisaniem się w imperialną politykę USA i Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Dla mnie jednak najważniejsze było to, co od dłuższego czasu sam promuję; Profesor Konarski również uważa, że nasze relacje z Niemcami i Rosją są na najbliższe ( a i dalsze&#8230;) lata kluczowe. Historyczne obciążenia powinny się zużyć, a tkanki społeczne, polityczne i gospodarcze powinny się zacząć przenikać. Nie tylko na poziomie formalnym i elit, ale przede wszystkim na poziomie społeczeństw. To odpowiada mojemu wielowątkowemu pomysłowi ścisłego powiązania Rosji z Unią Europejską, a dodatkowo zbudowania osi pomiędzy Moskwą, Warszawą i Berlinem. To jest poważna i realna alternatywa dla tak zwanej polityki wschodniej, wobec Ukrainy i Gruzji, która zakończyła się totalną porażką.</p>
<p>Na zakończenie profesor Wawrzyniec Konarski stwierdził, że polska polityka zagraniczna powinna się wyzbyć recydywistycznych tradycji i serwilizmu (głównie wobec USA), i rozwiązań ekstremalnych, a powinna być bardziej realistyczna, a nie romantycznie nawiedzona. I przede wszystkim powinna być polityką państwową, a nie partyjną i ideologiczną.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/12/11/zadania-polskiej-polityki-zagranicznej-przyczynek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Traktat Lizboński, czyli zwycięstwo partii zagranicy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/12/01/traktat-lizbonski-czyli-zwyciestwo-partii-zagranicy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/12/01/traktat-lizbonski-czyli-zwyciestwo-partii-zagranicy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 09:52:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3408</guid>
		<description><![CDATA[Od dnia dzisiejszego Polska jest jest już pod jurysdykcją Traktatu Lizbońskiego, zwanego też Traktatem Reformującym. To ważne przypomnienie, że TL nie jest dokumentem skończonym i pełnym, bez znajomości innych aktów prawnych i nie będzie pełny, bez przepisów wykonawczych, zarówno na szczeblu całej Unii Europejskiej, jak i poszczególnych państw. Najważniejszą zmianą, jaką wprowadza Traktat Lizboński nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od dnia dzisiejszego Polska jest jest już pod jurysdykcją Traktatu Lizbońskiego, zwanego też Traktatem Reformującym. To ważne przypomnienie, że TL nie jest dokumentem skończonym i pełnym, bez znajomości innych aktów prawnych i nie będzie pełny, bez przepisów wykonawczych, zarówno na szczeblu całej Unii Europejskiej, jak i poszczególnych państw.</p>
<p>Najważniejszą zmianą, jaką wprowadza Traktat Lizboński nie jest to, że wprowadzone zostają funkcje  przewodniczącego Rady Europejskiej, zwanego (umownie) unijnym prezydentem, oraz wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i obronnej, zwanego ministrem spraw zagranicznych. To tylko symbole unijnej jedności, ale o znaczeniu dość ograniczonym. Dalej najważniejszą rolę będą odgrywały spotkania wszystkich przywódców unijnych, a w sferze realnej polityki, największą rolę będą ogrywali silni przywódcy silnych państw UE. I Polska tę możliwość poza formalnego oddziaływania na struktury Unii ma, pod warunkiem, że potrafi, po pierwsze, odbudować relacje i przywództwo w krajach regionu, po drugie, będzie potrafiła odbudować i wzmocnić relacje z Niemcami i Francją, a po trzecie – znormalizuje stosunki z Rosją. I przestanie się oglądać na Stany Zjednoczone.</p>
<p>Najważniejszą formalną zmianą w Unii Europejskiej jest to, że stanie się ona podmiotem prawa międzynarodowego (otrzyma osobowość prawną). Drugą ważną sprawą jest to, że wzrasta rola Parlamentu Europejskiego, a więc również jego szefa (Jerzego Buzka, który będzie sprawował swoją funkcję 2,5 roku – pół kadencji). To właśnie Europarlament będzie decydował o budżecie całej UE i poszczególnych stref aktywności, a także o  polityce energetycznej,  współpracy transgranicznej,  ochronie danych osobowych – choć głos zatwierdzający będzie miała Komisja Europejska i zgromadzenie państw unijnych. Ale z kolei ograniczono w wielu wypadkach prawo veta.<br />
Wbrew pozorom zwiększy się rola parlamentów poszczególnych państwa, które będą oceniać propozycje prawne, legislacyjne Komisji Europejskiej. I jeżeli ponad połowa parlamentów krajów unijnych wypowie się o projekcie negatywnie, projekt upadnie.</p>
<p><span id="more-3408"></span></p>
<p>Cześć środowisk w Polsce, jak choćby politycy Prawa i Sprawiedliwości, skupieni wokół Antoniego Macierewicza, negują i kontestują prawo unijne, jako nadrzędne wobec prawa polskiego. Miałem wątpliwą przyjemność słuchania enuncjacji posła Karola Karskiego, który twierdzi o prymacie Konstytucji RP nad prawem Unii Europejskiej. A chodzi o to, czy prawo unijne jest zgodne z zapisami polskiej ustawy zasadniczej. To subtelne różnice, które dla takich, jak poseł Karski nie do odróżnienia&#8230;</p>
<p>Oczywiście, gdzieś w tle są przywoływanie dyskusje i lamenty na temat ograniczenia polskiej suwerenności. Tak jakby Polska, przystępując 1. mają 2004 do Unii Europejskiej nie ograniczyła już i nie  scedowała części swojej suwerenności na rzecz wspólnoty unijnej.</p>
<p>Suwerenność  jest kategorią polityczno–prawną i w przebiegu dziejów pojęcie to zmieniało swoje znaczenie i kontekst. We współczesnym świecie państwo nie ma pełnej suwerenności, można tylko się zastanawiać, jaka jej część została oddana we władanie innym i czy zostało to zrobione dobrowolnie – i za jaką cenę, lub za jakie inne korzyści. Tak jak stało w przypadku Polski, która dobrowolnie podpisała następną iterację Traktatu z Maastricht – czyli Traktat Nicejski.</p>
<p>Polska, jako państwo – nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Polska jest członkiem szeregu międzynarodowych organizacji, na rzecz których oddaliśmy duża część naszej suwerenności. Dobrowolnie i z wielką dla nas korzyścią.</p>
<p>Przed rokiem 1989, Polska nie była krajem suwerennym. Jest to oczywiste, większość naszych interesów była scedowana (niedobrowolnie) na innych uczestników życia międzynarodowego. Stopień samowładztwa – czyli samodzielności politycznej przy podejmowaniu decyzji o charakterze zarówno wewnętrznym, jak i zagranicznym – był mocno ograniczony. W wyniku przemian Okrągłego Stołu nie można powiedzieć, że nasz kraj odzyskał 100% suwerenności – on uzyskał tylko jej inny zakres, zakres dla Polski bardziej satysfakcjonujący. Do czasu, kiedy nie okazało się, że Polska w myśl interesu swojego i swoich obywateli – musi znów tą wolność ograniczyć – i przystąpić do wspólnoty państw Europy. I wzmocnić Partię Zagranicy.</p>
<p>Smutne jest to, że Polska samoistnie ograniczyła wewnętrzną suwerenność i prawa prawa obywatelskie, ponieważ przyłączając się do tak zwanego protokołu brytyjskiego, w naszym kraju nie działa w pełni Karta Praw Podstawowych. Tu właśnie dobitnie widać, jak nasze prawa zostały ograniczona ze względów ideologicznych i klerykalnych.<br />
Warto o KPP walczyć.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong><em>Tekst opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">MojeOpinie.pl </a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/12/01/traktat-lizbonski-czyli-zwyciestwo-partii-zagranicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pandemia firm farmaceutycznych</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/19/pandemia-firm-farmaceutycznych/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/19/pandemia-firm-farmaceutycznych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 15:59:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3370</guid>
		<description><![CDATA[Już nie z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę coraz wyraźniej widać, że epidemia, czy nawet pandemia gryp (sezonowej i &#8222;świńskiej&#8221;) jest wielkim, zakrojonym na globalną skalę szwindlem firm farmaceutycznych, organizacji międzynarodowych, które powinny stać na straży dobra i bezpieczeństwa pacjentów, no i oczywiście mediów, które już lata temu przestały informować rzetelnie o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Już nie z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę coraz wyraźniej widać, że epidemia, czy nawet pandemia gryp (sezonowej i &#8222;świńskiej&#8221;) jest wielkim, zakrojonym na globalną skalę szwindlem firm farmaceutycznych, organizacji międzynarodowych, które powinny stać na straży dobra i bezpieczeństwa pacjentów, no i oczywiście mediów, które już lata temu przestały informować rzetelnie o tym co się dzieje, ale za swój cel (oprócz zarabiania pieniędzy) postawiły chęć kreowania nowej rzeczywistości zagrożenia.</p>
<p>Kiedy w kwietniu tego roku wybuchła pierwsza fala histerii grypowej, profesor Czapiński wezwał media do zaprzestania epatowania idiotycznymi newsami i tytułami na temat epidemii, gdzie 150 osób porównywało się do hekatomby epidemii z czasów I Wojny Światowej. W przypadku grypy przesunięta została granica przyzwoitości, gdzie pogoń za zyskiem powinna się zatrzymać. W przypadku epidemii jest to granica wywołania paniki społecznej.</p>
<p>Żerowanie na krwi, przemocy i patologiach to rzecz niegodna. Problem jest tylko taki, że dla mediów, szczególnie elektronicznych, takiej granicy nie ma. Dało się także w Polsce zaobserwować, że właśnie pod wpływem mediów Polacy gremialnie poszli do przychodni, choć tak naprawdę racjonalne podejście do choroby i zastosowanie tradycyjnych metod leczenie w 99% przypadkach wystarczy do wyleczenia.</p>
<p><span id="more-3370"></span>Epidemia, czy lepiej brzmiąca &#8211; pandemia &#8211; wywołała w politykach, szczególnie tych opozycyjnych odruch Pawłowa &#8211; zresztą już dawno w tej warstwie społecznej zastępujący pracę umysłową&#8230; Opozycja chciała wymusić na rządzie, personalnie na Ewie Kopacz, aby wydała ona setki, tak SETKI milionów euro, na zakup wątpliwej wartości &#8211; nie tylko medycznej, ale również etycznej &#8211; dziesiątków milionów szczepionek. Minister zdrowia broniła się coraz twardziej &#8211; nawet bez wyraźnego wsparcia premiera, który jak zwykle, trudne i drażliwe sprawy omija łukiem &#8211; i wszystko wygląda, że racja jest po jej stronie. Zachorowalność na grypy starego i nowego szczepu jest duża, ale jest to wina pogody i epidemii u sąsiadów, którzy za późno zaczęli reagować. A śmiertelność jest wyraźnie poniżej danych z lat ubiegłych&#8230;</p>
<p>Niemcy, która zakupiły 50 mln dawek szczepionki, zużyły do tej pory tylko 7 mln sztuk. Coraz więcej pojawia się wątpliwości, jakie skutki uboczne będzie miało jej zastosowanie u osób największego ryzyka, czyli małych dzieci, osób starszych i kobiet w ciąży. We wszystkich krajach zaczynają się pytania, czy setki wydanych milionów euro i dolarów trafiło pod dobre adresy &#8211; kto będzie czerpał z tego korzyści.</p>
<p>Bezpieczeństwo społeczeństwa, a w tym wypadku ochrona obywateli przed epidemią, staję się sprawą polityczną. I ze względu na zagrożenie, jego skalę, także sprawą biznesu. Wprawdzie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) twierdzi, że szczepionki przeciwko A/H1N1 są bezpieczne, ale polski rząd twierdzi, że nie ma gwarancji, jakie by oczekiwał od firm farmaceutycznych. I w związku z ograniczonym zasięgiem epidemii nie czyni zakupów &#8211; lecz kupuje lek dla już chorych i interwencyjne zakupy szczepionki dla służby zdrowia.<br />
Oczywiście, gdzieś w tle jest prozaiczny problem braku środków, aby dokonać masowych zakupów. Już i tak wydatkowano ok 110 mln złotych z rezerwy celowej rządu.</p>
<p>Największą wątpliwość w całej sprawie budzi fakt, że Europejska Agencja Leków (EMEA) pozwoliła na dystrybucję szczepionek tylko kanale rządowym. Dlaczego w związku z tym nie można jej kupić na wolnym rynku? Czy przypadkiem nie mamy tu do czynienia z działaniem monopolistycznym trzech producentów;GSK, Novartis i Baxtera, przy poparciu WHO i EMEA?!</p>
<p>Te trzy firmy podzieliły między sobą rynek warty ponad 35 mld euro. Składając wszystkie dostępne informacje &#8211; i biorąc pod uwagę wagę i skalę problemu, niewykluczone, że jesteśmy świadkiem największego przekrętu XXI wieku, w który zamieszane są firmy farmaceutyczne, politycy i urzędnicy unijni, a patronują temu media.</p>
<p>Aspekt krajowy epidemii (która jest jak do tej pory epidemią stacji telewizyjnych&#8230;) i międzynarodowy każe nam, konsumentom leków&#8230; i telewizyjnego przekazu czekać spokojnie na rozwój wypadków. Wszystko jednak wskazuje na to, że epidemia grypy wygląda na atak medialnej histerii, wywołany przez koncerny farmaceutyczne. To one, niezależnie od tego, czy grypa będzie, czy nie &#8211; już są wygrane. Poligon doświadczalny w Meksyku, w kwietniu tego roku pozwolił na przygotowanie skutecznej &#8211; i dochodowej kampanii.<br />
Premie będą duże, a koszty&#8230; jak zwykle &#8211; poniosą naiwni&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong><em>Felieton opublikowany na portalu <a href="http://mojeopinie.pl/" target="_blank">MojeOpinie.pl</a></em></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/19/pandemia-firm-farmaceutycznych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Berlin Berlinem, a prezydent u górali&#8230;</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 12:15:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3333</guid>
		<description><![CDATA[Z dużą przyjemnością oglądało się wczorajsze zdarzenie z Berlina, związane z rocznicą obalenia Muru Berlińskiego. Pomimo deszczu i chłodu, pod Bramę Brandenburską przyszły tysiące ludzi i przyjechało tysiące turystów. Nie dla polityków, którzy obficie zjechali do stolicy zjednoczonych Niemiec, ale dla siebie, dla poczucia jedności i wspomnień tamtego wspaniałego wydarzenia sprzed 20 lat. Niemcy pokazali, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Z dużą przyjemnością oglądało się wczorajsze zdarzenie z Berlina, związane z rocznicą obalenia Muru Berlińskiego. Pomimo deszczu i chłodu, pod Bramę Brandenburską przyszły tysiące ludzi i przyjechało tysiące turystów. Nie dla polityków, którzy obficie zjechali do stolicy zjednoczonych Niemiec, ale dla siebie, dla poczucia jedności i wspomnień tamtego wspaniałego wydarzenia sprzed 20 lat.<br />
Niemcy pokazali, jak się obchodzi tego rodzaju rocznice i jakie z tego wyciąga się profity dla wizerunku kraju. Mało osób w Polsce zapewne wie, że data 9 listopada ma znaczenie dla Niemców podwójne. Nie jest to tylko symboliczna rocznica zjednoczenia BRD i DDR, ale również rocznica jednego z wielu dni hańby niemieckiej &#8211; Nocy Kryształowej (Kristallnacht) z roku 1938, wstydliwego dnia pogromów i mordów Żydów. Dlatego ten dzień nie będzie nigdy świętem narodowym&#8230; ale polityczna narracja pozwoliła na przykrycie tamtych wstydliwych czasów.</p>
<p>Niemcy, w dalszym ciągu podzieleni co do efektów zjednoczenia, na zewnątrz pokazują jedność. Jedność narodową i poczucie tożsamości &#8211; także europejskiej. I ile by Polacy nie przypominali, że obalanie komunizmu zaczęło się w Polsce (czego nikt nie neguje), to jednak wszyscy pamiętają, że kulminacja nastąpiła w Berlinie. Lech Wałęsa i &#8222;Solidarność&#8221; zostaną ważnymi elementami tego procesu, ale symbolem jest właśnie Mur w Berlinie.</p>
<p><span id="more-3333"></span>To co wiedzieliśmy na ekranach telewizyjnych, jest dysonansem do tego, co odbyło się w Polsce kilka miesięcy temu, przy obchodach rocznicy wyborów z czerwca 1989 roku. Polskie &#8222;elity&#8221; polityczne robiły przez lata wszystko, by zdezawuować znaczenie i rolę Okrągłego Stołu, Lecha Wałęsy. Ale w Berlinie mówiono o tym, to Angela Merkel i amerykańska sekretarz stanu, Hilary Clinton, przypomniały o polskim wkładzie w obalaniu komunizmu.<br />
Polskie obchody rocznicy 4 czerwca były na tle niemieckich obchodów 20. rocznicy obalenia muru tylko namiastką święta. Słuszne są opinie, że w sprawie umiejętności budowania i podkreślania symboliki naszego udziału w obaleniu komunizmu, przegrywamy, nie tylko z Niemcami, ale nawet z.. Michaiłem Gorbaczowem.</p>
<p>W dniu wczorajszym dał się zauważyć, że mało miejsca poświęcono Unii Europejskiej i integracji państw i społeczeństw Europy. To było wyraźnie zaakcentowanie spraw związanych z obaleniem komunizmu i odtworzeniem jedności niemieckiej. To wyraźny znak, że stolica polityczna Europy nie jest tylko w Brukseli, ale że również Niemcy chcą sprawować patronat nad Europą.</p>
<p>Na koniec jeszcze jedna dygresja polska.</p>
<p>Polski prezydent nie pojechał do Berlina &#8211; wolał zagościć w powiatowym Nowym Sączu i tam odbierać czołobitne hołdy górali (honorowe obywatelstwo miasta). Pomiędzy bajki należy włożyć tłumaczenie, że takie były ustalenia z premierem Donaldem Tuskiem. Prawdziwym powodem absencji prezydenta pod Bramą Brandenburską było to, że jednym z bohaterów uroczystości i święta był Lech Wałęsa. Nie do zniesienia dla wybujałego ego Kaczyńskiego byłoby wysłuchiwanie na żywo hołdów i honorów wobec przywódcy &#8222;Solidarności&#8221;&#8230;<br />
Lech Kaczyński zapewne był zaproszony, ale na szczęście sam zrozumiał, że w Europie nie ma już czego szukać &#8211; dla przywódców europejskich nie jest już żadnym partnerem.</p>
<p>Azrael<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em>Felieton ukazał się na portalu <a href="http://www.wprost.pl/ar/177687/Berlin-Berlinem-a-prezydent-u-gorali/" target="_blank"><strong>Wprost.pl</strong></a></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/10/berlin-berlinem-a-prezydent-u-gorali/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nord Stream, czyli jak się nie robi biznesu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/08/nord-stream-czyli-jak-sie-nie-robi-biznesu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/08/nord-stream-czyli-jak-sie-nie-robi-biznesu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Nov 2009 19:47:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3329</guid>
		<description><![CDATA[W jednym z materiałów przeczytanych w internecie znalazłem sformułowanie, że polska polityka zagraniczna była i jest w dalszym ciągu, niestety, podporządkowana &#8222;polskiej racji stanu&#8221;. Ponieważ wszystkie zewnętrzne działania Polski, polityczne, gospodarcze i bezpieczeństwa, były prowadzone w imieniu i w interesie owej &#8222;racji stanu&#8221;, okazuje się, że tenże interes na wszystkich frontach jest co najmniej zagrożony. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>W jednym z materiałów przeczytanych w internecie znalazłem sformułowanie, że polska polityka zagraniczna była i jest w dalszym ciągu, niestety, podporządkowana &#8222;polskiej racji stanu&#8221;.</p>
<p>Ponieważ wszystkie zewnętrzne działania Polski, polityczne, gospodarcze i bezpieczeństwa, były prowadzone w imieniu i w interesie owej &#8222;racji stanu&#8221;, okazuje się, że tenże interes na wszystkich frontach jest co najmniej zagrożony.</p>
<p>Nord Stream, bałtycki gazociąg międzynarodowego konsorcjum (nie jest to już od dawna projekt tylko niemiecko-rosyjski) powstanie i będzie docelowo miał możliwość pompowania dwoma rurami 55 mld m3 gazu rocznie &#8211; o ile Rosjanie uruchomią nowe złoża syberyjskie, ale biorąc pod uwagę stabilizację na rynku surowcowym, będą mieli ku temu środki. Także z Unii Europejskiej. Wszystkie prawne i organizacyjne problemy, czyli zgoda państw skandynawskich, zostały w ciągu ostatnich tygodni usunięte. Ostatnie dwa kraje, Szwecja i Finlandia wyraziły zgodę na położenie rur na w swoich strefach ekonomicznych. I tylko pewne wątpliwości natury ekologicznej ze strony Estonii pozostają do wyjaśnienia.</p>
<p>Czy dopięcie projektu Nord Stream jest polską porażką, dlaczego polskie sprzeciwy, wysuwane od lat były tak nieskuteczne? Tak, jest to polska porażka, prestiżowa, dyplomatyczna i gospodarcza. Więcej &#8211; porażka, którą Polacy sami sobie zafundowali.</p>
<p>Przedstawiano ten projekt jako inicjatywę rosyjsko-niemiecką, o wyraźnym odcieniu politycznym, służącą tylko interesom tych dwóch państw. Jest to bzdura. Już w roku 2006 Parlament Europejski uznał,<em> &#8222;że Nord Stream jest projektem infrastrukturalnym o szerokim politycznym i strategicznym wymiarze zarówno dla UE&#8221; </em>(decyzja 1364/2006/WE).</p>
<p>i dalej</p>
<p><em>&#8222;biorąc pod uwagę rosnące uzależnienie UE od ograniczonej liczby źródeł energii, dostawców i szlaków transportowych, istotne jest wspieranie inicjatyw zmierzających do większej dywersyfikacji, zarówno geograficznej, jak i poprzez rozwój trwałych alternatyw&#8221;.</em></p>
<p><em><span id="more-3329"></span></em>Budowa NS została zaakceptowana zarówno przez Parlament Europejski, jak Radę UE. Jest to oczywiście również sprawa natury politycznej, mająca wciągnąć i związać Rosję z europejskim obszarem gospodarczym.</p>
<p>Wszystko to oznacza, że już trzy lata temu Polska powinna zaniechać protestów przeciwko tej instalacji, lecz szukać dróg wejścia politycznego i biznesowego w ten projekt. Polskie protesty doprowadziły do tego, że Polska została praktycznie wykluczona z dyskusji o przebiegu rur gazowych po dnie Bałtyku. Może mieć to kolosalny wpływ na działania polskich portów Wybrzeża Zachodniego, ponieważ może okazać się, że rura tylko położona na dnie morza, a nie wkopana w nie, może ograniczyć rozwój polskich portów. Po prostu &#8211; statki o większym zanurzeniu nie będą mogły chodzić do Świnoujścia i Szczecina&#8230; A to zagraża budowie i działaniu gazoportu, a także stawia pod znakiem zapytania sensowność kontraktu na dostawy gazu z Kataru.</p>
<p>Ale praprzyczyna polskiej klęski datuje się na lata jeszcze odleglejsze. Otóż w roku 2000 Rosjanie, a także międzynarodowe konsorcjum składające się z Niemców, Włochów i Francuzów złożyli Polsce propozycję wspólnego przedsięwzięcia tranzytowego gazu, czyli budowy drugiej nitki gazociągi jamalskiego, tak zwanego Jamał 2. Polacy na to się nie zgodzili. Dlaczego? Dlatego, że uznali, że &#8222;polska racja stanu&#8221; każe im patrzeć na interesy Ukrainy, polegające na wspieraniu tranzytu gazu do Europy przez ten kraj. Efektem tego są właśnie projekty Nord Stream na północy Europy i South Stream na południu.</p>
<p>Co to oznacza? Oznacza to, że pozycja polski w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego została drastycznie osłabiona. Polska, rezygnując samoistnie z uczestnictwa w paneuropejskim projekcie Nord Stream, ryzykuje tym, że zostanie całkowicie uzależniona od rosyjskiego gazociągu Jamał 1. Jednocześnie, co wydaje się już pewne, ukraiński system tranzytowy gazu zostanie przejęty przez rosyjski Gazprom (za długi gazowe) i Polska będzie w ponad 60% całkowicie zależna od decyzji Gazpromu &#8211; czyli od decyzji Moskwy.</p>
<p>Polska próbuje robić dobrą minę do złej sytuacji i szukać rozwiązań alternatywnych. Stąd dyskusje o podłączeniu się do gazociągów czeskich, czy do niemieckiego gazociągu Opal, lądowej odnogi Nord Streamu. Tylko, że wszystko to już jest &#8222;herbata po obiedzie&#8221;, na który to obiad byliśmy zapraszani, ale nasz &#8222;racja stanu&#8221; nie pozwalała nam na to.</p>
<p>Polska uzgodniła i jest w przede dniu podpisania wieloletniego kontraktu na dostawy gazu z Rosją &#8211; aż do roku 2037. To biznesowe podejście Waldemara Pawlaka rokuje nadzieję, ale musimy poczekać na szczegóły. To jednak już jest olbrzymia szansa dla polskich przedsiębiorstw ciężkiej chemii. Tylko, czy potrafimy to wykorzystać?</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>Przy pisaniu artykułu korzystałem z materiałów portalu <strong>NaftaGaz.pl (http://naftagaz.pl)</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/08/nord-stream-czyli-jak-sie-nie-robi-biznesu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytanki (nie)oszołomów &#8211; 7. października 2009</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/07/czytanki-nieoszolomow-7-pazdziernika-2009/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/07/czytanki-nieoszolomow-7-pazdziernika-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Nov 2009 11:15:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanki (nie)oszołomów]]></category>
		<category><![CDATA[Ekologia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3323</guid>
		<description><![CDATA[Dziś w cyklu nieregularnym polecam nie jeden ciekawy wpis blogowy, ale od razu cały blog. Prowadzi go p. Marta Śmigrowska, (&#8222;Zmiany klimatu a sprawa polska&#8221;) a poświęcony jest sprawom klimatycznym. W kontekście nowych regulacji unijnych, dotyczących spraw ochrony klimatu, a przede wszystkim gorącej, nomen omen, dyskusji o globalnym ociepleniu &#8211; warto na bieżąco śledzić te [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś w cyklu nieregularnym polecam nie jeden ciekawy wpis blogowy, ale od razu cały blog. Prowadzi go p. <strong>Marta Śmigrowska</strong>, (<strong><a href="http://smigrowska.salon24.pl/" target="_blank"><em>&#8222;Zmiany klimatu a sprawa polska&#8221;</em></a></strong>) a poświęcony jest sprawom klimatycznym.<br />
W kontekście nowych regulacji unijnych, dotyczących spraw ochrony klimatu, a przede wszystkim gorącej, nomen omen, dyskusji o globalnym ociepleniu &#8211; warto na bieżąco śledzić te sprawy. Pani Marta robi to profesjonalnie, ale przystępnie. Warto!</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<h2><span style="color: #000080;">Pali się moja panno! Polska perspektywa w bojach o klimat</span></h2>
<p><span style="color: #0000ff;"><br />
</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ludzie mają prawo wiedzieć więcej o negocjacjach klimatycznych. Dlaczego? Bo to ważna gra, jak nam to kiedyś pięknie wyśpiewał Edmund Fetting.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Postaram się rzucić światło reflektora na najważniejsze z polskiego punktu widzenia elementy negocjacyjnej układanki. Istotne niezależnie od tego, czy jesteśmy za, czy przeciw ochronie klimatu.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">W negocjacjach klimatycznych mamy swoje miejsce i swój interes. Będą wielkie inwestycje, poważne koszta i wielkie zyski.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Tym bardziej dziwi, że polscy politycy nie pochylają się nad polityką klimatyczną z odpowiednią czułością. Stawia nas to obok Rosji, która również zachowuje się, jakby nie zdawała sobie sprawy z wagi i nieuchronności zmian. A Rosja, jako eksporter paliw kopalnych, na polityce klimatycznej mocno straci…</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">W wielkiej klimatycznej polityce nasi rządzący budzą się z letargu raz na chwilkę, wyruszają do Brukseli („bo Unia znów coś tam grzebie przy klimacie”), grożą wetem, uzyskują ustępstwa (lub tylko mgliste obietnice), wracają i ogłaszają sukces.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Gaszą pożar. Nie wiedzą jednak, gdzie się pali i dlaczego. Nie pali się w Brukseli – my sobie w ramach Unii z transformacją energetyczną damy radę. Obgadamy, poblokujemy, damy radę. Palić się będzie na szczycie w Kopenhadze i później, jeżeli nie uda się uzgodnić dobrego porozumienia klimatycznego. Bo wg najrzetelniejszych gremiów naukowych emisje powinny osiągnąć szczyt i zacząć spadać nie później niż w roku 2020. Potem będzie znacznie trudniej i znacznie drożej.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">A media? W mediach rwetes. O la Boga! Unia chce usiąść wielkim zadkiem na naszym skromnym budżecie! Jest barwnie, dramaturgicznie, ale społeczeństwo nie dowiaduje się, co tak naprawdę się w tej Kopenhadze wydarzy. A ludzie mają prawo wiedzieć.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><span id="more-3323"></span><strong>Polski interes</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Negocjacje zawierają bowiem kilka elementów, które wyraźnie dotyczą Polski. Powinno mieć to odzwierciedlenie zarówno w priorytetach politycznych, jak i w komunikatach medialnych – częstszych, różnorodnych, tych prostych i tych pogłębionych.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Diagnozuję trzy elementy, które w procesie ONZ wyraźnie nas dotyczą:</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong>1)      CEL REDUKCYJNY UNII EUROPEJSKIEJ</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Jeżeli inne kraje rozwinięte, takie jak USA, Kanada, czy Australia, zadeklarują dobre cele redukcyjne, Unia podniesie poziom ambicji z 20% do 30% redukcji do roku 2020.<br />
20% uzgodniliśmy i podpisaliśmy w ramach Unii pod koniec zeszłego roku. Mamy na nie pomysł – to m.in. ograniczenie emisji w energetyce, transporcie i budownictwie. Skąd weźmiemy dodatkowe 10%? Z sektorów do tej pory nietkniętych – czyli rolnictwa i leśnictwa. Zmienić się może system dopłat dla rolnictwa. Albo rolnictwo zostanie objęte systemem handlu emisjami. Dla Sołtysiaka z Gołdapi to może być spora rewolucja.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ważne: Wyższych redukcji Unia poszuka w rolnictwie i leśnictwie.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong>2)      FUNDUSZ KLIMATYCZNY DLA KRAJÓW ROZWIJAJĄCYCH SIĘ</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Wkład UE w oenzetowski fundusz klimatyczny nie został jeszcze zatwierdzony. Rozważa się skalę od 2 do 15 mld EUR rocznie do roku 2020. Niezależnie od sposobu podziału, kto ile do tej unijnej puli dorzuci, Polsce zrobi to istotną różnicę (będziemy płacić X lub 7,5 razy X).<br />
Zaznaczam, osobiście silnie optuję za tą wyższą kwotą, bo tylko dobry fundusz dla krajów rozwijających się da szansę na rzeczywiste ograniczenie emisji w skali globu. Niezależnie od tego, czy się czytelnicy zgadzają ze mną czy nie – temat jest gorący i stanie się medialnym tematem za kilka tygodni.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ważne:  Polska wesprze kraje rozwijające się kwotą X albo i 7,5 razy X</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;"><strong>3)      NASZE (ALE TEŻ ROSYJSKIE) NADWYŻKI UPRAWNIEŃ DO EMISJI</strong></span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">To wielce dramaturgiczna historia. Te nadwyżki, o których jak na razie mówi się nieśmiało, to mina, na której może wylecieć w powietrze cały proces negocjacyjny.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">O co chodzi? W ramach protokołu z Kioto, gdzie na kraje uprzemysłowione (w tym Polskę) nałożono konkretne cele redukcyjne, niektóre kraje zrealizowały swoje zobowiązania z nawiązką, a inne nie sprostały zobowiązaniom (emitowały, jak szalone). By umożliwić przenoszenie prawa do emitowania między pierwszymi a drugimi utworzono klimatyczną walutę, zwaną AAU. Teraz ci, którzy mają niedobory płacą tym, którzy nie wyemitowali, chociaż mogli.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Polska była tak miła, że nie wyemitowała. Wiemy dlaczego – dramatyczna zapaść ekonomiczna przełomu lat 80 i 90 doprowadziła do upadku wiele przestarzałych, kopcących jak smoki zakładów przemysłowych. Nasz cel redukcyjny, wówczas niziutki, z nawiązką został wykonany. Wykonaliśmy nie 300 procent normy, jak powojenni przodownicy pracy, ale 500% normy!.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Podobnie jak u nas, bolesna transformacja ustrojowa gwałtownie zahamowała emisje w Rosji, na Ukrainie i w krajach byłego bloku wschodniego. Mamy więc teraz na rynku CO2 zalew tych nadwyżek.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Polska, Rosja i inni chcieliby, by te nadwyżki przenieść na kolejny okres zobowiązań. Nie zdążyliśmy ich spieniężyć, to spieniężymy trochę później. A co to szkodzi? Wprawdzie sprzedamy tanio, bo Rosja i Ukraina mają jeszcze więcej zbędnych AAU, niż my, ale i tak wpadnie parę groszy. Załatamy którąś z licznych budżetowych dziurek.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Sęk w tym, że zagrożony będzie cel, dla którego ten rynek handlu CO2 w ogóle powstał. Celem jest ograniczenie emisji. Jeżeli kraje dużo emitujące kupią od nas tanio nasze niewykorzystane prawa do emisji, to redukcje będą tylko na papierze. Nie wybudują wiatraków, nie zwiększą efektywności energetycznej, nie dokonają sprawnej transformacji ciepłownictwa.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ważne: Jak sprawić, by Polska, Rosja i Ukraina – zachowując prawo do finansowej nagrody za ciężką transformację skutkującą mniejszą emisją – nie zalały rynku tanimi uprawnieniami do emisji, topiąc tym samym całe porozumienie klimatyczne?</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Ironia losu, z Rosją w kwestii nadwyżek jedziemy na tym samym wózku. Zważywszy na – nazwijmy to dyplomatycznie – raczej chłodne stosunki między Rosją a większością krajów byłego bloku wschodniego, trudno jednak liczyć na zawiązanie koalicji „nadwyżkowców”.</span></p>
<p><span style="color: #0000ff;">O Rosji w procesie negocjacyjnym napiszę oddzielną notkę, bo tak ciekawy i nieobliczalny gracz wymaga szczególnej opieki. </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/07/czytanki-nieoszolomow-7-pazdziernika-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas na Radka Sikorskiego?</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 12:19:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Popaprańcy]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3315</guid>
		<description><![CDATA[Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało przyjęte więcej niż gorąco. Merkel [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Rangę Polski w relacjach amerykańskich najlepiej jest ocenić po tym, jak została przyjęta w Stanach Zjednoczonych niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Amerykanie zaprosili ją do wystąpienia przez połączonymi izbami Kongresu i Senatu, jako drugiego polityka niemieckiego w historii, po Konradzie Adenauerze. Została przywitana i pożegnana owacją, a jej 40-minutowe wystąpienie zostało przyjęte więcej niż gorąco. Merkel była podejmowana nie tylko jako przywódca polityczny Niemiec, ale również jako przywódca Europy. I tak właśnie w pamięci Amerykanów to dzień 9 listopada 1989 roku, rocznica upadku Muru Berlińskiego, będzie dniem obalenia komunizmu&#8230;<br />
Trudno uznać wizytę polskiego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego za udaną, jeżeli się uzna, że najważniejszy punkt wyjazdu nie został zrealizowany, a do tego stało się to w sposób, który trudno nie uznać za afront. Sikorski w trakcie trzydniowego pobytu w Waszyngtonie odbył kilka ważnych spotkań, m. in. z Johnem Kerrym, wpływowym politykiem Demokratów i szefem komisji spraw zagranicznych Senatu, czy generałem Jamesem Jonesem, doradcą Baracka Obamy od spraw bezpieczeństwa. Odbyło się też kilka ważnych dyskusji i spotkań, jako to w instytucie Brookings, poświęcone Partnerstwu Wschodniemu, czy spotkaniu z szeroką grupą amerykańskich kongresmenów.</p>
<p>Ważne te spotkania jednak tracą na blasku i znaczeniu w zderzeniu z tym, jak Sikorski został potraktowany przez swojego partnera, sekretarz stanu, Hilary Clinton. Polski szef MSZ pojechał do Stanów Zjednoczonych głównie po to, aby potwierdzić, że kurtuazyjna i turystyczna wizyta amerykańskiego wiceprezydenta Johna Bidena w Polsce jest początkiem paktu o partnerstwie strategicznym obu państw. Okazało się jednak, że Clinton wybrała spotkanie w Maroku z egipskim prezydentem, Hosni Mubarakiem, nad kilkadziesiąt minut rozmowy z szefem polskiego MSZ&#8230; Dialog strategiczny pomiędzy Polską i USA nie został podjęty&#8230;</p>
<p><span id="more-3315"></span></p>
<p>Nie jest to przypadek;, w polityce na tym szczeblu nie ma przypadków, a każde tego rodzaju wydarzenie należy traktować jako wyraźny znak dyplomatyczny. Począwszy od rocznicy wybuchu II wojny światowej, na którą Amerykanie przysłali &#8222;rezerwowy skład&#8221; polityków, poprzez brutalne przekreślenie nadziei polskich sfer politycznych na szybką realizację tarczy antyrakietowej i wspomnianą kurtuazyjną &#8211; i bez znaczenia wizytę Bidena, aż do odwołania spotkania Clinton &#8211; Sikorski &#8211; wszystko to pokazuje, że Polska nie jest żadnym wyjątkowym partnerem, a wręcz została zepchnięta na peryferia amerykańskiej polityki zagranicznej. Przyczyn jest wiele, ale jedną z nich, czego się nie zapomina, był list przywódców państwa naszego regionu do administracji prezydenta Baracka Obamy.</p>
<p>Ten sławetny list emerytowanych polityków, znaczących postaci, ale wieku minionego, skierowany do Baracka Obamy, został odczytany nie tylko jako pouczenie i pretensje, ale również jako wezwanie do swoistej nowej zimnej wojny z Rosją. List ten pokazał, że politycy, którzy mają za sobą długie lata działalności i urzędowania na eksponowanych stanowiskach, nie potrafią zrozumieć logiki i pragmatyki politycznej Stanów Zjednoczonych, dla których w pierwszej kolejności liczy się rozwiązywanie problemów ważnych z ich punktu widzenia, szczególnie bezpieczeństwa, w wielu aspektach, następnie rozwiązywania problemów w punktach zapalnych naszego globu, a następnie dopiero zajmowaniem się państwami, co tu dużo kryć – peryferyjnymi. Nie było trudne do odkrycia, że inicjatorami tego dzieła byli polscy politycy – właśnie Radosław Sikorski i Adam Rotfeld, przy wydatnej pomocy Rona Asmusa &#8211; który jest również w tej chwili politykiem marginalnym w polityce amerykańskiej. I dlatego i Obama i jego wysokiej rangi urzędnicy omijają nasz kraj i naszych polityków z daleka&#8230; Warto również wspomnieć, że tak hołubiony i podziwiany w Polsce politolog amerykański, Zbigniew Brzeziński, ma mniej, niż ograniczony wpływ na amerykańską politykę zagraniczną i relacje z Polską.</p>
<p>Na drugim biegunie mamy Angelę Merkel i Niemcy. To była już druga wizyta niemieckiej kanclerz w Stanach Zjednoczonych, napięte niegdyś relacje z Barackiem Obamą zostały zamienione w szczerą sympatię. Niemcy to teraz najważniejszy partner polityczny Amerykanów w Europie, a Merkel uznawana jest za najsilniejszego i najważniejszego przywódcę europejskiego.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest w wielkim impasie, nie liczą się z nią ani zza Atlantykiem, nasza pozycja w Unii Europejskiej jest również słaba. Polska, która powinna rozdawać karty polityczne w swoim regionie, nadawać ton polityki unijnej wobec Rosji, być w kolegium 6. najważniejszych państw całej Unii Europejskiej, a także w strukturach G-20 &#8211; jest na marginesie politycznym. Jest to w dużym stopniu również wina obecnego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego. Warto by się zastanowić, czy nie nadeszła pora na jego odwołanie. Cieszy się on wprawdzie wysokimi notowaniami &#8211; ale tylko w kraju. Na arenie międzynarodowej jego prestiż i znaczenie znacznie spadło. W momencie, kiedy polska polityka zagraniczna powinna zmienić swoje priorytety i znaleźć nowe drogi działania i normalizacji stosunków z Rosją, a także odbudowę naszej pozycji w Unii Europejskiej – powinno być to realizowane przez nowego szefa resortu spraw zagranicznych.</p>
<p>Wydaje się, że rola Sikorskiego w polskiej polityce zagranicznej i tym rządzie się wypełniła. Pytanie pozostaje otwarte, kto go może zastąpić.</p>
<p>Azrael</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong>Felieton ukazał się na portalu<a href="http://www.wprost.pl/ar/177207/Czas-na-Radka-Sikorskiego/" target="_blank"> Wprost.pl </a></strong></em></span></p>
<p><span style="color: #ff0000;"><em><strong> </strong></em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/05/czas-na-radka-sikorskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Europa odetchnęła</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/11/04/europa-odetchnela/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/11/04/europa-odetchnela/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 11:03:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3309</guid>
		<description><![CDATA[3. listopada 2009 roku to ważny dzień dla Unii Europejskiej i całej Europy. Choć nie jest to dzień świąteczny, ani radosny. Raczej dzień ulgi. Dawid Cameron, lider brytyjskich konserwatystów, którzy najprawdopodobniej w czerwcu przyszłego roku wygrają wybory do Izby Gmin, zapowiedział, że nie zostanie rozpisane ogólno brytyjskie referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Uznał, że jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>3. listopada 2009 roku to ważny dzień dla Unii Europejskiej i całej Europy. Choć nie jest to dzień świąteczny, ani radosny. Raczej dzień ulgi.</p>
<p>Dawid Cameron, lider brytyjskich konserwatystów, którzy najprawdopodobniej w czerwcu przyszłego roku wygrają wybory do Izby Gmin, zapowiedział, że nie zostanie rozpisane ogólno brytyjskie referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Uznał, że jest już &#8222;pozamiatane&#8221; i robienie sztucznej atmosfery walki o &#8222;niezależność&#8221; mija się z celem. Polscy eurosceptycy utracili ostatnią nadzieję na to, że tak przez nich wulgarnie określany &#8222;Eurokołchoz&#8221; się załamie. Nic z tego, ale przecież Cameron, według polskich standardów plasuje się na lewej stronie Platformy Obywatelskiej&#8230;</p>
<p>Koniec ponad 1,5 rocznej zabawy o ratyfikację i przyjęcie Traktatu Lizbońskiego odbył się formalnie w czeskiej Pradze, dokładnie o godzinie 15.00. Prezydent Vaclav Klaus, po decyzji czeskiego Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł zgodność Traktatu Lizbońskiego z czeską Konstytucją, podpisał dokumenty ratyfikacyjne. Choć uczynił to, jak zaznaczył to w swoim oświadczeniu, z ciężkim sercem, traktując decyzję czeskiego trybunału jako presję polityczną. Poddał się jednak prawnej procedurze, uznającej, że Traktat Lizboński za zgodny z czeską ustawą zasadniczą.</p>
<p>Wbrew niektórym opiniom, nie należy traktować sytuacji, w jakiej znalazł się Vaclav Klaus jako klęski. Czeski prezydent, nie tyle eurosceptyk, co polityk konsekwentny, stanowczy i niezmienny w swoich poglądach, uważał Traktat Lizboński za prawo ograniczające suwerenność jego kraju. Tu oczywiście konieczna by była szersza dyskusja, jakie korzyści, i jakie straty, z oddania części suwerenności i prawodawstwa na rzecz Unii Europejskiej są do przyjęcia dla danego narodu. Klaus uważał, że korzyści są niewspółmierne do strat &#8211; przeciwnie do większości swych rodaków. Ci sami Czesi jednak uznali jego szczerą postawę i bezkompromisową walkę o swoje wartości za godne poparcia. Ot, kolejny czeski paradoks&#8230; Choć mniejszy, niż zachowanie polskiego &#8222;kolegi&#8221; Klausa, Lecha Kaczyńskiego, który warunkował złożenie swojego podpisu ratyfikacyjnego&#8230; interesami Irlandczyków. Tam paradoks &#8211; tu, w Polsce, wykorzystanie TL do rozgrywek partyjnych i wyborczych braci Kaczyńskich.</p>
<p>Unia Europejska westchnęła, ale był to płytki oddech. W wyniku walki o ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, słabych prezydencji czeskiej i szwedzkiej i oczywiście kryzysu ekonomicznego, Europa straciła 1,5 roku. Straciła dynamikę, siłę sprawczą dalszej integracji, stała się słabszym partnerem dla USA i Rosji. Ratyfikacja i przyjęcie TL (co nastąpi w dniu 1. grudnia) to początek nowej fazy integracji, nasilenie walki z kryzysem ekonomicznym, powołanie przewodniczącego Rady Europejskiej (już zwanego prezydentem&#8230;) i koordynatora polityki zagranicznej. Jednak nie nie formuły i nowe twarze administracji unijnej są tu najważniejsze.</p>
<p>Należy pamiętać, że wejście w życie TL wzmocni pozycję i rolę Parlamentu Europejskiego, dając mu przede wszystkim silne prerogatywy legislacyjne &#8211; dla 27. państw UE. Należy także pamiętać, że celem wprowadzenia traktatu jest usprawnienie działań instytucji unijnych. Te dwa elementy pozwolą na zwiększenie decyzyjności całej Unii Europejskiej, zarówno w sprawach polityki zagranicznej, jak i bezpieczeństwa, a przede wszystkim &#8211; gospodarki. Nie zapominajmy, że TL to dokument reformujący prawo istniejące w UE, a teraz dopiero przyjdzie czas na poważniejsze zmiany.</p>
<p>Europa jednak nie zostawiła wszystkich problemów za sobą &#8211; jest w dalszym ciągu na początku integracji. To zadanie na najbliższe ćwierć wieku.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/11/04/europa-odetchnela/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biden w Polsce &#8211; rzeczy ważne i mniej ważne</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 09:59:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3295</guid>
		<description><![CDATA[Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie. Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na dłuższy czas. Przyjazd Bidena miała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img60.imageshack.us/img60/9759/polityka8lt.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od wizyty Joe&#8217;a Bidena w Polsce minął już ponad tydzień, warto jednak do niej wrócić i zastanowić się, jakie z niej płynie przesłanie.</p>
<p>Oczywiście, sama wizyta amerykańskiego wiceprezydenta ma znaczenie trzeciorzędne, ale sygnały, jakie można było z niej odczytać, powinny przynieść konkretne decyzje i wytyczyć marszrutę postępowania polskiej dyplomacji na dłuższy czas.</p>
<p>Przyjazd Bidena miała znaczenie czysto wizerunkowe, to taka polityka gestów wobec Polski (i Czech). Zabranie Polakom zabawki, pod nazwą tarcza antyrakietowa, mogło w naszym kraju wzbudzić falę antyamerykanizmu, gdyby nie to, że Polacy do tarczy byli raczej negatywnie nastawieni. Poza tym Polacy, poza chronicznym euroentuzjazmem i równie chroniczną antyrosyjskością, nie interesują się polityką zagraniczną. Amerykańska administracja zaproponowała nam w zamian za rakiety stacjonarne uczestnictwo w nowym projekcie, ruchomej tarczy, opartej o rakiety na okrętach wojennych i o mobilne systemy radarowe. System ma być gotowy w 2018 roku. To termin poza dwie kadencje obecnej administracji, a do tego nie wiadomo, jak on ma w zasadzie wyglądać i gdzie jest w tym polskie miejsce i interes.</p>
<p>Wyraźnie sobie za to należy powiedzieć, jaki jest polityczny podtekst tego rodzaju propozycji; Otóż relacje USA z Polską w dziedzinie systemów militarnych są implikowane relacjami z NATO, a przede wszystkim z Rosją. Stosunki amerykańsko-rosyjskie weszły w fazę nawet już nie normalizacji, ale przyjaźni. To sygnał dla Polski bardziej niż wymowny. Polska, jako kraj graniczny UE i NATO (i długo tak pozostanie), ma znaczenie dla Stanów Zjednoczonych tylko jako jeden z elementów układu z Rosją. Amerykanie nie podejmą żadnej inicjatywy bez porozumienia z Kremlem. Było to już jasne po letniej wizycie prezydenta Obamy w Moskwie.</p>
<p><span id="more-3295"></span>Warto też zauważyć, że stare relacje Stanów Zjednoczonych i Europy uległy radykalnym zmianom. Amerykanie zupełnie świadomie odeszli od polityki atlantyckiej, gdzie kontakty z Europą były dla nich najważniejsze. Dla nich nie Unia Europejska i NATO są najważniejsze, lecz kontakty z Dalekim Wschodem. I z tego wynika również na niższym poziomie agregacji relacji politycznych z Polską to, że nie jesteśmy (i nigdy nie byliśmy) żadnym partnerem strategicznym USA w Europie i regionie. Jak bardzo się myliliśmy co do naszej pozycji, pokazuje choćby to, że niemal równocześnie z wycofaniem Amerykanów z instalacji rakiet w Polsce, zapadła decyzja o budowie amerykańskich baz w Rumunii i Bułgarii.</p>
<p>Żenujące było zachowanie się polskich polityków po wizycie Bidena w Polsce; Zamiast wyraźnego stwierdzenie, że teraz jest właśnie najwyższy czas, aby podsumować i zweryfikować kilkunastoletnią politykę Polski wobec USA, zachowanie polskiego rządu i polityków z Kancelarii Prezydenta przypominało kibicowskie &#8222;Polacy &#8211; nic się nie stało&#8221;. A jednak się stało, ponieważ polska polityka serwilizmu wobec USA, polskiej nadgorliwości (Irak, Afganistan, tarcza antyrakietowa, zakup F-16), zabarwiona polską megalomanią (urojone partnerstwo strategiczne), przyniosła naszemu krajowi w rezultacie więcej szkód, niż korzyści. W relacjach z Unią Europejską, i przede wszystkim w relacjach z Rosją. Iluzja partnerstwa militarnego, opartego o kilkadziesiąt samolotów i kilka wyrzutni rakiet balistycznych była żałosna.</p>
<p>To co się stało w relacjach z USA powinno natychmiast być podstawą do weryfikacji naszych zadań w Afganistanie. Jest rzeczą niedopuszczalną, że amerykański ambasador w Polsce, Lee Fanstein, informuje w wywiadzie telewizyjnym, że Polska już zdecydowała się na zwiększenie swojego kontyngentu w Afganistanie. Polska, działając w ramach kontyngentu natowskiego, nie ma niestety, własnej polityki i własnego zdania co do uczestnictwa sojuszu i naszego kraju w tym przedsięwzięciu. Wojna w Afganistanie jest coraz bardziej skomplikowana, Amerykanie i wojska natowskie jak widać to wyraźnie, są spychane do defensywy. Jeżeli dodamy do tego błędy administracji amerykańskiej wobec poszczególnych grup etnicznych w tym kraju (faworyzowanie Tadżyków, kosztem Pasztunów), to może się to zakończyć już nawet nie długą okupacją, ale militarną i nieodwracalną klęską polityczną. Polska, po pierwsze powinna zająć stanowcze stanowisko polityczne w tej sprawie &#8211; i zmusić struktury polityczne NATO, bez oglądania się na USA, do opracowania planu politycznego rozwiązania problemu afgańskiego, po drugie &#8211; powinna opracować własny plan wyjścia z tego kraju &#8211; w perspektywie co najwyżej 2. lat.</p>
<p>Przed polską dyplomacją stoi obecnie zadanie zbudowania relacji partnerstwa, a nawet przyjaźni z naszymi sąsiadami &#8211; Niemcami i Rosją. Tak, właśnie zbudowania osi paneuropejskiej, zaczynającej się w Moskwie, prowadzącej przez Warszawę, Berlin i Paryż do Brukseli to zadanie polskiej dyplomacji.  Do tego konieczne jest także zaakcentowanie naszej pozycji regionalnej w tej części Europy. Słynne Partnerstwo Wschodnie jest tak naprawdę tylko namiastką tego, co Polska ma do zrobienia w relacjach krajami bałtyckimi, naszymi południowymi sąsiadami, może z Ukrainą (którą uważam na wiele lat straconą dla Unii, a być może również podzieloną na dwie części). O tym w następnym artykule.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krótko o Noblu dla Baracka Obamy</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/10/13/krotko-o-noblu-dla-baracka-obamy/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/10/13/krotko-o-noblu-dla-baracka-obamy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Oct 2009 14:00:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3245</guid>
		<description><![CDATA[Już obśmiano Nobla dla Baracka Obamy &#8211; jedni z przymrużeniem oka, inni złośliwie i wręcz chamsko, jak to dziennikarze Igor Janke i Marek Magierowski dziś w porannej audycji w radio TOK FM. Cóż, tak kultura. Polska jest krajem o największym zaufanie do Unii Europejskiej, z drugiej strony krajem, w którym stosunek do nowego prezydenta USA [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Już obśmiano Nobla dla Baracka Obamy &#8211; jedni z przymrużeniem oka, inni złośliwie i wręcz chamsko, jak to dziennikarze Igor Janke i Marek Magierowski dziś w porannej audycji w radio TOK FM. Cóż, tak kultura.</p>
<p>Polska jest krajem o największym zaufanie do Unii Europejskiej, z drugiej strony krajem, w którym stosunek do nowego prezydenta USA jest co najwyżej ambiwalentny. Dlaczego? Bo zabrał nam nasze kochane rakietki, przestał nas kochać, nie uznaje naszej wyjątkowości, pokazał nam miejsce w szeregu, a do tego smakują  mu bardziej bliny z kawiorem, niż schabowy&#8230; Ot, polski zaścianek.</p>
<p>Tak, Obama nic jeszcze w dziedzinie pokoju szeroko rozumianego nie zrobił, prowadzi do tego wojny różnych częściach globu, Norwedzy to kraj antybushowski, nawet jak w Oslo rządzili konserwatyści, do tego w tym roku przypada 20. rocznica wydarzeń w Pekinie, na Placu Tiananmen, więc Chińczykom by się należało. Ale Komitet Noblowski stwierdził w tym roku, że woli dać nagrodę na zachętę komuś, kto MOŻE więcej, kto inaczej odczytuje politykę, kto wprowadził do polityki zagranicznej, jak by to powiedział Eryk Mistewicz &#8211; nowe zasady narracji dyplomatycznej. W uzasadnieniu Komitetu noblowskiego stwierdzono, że nagroda została przyznana za <em>„ponadprzeciętne wysiłki we wzmacnianiu dyplomacji międzynarodowej oraz współpracę między ludźmi”,</em> a także wzięto pod uwagę zwłaszcza jego wizję świata bez broni nuklearnej.</p>
<p>Ta nagroda to znak, dla USA, ale również dla Europy, że czas konfliktów i rozwiązywania ich zbrojenie mija. I nie dlatego że Amerykanie przegrywają w Afganistanie (potrzebują tam nowych 40.000 żołnierzy), ale dlatego, że na dłuższą metę jest to zabawa nie prowadząca donikąd. Obama (za radą Henry&#8217;ego Kissingera) zrozumiał to i zaczął tworzyć nie tylko nowy klimat polityczny, ale jednocześnie zrozumiał, że w tym przypadku, kiedy USA jest dalej (jeszcze) jedynym mocarstwem globanym, to jego polityka powinna być z założenie globalna i wielostronna. Stąd między innymi traktowanie Europy jako jednego bloku państw, stąd wdrożenie polityki zacieśniania współpracy i rozbrojenia z Rosją, a także pierwsze próby zbliżenia z Chinami &#8211; i zauważenie istnienia Afryki (Hilary Clinton spędziła tam ostatnio aż 11 dni&#8230;). Jako instrumenty polityki mają służyć negocjacje i dialog &#8211; a nie marines i F-15.</p>
<p>Wizja Baracka Obamy to świat wielobiegunowy, pozbawiony broni atomowej. Doskonale zdaje sobie on sprawę, że dwie kadencje to będzie za mało, aby ten efekt uzyskać, ale może w tym czasie złożyć pod to podwaliny. Nie będzie czekał z trudnymi tematami, przynajmniej w polityce zagranicznej, ponieważ krajowa reforma zdrowia nie zapowiada się najlepiej, do drugiej kadencji. Inne trudne sprawy, czyli kwestie klimatyczne, prawa człowieka, są również w jego portfolio postępowania na arenie światowej.</p>
<p>Nobel Obamy został przyjęty i skomentowany przez polityków całego Świata bardzo dobrze (oprócz Hugo Chaveza&#8230;), a sam Obama powiedział;</p>
<p><em>&#8222;Nie uważam nagrody za uhonorowanie moich osiągnięć, lecz za potwierdzenie amerykańskiego przywództwa na rzecz aspiracji ludzi z wszystkich narodów&#8221;. </em></p>
<p>Tak, to może być przywództwo zupełnie w innej formule, dużo skuteczniejsze, niż ostatni 8 lat Busha&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/10/13/krotko-o-noblu-dla-baracka-obamy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie po tarczy, czyli co dalej z polską polityką zagraniczną</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Sep 2009 09:51:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antyrakietowa]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3184</guid>
		<description><![CDATA[Część Polaków, po wczorajszej decyzji administracji amerykańskiej o rezygnacji z instalacji na terenie Polski części systemu tarczy antyrakietowej obudziła się zapewne z wielkim kacem. To ci, którzy wierzyli, że nasze relacje specjalne ze Stanami Zjednoczonymi, z początku lat 90. ubiegłego wieku trwają i trwać będą, aż do zatracenia się w miłości. Ich wielkie ego, rozdęte [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /><br />
Część Polaków, po wczorajszej decyzji administracji amerykańskiej o rezygnacji z instalacji na terenie Polski części systemu tarczy antyrakietowej obudziła się zapewne z wielkim kacem. To ci, którzy wierzyli, że nasze relacje specjalne ze Stanami Zjednoczonymi, z początku lat 90. ubiegłego wieku trwają i trwać będą, aż do zatracenia się w miłości. Ich wielkie ego, rozdęte iluzorycznym sojuszem, dostało od Amerykanów bolesnego kopniaka. Zasłużonego, bo za brak realizmu należy zapłacić &#8211; i powinno to boleć.<br />
Inni, i jest ich większość, obudzili się z ulgą, że problem, który wisiał nad Polską i naszymi relacjami z sąsiadami, Niemcami, Rosją, ale także z Unią Europejską, niczym miecz (a nie tarcza&#8230;) Damoklesa &#8211; został usunięty. To realiści i pragmatycy polityczni, którzy zamiast wsłuchiwać się w bełkot amerykańskich konserwatystów, słuchali Zbigniewa Brzezińskiego. A on już od wielu, wielu miesięcy wspominał, że Polska jest tylko partnerem, ale nie strategicznym, a tak naprawdę dla USA i jej nowej administracji liczy się Europa jako blok państw, potem takie kraje, jak Niemcy, Wielka Brytania, Francja, równoważna im Rosja, a potem dopiero kraje Europy Wschodniej. Było wiadome już od 4 listopada ubiegłego roku, od dnia wyborów Obamy na 44. prezydenta USA, że temat tarczy, w takim wymiarze &#8211; umiera. Polska musi odłożyć swoje plany i rojenia bycia partnerem wyjątkowym, opierające się na tym, że 10 rakiet balistycznych i 300 amerykańskich żołnierzy pod Słupskiem czyni z nas mocarstwo regionalne. Przypominało to pozycję ratlerka, który myśli, że wyszczerzając jeden ząb, przestraszy doga &#8211; rosyjskiego doga. Bo przecież w podtekście instalacji systemu tarczy w Polsce i Czech stało przekonanie naszych polityków, że jest to narzędzie oddziaływania nie na Iran i Koreę Północną, ale na Rosję. Dlatego polski rząd podpisał kompromitujące dla naszego prestiżu, co widać po roku, porozumienie o instalacji systemów, z odchodzącą administrację republikańską USA.</p>
<p>Barack Obama powiedział na wczorajszej konferencji wyraźnie, dobitnie &#8211; dla Ameryki najważniejsze jest bezpieczeństwo jego terytorium, potem jego wojsk, na koniec &#8211; bezpieczeństwo partnerów politycznych. I amerykański prezydent przyjął, że drogą do realizacji tego projektu jest zmiana planów strategicznych i technicznych systemów antyrakietowych, z drogich i niesprawdzonych systemów stacjonarnych, na rozwiązania mobilne. Drugą stroną zmiany strategii jest kissingerowski model polityczny, polegający na układaniu się z mocnymi i szukanie z nimi porozumienia. Nawet kosztem oddania pewnych sfer wpływów i interesów. Dotyczy to także naszego rejonu, w kontekście współpracy USA z Rosją. Dla Obamy Europa jest warta tylko w przypadku, kiedy stanowi monolit polityczno- ekonomiczny, do tego współpracujący z Rosją. A główne interesy Amerykanów skupiają się w Azji i Ameryce Południowej.</p>
<p>Jest całkowicie jasne, że dla wyrównania relacji z Rosją i uzyskania jej wsparcia w sprawach konfliktów w Iranie, Iraku i Afganistanie, potrzebna jest pewna zapłata, pewne ustępstwa. Najwygodniejsze, a do tego oszczędzające środki budżetowe, okazało się zrezygnowanie z wątpliwego projektu tarczy. Co też uczyniono. I spotkało się to z pełną aprobatą NATO (wypowiedź szefa tej organizacji, AndersaFogh Rassmusena,  nie pozostawiała żadnych wątpliwości), krajów Unii Europejskiej (Angela Merkel), i oczywiście Rosji. To wyraźny znak, że Polska i jej starania były traktowane w CAŁEJ Europie co najwyżej wstrzemięźliwie. Nie należy traktować tego tylko jako sukces Kremla &#8211; to tylko odbicie realizmu politycznego nowego porządku, jaki chce wprowadzić Barack Obama.<br />
Zostawmy jednak już sprawy tarczy &#8211; zastanówmy się, jak powinna wyglądać polska polityka zagraniczna; Jak do tej pory polska polityka wspierana była iluzorycznym partnerstwem strategicznym ze Stanami Zjednoczonymi. Byliśmy jedynym krajem Świata, który uważał się za ważnego, strategicznego partnera, bez podpisanej żadnej umowy o gwarancjach bezpieczeństwa ze strony USA, bez umowy o programach wzmocnienia i unowocześnienia naszej armii. Tak, offset za &#8222;Jaszczębie&#8221;, F-16, pomoc logistyczna w Iraku i Afganistanie &#8211; ale to my per saldo dokładamy do tego interesu &#8211; finansowo, i jak się okazało wczoraj &#8211; prestiżowo. Warto się zastanowić, jak powinna wyglądać nasza polityka zagraniczna bez tarczy, czyli amerykańskiej parasolki&#8230;</p>
<p><span id="more-3184"></span></p>
<p>To, że polityka zagraniczna Polski jest w głębokim impasie, wiemy już dawno, że nie ma pomysłu idei, pragmatyzmu i realizmu. Jest w permanentnym kryzysie, właściwie od czasu, kiedy Polska zakończyła “długi marsz” od roku 1991, wejściem w 2004, jako pełnoprawny członek, w skład Unii Europejskiej. Od tego czasu, w zależności od tego, jaki rząd był u władzy, polityka miała różne priorytety. Generalnie trudną w niej znaleźć priorytety, taktykę, w sytuacjach krótkoterminowych, jak i strategię – nie na kadencję danego rządu, lecz na lat 10, 20, 30.</p>
<p>Wydawałoby się, że Polska, po wejściu w skład struktury obronnej Paktu Północnoatlantyckiego uzyskała wystarczające gwarancje bezpieczeństwa, gwarancje w Europie i od Stanów Zjednoczonych, największego i najsilniejszego partnera tego układu. Polscy politycy szukali jednak rozwiązań alternatywnych, rozwiązań sojuszy ponad strukturami natowskimi. Polacy, godząc się na instalację tarczy antyrakietowej, sądzili że budują sobie  pozycję bufora pomiędzy krajami “starej Unii”, a Rosją. Okazało się to bolesną mrzonką.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna jest całkowicie niespójna, podzielona pomiędzy dwa ośrodki władzy wykonawczej, rząd i MSZ, oraz Kancelarię Prezydenta. Oba te ośrodki, konkurencyjne również w sprawach polityki wewnętrznej, prowadzą swoistą “wojnę zagraniczną”, nie opartą o żadne rzetelne analizy i oceny sytuacji międzynarodowej – w skali regionu i całego globu. Krańcowym tego przykładem było właśnie podpisanie umowy o instalację systemu tarczy antyrakietowej, w momencie, kiedy jasne już było dla każdego rozsądnie myślącego analityka, że administracja nowego prezydenta, będzie traktowała ten pomysł z dużym dystansem. Dystansem wynikającym ze zmiany strategii polityki zagranicznej, a także sytuacji wewnętrznej w samych Stanach Zjednoczonych.</p>
<p>Polska już rok temu, po wyborach amerykańskich i po konflikcie kaukaskim, powinna przedefiniować swoją strategią obronną – w ramach uporządkowania na nowo polskiej dyplomacji.</p>
<p>Powinna być ona szerzej sformułowana i powinna brać pod uwagę czynniki nie tylko militarnego zagrożenia Polski – ale również ekonomiczne i uwarunkowania geopolityczne. Polska doktryna obronna bezpieczeństwa narodowego powinna brać pod uwagę miejsce Polski w układzie geograficznym. I przyjąć, że Polska posiada głównie regionalne interesy, związane z Unią Europejską i Rosją. Polska nie była, nie jest i nie będzie nigdy mocarstwem regionalnym i nie będzie czegoś takiego, jak sojusz strategiczny i gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA.</p>
<p>Jedynym układem ponadregionalnym, do którego powinniśmy się odnosić – jest Unia Europejska i NATO. Oczywiście – zagrożenia globalne mają dla Polski ogromne znaczenie – choćby właśnie takie, jak kwestie zagrożenia naszego bezpieczeństwa energetycznego, czy sprawy przepływów kapitału – ale tylko w ramach struktury regionalnej Unii Europejskiej Polska może stawić czoło tym problemom. Próby usytuowania Polski jako partnera strategicznego USA w Europie, nawet biorąc pod uwagę realną możliwość wchłonięcia przez Rosję Białorusi i Ukrainy – mogą się dla naszego kraju skończyć poważnymi problemami.</p>
<p>Polska jest zbyt małym krajem, w obliczu Rosji, a także Niemiec, dla których naturalnym partnerem pozostaje Francja, aby próbować budować niezależną strukturę polityczną i system bezpieczeństwa w oparciu o “egzotyczny sojusz” ze Stanami Zjednoczonymi. Rojenia polskiej prawicy, że możemy stać się w Europie Centralnej nowym Izraelem, mocarstwem regionalnym, były tak absurdalne, jak to, że moglibyśmy w ramach takiego porozumienia otrzymać broń nuklearną. Po pierwsze, o sile Izraela stanowi jego położenie geograficzne i bufor wobec państw islamskich, po drugie – pozycja i siła lobby żydowskiego w samym USA. Poza tym, co już wielokrotnie wskazywał wspomniany już  Zbigniew Brzeziński – Europa ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenie jako spójny system polityczny i ekonomiczny. Najlepiej powiązany spójnym porozumieniem politycznym.</p>
<p>Ważnym elementem, na który polscy politycy powinni zwrócić uwagę, jest to, że dogmat o jednobiegunowym profilu świata został obalony. Amerykańskie porażki i uwikłanie się w wojnę w Iraku i Afganistanie, konflikt z Iranem, straszak Korei Północnej, a przede wszystkim obalenie mitu imperium finansowego – każą wysnuć tezę, że system jednobiegunowy zmienił się w wielobiegunowy, którego elementami są wciąż Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Rosja, Chiny, razem z Indiami, a także rosnąca w siłę Brazylia. Dlatego właśnie nasza doktryna w polityce zagranicznej powinna być jak najbliżej związana z Unią Europejską.</p>
<p>Polska polityka wschodnia, prowadzona kilka lat przez ośrodek prezydencki,  pozostający praktycznie poza kontrolą Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to rzecz, który już przyniosła Polsce duże szkody. Działania Lecha Kaczyńskiego, oceniane przez jego zwolenników jako pokazanie romantycznego stylu uprawiania polityki, na Zachodzie oceniane jest jako pospolite awanturnictwo. Nie uzgodnione podróże, wypowiedzi i działania Lecha Kaczyńskiego przyczyniły się do obniżenia standardów dyplomatycznych i osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Polska polityka za czasów prezydentury George&#8217;a W. Busha kierowała się bardziej interesami USA w regionie Kaukazu, niż prawdziwą polską racją stanu. Rosyjskie zachowanie na Kaukazie nosi oczywiście znamiona neoimperializmu, ale nie powinniśmy zapomnieć, że przyczyną tego były działania Stanów Zjednoczonych i niektórych państwa Unii Europejskiej, w tym głównie Polski, które popychały Gruzję do konfliktu o Abchazję i Osetię Południową.</p>
<p>Polska polityka zagraniczna musi wziąć pod uwagę doktrynę polityczną Rosji, tzw. doktrynę Miedwiediewa, która została zdefiniowana jednoznacznie po konflikcie kaukaskim. Rosjanie, od zawsze, jeszcze za czasów Związku Radzieckiego, stosują politykę dyplomacji totalnej. Rosja, poza członkostwem w ONZ, nie jest związana żadnymi umowami partnerskimi z krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi. Poza przestrzeganiem konwencji międzynarodowych, nic Rosjanom nie wiąże rąk. Podpisanie przez Rosję umowy z Unią Europejską, o wzajemnym partnerstwie (którą zresztą blokowała do tej pory Polska) może spowodować regres polityczny i ekonomiczny wobec Rosji. Rosjanie odbudowują swoją strefę wpływów i dają wyraźny sygnał również innym państwom tego regionu, że w wypadku, kiedy ich interesy (faktyczne, czy urojone) zostaną zagrożone – nie cofną się przed rozwiązaniami ostatecznymi. Jest to skierowane również w stronę Ukrainy i innych państw regionu. Częścią tej polityki to sprawy oddziaływania surowcami i swoimi wielkimi holdingami paliwowymi. Jest to retoryka siły i pewności swojego oddziaływania na UE. Jest to również sygnał dla Europy, dla NATO, że współpraca z tym krajem jest możliwa – ale nie na warunkach narzuconych Federacji Rosyjskiej. To Europa będzie musiała wybrać, czy tworzyć z Rosją wspólną sferę ekonomiczną i polityczną. Do tego rozwiązania przekonany jest Kreml, takie rozwiązanie i taki projekt będzie popierała administracja Baracka Obamy.</p>
<p>Biorąc pod uwagę miejsce Polski na mapie i wszelkie uwarunkowania geopolityczne, Polska nie może prowadzić polityki innej, niż we współpracy z Unią Europejską. Nie możemy prowadzić polityki mocarstwowej, ze względu na nasze ograniczenia. A są to ograniczenia natury ekonomicznej, politycznej i militarnej. Nasze sąsiedztwo, pomiędzy Rosją, krajem o ciągotach do autorytaryzmu i Niemcami, państwem o silnie wykształconym i będącym stabilną podstawą ustroju demokratycznym, każe nam budować politykę o zasadę współistnienia w tym układzie. Polska historia trudnego współżycia z tymi dwoma nacjami, Rosjanami i Niemcami, narzuca na społeczeństwo i na samych polityków poważne ograniczenia. Pomysł, że sojusz z Rosją i Niemcami może Polsce przynieść wielostronne korzyści ekonomiczne i polityczne, że mariaż polityczny z silnymi państwami jest lepszy niż ze słabymi – nie może się przebić do naszej świadomości. To poważny błąd, to spojrzenie świadczące o braku realizmu politycznego. Sam rzucenie takiego pomysłu powoduje zarzut wspierania “partii rosyjskiej” albo niemieckiej, a nawet oskarżenie o agenturalność. Jak słusznie zauważył swego czasu Ryszard Bugaj, w artykule dla “Rzeczpospolitej”, jakoś nikomu nie przeszkadza działanie w Polsce dużo silniejszej “partii amerykańskiej”, dzięki której jesteśmy w Iraku i Afganistanie.</p>
<p>Miejsce Polski i polskiej dyplomacji jest w Europie, w Unii Europejskiej i Rosji. Nie jest tym miejscem ani Gruzja, ani Azerbejdżan, nie jest polskim interesem wątpliwa możliwość wejścia Ukrainy i Gruzji do NATO. Najważniejszym polskim zadaniem w krótkim czasie jest nasze, wspólne europejskiej bezpieczeństwo energetyczne. Ważny dla polskich interesów i dla naszego bezpieczeństwa Pakiet Klimatyczny – a także polskie negocjacje  nowych kontraktów na dostawy gazu i ropy z Rosji. A w dłuższy czasie, takim który podlega planowaniu strategicznemu, jest stworzenie warunków stabilnego działania całej Unii Europejskiej, przy zapewnieniu Polsce należnego jej miejsca.</p>
<p>Miejsce Polski jest w Unii Europejskiej i tu powinniśmy szukać naszego bezpieczeństwa.</p>
<p>Europejska strategia bezpieczeństwa opiera się na trzech podstawowych zasadach, po pierwsze, zapobieganie konfliktom, po drugie, rozwiązywanie konfliktów formie dyskusji i po trzecie, budowanie bezpieczeństwa w oparciu o relacje wielostronne. Także z partnerami z poza Unii – Rosją i USA. To są kwantyfikatory bezpieczeństwa – w tym także Polski. System obronny NATO, jak do tej pory, chroni nas doskonale. Polska ma do odrobienia pewne zaległości w kontaktach z NATO. Więcej – jako kraj graniczny Unii Euroatlantyckiej ma obowiązek stawiania zadań i problemów, jak choćby właśnie spraw bezpieczeństwa energetycznego.</p>
<p>Polska ma jeszcze jedno zadania, a właściwie zaniechanie w swojej polityce zagranicznej &#8211; to brak podpisu Lecha Kaczyńskiego pod Traktatem Lizbońskim. Teraz, dzień po tym, co nam zakomunikowała strona amerykańska, gdyby został wykonany tak demonstracyjny gest, jak podpisanie TL &#8211; byłoby to doskonała odpowiedź na amerykańską arogancję. Ale to trudne do zrozumienia.</p>
<p>Bo pomimo wielokrotnie powtarzania, udowadniania, że Traktat Lizboński jest uporządkowaniem prawa i procedur Unii Europejskiej, nie zagraża polskiej państwowości i nie zagraża naszej suwerenności, bo sami już jej część za pomocniczość UE oddaliśmy – do genetycznych patriotów to nie dociera. A jego podpisanie byłoby bardzo ważnym krokiem, podnoszącym nasz prestiż.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/18/zycie-po-tarczy-czyli-co-dalej-z-polska-polityka-zagraniczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dyplomacja i racja stanu</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/16/dyplomacja-i-racja-stanu/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/16/dyplomacja-i-racja-stanu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Sep 2009 09:14:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Platforma]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[NATO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3172</guid>
		<description><![CDATA[Polityka zagraniczna i dyplomacja powinna być prowadzona przez jeden ośrodek władzy i wszystko to, co się dzieje w życiu politycznym państwa, powinno być kontrolowane i uzgadnianie ze służbami dyplomatycznymi. Niestety, w Polsce, gdzie zapisy konstytucyjne sankcjonują faktyczną dwuwładzę wykonawczą &#8211; jest to praktycznie niemożliwe do realizacji. Jeżeli dodamy do tego trudną i kłótliwą kohabitację rządu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Polityka zagraniczna i dyplomacja powinna być prowadzona przez jeden ośrodek władzy i wszystko to, co się dzieje w życiu politycznym państwa, powinno być kontrolowane i uzgadnianie ze służbami dyplomatycznymi. Niestety, w Polsce, gdzie zapisy konstytucyjne sankcjonują faktyczną dwuwładzę wykonawczą &#8211; jest to praktycznie niemożliwe do realizacji.<br />
Jeżeli dodamy do tego trudną i kłótliwą kohabitację rządu i urzędu prezydenckiego, oraz wyjątkowo słabą pozycję polityczną samego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego &#8211; mamy do czynienia z sytuacją, że polska polityka nie jest nie tylko niespójna, ale również niezgodna z polskim interesem i racją stanu.</p>
<p>Urząd prezydencki prezentuje i prowadzi politykę zagraniczną, którą można nazwać autorską polityką Lecha Kaczyńskiego. Jest to polityka na dłuższą metę szkodliwą dla naszego kraju. Mandat społeczny Kaczyńskiego i jego stanowisko nie są wykorzystywane dla interesu Polski, lecz dla budowy własnej pozycji i realizowania planów politycznych, swoich i partii jego brata. Angażowanie się w awantury gruzińskie prezydenta Saakaszwilego, wspieranie Wiktora Juszczenki nie było polityką wspierania dążeń tych państw, lecz działania na rzecz określonych sił politycznych. To polityka, która już za moment, kiedy obaj zejdą ze sceny politycznej, skończy się dla Polski utratą pozycji w tych krajach. Przytoczone ostatnio informacje, że Lech Kaczyński spotkał się 20-krotnie z Juszczenką i ani razu z prezydentami Rosji, Putinem i Miedwiediewem, są wymowne i świadczą o tym, jakie są  źródła i motywacje polityczne.</p>
<p>Kaczyński nie raz dawał upust swoim fobiom antyrosyjskim, warto wspomnieć tylko pyskówkę z Putinem na szczycie przywódców Unii Europejskiej, w Lahti, w roku 2006, czy przemówienia wiecowe w Tbilisi. Jego ostatnie wystąpienia w trakcie uroczystości na Westerplatte też niewiele miały wspólnego z dyplomacją &#8211; i interesem naszego kraju. To były raczej wystąpienia, jak słusznie zauważył to znany publicysta konserwatywny, JanEngelgard, wiecowego agitatora, partyjnego watażki, a nie prezydenta Polski.</p>
<p>Również zamieszanie wokół uchwały upamiętniające rocznicę wkroczenia Armii Czerwonej do Polski, wywołane przez Prawo i Sprawiedliwość i źle rozegrane przez Platformę Obywatelską, nie sprzyja naszym interesom w polityce zagranicznej.</p>
<p>Niestety, również działania Donalda Tuska i jego otoczenia, motywowane słupkami sondażowymi i przygotowaniami do kampanii prezydenckiej, nie są sprzyjające polskiej polityce zagranicznej.  Traktowana jest ona jako funkcja polityki wewnętrznej, co w polskim przypadku oznacza rozgrywki partyjne i personalne pomiędzy kandydatami do fotela prezydenckiego.</p>
<p>Polska dyplomacja robiona jest, w sposób, gdzie gest przeważa nad sensem, słowa nad interesem, a korzyści z tego są żadne. Polskie zaangażowanie w Iraku osłabiło naszą pozycję w NATO, tak samo jak polskie umizgi do Amerykanów w sprawie tarczy antyrakietowej. Polska jest pasywna w polityce na rynku europejskim, silne państwa, takie jak Niemcy, Francja, czy Wielka Brytania i oczywiście &#8211; Rosja &#8211; nie liczą się z nami. Jedną z przyczyn jest to, że Lech Kaczyński nie złożył podpisu pod Traktatem Lizbońskim, a do tego jeszcze polska reprezentacja w Parlamencie Europejskim jest niespójna. Oznacza to, że ważne sprawy, na których nam zależy, czyli bezpieczeństwo energetyczne, czy budowa Nord Stream mogą pozostać poza naszą strefą wpływów.</p>
<p>Polska dyplomacja, jeżeli nie chcemy na stałe stać się marginesem Europy, powinna zostać gruntownie przemodelowana.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/16/dyplomacja-i-racja-stanu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Afganistan i polska dyplomacja</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/15/afganistan-i-polska-dyplomacja/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/15/afganistan-i-polska-dyplomacja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Sep 2009 09:07:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3167</guid>
		<description><![CDATA[Medialna i emocjonalna wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka, przy trumnie polskiego oficera poległego w Afganistanie ,otworzyła dyskusję na temat naszego udziału w misji w tym kraju, zaangażowania i perspektyw. Zostawmy na boku sprawy związane z obsługą polskiego kontyngentu, zaopatrzeniem w broń i zasadami jego działania, we współpracy z innymi wojskami NATO. Spójrzmy na to zagadnienie szerzej. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img297.imageshack.us/img297/4908/globus6qg.jpg" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p>Medialna i emocjonalna wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka, przy trumnie polskiego oficera poległego w Afganistanie ,otworzyła dyskusję na temat naszego udziału w misji w tym kraju, zaangażowania i perspektyw. Zostawmy  na boku sprawy związane z obsługą polskiego kontyngentu, zaopatrzeniem w broń i zasadami jego działania, we współpracy z innymi wojskami NATO. Spójrzmy na to zagadnienie szerzej.</p>
<p>Wojna w Afganistanie, rozpoczęta amerykańskim atakiem, trwa już osiem lat. Sytuacja wewnętrzna, po początkowym okresie stabilizacji, tylko się pogarsza. Jest to bardzo podobne nie tyle do sytuacji, jaką chętnie się przywołuje, czyli do położenia Amerykanów w Wietnamie, lecz do okoliczności, w jakich znaleźli się Rosjanie, na przełomie lat 70. i 80. Wtedy też, po osadzeniu marionetkowego rząduBabraka Karmala, Rosjanie sądzili, że uda im się szybko opanować kraj i zaprowadzić w nim swoją wersję demokracji. Zakończyło się to wojną totalną i porażką ZSRR &#8211; która niewątpliwie miała wpływ na rozpad imperium&#8230;</p>
<p>Amerykanie i sprzymierzone wojska NATO są bliskie temu, aby doprowadzić do sytuacji, gdzie scenariusz wojny totalnej na podstawie porozumienia zwalczających i skłóconych lokalnych przywódców klanowych i etnicznych, został wprowadzony w życie. Władza starego/nowego prezydenta Hamida Karzaja ma bardzo kruche podstawy i jego wyborcze porozumienia z politykami regionalnymi, przywódcami różnych grup etnicznych, już praktycznie zanikają.</p>
<p>Amerykanie nie rozumiejąc  specyfiki państwa klanowego i wieloetnicznego, próbowali zbudować w Afganistanie demokrację w stylu zachodnim, budując ją od głowy, a zadanie to zlecając wojskowym. Jak słusznie już od lat zauważa Prof. dr hab. Stanisław Koziej konieczna jest zmiana strategii natowskiej w tym regionie, nie tylko wobec Afganistanu, ale również wobec Pakistanu. Najobszerniej swoje stanowisko w tej sprawie generał Koziej przedstawił w trakcie referatu, wygłoszonego na konferencji zorganizowanej przez UMCS, w kwietniu tego roku (<em>&#8222;Główne wyzwania strategiczne wobec NATO&#8221;</em>, <strong>http://www.koziej.pl/index.php?pid=6</strong>)</p>
<p><span id="more-3167"></span></p>
<p>Budowanie nowego państwa demokratycznego, poprzez działania wojenne &#8211; jest z góry skazana na porażkę. NATO,  które jest formalnie zarządzającym operacją w Afganistanie, powinno wziąć również odpowiedzialność polityczną za to co się w tym kraju dzieje. I Polska właśnie powinna wziąć na siebie trud sformułowania planu politycznego zakończenia konfliktu i wojny w Afganistanie.</p>
<p>Jest prawdą, że w NATO liczą się głównie ci, którzy mają siłę militarną. Jest jednak również prawdą to, że najsilniejszy partner w tej organizacji wojskowej, ale również politycznej, Stany Zjednoczone, wyraźnie zmieniły swoje spojrzenie na współpracę panatlantycką i swoją rolę polityczną w tym regionie. Ma to już swoje odbicie w relacjach z Unią Europejską, za chwile będzie miało również w relacjach z krajami NATO.</p>
<p>Nasz możliwości i zaangażowanie w Afganistanie praktycznie zostało wyczerpane. Nie jesteśmy w stanie, z powodów finansowych i organizacyjnych, zwiększyć swojego kontyngentu. Oczywiście, nasze uczestnictwo w Afganistanie jest konieczne, ponieważ jest to sprawa wypełnienia naszych zobowiązań sojuszniczych. Ale nie przekonują mnie argumenty, że walcząc w niekończącej i coraz brutalniejszej wojnie w tym kraju, osłabiamy możliwość ataków terrorystycznych i podcinamy zdolność działania Al Kaidy. Ta organizacja swoje działania prowadzi nie tylko w Afganistanie, ale również w Jemenie, Somalii, Sudanie, czy na Dalekim Wschodzie. Jest iluzją, że wojna afgańska osłabia zdolności terrorystów.</p>
<p>Polska dyplomacja w sprawie Afganistanu jest wyjątkowo pasywna. Do tej pory popieraliśmy bezkrytycznie stanowisko Amerykanów, jeżeli chodzi o zasady i formę prowadzenie polityki w regionie Afganistanu, Pakistanu i Iraku. Czas to zmienić i w ramach NATO, a także Unii Europejskiej rozpocząć poważną dyskusję na temat metod i możliwości zakończenia konfliktów w tamtym regionie.</p>
<p>Polska przez wiele lat  popełniała błąd strategiczny, stawiając głównie na kartę amerykańską, rezygnując z pełniejszej naszej afiliacji z Unią Europejską.  To błąd, który, jeżeli nie zweryfikujemy naszej polityki, będzie się za nami ciągnął długo. Czas, abyśmy zaczęli odgrywać ważniejszą, sprawczą rolę, opartą o konkretne projekty dyplomatyczne.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/15/afganistan-i-polska-dyplomacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gradacja zbrodni</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/09/11/gradacja-zbrodni/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/09/11/gradacja-zbrodni/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Sep 2009 09:27:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3158</guid>
		<description><![CDATA[Polacy są narodem wybranym; To już jest wiadome od czasów Adma Mickiewicza i &#8222;Dziadów&#8221;. Jako &#8222;Chrystus Narodów&#8221; to My jesteśmy tymi, którzy wycierpieli najwięcej i najwięcej nam się należy. Należy nam się zawsze pokłon i przyznanie racji, nawet kiedy obiektywne zapisy mówią co innego. Stefan Niesiołowski ma język szybszy niż myśl, a w przypadku kiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Polacy są narodem wybranym; To już jest wiadome od czasów Adma Mickiewicza i &#8222;Dziadów&#8221;. Jako &#8222;Chrystus Narodów&#8221; to My jesteśmy tymi, którzy wycierpieli najwięcej i najwięcej nam się należy. Należy nam się zawsze pokłon i przyznanie racji, nawet kiedy obiektywne zapisy mówią co innego.</p>
<p>Stefan Niesiołowski ma język szybszy niż myśl, a w przypadku kiedy w grę wchodzi sprawa związana z PiS i Kaczyńskim, mózg ewidentnie mu staje w pozycji stand by. Kiedy wchodzi w zwarcie, przestaje się kontrolować. Marszałek stwierdził w wywiadzie dla &#8222;Dziennika&#8221;, pytany, dlaczego nie można się zgodzić  na to, aby w treści uchwały dotyczącej 17 września 1939 r   znalazł się zapis mówiący o tym, że w Katyniu doszło doludobójstwa, o co starał się PiS, że to jest nieprawdą -<em> &#8222;To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i Wielki Głód na Ukrainie. Mord w Katyniu to było coś zupełnie innego&#8221;</em>.</p>
<p>Stefan Niesiołowski oczywiście się pomylił; zbrodni ludobójstwa, według standardów konwencji ONZ z roku 1948, było w historii Świata dużo więcej, że przypomnę tylko rzezie Ormian, Wandeę, podbicie z krzyżem w rękach Ameryki Południowej, zagładę Indian i Aborygenów, czy z ostatnich czasów &#8211; Rwandę. Co do zbrodni katyńskiej &#8211; sytuacja jest niejasna.</p>
<p><span id="more-3158"></span>Otóż, jeżeli przytoczymy dosłownie treść zapisów konwencji, znajdziemy w niej takie sformułowania;</p>
<p>[Ludobójstwem jest] ..<em>&#8222;którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:</em></p>
<p><em>a) zabójstwo członków grupy;</em></p>
<p><em>b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy;</em></p>
<p><em>c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego;</em></p>
<p><em>d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy;</em></p>
<p><em>e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.&#8221;</em></p>
<p>Uzupełnieniem tego jest opinia francuskiego filozofa, Alaina Besancon&#8217;a, który zdefiniował pojęcie ludobójstwa w ten sposób;</p>
<p>[...] &#8222;<em>&#8230;ludobójstwo w sensie właściwym, w odróżnieniu od zwykłej rzezi, żąda następującego kryterium: jest to rzeź zamierzona w ramach ideologii, stawiającej sobie za cel unicestwienie części ludzkości dla wprowadzenia własnej koncepcji dobra. Plan zniszczenia ma obejmować całość określonej grupy, nawet jeśli nie zostaje doprowadzony do końca w rezultacie niemożliwości materialnej czy zwrotu politycznego&#8230;&#8221;.</em></p>
<p>Jeżeli czytamy te definicje i opinie literalnie &#8211; zbrodnia katyńska ludobójstwem nie jest i nawet opinia Instytutu Pamięci Narodowej, sformułowania przez jego pion prokuratorski, nie przesądza o tym. Natomiast z punktu widzenia tego, jak Polacy to widzą, biorąc pod uwagę nasz odbiór, że mord został zlecony z powodu tego, że oficerowie byli Polakami &#8211; jest to ludobójstwo. Tylko, że Stalin wydając rozkaz, nie brał pod uwagę tego uwarunkowania. On uznał, że tysiące polskich oficerów są dla niego zagrożeniem jego planów politycznych.</p>
<p>Polska ma prawo domagać się, aby zbrodnia została uznana za ludobójstwo (genocyd). I nawet powinna podjąć takie kroki. Na forum Unii Europejskiej, w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Ta ostatnia instytucja, pozostająca pod wpływem Rady Europy, ma wprawdzie inne zadania, ale jest stanowisko jest ważne.</p>
<p>Żądanie natomiast, aby tego rodzaju zapis znalazł się w uchwale sejmowej, akcie politycznym polskiego parlamentu, jest posunięciem złym, niepolitycznym, szkodzącym naszym interesom  i kontaktom z Rosją. Wystarczająco kociołek ze wzajemnymi oskarżeniami buzuje się na ogniu propagandy, głównie zresztą rosyjskiej, aby jeszcze do niego dolewać spirytusu, zaprawionego naszymi emocjami. Umieszczenie w nim zapisu o ludobójstwie należy uznać za pomyłkę.</p>
<p>Czym innym jest jednak pragmatyzm polityczny, czym innym &#8211; przyznanie się do błędu. Stefan Niesiołowski powinien przyznać się do błędu i uznać, że Polska ma prawo żądać uznania zbrodni w lasach katyńskich za ludobójstwo &#8211; i równie energicznie bronić stanowiska, że tego rodzaju zapis w dokumencie sejmowym nie jest w NASZYM interesie.</p>
<p>Warto przypomnieć, że dyskusję o tym, jak określić zbrodnię katyńską rozpoczął Lech Kaczyński, porankiem 1. września na Westerplatte, gdzie uczynił w swym przemówieniu porównania do Holokaustu. Tu ocena jest jednoznaczna; mordy katyńskie nie były tym samym, co eksterminacja i całopalenie narodu żydowskiego.</p>
<p>Cała ta sprawa wokół sejmowej uchwały jest  żenują. Awantura, wchodząca tak głęboko w zagadnienia narodowej martyrologii, za przyczyną politycznych i medialnych kłótni, po raz kolejny wystawia polskim politykom i mediom świadectwo głupoty. Brak etyki politycznej, odpowiedzialności za pamięć pomordowanych, robienie koniunkturalnej afery &#8211; to przykład, jak nie potrafimy dać sobie rady z własną historią.  Dno, jak zresztą można się było spodziewać, przebił Jarosław Kaczyński, oskarżając Niesiołowskiego o uleganie wpływom rosyjskim, robiąc z niego agenta Władimira Putina. No, ale Jarosław Kaczyński to zupełnie inna bajka&#8230;</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/09/11/gradacja-zbrodni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amok</title>
		<link>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/amok/</link>
		<comments>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/amok/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Aug 2009 07:15:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.azraelk.eu/?p=3097</guid>
		<description><![CDATA[Nie bardzo zdajemy sobie sprawę, jaką właściwie uroczystość będziemy obchodzić 1 września w Gdańsku i na Westerplatte. Czy będzie to rocznica wybuchu konfliktu ogólnoświatowego, II Wojny Światowej, czy może rocznica sowieckiej napaści na Polskę, czy może tylko rocznica paktu Ribbentrop- Mołotow, znanego w Świecie jako pakt Hitler- Stalin? Mam dodatkowo wrażenie, że mniej wszystkich interesuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie bardzo zdajemy sobie sprawę, jaką właściwie uroczystość będziemy obchodzić 1 września w Gdańsku i na Westerplatte. Czy będzie to rocznica wybuchu konfliktu ogólnoświatowego, II Wojny Światowej, czy może rocznica sowieckiej napaści na Polskę, czy może tylko rocznica paktu Ribbentrop- Mołotow, znanego w Świecie jako pakt Hitler- Stalin? Mam dodatkowo wrażenie, że mniej wszystkich interesuje pamięć o Polakach, którzy zginęli w wyniku totalitaryzmu hitlerowskiego (i sowieckiego), a więcej wszystkich interesuje, co na Westerplatte powie niemiecka kanclerz Angela Merkel i rosyjski &#8222;car&#8221;, premier Władimir Putin. Dobrze, że choć IPN przypomniał, że data 1. września łączy się z liczbą prawie 6 mln zamordowanych polskich obywateli.</p>
<p>Polskie reakcje na rosyjską propagandę (bo przecież nie badania historyczne) są nieadekwatne do jej wartości. Oczywiste kłamstwa, zawarte w filmach i opracowaniach strony rosyjskiej są na tyle skierowane w Polską stronę, jak również na &#8222;rynek wewnętrzny&#8221;. Film, wyemitowany przez przez rosyjską telewizję, a także opracowania, mówiące, że Polska już w roku 1934 zawarła tajny pakt z Hitlerem, skierowany przeciwko Rosji Sowieckiej,  ma być podstawą do konkluzji, że porozumienia z 23 sierpnia 1939 było tak naprawdę nieuniknione i było porozumieniem obronnym, oddalającym niebezpieczeństwo wojny niemiecko-sowieckiej.</p>
<p>Rwetes, jaki się podniósł przede wszystkim w polskich mediach, jest przykładem tego, jak nie potrafimy sobie radzić z tego rodzaju kryzysowymi sytuacjami. Wystarczyłoby racjonalnie podejść do tego i w sposób ostry, lecz merytoryczny odpowiedzieć na na te prowokacje. Dobry, udokumentowany film, z dyskusją panelową po nim, z zaproszonymi rosyjskimi historykami, a trzeźwo patrzących na te sprawy tam przecież też nie brakuje, plus kilka artykułów w prasie &#8211; sprawa jest załatwiona. To też jest działanie dyplomatyczne. A tak,  histeryczne wezwania do działań dyplomatycznych i niemalże do cofnięcia Putina z lotniska &#8211; dają stronie rosyjskiej asumpt do dalszych publikacji i komentarzy. Dobrze, że polska strona jednak zauważyła, że w Moskwie pojawiły się rzetelne analizy i opracowania, dotyczące współpracy sowiecko-hitlerowskiej przed II Wojną Światową, samego paktu Ribbentrop-Mołotow i interwencji z 17 września 1939 roku. Takie opracowanie zamieściła &#8222;Nowaja Gazieta&#8221;, gdzie rosyjski historyk,Igor Dołuckij, pisze, że Stalin i Mołotow byli zbrodniarzami, a  sam Stalin dążył do światowej rewolucji.</p>
<p>Jest oczywiste, że strona rosyjska, zawsze prowadząca politykę totalną i bezkompromisową, zastosowała ten zabieg, żeby podtrzymać nie tylko mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (która mitem tak naprawdę nie jest, ponieważ 20 mln poległych Rosjan jest faktem), ale również swoje imperialne oblicze, wewnątrz kraju. Jedyną bronią przeciwko temu nie jest unoszenie się na palcach i nadymanie się, do granic czerwoności, lecz po prostu robienie swojego. Prawd o Katyniu, o 17 września, o deportacjach na Syberię nie da się zakłamać, ponieważ na to są nie filmy i nie propagandowe wydawnictwa, lecz twarde dowody i świadectwa.</p>
<p><span id="more-3097"></span></p>
<p>1 września, na Westerplatte  należy po prostu w sposób godny i stanowczy powiedzieć, jak było. To będzie także zajęcie oficjalnego stanowiska wobec rosyjskich prowokacji. Należy powiedzieć, że Polska została zaatakowana zarówno przez hitlerowskie Niemcy, jak i przez Stalina, a do tego została jeszcze pozostawiona sama sobie przez Francuzów i Anglików. Trzeba przypomnieć o prawie 6 mln zamordowanych Polaków, przez oba totalitaryzmy, ale jednocześnie przyznać, że to Armia Czerwona wyparła z Polski hitlerowców, ponosząc przy tym ogromne straty, o czym świadczą groby i pomniki poległych żołnierzy. Również należy pamiętać, że Donald Tusk i Lech Kaczyński będą mówić nie do Stalina i Mołotowa, lecz do szefa państwa, naszego sąsiada. Nasza wizja i nasza prawda jest ważna, ale nie może przesłaniać pragmatyzmu politycznego. Warto również wtedy pamiętać, że Polska i jej pozycja europejska jest zgoła inna niż przed 70. laty. Nie jesteśmy samotni &#8211; jesteśmy członkiem systemu gospodarczego i obronnego, do którego Rosja dopiero aplikuje. I chce aplikować. Należy także pamiętać, że nasze interesy, wspólne interesy z Rosją i Niemcami są teraz tu, a ich korzenie nie sięgają II WŚ. Rocznica jest też dobrym momentem, aby jasno określić miejsce i pozycję Polski w Unii Europejskiej. Polska jest silna nie poprzez swoją pozycję militarną, i jeszcze nie poprzez siłę ekonomiczną, lecz poprzez integrację ze strukturami europejskimi. Dramatyczne osłabienie naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi pokazuje, jak ważna jest współpraca paneuropejska</p>
<p>Wiemy czego oczekujemy od gości. I wiemy jak się zachowa Angela Merkel, która nie uchyli się w imieniu swojego narodu od odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie. Tak, Niemcy stale rozliczają się z własną przeszłością, jest to u nich stan permanentny, nie zawsze nam odpowiadający, jak w sprawie związku BdV i Eriki Steinbach.</p>
<p>Wiemy również, czego byśmy oczekiwali od Władimira Putina. I wątpię, abyśmy usłyszeli to, co byśmy chcieli. Rosja nie jest Niemcami, a Putin &#8211; Willy Brandtem. Ale należy docenić to, że przyjeżdża do Polski właśnie 1. września, uznając pośrednio, że II wojna nie zaczęła się od planu &#8222;Barbarossa&#8221; i nie zaczęła się 22 czerwca 1941 roku. Należy to również traktować jako sygnał do wewnątrz Rosji.</p>
<p>Obchody 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej na Westerplatte to poważne przedsięwzięcie dyplomatyczne i sprawa dla Polski prestiżowa. Już sama obecność tak znaczących przywódców państwa (oprócz Stanów Zjednoczonych, ale dla administracji Bracka Obamy Europa Środkowa i Wschodnia ma znaczenie trzeciorzędne, a Polska do tego ze swoim serwilizmem wobec Ameryki wygląda coraz bardziej żałośnie&#8230; ), pokazuje znaczenie tych uroczystości &#8211; nie tylko historyczne. Szczególnie zderzenie ze sobą Putina i Merkel ma ogromne znaczenie, a to co powie Władimir Putin będzie wyraźnym sygnałem, w jakim kierunku chce pójść Rosja &#8211; czy będzie się chciała z własnym stalinowskim dziedzictwem rozliczyć, czy w imię swoich imperialnych ambicji nie zrobi tego. Ale zmuszać Putina do niczego nie możemy, dlatego przełomu raczej nie powinniśmy się spodziewać.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.azraelk.eu/2009/08/27/amok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
