Dyplomacja i racja stanu

Polityka zagraniczna i dyplomacja powinna być prowadzona przez jeden ośrodek władzy i wszystko to, co się dzieje w życiu politycznym państwa, powinno być kontrolowane i uzgadnianie ze służbami dyplomatycznymi. Niestety, w Polsce, gdzie zapisy konstytucyjne sankcjonują faktyczną dwuwładzę wykonawczą – jest to praktycznie niemożliwe do realizacji.
Jeżeli dodamy do tego trudną i kłótliwą kohabitację rządu i urzędu prezydenckiego, oraz wyjątkowo słabą pozycję polityczną samego ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego – mamy do czynienia z sytuacją, że polska polityka nie jest nie tylko niespójna, ale również niezgodna z polskim interesem i racją stanu.

Urząd prezydencki prezentuje i prowadzi politykę zagraniczną, którą można nazwać autorską polityką Lecha Kaczyńskiego. Jest to polityka na dłuższą metę szkodliwą dla naszego kraju. Mandat społeczny Kaczyńskiego i jego stanowisko nie są wykorzystywane dla interesu Polski, lecz dla budowy własnej pozycji i realizowania planów politycznych, swoich i partii jego brata. Angażowanie się w awantury gruzińskie prezydenta Saakaszwilego, wspieranie Wiktora Juszczenki nie było polityką wspierania dążeń tych państw, lecz działania na rzecz określonych sił politycznych. To polityka, która już za moment, kiedy obaj zejdą ze sceny politycznej, skończy się dla Polski utratą pozycji w tych krajach. Przytoczone ostatnio informacje, że Lech Kaczyński spotkał się 20-krotnie z Juszczenką i ani razu z prezydentami Rosji, Putinem i Miedwiediewem, są wymowne i świadczą o tym, jakie są źródła i motywacje polityczne.

Kaczyński nie raz dawał upust swoim fobiom antyrosyjskim, warto wspomnieć tylko pyskówkę z Putinem na szczycie przywódców Unii Europejskiej, w Lahti, w roku 2006, czy przemówienia wiecowe w Tbilisi. Jego ostatnie wystąpienia w trakcie uroczystości na Westerplatte też niewiele miały wspólnego z dyplomacją – i interesem naszego kraju. To były raczej wystąpienia, jak słusznie zauważył to znany publicysta konserwatywny, JanEngelgard, wiecowego agitatora, partyjnego watażki, a nie prezydenta Polski.

Również zamieszanie wokół uchwały upamiętniające rocznicę wkroczenia Armii Czerwonej do Polski, wywołane przez Prawo i Sprawiedliwość i źle rozegrane przez Platformę Obywatelską, nie sprzyja naszym interesom w polityce zagranicznej.

Niestety, również działania Donalda Tuska i jego otoczenia, motywowane słupkami sondażowymi i przygotowaniami do kampanii prezydenckiej, nie są sprzyjające polskiej polityce zagranicznej. Traktowana jest ona jako funkcja polityki wewnętrznej, co w polskim przypadku oznacza rozgrywki partyjne i personalne pomiędzy kandydatami do fotela prezydenckiego.

Polska dyplomacja robiona jest, w sposób, gdzie gest przeważa nad sensem, słowa nad interesem, a korzyści z tego są żadne. Polskie zaangażowanie w Iraku osłabiło naszą pozycję w NATO, tak samo jak polskie umizgi do Amerykanów w sprawie tarczy antyrakietowej. Polska jest pasywna w polityce na rynku europejskim, silne państwa, takie jak Niemcy, Francja, czy Wielka Brytania i oczywiście – Rosja – nie liczą się z nami. Jedną z przyczyn jest to, że Lech Kaczyński nie złożył podpisu pod Traktatem Lizbońskim, a do tego jeszcze polska reprezentacja w Parlamencie Europejskim jest niespójna. Oznacza to, że ważne sprawy, na których nam zależy, czyli bezpieczeństwo energetyczne, czy budowa Nord Stream mogą pozostać poza naszą strefą wpływów.

Polska dyplomacja, jeżeli nie chcemy na stałe stać się marginesem Europy, powinna zostać gruntownie przemodelowana.

Azrael

Afganistan i polska dyplomacja

Medialna i emocjonalna wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka, przy trumnie polskiego oficera poległego w Afganistanie ,otworzyła dyskusję na temat naszego udziału w misji w tym kraju, zaangażowania i perspektyw. Zostawmy na boku sprawy związane z obsługą polskiego kontyngentu, zaopatrzeniem w broń i zasadami jego działania, we współpracy z innymi wojskami NATO. Spójrzmy na to zagadnienie szerzej.

Wojna w Afganistanie, rozpoczęta amerykańskim atakiem, trwa już osiem lat. Sytuacja wewnętrzna, po początkowym okresie stabilizacji, tylko się pogarsza. Jest to bardzo podobne nie tyle do sytuacji, jaką chętnie się przywołuje, czyli do położenia Amerykanów w Wietnamie, lecz do okoliczności, w jakich znaleźli się Rosjanie, na przełomie lat 70. i 80. Wtedy też, po osadzeniu marionetkowego rząduBabraka Karmala, Rosjanie sądzili, że uda im się szybko opanować kraj i zaprowadzić w nim swoją wersję demokracji. Zakończyło się to wojną totalną i porażką ZSRR – która niewątpliwie miała wpływ na rozpad imperium…

Amerykanie i sprzymierzone wojska NATO są bliskie temu, aby doprowadzić do sytuacji, gdzie scenariusz wojny totalnej na podstawie porozumienia zwalczających i skłóconych lokalnych przywódców klanowych i etnicznych, został wprowadzony w życie. Władza starego/nowego prezydenta Hamida Karzaja ma bardzo kruche podstawy i jego wyborcze porozumienia z politykami regionalnymi, przywódcami różnych grup etnicznych, już praktycznie zanikają.

Amerykanie nie rozumiejąc specyfiki państwa klanowego i wieloetnicznego, próbowali zbudować w Afganistanie demokrację w stylu zachodnim, budując ją od głowy, a zadanie to zlecając wojskowym. Jak słusznie już od lat zauważa Prof. dr hab. Stanisław Koziej konieczna jest zmiana strategii natowskiej w tym regionie, nie tylko wobec Afganistanu, ale również wobec Pakistanu. Najobszerniej swoje stanowisko w tej sprawie generał Koziej przedstawił w trakcie referatu, wygłoszonego na konferencji zorganizowanej przez UMCS, w kwietniu tego roku („Główne wyzwania strategiczne wobec NATO”, http://www.koziej.pl/index.php?pid=6)

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 10 września

“Aniołki” Charliego


USA jest zafascynowane mordercami. Jednym z bardziej ulubionych jest Dexter Morgan, bohater serialu „Dexter”, Dexter to seryjny morderca, który morduje według własnego kodu moralnego. Aktor grający Dextera, który również wcielił się w postać jednego z braci, w „Sześć stop pod ziemia” powiedział, że do dzisiaj jest atakowany za role geja, ale za to często dostaje mnóstwo komplementów na temat jak wspaniały jest Dexter.
W tym roku właśnie minęła 40 rocznica przerażających morderstw dokonanych przez komunę Charliego Mansona. Charlie Manson, obecnie 74 letni siwy facet jest nadal w centrum uwagi. Nigdy nie opuści więzienia, ale Masonowi to nie przeszkadza. Ten „diabeł” w ludzkiej formie nadal czuje się doskonale i cieszy się swoja sławą.

Mason nie tylko przyczynił się do tego, że kilku młodych ludzi zasztyletowało piątkę niewinnych osób, ale również przyczynił się do zniszczenia życia tych wszystkich, którzy byli w jego komunie. W większości byli to młodzi ludzie, którzy mieli nie więcej niż 19 lat. W przeciągu 40 lat, powstawały przeróżne filmy dokumentujące mniej lub lepiej wydarzenia z 1969 roku. Sprawa Mansona jest nadal głośna, ale przede wszystkim z powodu losu kobiet, które brały udział w morderstwach oraz ich próby wyjścia na wolność. History Channel właśnie wyemitowało dwugodzinny dokument przedstawiający komunę Mansona oraz morderstwa. Główna bohaterka to Linda Kasabian. Kasabian nie zamordowała nikogo, jej zadaniem było upewnienie się, że nie było nikogo dookoła. Kasabian ukrywała się przez 40 lat unikając nie tylko zemsty ze strony rodziny Mansona, ale również wymiaru sprawiedliwości.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 3 września

Upadek miast

Właśnie minęła kolejna rocznica kiedy to huragan Katrina zaatakował i prawie, że zniszczył jedno z bardziej ciekawych miast USA, Nowy Orlean. Ale to czego huragan nie zdołał zniszczyć, uległo zaniedbaniu do tego stopnia, ze Nowy Orlean to miasto zdominowane przez masowe przestępstwa, brud oraz ruiny zdemolowanych budynków. Nikt nie spodziewał się, że Katrina dokona takiego ogromu zniszczeń. Wszyscy ci, którzy mogli coś zrobić dobrze wiedzieli, że miasto nie było przygotowane. Mimo raportów z prośbami o pomoc w zabezpieczeniu miasta przed powodzią, 43 Prezydent USA George W. Bush totalnie zignorował sytuacje. Tysiące ludzi zostało pozbawionych dachu nad głową, źródła zarobku oraz jakiejkolwiek pomocy. Po Katrinie, miasto było ruiną i nadal nią jest. 950,000 tysięcy byłych mieszkańców miało otrzymać pieniądze aby mogło znaleźć tymczasowe miejsce zamieszkania oraz możliwość powrotu. Ale pieniądze zostały wydane i niewielu wie na co.
Były vice prezydent Dick Cheney, który ponownie postanowił wyjść z ukrycia w ową rocznicę uparcie twierdzi, że taktyka Busha oraz działalność jego administracji przyczyniła się do tego, że kraj był bezpieczny. Ale kraj nie był bezpieczny. Zignorowanie sytuacji w Nowym Orleanie spowodowało, że wielu utraciło życie a tysiące ludzi stałego dachu nad głowa. Biedni mieszkańcy tego miasta, głównie społeczność murzyńską najbardziej ucierpiała. Bush nie dotarł do Nowego Orleanu aż przez dwa dni. Kiedy to ludność Nowego Orleanu w upale, wilgotności Południa USA, zaduchu bez wody oraz pomocy lekarskiej przezywała jedna z największych klęsk naturalnych, Bush obserwował sytuację z samolotu. Rok po huraganie, polowa miasta nadal nie miała elektryczności, polowa szpitali oraz przedszkoli była zamknięta, przestępstwo wzrosło tak bardzo, że miasto nie potrafiło kontrolować tego co się działo i stało się miastem duchów i bandytów. Katrina zwana „wielkim potopem” była przykładem, że niebezpieczeństwo to nie tylko terroryści, ale ignorancja ze strony rządu.

Continue Reading →

Trzeci szereg

Stany Zjednoczone na obchodach 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej będzie reprezentował były minister obrony, William J. Perry, z czasów prezydentury Billa Clintona. Emerytowany polityk. Nie mający realnego wpływu na żaden proces decyzyjny administracji amerykańskiej, jak się wydaje, nie jest nawet konsultowany w ważnych sprawach. Kto jest temu winien, że przyjeżdża do nas zasłużony, lecz były polityk? My, i tylko my jesteśmy temu winni.

Polska naiwność w polityce zagranicznej i w relacjach z Amerykanami jest wprost przysłowiowa. Można śmiało stwierdzić, że jej korzenie tkwią jeszcze w latach ’80, gdzie wydawało nam się, że Amerykanie robią wszystko, aby pomóc „Solidarności” w walce z komuną, zapominając, że rząd Ronalda Reagana nie poinformował polskiej opozycji o planach wprowadzenie stanu wyjątkowego, choć taką wiedzę miał…

Potem, po odzyskaniu pełnej suwerenności, przez pewien okres czasu, zajmując się antyszambrowaniem do NATO i Unii Europejskiej, trochę naszym przyjaciołom odpuściliśmy, na rzecz Europejczyków, ale miłość tliła się podskórnie. Potem, po 9/11, wybuchła ona pełną siłą, i rzuciliśmy się w ramiona naszego Wielkiego Brata, a naszych żołnierzy, w rozpadających się butach i z zacinającą się bronią, na wojnę do Iraku, w „obronie demokracji”. Choć dla każdego rozsądnie myślącego było jasne, że nie o obronę źródeł demokracji chodziło, a o obronę źródeł ropy naftowej… Wynieśliśmy z Iraku wiele… doświadczeń, bo kontrakty na ropę i na odbudowę Iraku wynieśli inni, nawet tacy Włosi, co wystawiali kompanie wartownicze, a nie żołnierzy liniowych.

Mieliśmy podpisać umowę o partnerstwie strategicznym, otrzymać pomoc rzeczową i finansową, wskoczyć na pozycję choćby taką, jak Turcja. W zamian za to kupiliśmy samoloty F-16 („Jaszczębie”, jak je pieszczotliwie nazwała aktualna prezydentowa), konstrukcję z przed lat 30.wraz z offsetem, który jest realizowany… jak Amerykanie sobie chcą. Choć są i chlubne wyjątki, jak choćby warszawski IBL…

Continue Reading →

Video komentarz Azraela – tarcza antyrakietowa

Na temat systemu tarczy antyrakietowej napisałem już ponad 20. tekstów, w związku z tym, po otrzymaniu wczoraj informacji, że praktycznie administracja Baracka Obamy zarzuciła ten temat, nie będę pisał kolejnego, kompilacyjnego tekstu, lecz po prostu skomentuję to w formie nagrania – i będzie to chyba definitywne zamknięcie tematu. Na szczęście…

Azrael

Amok

Nie bardzo zdajemy sobie sprawę, jaką właściwie uroczystość będziemy obchodzić 1 września w Gdańsku i na Westerplatte. Czy będzie to rocznica wybuchu konfliktu ogólnoświatowego, II Wojny Światowej, czy może rocznica sowieckiej napaści na Polskę, czy może tylko rocznica paktu Ribbentrop- Mołotow, znanego w Świecie jako pakt Hitler- Stalin? Mam dodatkowo wrażenie, że mniej wszystkich interesuje pamięć o Polakach, którzy zginęli w wyniku totalitaryzmu hitlerowskiego (i sowieckiego), a więcej wszystkich interesuje, co na Westerplatte powie niemiecka kanclerz Angela Merkel i rosyjski „car”, premier Władimir Putin. Dobrze, że choć IPN przypomniał, że data 1. września łączy się z liczbą prawie 6 mln zamordowanych polskich obywateli.

Polskie reakcje na rosyjską propagandę (bo przecież nie badania historyczne) są nieadekwatne do jej wartości. Oczywiste kłamstwa, zawarte w filmach i opracowaniach strony rosyjskiej są na tyle skierowane w Polską stronę, jak również na „rynek wewnętrzny”. Film, wyemitowany przez przez rosyjską telewizję, a także opracowania, mówiące, że Polska już w roku 1934 zawarła tajny pakt z Hitlerem, skierowany przeciwko Rosji Sowieckiej, ma być podstawą do konkluzji, że porozumienia z 23 sierpnia 1939 było tak naprawdę nieuniknione i było porozumieniem obronnym, oddalającym niebezpieczeństwo wojny niemiecko-sowieckiej.

Rwetes, jaki się podniósł przede wszystkim w polskich mediach, jest przykładem tego, jak nie potrafimy sobie radzić z tego rodzaju kryzysowymi sytuacjami. Wystarczyłoby racjonalnie podejść do tego i w sposób ostry, lecz merytoryczny odpowiedzieć na na te prowokacje. Dobry, udokumentowany film, z dyskusją panelową po nim, z zaproszonymi rosyjskimi historykami, a trzeźwo patrzących na te sprawy tam przecież też nie brakuje, plus kilka artykułów w prasie – sprawa jest załatwiona. To też jest działanie dyplomatyczne. A tak, histeryczne wezwania do działań dyplomatycznych i niemalże do cofnięcia Putina z lotniska – dają stronie rosyjskiej asumpt do dalszych publikacji i komentarzy. Dobrze, że polska strona jednak zauważyła, że w Moskwie pojawiły się rzetelne analizy i opracowania, dotyczące współpracy sowiecko-hitlerowskiej przed II Wojną Światową, samego paktu Ribbentrop-Mołotow i interwencji z 17 września 1939 roku. Takie opracowanie zamieściła „Nowaja Gazieta”, gdzie rosyjski historyk,Igor Dołuckij, pisze, że Stalin i Mołotow byli zbrodniarzami, a sam Stalin dążył do światowej rewolucji.

Jest oczywiste, że strona rosyjska, zawsze prowadząca politykę totalną i bezkompromisową, zastosowała ten zabieg, żeby podtrzymać nie tylko mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (która mitem tak naprawdę nie jest, ponieważ 20 mln poległych Rosjan jest faktem), ale również swoje imperialne oblicze, wewnątrz kraju. Jedyną bronią przeciwko temu nie jest unoszenie się na palcach i nadymanie się, do granic czerwoności, lecz po prostu robienie swojego. Prawd o Katyniu, o 17 września, o deportacjach na Syberię nie da się zakłamać, ponieważ na to są nie filmy i nie propagandowe wydawnictwa, lecz twarde dowody i świadectwa.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 20 sierpnia

Blackwater – płatni mordercy

Blackwater zostało założone w 1998 roku. Kilku byłych Navy Seals postanowiło wykorzystać swoje kwalifikacje i założyło firmę, której celem było zapewnienie bezpieczeństwa dyplomatom, którzy często przebywali w niebezpiecznych miejscach i potrzebowali kogoś kto by ich chronił. Ale, kiedy we wrześniu 2007 roku, siedemnastu cywili w Iraku zostało zamordowanych przez pracowników Blackwater, świat zainteresował się kim są i czym się zajmują prywatni kontraktorzy. Media w USA rozpoczęły dochodzenie w jaki sposób Blackwater dostało tak dobry kontrakt i kto ten kontrakt zatwierdził. Okazało się, że Blackwater opłacało wielu polityków, którzy przymykali oko na bezprawne zachowanie Blackwater w Iraku czy w Afganistanie.

Konflikt w Iraku oraz Afganistanie to idealny czas dla Blackwater. Firma zarobiła krocie. Nienawiść w stosunku do Amerykanów to nie tylko rezultat dotychczasowego traktowania przez rząd USA, ale również rezultat zachowań pracowników Blackwater, którzy nie mieli i nie maja żadnych oporów aby pobić czy zamordować niewinnych ludzi. Kiedy w 2004 roku, czterech pracowników Blackwater zostało złapanych, zamordowanych a potem spalonych przez wojowników Sunni w Fallujah, były prezydent George W. Bush był wzburzony, że w taki sposób potraktowano Amerykanów. Ale nic nie wspomniał o tym, że owi Amerykanie w sposób często bezwzględny traktowali ludność Irakijska. Rząd Iraku w 2007 roku, wydal petycje do rządu USA z prośba aby Blackwater opuściło Irak. Ale rząd USA nie wyraził zgody, twierdząc, że nie ma innej alternatywy gdyż liczba wojskowych nie jest wystarczająco duża i potrzebują Blakwater aby opiekowali się dyplomatami. Dodatkowo według zarządzenia sporządzonego przez L. Paul Bremer oraz okupacyjnego rządu USA w Iraku, kontraktorzy nie podlegali żadnemu prawu oraz regulacjom rządu w Iraku. Nawet w USA trudno było dojść do tego kto miał jurysdykcje nad prywatnymi kontraktorami zatrudnionymi przez rząd USA. Postawienie w stan oskarżenia tych, którzy łamali prawo było przez długi czas wręcz niemożliwe. 180 tysięcy prywatnych kontraktorow przebywało w Iraku nie będąc zobowiązanym do przestrzegania jakiegokolwiek prawa.

blackwater

Od Grudnia 2008, prokuratorzy federalni rozpoczęli śledztwo w sprawie Blackwater. Pięciu pracowników zamieszanych w morderstwo z września 2007, zostało skazanych. Rząd Iraku odmówił odnowienie licencji, ale Blackwater zmieniło nazwę na Xe i nawiązało współprace z Triple Canopy, która ma kontrakt oraz licencje pozwalająca na prace w Iraku.

Jeremy Scahill, piszący dla The Nation, od dawna zajmował się śledztwem w sprawie Blackwater. W swoim ostatnim artykule ujawnił wiele ciekawych faktów dotyczących właściciela tej firmy, Erika Princea. Dotarł do byłego pracownika Blackwater, który zgodził się zeznawać przeciwko Blackwater. Ujawnił on, ze Erik Prince, właściciel Blackwater był osobiście zaangażowany w morderstwo jednego z byłych pracowników, który zgodził się zeznawać przeciwko niemu. Dodatkowo, Prince zaangażował ludzi aby pozbyli się tych, którzy zgodziliby się zeznawać przeciwko Blackwater. Podał również, że Erik Prince uważa siebie za rycerza chrześcijańskiego walczącego z Islamem, a walkę w Iraku za krucjatę, której zadaniem jest wyeliminowanie Muzułmanów oraz wiary Islamu. Wśród pracowników Blackwater, zabijanie Irakijczyków było uważane za sport, kto więcej zabił tym lepiej. Firma zachęcała i nagradzała tych, którzy niszczyli wszystko co mogło przyczynić się do odrodzenie Iraku. Dodatkowo, świadkowie podali, że Blackwater zajmowało się nielegalnym przewozem broni do Iraku. Blackwater kupowało bron od LeMas. LesMas sprzedawała bron, której pociski po umieszczeniu w ciele ofiary eksplodowały.

Blackwater zatrudniało głównie byłych wojskowych; często takich, którzy byli niestabilni umysłowo, i którzy nie dostali pozwolenie od lekarzy na to aby wykonywać jakakolwiek prace, która pozwalałaby na użycie broni. Prince również zajmował się tzw. „praniem brudnej gotówki”, stworzył kilka nielegalnych firm, które tak naprawdę nie istniały, i których lokalizacja była poza terenem USA. Jeden z kongresmenów powiedział, ze Prince oszukał społeczeństwo i powinien za to zapłacić. Ale prawda jest taka, ze bez patronatu Kongresu, Blackwater nie dostałby licencji oraz kontraktów w Iraku, które przyniosły tej firmie całkiem niezła fortunę. Według The Nation, Blackwater zarobiło bilion dolarów. Salon.com podało, że prywatne firmy kontraktorskie, które otrzymały najlepsze kontrakty w Iraku czy Afganistanie podczas wyborów przeznaczyły setki tysięcy dolarów na kampanie wyborcze Republikanów, jak również na poparcie wyboru Prezydenta George W. Bush na druga kadencje. Walka z terroryzmem okazała się idealnym czasem na to aby zarobić. Dick Cheney, który uwielbiał podkreślać, że celem rządów Busha była walka z terrorem był właścicielem takiej firmy o nazwie Halliburton. Firma ta dostała kontrakt w Iraku (www.salon.com/story/news/feature.com) i zarobiła 6 miliardów.
Blackwater dostało nakaz wstawienia się w sadzie. Firma wynajęła jednych z najdroższych i najlepszych prawników aby powstrzymać świadków od zeznań, a prokuratorów federalnych od prawa wglądu w dokumenty firmy. Blackwater ponownie zmieniło nazwę, tym razem na „US Training Center”, niewinna nazwa sugerująca, ze firma ta zajmuje się przygotowywaniem potencjalnych olimpijczyków, a nie płatnych i bezwzględnych morderców.

Wigg

Zapiski zza Atlantyku – 30 lipca

Czarny Rasista

Henry Louis Gates, profesor Uniwersytetu Harvarda w Cambridge, został zaaresztowany w zeszłym tygodniu. Nie on jeden, ale profesor Gates jest czarny, a policjant, który go zaaresztował, biały.
Profesor Gates, starszy pan, znana postać miasteczka uniwersyteckiego Cambridge po prostu zapomniał kluczy. Dużo się nie namyślając, spróbował dostać się do swojego domu. Miał pecha, jak to w małych miasteczkach bywa; ktoś to przyuważył i zadzwonił na policję. Kiedy policja podjechała pod jego dom, profesor Gates był już w środku. Kiedy policjanci domagali się wyjaśnień, profesor pokazał im dowód potwierdzający, że był właścicielem owego domu oraz profesorem Uniwersytetu Harvarda. Jednak został zaaresztowany. Oficer, który zaaresztował profesora zeznał, że profesor Gates użył ostrych slow, a na końcu nazwał go rasistą. Jednak taśmy, które nagrywały przebieg owego dialogu nie potwierdziły zeznań policjanta. Ta cala sytuacja rozpętała niekończąca się debatę, kto jest rasistą w tym kraju.
Czarni oraz Latynosi uważają, że są o wiele częściej zatrzymywani przez policjantów niż biali. I jest to fakt. Pomimo tak wielu zmian, podejście policji w stosunku do kolorowych nie uległo zbyt dużej zmianie, nie zresztą samej policji.

45 lat temu, kiedy „Affirmative Action”, program promujący równość i sprawiedliwość, został wprowadzony w życie, nietolerancja w stosunku do czarnych oraz Latynosów była znacząca. Założeniem „Affirmative Action” było zapewnienie równości niezależnie od koloru skory, płci czy pochodzenia. Ale ten system się nie sprawdził. Korupcja rządów stanowych oraz nieprzemyślane plany wykreowały większe podziały oraz problemy.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku

Imigrant to nie wróg

Sam stan Kalifornia liczy sobie 2.7 miliona nieudokumentowanych imigrantów. Głównie są to Latynosi. Kalifornia ma ogromny deficyt, gubernator tego stanu podał, że w zeszłym roku Kalifornia wydala około pól miliarda dolarów na sprawy związane z nielegalnymi imigrantami. Jedna z propozycji aby ten deficyt zmniejszyć, jest odebranie dzieciom nielegalnych imigrantów, nawet jeżeli urodziły się w USA, praw obywateli amerykańskich.

14. Poprawka do Konstytucji USA zapewnia, że każdy kto urodził się w USA automatycznie jest obywatelem tego kraju. Jednak jest wielu, którzy uważają, że Kongres oraz sąd mogą to zmienić i wprowadzić poprawkę, która nie przyznawałaby automatycznie obywatelstwa tylko dlatego, że ktoś się tutaj urodził.

USA to kraj, który bardzo dużo oferuje nowo przybyłym, ale również, który ma ogromny problem z nielegalnymi imigrantami. Według statystyk z 2008 roku, 11.9 miliona nielegalnych imigrantów przebywa obecnie w USA. Reformy proponowane w przeciągu lat, nie zostały zatwierdzone przez Kongres. W 2004, Prezydent George W. Bush, zaproponował, aby doszło do amnestii około 3 miliona nielegalnych imigrantów, zaproponował również program pozwalający na legalne zatrudnienie pod warunkiem, że taka osoba po dwóch latach opuści USA. Niestety, opozycja ze strony własnej partii jak również ze strony Demokratów była zbyt silna.

Frustracja w stosunku to nielegalnie przebywających imigrantów wzrasta, zwłaszcza teraz kiedy procent niezatrudnionych jest bardzo wysoki. Problem ten głównie istnieje w Arizonie, Georgii oraz Kalifornii, w stanach, które maja największy procent nielegalnie przybywających i pracujących Latynosów. W 2005 roku, Kongres ustanowił, że należy wzmocnić granice z Meksykiem, zwiększyć siły graniczne oraz aresztować osoby przebywające w USA nielegalnie. W samym 2008 roku, 350,000 nielegalnych imigrantów było deportowanych. Kiedy Barack Obama został wybrany prezydentem, powiedział, że dojdzie do reformy imigracyjnej, która umożliwiłaby nielegalnie przebywającym imigrantom, płacącym podatki, możliwość do zalegalizowanie swojego pobytu. Ale osobiście wątpię żeby do tego doszło. Nastawienie Amerykanów do imigrantów, zwłaszcza z Ameryki Południowej jest negatywne. Amerykanie uważają, że nielegalnie tu przebywający korzystają z programów socjalnych, ale za to nie płaca przyczyniając się do problemów z ekonomią.

Continue Reading →

Realny punkt widzenia

No proszę! Nigdy bym nie przypuszczał, że mój tekst, pod tytułem „List na Berdyczów”, poświęcony listowi byłych polityków, ale jeszcze aktualnych autorytetów, skierowany do prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamy, wzbudzi tak żywą reakcję moich wielce szanownych kolegów z redakcji Studia Opinii. Piszę wielce szanownych z pełnym przekonaniem i pełną atencją, nie podszytą żadnym szyderstwem, ani własną pychą, co niektórzy chcą mi „w brzuch wcisnąć”, ale uważam, że to, że sam redaktor Stefan Bratkowski się nad tekstem pochylił, a wsparł go tak wybitny dziennikarz mediów różnych i znawca Rosji znamienity, jak Sławomir Popowski, poczytuję sobie za niemały zaszczyt…

No, ale koniec z duserami, czas zająć się, jak mam nadzieję, przyzwoitą polemiką.

Nie lekce sobie ważę głos osób i osobistości po tym listem do Obamy. Tak, mają prawo do napisania tego listu, który zresztą już przyjął miano „Listu 22″, od liczby nazwisk pod nim umieszczonych . Tak, i Lech Wałęsa, i Aleksander Kwaśniewski i Vaclav Havel, czy Daniel Rotfeld to osoby, których głosu należy wysłuchać uważnie. Czas, jaki minął od jego opublikowania, i reakcje jakie można było odebrać ze strony amerykańskiej na temat jego przesłania, świadczą jednak o tym, że w rzeczywistości był on pisany „w powietrze”. Jak do tej pory jedynym sygnałem, że został oficjalnie zauważony byłą wypowiedź urzędnika departamentu stanu niskiego szczebla. W mediach elektronicznych i na czołówkach gazet amerykańskich nie pojawił się w ogóle…

Forma tego dokumentu i jego ton, to są najpoważniejsze jego wady. Nie jest to materiał analityczny, lecz polityczny. Tego rodzaju polityczne połajanki nigdy nie będą dobrze odebrane i nie mogą zostać dobrze przyjęte. Do tego list wpisuje się w wewnętrzną dyskusję w administracji amerykańskiej na temat zasad i metod politycznych wobec Rosji. Wbrew pozorom nie wzmacnia to wcale pozycji zwolenników twardego kursu wobec Rosji, ale wprost przeciwnie. Ze strony amerykańskiej, nieoficjalnie, dochodzą sygnały, że list wzbudził konsternację. Został on przyjęty raczej jako głos petentów, a nie partnerów politycznych. Bo Europa centralna postrzegana jest raczej jako region słaby, bez własnych pomysłów i wpływów.

Continue Reading →

List na Berdyczów

Epistolografia polityczna ma długą tradycję, choć rzadko z listów otwartych tak naprawdę coś poważnego wynika, szczególnie w świecie współczesnej polityki pragmatyzmu i interesów. Dlatego też list byłych, po części emerytowanych, polityków krajów Europy środkowo-wschodniej, do prezydenta Baracka Obamy, nie będzie ani żadnym przełomem politycznym, ani na pewno nie zmieni wektorów polityki administracji demokratycznego prezydenta USA, a już na pewno nie przejdzie do historii obok listów Cycerona…

W liście tym, podpisanym miedzy innymi przez Václava Havla, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsę, a także innych przywódców krajów naszej części Europy, została zawarta sugestia, że nowa administracja amerykańska osierociła nasz region, wystawiając go na krwiożerczość Rosji (lepiej brzmi – na moskiewski imperializm…). Wygląda to na skargę starych, acz w dalszym ciągu niedojrzałych chłopców, którzy zostali pozbawieni ojcowskiego wsparcia.

Niestety, ten list wskazuje, że politycy, którzy mają za sobą długie lata działalności i urzędowania na eksponowanych stanowiskach, nie potrafią zrozumieć logiki i pragmatyki politycznej Stanów Zjednoczonych, dla których w pierwszej kolejności liczy się rozwiązywanie problemów ważnych z ich punktu widzenia, szczególnie bezpieczeństwa, w wielu aspektach, następnie rozwiązywania problemów w punktach zapalnych naszego globu, a następnie dopiero zajmowaniem się państwami, co tu dużo kryć – peryferyjnymi.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 16 lipca

Dick Chenney i jego zabawy z CIA

Dyrektor CIA, Leon E. Panetta, poinformował, że CIA nie informowało Kongresu o programach, które były zaklasyfikowane jako tajne i poufne mimo, że według prawa było do tego zobowiązane. W czerwcu tego roku, Marszałek Kongresu, Nancy Pelosi oskarżyła CIA, że nie została dokładnie poinformowana o metodach przesłuchiwań stosowanych w stosunku do więźniów oskarżonych o terroryzm. Republikanie zaatakowali Pelosi, oskarżając ją o próbę zniszczenia integralności CIA. Ale kiedy dyrektor CIA, Leon E. Panetta, przyznał, że rzeczywiście w przeciągu ostatnich ośmiu lat, CIA nie informowała Kongresu o swoich poczynaniach, sprawa stała się poważna. Tym bardziej, ze wplatany w nią jest Dick Cheney, były wiceprezydent USA.

Panetta zeznał, że nakaz nieinformowania Kongresu na temat istnienia poufnych programów, został wydany właśnie przez byłego wiceprezydenta Dicka Cheney’a. „The Times” podał, że Panetta , który nie był dyrektorem CIA w 2001 roku, o tych programach nic nie wiedział. 23 Czerwca 2009, Panetta został poinformowany przez dwóch agentów CIA, że te programy istniały, a agenci mieli nakaz nie informowania Kongresu. Panetta nakazał natychmiastowe zakończenie tych programów i przekazał informacje na temat ich istnienia do Komisji zajmującej się CIA w Kongresie. Niektórzy Republikanie twierdza, że nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków dopóki Cheney nie będzie miał możliwości obrony. Ale Cheney, który po zakończeniu kadencji Busha, tak chętnie udzielał wywiadów i pokazywał się w rożnych programach, jest niedostępny.

Continue Reading →

Polityka celów

Komentarze po wizycie prezydenta Baracka Obamy w Moskwie są dość skrajne. Od opinii, że była to wizyta przełomowa, podobna do spotkania Michaiła Gorbaczowa i Ronalda Reagana w Reykjaviku, w roku 1986, aż do sformułowań, że właściwie w nic tak wielkiego się nie stało, a spotkania z Putinem i Miedwiediewem mają znacznie głównie dla podniesienia prestiżu upadającego imperium postsowieckiego.

Analizy politologiczne mają to do siebie, że daje się je zweryfikować ex post dopiero po jakimś czasie, więc nie ma sensu rozpatrywać tego w obecnej chwili. Spotkanie trzydniowe w Moskwie nie było na pewno kurtuazyjne, lecz było początkiem ważnego procesu, być może takiego, który zaważy na całym wieku.

Bezspornym faktem jest to, że Amerykanie swoje cele polityczne osiągnęli, Rosjanie natomiast – liczą, że te cele, jakie sobie założyli – osiągną. I to jest właśnie prawidłowe pojmowanie polityki zagranicznej – przez pryzmat stawianych sobie celów.

Amerykanie, niezależnie od głębokiego kryzysu ekonomicznego i problemów wewnętrznych, prowadzą dalej politykę zagraniczną o charakterze globalnym, w wymiarze strategicznym. Rosjanie natomiast prowadzą w tej chwili już politykę regionalną, dotyczącą swego kraju i jego otoczenia azjatyckiego i europejskiego. Warto to brać pod uwagę, że Rosjanom zależy na zachowaniu swojej stanu posiadania i swojego zakresu wpływów na kraje WNP, natomiast amerykańska polityka zagraniczna, prowadzona w kontekście bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, musi być prowadzona, i tak się dzieje, w skali całego globu. Rosjanie do takiego poziomu agregacji polityki już nie wrócą nigdy, natomiast Amerykanie już nigdy nie narzucą Światu swojej wizji politycznej. Układ dwubiegunowy, USA – Związek Radziecki, po roku 1989 zamienił się w układ najpierw jednobiegunowy, z USA jako hegemonem, obecnie zdąża znów do układu wielobiegunowego – USA, Wschód (Chiny – Japonia – Indie), Europa+Rosja, reszta Świata.

Continue Reading →

Czy Barack zabierze Micheila do domu?

Stara mądrość, nie tylko polityczna mówi – nie ma przypadków, są tylko znaki. I właśnie z takim znakiem mamy do czynienia teraz;

W trakcie wizyty amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy w Moskwie w mediach pojawiła się informacja, że specjalny zespół dochodzeniowy, pod pod kierownictwem szwajcarskiej dyplomatki Heidi Tagliavini jest bliski opublikowania swojego raportu, z którego niedwuznacznie wynika, że to Micheil Saakaszwili był agresorem w konflikcie w Osetii Południowej. Już w połowie czerwca niemiecki tygodnik „Der Spiegel” ujawnił, że z wyniku dochodzenia komisji jednoznacznie wynika, że Saakaszwili rozpoczął ostrzał stolicy Osetii Płd. Ma to potwierdzać rozkaz gruzińskiego dowództwa z dnia 7 sierpnia 2008 roku, w którym zapowiadany jest atak. Zresztą to nie jedyne problemy gruzińskiego prezydenta, jest on również oskarżony o nielegalny handel bronią, z Ukrainą, za którą zresztą jego kraj się nie rozliczył.

Jak więc widać, nie tylko Rosjanie twierdzą, że to Gruzja rozpoczęła awanturę w Osetii Południowej, już nie tylko obserwatorzy OBWE, którzy byli na miejscu działań, formułują opinię, że to Saakaszwili wydał rozkaz ostrzału Cchinwali. Uważni obserwatorzy zwrócili uwagę, że Saakaszwili już w listopadzie ubiegłego roku przyznał przed komisją gruzińskiego parlamentu, że to on podjął decyzję ataku na Osetię Południową.

W trakcie rozmów Obamy na Kremlu, z prezydentem Miedwiediewem, a także zapewne w trakcie spotkania z premierem Putinem, sprawy dotyczące Kaukazu (a i zapewne również Ukrainy) były poruszane. I zapewne nie były one przedmiotem osobnych rozmów, lecz elementem dyskusji w ramach pakietów problemów, na które składają się sprawy rozbrojeniowe, globalnego systemu bezpieczeństwa, sprawy współpracy obu państw w kontekście Iranu, Korei Północnej i Afganistanu.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku

Ach, te fajerwerki

4 Lipca 1776 roku, Thomas Jefferson i John Adams podpisali Deklaracje o Niepodległości. Deklaracja ta odseparowała 13 pierwszych koloni Ameryki Północnej od Wielkiej Brytanii tworząc nowa nacje. Od tego czasu Amerykanie w sposób bardzo swojski dla siebie obchodzą to święto.
Obchody 4 Lipca w USA to grillowanie, picie piwa w dużych ilościach oraz przyglądanie się fajerwerkom. Amerykanie uwielbiają świętować. Tony mięsa oraz kiełbas znika z polek sklepowych aby Amerykanie mogli wygrilować i się nimi zajadać. Amerykanie grillują wszystko nawet pizzę. Im więcej tym lepiej. Zapach grillowanego mięsa unosi się w powietrzu przez cały weekend .

navy-pier1

Miasto Chicago co roku organizuje ekstrawagancje sztucznych ogni na Navy Pier w przeddzień owego święta. Navy Pier jest to bardzo ładnie zorganizowane molo w głąb jeziora Michigan gdzie znajdują się przeróżne restauracje, sklepiki z bibelotami, Diabelskie kolo, stoiska z piwem i jedzeniem oraz wiele innych atrakcji pozbywających Amerykanów w sposób bardzo szybki i skuteczny zarobionych dolarów. Co roku tysiące mieszkańców Chicago przychodzi na Navy Pier aby obejrzeć niesamowity pokaz sztucznych ogni. Są naprawdę spektakularne.

Ale prawdziwa zabawa zaczyna się 4 lipca kiedy to mieszkańcy Chicago sami bawią się sztucznymi ogniami. Miasto wybucha tysiącami sztucznych ogni a dzielnice i przedmieścia prześcigają się, kto lepiej i głośniej zakłóci spokój mieszkańców miasta. Huk i smród owych fajerwerków unosi się w powietrzu do późnych godzin nocnych; co chwila słychać syreny wozów strażackich, syreny policyjne oraz karetki pogotowia odwożące nieszczęśliwców, którzy w upojeniu alkoholowym oraz swojej głupocie stracili przypadkowo jedną z części swojego ciała. A w tym roku jeszcze się most zawalił i 150 ludzi wpadło do wody.

Obserwując Amerykanów i przebywając z nimi można jednak zauważyć, że oni naprawdę potrafią się cieszyć ze swoich świat narodowych i z tego co mają. Są dumni ze swojej flagi, żołnierzy i pozycji na świecie. Swoim żołnierzom wysyłają paczki , listy a kiedy ich widzą, mówią im „cześć” i dziękują im za to, ze poszli na front. Amerykanie wierzą w swoja konstytucje i ja szanują. Ponadto, są przekonani, ze są najwspanialszym narodem na Świecie i żaden inny im nie dorównuje. Co prawda zbyt dużo nie wiedzą o innych krajach, ale wydaje mi się, że są bardziej spójni; potrafią docenić to co maja i dążą do tego aby ten kraj oraz jego mieszkańcy mieli lepiej. Uśmiechają się do siebie, mówią „hi” obcemu i są bardziej otwarci niż inne nacje. Za każdym razem podkreślają, że siłą tego kraju jest przeciętny Amerykanin, który w pocie czoła dąży do ulepszenia warunków życia. Wiele rzeczy mnie irytuje i śmieszy w Amerykanach, ale podziwiam ich właśnie za ta lekkość bycia, za ich wiarę, że mają do czegoś prawo, za umiejętność cieszenia się ze swoich osiągnięć . Ale przede wszystkim nie wstydzą się swojego kraju ani tego, ze są Amerykanami. Myślę, że fajnie by było, aby Polacy tez się do siebie uśmiechali i czasami zamiast przypominania sobie o tym jakim martyrium Polska była, a Polacy bohaterami, tak po prostu sobie poświętowali.

Wigg

Zapiski zza Atlantyku – 3 lipca

Niemożliwa miłość


Dwa wydawałoby się rożne wydarzenia, ale posiadające wspólny mianownik, miały ostatnio miejsce w życiu Ameryki.

W 1969 w jednym z barów gejowskich, Stonewall w Nowym Jorku, po raz pierwszy geje otwarcie zaprotestowali przeciwko brutalności policji. Wydarzenia te rozpoczęły ruch, którego celem było i jest uzyskanie równych praw dla wszystkich niezależnie od zainteresowań seksualnych. 40 lat temu, geje uznawani byli za niemoralnych, chorych ludzi, a „ich miłość” za nienaturalna. Walka gejów o swoje prawa jest walką emocjonalną, gdyż radykalizm społeczeństwa amerykańskiego oraz partii politycznych tkwi głęboko w przekonaniu wielu Amerykanów. Przekonanie jest takie, że pozwolimy gejom na pewne rzeczy, ale nie pozwolimy im na inne, ponieważ ich styl życia nie jest „naturalny”. Wielu nawet nie stara się zrozumieć, że są to tacy sami ludzie, którzy po prostu maja trochę inne zainteresowanie jeśli chodzi o miłość.

W przeciągu lat, podejście do gejów uległo pewnej zmianie. W niektórych stanach, pozwolono im nawet na zawieranie związków małżeńskich, służbę wojskowa czy pełnienie funkcji politycznych bez krycia się, że nie są heteroseksualistami. Ale nadal istnieje duża nietolerancja. Prezydent Obama jako kandydat na stanowisko prezydenta obiecał środowisku gejowskiemu wprowadzenia zmian . Obiecał przede wszystkim, że postara się o prawo dla gejów do zawarcia związków małżeńskich. Społeczność gejowska jest rozczarowana Białym Domem. I jest to zrozumiale. Można obwiniać prezydenta Obamę o to, że tej obietnicy jeszcze nie dotrzymał, ale dobre chęci nie zawsze wygrywają. Zmiana ustawy dotyczącej definicji rodziny musi zostać zaakceptowana przez Kongres. Jaka jest szansa, że Kongres, mimo, ze zdominowany przez Demokratów, którzy są bardziej liberalni w podejściu do tej sprawy, prześle mu dokument, który by zmienił ustawę definiująca rodzinę? Prawie żadna. Opozycja jest ogromna. Senator z Południowej Karoliny, Republikanin, Jim DeMint powiedział, że pozwolenie na zmianę definicji małżeństwa było by destruktywne dla wiary, rodziny i wolności obywatelskiej. Biały Dom waha się aby być bardziej agresywnym w tej sprawie gdyż obawia się, ze konserwatyści zrobią jeszcze większa rozróbę niż geje, jeżeli dojdzie do zmiany definicji rodziny. Zwłaszcza teraz kiedy priorytetem jest reforma służby zdrowia, przeciwstawienie się konserwatystom mogłoby mieć negatywne skutki .

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 25 czerwca

Generacja bankrutów

„Jest prawdą, że jedną z przyczyn kryzysu jest to, ze Amerykanie wzięli zbyt dużo pożyczek, na których spłatę ich po prostu stać nie było i nie jest…,ale również miliony Amerykanów podpisało kontrakty, których nie rozumiało. Bankowcy oraz pośrednicy pożyczek, nie ujawniali prawdy dotyczącej odsetek oraz spłat, skorzystali z naiwności Amerykanów, zarabiając ogromne sumy pieniężne przyczyniając się tym samym do bankructwa wielu ludzi.”

Prezydent Obama

Zgodzę się częściowo ze słowami prezydenta Obamy. Bankowcy, inwestorzy oraz pośrednicy pożyczek przez lata spekulowali i zarabiali na Amerykanach, którzy nie przez swoja naiwność, ale chęć posiadania i brak odpowiedzialności znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji. Usprawiedliwianie Amerykanów, że podpisali dokumenty, których nie rozumieli, jest niesłuszne. Każdy potrafi czytać i pisać. Fakt, język dokumentów finansowych jest dosyć zawiły. Ale jeżeli ktoś zarabia 45,000 USD lub mniej na rok, to potrafi sobie obliczy , ze nie stać go na dom za 400,000 USD. Proste.

Przez lata, bankowcy oraz inwestorzy stanowili najbardziej wpływową i najlepiej zarabiającą grupę w USA. Mimo krytyki ze strony wszystkich oraz rozmów na temat regulacji tego systemu; bankowcy oraz inwestorzy nadal sobie dobrze żyją . A kryzys usprawiedliwia ich do tego aby np. zwiększyć już i tak wysokie odsetki obciążające karty kredytowe. Odsetki te nie są zwiększane dlatego, że ktoś nie płaci na czas lub nie płaci w ogóle. Są zwiększane ponieważ banki są chronione przez kontrakt zezwalający im na tego typu zachowanie. Dodatkowo, dotąd nie ma prawa, które by im na to nie pozwalało. Banki typu Citibank, Chase czy Bank of America, które dostały pomoc od rządu, właśnie to zrobiły.

Przeciętny Amerykanin ma kilka kart kredytowych. Kilka lat temu, dostanie karty kredytowej nie było łatwą sprawą. Trzeba było udowodnić, że miało się dobrą historię kredytową i dopiero wtedy banki wydawały kartę z limitem. Ale Amerykanie, którzy są narodem lubiącym wydawać, kupowali na karty wszystko, a balans rósł. W przeciągu ostatnich kilku lat, banki wydające karty kredytowe zarobiły tak dużo, że nikt nie sprawdzał dokładnie historii kredytowej i ludzie dostawali karty z limitem na 25,000 USD lub więcej. Banki które wydaja owe karty, zatrudniają osoby po najlepszych uniwersytetach finansowych oraz prawniczych. Osoby te są odpowiedzialne za stworzenie kontraktu aby klient ani sąd nie mógł go podważyć. Banki maja prawo podnieść odsetki nawet wtedy kiedy osoba płaci za kartę, ale na przykład nie zapłaciła na czas za gaz. Jeżeli ktoś nie zapłacił na czas minimum, banki nakładają kary, a odsetki automatycznie wzrastają o kilka procent.
Amerykanie żyją na kredyt. Jest to naród, który uwielbia wydawać, nawet teraz i większość tych wydatków idzie na kartę kredytową. Przeciętny Amerykanin ma 10,000 USD długu na kartach kredytowych. I to jest tylko jedna cześć długu. Bo przecież muszą tez płacić za pożyczkę na dom lub wynajem, oraz pożyczki za szkolę oraz za samochód, no i mieć na życie. Pokolenie Amerykanów to pokolenie bankrutów.

Continue Reading →

Iran i Tybet

“Nie wtrącaj się do spraw, którymi cię nie obarczono”

Konfucjusz


“Rewolucja” w Iranie dobiega końca. Piszę to w cudzysłowie, ponieważ tym mianem zostały określone zamieszki w Teheranie po wyborach prezydenckich z 12 czerwca. Ale nie była to żadna rewolucja, ponieważ ci, którzy wyszli na ulice, nie protestowali przeciwko porządkowi prawnemu i przeciwko władzy, teokracji państwa Persów, lecz tylko przeciwko fałszerstwom wyborczym. To media zachodnie, a także organizacje praw człowieka chciałyby, widzieć w tym ruch, który może zmienić oblicze tego państwa. Chyba są to mrzonki.

Persowie, w tym także ludzie młodzi, którzy mają dostęp do informacji z poza sfery oficjalnej, nie mogą nie widzieć, co się dzieje tuż u granic ich państwa. Z jednej strony Irak, pełen wojsk amerykańskich, z drugiej Afganistan, pozostający w głębokim chaosie i coraz bardziej niestabilny Pakistan. Wszystkie te kraje pogrążone nie tylko w awanturze, ale również – pod groźbą terroryzmu. To widać, i do tego Iran nie dąży. A do tego jeszcze – trudno, aby irańskie rozruchy cieszyły się poparciem państw zachodnich. I trudno, aby organizacje praw człowieka zaprowadziły w tym 70-milionowym, ale wielokulturowym kraju, państwo otwartej demokracji.

Continue Reading →

  • Facebook