Szanse Czesława Bieleckiego

Warszawa to specyficzne miasto, nie tylko dlatego, że „…Hitler i Stalin zrobili co swoje”, jak śpiewa Muniek Staszczyk z „T.Love”. To miasto w którym zanikła tożsamość, gdzie atomizacja społeczna jest wyjątkowa. Ale o duchu Warszawy (a właściwie jego braku…) można by dużo pisać. Powinno się pisać i szukać temu winnych, ale niewątpliwie kręgosłup miasta został przetrącony przez Powstanie Warszawskie.

Dla polityków to miasto szczególne. Nie dość, że stolica kraju, to tak naprawdę jedyne miasto metropolitarne. Stąd wybory samorządowe w Warszawie mają wymiar prestiżowy. Wygrana w Poznaniu, Wrocławiu, nawet w Krakowie nie ma takiego gatunku politycznego, jak w stolicy. Szkoda jednak, że jak do te pory żaden włodarz miasta nie spowodował tego, aby miasto poczyniło krok ku wielkości, odzyskało spójność społeczną, homogeniczność i stało się nowoczesną stolicą, na miarę XXI wieku. Ostatnie inwestycje, czynione przez ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz posuwają sprawę naprzód, ale zbyt powoli. Nie ma jednak żadnych ruchów ku większej integracji miasta i jego bliskiego otoczenia.

Jednym z kandydatów do fotela mera miasta jest Czesław Bielecki. Osoba wyjątkowa, opozycjonista wielce zasłużony, działający nie od roku 1989, ale od lat 60, pierwsze represje spotkały go już w Marcu 1968 roku. Nie epatuje jednak tą swoją „martyrologiczną” kartą życiową, natomiast zachował niezależność i oryginalność poglądów, krytycyzm opinii na różne tematy. To cenne w czasach wszechobecnej poprawności politycznej i plastikowych poglądów. Jest Bielecki poza tym zdolnym architektem i urbanistą, znającym substancję i czujący nerw miasta. To jednak za mało, aby być dobrym kandydatem dla Warszawy.

Continue Reading →

Barbar z młotkiem

W „Popiele i diamencie” Jerzego Andrzejewskiego jest pewna marginalna postać, kierownik, czy dyrektor restauracji i hotelu, w którym się odbywa duża część akcji powieści. Jest to postać o dostojnej fizjonomii, lwiej czuprynie i bystrym oku, ale za to o dość miernym intelekcie…
Słuchając i obserwując ostatnio Radosława Sikorskiego, właśnie ta literacka postać przychodzi mi na myśl. Liczba nieprzemyślanych wypowiedzi, marnych, a czasem grubiańskich witzów (jak te wypowiedziane onegdaj w samolocie pod adresem Baracka Obamy) nie przystaje do wizerunku światowca i męża stanu, absolwenta Oxfordu i ministra dużego europejskiego państwa. Zresztą pozowanie na angielskiego gentlemana, co w przypadku Sikorskiego oznacza tragiczne koszule w kratę i jeszcze gorsze płaszcze z futerkiem, nie mówiąc o brylantynie na włosach, nijak się ma do sensowności i klasy jego wypowiedzi. Są one nieprzemyślane i czasem aroganckie, szkodzące polskim interesom, jak choćby to porównanie niemiecko-rosyjskiej umowy o gazociągu Nord Stream do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Sikorski pielęgnuje swój wizerunek antykomunisty. Wolno mu mieć poglądy, pod warunkiem, że nie przybiera to form barbarzyństwa. Czym innym jest umieszczenie tabliczki przed własnym domem, objaśniającej, że oto jego właściciel ogłosił go i teren otaczający strefą antykomunistyczną, czym innym jest apel o zburzenie jednego z najbardziej charakterystycznych budynków w Warszawie, Pałacu Kultury i Nauki, który jest przecież wpisany na listę zabytków. A zrobiono to za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Continue Reading →

Kolejna rocznica

Pisanie o kolejnych polskich rocznicach jest sprawą bolesną, bo jest to z reguły wspominanie polskich klęsk. Jeżeli piszemy o Konstytucji 3 Maja – to zaraz potem musimy wspomnieć o Targowicy i Trzecim Rozbiorze Rzeczpospolitej. Pisząc o bitwie pod Racławicami i insurekcji kościuszkowskiej, nie możemy zapomnieć, że potem były Maciejowice, a sam Kościuszko okazał się człowiekiem słabym. A wspominając 11 listopada 1918 roku, nie możemy zapomnieć, że Polska w 21. lat później rozpadła się jak domek z kart… nie tylko w wyniku działań agresorów, ale również w wyniku słabości państwa i jej przywódców. Rocznica Powstania Warszawskiego to wspomnienie śmierci, tragedii i zniszczenia – za które są winni też sami Polacy. Dlatego rocznice w Polsce są bolesne, bo nawet Bitwa pod Grunwaldem nie została „wygrana” do końca…

Nikt przytomny i uczciwy nie może nie przyznać, że wkroczenie, aneksja i agresja sowiecka w dniu 17. września 1939 roku podyktowana była chęcią obrony interesów i bezpieczeństwa Ukraińców i Białorusinów, oraz chęci odsunięcia wojny od Rosji, przez Stalina. Geneza wejścia Armii Czerwonej i zajęcia połowy terytorium II Rzeczpospolitej wynikała w krótkiej perspektywie z paku Ribbentrop- Mołotow, w dłuższej – z imperialnych planów Stalina, z planów „eksportu rewolucji, wejście do Europy. Stalin nie wydłużał drogi z granicy ZSRR do Moskwy – 0n skracał drogę swoich wojsk do Berlina i Paryża. Zostało to potwierdzone poważnymi badaniami historyków i naukowców, także rosyjskich i tylko ci, dla których historia jest narzędziem propagandy (polityka historyczna?) mogą twierdzić coś innego.

Historia i pamięć powinna jest elementem polityki. Nie może być jednak elementem propagandy i instrumentarium, wykorzystywanym doraźnie. Dlatego wykorzystywanie przez polskich polityków sprawy mordu katyńskiego, zrobienie ze słowa „ludobójstwo” karczemnej awantury sejmowej i medialnej, jest czymś zupełnie niepojętym. To, co się działo w polskim Sejmie, nie można określić innymi słowami, niż taniec na grobach pomordowanych oficerów Wojska Polskiego, KOP i Policji Państwowej. I nie są temu winni Rosjanie, Kreml, Putin… to polscy politycy sami sprokurowali tę awanturę. Kładzie się ona cieniem na uroczystościach wspomnieniowych.

Dlatego też ważniejsze od tego, co powie dziś Lech Kaczyński, premier Donald Tusk i inni politycy, jest to, jak pamięć września 1939 zostanie wykorzystana do budowy relacji z Rosją, a także z Niemcami. Jeżeli zostanie wykorzystana jako narzędzie walki politycznej – stoimy na pozycji przegranych; Jeżeli uda nam się przekonać NASZYCH SĄSIADÓW do zastanowienia się na wspólną przeszłością – możemy i my i Rosjanie i Niemcy na tym wygrać. Tak, jest to trudne, ze względu na obecną władzę na Kremlu, jej ciągoty imperialne i wielkoruskie, ale tylko tędy jest droga.

Szkoda, że rocznica Września 1939 roku nie jest również refleksją nad tym, dlaczego właściwie Polska 1939 roku tak szybko się poddała. Dlaczego na przykład w dniu 17. września na terytoriach zajętych przez sowiecką armię było aż 400.000 polskich żołnierzy i oficerów, tak brakujących w walkach z Niemcami? Jakie były motywacje Śmigłego-Rydza, który wydał rozkaz nie walczenia z Armią Czerwoną? Dlaczego polski rząd, prezydent Mościcki, wódz naczelny, opuścili Warszawę w nocy z 6. na 7. września., a potem uciekli przez Zaleszczyki? A kardynał Hlond uczynił to już 14. września, przekraczając granicę i uciekając do Rzymu… Czy może gdyby został z wiernymi, to Niemcy ze względu na relacje z Watykanem inaczej by traktowali Polaków?  To są również pytania, na które Polacy sobie jeszcze do końca nie odpowiedzieli…

Azrael

TVP. Jak to wygląda w środku

Dość często piszę na temat TVP i tego, jak to wygląda z zewnątrz. Formułuję opinie raczej dość skrajne, uważając, że ten moloch powinien zostać radykalnie zreformowany, najlepiej poprzez proces likwidacji. Uważałem i uważam dalej, że system i organizacja TVP straciła nie tylko zdolność realizacji tak zwanej misji, ale również zdolność biznesowej działalności.

Okazuje się, że moje odczucia i opinie są zbieżne z wieloma innymi, także wewnątrz tej starej, skorumpowanej i skostniałej struktury. Kilka dni temu otrzymałem list od pracowniczki, długoletniej dziennikarki TVP. Okazuje się, że jest jeszcze gorzej, niż sądziłem. Proces niszczenie telewizji przez koterie, amatorszczyzna, oraz system producencki, który sprzyja nepotyzmowi, to tylko nieliczne przykłady.

Autorka nie odnosi się do spraw związanych z biznesową i kosztową stroną TVP. To jasne, ponieważ jest po prostu dziennikarzem, który wie, jak zrobić, choć pewnie nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, ile z kosztów produkcji telewizyjnej to ukryte koszty administracji… a może i korupcji.

Publikuję list w całości, za zgodą autorki, być może będą następne. I namawiam innych pracowników TVP i PR do podobnych inicjatyw.

Azrael

————————————————————————

Szanowny Azraelu.

Byłam na dłuższym urlopie i dopiero dziś czytałam dawne artykuły ,więc moje uwagi na temat TVP SA nieco spóźnione ale może się do czegoś przydadzą.

Pracuję w TVP od ponad 20 lat- przeżyłam więc niejednego prezesa i niejednego szefa anteny. Na szczęście jestem tzw.” prostym dziennikarzem,” którego nazwisko ukazuje się na liście płac czyli na końcu programu ( twarz więc mam nieznaną choć w archiwach mam na swoim koncie kilkadziesiąt poważnych pozycji) Tyle wyjaśnienia a teraz moje obserwacje i uwagi.

Znów dyskutuje się o TVP – Krajowa Rada. ,rady nadzorcze, prezesi- To wszystko ważne jest dla polityków. ale także dla zatrudnionych tam dziennikarzy Ważne dla nich jest to by firma miała dobrego szefa ,ustabilizowaną sytuację „emocjonalną’, bu dało się tu pracować twórczo. By stres towarzyszył poszukiwaniu najlepszej formy dla programu a nie kombinowaniu jak tu przetrwać kolejnego „reformatora” Może wreszcie szefem zostanie jakiś fachowiec, który nie będzie załatwiał swoich interesów politycznych lub finansowych swojego środowiska. Może zechce posłuchać opinii dziennikarzy bo o tym co widać na ekranie decyduje także to co dzieje się wewnątrz firmy..
Uwaga I – Telewizja to kilka instytucji w jednym. Zupełnie inaczej pracują dziennikarze w informacji i publicystyce a inaczej dziennikarze ,których nazwiska widać w końcowych napisach.

Continue Reading →

Powstanie Warszawskie – refleksje

„Serce Warszawy bije na Powązkach, na cmentarzu warszawskich powstańców, przy grobach batalionu „Zośka”, pod brzozowymi krzyżami”

Tomek Budzyński, „Armia”

„Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.

Gen. Władysław Anders


Im więcej się wie o Powstaniu Warszawskim, im więcej się czyta materiałów, świadectw, tym trudniej jest formułować opinie o jego roli i zasadności jego wybuchu. Czy dobrze się ono przysłużyło Polsce i Polakom, czy miało realny wpływ na przebieg II Wojny Światowej i na ład polityczny po niej? Miało, zapewne miało, ale nie taki, jak stał u podstaw decyzji o jego wybuchu.

* * *

Jeszcze kilka lat temu, kiedy moja mocno wiekowa sąsiadka z dołu pod koniec lipca rozpoczynała całodzienne i nocne koncerty muzyki powstańczej, denerwowało mnie to. Po co ona rokrocznie to tak wspomina? Czy obraz śmierci i klęski Powstania jest w niej tak dojmujący, że musi się leczyć muzyką? A może wspomina najważniejsze i najpiękniejsze sceny z życia? Może wspomina tych którzy polegli? Pewnie wszystko po trochu… Obok mieszka sąsiad, znam go od wielu lat, ale dopiero kilka lat temu zauważyłem, że 1 sierpnia o poranku wychodzi ubrany w beret z orłem i flagą w ręce… Muzyka mi już nie przeszkadza, czekam na nią i nie włączam swojego radia…

* * *

Powstanie to dla mnie największa tragedia polskich losów, ponieważ jest zawinione głównie przez Polaków. Jeszcze kiedy byłem młodym człowiekiem, w ręce wpadła mi książka „Przemarsz przez piekło” Stanisława Podlewskiego. I jest to w dalszym ciągu dla mnie najważniejsza pozycja o tamtych czasach, ponieważ jest zbiorem świadectw bezpośrednich uczestników, skrupulatnie zbieranych przez autora, jeszcze, kiedy był w niewoli niemieckiej, po upadku Powstania. Jest dziełem wolnym od politycznych dywagacji, pełnym prostej prawdy – i dlatego brutalnym i prawdziwym.

Continue Reading →

Reduta kupców warszawskich

Sama nazwa „kupiec” nie bardzo przystaje do użytkowników hali ma Placu Defilad w Warszawie. Kupcem był Wokulski, kupcem była Marco Polo. Ci z KDT są tylko straganiarzami pod dachem. Zapewne niewielu z tych, którzy tam pracowali, było faktycznie właścicielami boksów, tej luksusowej odmiany „szczęk” i wspomnienia po łóżkach polowych, znaku przemian kapitalistycznych postpeerelowskich.

To co się stało dziś w Warszawie, szumnie zwane bitwą o handel i miejsca pracy, nie ma żadnych, ale to żadnych odniesień politycznych, choć zapewne będzie chciano to tak przedstawiać. Zresztą pod tą koszmarną halą pojawili się , niczym ścierwniki, politycy PiS i SLD, a także samorządowcy tych formacji. Nie pożywią się jednak specjalnie. Ale jeżeli by jednak chcieli to wykorzystać, to warto im przypomnieć, że w roku 2004 prezydent Warszawy warunkowo przedłużył umowę dzierżawy terenu pod halę, na jeden rok. Tym prezydentem był Lech Kaczyński…

Od samego początku działania kupców w tym miejscu, wiadomo było, że jest to miejsce prowizoryczne, co do zarządu którego ma prawo tylko miasto Warszawa. Umowa dzierżawy już wygasła, nie dziś, nie wczoraj, ale wiele miesięcy temu. Handlarze wyczerpali wszelkie możliwości dochodzenia swoich praw, faktycznych i urojonych. Miasto wyczerpało wszystkie możliwość odzyskania swojej własności i zwróciło się do organu komorniczego o wyegzekwowanie swoich praw. Komornik mając w ręce wyrok, z klauzulą wykonalności, czyni swoją powinność. Jako urzędnik państwowy, jest chroniony immunitetem, w związku z tym, kto przeszkadza w wykonywaniu przez niego czynności, podlega odpowiedzialności karnej…

Continue Reading →